31 marchewkowe pole 40 marco polo



Pobieranie 1.21 Mb.
Strona9/11
Data28.04.2016
Rozmiar1.21 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11




24. Ballada o dwóch siostrach 116

sł. K.I.Gałczyński



Były dwie siostry: noc i śmierć

Śmierć większa a noc mniejsza

Noc była piękna jak sen a śmierć

Śmierć była jeszcze piękniejsza

Noc była piękna jak sen a śmierć

Śmierć była jeszcze piękniejsza

Hej noony noony! Haj noony na!

Śmierć była jeszcze piękniejsza


Usługiwały siostry dwie

W gospodzie koło rzeczki

Przyszedł podróżny i woła: Hej!

Usłużcie mi szynkareczki

Przyszedł podróżny i woła: Hej!

Usłużcie mi szynkareczki

Hej noony noony! Haj noony na!

Usłużcie mi szynkareczki


Więc zaraz lekko podbiegła noc

Ta mniejsza wiecie ta modra

Nalała gość się popatrzył w szkło:

Zacny - powiada – kordiał

Nalała gość się popatrzył w szkło:

Zacny - powiada – kordiał

Hej noony noony! Haj noony na!

Zacny - powiada – kordiał


Lecz zaraz potem podbiegła śmierć

Podbiegiem jeszcze lżejszym

Podróżny cmok! A kielich brzęk!

Bo kordiał był zacniejszy



d A d

A d


B d A

d A d


d B C E

d A d


B d A

d A d
d A d

A d

B d A


d A d

d B C E


d A d

B d A


d A d
d A d

A d


B d A

d A d


d B C E

d A d


B d A

d A d
d A d

A d

B d A


d A d



Chodzę do szkoły i chodzę z Agatą

Wiosna już przyszła nie ma rady na to

Uczyć mi się nie chce no ale się przymuszam

Po głowie chodzi myśl, która ciągle mnie wzrusza

Że jeszcze tylko kwiecień maj czerwiec i…


Wakacje…
Chodzę do szkoły bo każdy gdzieś chodzi

Starsi do pracy a do szkoły młodzi

Często jest mi dobrze a czasem niewygodnie

Wciąż ta myśl nie mogę się uwolnić od niej

Że jeszcze tylko maj czerwiec i…
Wakacje…
Chodzę do szkoły koniec roku za pasem

Stopnie na cenzurze tata czeka z pasem

I róbta co chceta ale najpierw pomyślta

Już koniec nauki błąka mi się myśl ta:

Że jeszcze tylko… no co? nic już nie zostało? to znaczy…
Wakacje znowu są wakacje

Na pewno mam rację wakacje znowu są

Wakacje znowu są wakacje

Na pewno mam rację wakacje znowu są


I koniec wakacji i śpiewamy od nowa…

Chodzę do szkoły różne stopnie zbieram

Szóstki i piątki i jedynki nieraz

Itd. itp. itd. itp…



69

D A h G


D A h G

h G D A


h G D A

D A h G


D A h G

h G D A


h G D A

D A h G


D A h G

h G D A


h G D A

D G D G


h A h (A)

D G D G


h A h (A)

D A h G


D A h G

D A h G…





2. Podolanka 70


Na Podolu biały kamień

Podolanka siedzi na nim


Przyszedł do niej Podoleniec:

Podolanko daj mi wieniec


Ja bym ci go rada dała

Bym się brata nie bojała


Otruj brata rodzonego

Będziesz miała mnie samego


Bym wiedziała czym go otruć

Otrułabym Boże odpuść!


Idź do sadu wiśniowego

Zabij węża zielonego


Ugotuj go w samym miedzie

Daj go bratu jak przyjedzie


A brat jedzie od Wiślice:

Siostro siostro pić mi się chce


Skoczy siostra do piwnice

I wyniesła pół szklenice


Moja siostro pijże do mnie

Bo się serce lęka we mnie


Mój braciszku ja już piła

Tylkom dla cię zostawiła


A brat pije z konia leci:

Siostro siostro bacz na dzieci



e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e






23. Bieszczadzki trakt 115


Kiedy nadejdzie czas wabi nas ognia blask

Na polanie gdzie króluje zły

Gwiezdny pył w ogniu tym łzy wyciśnie nam dym

Tańczą iskry z gwiazdami a my


Śpiewajmy wszyscy w ten radosny czas

Śpiewajmy razem ilu jest tu nas

Choć lata młode szybko płyną wiemy że

Nie starzejemy się


W lesie gdzie licho śpi ma przygoda swe drzwi

Chodźmy tam gdzie na ścianie lasu lśnią

Oczy sów wilcze kły rykiem powietrze drży

Tylko gwiazdy przyjazne dziś są


Śpiewajmy wszyscy…
Dorzuć do ognia drew w górę niech płynie śpiew

Wiatr poniesie go w wilgotny świat

Każdy z nas o tym wie: znowu spotkamy się

A połączy nas bieszczadzki trakt


Śpiewajmy wszyscy…

G D C G

D C G


D C G

D C G
C D G

C D e

C D G e


C D G
D C G

D C G


D C G

D C G

D C G

D C G


D C G

D C G





22. Co z wami stało się 114


Dawniej to człowiek miał głos

Potrafił śpiewać nieraz całą noc

A drzewa w lesie chwiały się łamały się

A zwierzynie jeżył się włos


Więc czemu dziś nie zadrży nawet liść

Co z wami stało się chłopaki co z wami stało się


Dawniej to serce człek miał

Do wszystkich rajdów lasów gór i skał

Z uśmiechem ciężki plecak niósł w deszcze czy mróz

A wieczorem za gitarę brał


Więc czemu dziś lepiej do knajpy iść

Co z wami stało się chłopaki co z wami stało się


Dawniej gdy na rajdzie człek był

Płeć piękną kochał zawsze z całych sił

Bo babki wyjmowały wnet zapasy swe

Człek wiedział wtedy z czego tył


Więc czemu dziś żadna z nami nie chce iść

Co z wami stało się chłopaki co z wami stało się

Więc czemu dziś żadna z nami nie chce iść

Co z wami stało się dziewczyny co z wami stało się?!



G

D
D7 G


G7 C G

D D7 G

D
D7 G
G7 C G

D D7 G

D
D7 G
G7 C G

D D7 G

G7 C G

D D7 G





Będę o nie baczność miała

Za próg nóżką wyrzucała
Już-ci mówi Podolanka

Podoleńcze naści wianka


Strułaś brata rodzonego

Otrułabyś mnie samego


Bratu dzwonią na zbawienie

Siostrę wiezą na stracenie


Siedzą cieśle na warsztacie

Wyśpiewują o mym bracie


Spuście na mnie młyński kamień

Niech nie słyszę pieśni o nim



71

e H7 e G

D e H7 e
e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e


e H7 e G

D e H7 e






3. Biegłaś zboczem
Biegłaś zboczem brązowo-zielona

Miedzą słońca i trawy zielenią

Biegłaś zboczem strumienia spragniona

Twoje włosy targał górski wiatr


Zanurzyłaś swe dłonie w potoku

Który głazy w poszumie omijał

Burza kropel w srebrzystej pogoni

Obraz twój porwała w martwą w dal


I wracałaś do góry powoli

Zielonością i brązem strzelista

Gdy cię wchłaniał cień lasu znajomy

Znów twe włosy sosno targał wiatr



a d


G C E

a d


E a
a d

G C E


a d

E a
a d

G C E

a d


E a




4. Bitwa
Okręt nasz wpłynął w mgłę i fregaty dwie

Popłynęły naszym kursem by nie zgubić się

Potem szkwał wypchnął nas poza mleczny pas

I nikt wtedy nie przypuszczał że fregaty śmierć nam niosą


Ciepła krew poleje się strugami

Wygra ten kto utrzyma ship

W huku dział ktoś przykryje się falami

Jak da Bóg ocalimy bryg


Nagły huk w uszach grał i już atak trwał

To fregaty uzbrojone rzędem w setkę dział

Czarny dym spowił nas przyszedł śmierci czas

Krzyk i lament mych kamratów przerywany ogniem katów


Ciepła krew poleje się…
Pocisk nasz trafił w maszt usłyszałem trzask

To sterburtę rozwaliła jedna z naszych salw

"Żagiel staw!" krzyknął ktoś znów piratów złość

Bo od rufy nam powiało a fregatom w mordę wiało


Ciepła krew poleje się…
Z fregat dwóch tylko ta pierwsza w pogoń szła

Wnet abordaż rozpoczęli gdy dopadli nas

Szyper ich dziury dwie zrobił w swoim dnie

Nie pomogło to psubratom reszta z rei zwisa za to


Ciepła krew poleje się…
Po dziś dzień tamtą mgłę i fregaty dwie

Kiedy noc zamyka oczy widzę w moim śnie

Tamci co śpią na dnie uśmiechają się

Że ich straszną śmierć pomścili bracia którzy zwyciężyli


Ciepła krew poleje się…

72
e h C D

e D C H


e h C D

e D C H
G D e h

C D e

G D e h


C D e
e h C D

e D C H


e h C D

e D C H

e h C D

e D C H


e h C D

e D C H

e h C D

e D C H


e h C D

e D C H

e h C D

e D C H


e h C D

e D C H





21. Dni niczyje 113


Włóczykije włóczykije

Jak się wam na świecie żyje?

Stare porzucacie miejsca

By gdzie indziej szukać szczęścia


Dokąd ciągle wędrujecie

Po calutkim chyba świecie?

Środkiem losu niespodzianek

Których nie jesteście panem


Odkrywacie tajemnicę

Która się nazywa życie

Dni są piękne i niczyje

Kiedy jesteś włóczykijem


Błyskawica tańczy z gromem

Ona włóczykija domem

Włóczykije włóczykije

Jak się Wam na świecie żyje?



E H A E

A E Fis H7

E A E

A E H E (HEH)


E H A E

A E Fis H7

E A E

A E H E (HEH)


E H A E

A E Fis H7

E A E

A E H E (HEH)


E H A E

A E Fis H7

E A E

A E H E (HEH)






20. Bukowina I 112


W Bukowinie góry w niebie postrzępionym

W Bukowinie rosną skrzydła świętym bukom

Minął dzień wiatrem z hal rozdzwoniony

I nie mogę znaleźć Bukowiny i nie mogę znaleźć

Chociaż gwiazdy mnie prowadzą ciągle szukam
W Bukowinie zarośnięte echem lasy

W Bukowinie liść zieleni się i złoci

Śpiewa czasem banior ciemnym basem

I nie mogę znaleźć Bukowiny i nie mogę znaleźć

Choć już szukam godzin krocie i dni krocie
W Bukowinie deszczem z chmur opada

Okrzyk ptasi zawieszony w niebie

Nocka gwiezdna gadkę górom gada

I nie mogę znaleźć Bukowiny i nie mogę znaleźć

Choć mnie wola Bukowina wciąż do siebie


d G a7 d

G a7 d

F C F d

G a7 d G a7 d



G a7 d C d
G a7 d

G a7 d

F C F d

G a7 d G a7 d



G a7 d C d
G a7 d

G a7 d

F C F d

G a7 d G a7 d



G a7 d C d




5. Biała sukienka
Czasami gdy mam chandrę i jestem sam

Kieruję wzrok za okno wysoko tam

Gdzie nad dachami domów i w noc i dniem

Nadpływa kołysząca marzeniem snem


I ona taka w tej białej sukience

Jak piękny ptak który zapiera w piersi dech

Chwyciłem mocno jej obie ręce

Oczarowany zasłuchany w słodki śmiech

I cała w żaglach jak w białej sukience

Jak piękny ptak który zapiera w piersi dech

Chwyciłem mocno ster w obie ręce

I żeglowałem zasłuchany w fali śpiew


Wspomnienia przemijają a w sercu żal

Wciąż w łajbę się przemienia dziewczęcy czar

Jeżeli mi nie wierzysz to gnaj co tchu

Tam z kei możesz ujrzeć coś z mego snu


I ona taka w tej białej sukience…
Nie wiem czy jeszcze kiedyś zobaczę ją

Czy tylko w moich myślach jej oczy lśnią

Gdy pochylona ostro do wiatru szła

Znowu się przeplatają obrazy dwa


I ona taka w tej białej sukience… |x2

73
h fis G D

h fis G A D

Fis h G A

h fis GAD(A7)


D A

D G D


A D G

D E7 A

D A

D G D


A D G

D A D
h fis G D

h fis G A D

Fis h G A

h fis GAD(A7)

h fis G D

h fis G A D

Fis h G A

h fis GAD(A7)





6. Majka
Gdy jestem sam myślami biegnę

Do mej najdroższej jak rzeka wiernej


O Majka nie jestem Ciebie wart

Majka zmieniłbym dla Ciebie cały świat...


Choć dni mijają i czas ucieka

Ty jesteś wierna wierna jak rzeka


O Majka…
Byłaś mą gwiazdą byłaś mą wiosną

Sennym marzeniem myślą radosną


O Majka…
Oddał bym wszystko bo jesteś inna

Za jeden uśmiech jedno spojrzenie


O Majka…

74
G e C D

G e C D
G e C D (GeCD)

G e C D (GeCD)
G e C D

G e C D

G e C D

G e C D



G e C D

G e C D





19. Jak dobrze nam 111


Jak dobrze nam zdobywać góry

I młodą piersią chwytać wiatr

Prężnymi stopy deptać chmury

I palce ranić ostrzem Tatr


Mieć w uszach szum strumieni śpiew

A w żyłach roztętnioną krew

Hejże hej hejże ha żyjmy więc póki czas

Bo kto wie bo kto wie kiedy znowu ujrzę was


Jak dobrze nam głęboką nocą

Wędrować jasną wstęgą szos

Patrzeć jak gwiazdy niebo złocą

I czekać co przyniesie los


Jak dobrze nam tak przy ognisku

Tęczową wstęgę marzeń snuć

Patrzeć jak w niebo iskra pryska

I wokół siebie przyjaźń czuć


Jak dobrze nam po wielkich szczytach

Wracać w doliny progi swe

Przyjaciół jasne twarze witać

O młoda duszo raduj się!



a d

E7 a

A7 d

E7 a


A7 d

G7 d E7

a E7 G7 C E7

a A7 d E7 a


a d

E7 a

A7 d

E7 a


a d

E7 a

A7 d

E7 a


a d

E7 a

A7 d

E7 a






18. Hawrań i Murań 110

sł. W.Broniewski



Tam litworowe doliny

Czarne stawy wyśniły

Górą jasna pogoda |

A dołem Biała Woda |

Pośród kosodrzewiny |x2
Wołało i śpiewało

Zielonym wiatrem wiało

I przyleciał biały obłok |

Aż słońce go przebodło |

Rozświeciło i rozwiało |x2
Zieleniło się kwitło

Wrzało głębią błękitną

Wiosną śnieżno-puszystą |

Nieuchwytną przejrzystą |

Nieprawdziwą i niezwykłą |x2
Przez dolinę z oddali

Leśną radość wołali

Aż zwabiony wołaniem |

Stanął Hawrań z Muraniem |

Jak ich dwoje hen na hali |x2


h fis

h fis


e G A7

D h


G Fis h (H7)
h fis

h fis


e G A7

D h


G Fis h (H7)
h fis

h fis


e G A7

D h


G Fis h (H7)
h D

h D


e G A7

D h


G Fis h (H7)




7. Chłopcy z Botany Bay 75


Już nad Hornem zapada zmierzch

Wiatr na żaglach położył się

A tam jeszcze korsarze na Botany Bay |

Upychają zdobycze swe |x2


Jolly Roger na maszcie już śpi

Jutro przyjdzie z Hiszpanem się bić

A korsarze znużeni na Botany Bay |

Za zwycięstwo dziś będą swe pić |x2


Śniady Clark puchar wznosi do ust

"Bracia toast: Niech idzie na dno!"

Tylko Johny nie pije bo kilka mil stąd |

Otuliło złe morze go |x2


Nie podnosi kielicha do ust

Zawsze on tu najgłośniej się śmiał

Mistrz fechtunku z Florencji ugodził go |

Już nie będzie za szoty się brał |x2


W starym porcie zapłacze Nargoch

Jej kochany nie wróci już

Za dezercję do panny na kei w Brisbane |

Oddać musiał swą głowę pod nóż |x2


Tak niewielu zostało dziś ich

Resztę zabrał Neptun pod dach

Choć na ustach wciąż uśmiech to w sercach lód |

W kuflu miesza się rum i strach |2


To ostatni chyba już rejs

Cios sztyletem lub kula w pierś

Bóg na szkuner w niebiosach zabierze ich |

Wszystkich chłopców z Botany Bay |x2



e D e

G D G


C D e

C D e
D e

G D G

C D e


C D e
D e

G D G


C D e

C D e
D e

G D G

C D e


C D e
D e

G D G


C D e

C D e
D e

G D G

C D e


C D e
D e

G D G


C D e

C D e





8. Burza
Znów chmury zmęczone przysiadły na grani

Ciężkimi brzuchami pieszczą górskie grzbiety

Już drzewa jęknęły smagnięte wichrami

I trawy przerażone knują groźne szepty


Umilkły już ptaki w gniazdach cicho siedzą

Świat czeka w napięciu z licem pociemniałym

Zbudziły się biesy z driadami tańczą

Już błysk srebrnej nici zalśnił oniemiały


Pierwsze ciężkie krople dopadły już ziemi

Jak ślepi mocarze chcą powalić wszystko

Już strumienie wody leją się za nimi

Szumiąc potokami spływają z gór szybko


Nowa srebrna nić przecięła czerń nieba

Echo przerażone ryczy dzikim grzmotem

Drzewa w wiatru graniu szamoczą się z deszczem

Jak rycerze antyczni zmagają się z sobą


Jak turkot karety znów grzmot się przewalił

I znów atakują kropli wściekłe fale

A te co dopadły straciwszy swą siłę

Strumieniem wezbranym z gór odpływają


I fala za falą i w dół jak lawina

Lecz sił już nie starcza ni kroplom ni wiatrom

I nagle błysk słońca przez chmury przenika

I tęcza w deszczowych drobinkach jak flaga


I cisza i spokój i znów świergot ptaka

I słońce szaleje wśród zroszonej trawy

I drzewa co z włosów wytrzepują krople

I wszystko się cieszy po deszczowej kurzawie


I cisza

76
a

G

F



E
a

G

F



E
a

G

F



E
a

G

F



E
a

G

F



E
a

G

F



E
a

G

F



E




17. Bieszczady 109


Tu w dolinach wstaje mgłą wilgotny dzień

Szczyty ogniem płoną stoki kryje cień

Mokre rosą trawy wypatrują dnia

Ciepła które pierwszy słońca promień da


Cicho potok gada gwarzy pośród skał

O tym deszczu co z chmury trochę wody dał

Świerki zapatrzone w horyzontu kres

Głowy pragną wysoko jak najwyżej wznieść


Tęczą kwiatów barwny połoniny łan

Słońcem wypełniony jagodowy dzban

Pachnie świeżym sianem pokos pysznych traw

Owiec dzwoneczkami cisza niebu gra


Cicho potok gada…
Serenadą świerszczy kaskadami gwiazd

Noc w zadumie kroczy ścieląc mroku płaszcz

Wielkim Wozem Księżyc rusza na swój szlak

Pozłocistym sierpem gasi lampy dnia


Cicho potok gada…

e e9 a a7

D7 G H7

e e9 a a7

D7 G H7


G C D G

G C D G


G C D G

G C D G
e e9 a a7

D7 G H7

e e9 a a7

D7 G H7

e e9 a a7

D7 G H7

e e9 a a7

D7 G H7

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna