„ nic się nie dzieje przedwcześnie, I nic się nie dzieje za późno, I wszystko się dzieje w swym czasie



Pobieranie 141.29 Kb.
Strona4/6
Data07.05.2016
Rozmiar141.29 Kb.
1   2   3   4   5   6

3. Człowiek biblijny podmiotem wychowywania siebie i innych


Biblijny człowiek przychodził na świat w rodzinie i w pierwszych latach jego życia procesem wychowywania zajmowała się matka. W przypadku chłopca proces ten był zawężony do kilku lat od narodzin dziecka – moment odstawienia od piersi w wieku trzech lat był terminem granicznym. W przypadku dziewczynki trwał aż do jej zamążpójścia. O tym obowiązku wychowywania ze strony matki, dowiadujemy się z Drugiej Księgi Machabejskiej, gdzie matka zachęca swojego syna do wytrwania w wierze ojców podczas prześladowań za czasów Seleucydów: Synu, zlituj się nade mną! W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat (2 Mch 7,27). Niejednokrotnie wspomniane jest w Biblii o pomocy karmicielek lub piastunek (2 Sm 4,4; 2 Krl 11,2), które, być może, pełniły także rolę wychowawczą Nie oznacza to jednak, że w tym czasie ojciec nie zajmował się swoim dzieckiem. Już w tym czasie wywiązywał się ze swoich obowiązków rodzicielskich (Oz 11,3-4) a w przypadku chłopca, czynił to od trzeciego roku życia, gdy ten przechodził pod ojcowską rękę.

W zasadzie na kartach Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu nie ma wzmianki na temat istnienia szkół. Wyjątek stanowią dwa teksty z Nowego Testamentu. Jeden odnosi się do epizodu z życia Jezusa, który podczas pielgrzymki do Jerozolimy, siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania (Łk 2,46) a drugi to słowa świętego Pawła: wychowałem się jednak w tym mieście [chodzi o Jerozolimę], u stóp Gamaliela, otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym (Dz 22,3). Te dwa przykłady mogą świadczyć o istnieniu pewnych instytucji nauczyciela publicznego w czasach biblijnych. Pozostałe informacje, jakimi dysponujemy pochodzą z pism rabinackich i Talmudu11.

Nie oznacza to, że w narodzie wybranym nie było grupy ludzi, którzy pełniliby rolę nauczycielską – zarówno względem jednostek, jak i całej społeczności. Taką funkcję spełniali przecież charyzmatyczni wysłańcy Boży, którzy przewodząc narodowi, jednocześnie stawali się szczególnymi nauczycielami (Mojżesz, Jozue, Sędziowie, Prorocy, Mędrcy, Kapłani). Znamienny jest tekst z księgi proroka Malachiasza: Wargi kapłana, bowiem powinny strzec wiedzy, a wtedy pouczenia będą szukali u niego (Ml 2,7). Ogromną rolę spełniały pielgrzymki do sanktuarium, gdzie zgromadzenie kapłanów służyło z pewnością radą i pouczeniami. Świadczy o tym biblijne wydarzenie z życia małego Samuela, który jako kilkuletnie dziecko został oddany pod opiekę kapłana Helego. Była to nie tylko kwestia wypełnienia ślubu przez jego matkę Annę, ale najprawdopodobniej przygotowanie go do funkcji przyszłego zawodu z tej racji, że jego ojciec też pełnił takie funkcje w sanktuarium.

Księga Mądrości Syracydesa podaje kilka zasad odnośnie do wychowania młodego syna. Rady te obejmują w sumie trzynaście wierszy i rozpoczynają się od następujących słów: Kto miłuje swego syna, często używa na niego rózgi, aby na końcu mógł się nim cieszyć. Kto wychowuje swego syna, będzie miał z niego pociechę i dumny będzie z niego między znajomymi (Syr 30,1-2). Zalecenia zawarte w tym tekście pozwalają nam wnosić, że wychowanie chłopców w tamtych czasach miało za zadanie przygotowanie ich do życia zarówno religijnego jak i społecznego. Oficjalnie chłopiec stawał się członkiem społeczności po ukończeniu 13 roku życia (od momentu tzw. bar miswāhsyn przykazania) a pełnoprawnym obywatelem stawał się w wieku 30 lat12.

Jednym z piękniejszych tekstów w Starym Testamencie, mówiącym o pouczeniach ojca dla syna, jest tekst zamieszczony w deuterokanonicznej księdze Tobiasza, gdzie ojciec Tobiasz daje dobre rady na życie dla swojego syna, także Tobiasza. Są to rady właściwego postępowania względem Boga i człowieka (Tb 4).

W księgach mądrościowych znajdujemy wiele tekstów, które mówią o roli rodziców jako pierwszych nauczycieli ogniska domowego i jednocześnie o szacunku dla nich wobec przekazanych przez nich wartości. Wspomniany Syrach, nawiązując do czwartego przykazania, pisał: Z całego serca czcij swego ojca, a boleści rodzicielki nie zapominaj. Pamiętaj, że oni cię zrodzili, a cóż im zwrócisz za to, co oni tobie dali? (Syr 7,27-28). Także autor księgi Przysłów pisał: Synu mój, słuchaj napomnień ojca i nie odrzucaj nauki swej matki (Prz 1,8; 6,20).

Zadaniem rodziców była nie tylko troska o zdrowie dziecka, czego przykładem może być postawa króla Dawida w obliczu niebezpieczeństwa śmierci syna (2 Sm 12,22), ale i troska o życie religijno-moralne swoich dzieci. Pierwszoplanowym zadaniem było przekazanie dziecku historii narodu, w którego dzieje zaangażował się sam Bóg: abyś opowiadał twoim dzieciom i wnukom, co zdziałałem w Egipcie. A znaki Moje uczyniłem między nimi, aby wiedzieli, że Ja jestem JHWH (Wj 10,2). Wspomniane prawo miłości jedynego Boga (Szema Israel) nakazywało: Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił, przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu (Pwt 6,7). Wynika z tego, że Prawo Mojżeszowe nakładało na rodziców obowiązek wpojenia dzieciom wiary w Boga a także zaznajomienie ich z Jego prawami.

Mędrcy Izraela niejednokrotnie zalecali stosowanie karcenia a nawet kar cielesnych: Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz nie umrze. Ty go rózgą uderzysz, a od szeolu zachowasz mu duszę (Prz 23,13-14). Hagiograf księgi Przysłów podaje radę na sposób, który zwyczajnie kierował Bóg pod adresem swojego krnąbrnego narodu: Słuchajcie, synowie, rad ojca, by poznać mądrość, zważajcie! Udzielam wam cennej nauki: nie gardźcie mym pouczeniem, bo i ja byłem synem u ojca, kochanym, jedynym dla matki, a tymi słowami mnie uczył: Niech będą w twym sercu zamknięte wskazania, strzeż mych nakazów, byś żył (Prz 4,1-4).

Nie oznacza to, że w życiu młodego człowieka nie było miejsca na zabawę czy korzystanie z radości życia. W księdze Koheleta czytamy: Ciesz się młodzieńcze z młodości twojej, a serce twoje niech się rozwesela za dni młodości twojej. I chodź drogami serca swego i za tym, co oczy twe pociąga; lecz wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg (Koh 11,9). Zdanie to tak bardzo dobrze koresponduje z łacińska zasadą: „Quidquid agis, prudenter agas et respice finem” [dop. red.: znaczenie dosłownie „cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i przewiduj koniec”].

Wspomniane przykłady odnoszą się jednak, jak to łatwo zauważyć, do przedstawicieli płci męskiej. Powstaje zatem pytanie: co z wychowaniem dziewcząt?

Palestyńscy Arabowie po dziś dzień wolą mieć synów aniżeli córki. Synowie bowiem powodowali liczebny wzrost, a przez to zasobność i prestiż rodziny lub klanu. Zgodnie ze zwyczajem, synowie po ślubie przyprowadzają swoje żony do domu, a ich dzieci przedłużają trwanie rodu ojcowskiego. Takie samo podejście było charakterystyczne dla biblijnych Izraelitów, którzy mieli jeszcze jeden dodatkowy powód. Otóż każda niewiasta pragnęła urodzić zapowiedzianego Mesjasza13.

Trzeba powiedzieć, że tekst Starego Testamentu nie mówi prawie nic na temat wychowywania córek. Syrach wspomina jedynie w swojej księdze o trudnościach w wychowaniu dziewcząt: Córka dla ojca, to skryte czuwanie nocne, a troska o nią oddala sen (Syr 42,9). Tekst ten świadczy o świadomości niebezpieczeństwa, na jakie narażone są dziewczęta. Wydaje się jednak, że ich wychowywaniu poświęcano równie dużo czasu jak w przypadku chłopców, bowiem liczne przykłady na kartach Biblii są świadectwem wspaniałego wychowania, które zaowocowało świetlanymi przykładami takich postaci kobiecych, jak: Sara, Rebeka, Rachela, Lea, matka Samuela, Ester, Judyta, matka siedmiu synów umęczonych w czasach prześladowania za Seleucydów, nie mówiąc już o Maryi – Matce Jezusa, Elżbiecie – matce Jana Chrzciciela, niewiastach, które towarzyszyły Jezusowi zarówno podczas życia jak i w drodze na Kalwarię14.

Powyższy zarys pedagogii stosowanej przez ludzi w Starym Testamencie przyniósł przykłady wielu postaci biblijnych godnych naśladowania i ukazujących swoim własnym życiem właściwe odczytanie zamiarów Boga względem człowieka.

Stary Testament, aczkolwiek w swej części prawnej w znacznym stopniu zdezaktualizował się w naszym kręgu kulturowym, to jednak kryje w sobie niezmiennie cenne, wciąż obowiązujące i aktualne wskazania, przydatne we wszelkich wysiłkach wychowawczych.

Na kartach Nowego Testamentu przykładem wcielonej pedagogii Bożej jest Jezus Chrystus. Pełnił on rolę wędrownego nauczyciela zarówno wobec swoich Apostołów jak i spotykanych ludzi. Wy mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem (J 13,13).

Jezus zatem postawił siebie wśród ludu jako wychowawca i uczynił to z takim natężeniem, że zadziwił sobie współczesnych i to zarówno przez sposób, w jaki powoływał swoich uczniów (Mt 4,19;


J 1,35), jak i przez stawiane wymagania czy prawo do interpretowania Tory (Mt 5,17). W najdoskonalszy sposób ukazał on działanie Boga pełnego miłości, ale miłości wymagającej, cierpliwej i przebaczającej. Jego działanie można streścić w jednym zdaniu: aby każdy, kto w Niego [Ojca] wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16). Także metody, jakie stosował, wskazują na dobre rozumienie psychiki człowieka, który lepiej przyswaja pewne prawdy, gdy są podane w sposób oparty na przykładach z życia (przypowieści) i potwierdzone swoim własnym przykładem. „Verba docent, exempla trahunt” [dop. red.: „słowa uczą, przykłady pociągają”].

Nauka zawarta na kartach Starego Testamentu i nauczanie Jezusa stały się podstawą dla nauczania Apostołów a w sposób szczególny świętego Pawła, który w swoich listach dawał liczne pouczenia odnośnie do zachowań wobec Boga, rodziców, małżonków, dzieci, starszych. Słowem do wszystkich ludzi. Na przestrzeni wszystkich listów Pawła spotykamy różnego rodzaju pouczenia i nakazy, ale najbardziej reprezentatywnym tekstem jest druga część Listu do Efezjan, która jest swoistego rodzaju deklaracją wychowania chrześcijańskiego (Ef 4-6). W kilkudziesięciu wierszach święty Paweł wyłożył całą naukę o postępowaniu chrześcijanina wobec Boga i człowieka. Tę naukę nakazywał głosić swoim współpracownikom. I tak pisał w Liście do Tytusa: To mów, do tego zachęcaj i karć z całą powagą, niechaj cię nikt nie lekceważy! (2,15) a do Tymoteusza napisał: Zaklinam cię(...) głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz (2 Tm 4,1-2).

Należy nadmienić, że wychowanie biblijne nowotestamentalne – podobnie jak i starotestamentalne – jest zawsze wymagające. Stąd też słowa Pawła brzmią często ostro i nie zawsze są po naszej myśli. Mają jednak jeden cel: prowadzenie człowieka w wielkiej cierpliwości ku Bogu i ku prawdziwemu szczęściu. W tym stylu wypowiedział się też autor Listu do Hebrajczyków: Trwajcie w karności! Bóg obchodzi się z wami, jak z dziećmi. Jakiż to, bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami byli wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi. Zresztą jeśliśmy cenili i szanowali ojców naszych według ciała, mimo, że nas karcili, czyż nie bardziej winniśmy posłuszeństwo Ojcu dusz, a żyć będziemy (Hbr 12,7-9).

1   2   3   4   5   6


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna