„ nic się nie dzieje przedwcześnie, I nic się nie dzieje za późno, I wszystko się dzieje w swym czasie



Pobieranie 141.29 Kb.
Strona2/6
Data07.05.2016
Rozmiar141.29 Kb.
1   2   3   4   5   6

Panie, Adam umarł

Strudzony długim życiem

Po żmudnym bojowaniu

Z wężem

I pracą na ugorze

Pochowano go w jaskini

Na tej samej ziemi

Z której ulepiłeś jego ciało

Ku Swojej chwale.

A wtedy zapłakałeś

Nad nieudanym dziełem

Rąk Swoich.

A na to Pan odpowiedział:

- Mylisz się, synu.

- To moje dzieło jest doskonałe


Ale z woli mojej

Niedokończone.

- Dlaczego niedokończone? Spytałem

- Bo człowiek sam w sobie

- Musi dokończyć

Dzieło mojego stworzenia.

- Więc nad czym płakałeś, Panie?

- Nad nieudolnością człowieka.

W przytoczonym fragmencie Z Rozmów z Bogiem poeta zachęca do podjęcia dzieła tworzenia własnego człowieczeństwa, nie byle jak, ale według miary Boga.


Stworzyłeś nas, Panie,

Na swoje podobieństwo.

Wszystko co tworzymy,

Powinniśmy tworzyć

na podobieństwo Twoje.
Człowiek ma być kontynuatorem Bożego dzieła! Według prawdy, której ma szukać i która pozwoli mu tworzyć i dorastać do tej wielkości, do której został stworzony – inaczej skarleje. Dlatego „rozwój” jest nowym imieniem człowieka, który prowadzi do prawdziwego człowieczeństwa. (Rozwój – nowe imię człowieka - tytuł refleksji ks. prof. Jana Kantego Pytla o R. Brandstaetterze).

Twórczość Brandstaettera prześwietlona Biblią – jej rytm, dynamika – przenosi nas w wydarzenia Starego i Nowego Testamentu, do czasów Proroków i Ewangelistów, pozwala uczestniczyć w opisywanych wydarzenia, modlić się słowami poety, prosić jak on i jak on rozmawiać z Bogiem i świętymi, „przechadzać się wśród wersetów ewangelicznych, w tej winnicy zasadzonej ręką Pana, poszukując wizerunku Chrystusa... Spowiadać się i przyznawać do winy. Żałować... i bić w piersi.” I mieć świadomość przeżywanego czasu, złego czasu XX wieku, pełnego okrucieństwa, wojen, barbarzyństwa, a z drugiej strony – świadomość wieczności. To wszystko wyzwalało u poety modlitwy – o zbawienie od głupoty, o nadzieję, do św. Antoniego o odnalezienie siebie, własnego sumienia... R. Brandstaettera nazywano jeszcze za życia „rabbi” - mistrz, bo uczył myśleć i żyć Biblią. Wśród wielu rad, jakie można wyczytać z jego życia (= twórczości), ważna jest i ta: tylko teraźniejszość jest rzeczywista i wieczna, dlatego chwilę teraźniejszą trzeba uchwycić i przeżyć. A to wcale nie jest takie proste. Bo czyż nie uciekamy we wspomnienia, albo czy nie wybiegamy w przyszłość ciągle marząc i planując? A chwile teraźniejsze wyposażone w wieczność umykają nam z tym to co najważniejsze: „w wieczności, czyli teraźniejszości człowiek może dosięgnąć Boga mistyczną miłością, modlitwą, poezją, a Bóg człowieka – Swą łaską i miłosierdziem”.


Ks. Jan Kanty Pytel

ROMANA BRANDSTAETTERA ZNAKI ZAPYTANIA O CZŁOWIEKA


Roman Brandstaetter jest przez swoją niepowtarzalnie bogatą, gigantyczną oryginalną twórczość pisarską własnością nie tylko Polski, ale i Europy, a nawet świata. Twórczość ta obejmuje: Dramaty, Krąg biblijny i franciszkański, Wiersze i Poematy, Krótkie i dłuższe opowieści, Księgę modlitw dawnych i nowych, przekład Psałterza, po części tłumaczenie Ksiąg Nowego Testamentu i jedyną w swoim rodzaju na świecie powieść (tetralogia), Jezus z Nazarethu. Ta powieść przepojona jest duchem Starego Testamentu i egzegezą rabinacką, która dopiero teraz została usankcjonowana przez Kościół katolicki. Pisarz z wielkim znawstwem ukazuje piękno „piątej Ewangelii” (Ernest Renan), tzn. ojczyzny Jezusa ziemskiego. Powieść czekała na literacką nagrodę Nobla. Starania o nagrodę podjął w Sztokholmie rektor i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Józef Andrzej Gierowski w 1985 roku.

Roman Brandstaetter był prozaikiem, dramatopisarzem, poetą „mocnym”, który (przepraszam za słowo, wzięte z resztą z jego zapisków) nie „ześwinił się” gloryfikowaniem „na zamówienie” możnych tego świata, ulotnych jak para (por. Jk 4,14).

Roman Brandstaetter odsłania swoje oblicze pisarskie i duszę judeochrześcijańską w całej swej twórczości. Jawi się w niej jako myśliciel, teolog, z najgłębszego przekonania „domownik Biblii”, artysta słowa, wymagający nauczyciel.

Może być zadane pytanie, dlaczego wykład sformułowany jest jako „znaki zapytania o człowieka”, a nie „do człowieka”. Roman Brandstaetter jest moralistą, ale nie moralizatorem, wychowawcą, a nie autorem „instrukcji użytkowania”. Z tej racji nie mówi do człowieka, lecz o człowieku. Prowokuje do myślenia, wolnego wyboru i wartościowania. Pisze o człowieku w jego relacji do Boga, do Biblii, do bliźniego, do ekologii.

Człowiek XX-tego wieku był świadkiem lub ofiarą ludobójców i kłamców. Szedł bowiem za pokusą z Ogrodu Eden: „będziecie jak bogowie” (Rdz 3,1-5) i nitzscheańską „filozofią śmierci Boga”. Wmawiał sobie deifikację lub kusił i nakazywał deifikowanie siebie. To doprowadziło do degradacji człowieka. Pisarz daje na to odpowiedź:



Rozpoczął się upadek homunculusa. Jest to nowa

Era ludzkości. Wstąpienie do ścieków

Judasza, na rolę garncarza.

Gdy sumienie umiera, kończy się postęp

---

Pozwól mi poznać

Moją ograniczoność i małość

Ściany moich myśli

I próg moich możliwości.

---

Boże, ocal najgłupszego z Faustów.1
Wyraźna dezaprobata Pisarza dla deifikacji człowieka znajduje się też w refleksji nad mozaiką „Stworzenie człowieka” w kaplicy pallatyńskiej. Wśród zwierząt, które „biegają po łące siedzi człowiek.” Siedząca pozycja dowodzi biblijne, że jest on koroną stworzeń, oraz ich panem. Obok człowieka stoi Bóg, ten który jest Życiem, objawia swoje Imię: „Jestem, który Jestem, Jestem posyła mnie do was” (Wj 6,2-8) i On w swojej miłości daje „promień swojego oddechu” człowiekowi, w skutek czego zaczyna on żyć. Człowiek stworzony przez Stwórcę, „podnosi głowę”, „rozkłada ręce” i zerka na Boga z zazdrością jako na swego sobowtóra.2 Niestety przez całe dzieje człowiek, którego cechuje kruchość i przemijanie będzie żył w złudzeniu, że jest Bogiem.

Roman Brandstaetter pyta o człowieka, który czyta i zna Biblię. Dedykuje mu refleksyjny tekst Lament nieczytanej Biblii. Personifikowana, żyjąca Biblia płacze, że znajduje się na najwyższej półce „domowej biblioteczki.” Biblia pyta człowieka po co ją kupił, wydał pieniądze, niósł do domu, a w czasie kontrowersji o słowa Chrystusa nie umiał jej odszukać: „Nie wiem gdzie ją postawiłem”. Nie sięgnął po Biblię w ważnych i trudnych chwilach życia. Po śmierci właściciela biblioteki spadkobierca powiedział do młodego człowieka: „Twój stryj ... był pobożnym człowiekiem. Miał Biblię”.3 Z refleksji Pisarza – Nauczyciela narzuca się pytanie w ilu domach polskich słychać lament nieczytanej Biblii. W wielu przypadkach Biblia zdobi księgozbiór a nie może się doczekać rozmowy z człowiekiem.

„Zamieszkały w Biblii” drążący przeróżne i liczne problemy człowieka zaprasza go do radości. Stwierdza ze smutkiem, że wiek XX odebrał ludziom radość. „Nasz wiek jest smutny”. „Homo faber nie umie się prawdziwie radować, bo zabiega i przywiązuje się do tego co zewnętrzne, jak bogactwo, nowy samochód, nowa willa, materialny sukces, pochwały, nagrody, a ucieka od transcendencji, boi się zstąpić we własne wnętrze. Oskarża go o radość egoistyczną i samotną. Nie tylko jednostka, ale i zbiorowość jest smutna. Odważnie nazywa radość „dwustuwiecznego golema jako demoniczną odmianę smutku, dzielącą i zaczepną, jak gniew, jak nienawiść, jak nieczułość i obojętność”. Roman Brandstaetter stawia wielkie zwierciadło, aby „syty Baal, bóg konsumpcji”4 mógł się w nim przyjrzeć sobie i wyjść z zaklętego kręgu smutku, przejść z egoizmu do altruizmu, pomniejszać siebie, powiększać drugiego człowieka. Na tym polega początek zmagań o ulepszenie człowieka.

Roman Brandstaetter pyta o człowieka, który od Proroka z Asyżu uczy się wielkiej mądrości, bo dowiaduje się „gdzie szatan nie mieszka”. Nie mieszka „wszędzie tam, gdzie człowiek odnosi zwycięstwo nad sobą.” Pisarz doradza razem z Poverello, że „nierozsądne jest stawiać pytanie gdzie mieszka szatan”. Szatan mieszka wszędzie tam, gdzie zbrodniarz odnosi zwycięstwo nad zbrodniarzem, kłamca nad kłamcą, a głupiec nad głupcem”.5 Pisarz proponuje tutaj pozytywny, zdobywczy, maksymalny, personalistyczny i ewangeliczny styl życia. Autor Księgi modlitw dawnych i nowych tropi człowieka tolerancji. Adresuje do niego wiersz modlitwę: Madonna ateistów. Błaga Syna Madonny o miłosierdzie „dla próchna”, a woła o miłosierdzie „dla przeczących”, „dla niewierzących”, „dla nieistniejących”. Modlitwa kończy się wołaniem na miarę proroków starotestamentowych: „umrzyj za nich. Umrzyj jeszcze raz. Jeszcze raz.” „Błaga Cię o to Madonna ateistów”. Ta wzruszająca modlitwa idzie w parze z soborową nauką o wolności sumienia, o prawie do błądzenia, a jednocześnie wnika w zbawczy plan Boga.6

Człowiek współczesny balansuje na krawędzi prawa naturalnego i genetyki, kultury i cywilizacji, ładu i bezładu, przemocy i tolerancji, prawdy i kłamstwa, nienawiści i filantropii „przemocy” ekonomicznej i reklamowej. Dla takiego człowieka targanego sprzecznościami Roman Brandstaetter „śpiewa” Litanię do Ducha Świętego, w której błaga, aby spojrzał „na rozkład moralności”, „na rozpad ładu”, „na rozpad porządku”, „na rozpad sztuki”, „na rozpad cywilizacji”, „na rozpad słów”, „na rozpad prawa”, „na rozpad harmonii”, „na rozpad rozsądku”, „na rozpad logiki”, „na rozpad wszystkich wartości”. Błaga Ducha „Wieloustnego”, „Stworzyciela”, aby zdjął z człowieka kamień, jak go zdejmują ze studni pasterze w porę pojenia owiec.7

Roman Brandstaetter jest głęboko przekonany, że człowiek sam z siebie o własnych siłach nie wydobędzie się na powierzchnię życia godnego człowieka, nie wyzwoli od kłamstwa, „fanatyzmu”, „brudu”, „obłudy”, „pychy”, „warcholstwa” i dla tego wskazuje na konieczność modlitwy o oświecenie i wprowadzenie do stolicy stawianej z kryształu i świata. Litanię zamyka nie aklamacja „Amen” ale błaganie do Chrystusa: „i uczłowiecz człowieka, jak uczłowieczyłeś siebie”.8

Roman Brandstaeter nakreślił człowiekowi perspektywę rozwoju. Hołdował zasadzie, że rozwój „to nowe imię człowieka”. Nadzieję o człowieka rozwoju zakluczył w strofach wiersza z rozmów z Bogiem:
Panie

Wczoraj byłem kimś innym,

Niż jestem dzisiaj.

Powiedz mi zatem

Który z nas obu

- Ja wczorajszy

Czy ja dzisiejszy

Jest moim prawdziwym

Ja?

A na to Pan odpowiedział:

-Jesteś tym kim będziesz jutro.9
Te i oczywiście inne posłania kierowane do człowieka, dają się sprowadzić do odpowiedzi „tak” na trzy najważniejsze pytania, które stawia sobie z wielkim przejęciem i zachwytem na końcu tetralogii „Jezus z Nazarethu” praojciec Pisarza.

„Jeszua ben Josef Mesjaszem?”

„Jeszua ben Josef Synem Bożym?”

„Jeszua ben Josef zmartwychwstał?”10


Roman Brandstaetter jest wielkim myślicielem, który swój przekaz literacki przyodział w odświętne szaty polskiego słowa. Jego twórcza spuścizna jest bardzo bogata i ogromnie trudna. Może dlatego jedni go przemilczają, a drudzy go unikają.

„Zamieszkały w Biblii” w swej bogatej twórczości często i na różny sposób do niej się odwoływał eksponując jej wychowawczy charakter. Również dwaj nasi goście ks. dr Tomasz Drwal i ks. prof. Jan Kanty Pytel – znawcy tej księgi – w poniższych tekstach ukazali, że „Biblia spełniała i spełnia szczególną, jeśli nie najważniejszą, rolę w procesie wychowywania człowieka”.

Tekst ks. dr Tomasza Drwala Przesłanie o wychowaniu w Biblii jest przedrukiem - dokonanym za zgodą autora - z książki Wychowanie to dzieło Miłości - Materiały z II Forum Nauczycieli i Wychowawców (1999), wydanej przez Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej Biblos w 2003 r.

Ks. dr Tomasz Drwal

PRZESŁANIE O WYCHOWANIU W BIBLII

Znane jest wszystkim określenie, że Biblia jest Księgą Życia. Powstaje zatem pytanie, dlaczego w taki sposób nazywamy tę Księgę. Odpowiedź teologa jest prosta: życie według Biblii gwarantuje człowiekowi spotkanie się z Bogiem, a przez to życie wieczne. Oczywiście, jest to odpowiedź w jakiś sposób uproszczona, ale dobrze oddaje duchowe znaczenie Biblii dla człowieka.

Jakie są jednak argumenty za tym, że pomiędzy człowiekiem, który czyta Biblię – i co więcej, według niej stara się żyć – a Bogiem nawiązuje się ta szczególna więź i relacja, która sprawia zapewnienie o szczęśliwym życiu wiecznym? Dzięki Biblii człowiek nie tylko poznaje Boga, który na jej kartach się objawił, ale poznaje również samego siebie i drugiego człowieka. Na kartach tej wyjątkowej Księgi znajdujemy opisy z życia wielu ludzi, ich sposoby szukania dróg w życiu. W tym momencie dochodzimy do ważnego, zgodnie z naszym tematem, stwierdzenia, że Biblia spełniała i spełnia szczególną, jeśli nie najważniejszą, rolę w procesie wychowywania człowieka.

Dziś wiemy, że zadaniem hagiografów, czyli świętych pisarzy, nie było przekazanie nam wiadomości, na które oczekiwaliby naukowcy różnych dyscyplin i dlatego nie można szukać w Biblii odpowiedzi na pytania w stylu: w jaki sposób powstał świat z naukowego punktu widzenia Biblia jednak jako Księga o Bogu i człowieku dostarcza nam ogromnej ilości informacji, w jaki sposób należy żyć i jak pomagać innym na tej drodze. Jednakże zawarte na jej kartach opisy odzwierciedlają ówczesne sposoby myślenia i stan ówczesnej wiedzy o wszechświecie.

Stąd też wydaje się słuszne zaglądanie na karty tej szczególnej Księgi, aby przekonać się, jakie przesłanie dla człowieka XXI wieku – z punktu widzenia wychowawczego – ona niesie. Ukażemy to według następującego planu:


  • Bóg Stwórca – Bóg Pedagog

  • Człowiek biblijny – podmiotem wychowania ze strony Boga

  • Człowiek biblijny – podmiotem wychowywania siebie i innych

  • Ponadczasowe przesłanie Biblii.

1   2   3   4   5   6


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna