1. jaworzyńskich tatr królowo



Pobieranie 168.72 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar168.72 Kb.

50 piosenek na 50 lecie SKT

50 piosenek


na
50 lecie
SKT

Maj 2003


1.JAWORZYŃSKICH TATR KRÓLOWO

Jaworzyńskich Tatr królowo, M a r y j o !

Weź w opiekę Rusinową, M a r y j o !

Tobie śpiewa hymn pochwalny

Smrek i potok i wiatr halny

Boś ty panią ziemi skalnej, Maryjo!


Usłysz głosy swych poddanych, Maryjo!

Wołających z tej polany, M a r y j o !

Całe śpiewa dziś Podhale

Pieśń pobożną ku twej chwale

Taternicy i górale, Ma r y j o !
Przewodnikiem i kompasem, M a r y j o !

Bądź nam zawsze w życiu naszym, Maryjo!

Płaszczem łaski z gniazd utkanym

Okryj dzieci swe wybrane

Wzwyż się pnące w skalne ściany, Maryjo!

2.ATAMAN

Ej, ty, ojcze atamanie,

Ukraina śpi w najlepsze.

Śpią sokoły na kurhanie

I stanęła woda w Dnieprze!

Koń już ledwie nogi wlecze ,

Człek tak żyje, a nie żyje,

Czas nie płynie, ale ciecze -

Gdzieś w limanie czajka gnije!

Wyhowskiego szablą krzywą

Mała bawi się dziecina,

Ty kozacze śpisz leniwo –

Płacze matka Ukraina!

Skowroneczek strzepnął piórka,

Gdzieś na stepie orzeł kracze,

Rwie się padrwa i przepiórka –

A ty jeno śpisz kozacze.

Ej, ty ojcze atamanie,

Niech nad tobą się użalę,

Gdy tak dalej pozostanie,

To chatynkę swoją spalę.

Spisy w drobne drzazgi złamię –

Szablę rzucę na dno morza,

Sam się skryję na kurhanie

W dzikich stepach Zaporoża.

3.BIEGŁAŚ ZBOCZEM


Biegłaś zboczem brązowozielona,

Miedzią słońca i trawy zielenią,

Biegłaś zboczem strumienia spragniona,

Twoje włosy targał górski wiatr,


Zanurzyłaś swe dłonie w potoku,

Który głazy w poszumie omijał,

Burza kropel w srebrzystej pogoni,

Obraz twój porwała wartko w dal.


I wracałaś do góry powoli,

Zielonością i brązem strzelista,

Gdy cię wchłaniał cień lasu znajomy,

Znów twe włosy, sosno, targał wiatr.


4.CYGAŃSKA BALLADA


Czy słońce na niebie, czy wieczór zapada

Wędruje po świecie cygańska ballada.

I śpiewa wędrowcom w zielonych dąbrowach,

jak dobrze z balladą wędrować. E E7 a

Laj, laj,. Jak dobrze z balladą wędrować. E

Usiądzie ballada przy ogniu wędrowca

I wrzuci do ognia gałązkę jałowca.

Kto raz się zachłysnął podobnym zapachem,

Ten nigdy nie uśnie pod dachem.

Laj, laj,... Ten nigdy nie uśnie pod dachem. ... d G d a E E7 a E E7 a

Wędruje ballada bez płaszcza i boso,

Zasypia z księżycem i budzi się z rosą.

I doli cygańskiej na żadną nie zmieni -

Melodia szerokich przestrzeni. E E7 a

Laj, laj...Melodia szerokich przestrzeni.

Niejeden próbował namówić balladę,

By poszła do miasta i wzięła posadę,

Że tam ją czekają przyjęcia i bale,

A tutaj marnuje swój talent. E E7 a

Laj, laj...A tutaj marnuje swój talent. E E7 a

Zaśmiała się lekko cygańska ballada,

Nie dla niej kariera, nie dla niej estrada,

Bo w mieście balladom jest duszno i obco

I któż by zaśpiewał wędrowcom ? E E7 a

Laj, laj...I któż by zaśpiewał wędrowcom ? E E7 a

I poszła ballada na wieczną wółczęgę

I śpiewa wędrowcom cygańską piosenkę.

Wieczorem pod jednym sypiają namiotem

I nigdy nie przyjdą z powrotem. E E7 a

Laj, laj...I nigdy nie przyjdą z powrotem.

A kiedy wędrowcy do miasta odjadą,

Zostawią cię w lesie, cygańska ballado.

I może po roku pod starym namiotem

Odnajdą balladę z powrotem.



5.CYGAŃSKA KAPELA

U Sandora, u cygana,


Wre zabawa aż do rana,

Wziął dziś ślub, świat cały ma u stóp.

Grał na cudzych weseliskach,


Dziś ma własną żonkę blisko,

Razem z nią prowadzi bandę swą.


Rozwalili chatę całą,


Więc na dworze robią bal,

Choćby miasto całe spało,

Pieśń ich płynie w dal.

Idzie muzyczka,

To Sandor z swą kapelą

I wszyscy się weselą,

Ech, bo Sandor to nasz zuch.

Smutek wnet znika,


Gdy skrzypce ma pod pachą,

Z tokaju pełną flachą

Wokół siebie robi ruch

Serce omal nie wyskoczy


Każdej z pięknych dam,

Kiedy spojrzy w jego oczy

Czarne jak on sam.

Idzie muzyczka,

To Sandor z swą kapelą

I wszyscy się weselą

Gdy czardasza gra nasz zuch.

6.DUMKA


Grajże, druhu, graj na nowo

Dziką piosnkę tę stepową,

Hej struny tak się żalą,

Ognia w nie wlej!

Wiatr szumi tam za ścianą

I tęskną , urywaną

Melodię rzuca falom ...

Hej, tam hej!

Grajże, druhu, graj bez końca,

Nie zobaczysz prędko słońca,

Rzuć kwiatom pożegnanie,

Chatynce swej!

Kwiaty zapłaczą łzami,

W stepie zostaniem sami

I żałość pozostanie ...

Hej! Tam hej!

Cicho, pusto, głucho w stepie,

Sokół skrzydłem nie zatrzepie ...

Zrzuć z czoła sny, marzenia,

Tęsknotę zwiej!

Hej, droga twa daleka –

Za progiem koń twój czeka

I krzesze skry z kamienia ...

Hej, tam hej!



7.DZIWCE

Hej Ty dziwce, dziwce moje,

Czemu smutne ocka Twoje

Czy Cię matuś strofowała,

Żeś się ze mną zadawała.
Nie myślże se tak Janicku,

Bo Cię rada widzi mama

I nic by nam nie pedziała,

Choćby nas razem widziała


A kiedy byś Ty był za mną,

Jako ja za Tobą,

To by my se razem byli

Każdą nockę ino z sobą.


A teraz se zaśpiwamy,

że my se ku sobie mamy,

jak ptaszkowie se śpiwają,

kiedy się ku sobie mają.


8.GAJ


W splątanym gaju rąk i nóg szepczemy słowa święte, 
jak szeptał kiedyś Młody Bóg bogini niepojętej. 
Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej. 
Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej.

W czerwonym żarze rzewnych żądz płoniemy jak pochodnie 


i opadamy w niebo, śniąc niewinnie i łagodnie.

Cyt-cyt, cyt-cyt, cyt-cyt, cyt-cyt,-cyt niewinnie i łagodnie

Cyt-cyt, cyt-cyt, cyt-cyt, cyt-, cyt-cyt niewinnie i łagodnie

W żałobnym chłodzie znanych ust szukamy pocieszenia, 

słuchając, jak nam stygnie puls i mylą się znaczenia. 
To nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia. 

To nic, to nic, to nic, to nic, , to mylą się znaczenia.

Dopóki demon smutku śpi, niech żyją młode żądze. 

dopki życie w nas się tli, dopóki są pieniądze. 

Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze. 

Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze. 

Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze. 

Ole, ole, ole, ola, oli, niech żyją młode żądze 


Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, dopóki są pieniądze.
Ole, ole, ole, ola, oli, niech żyją młode żądze. 
Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze. 
To nic, to nic, to nic, to nic, to nic,
niech żyją młode żądze. 


9.GONIĆ MARZENIA

Na włóczęgę już wyruszyć przyszła pora,

Las nas woła śpiewem ptaków, szumem drzew.

I wołają nas już pola i jeziora,

Zeszłoroczny nasz wesoły pomnąc śpiew.
Ludzie mają swoje prace, ludzie lubią się bogacić,

Pełne brzuchy mają, chcą mieć pełny trzos.

A ja gonię, a ja gonię swe marzenia,

Szczęścia szukam, gdzie kaczeńce i gdzie wrzos.


Tym co iść nie lubią mówię: do widzenia,

Za dni kilka może znów powrócę tu.

Idę w świat by tam dogonić swe marzenia,

Aby spełnić kilka moich złotych snów.


Więc z dziewczyną swą pod rękę i z gitarą i z piosenką,

Precz mi smutki, precz przykrości - słońce świeć,

Idę gonić, idę gonić swe marzenia

I spokoju szukać pośród starych drzew.


Tak to proste, że i gadać szkoda czasu,

Tylko plecak wziąć i iść przed siebie wprost,

Szukać wiatru i zapachu szukać lasu, jak najdalej

Zadymionych wielkich miast.



Zrozum bracie tak to trzeba – łóżkiem trawa, dachem


drzewa,

Z wiatrem biegać i z ptakami śpiewać w głos,

Trzeba gonić, trzeba gonić swe marzenia

A nie czekać ile trosk przyniesie los.



10.GÓRY


( DROZDY – NOC LISTOPADOWA )
Wokół góry, góry i góry

I całe moje życie w górach.

Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają

Niż śpiewak płatny na chórach.

Wokół lasy, lasy i wiatr

I całe moje życie w wiatru świstach,

Wszyscy, których kocham, wita was

Modrzewia ikona złocista.

Jak łasiczki ścieżka w śniegach,

Droga życia była kręta,

Dzisiaj z lasów zeszła na mnie

Młodych jodeł zieleń święta.


Wokół lasy, lasy i wiatr ...


Nie ludzką ręką malowany

Jest wielki smutek duszy mojej,

Lecz nawet złudzkiej ikonie

Ja nigdy nic nie powiem.


Wokół lasy, lasy i wiatr ...


Ważne są tylko kopuły pieśni,

Które na górze wysokiej zostaną,

Nikt nie szuka inicjałów cieśli,

Gdy cieśle dom postawią.


Wokół lasy, lasy i wiatr ...


Przyjaciele, którzy jemiołę czcicie

Dobrze, że idziecie światem,

Wkrótce jodełkę zieloną spalicie

By darzyła was ciepłym latem.

Wokół lasy, lasy i wiatr ...

11.HUZAR


Huzar na szinku,

Huzar na szinku pije,

Palenku pije,

Palenku
Huzarka jego,

Huzarka jego priszla,

Po niego priszla

Po niego
Oj, huzar k domu,

Oj huzar k domu nima

Ku komu nima,

Ku komu.
K ojcu, k macierzy,

K ojcu, k macierzy dobrej

Wieczerzy dobrej

Wieczerzy.
Jadło na stole

Jadło na stole, łyżki

W popiole łyżki,

W popiole.


Huzar na szinku ....

12.IDĘ W GÓRY CIESZYĆ SIĘ ŻYCIEM


Lato z ptakami odchodzi,

Wiatr skręca liście w warkocze,

Dywanem pokrywa szlaki.

Szkarłaty wiersza na zboczach.

Przyobleka myśli w kolory,

W liści złoto, buków purpurę,

palę w ogniu letnie wspomnienia,

idę wymachując kosturem.

Idę w góry cieszyć się życiem,

Oddać dłoniom halnego włosy,

W szelest liści wsłuchać się pragnę,

W odlatujących ptaków głosy.

Słony pot czuję w ustach,

Dzień spracowany ucieka,

Anioł zapala gwiazdy,

Oświetla drogę człowieka.

Już niedługo rozpalę ogień,

Na rozległej, górskiej polanie,

Już niedługo szałas zielony

Wśród dostojnych buków powstanie.

Idę w góry cieszyć się życiem,

Oddać dłoniom halnego włosy,

W szelest liści wsłuchać się pragnę,

W odlatujących ptaków głosy.


13.JAK DOBRZE NAM


Jak dobrze nam zdobywać góry

I młodą piersią chłonąć wiatr

Prężnymi stopy deptać chmury

I palce ranić ostrzem Tatr

Mieć w uszach szum strumieni śpiew

A w żyłach roztętnioną krew

Hejże hej, hejże ha

Żyjmy więc póki czas

Bo kto wie, bo kto zna

Kiedy znowu ujrzę was.

Jak dobrze nam głęboką nocą

Wędrować jasną wstęgą szos

Patrzeć jak gwiazdy niebo złocą

I czekać co przyniesie los

Jak dobrze nam tak przy ognisku

Tęczową wstęgą marzeń snuć

Patrzeć jak w niebo iskra tryska

I wokół siebie przyjaźń czuć.

Jak dobrze nam po wielkich szczytach,

Wracać w doliny w progi swe,

Przyjaciół jasne twarze witać,

O młoda duszo raduj się.

Mieć w oczach blask i ognia żar

A w duszy mieć młodości czar ...



14.JESIENIĄ, JESIENIĄ


Już na klucze ptaków

Zamyka się lato,

Zamilkł śpiew ich w sośnie.

Już porudział wrzesień,

Idzie dobra jesień

Więc człowiek odpocznie.

Jesienią, jesienią

Sady się czerwienią,

Już chłody na czatach.

Jesienią, jesienią

Panny się rumienią

Na wspomnienie lata.

Pożegnanie Wigrom,

Koniec letnim igrom,

Życiu nad stan latek.

Znajomości płoche –

Może żal ich trochę,

Zapiszmy na stratę.

Jesienią .............

Trzeba oddać chlebak,

Pospłacać co trzeba,

Zwinąć namiot wspomnień.

Zasypać ognisko

Z tą ułudną iskrą,

Z której miał być płomień.

15.JESIEŃ W GÓRACH

Lato zamknięte kluczem ptaków

Zostawia tylko swe wspomnienia

Jesień odważnie stawia kroki

Zaczyna mgłami dyszeć ziemia
A w górach nie ma już nikogo

Niebo nas straszy niepogodą

Lato do ciepłych stron umyka

W skłębionych chmurach i strumykach

Na niebie mokrym od jesiennej słoty

Koczuje tabor żalu i tęsknoty

A drzewa pogubiły liście

Na wczesne mrozu przyjście


Wiatr tylko plącze się dokoła

Na wrzosach pajęczyny wiesza

I zasypiają leśne zioła

Jak smutne słowa tego wiersza




16.KIEDY TAŃCZĘ


My, Cyganie co pędzimy z wiatrem,

My, Cyganie, znamy cały świat,

My, Cyganie, wszystkim gramy,

A śpiewamy sobie tak: H7 e G E E7 a A A7

Ore, ore, szabadabada, amore,

Hej, amore szabadabada,

O muriaty, o szogriaty,

Hajda trojka na mienia.

Kiedy tańczę, niebo tańczy ze mną,

Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr,

Zamknę oczy liście więdną,

Kiedy milczę, milczy świat.

Kiedy słucham, słucha cała ziemia,

A jak śpiewam, śpiewa każdy las,

Gdy ucichnę, wiatru nie ma,

Gdy oślepnę nie ma gwiazd.

Bo to słońce świeci tylko dla mnie,

Bo tą ziemię zmyślam sobie sam.

Jak odejdę, będzie ciemniej,

Cały świat odbiorę wam.

Będzie puściej, będzie ciemniej,

Cały świat odbiorę wam

Będzie ciemniej, będzie ciemniej

Całą radość wezmę wam.

Będzie prościej, będzie jaśniej,

całą radość damy wam,

będzie prościej, będzie jaśniej,

gdy zaśpiewa każdy z was:



17.KIEDY W DUSZY CZUJĘ PUSTKĘ


Kiedy słońce złoci rankiem

Na listowiu krople rosy,

Kiedy wiatr jak miłe dziewczę

Burzy ręką moje włosy,


Kiedy w duszy czuję pustkę

Pozostawiam gdzieś ulice,

Szukam wonnej ściany lasu,

Rzucam w zieleń swe źrenice.


Kiedy w miastach pot się leje,

Gdy kamienie są gorące,

Kwiaty blade ze zmęczenia

Tulą wątłe ręce drżące,


Kiedy czerwień puchnie w oczach,

Ołów spada na powieki,

Szukam miejsca gdzie się można

Napić dłonią z chłodnej rzeki.


Gdy jesienią dym ogniska

Ponad polem się unosi,

Mgły całować chcę namiętnie

I do tańca je poprosić.


Gdy napotkam na swej drodze

Dziką różę rozognioną

Wiem, że szczęście odnalazłem

Gdzie jesienne buki płoną.



18.KRYWAŃ

Krywaniu, Krywaniu wysoki,

Płyną, lecą spod ciebie potoki,

Tak się leją moje łzy jak one

Hej, łzy moje, łzy niezapłacone.
Krywaniu, Krywaniu wysoki,

Płyną lecą nad tobą obłoki,

Tak się toczy moja myśl jak one,

myśli moje, myśli utracone.


Krywaniu, Krywaniu wysoki,

Idzie od cię szum lasów głęboki,

A mojemu idzie żal kochaniu,

Hej, Krywaniu, Krywaniu .



19.KURDESZ


Każ przynieść wina, mój Grzegorzu miły!

Bodaj się troski nigdy nam nie śniły!

Niech i Anulka tu zasiądzie z nami!

Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!


Skoro się przytknie ręka do butelki,

Znika natychmiast smutek z serca wszelki:

Wołajmyż tedy, dzwoniąc kielichami!

Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami

Niezłe to wino, do ciebie, mój Grzelu!

Cieszmy się, póki możem, przyjacielu!

Niech stąd ustąpi nudna myśl z troskami,

Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!

Patrzcie, jak dzielny skutek tego wina,

Już się me serce weselić poczyna,

Pod stół kieliszki, pijmy szklanicami:

Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!

A ty Anulko, połowico Grzela,

Bądź uczestniczką naszego wesela,

Pofolguj sobie, chciejże wypić z nami!

Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!

Już po butelce, niech tu stanie flasza!

Wiwat ta cała kompanija nasza!

Wiwat z Maciusiem i przyjaciołami!

Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!

Maciuś jest partacz, pić nie lubi wina,

Myśli, że jemu złotem jest dziewczyna,

Dajmyż mu spokój, pijmy sobie sami!

Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!

Odnówmy przodków ślady wiekopomne,

Precz stąd szklanice – naczynia ułomne!

Po staroświecku pijmy pucharami!

Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!



20.LATO – KONIE ZIELONE


Konie zielone przebiegły galopem


A spod ich kopyt wytrysnęły kwiaty,

Żaby w sadzawce rozpaliły ogień,

Na niebie księżyc pozapalał gwiazdy.

Nad brzegiem stawu

Wsłuchana w głos czajek,

Owiana mocną wonią tataraku

Patrzyłeś na gwiazdy

Na samym dnie stawu,

Mówiłeś do mnie,

Że przemija lato.

Lato pachnące miętą,

lato koloru malin,

lato, zielonych lasów,

lato kukułek i czajek.



Konie zielone przebiegły galopem


Pod kopytami zwiędły letnie kwiaty,

Żaby w sadzawce wygasiły ogień,

A ciemne chmury przesłoniły gwiazdy.

Nad brzegiem stawu

Samotna wciąż stałaś,

A staw dojrzewał wonią tataraku

Mówiłaś do mnie daleka i obca,

Że przeminęło chyba nasze lato.




21.MAKI CHABRY I MALWY

Słońce jak kleszcz się wbiło w snopów złociste kupy,

Coś nam z czasem przybyło, pewnie próchna w chałupie.

Maki, chabry i malwy, będę zbierał o świcie

Zaniosę do mojej panny

co ją kocham nad życie,

O świcie, w życie.
Drogi się polepszyły, choć pogorszyła pogoda,

Treści nowe zmieniły, tamtych też przecie szkoda.


Czasy, zmieniły czasy, święta zmieniły święta.

Baby nam się roztyły, któż jakie były pamięta.


Szable szkłem spakowane, rzeczy ważne wybladły,

Myśli sprecyzowane, czucia gdzieś nam przepadły.


Konik nie osiodłany, nie wyczyszczona nań skórka,

Znaczy, kończą się ułani, idzie emeryturka.



22.NIECH ŻYJE BAL


Życie, kochanie, trwa tyle co taniec,

Fandango, bolero, bibop,

Manna, hosanna, różaniec i taniec,

I jazda ,i basta i stop.

Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą,

Nie grają na bis, chociaż żal,

Zanim więc serca upadłość ogłoszą –

Na bal, marsz na bal!

Szalejcie aorty , gdy idę na korty,

Roboto, ty w rękach się pal,

miasta nieczułe, mijajcie jak porty,

bo życie, bo życie to bal.

Bufet, jak bufet, jest zaopatrzony,

Zależy, czy tu, czy gdzieś tam,

Tańcz, póki żyjesz, i śmiej się do żony

I pij zdrowie dam...

Niech żyje bal, Bo to życie to bal jest nad bale,

Niech żyje bal, Drugi raz nie zaproszą nas wcale,

Orkiestra gra, jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,

Dzień wart jest dnia

I to życie zachodu jest warte.

Chłopo-robotnik i boa grzechotnik


Z niebytu wynurza się fal,

Widzi swą mamę i tatę, i żonkę

I rusza, wyrusza - na bal.

Sucha kostucha, ta Miss-Wykidajło

Wyłączy nam prąd w środku dnia,

Pchajmy więc taczki obłędu jak Bajron

Bo raz mamy bal. Niech żyje bal, ..................

23.OCZY TWE


Błagam Cię litość miej spełń marzenie,

Życie moje opromienisz Ty,

Ukojenie mi daj, skróć cierpienie,

Niech o szczęściu me spełnią się sny.


Oczu Twych gwiazdy dwie,

czarujący ten wzrok,

Ukojenie mi śle i rozprasza mi mrok.

Za uśmiechu Twój czar

i pieszczotę Twych słów,

Życie oddać bym rad żeby z Tobą być znów.


Błagam Cię litość miej, nie porzucaj mnie Ty,

Jednym słowem swym chciej ból ukoić i łzy,

Choć nie mówisz już nic,

lecz Twój uśmiech mi śle,

Cień nadziei, że życie Ty znów wrócisz mi.

24.OD TURBACZA WIEJE WIATR

Od Turbacza wieje wiatr,

Niesie nam tę wieść,

Że tej nocy szczyty gór

Pokrył biały śnieg.
R : A w dolinach piękna jesień,

Złote liście lecą z drzew,

Od Turbacza wieje wiatr,

Niesie nam tę wieść.


Zima białym płaszczem swym

Już okryła Tatry,

Mgła zabrała słońcu blask,

Wieją zimne wiatry.


Hej dziewczyno, nie smuć się

W ten jesienny czas,

Chociaż raz uśmiechnij się,

Przywróć oczom blask.




25.ORAWA


Z mego okna widać chmury

Na skalistych grzędach,

Przetrę szybę ciepłą dłonią

Razem z nimi siędę

I będą mi grały wiatry

W zaklętych kolebach.

Noc smrekami się roztańczy

Po niebach po niebach

Orawo, wiatrem malowany dach,

Ciupagami wysrebrzony na bukowych pniach

Orawo, wiatrem malowany dom

Gdzie zbójnickie śpiewogrania

Po kolebach śpią.

Z mego okna widać potok,

Doliną, doliną,

Dumnych smreków las szeroki,

Mgły w kosodrzewinach,

I będą mi grały wiatry

Na organach turni,

Moje życie tylko w górach

Nad dachami równin.

Orawo, ........



26.POŻEGNANIE GÓR

Słońca dysk zaginął gdzieś w konarach,

Na polanę spłynął szary mrok,

Smętnie zadzwoniła gdzieś gitara,

W ciemnej ciszy czyjś zamiera krok
Przy ognisku wędrowców gromada,

W blasku iskier zamarł cieni krąg,

Wysłuchując struny opowiadań

Zasłyszanych gdzieś daleko stąd.


Pięciolinii wyznaczonym szlakiem

Błądzi zapomniany wieczny cień,

A w swych troskach smętnie zadumany

Żegna świątek odchodzący dzień.


Znika w dali kalejdoskop twarzy,

Zgasłych ognisk dym już sięga chmur.

Pomyśl, ile niespełnionych marzeń

Łączy z sobą pożegnanie gór.


Już nie znikną góry z twoich wspomnień

Oczy ikon, nieprzetarty szlak.

Szumu jodeł nie da się zapomnieć,

Będziesz do nich wracał w swoich snach.



27.SOKOŁY

Hej tam gdzieś znad Czarnej Wody

Siada na koń kozak młody,

Czule żegna się z dziewczyną,

Jeszcze czulej z Ukrainą.

Hej, hej, hej, sokoły,

Omijajcie góry lasy doły,

Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,

Mój stepowy skowroneczku.

Hej, hej, hej, sokoły,

Omijajcie góry lasy doły,

Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,

Mój stepowy, dzwoń dzwoń, dzwoń.

Wiele dziewcząt jest na świecie,

Lecz najwięcej w Ukrainie,

Tam me serce pozostało

Przy kochanej mej dziewczynie.

Hej, hej, hej, sokoły, .......

Ona jedna tam została,

Jaskółeczka moja mała,

A ja tutaj w obcej stronie

dniem i nocą tęsknię do niej.

Hej, hej, hej, sokoły, ........

Żal, żal, za dziewczyną,

Za zieloną Ukrainą ,

Żal, żal, serce płacze,

Już jej więcej nie zobaczę.

Hej, hej, hej, sokoły, .........

Wina, wina, wina dajcie,

A jak umrę – pochowajcie

Na zielonej Ukrainie,

Przy kochanej mej dziewczynie.

Hej, hej, hej, sokoły, .............


28.TOKAJ

Co wieczora tokaj piłem,

moja ty , miła ty, dzieweczko

Co wieczora się bawiłem, moja ty ......

I choć w głowie tęgo zaszumiało,

serce się do ciebie rwało...


Wczoraj znowu tokaj piłem, .........

Aż do rana się bawiłem, ........

Choć się głowa jak len w polu chwieje

do wieczora wytrzeźwieję .................


Potem przyjdę ja do ciebie..........

A ty przyjmiesz mnie u siebie ......

I choć z ust mych zapachnie ci wino

pocałujesz mnie dziewczyno ..............




29.W PIWNICZNEJ IZBIE


W piwnicznej izbie siedzę sam

Nad kuflem pełnym piwa,

Oczyma błądzę tu i tam,

A głowa mi się kiwa.

Ja nie dbam o czerwony nos,

Ni o to, że wciąż tyję,

Lecz biorę kufel w ręce swe

I piję, i piję, i piję.

A gdyby ktoś mi wybór dał:

Dziewczynę, konia, trunek.

I rzekł: „wybieraj sam co chcesz


  • Ja płacę za rachunek”.

Na próżno dziewczę wdzięczy się

I koń wyciąga szyję,

Ja biorę kufel w ręce swe

I piję, i piję, i piję,

A kiedy przyjdzie na mnie czas

I stanę u stóp tronu,

Pokłonię ja się Panu w pas

I powiem bez pardonu:

„rozkoszy rajskich nie chcę znać,

ni wiedzieć gdzie się kryją.

tylko mnie, Panie Boże, wsadź,

gdzie święci piwo piją.



30.ZOSTAŃ KSIĘŻYCU ZOSTAŃ

Ech, ty wysoka nocy tatrzańska,

Zostań, nie odchodź , jeszcze pobądź,

Lisia czapę przekrzywiwszy z pańska

Kroczy księżyc, bierze cię ze sobą.

Ref.


Zostań księżycu, zostań,

Pozłoć się jeszcze, pozłoć,

Trudne jest każde z rozstań,

Licho ten świt przyniosło.


Księżyc szedł w lisiej czapie jak dziedzic,

Białe go świerki zapinały

Na sen zimowy obu Niedźwiedzic,

I na Wozy Wielki i Mały.


Świerki czekają roziskrzone, białe,

Aż niebo rudym blaskiem pęknie,

Świt się budzi i czemu się bałem,

Że o świcie może być mniej pięknie.



31.ŻÓŁTE SŁONECZNIKI




Żółte słoneczniki z czarnym sercem w środku


Grzeją się na słońcu przy złamanym płotku

Przyszło złote słońce oświetliło świat

Przywędrował czerwiec i na przyzbie siadł

Słowik w gaju skrył się

A fujarka gra czerwcowego kujawiaka

Mokre chabry główki pochyliły w cień

Cóż to za gorący za upalny dzień

Nawet konik polny dosyć słońca ma

I cichutko siedzi w krzakach.
Tylko słoneczniki słońca się nie boją

Przy złamanym płotku cichuteńko stoją

Żółte słoneczniki z czarnym serce w środku

Grzeją się na słońcu przy złamanym płotku

Przyszło babie lato osrebrzyło świat

Przywędrował wrzesień i na przyzbie siadł

Lecą mokre liście wiatr w gałęziach gra

Wrześniowego kujawiaka.



32.IDZIE DYSC

Idzie dysc, idzie dysc,

Idzie sikawica,

uleje, usiece, 3x

Janickowe lica.
Nie lij dyscu, nie lij,

bo cie tu nie trzeba,

Obendź lasy góry, 3x

Zawróć się do nieba.


Nie lij dyscu, nie lij,

bo cie tu nie trzeba,

jenom zapasicke, 3x

za pazuskę wziena



33.A TAM KOLE LEWOČI

A tam kolo Levoči,

Tam še voda toči,

Kera nema frajira,

Ta naj do nej skoči.
A coby, coby ja,

Do vody skakala?

Pre jedneho beťara

život by stracala.


34.BESKYDE, BESKYDE

Beskyde, Beskyde, kto po tebe ide?

čiernooký bača ovečky zatača.
Aj bačo, bačo naš, čiernu košielku maš,

Kto ti ju vypierie, ked mamenky nemaš?


Ja nemam mamenky, ale mam galanku,

Ona mi vyperie čiernu košulenku.


Všetci sa starajú o moju chudobu,

A ja sa nestarám, chvála Panu Bohu.


Všetci sa ženia, vojny sa boja,

A ja sa neženim, vojny sa nebijim.



35.CZORNA

Czorna ja si czorna


Jak taja czornycia

Naj mi sia ustupić heja! BIS

Naj mi sia ustupić z putni paradnycia

Z puti paradnicia

Z poli robytnycia

Bo ja se takaja fajna BIS

Bo ja taka fajna Jak w nebi zirnica

Fajna ja se fajna


Jak se ne maluju

Jak na swoje łyczko heja! BIS

Jak na swoje łyczko farby ne kupuju.

Była diwka, była nie było mi pary,

Była diwka, była nie było mi pary,

Tak za mnoj szli hlopcy heja! BIS


Pidu ja do kuma


Kuma ne ma doma

Daj meni horyłki heja! BIS

Daj meni horyłki bo jeszcze ne pjana.

Był mene Ivanko

Szczo ja z kumom była

Wyłamaj berezu heja! BIS

Wyłamaj berezu bij mene terazu

36.ČIJE SU TE KONE

Čije su te kone we dwore, we dwore,

Žaden šuchaj nimi n eore ne ore,

Čije by ne byly – moje su,

Už me do mej milej zanesu.
Na ganečku stala plakala,plakala

Jezu, Jezu, Maria – wolala, wolala

Jezu, Jezu, Maria, Chryste Pane,

Bude li to chlapec, lebo ne.


Bude li to chlapec, bue švec, bue švec,

Bude robit tižmy pro tanec, pro tanec,

Bude li to chlapec, Jezu, Maria,

Bude li frairka a bo ja.



37.DOBRU NOČ




Dobru noč, ma mila, dobru noč


Nech ti se sam Pan Boh da pomoč,

Dobru noč, dobre spij,

Nech sa ti sniwajut slatke sny.
Snivaj se sničečku len snivaj,

Ked staniesz sniczeczku veru daj,

Że ta ja milujem,

Serdečko ti moje darujem.



Dobru noč, ma mila, dobru noč


Nech ti se sam Pan Boh da pomoč,

Dobru noč, dobre spi,

Nech sa ti snivajut o mne sny.


38. HEL’PA

Eh! ta Hel’pa, Eh! ta Hel’pa,

To je pikne mesto.

A w tej Hel’pe, a w tej Help’e,

Je chlopakow dwesto.

Kelo jesto, telo jesto,

Ne po mojej woli,

Len za jednym, len za jednym

Serdečko me koli.

Dunaj, Dunaj, Dunaj, Dunaj, Dunaj....

Ty šyroke pole,

Len za jednym, len za jednym

Serdečko me koli.
Za Juričkom, za Petričkom,

Krok by ne zrobila.

Za Janičkom, šuhaičkom

Dunaj by zbrodila


Dunaj, Dunaj, Dunaj, Dunaj, Dunaj....

Ty šyroke pole,

Len za jednym, len za jednym

Serdečko me koli.



39.JAVORINA

Javorina, Javorina chlapcy, Javorina,

Ma mila ma modre,

Ma mila ma modre pod očima


A ked bys ty, a ked bys ty moja mila ako ina,

Ne mialabys modre,

Ne mialabys modre pod očima.
Ale że tia, ale że tia moja mila, chapcy obimaju,

Prečo twoi očki,

Prečo twoi očki zat’mivaju

40.KED SEM ISZEL Z PESZTU

Ked sem iszel z Pesztu do Budynia,

Zawolala na mnie moja mila

Kazala mi preinest’ z pesztskiej apoteki ,

Pro srdca bolenia takie leki
Żaden w sweti ne wi czo ma boli,

Ne wi żaden dohtor, czo ma koli,

Boli mne hlawiczka, serdca polowiczka,

Comse okamala śuhaička




41.ORAVA

Orava, Orawa, na Orawie ława / 2x

Tam tehdy chadzali, tam tehdy chadzali

Orawce do prawa.


Na hali, na hali owiecki-m pasali /2x

Se idąc do prawa, se idąc do prawa,

Dziewcynę nastali.
Orawa się żeni, bierze sobie Liptów /2x

A ja od Orawy, a ja od Orawy,

Do Liptów na cup, cup.

42.RAZSUTEC

Na Orave, na Orave sejú bob,

Take struky ako ruky, heja hop!

Ešte som sa nevyspal, pane,

Ešte som sa nevyspal!

Do hriadky ma zakopali,

Po zadku ma vytreskali,

Tak ma Pan Boh potrestal.


Rozsutec, Rozsutec

To je velká skala,

Zaplať mi, šuhajko,

Co som s tebou spala!


Už som ti zaplatil,

Styristo na stole,

Mohlas si ju nechať,

Bo to boli tvoje.


Nežente sa, chlapci,

Mate na to času,

Nech sa staré baby

Pod Rozsutsom pasú!



43.SUBOTINKA

Subotinka ide,

Co že ja mam po nej.

Subotinka ide,

Co že ja mam po nej.

Cesta zarubana,

Cesta zarubana,

Cesta zarubana,

Ku frairce mojej.

Ne tak zarubana,

Ako je zapriata.

Ne tak zarubana,

Ako je zapriata.

Už je moja mila,

Už je moja mila,

Už je moja mila,

U turków zaniata.

U turków zaniata

U velkego hana,

U turków zaniata

U velkego hana,

Za čto ju zaniali,

Za čto ju zaniali,

Za čto ju zaniali,

Lebo byla švarna.

44.U DUNAJA ŠYROKEHO

U Dunaja šyrokeho

Gdie huzary maširują

Spotkala mila mileho

I tak volala do neho.

Spotkala mila mileho

I tak volala do neho.
A ty Jano ne pij vody,

Bo ta voda tebie škodi,

Rade ti se napij vina,

To je lepša medicina.

Rade ti se napij vina,

To je lepša medicina.


Prečo ty se za mnoj bačiš

Prečo ty mne ne obačiš,

Ąni večer ani rano,

Jako že ty glupi Jano.

Ąni večer ani rano,

Jako že ty glupi Jano.



45. VINKO, VINKO,VINKO ČERVENE


Vinko, vinko, vinko červene,

Kto ťa bude vinko pijat,

Až ja budu maširivat,

Vinko, vinko, vinko červene.
Lučka, lučka, lučka zelená,

Kto ťa bude, lučka, košit,

Až ja budu šablu nosit,

Lučka, lučka, lučka zelená.


46. ZACHODI SLONEČKO

Zachodi slniečko za vysoké hory,

Už mi moja milá, ja hoj, ja hej,

Dvere ne otvori.


Dvere ne otvori ani okienečko,

Co bz potešila, ja hoj, ja hej,

To moje srdiečko.
To moje srdiečko z kamena, zo skaly,

Nezaplakalo by, ja hoj, ja hej,

Co by ho kresali.

47. SOČEVIČKA

Zasela som sočevičku zasela,

Ked se naša velka laska začela.

A ješte mi sočevička ne vzešla hej!

Ked se naša velka laska rozešla.
Škoda šuhaj, škoda tvojej svobody,

Čo zapada do Dunajku, do vody.

Čo sa stalo tej to noči noveho,

Zabili mi, ah! moj Bože mileho.




48.ОЙ, ГАРНА Я, ГАРНА

Ой, гарна я, гарна

Як тая горница

Най ми ся уступить гей, гой,

Най ми ся уступить гей, гой,

Най ми ся уступить

З путя парадниця.
З путя парадниця,

З поля робiтниця,

Во я такая гарна гей, гой,

Во я такая гарна гей, гой,

Во я такая гарна

Як в небi зiрница.


Гарна-м була, гарна

Не було ми пари,

Так за мнов хлопцi шли гей, гой,

Так за мнов хлопцi шли гей, гой,

Так за мнов шли хлопцi

Я дощовi хмари.



49.ЦЫГАНСКИЙ БАРОН

Цыганы шумною толпою

По Безарабии идут

Несут гитару за спиною

И тихим голосом поют

Я паранэла, я чи бурела

Я самым дули я

Гопа, я паранэла

Гопа, я чи бурела

Гопа, барон цыганский я.

А запрягай-ка дядка лошадь

А рыжую косматую

А я поеду в ту деревню

Цыганочку сосватою


А говорют – кальцо к розлуке

А я надею сразу два

Да не колцо нас розлучило

А розлучила нас судьба


А синокрылая голубка

А научм меня летать

А не высоко не далёко

А прямо к милои на кровать



50.DESIDERATA


Przechodź spokojnie przez chaos i pośpiech

I pamiętaj jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, nie wyrzekając się siebie

Bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.

Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie.

Wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych.

Oni też mają swoją opowieść.

Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.

Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały,

Zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany

Będą dla ciebie źródłem radości.

Bądź ostrożny w interesach,

Na świecie bowiem pełno oszustwa.

Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia,

Ani też nie odnoś się cynicznie do miłości,

Bo ona jest wieczna jak trawa.

Przyjmuj spokojnie co ci lata doradzają,

Wyrzekając się spraw młodości.

Jesteś dzieckiem wszechświata.

Masz prawo być tutaj!

Bądź w zgodzie z Bogiem, kimkolwiek On Ci się wydaje!



W zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.

Pomimo swej złudności,

Znoju i rozwianych marzeń

jest to piękny świat.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna