4. Wierzyć jak Dawid (1 Sm 16,1-31,13; 2 Sm; 1 Krl 1,1-2,11)



Pobieranie 33.55 Kb.
Data06.05.2016
Rozmiar33.55 Kb.




4. Wierzyć jak Dawid (1 Sm 16,1-31,13; 2 Sm; 1 Krl 1,1-2,11)

W kolejnej odsłonie Biblijnej Szkoły Wiary witam i pozdrawiam wszystkich drogich słuchaczy. Dziś zapraszam do refleksji nad wiarą króla Dawida, jednej z najważniejszych i najbardziej intrygujących postaci Starego Testamentu. Skoncentrujemy się na najistotniejszych przejawach wiary Dawida, by w ich świetle przez kolejny miesiąc rozważać teksty jemu poświęcone i uczyć się wiary w naszym życiu. Wśród tekstów biblijnych poświęconych Dawidowi wyróżnia się zwarty cykl opowiadań od szesnastego rozdziału Pierwszej Księgi Samuela, poprzez Drugą Księgę Samuela, aż do jedenastego wersetu drugiego rozdziału Pierwszej Księgi Królewskiej. Zachęcam do osobistej lektury tego obszernego cyklu narracyjnego, jednego z najpiękniejszych fragmentów prozy Starego Testamentu. Zanim przejdziemy do medytacji nad czterema wybranymi z niego tekstami, wraz z Dawidem trzykrotnie wyznajmy naszą wiarę.



Będę śpiewał Tobie, mocy moja

Ty Panie jesteś mą nadzieją


Tobie ufam i bać się nie będę

Jako pierwszy tekst proponuję opowiadanie o namaszczeniu Dawida przez proroka Samuela w Betlejem. W jego świetle zauważmy to, co jest istotne w wierze Dawida, a mianowicie niczym niezasłużony Boży wybór, za którym stoi miłość Boża obecna w każdej sytuacji ludzkiego życia. W jego codziennych realiach miłość ta domaga się indywidualnej odpowiedzi poprzez jej rozeznanie, akceptację i aktywną współpracę z Bożym Duchem.


Czytanie 1 Sm 16,1-13


161Rzekł Pan do Samuela: „Dokąd będziesz się smucił z powodu Saula? Uznałem go przecież za niegodnego, by panował nad Izraelem. Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla”. 2Samuel odrzekł: „Jakże pójdę? Usłyszy o tym Saul i zabije mnie”. Pan odpowiedział: „Weźmiesz ze sobą jałowicę i będziesz mówił: „Przybywam złożyć ofiarę Panu”. 3Zaprosisz więc Jessego na ucztę ofiarną, a Ja wtedy powiem ci, co masz robić: wtedy namaścisz tego, którego ci wskażę”. 4Samuel uczynił tak, jak polecił mu Pan, i udał się do Betlejem. Naprzeciw niego wyszła przelękniona starszyzna miasta. [Jeden z nich] zapytał: „Czy twe przybycie oznacza pokój?” 5Odpowiedział: „Pokój. Przybyłem złożyć ofiarę Panu. Oczyśćcie się i chodźcie złożyć ze mną ofiarę!” Oczyścił też Jessego i jego synów i zaprosił ich na ofiarę. 6Kiedy przybyli, spostrzegł Eliaba i mówił: „Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec”. 7Pan jednak rzekł do Samuela: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi , bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce”. 8Następnie Jesse przywołał Abinadaba i przedstawił go Samuelowi, ale ten rzekł: „Ten też nie został wybrany przez Pana”. 9Potem Jesse przedstawił Szammę. Samuel jednak oświadczył: „Ten też nie został wybrany przez Pana”. 10I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: „Nie ich wybrał Pan”. 11Samuel więc zapytał Jessego: „Czy to już wszyscy młodzieńcy?” Odrzekł: „Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce”. Samuel powiedział do Jessego: „Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie”. 12Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. - Pan rzekł: „Wstań i namaść go, to ten”. 13 Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Począwszy od tego dnia duch Pański opanował Dawida. Samuel zaś udał się z powrotem do Rama.

Zauważmy, że do wyboru Dawida dochodzi dzięki inicjatywie samego Boga, kiedy król Saul okazał się niegodnym, by panować nad Izraelem. Wówczas prorok Samuel otrzymał od Boga nakaz, by wybrał jego następcę wśród synów Jessego Betlejemity. Wbrew wszelkim ludzkim przewidywaniom wybór najmłodszego Dawida podkreśla całkowitą darmowość ze strony Boga, który patrzy na serce człowieka (por. 1 Sm 16,7.12), a nie na same tylko zewnętrzne i widzialne atuty.

Samo namaszczenie Dawida przez proroka Samuela nie wywołało natychmiast przewidywanego przez Boga skutku. Dokonane zostało w skrytości przed królem Saulem, który do końca życia pozostawał pomazańcem Pańskim i władcą Izraela. Z aktu namaszczenia nie zdawał sobie do końca sprawy sam Dawid, choć z pewnością przyjął go jako wyjątkowy znak Bożego wyboru i Jego błogosławieństwa. Świadczy o tym końcowe zdanie opisu: „Od tego dnia duch Pański opanował Dawida” (1 Sm 16,13b).

Od tej pory wiara Dawida przejawiała się w ciągłym otwieraniu się na działanie Ducha Bożego. Z dalszego kontekstu dowiadujemy się, że polegało ono na umiejętnym i uczciwym wykorzystywaniu okoliczności, które doprowadziły go na dwór króla Saula, do małżeństwa z jego córką Mikal i do zaprzyjaźnienia się z jego synem Jonatanem. Przejawem wielkiego zaufania do Boga, w Jego opiekę i wsparcie, było podjęcie przez Dawida ryzyka walki z Goliatem i Filistynami, która zakończyła się wielkim zwycięstwem wojsk izraelskich. A kiedy doszło do prześladowania Dawida przez zazdrosnego i chorego psychicznie króla, wówczas w całej pełni ujawniło się prowadzenie go przez Ducha Bożego. Potwierdzeniem tego jest rezygnacja ze stosowania przemocy, poparta świadomością, że to Bóg wymierza sprawiedliwość, a zło potrafi przemienić w dobro. Z tej racji Dawid nie chciał sięgać po tron, sam wymierzając sprawiedliwość. Choć był kuszony, by tak czynić, dwukrotnie powstrzymał się od łatwego zabicia Saula (por. 1 Sm 24,10-16; 26,23-24). Potrafił też przyjąć mądre pouczenie Abigail, by na zło jej męża Nabala nie odpowiadał złem, ale rozpoznał obecność łaskawego Boga w swoim życiu, także w jej geście życzliwości i pomocy (por. 1 Sm 25,24-31).

W realizację swego królewskiego powołania Dawid wszedł dopiero po tragicznej śmierci Saula w bitwie z Filistynami. Najpierw z inicjatywy pokolenia Judy stał się królem judzkim (2 Sm 2,4), a po siedmiu latach z inicjatywy wszystkich pokoleń królem całego Izraela (2 Sm 5,1-3). Dawid, wchodząc w przymierze z całą starszyzną izraelską, namaszczony przez nią na króla, wraz z całym narodem miał strzec przymierza, jakie Bóg zawarł z nim pod Synajem. Od tej pory wiara Dawida miała wyrażać się nie tylko w jego osobistej wierności Bożemu prawu, ale w trosce, by to prawo było zachowywane przez cały Izrael.

Istotą naszego życia, podobnie jak to było w życiu Dawida, jest prawda, że Bóg wybrał każdego z nas. To, że Bóg nas kocha i w Jezusie Chrystusie uczynił nas swoimi dziećmi, jest fundamentalną prawdą, na bazie której wszystko możemy odbudować i uzdrowić. Musimy tylko dać się prowadzić Duchowi Świętemu. Dawid, otwierając się na Bożego Ducha, ufał Bogu w każdej okoliczności życia, podejmował najtrudniejsze wyzwania i nigdy siłą czy przemocą nie chciał dochodzić do swego celu. Na drogach naszego powołania trzeba nam zrozumieć jak ważne jest otwieranie się na Bożą miłość, by dać się Bogu prowadzić w każdej okoliczności życia i codziennie podejmować ryzyko bycia wierzącym. Jak Dawid ufajmy Bogu, że zło, którego przychodzi nam doświadczać, Bóg może przemienić w dobro. Wówczas w wolności, ze spokojem i godnością, będziemy w stanie dorastać do pięknego zrealizowania swego życiowego powołania.



Nie będzie to jednak sielanka, o czym przekonuje nas historia Dawida grzesznika. Wykorzystując swoją pozycję króla, Dawid współżył z Batrzebą żoną swego wiernego żołnierza Uriasza, a następnie spowodował jego śmierć, by już oficjalnie sprowadzić ją do siebie. Grzech ten zaciążył na całym dalszym życiu Dawida. Ratuje go jednak słowo Boże przekazane mu przez proroka Natana. Posłuchajmy jak poruszony nim Dawid wyznaje swój grzech, otrzymuje Boże przebaczenie i gotowy jest podjąć jego bolesne konsekwencje.

Czytanie 2 Sm 11,26-12,14


1126Żona Uriasza dowiedziawszy się, że Uriasz, jej mąż, umarł, opłakiwała swego pana. 27Gdy czas żałoby przeminął, posłał po nią Dawid i sprowadził do swego pałacu. Została jego żoną i urodziła mu syna. Postępek jednak, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu.

121Pan posłał do Dawida [proroka] Natana. Ten przybył do niego i powiedział: «W pewnym mieście było dwóch ludzi, jeden był bogaczem, a drugi biedakiem. 2Bogacz miał owce i wielką liczbę bydła, 3biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył. On ją karmił i wyrosła przy nim wraz z jego dziećmi, jadła jego chleb i piła z jego kubka, spała u jego boku i była dla niego jak córka. 4Raz przyszedł gość do bogacza, lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła, czym mógłby posłużyć podróżnemu, który do niego zawitał. Więc zabrał owieczkę owemu biednemu mężowi i tę przygotował człowiekowi, co przybył do niego». 5Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: «Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. 6Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się czynu bez miłosierdzia». 7Natan oświadczył Dawidowi: «Ty jesteś tym człowiekiem. To mówi Pan, Bóg Izraela: Ja namaściłem cię na króla nad Izraelem. Ja uwolniłem cię z rąk Saula. 8Dałem ci dom twojego pana, a żony twego pana na twoje łono, oddałem ci dom Izraela i Judy, a gdyby i tego było za mało, dodałbym ci jeszcze więcej. 9Czemu zlekceważyłeś Pana, popełniając to, co złe w Jego oczach? Zabiłeś mieczem Chetytę Uriasza, a jego żonę wziąłeś sobie za małżonkę. Zamordowałeś go mieczem Ammonitów. 10Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę. 11To mówi Pan: Oto Ja wywiodę przeciwko tobie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu współzawodnikowi, który będzie obcował z twoimi żonami - wobec tego słońca. 12Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca». 13Dawid rzekł do Natana: «Zgrzeszyłem wobec Pana». Natan odrzekł Dawidowi: «Pan odpuszcza ci też twój grzech - nie umrzesz, 14lecz dlatego, że przez ten czyn odważyłeś się wzgardzić Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze».

Odsyłam słuchaczy do osobistego rozważenia całego opowiadania 2 Sm 11, które z wielkim kunsztem literackim ukazuje okoliczności popełnienia grzechu przez Dawida. Z wielu szczegółów warto zauważyć: lenistwo króla, który nie poszedł na wojnę; jego zmysłową ciekawość i nieroztropność; próżność i pewność siebie; samousprawiedliwianie się oraz perfidne i butne trwanie w grzechu.

W całej tej zatrważającej historii Dawida nic nie mówi się o jego modlitwie, o szukaniu pomocy u Boga. Sytuacja zaczyna się zmieniać dopiero wówczas, kiedy do króla dociera słowo Boże za sprawą proroka Natana. Dzięki temu, że odwołuje się ono nie tyle do grzechu Dawida, ile raczej poczucia jego lojalności i sprawiedliwości, przynosi pożądany skutek. Król wyzwala się z zakłamania, wyrzeka się swej powagi i przyznaje do grzechu wobec Boga, o którym chwilowo zapomniał. Dzięki temu otrzymuje przebaczenie, choć od zaraz musi ponieść konsekwencje swego grzechu, w postaci śmierci dziecka urodzonego mu przez Batszebę.

Dla pełnego obrazu Dawida jako grzesznika należy jeszcze wspomnieć o jego drugim osobistym grzechu, popełnionym pod koniec życia, o którym opowiada 2 Sm 24. Tym razem chodzi o czyn liczenia wszystkich Izraelitów. Jego zło polega na tym, że król uzurpuje sobie prawo do ludu Izraela, który jest własnością i skarbem samego Boga (por. Wj 30,11-16). Dawid, nakazując spisać lud Boży, nie szanował jego sakralności, uległ pokusie ziemskiej skuteczności i siły. Kiedy to uczynił, zrozumiał jednak swój grzech i wyznał go przez Bogiem; a godząc się na karę, jaką zapowiedział mu prorok Gad, odwołał się do Bożego miłosierdzia. W trakcie zarazy wyniszczającej Izraela król wstawiał się za ludem do Boga i gotów był za niego poświęcić siebie i swój dom.

Tak jak to było w przypadku Dawida, tak też i w naszym życiu wiara nasza często boleśnie sprawdza się w przeżywaniu własnej słabości i grzechu. Rozważając o grzechach Dawida, warto skontrolować jak z naszego lenistwa, małej nieuwagi, poprzez ukrywanie coraz to nowych błędów, brniemy w coraz większe zakłamanie życia, smutek i oschłość. Zawsze ratuje nas jednak słowo Boże, które zdolne jest nas poruszyć, ukazać nam prawdziwe wartości, umocnić do wyznania grzechów, pokuty i podjęcia nowego życia. Drugi grzech Dawida dodatkowo przypomina nam, że wiara nasza słabnie, kiedy ulegamy pokusie sukcesu, skuteczności, zapominając o Bogu, do którego należy świat i wszyscy ludzie. Natomiast jeśli stawiamy na Boga jako Dobro najwyższe, niczego nie będziemy musieli się obawiać, zawsze też pozostaniemy Mu wierni. Uczmy się tego, często odwołując się do Dawidowego Ps 51, będącego wielką lekcją wyznawania grzechów, powierzania się Bożemu miłosierdziu, odnawiania w sobie czystego serca, oraz nabierania ufności i mocy do uczenia innych dróg Bożych.

Wracając do postaci króla Dawida, zwróćmy uwagę na próby i cierpienia, jakie przyszło mu przeżywać. Dobrą ilustracją jego postawy podczas tych doświadczeń jest zachowanie się króla w czasie ucieczki z Jerozolimy z racji buntu syna Absaloma.


Czytanie 2 Sm 16,5-14


5Król Dawid przybył do Bachurim. A oto wyszedł stamtąd pewien człowiek. Był on z rodziny należącej do domu Saula. Nazywał się Szimei, syn Gery. Posuwając się naprzód, przeklinał 6i obrzucał kamieniami Dawida oraz wszystkie sługi króla Dawida, chociaż był z nim po prawej i po lewej stronie cały lud i wszyscy bohaterowie. 7Szimei przeklinając wołał w ten sposób: „Precz, precz, krwawy człowieku i niegodziwcze! 8Na ciebie Pan zrzucił odpowiedzialność za krew rodziny Saula, w miejsce którego zostałeś królem. Królestwo twoje oddał Pan w ręce Absaloma, twojego syna. Teraz ty sam jesteś w utrapieniu, bo jesteś człowiekiem krwawym”. 9Odezwał się do króla Abiszaj, syn Serui: „Dlaczego ten zdechły pies przeklina pana mego, króla? Pozwól, że podejdę i utnę mu głowę”. 10Król odpowiedział: „Co ja mam z wami zrobić, synowie Serui? Jeżeli on przeklina, to dlatego, że Pan mu powiedział: „Przeklinaj Dawida!” Któż w takim razie może mówić: „Czemu to robisz?”” 11 Potem zwrócił się Dawid do Abiszaja i do wszystkich swoich sług: „Mój własny syn, który wyszedł z wnętrzności moich, nastaje na moje życie. Cóż dopiero ten Beniaminita? Pozostawcie go w spokoju, niech przeklina, gdyż Pan mu na to pozwolił. 12Może wejrzy Pan na moje utrapienie i odpłaci mi dobrem za to dzisiejsze przekleństwo”. 13I tak Dawid posuwał się naprzód wraz ze swymi ludźmi. Szimei natomiast szedł zboczem wzniesienia obok i przeklinał, ciskając kamieniami i rzucając ziemią. 14Król i cały lud przy nim będący przybył wreszcie znużony... i tam odpoczął.

Zaraz po cudzołóstwie i skrytobójstwie Dawida dotykają bardzo ciężkie próby rodzinne i społeczne. Zaczyna się ojcowski i polityczny dramat króla szeroko opisany w 2 Sm 13-20 i 1 Krl 1-2. Wpierw patrzył on na moralną klęskę swego pierworodnego syna Amnona, który dopuścił się gwałtu swej przyrodniej siostry Tamar. Następnie bolał, kiedy Absalom w odwecie pomścił krzywdę swej siostry, zabijając Amnona. Po tym karygodnym czynie Absalom musiał uciekać od zagniewanego ojca, który po pewnym czasie darował mu winę i przyjął do swojego dworu. Jednak ten po odpowiednim przygotowaniu zbrojnie wystąpił przeciw własnemu ojcu, który był zmuszony uchodzić z Jerozolimy. Była to jego droga krzyżowa, która wiodła poza miasto, w kierunku pustyni.

Jak słyszeliśmy w odczytanym fragmencie, podczas tej pokutnej drogi, w Bachurim zaczął przeklinać Dawida Szimei pochodzący z rodu Saula. Król nie pozwolił jednak ukarać tego człowieka, cierpliwie i pokornie znosząc jego obraźliwe słowa i gesty. Czynił tak, zdając się na wolę Boga, w wierze, że wejrzy On na jego pokutę i za znoszenie obelg odpłaci mu dobrem.

Choć Dawid robił wszystko, by ocalić Absaloma, wieść o jego śmierci napełniła go głębokim bólem. Odniesione zwycięstwo nad rebelią okazało się osobistą przegraną króla jako ojca. Wojna domowa przerodziła się następnie w bunt Szeby, który spowodował nowe zniszczenia i bratobójcze walki. Tuż przed śmiercią cierpienia Dawida dopełniła świadomość walki o następstwo tronu pomiędzy synami Adoniaszem i Salomonem.

Pośród wszystkich krótko wspomnianych bolesnych wydarzeń i prób wiary Dawid zachował spokój zdając się na zbawczy plan Boga. Podejmował je jako okup za popełnione grzechy, oraz w celu odwrócenia zła, które go aktualnie dotykało. Poprzez takie zachowanie Dawid pozostaje dla nas wzorem, by w trudnych sytuacjach życia, w których tak samo ujawnia się nasza niemoc i przegrana, zachować ufność w Bogu, nie tracić spokoju, godząc się nawet na upokorzenia i cierpienia. Dzięki Dawidowi łatwiej jest nam zrozumieć, że królowanie, prawdziwa godność królewska, nie tylko nie wyklucza pokory, ale domaga się jej i jest od niej uzależniona.

Na koniec naszej refleksji nad wiarą Dawida zatrzymajmy się jeszcze krótko nad obietnicą, jaką Bóg dał mu przez proroka Natana o wiecznym utrwaleniu jego królestwa. Posłuchajmy jak jej adresat ustosunkowuje się do niej w żarliwej modlitwie, prosząc w niej pod koniec o wieczne Boże błogosławieństwo dla swego domu.


Czytanie 2 Sm 7,25-29


725Teraz więc, o Panie, Boże, niech trwa na wieki słowo, któreś wyrzekł o słudze swoim i jego domu, i czyń, jak powiedziałeś, 26ażeby na wieki wielbione było imię Twe słowami: Pan Zastępów jest Bogiem Izraela. A dom twego sługi, Dawida, niech będzie trwały przed Tobą. 27Tyś bowiem, o Panie Zastępów, Boże Izraela, objawił swemu słudze, mówiąc: Zbuduję ci dom. Stąd to sługa Twój ośmiela się zwrócić do Ciebie z tą modlitwą. 28Teraz Ty, o Panie mój, Boże, Tyś Bogiem, Twoje słowa są prawdą. Skoro obiecałeś swojemu słudze to szczęście, 29racz teraz pobłogosławić dom swojego sługi, aby trwał przed Tobą na wieki, boś Ty, mój Panie, Boże, to powiedział, a dzięki Twojemu błogosławieństwu dom Twojego sługi będzie błogosławiony na wieki.

Obietnica, jaką Bóg dał Dawidowi, że utrwali tron jego królestwa na wieki, stanowi serce całej historii Dawida (2 Sm 7,1-29). Jest ona odpowiedzią Boga na propozycję króla, który chciał Mu zbudować świątynię. Wówczas przez proroka Natana Bóg potwierdził swą miłość do niego i całego Izraela oraz uroczyście zapewnił króla, że dopiero przez jego potomka utrwali jego królestwo na wieki, a on zbuduje dom imieniu Bożemu. Na tak wielkie i niespodziewane obdarowanie Dawid odpowiada długą, przepiękną modlitwą, wysławiając w niej w duchu zawierzenia wielkość i miłosierdzie Boga. Modlitwę króla kończy prośba o potwierdzenie i błogosławieństwo.

W świetle objawienia Nowego Testamentu wiemy, że obietnica dana Dawidowi, która przez wieki żyła w najgłębszej świadomości Izraela, ostatecznie wypełniła się w Jezusie Chrystusie. W Nim przyszło i zamieszkało pośród ludzi wieczne królowanie Boga, który przez wiarę w Niego nieustannie wprowadza ich do swego Królestwa. Równocześnie nasza wiara w Chrystusa otrzymała eschatologiczną pewność zbawienia. Jeśli kochamy Chrystusa, to nie możemy zapominać o Dawidzie. Niech dalsza, lutowa refleksja nad jego życiem, utrwali w nas przekonanie, że mimo naszych grzechów warto wierzyć i ufać Bogu, nie zrażając się różnymi próbami i cierpieniami, jakie przychodzi nam przeżywać.

Maryjo z tajemnicy ofiarowania Jezusa w świątyni, uproś nam łaskę, abyśmy jak Symeon i Anna z odważną i ufną wiarą przyjmowali Go z Twoich matczynych rąk w każdej sytuacji naszego życia, ciągle na nowo doświadczając w Nim zbawczej i umacniającej miłości Boga. Który żyje i króluje w jedności Trójcy Świętej Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.



Codzienną naszą modlitwą niech stanie się w lutym wołanie Bartymeusza, niewidomego żebraka, siedzącego przy drodze: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną” (Mk 10,47-48).




©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna