230. Do matki Agnieszki od Jezusa 28 maja 1897



Pobieranie 8.22 Kb.
Data10.05.2016
Rozmiar8.22 Kb.
230. Do matki Agnieszki od Jezusa

28 maja 1897

J. M. J. T.

Droga Mateczko! Twoja córeczka przelała znowu przed chwilą słodkie łzy – łzy skruchy, ale bardziej jesz­cze łzy wdzięczności i miłości… Ach! dziś wieczór oka­załam moją cnotę, moje SKARBY cierpliwości! Ja, która tak łatwo umiem pouczać innych!!! Cieszę się, że wi­dzia­łaś moją niedoskonałość1. Ach! jak to dobrze, gdy widzę, jaka byłam niedobra!… A Ty, Mateczko, nie gniewałaś się na swoją córeczkę, która przecież zasłużyła na burę; ale do tego córeczka Twoja jest przyzwyczajona, Twoja słodycz więcej jej mówi niż surowe upomnienia; jesteś dla niej obrazem miłosierdzia Bożego.

Tak, ale… Siostra od św. Jana Chrzciciela przeciw­nie, jest zazwyczaj obrazem surowości dobrego Boga, a otóż! spotkałam ją przed chwilą; zamiast minąć obojętnie, uścis­kała mnie, mówiąc (zupełnie tak, jak gdybym była najmilszą istotą pod słońcem): „Biedna Siostrzyczko, wzbu­dziłaś moją litość! Nie chcę cię męczyć, zbłądziłam, itd… itd.”.

A ja odczuwałam żal doskonały, pojąć nie mogłam, że Siostra nie robi mi wyrzutów. Wiem dobrze, że w głębi duszy musi uważać mnie za bardzo niedoskonałą; myśli, że ja już wkrótce umrę, i dlatego tak do mnie mówiła. Mniejsza jednak o to, słyszałam z jej ust jedynie łagod­ne i tkliwe słowa; ona zatem była bardzo dobra, a ja bardzo zła…

Wracając do naszej celi, zapytywałam siebie, co też Jezus myśli o mnie. I od razu przypomniałam sobie sło­wa, z jakimi zwrócił się niegdyś do niewiasty cudzo­łożnej: „Niewiasto… nikt cię nie potępił?”2. A ja ze łzami w oczach, odpowiedziałam Mu: „Nikt Panie… ani moja Mateczka, obraz Twojej serdeczności, ani Siostra od św. Jana Chrzciciela, obraz Twojej sprawiedliwości; czuję do­skonale, że mogę odejść w pokoju, bo i Ty mnie nie potępisz!”

Mateczko najdroższa, dlaczego dobry Jezus jest tak łagodny dla mnie! dlaczego mnie nigdy nie skarci? Ach! doprawdy można umrzeć z wdzięczności i miłości!

Daleko jestem szczęśliwsza, że byłam niedoskonałą, niż gdybym wsparta łaską okazała się wzorem łagod­no­ści… Jest ulgą dla mojej duszy, gdy widzę, że Jezus jest zawsze równie łagodny, równie tkliwy dla mnie!…

Ach! teraz już poznaję, tak – wszystkie moje nadzieje spełnią się… o tak! Zbawiciel uczyni dla nas cuda, które przewyższą nieskończenie najśmielsze nasze pragnie­nia!...

Najdroższa Matko, jak dobrze postępuje Jezus, że się ukrywa, że mówi do mnie jedynie od czasu do czasu, i to „przez kraty” (Pieśń nad pieśniami)3, gdyż czuję dosko­nale, że więcej nie mogłabym znieść, pękłoby moje serce, niezdolne pomieścić tyle szczęścia… Ach! Mateczko, słod­kie echo mej duszy! zrozumiesz, że dziś wieczór czara Boskiego miłosierdzia przelała się na mnie!… zro­zumiesz, że byłaś zawsze dla mnie – będziesz nadal – Aniołem, któremu zlecono, by mnie prowadził i głosił mi zmiłowania Pana!…



Najmniejsza Twoja córeczka

Teresa od Dzieciątka Jezus


i Najświętszego Oblicza

zak. karm. nieg.


Matka Agnieszka od Jezusa opowiada, że wyraz twarzy Teresy (mia­ła silną gorączkę) zdradzał walkę wewnętrzną, gdy pewna siostra po­prosiła ją o pomoc w pracy malarskiej.

2 J 8, 10.

3 Pnp 2, 9. Święta sama wskazała tytuł księgi.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna