31 marchewkowe pole 40 marco polo



Pobieranie 1.21 Mb.
Strona7/11
Data28.04.2016
Rozmiar1.21 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11




11. Lato z radiem 134


Kochane Lato z Radiem już nie mogę więc piszę

Poznałam go w pociągu miał na imię chyba Krzysiek

Lecz nie pamiętam dobrze jakiej pociąg był relacji

Mam lat osiemnaście a on wysiadł na jakiejś stacji

Przystojny był jak Linda więc po nocach szlocham

Pomóżcie mi go znaleźć bo go kocham Zocha


To już lato to już lato

Słoneczniej serca biją

I wakacyjna miłość

To już lato to już lato

I wakacyjna miłość
Ona była w Międzyzdrojach królową dyskoteki

A ja jestem dość nieśmiały i nie tańczę szybkich niestety

Już miałem ją poprosić grali "Michelle" Beatlesi

Lecz taki Schwarzenegger podszedł do niej pierwszy

Ona na mnie tak namiętnie spojrzała siedem razy

A ja bez niej żyć nie mogę pomóżcie Bazyl


To już lato…
Na plaży leżałyśmy razem z koleżanką Anką

Ja mówiłam jej jak fajnie zimą jeździ się na sankach

On wyglądał jak biznesmen choć był tylko w slipach

Czy idziemy się popluskać? - od niechcenia tak zapytał

I z tą Anką tak flirtują cały turnus aż do dzisiaj

A ja serce mam złamane co robić? - Krysia


To już lato…

D fis

D fis


e A D h

e A D h


G Fis h

e h
e h

e A

D h


e h

e A D
D fis

D fis

e A D h


e A D h

G Fis h


e h

D fis


D fis

e A D h


e A D h

G Fis h


e h




10. Shenandoah
O Missouri ty wielka rzeko!

Ojcze rzek kto bieg twój zmierzy?

Wigwamy Indian na jej brzegu

Away gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri


O Shenandoah jej imię było

I nie wiedziała co to miłość


Aż przybył kupiec i w rozterce

Jej własne ofiarował serce


Wziął czółno swe i z biegiem rzeki

Dziewczynę uwiózł w kraj daleki


O Shenandoah czerwony ptaku

Wraz ze mną płyń po życia szlaku


O Missouri ty wielka rzeko!

Wigwamy Indian na jej brzegach



51
C F C

a F C


a G C

a F C G7 C


C F C…

a G C…
C F C…

a G C…
C F C…

a G C…
C F C…

a G C…
C F C…

a G C…





11. Ładownie
O udźwignij ciężar o twymi dłońmi

I załaduj te banany do ładowni


Do ładowni znowu o trza się schylać

Upał kurz i tęgie baty o wytrzymać


O wytrzymać słońce o siódme poty

Stary bosman ciągle goni do roboty


Do roboty czarnej o do południa

Żeby pełno równo było ech w ładowniach


Ech w ładowniach statku o przyszła pora

Będziesz siedział tutaj bracie do wieczora


Do wieczora spływasz o ciężkim potem

Ale sławisz swoje mzimu za robotę


Za robotę parę o groszy dano

Jutro zaczynamy znowu wcześnie rano


Wcześnie rano i tak o jeszcze trzy dni

Czarnej pracy ponad siły o udźwignij



52
C F

G C
F

G C
F

G C
F

G C
F

G C
F

G C
F

G C
F

G C





Jeden biedak na mój widok

Oddał swój ostatni kęs

Drugi merdał wręcz ogonem

Niczym wygłodniały pies

Bo jestem sprytna i wybitna

Romantyczna także jesteś jak kaflowy piec

Bo jestem sprytna i wybitna

Romantyczna także jesteś jak kaflowy piec
Nienawidzą mnie dziewczęta

Za mą niedościgłą twarz

Każdy ją zapamiętuje

Choćby widział tylko raz

Bo jestem sprytna i wybitna

Romantyczna jesteś też jak magistrala BAM

Bo jestem sprytna i wybitna

Romantyczna jesteś też jak magistrala BAM


Ja mam w sobie coś takiego…
Ja ma w sobie coś takiego

Co nie daje żyć kolegom

Jestem śliczna higieniczna

Przy okazji sympatyczna

Jestem sprytna i wybitna

Fantastyczna i ambitna

A więc czemu mnie

Na Miss Polonia mnie

Na Miss Polonia nie chcą wybrać mnie?


133
e

a D G


C a H7 e

a D G


C a H7 e
e

a D G


C a H7 e

a D G


C a H7 e

C H7

e

C H7



e

C H7

e

a

H7



a H7 e




10. Sprytna i wybitna 132


Jestem śliczna higieniczna

Przy tym silna niczym tur

Rozkochuję w sobie chłopców

Za mną poszliby pod mur

Bo jestem sprytna i wybitna

Romantyczna także jesteś jak chłopięcy chór

Bo jestem sprytna i wybitna

Romantyczna także jesteś jak chłopięcy chór


Duża jestem ociupinkę

Zgrabna chyba nawet też

Gdy wychodzę na ulicę

Chłopcom wnet zapiera dech

Bo jestem sprytna i wybitna

Romantyczna także jesteś jak wyborczy wiec

Bo jestem sprytna i wybitna

Romantyczna także jesteś jak wyborczy wiec


Ja mam w sobie coś takiego

Co nie daje spać kolegom

Może oczy może usta

Może fakt że jestem szczupła

Może moja dobroć ufność

To że czasem jestem smutna

Chyba to nie daje chłopcom spać

Ja mam w sobie coś takiego

Co nie daje jeść kolegom

Może dłonie może nogi

Może mój zmęczony profil

Może moja duma radość

Może niecodzienna bladość

Chyba to nie daje chłopcom jeść




e

a D G


C a H7 e

a D G


C a H7 e
e

a D G


C a H7 e

a D G


C a H7 e
C H7

e

C H7



e

C H7

e

a H7



C H7

e

C H7



e

C H7

e

a H7







12. Krokodyle
Pewnego dnia Noe do lasu wszedł

By zebrać wokół siebie wszystkie zwierzęta

Bo rozgniewany Pan Bóg chciał zesłać na świat potop

Lecz nie z winy zwierząt więc ocalił je


Tu stoją krokodyle i orangutany

Dwa malutkie wężyki i królewski orzeł

I kot i mysz i bardzo duży słoń

Dlaczego jeszcze nie ma dwóch jednorożców?


Zwierzęta szybko do arki szły

Bo wielka czarna chmura była już na niebie

I kropla po kropli zaczęło padać

Lecz nie z winy zwierząt więc ocalił je


Tu stoją krokodyle…
Z ulewy tej na ziemi potop był

Lecz w arce było dobrze ludziom i zwierzętom

I Noe nie myślał już o jednorożcach

To nie jego wina że spóźniły się


Tu stoją krokodyle…

53
D h e A

e A e A


D D7 G e

A A7 D


D h e A

e A e A


D D7 G E7

A A7 D

(D fis G A)

D h e A


e A e A

D D7 G e

A A7 D

D h e A


e A e A

D D7 G e

A A7 D





13. Chyba już czas
Zwinięte w kłębek drogi liczą na twój czas

Zmieniony w wielkie słońce dzień powoli gasł


Chyba już czas wracać do domu

W słońcu się chyli wierzbiny liść

Chyba już czas wracać do domu

W ciszy powrotu tak iść i iść


O zielonej mokrej ziemi głośniej śpiewa wiatr

By najkrótszą drogę wybrać wróży z liści kart


Chyba już czas…
Światło dnia już pobłądziło w drzewach i na ścieżce

Nieokryty zmrokiem został tylko wyraz "jeszcze"


Chyba już czas…

54
C C7 G

C F G C (G)


C G a G

C G a G


C G a G

C G a G
C C7 G

C F G C (G)

C C7 G

C F G C (G)





Przy łóżku stawia radar, bo się troszczy

By nawet w snach nie przekraczać prędkości

A najchętniej wpaja mi do głowy

Nic innego jak kodeks drogowy
Randka z policjantką

Jest niby zwykłą randką

Bo ona i inne dziewczyny

Ulepione są z tej samej gliny

Randka z policjantką

Jest niby zwykłą randką

Lecz zawsze tak mnie wzrusza

Jej dusza funkcjonariusza

Randka z policjantką

Jest niby zwykłą randką

Lecz skończą się te randki

Gdy przed ołtarzem złączą nas złote kajdanki



131
e

h

e



a D

(e D e)


G h

e

a D



h G D

G h


e

a D


h G D

G h


e

a D


h G e

(e D e)





9. Randka z policjantką 130


Stoję sobie przy krawężniku

Na szarym jak chodnik chodniku

Czekam na nią już pół godziny

Trenując same smutne miny

Nagle przystają samochody

To pewnie z powodu jej urody

W radiowozie wygląda wspaniale

Gdy przyjeżdża po mnie na sygnale


Randka z policjantką

Jest niby zwykłą randką

Bo ona i inne dziewczyny

Ulepione są z tej samej gliny

Randka z policjantką

Jest niby zwykłą randką

Lecz zawsze tak mnie wzrusza

Jej dusza funkcjonariusza


Błękitne jak mundur ma oczy

W dwuszeregu parę blond warkoczy

Ale grubą stalową kratę

Może rozbić jednym ciosem karate

Te spacery marszowym krokiem

Słodkie szepty przez walkie-talkie

Od parku nocą nie musimy stronić

Bo w razie czego ona mnie obroni


Randka z policjantką…

e

h

e



a D

e

h



e

a D


(e D e)

G h


e

a D


h G D

G h


e

a D


h G e
e

h

e



a D

e

h



e

a D


(e D e)




14. Hej przyjaciele
Tam dokąd chciałem już nie dojdę szkoda zdzierać nóg

Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres

Wy pójdziecie inną drogą, zostawicie mnie

Odejdziecie, sam pozostanę na rozstaju dróg


Hej przyjaciele zostańcie ze mną

Przecież wszystko to co miałem oddałem wam

Hej przyjaciele choć chwilę jedną

Znowu w życiu mi nie wyszło znowu jestem sam


Znów spóźniłem się na pociąg i odjechał już

Tylko jego mglisty koniec zamajaczył mi

Stoję smutny na peronie z tą walizką jedną

Tak jak człowiek który zgubił od domu swego klucz


Hej przyjaciele…
Tam dokąd chciałem już nie dojdę szkoda zdzierać nóg

Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres

Wy pójdziecie inną drogą zostawicie mnie

Zamazanych drogowskazów nie odczytam już


Hej przyjaciele…

55
C G F C

G F C


G F C

G F C
G F C

G F C

G F C


G F C
G F C

G F C


G F C

G F C

G F C

G F C


G F C

G F C





15. Rudy gość
Rudy gość na trąbie gra pieśń stepową

A step szeroki step umyka mu spod nóg

Niebo zaś nad głową grzbiet napina swój
Dosiadł konia rudy gość zabrał trąbę

A step szeroki step na skrzydłach go niósł

Koń ze złotych strun grzbiet napina swój
Kozaki ech junaki! Dziewoje ech krasiwe!

Piękne i leciwe śpiewają i grają swą pieśń o miłości

I o dniu który przyjdzie

A stada koni jak wiatr przecinają step

To jest raj kozaczy to jest nasza pieśń
Rudy step a w stepie mgła srebrnolica

A step szeroki step już umilkł trąby głos

Płacze krasawica ktoś odjechał stąd
Kozaki…


56
a d a

d G7 C A7 d

a E a
a d a

d G7 C A7 d

a E a
F a F a

d a d F


a d a

d G7 C A7 d

a E a
a d a

d G7 C A7 d

a E a





8. Serce me zadrżało 129


W lesie na trasie zobaczyłem ciebie

Twoje czarne włosy na bezchmurnym niebie


Serce me zadrżało zawirował świat

Cóż ja wtedy miałem osiemnaście lat

Serce me zadrżało zawirował świat

Cóż ja wtedy miałem osiemnaście lat


Dwa dni i nocka ciemna jak atrament

Potem łzy rozstania żłobią słoną ranę


Serce me zadrżało…
Szum drzew kołysząc czarę życia słodził

Byliśmy szczęśliwi zakochani młodzi


Serce me zadrżało…

a d G

C G F E
a d G C

d a E

a d G C


d a E a
a d G

C G F E

a d G

C G F E





7. Lato z komarami 128


Tak niedługo miało przyjść potem długo miało być

Wyczekane wymarzone wyśpiewane

Kiedy nadszedł wreszcie ten wytęskniony pierwszy dzień

Nie wiedziałem jeszcze jakie będzie dalej

Sześćset minut spóźnił się pociąg który przywiózł mnie

A gdy namiot wreszcie stanął nad jeziorem

Zrozumiałem nagle że coś mnie gryzie coś mnie je

Nie zważając na pogodę i na porę


Lato z komarami lato swędzące bez przerwy

Lato z komarami lato komary i nerwy

Lato z komarami lato swędzące bez przerwy

Lato znaczone bąblami


Miał być spokój miał być las i my razem pierwszy raz

Na wakacjach pod namiotem całkiem sami

Pasmem szczęścia miały być nasze noce nasze dni

Zagubione gdzieś pomiędzy jeziorami

Na nic witamina B owadozol itd

I sielanka wkrótce stała się koszmarem

Gdy zwijałem namiot swój wokół mnie komarów rój

Pobrzękiwał turystyczne pieśni stare


Lato z komarami…

C a

F G C


C a

F G C


F G C a

F G C


F G C C7

F G C
F G C a

F G C C7

F G C a


F G C
a

F G C


a

F G C


F G C a

F G C


F G C C7

F G C

57
ZWARDOŃ (12-13.02.2008) 58



1. Mury
On natchniony i młody był ich nie policzyłby nikt

On im dodawał pieśnią sił śpiewał że blisko już świt

Świec tysiące palili mu znad głów podnosił się dym

Śpiewał że czas by runął mur oni śpiewali wraz z nim:


Wyrwij murom zęby krat! |

Zerwij kajdany połam bat! |

A mury runą runą runą |

I pogrzebią stary świat! |x2


Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów

Niosła ze sobą starą treść dreszcze na wskroś serc i głów

Śpiewali więc klaskali w rytm jak wystrzał poklask ich brzmiał

I ciążył łańcuch zwlekał świt... On wciąż śpiewał i grał:


Wyrwij…
Aż zobaczyli ilu ich poczuli siłę i czas

I z pieśnią że już blisko świt szli ulicami miast

Zwalali pomniki i rwali bruk: Ten z nami! Ten przeciw nam!

Kto sam ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam


Patrzył na równy tłumów marsz

Milczał wsłuchany w kroków huk

A mury rosły rosły rosły

Łańcuch kołysał się u nóg...


Patrzy na równy tłumów marsz

Milczy wsłuchany w kroków huk

A mury rosną rosną rosną

Łańcuch kołysze się u nóg...



e H7 e H7

C H7 C H7

e H7 e H7

C H7 C H7
H7 e

H7 e

a e

H7 e


e H7 e H7

C H7 C H7

e H7 e H7

C H7 C H7


e H7 e H7

C H7 C H7

e H7 e H7

C H7 C H7
H7 e

H7 e

a e

H7 e


H7 e

H7 e

a e

H7 e



127

6. Piosenka z szabli sł. wg tekstu z 1899 r., wygrawerowanego na klindze szabli ułana 2 Szwadronu 2 pułku Legionów Polskich, majora Henryka Szczyglińskiego

Niech w księgach wiedzy szpera rabin

Nauka jest to wymysł diabli

Mądrością moją jest karabin karabin |

I klinga ukochanej szabli |x2


Nie dbam o szarżę ni o gwiazdkę

Co kiedyś mi przystroją kołnierz

Wy piszcie klechdy i powiastki powiastki |

Ja biję się jak musi żołnierz |x2


Nie tęsknię do kawiarni gwarnej

Gdzie mieszka banda dziwolągów

Gardzę zapachem buduarów buduarów |

Gdzie Ania psoci wśród szezlągów |x2


Nie nęcą mnie zalety babin

Kobieta zdradna bierz ją diabli

Kochanką moją jest karabin karabin |

I klinga ukochanej szabli |x2


Nie jeden wróg miał na mnie chrapkę

A teraz jęczy w piekle na dnie

Ze śmiercią igram w ciuciubabkę ciuciubabkę |

Więc może wkrótce mnie dopadnie |x2


Ksiądz niech mnie grzebie albo rabin

Żołnierza się nie czepią diabli

Lecz w grób połóżcie mi karabin karabin |

I klingę ukochanej szabli |x2



d C d

C A7

F C g

A7 d


C d

C A7

F C g

A7 d


C d

C A7

F C g

A7 d


C d

C A7

F C g

A7 d


C d

C A7

F C g

A7 d


C d

C A7

F C g

A7 d



126

5. Szanteczka dla dziecka


Co tu zrobić kiedy długie są wieczory?

Weź scyzoryk wytnij piękną łódkę z kory

Żagiel z liścia też umocuj tam starannie

A świat przygód cię otoczy nawet w wannie


Żagle – świat wielkiej przygody

Żagle – świat wiatru i wody

Żagle – znów wypłynąć czas

Sindbad Żeglarz znowu wzywa nas /x2


A gdy starszy będziesz już po podstawówce

Na Mazury hen wypłyniesz na żaglówce

I na pewno przyjdzie wtedy pora

Przeżyć tysiąc przygód na jeziorach


A gdy kiedyś będziesz wąsy miał i brodę

To na morzu przyjdzie czas na przygodę

I na pewno kiedyś tak się stanie

Że przeżyjesz przygód sto na oceanie



C G C

C F G


F G C G a

F G C
F G C a

F G C a

F G C a


F G F C
C G C

C F G


F G C G a

F G C
C G C

C F G

F G C G a



F G C

59



2. Bez słów
Chodzą ulicami ludzie

Maj przychodzą lipiec grudzień

Zagubieni wśród ulic bram

Przemarznięte grzeją dłonie

Za czymś pędzą dokądś gonią

I budują wciąż domki z kart


A tam w mech odziany kamień

Tam zaduma w wiatru graniu

Tam powietrze ma inny smak

Porzuć kroków rytm na bruku

Spróbuj znajdziesz jeśli szukać zechcesz

Nowy świat własny świat


Płyną ludzie miastem szarzy

Pozbawieni złudzeń marzeń

Omijając wciąż główny nurt

Kryją się w swych norach krecich

I śnić nawet o karecie

Co lśni złotem nie potrafią już


A tam w mech…
Chodzą ludzie asfalt depczą

Nikt nie krzyknie każdy szepcze

Drzwi zamknięte zaklepany krąg

Tylko czasem kropla z oczu

Po policzku w dół się stoczy

I to dziwne drżenie rąk


A tam w mech…

C G


a e

F C G


C G

a e


F C G
F C

F C


F C G

F C


F C F

C G
C G

a e

F C G


C G

a e


F C G

C G


a e

F C G


C G

a e


F C G




3. Braciszkowie skrzydlaci
Do kogo mówisz do kogo się uśmiechasz

Święty Franciszku?

Tu ludzi nie ma las szumi jak rzeka

I ptaszki świergocą

I słychać Twój głos:
Braciszkowie skrzydlaci

Chwalcie Boga chwalcie Boga

Bo czym my stworzenia zdołamy odpłacić

Jeśli nie piosenką ubogą?

Za słońce jasne niebo czyste

I łąki zieleń i łąki zieleń


Coś podniósłszy dłonie tłumaczysz

Gestami rąk zaciekawiasz

Aż stukać przestały dzięcioły w drzewa

I liście umilkły

I słychać Twój głos:
Braciszkowie skrzydlaci…
Żarnowce rozsiadły się na polanie

Tworząc złocistą koronę

A ty jakby cię tłum otaczał

W katedrze wspaniałej

I słychać Twój głos:
Braciszkowie skrzydlaci…
Umilkł święty zabrzmiał świergot jak dzwonki |x…


60
G

C G
C G

H7 e D7
G

D

C G



C G

G D


C G H7 e
G

C G
C G

H7 e D7

G

C G


C G

H7 e D7


G C G…

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna