31 marchewkowe pole 40 marco polo



Pobieranie 1.21 Mb.
Strona3/11
Data28.04.2016
Rozmiar1.21 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11




23. Hej chłopcy bagnet na broń! 168


Hej chłopcy bagnet na broń!

Długa droga daleka przed nami

Mocne serca a w ręku karabin

Granaty w dłoniach i bagnet na broni


Ciemna noc się nad nami roziskrzyła gwiazdami

Białe wstęgi dróg w marszu długie noc i dni

Nowa Polska Zwycięska jest w nas i przed nami

W równym rytmie marsza: raz dwa trzy


Hej chłopcy bagnet na broń!

Długa droga daleka przed nami trud i znój

Po zwycięstwo my młodzi idziemy na bój

Granaty w dłoniach i bagnet na broni


Jasny świt się roztoczy wiatr owieje nam oczy

I odetchnąć da płucom i rozgorzeć da krwi

I piosenkę jak tęczę nad nami roztoczy

W równym rytmie marsza: raz dwa trzy


Hej chłopcy bagnet na broń!

Bo kto wie czy to jutro pojutrze czy dziś

Przyjdzie rozkaz że już że już trzeba nam iść

Granaty w dłoniach i bagnet na broni



C G C

F C


F C

G C
C a C

F C

F C


G C
G C

F C


F C

G C
C a C

F C

F C


G C
G C

F C


F C

G C





6. Orawa
Z mego okna widać chmury na skalistych grzędach

Przetrę szybę ciepłą dłonią razem z nimi siędę

I będą mi grały wiatry na organach turni

Kiedy pójdę zbójnikować nad dachami równin


Z mego okna widać potok dolina doliną

Dumnych smreków las szeroki mgły w kosodrzewinie

I będą mi grały wiatry w zaklętych kolebach

Noc krzesanym się roztańczy po niebach po niebach


Orawo wiatrem malowany dach

Ciupagami wysrebrzony na smrekowych pniach

Orawo wiatrem malowany dom

Gdzie zbójnickie śpiewogrania po kolebach śpią


Z mego okna widać chmury na skalistych grzędach

Przetrę szybę ciepłą dłonią razem z nimi siędę

I będą mi grały wiatry na organach turni

Moje życie tylko w górach nad dachami równin


Orawo…

17
a C d E

a C D E


F C d E

a C d E
a C d E

a C D E

F C d E


a C d E
F C d a

C H7 E

F C d a

H7 E


a C d E

a C D E


F C d E

a C d E





7. Halny
Najnanaj… |x2
Śnieg stacza z wierchów chmury w niewolę gna

Płatki krokusów rozchyla halny wiatr

W roztokach huczy jak śmiech młody |

Mąci strumieniom jasność wody |

Gna jak szalony na basach smreków gra |x2
Halny nadchodzi zawsze ten sam zawsze sam

Oddech szeroki przynosi z sobą nam

Spada jak jastrząb na doliny |

Wartko przetacza swe godziny |

Zostawia inny jak przebudzony świat |x2
W górskich dolinach teraz szałasów mniej

W szczelinach gontów halny zniszczeniem dmie

Jak na ruchomej czasu scenie |

Jurnej przeszłości blakną cienie |

Wiatr je rozwiewa i topi w gęstej mgle |x2
Gdzie jest Sabała co Tatrom grywał hej?

Gdzie jest Mateja co zbójcom wodził rej?

Wszystko przepadło przeszumiało |

Tylko w legendzie pozostało |

Będzie świat nowy lecz jaki kto to wie? |x2
Najnanaj… |x2


18
d F C B A d
G d

g C7 F A7

B C7

F A


d G d
G d

g C7 F A7

B C7

F A


d G d
G d

g C7 F A7

B C7

F A


d G d
G d

g C7 F A7

B C7

F A


d G d
d F C B A d




22. Marsz Mokotowa 167


Nie grają nam surmy bojowe

I werble do szturmu nie warczą

Nam przecież te noce sierpniowe

I prężne ramiona wystarczą

Niech płynie piosenka z barykad

Wśród bloków zaułków ogrodów

Z chłopcami niech idzie na wypad

Pod rękę przez cały Mokotów


Ten pierwszy marsz ma dziwna moc

Tak w piersiach gra aż braknie tchu

Czy słońca żar czy chłodna noc

Prowadzi nas pod ogniem z luf

Ten pierwszy marsz to właśnie zew

Niech brzmi i trwa przy huku dział

Batalion gdzieś rozpoczął szturm

Spłynęła łza i pierwszy strzał!


Niech wiatr ją poniesie do miasta

Jak żagiew płonącą i krwawą

Niech w górze zawiśnie na gwiazdach

Czy słyszysz płonąca Warszawo?

Niech zabrzmi w ulicach znajomych

W Alejach gdzie bzy już nie kwitną

Gdzie w twierdze zmieniły się domy

Gdzie serca w zapale nie stygną!


Ten pierwszy marsz…

E

A E


A E

H

E



A E

H E


H
E A E

A E


H
E A E

A E


H

E
E


A E

A E


H

E

A E



H E

H





21. Pieśń konfederatów barskich 166

sł. J.Słowacki, muz. nn



Nigdy z królami nie będziem w aliansach

Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi

Bo u Chrystusa my na ordynansach

Słudzy Maryi


Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami!

Więc nie dopuści upaść w żadnej klęsce

Wszak póki On był z naszymi ojcami

Byli zwycięzce!


Ze skowronkami wstaliśmy do pracy

I spać pójdziemy o wieczornej zorzy

Ale w grobowcu my jeszcze żołdacy

I hufiec Boży


Bóg jest ucieczką i obrona naszą!

Póki On z nami całe piekła pękną!

Ani ogniste smoki nas ustraszą

Ani ulękną


Więc choć się spęka świat i zadrży słońce

Chociaż się chmury i morza nasrożą

Choćby na smokach wojska latające

Nas nie zatrwożą


Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę

Nie ulękniemy przed mocarzy władzą

Wiedząc że nawet grobowce nas same

Bogu oddadzą


Bo kto zaufał Chrystusowi Panu

I szedł na święte Kraju werbowanie

Ten de profundis z ciemnego kurhanu

Na trąbę wstanie


Nie złamie nas głód ni żaden frasunek

Ani zhołdują żadne świata hołdy

Bo na Chrystusa my poszli werbunek

Na Jego żołdy



a G C E

a G C E


a A d

a E a
a G C E

a G C E

a A d


a E a
a G C E

a G C E


a A d

a E a
a G C E

a G C E

a A d


a E a
a G C E

a G C E


a A d

a E a
a G C E

a G C E

a A d


a E a
a G C E

a G C E


a A d

a E a
a G C E

a G C E

a A d


a E a




8. Grenlandia
Gotowe łodzie już wszystko jest klar!

I harpuny w stojakach pokrył śnieg

Jeszcze kilka dni wielkie stada muszą przyjść

Pod Grenlandii stromy brzeg


Trza upolować choć trzysta sztuk

By się zwrócił wyłożony grosz

Nie będziemy spać by grosz kupcom w kabzę pchać

To wielorybnika los


Błękitne niebo i ostra lodu biel

Tak daleko rodzinny został próg

Jeszcze kilka dni i przed dziobem ujrzysz cel

Wypłyniemy po nasz łup


Grenlandio dzika i wolna ziemio ma

Widzę ciebie od wielu długich lat

Pośród czarnych skał przejdą noce miną dni

Aż wystarczy nam już krwi



19
C G D C

F C G


C a F G

C a G C
C G D C

F C G

C a F G


C a G C
C G D C

F C G


C a F G

C a G C
D A D

G D A

D h G A


D h A D




9. Zadumanie
Echo ducha gór przy strumieniach w gęstych zaroślach śpi

Lecz na garstce mchu pozostawia obłok gasnących dni

Ta poświata lśni jak zachodu róż

A rano perlistą rosą drży


W przedwieczorny czas moczę nogi zmywam kurz

Z niepokojem patrzę w ciemniejący obok las

To świetlika błysk czy złowróżbny ducha gór wzrok?
Echo ducha gór przy strumieniach w gęstych zaroślach śpi

Budzi się gdy noc pozapala gwiazdy dalekich dni

Wtedy wstaje on- wszechwładca połonin

Czy ktoś stanie przed nim twarzą w twarz?


W przedwieczorny czas…
Echo ducha gór przy strumieniach w gęstych zaroślach śpi

A w słoneczny dzień gardzi tłumem naszych spalonych ciał

Towarzyszy nam kiedy deszcz i mgła

Gdy wiatr na konarach gwiżdże gra


W przedwieczorny czas…

20
D G A D

D G A D


h D h D

G A D
h A

D h A

h G A D
G A D



G A D

h D h D


G A D

G A D


G A D

h D h D


G A D




20. Białe róże 165


Rozkwitają pąki białych róż

Wróć Jasieńku z tej wojenki wróć

Wróć ucałuj jak za dawnych lat |

Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat |x2


Kładłam ci ja idącemu w bój

Białą różę na karabin twój

Nimeś odszedł mój Jasieńku stąd |

Nimeś próg przestąpił kwiat na ziemi zwiądł |x2


Przeszła wiosna lato jesień już

Już przekwitły pąki białych róż

Cóż ci teraz dam Jasieńku hej |

Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej? |x2


Ponad stepem nieprzejrzana mgła

Wiatr w burzanach cichuteńko łka

Przyszła zima opadł róży kwiat |

Poszedł w świat Jasieńko zginął za nim ślad |x2


Jasieńkowi nic nie trzeba już

Bo mu kwitną pąki białych róż

Tam pod borem gdzie w wojence padł |

Rozkwitł na mogile białej róży kwiat |x2


Nie rozpaczaj lube dziewczę nie

W polskiej ziemi nie będzie mu źle

Policzony będzie trud i znój |

Za Ojczyznę poległ ukochany twój |x2



a E a

F G C


G a | F a

E a E | E a


E a

F G C


G a | F a

E a E | E a


E a

F G C


G a | F a

E a E | E a


E a

F G C


G a | F a

E a E | E a


E a

F G C


G a | F a

E a E | E a


E a

F G C


G a | F a

E a E | E a






19. Ułani ułani 164


Ułani ułani malowane dzieci

Nie jedna panienka za wami poleci

Hej hej ułani malowane dzieci |

Nie jedna panienka za wami poleci |x2


Nie jedna panienka i nie jedna wdowa

Za wami ułani polecieć gotowa

Hej hej ułani malowane dzieci |

Nie jedna panienka za wami poleci |x2


Nie ma takiej wioski nie ma takiej chatki

Gdzie by nie kochały ułana mężatki

Hej hej ułani malowane dzieci |

Nie jedna panienka za wami poleci |x2


Kochają i panny ale więcej skrycie

Każda za ułana oddałaby życie

Hej hej ułani malowane dzieci |

Nie jedna panienka za wami poleci |x2


Jedzie ułan jedzie szablą pobrzękuje

Uciekaj dziewczyno bo cię pocałuje

Hej hej ułani malowane dzieci |

Nie jedna panienka za wami poleci |x2


A niech pocałuje nikt mu nie zabrania

Wszak on swoją piersią ojczyznę zasłania

Hej hej ułani malowane dzieci |

Nie jedna panienka za wami poleci |x2


Panna umierała jeszcze się pytała -

Czy na tamtym świecie ułani będziecie?

Hej hej ułani malowane dzieci |

Nie jedna panienka za wami poleci |x2



e a e

H e


D G D G

e H e
e a e

H e

D G D G


e H e
e a e

H e


D G D G

e H e
e a e

H e

D G D G


e H e
e a e

H e


D G D G

e H e
e a e

H e

D G D G


e H e
e a e

H e


D G D G

e H e





10. Pożegnanie Liverpoolu
Żegnaj nam dostojny stary porcie

Rzeko Mersey żegnaj nam

Zaciągnąłem się na rejs do Kalifornii

Byłem tam już niejeden raz


A więc żegnaj mi kochana ma! |

Już za chwilę wypływamy w długi rejs |

Ile miesięcy cię nie będę widział nie wiem sam|

Lecz pamiętać zawsze będę cię |2


Zaciągnąłem się na herbaciany kliper

Dobry statek choć sławę ma złą

A że kapitanem jest tam stary Burgess

"Pływającym piekłem" wszyscy go zwą


Z kapitanem tym płynę już nie pierwszy raz

Znamy się od wielu wielu lat

Jeśliś dobrym żeglarzem radę sobie dasz

Jeśli nie toś cholernie wpadł


Żegnaj nam dostojny stary porcie

Rzeko Mersey żegnaj nam

Wyruszamy dziś na rejs do Kalifornii

Gdy wrócimy opowiemy wam



21
C C7 F C

e G7

C C7 F C

G7 C


G7 F C

G7

C C7 F C

G7 C


C C7 F C

e G7

C C7 F C

G7 C


C C7 F C

e G7

C C7 F C

G7 C


C C7 F C

e G7

C C7 F C

G7 C




MIECHUCINO (2-16.07.2006) 22



1. Wakacje
Błękitny czas błękitny piękny czas

Wolności dzień już nadchodzi

Błękitny czas błękitny piękny czas

Co nie ma ośmiu godzin


Jak dobrze jest wędrować poprzez łany

Choć jeden trampek mam całkiem rozczłapany

Czerpać radość wędrowania wprost z bezdroży

Jak dobrze w trawie się ułożyć


Złocisty czas złocisty piękny czas

Ogromny ciepły jak słońce

Złocisty czas złocisty piękny czas

Gdy można iść bez końca


Jak dobrze jest…
Zielony czas zielony piękny czas

Szumiący miękko jak drzewa

Zielony czas zielony piękny czas

Co przy ognisku śpiewa


Jak dobrze jest…

D e A


h fis

G A D


E G A
D H

e A e A


D H

e A D
D e A

h fis

G A D


E G A

D e A


h fis

G A D


E G A




18. Kadrówka 163


Raduje się serce raduje się dusza

Gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza


Oj da oj da dana Kompanio kochana

Nie masz to jak Pierwsza nie oj nie!


Chociaż do Warszawy mamy długą drogę

Ale przecież dojdziem byle tylko w nogę


Oj da oj da dana…
Kiedy pobijemy po drodze Moskali

Ładne Warszawianki będziem całowali


Oj da oj da dana…
A jak się szczęśliwie zakończy powstanie

To Pierwsza Kadrowa gwardyją zostanie


Oj da oj da dana…
A więc piersi naprzód podniesiona głowa

Bośmy przecież Pierwsza Kompania Kadrowa


Oj da oj da dana…

G7 C

G C
G7 C

G C G7 C
G7 C

G C

G7 C

G C

G7 C

G C

G7 C

G C





17. Przybyli ułani pod okienko 162


Przybyli ułani pod okienko |x2

Pukają wołają puść panienko! |x2


O Boże a cóż to za wojacy? |x2

Otwieraj nie bój się my czwartacy! |x2


Przyszliśmy napoić nasze konie |x2

Za nami piechoty pełne błonie |x2


O Jezu a dokąd Bóg prowadzi? |x2

Warszawę odwiedzić byśmy radzi |x2


Gdy zwiedzim Warszawę już nam pilno |x2

Zobaczyć to stare nasze Wilno |x2


A z Wilna już droga jest gotowa |x2

Prowadzi prościutko aż do Lwowa |x2


O Jezu, a cóż to za mizeria? |x2

Otwórz no panienko! Kawaleria |x2


Przyszliśmy napoić nasze konie |x2

Za nami piechoty pełne błonie |x2


O Jezu! A cóż to za hołota? |x2

Otwórz panienko! To piechota! |x2


Panienka otwierać podskoczyła |x2

Żołnierzy do środka zaprosiła |x2



C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


C G C | e C G

C a | G C


23


2. Kwiaty
To że kocham wiedziałem na pewno

I że inne się dla mnie nie liczą

Gdy ją wtedy ujrzałem tak zwiewną

Szła z bukietem ogromnym ulicą


I tylko kwiaty kwiaty kwiaty kwiaty

Wonne fiołki astry roześmiane

Dumne róże pastewne słoneczniki

Kwiaty kwiaty


Była piękna w swej zwiewnej sukience

Gdy nerwowo pieściła ustami

Moje kwiaty nie chciała nic więcej

Więc ją co dzień witałem kwiatami


Kosze kwiatów znosiłem więc dla niej

Chryzantemy żonkile i róże

Dnia pewnego mi rzekła: "Kochanie

One nie muszą być piękne lecz duże”


Dziwną kwiaty darzyła miłością

I pragnęła ich coraz to więcej

Bo je jadła tak żarła po prostu

Nawet mirty żałobne i wieńce



D

A7


D
G D

A7 D

A7
D

A7


D

A7


D




3. Pedro
Pedro na lokomotywę powolutku wsiadł

Puścił parę i hamulce sprawdził jeszcze raz

Żona dała mu na drogę kur pieczonych sześć

Bo Pedro na lokomotywie lubił kury jeść


Daleka jest droga do Rio daleka jest droga do Rio

Przez lasy i góry dziękując za kury adios adios adios

Przez lasy i góry dziękując za kury adios adios adios
Jeden gwizdek drugi gwizdek potem jeszcze trzy

Wszystkie okna już otwarte a zamknięte drzwi

Pociąg ruszył i po szynach jak szalony mknie

A Pedro na lokomotywie pierwszą kurę je


Ktoś w przedziale na gitarze habanerę gra

A za oknem mignął kaktus potem jeszcze dwa

Pod kaktusem siedzi małpa i wydurnia się

A Pedro na lokomotywie drugą kurę je


Manuela jedzie z mężem który mocno śpi

A przystojny Don Paolo siedzi vis-a-vis

Co za oczy ma to bydlę - jak latarnie dwie

A Pedro na lokomotywie trzecią kurę je


Jeden tunel drugi tunel potem jeszcze dwa

Don Paolo ślad pomadki już na ustach ma

Manueli mąż się zbudził i przygląda się

A Pedro na lokomotywie czwartą kurę je


Tam za lasem płynie rzeka a na rzece łódź

A parowóz dymi po to żeby było czuć

Już od iskier sucha trawa zapaliła się

A Pedro na lokomotywie piątą kurę je


Tam za lasem płynie rzeka a na rzece most

A za mostem białych domów zatrzęsienie wprost

Pociąg wjechał już na stację wtedy akurat

Gdy Pedro na lokomotywie szóstą kurę zjadł



24
e

H
e
H7 e H7

a e H e E7

a e H e


H
e

H
e


H
e

H
e


H
e

H
e





16. Legiony 161


Legiony to żołnierska nuta

Legiony to straceńców los!

Legiony to żołnierska buta

Legiony to ofiarny stos


My Pierwsza Brygada strzelecka gromada

Na stos rzuciliśmy nasz życia los na stos na stos


O ileż mąk ileż cierpienia

O ileż krwi wylanych łez

Pomimo to nie ma zwątpienia

Dodawał sił wędrówki kres


Umieliśmy w ogień zapału

Młodzieńczych wiar rozniecić skry

Nieść życie swe dla ideału

I swoją krew i marzeń sny


Pamięta wszak Warszawa chwile

Gdy szara garść legionów szła

Rzucili nam: germanofile

Spod oka znów spłynęła łza


Mówili żeśmy stumanieni

Nie wierząc w to że chcieć to móc!

Lecz trwaliśmy osamotnieni

A z nami był nasz drogi wódz!


Nie trzeba nam od was uznania

Ni waszych mów ni waszych łez

Skończyły się dni kołatania

Do waszych dusz do waszych kies


Potrafim dziś dla potomności

Ostatki swych poświęcić dni

Wśród fałszów siać zew namiętności

Miazgą swych ciał żarem swej krwi



e a

H e


a

H e
(G) H e H e

a e H e
a

H e


a

H e
a

H e

a

H e


a

H e


a

H e
a

H e

a

H e


a

H e


a

H e
a

H e

a

H e






15. Czerwone maki na Monte Cassino 160


Czy widzisz te gruzy na szczycie?

Tam wróg twój się kryje jak szczur!

Musicie musicie musicie

Za kark wziąć i strącić go z chmur!

I poszli szaleni zażarci

I poszli zabijać i mścić

I poszli jak zawsze uparci

Jak zawsze za honor się bić


Czerwone maki na Monte Cassino

Zamiast rosy piły polską krew

Po tych makach szedł żołnierz i ginął

Lecz od śmierci silniejszy był gniew!

Przejdą lata i wieki przeminą

Pozostaną ślady dawnych dni

I tylko maki na Monte Cassino

Czerwieńsze będą bo z polskiej wzrosły krwi


Runęli przez ogień straceńcy!

Niejeden z nich dostał i padł

Jak ci z Samosierry szaleńcy

Jak ci spod Racławic sprzed lat

Runęli impetem szalonym

I doszli i udał się szturm!

I sztandar swój biało-czerwony

Zatknęli na gruzach wśród chmur


Czy widzisz ten rząd białych krzyży?

Tu Polak z honorem brał ślub!

Idź naprzód im dalej im wyżej

Tym więcej ich znajdziesz u stóp

Ta ziemia do Polski należy

Choć Polska daleko jest stąd

Bo wolność krzyżami się mierzy

Historia ten jeden ma błąd



C e a e

C d


G

C

C e a e



C F

d C


D G
c G c

C f


c

G c


G c

C f


Gis c

F G c
C e a e

C d

G

C



C e a e

C F


d C

D G
C e a e

C d

G

C



C e a e

C F


d C

D G

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna