31 marchewkowe pole 40 marco polo



Pobieranie 1.21 Mb.
Strona2/11
Data28.04.2016
Rozmiar1.21 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11




30. Ballada wrześniowa 176


Długośmy na ten dzień czekali

Z nadzieją niecierpliwą w duszy

Kiedy bez słów Towarzysz Stalin

Na mapie fajką strzałki ruszy

Krzyk jeden pomknął wzdłuż granicy

I zanim zmilkł zagrzmiały działa

To w bój z szybkością nawałnicy

Armia Czerwona wyruszała


A cóż to za historia nowa?

Zdumiona spyta Europa

Jak to? To chłopcy Mołotowa |

I sojusznicy Ribbentropa |x2


Zwycięstw się szlak ich serią znaczy

Sztandar wolności okrył chwałą

Głowami polskich posiadaczy

Brukują Ukrainę całą

Pada Podole w hołdach Wołyń

Lud pieśnią wita ustrój nowy

Płoną majątki i kościoły

I Chrystus z kulą w tyle głowy


Nad polem bitwy dłonie wzniosą

We wspólną pięść co dech zapiera

Nieprzeliczone dzieci Soso |

Niezwyciężony miot Hitlera |x2


Już starty z map wersalski bękart

Już wolny Żyd i Białorusin

Już nigdy więcej polska ręka

Ich do niczego nie przymusi

Nową im wolność głosi "Prawda"

Świat cały wieść obiega w lot

Że jeden odtąd łączy sztandar

Gwiazdę sierp hakenkreuz i młot


Tych dni historia nie zapomni

Gdy stary ląd w zdumieniu zastygł

I święcić będą nam potomni |

Po pierwszym września siedemnasty |x2



e

a

Fis7



H H7

e

a



Fis7

H H7


e

G

a e | a e



HH7 eE7 | H7 e
e

a

Fis7



H H7

e

a



Fis7

H H7


e

G

a e | a e



HH7 eE7 | H7 e
e

a

Fis7



H H7

e

a



Fis7

H H7


e

G

a e | a e



HH7 eE7 | H7 e




8. Pieśń wielorybników
Nasz Diament prawie gotów już w cieśninach nie ma kry

Na kei piękne panny stoją w oczach błyszczą łzy

Kapitan w niebo wlepia wzrok ruszamy lada dzień

Płyniemy tam gdzie słońca blasku nie mąci nocy cień


A więc krzycz oho! Odwagę w sercu miej!

Wielorybów cielska groźne są lecz dostaniemy je!

A więc krzycz oho! Odwagę w sercu miej!

Wielorybów cielska groźne są lecz dostaniemy je!


Ej panno powiedz po co łzy nic nie zatrzyma mnie

Bo prędzej w lodach kwiat zakwitnie niż wycofam się

No nie płacz mała wrócę tu nasz los nie taki zły

Bo da dukatów wór za tran i wielorybie kły


A więc krzycz oho!…
Na deku stary wąchał wiatr lunetę w ręku miał

Na łodziach co zwisały już z harpunem każdy stał

I dmucha tu i dmucha tam ogromne stado w krąg

Harpuny wiosła liny brać i ciągnij brachu ciąg!


A więc krzycz oho!…
I dla wieloryba już ostatni to dzień

Bo śmiały harpunnik uderza weń


A więc krzycz oho!…

9

(2)


a e a e

a e C e a

a e a e

a e C e a


a G a G a

e d a G a

a G a G a

e d a G a


e a e

a e C e a

e a e

a e C e a


e a e


a e C e a

e a e


a e C e a

a G a G a

e d a G a





9. Dym jałowca
Dym jałowca łzy wyciska

Noc się coraz wyżej wznosi

Strumień drobną falą błyska

Czyjś głos w leśnej ciszy prosi:


Żeby była taka noc kiedy myśli mkną do Boga

Żeby były takie dni że się przy Nim ciągle jest

Żeby był przy tobie ktoś kogo nie zniechęci droga

Abyś plecak swoich win stromą ścieżką umiał nieść


Ogrzej dłonie przy ognisku

Płomień twarz ci zarumieni

Usiądziemy razem blisko

Jedną myślą połączeni


Żeby była taka noc…
Tuż przed szczytem się zatrzymaj

Spójrz jak gwiazdy w dół spadają

Spójrz jak drży kosodrzewina

Góry z tobą wraz wołają


Żeby była taka noc…

10
C a

F G


C a

F G
C a F G

C a F G

C a F G


C a d G C
C a

F G


C a

F G

C a

F G


C a

F G





Na przesłuchaniu wziął czterysta pałek

Konieczny był tu bezpośredni przymus

Śledztwo da skutek jeśli jest wytrwałe

Bez końca przecież nie może się trzymać

Zwinięty w szmatę leży sztandar ciała

Szarpie go w strzępy ptaszysko dwugłowe

Krwią pokreślona pleców karta biała

Na niej napis "nie powiem nie powiem..."
W końcu z ciebie Levittoux tryśnie zeznań zdrój

Zaznasz knuta dzień po dniu pęknie upór twój

Chciałeś uciec Levittoux coś ci słabo szło

Krzycz do ostatniego tchu nas nie wzruszy to


Pod siennikiem migoce kaganek

Mniej boli ogień niźli ran płomienie

Dziś sobie takie rozścielę posłanie

Co moją celę w jeden krzyk zamieni

Skąpo tu światła Moskale mi dali

Ale wystarczy żeby spłonął człowiek

Patrzcie jak długo ten więzień się pali

Już nic nie powie nie powie…


Zwęglone resztki wymieciono rano

Ból szybko wsiąka w kamień cytadeli

Po incydencie tym rozkaz wydano

By więźniom światła nie dawać do celi



175
e

a

H H7



e

e

a



H H7

e
a | e a6

H H7 e | e H7

a | a e


HH7eH7 | h e
e

a

H H7



e

e

a



H H7

e
a | e a6

H H7 e | e H7

a | a e


HH7eH7 | h e




29. Levittoux 174


Zbrodniczy spisek w gimnazjalnej klasie

Zagraża państwu w jego spokój godzi

Inspiratorów wkrótce wykryć da się

Wciąż niepoprawni Polaczkowie młodzi

Ten Levittoux był hersztem jak się zdaje

Przez niego w dusze sączy się trucizna

Śledztwo prowadźcie zgodnie ze zwyczajem

W mig się przyzna prędko się przyzna


Drogi panie Levittoux prawdę wyznać chciej

Gdy wspólników podasz tu sercu będzie lżej

Milczysz panie Levittoux nie unikniesz kar

Młodzież wiodłeś ty ku złu smuci się nasz car


Mury kazamat dostatecznie grube

Żeby krzyk każdy wytłumić dokładnie

Błogosławiony kto przejdzie tę próbę

A kto się złamie przekleństwo nań spadnie

Logika dziejów nakłada kajdany

Sprawiedliwości zgrzytają zasuwy

I ciągle jedna myśl tłucze o ścianę:

"Nic nie mówić nie mówić nie mówić..."


Wszakże panie Levittoux nie działałeś sam

Gdy cię pozbawimy snu wszystko powiesz nam

Miejże rozum Levittoux próżny jest twój trud

Żadnej strawy nie dać mu by go złamał głód



e

a

H H7



e

e

a



H H7

e
a | e a6

H H7 e | e H7

a | a e


HH7eH7 | h e
e

a

H H7



e

e

a



H H7

e
a | e a6

H H7 e | e H7

a | a e


HH7eH7 | h e

11
TYLICZ (13-22.01.2006) 12





1. Modlitwa wędrownego grajka
Przy małej wiejskiej kapliczce stojącej wedle drogi

Ukląkł rzępoląc na skrzypkach wędrowny grajek ubogi

Od czasu do czasu grający bezzębne otwierał wargi

To przekomarzał się z Bogiem to znów się korzył bez skargi


Hej Panie Boże coś wielkim Gazdą nad gazdami

Po coś mi dał taką skrzypkę co jeno tumani i mami?


Spraw to ażebym na zawsze umiał dziękować Ci Panie

Że sobie rzępolę jak mogę że daję li na co mnie stanie

A jeszcze bardziej chroń mnie i od najmniejszej zawiści

Że są na świecie grajkowie pełni szumniejszych liści


Hej Panie Boże…
I niechaj pomnę w mym życiu czy w bliskim czy też dalekim

Żem człowiek jest przede wszystkim i niczym więcej jak człekiem

Spraw w końcu bym przy tej kapliczce obok tej wiejskiej drogi

Klękał i grywał na skrzypkach wędrowny grajek ubogi


Hej Panie Boże… |x2

eDe


D e

D e


D e
a e

aeDe
D e

D e

D e


D e

D e


D e

D e


D e




28. Moja litania 173


Jaki jeszcze numer mi wytniesz?

W którą ślepą skierujesz ulicę?

Ile razy palce sobie przytnę

Nim się wreszcie klamki uchwycę?

By otworzyć drzwi do twego serca

Które przeszło już tyle zawałów

Czy nikogo więcej nie obudzą

W twym imieniu oddane wystrzały?


Nie pragnę wcale byś była wielka

Zbrojna po zęby od morza do morza

I nie chcę także by cię uważano

Za perłę świata i wybrankę Boga

Chcę tylko domu w twoich granicach

Bez lokatorów stukających w ściany

Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać

O sprawach które wszyscy znamy


Jakim jeszcze ludziom pozwolisz

By twym mózgiem byli i sumieniem?

Kto z przyjaciół pokaże mi blachę

Kładąc rękę na moim ramieniu?

Czy twój język nadal pozostanie

Arcyszyfrem nie do rozwiązania?

Kiedy wreszcie zaczniesz odpowiadać

Na najprostsze zadane pytania?


Ile razy swoją twarz zakryjesz

Za zasłoną flag i transparentów?

Ile lat mi będziesz przypominać

Rozpędzony burzą wrak okrętu?

Tą litanią się do ciebie modlę

Bardzo bliska jesteś i daleka

Ale jest coś takiego w tobie

Że pomimo wszystko wierzę czekam



C F C

a d


F C

F G


C F C

a d


F C

F G
a d

G C

a d


G

a d


G C

a d


G
C F C

a d


F C

F G


C F C

a d


F C

F G
C F C

a d

F C


F G

C F C


a d

F C


F G




27. Warszawskie Dzieci 172


Nie złamie wolnych żadna klęska

Nie strwoży śmiałych żaden trud

Pójdziemy razem do zwycięstwa

Gdy ramię w ramie stanie lud


Warszawskie dzieci pójdziemy w bój |

Za każdy kamień twój Stolico damy krew |

Warszawskie dzieci pójdziemy w bój |

Gdy padnie rozkaz twój |

Poniesiem wrogom gniew! |x2
Powiśle Wola i Mokotów

Ulica każda każdy dom

Gdy padnie pierwszy strzał bądź gotów

Jak w ręku Boga złoty grom


Warszawskie dzieci…
Od piły dłuta młota kielni

Stolico synów swoich sław

Że stoją wraz przy Tobie wierni

Na straży twych żelaznych praw


Warszawskie dzieci…
Poległym chwała wolność żywym

Niech płynie w niebo dumny śpiew

Wierzymy że nam Sprawiedliwy

Odpłaci za przelaną krew


Warszawskie dzieci…

G

e

C



D
G

a
D


G
G

e

C



D

G

e



C

D


G

e

C



D

13



2. Krzyżowiec
Wolniej wolniej wstrzymaj konia dokąd pędzisz w stal odziany?

Pewnie tam gdzie błyszczą w słońcu Jeruzalem białe ściany

Pewnie myślisz że w świątyni zniewolony pan twój czeka

Abyś przybył go ocalić abyś przybył doń z daleka


Wolniej wolniej wstrzymaj konia byłem dzisiaj w Jeruzalem

Przemierzałem puste sale pana twego nie widziałem

Pan opuścił święte miasto przed minutą przed godziną

W chłodnym gaju na pustyni z Mahometem pije wino


Wolniej wolniej wstrzymaj konia chcesz oblegać Jeruzalem?

Strzegą go wysokie wieże strzegą go Mahometanie

Pan opuścił święte miasto na nic poświęcenie twoje

Po co niszczyć białe mury po co ludzi niepokoić?


Wolniej wolniej wstrzymaj konia porzuć walkę niepotrzebną

Porzuć miecz i włócznię swoją i jedź ze mną i jedź ze mną

Bo gdy szlakiem ku północy podążają hufce ludne

Ja podnoszę dumnie głowę i odjeżdżam na południe



fis H


D E

fis H


D E
fis H

D E


fis H

D E
fis H

D E

fis H


D E
fis H

D E


fis H

D E





3. Dom na prerii
W pobliżu mej chaty rży mustang kosmaty

Rosomak wyrusza na łów

Powietrze tu czyste i niebo przejrzyste

I gniewnych nie słyszy się słów


Hej w prerii mieć dom!

Jeśli byłeś powrócisz tam znów

Powietrze tu czyste i niebo świetliste

I gniewnych nie słyszy się słów


Podciągnij strzemiona bo szałwia czerwona

Zakwitła od brzegu po brzeg

Nad stepów purpurą głos leci ku górom

I wraca od gór jako szept


Hej wiatry szumiące i deszcze i słońce

I noce gorące od gwiazd

Ty trawo na stepie nie oddałbym ciebie

Za żadne z pyszniących się miast


Zapachnie świat dziki zawabią króliki

Zadudni coś wyjdę na próg

Popatrzę czy łania po prerii ugania

Czy kopyt doleciał mnie stuk


Zjeżdżając z gór białych przystańcie na skałach

Gdzie znajdzie oparcie wasz koń

I oczy przysłońcie i na horyzoncie

Szukajcie gdzie stoi mój dom



14
F B

F G C


F B

F C F
C F

C

F B


F C F
F B

F G C


F B

F C F
F B

F G C

F B


F C F
F B

F G C


F B

F C F
F B

F G C

F B


F C F




26. Niebieskooka 171


Przyjdę do Ciebie Niebieskooka

Przyjdę do Ciebie gdy będzie świt

Żeby się upić błękitem chabrów

Żeby zrozumieć błękitne sny


Bo moje oczy są granatowe

Bo w moich oczach jest jeszcze cień

Który mi kiedyś dziad mój zostawił

Gdy rozstrzelany był każdy dzień


Przyjdę do Ciebie Niebieskooka

Przyjdę do Ciebie w rozkwicie dnia

Żeby popatrzeć w zwierciadło nieba

Żeby dosięgnąć błękitu dnia


Bo moje oczy są granatowe

Bo w moich oczach jest ciemność drzew

Którą mi kiedyś dziad mój zostawił

Gdy musiał nosić w plecaku gniew


Przyjdę do Ciebie Niebieskooka

Przyjdę do Ciebie w pogodny czas

Żeby zrozumieć że tam wysoko

Może być miliard zwyczajnych gwiazd


Bo moje oczy są granatowe

Bo w moich oczach granatów pęk

Które mi kiedyś dziad mój zostawił

Bym nigdy nie znał co znaczy lęk



d g

d A7

d g

d A7 d


g C F d

g C F d


g C F d

g A7 d


d g

d A7

d g

d A7 d


g C F d

g C F d


g C F d

g A7 d


d g

d A7

d g

d A7 d


g C F d

g C F d


g C F d

g A7 d






25. Bywaj dziewczę zdrowe 170


Bywaj dziewczę zdrowe Ojczyzna mnie woła

Idę za kraj walczyć wśród rodaków koła

I choć przyjdzie ścigać jak najdalej wroga |

Nigdy nie zapomnę jak mi jesteś droga |x2


Po cóż ta łza w oku po cóż serca bicie?

Tobiem winien miłość a Ojczyźnie życie

Pamiętaj żeś Polka że to za kraj walka |

Niepodległość Polski to twoja rywalka |x2


Polka mnie zrodziła z jej piersi wyssałem

Być Ojczyźnie wiernym a kochance stałym

I choć przyjdzie zginąć w ojczystej potrzebie |

Nie rozpaczaj dziewczę zobaczym się w niebie |x2


Czuję to bom Polka: Ojczyzna w potrzebie

Nie pamiętaj o mnie nie oszczędzaj siebie

Kto nie zna jej cierpień i głos jej przytłumi |

Niegodzien miłości i kochać nie umie |x2
Ty godnie odpowiesz o to się nie troszczę

Że jesteś mężczyzną tego ci zazdroszczę

Ty znasz moje serce ty znasz moją duszę |

Żem niezdolna walczyć tyleż cierpieć muszę |x2
Nie mów o rozpaczy bo to słabość duszy

Bo mię tylko jarzmo mego kraju wzruszy

Gdzie bądź się spotkamy spotkamy się przecie |

Zawsze Polakami chociaż w innym świecie |x2

C G

C

C7 F | C a E F



C G C
G

C

C7 F | C a E F



C G C
G

C

C7 F | C a E F



C G C
G

C

C7 F | C a E F



C G C
G

C

C7 F | C a E F



C G C
G

C

C7 F | C a E F



C G C




4. Plecak
Porywam plecak który leży w szafie mej

Spoglądam na zegarek chyba spóźnię się

I wtedy wiem że coś wydarzy się
Wybiła północ wszyscy ludzie pewnie śpią

A dźwięki tej melodii coraz ciszej brzmią

Ogniska blask rozświetla twoją twarz
Śpiewaj razem z nami jejejeje a może teraz łołołoło

Znów będzie nam wesoło łoło szabudibu dibudaj

Śpiewaj razem z nami jejejeje a może teraz łołołoło

Znów będzie nam wesoło łoło szabudibu dibudaj


Już mam gitarę w ręku i muzyka wre

Spoglądam wciąż na ciebie ty nie widzisz mnie

A w oczach masz morze i szum drzew
Wybiła północ wszyscy ludzie pewnie śpią

A dźwięki tej melodii coraz ciszej brzmią

Ogniska blask rozświetla twoją twarz
Śpiewaj razem z nami…


15
G

e

C D


G

e

C D


G e

C D


G e

C D
G

e

C D
G



e

C D





5. Ballada o szczęściu
Był sobie raz zielony las a w lesie sejm burzliwy

Bo zwierząt chór prowadził spór co znaczy być szczęśliwym

Bo zwierząt chór prowadził spór co znaczy być szczęśliwym
Więc szary miś kudłaty miś pomedytował krótko

"Szczęśliwym być to miodek pić i mieć porządne futro"

"Szczęśliwym być to miodek pić i mieć porządne futro"
"Pracować wciąż i piąć się wzwyż" orzekła mała mrówka

A ślimak rzekł: "Mieć własny dom z garażem i ogródkiem"

A ślimak rzekł: "Mieć własny dom z garażem i ogródkiem"
Przyleciał kos i zabrał głos, i rzekł, niewiele myśląc:

"Szczęśliwym być to z losu drwić i gwizdać na to wszystko"

"Szczęśliwym być to z losu drwić i gwizdać na to wszystko"
Zasępił się posępny sęp i rzecze zasępiony

"A czy ja wiem szczęśliwszy ten kto ma silniejsze szpony"

"A czy ja wiem szczęśliwszy ten kto ma silniejsze szpony"
A polny wiatr obieżyświat przyleciał z końca świata

"Szczęśliwym być to znaczy żyć nie robić nic i latać"

"Szczęśliwym być to znaczy żyć nie robić nic i latać"
Aż w końcu ktoś na pomysł wpadł wśród sporów i dociekań

"A może by a może tak zapytać też człowieka?"

"A może by a może tak zapytać też człowieka?"
I właśnie tu aż mówić wstyd skończyła się ballada

Bo człowiek siadł w zadumę wpadł i nic nie odpowiadał

Bo człowiek siadł w zadumę wpadł i nic nie odpowiadał


16
e H e H

H e H e


H e H e
e H e H

H e H e


H e H e
e H e H

H e H e


H e H e
e H e H

H e H e


H e H e
e H e H

H e H e


H e H e
e H e H

H e H e


H e H e
e H e H

H e H e


H e H e
e H e H

H e H e


H e H e




24. Pałacyk Michla 169


Pałacyk Michla Żytnia Wola

Bronią się chłopcy od Parasola

Choć na tygrysy mają Visy

To warszawiaki fajne chłopaki są


Czuwaj wiaro i wytężaj słuch

Pręż swój młody duch pracując za dwóch

Czuwaj wiaro i wytężaj słuch

Pręż swój młody duch jak stal


A każdy chłopak chce być ranny

Sanitariuszki – morowe panny

A gdy się kula trafi jaka

Poprosisz pannę – da ci buziaka


Z tyłu za linią dekowniki

Intendentura różne muzyki

Gotują zupę czarną kawę

I tym sposobem walczą za sprawę


Za to dowództwo jest morowe

Bo w pierwszej linii nadstawia głowę

A najmorowszy z przełożonych

To jest nasz Miecio w kółko golony


Wiara się bije wiara śpiewa

Szkopy się złoszczą krew ich zalewa

Różnych sposobów się imają

Co chwilę szafę nam podstawiają


Lecz na nic szafy i granaty

Za każdym razem dostają baty

I już jest blisko taka chwila

Że zwyciężymy i do cywila



C

G7 C


G7 C G C
G C

G C


G C

G C
C

G7

C

G7 C G C


C

G7

C

G7 C G C


C

G7

C

G7 C G C


C

G7

C

G7 C G C


C

G7

C

G7 C G C


1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna