7. Nielegalny handel bronią



Pobieranie 0.75 Mb.
Strona5/8
Data07.05.2016
Rozmiar0.75 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8

Nieprawidłowości przy organizacji zakupów

Istotnym polem do nadużyć był w WSI zakup sprzętu specjalistycznego dla pionów

zajmujących się obsługą techniczną działań operacyjnych.

Niepisaną regułą stało się, że podmioty zajmujące się dystrybucją i serwisem sprzętu

techniki specjalnej zatrudniały byłych żołnierzy WSI i WP. Taka sytuacja powodowała, że

firmy te prowadziły rozpoznanie rynkowe poprzez swoich pracowników wywodzących się z

WSI, którzy mieli kontakty z byłymi kolegami z WSI i uzyskiwali w ten sposób od nich

wyprzedzające informacje o planowanych zakupach potrzebnego sprzętu. W wielu

przypadkach do przetargu przystępowała tylko jedna firma, która dysponowała

wiadomościami o planowanych przez WSI zakupach. Często informacje o przetargach na

sprzęt dla WSI nie trafiały w ogóle do innych zainteresowanych a działających na rynku firm.

Taka sytuacja mogła wskazywać na istnienie zmowy pomiędzy stronami, z której obie strony

czerpały nieuprawnione korzyści.

275 W okresie od lipca 2001 r. do września 2006 r. w lokalu „S” zamieszkiwał zastępca szefa Oddziału Bezpieczeństwa

Przemysłowego, natomiast w lokalu „K” w okresie od października do września 2006 r. szef Oddziału Bezpieczeństwa

Przemysłowego. Opłaty za czynsz i abonament RTV w obu lokalach opłacano z funduszu operacyjnego (wyniosły one ok. 30

tys. zł). Pozostałe opłaty wynikające z eksploatacji mieszkań (tzn. opłaty za telefon, gaz, energię elektryczną) uiszczały

osoby zajmujące te lokale.

276 Teczka pracy nr 001/00 k. 171.

Strona 144 z 374

Firma SILTEC powstała w 1982 r. prawdopodobnie jako firma przykrycia Zarządu II

Sztabu Generalnego LWP.277 W porozumieniu z firmą DGT-System nieformalnie podzieliły

między siebie rynek dostaw sprzętu komputerowego i komunikacyjnego dla WP, wygrywając

wszystkie większe przetargi (niektóre z nich opiewały na kilkanaście milionów złotych)278.

Takie działanie umożliwiło im znaczne (o ok. 30-40%) zawyżanie cen w stosunku do

warunków rynkowych.

W 2000 r. w przetargu na komputery klasy TEMPEST startowała oprócz firmy

SILTEC także firma SIEMENS, oferując stanowiska o ok. 20.000zł/szt tańsze niż

konkurencja. Przetarg wygrała jednak firma SILTEC. Było to możliwe przede wszystkim

dzięki poparciu gen. Wojciecha Wojciechowskiego z Generalnego Zarządu Dowodzenia i

Łączności SG WP, przyjaciela z czasów studenckich Andrzeja Pokrzewnickiego - jednego ze

współwłaścicieli firmy SILTEC.279 Gen. Wojciechowski nie po raz pierwszy aktywnie

wspierał wówczas i faworyzował firmę SILTEC, wskazując ją jako jedynego dostawcę

sprzętu komputerowego dla WP.

Analizując działania zmierzające do zakupu specjalistycznego sprzętu od z góry

ustalonych firm warto przywołać zachowania zmierzające nie tylko do obejścia prawa, ale w

szczególności ewentualne próby wpłynięcia na kształt przepisów ustawy.

Pierwsze starania zmierzające do zakupu sprzętu kryptograficznego firmy SILTEC

podjęto już w roku 2001. Obowiązujące wówczas przepisy uniemożliwiały zakup i

dopuszczenie do użytku urządzeń, które nie przeszłyby stosownej certyfikacji. W roku 2005

doszło do nowelizacji przepisów ustawy o ochronie informacji niejawnych. Gruntownej

zmianie uległy przepisy art. 60 i następnych. Z posiadanych informacji wynika, że WSI

liczyły na to, iż zostanie uchwalony przepis w brzmieniu umożliwiającym wyrażenie przez

Szefa właściwej służby zgody na używanie sprzętu kryptograficznego do klauzuli „poufne”

bez przeprowadzania stosownych badań certyfikacyjnych. Jednakże taka redakcja przepisu

spotkała się ze stanowczym oporem ekspertów sejmowych. Wskazywali oni m.in. na

277 Dyrektorem ds. wdrożeń w tej firmie jest płk rez. H.D., wieloletni oficer Zarządu II, w latach 1992-1998 Szef Oddziału

Łączności i Informatyki „odpowiedzialny za szereg niejasnych i kontrowersyjnych zakupów. Został odwołany ze stanowiska

w związku z podejrzeniem o korupcję, chociaż takiego zarzutu nigdy mu nie postawiono (prowadzono SOZ „A”). W firmie

pracuje wielu oficerów Zarządu II, którzy podobnie jak H.D. rozpoczynali służbę w 2 pułku rozpoznania

radioelektronicznego w Przasnyszu (Zarząd II Sztabu Generalnego).” W sprawie SILTEC postępowanie prowadzi również

Żandarmeria Wojskowa. Informacja dot. zaangażowania byłych i czynnych oficerów i pracowników WSI w pracę na rzecz

przedsiębiorstw realizujących usługi dla resortu ON, SO „T”, k. 123-128

278 Jak wynika z notatki WS „GUSTAW” (Teczka „Z” t. VII), w 2002 r. przetarg na komputery klasy TEMPEST dla

Marynarki Wojennej wygrała firma DGT-System. Po ogłoszeniu tej decyzji, przedstawiciel firmy SILTEC Tadeusz Orłowski

stosując szantaż wobec jednego z właścicieli DGT-System - Marka Antosza - nakazał mu wycofanie się z wygranego

przetargu. Podstawą takiego żądania miała być nieformalna umowa między dwoma firmami o podziale rynku kontraktów na

zakup komputerów. W efekcie tych działań DGT-System zmuszona została do złożenia protestu formalnego na wygrany

przez siebie przetarg.

279 Z Generalnego Zarządu Dowodzenia i Łączności SG WP z przedstawicielami firmy SILTEC utrzymywali także kontakt

gen. bryg. Wojciech Kubiak, gen. Stanisław Krysiński oraz płk Aleksander Kuber.



Strona 145 z 374

korupcjogenność powyższego zapisu. Ostatecznie uchwalony został przepis, który pozwalał

na dopuszczenie omawianego sprzętu do użytku warunkowo, na okres 2 lat. Przedstawiciele

służb zapewniali, że takie rozwiązanie może być stosowane jedynie wyjątkowo, np. w

wypadku braku odpowiednich urządzeń, w warunkach polowych, w trakcie misji

zagranicznych. Powyższe zapewnienia w kontekście podejmowanych od 2001 r. zabiegów

zmierzających do zakupu sprzętu kryptograficznego konkretnej firmy, o którym od początku

wiadomo było, że nie spełnia i nie będzie spełniał wymagań ustawowych, mogą budzić

poważne wątpliwości. Pełną świadomość naruszeń prawa, który nastąpiły po uchwaleniu

nowelizacji ustawy, musiał mieć gen. Dukaczewski, który sporządził notatkę dotyczącą

interpretacji zapisu art. 60 pkt. 7 opisywanej ustawy. Smutnym epilogiem opisanych, acz nie

w pełni skutecznych zabiegów, było podpisanie w maju 2005 r. przez min. Jerzego

Szmajdzińskiego, Szefa WSI gen. Marka Dukaczewskiego oraz Szefa Generalnego Zarządu

Dowodzenia i Łączności gen. Stanisława Krysińskiego „Aneksu do Koncepcji rozwoju

systemów ochrony kryptograficznej w resorcie Obrony Narodowej”. W dokumencie tym

zatwierdzili oni de facto plan niestosowania obowiązujących przepisów w procedurze

akredytacji urządzeń kryptograficznych oferowanych przez SILTEC.280 Jest to przykład

całkowitej instrumentalizacji prawa w celu zabezpieczenia swoich partykularnych interesów z

oczywistą szkodą dla poziomu bezpieczeństwa tajemnicy państwowej, której ochroną na

mocy ustawy zajmowały się właśnie WSI.

Opisane, nie będące wyjątkiem, działania powodowały wymierne straty dla budżetu

państwa. Stanowiły również, poprzez akredytowanie urządzeń kryptograficznych bez

faktycznego przeprowadzenia wymaganych badań, olbrzymie zagrożenie dla bezpieczeństwa

państwa. Z dopuszczonych w ten sposób do użytku urządzeń korzystały lub korzystają osoby

sprawujące najwyższe urzędy państwowe w tym: Prezydent RP, Szef BBN, Minister Obrony

Narodowej, Szef Sekretariatu MON, Sekretarz Stanu I Zastępca MON, Szef Sztabu

Generalnego WP, Szef WSI czy Komendant Główny ŻW. Na uwagę zasługuje także fakt, iż

gdyby zamiast wieloletnich starań zmierzających do zakupu obcych urządzeń zdecydowano

się na przygotowanie własnych rozwiązań, prawdopodobnie w tym samym czasie udałoby się

je wdrożyć.

280 Aneks ten jest zwieńczeniem działań nielegalnego lobby na rzecz firmy SILTEC. W jego skład wchodzili najwyżsi rangą

oficerowie Sztabu Głównego WP oraz WSI; poza wymienionymi także gen Henryk Tacik (Polskie Przedstawicielstwo

Wojskowe przy Komitecie Wojskowym Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego), gen. Henryk Szumski (Członek Rady

Bezpieczeństwa Narodowego), gen. Maj, gen Wojciech Wojciechowski, gen. Wojciech Kubiak, płk Glonek, płk Dobrosław

Mąka (dyr. Biura Bezpieczeństwa Teleinformatycznego), płk Jerzy Cichosz (autor Aneksu, dyr. WBBiŁ), płk Andrzej

Dańczak (WBBŁiL), płk Marek Sobczak (CAŁiBT), płk Krzysztof Polkowski (szef CBT). Opis poszczególnych etapów

działania tej grupy znajduje się w „W notatce w sprawie dopuszczenia do eksploatacji w WP urządzeń kryptograficznych

oferowanych przez firmę SILTEC w latach 2001-2006”. Większość wymienionych oficerów w latach 70. lub 80. była

szkolona w Moskwie.

Strona 146 z 374

Brak kontroli i dowolność w dysponowaniu państwowymi pieniędzmi były w WSI

niemal codziennością. Dochodziło do sytuacji, w których nie stosowano żadnych zasad

przetargowych i kupowano sprzęt specjalistyczny z pominięciem jakichkolwiek procedur. W

jednym z ujawnionych przypadków odbywało się to przy współudziale polskiej placówki

dyplomatycznej281.

W tym kontekście istotna jest przekazana Komisji Weryfikacyjnej informacja,

dotycząca nieformalnej grupy wewnątrz WSI, powiązanej z gen. Dukaczewskim. Dzięki

mianowanej według ustalonego przez siebie klucza kadrze, stanowiącej w razie potrzeby

swoiste lobby lub grupę nacisku, miała ona mieć możliwość realizacji dowolnego zadania,

niekoniecznie legalnego i związanego z działaniem służby. Powstało nie podlegające żadnej

kontroli „grono” osób wspierających i osłaniających swoje działania.

Nieprawidłowości w zakresie procedur przetargowych, jakie występowały w WSI,

odnotowano także w prowadzonej od 2005 r. sprawie „P”. Prowadząc tę sprawę

funkcjonariuszy WSI ustalili, że procedury przetargowe były na ogół źle zorganizowane.

Nadmiernie często ze szkodą dla WSI stosowano procedurę zakupów „z wolnej ręki” i

dzielono przetargi celem obejścia przepisów. Zazwyczaj nie publikowano ogłoszeń w

„Biuletynie Zamówień Publicznych”, a ograniczano się do wysyłania zaproszeń

przetargowych do kilku zaprzyjaźnionych firm, bez konfrontowania ich ofert na szerszym

rynku. W roku 2004 wytypowano m.in. firmę INSAM, która została wpisana do Krajowego

Rejestru Sądowego w 8 dni po wygraniu przetargu282. Zwieńczeniem sprawy „P” było

zawiadomienie prokuratury wojskowej o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W tej sprawie

interesujące jest także to, iż całość postępowania ograniczono do stosunkowo niskich rangą

oficerów. Najstarszy z nich był w stopniu majora.



Nieprawidłowości w związku z osłoną kontrwywiadowczą

Interesujący był brak właściwej osłony kontrwywiadowczej instytucji i jednostek

wojskowych ze strony WSI, które były zobligowane do prowadzenia nadzoru nad tymi

podmiotami. Powinny kontrolować m.in., czy kooperujące z instytucjami wojskowymi

cywilne podmioty gospodarcze nie prowadzą działalności przestępczej - w tym zakresie

odnotowano jednak brak właściwej reakcji ze strony WSI. Dochodziło do ewidentnych

281 Przykładem takiego działania była operacja kupna w Wielkiej Brytanii urządzenia VC-5000 (wideokomparatora). Miała

ona odbyć się z pominięciem wszelkich procedur przetargowych. Pieniądze zostały przekazane za pośrednictwem Ambasady

RP w Londynie. Suma 42.000 funtów brytyjskich została tam dostarczona przez dwu oficerów Zarządu II (kurierów) – mjr.

Pawła Grabona i ppłk. Bogdana Grenicha. Mieli oni oświadczyć, że ten pozaprawny tryb zakupu uzasadniany jest

„dodatkowymi pieniędzmi z MON” oraz „brakiem czasu na bawienie się w przetargi”. Według osoby składającej przed

Komisją wyjaśnienia, miał to być „kolejny przykład przekrętów byłego szefa WSI, gen. M. Dukaczewskiego i jego ekipy”.

W tym kontekście pojawiło się określenie „grona kolesiów”. Z przekazanych Komisji informacji wynika, że osoby spoza

tego grona były pomijane przy wyznaczaniu do służby poza granicami kraju.

282 Notatka dot. Analiz związanych z dokonywaniem zakupów z wolnej ręki, cz. I i II, t. I, s. 30-32.

Strona 147 z 374

przypadków nieformalnych powiązań pomiędzy wysokimi oficerami WP a przedstawicielami

biznesu i aparatu państwowego. Oficerowie operacyjni WSI uzyskiwali informacje o

nieprawidłowościach, przekazywali je swoim zwierzchnikom, jednak ci nie wyciągali z tych

meldunków odpowiednich wniosków.

Brak właściwej osłony kontrwywiadowczej wystąpił np. w związku z działalnością

Fundacji Pilotów i Spadochroniarzy „Gloria Victis Aeronauticus”, którą kierował mjr pil.

Andrzej Wydrych. Wydrych rozkazem Ministra Obrony Narodowej został oddelegowany do

działalności w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej. Jego fundacja od początku lat 90.

wynajmowała sześć budynków Dowództwa Garnizonu Modlin, usytuowanych w rejonie

lotniska 45 Lotniczej Eskadry Doświadczalnej. Po kilku latach okazało się, że w

pomieszczeniach Fundacji przechowywano przemycany spirytus283.

Komisja Weryfikacyjna powzięła również informacje w sprawie patologicznego

układu związanego z realizowanymi przez WP inwestycjami i usługami budowlanymi.

Informacje uzyskiwane przez oddział WSI w Bydgoszczy wskazywały, że w regionie tym

regularnie odbywały się spotkania z udziałem wysokich oficerów WP, polityków,

przedstawicieli lokalnego biznesu i aparatu władzy. Spotkania te określono mianem

„ROLOWISKA” (z dopiskiem roku w którym odbyły się). Spotkania mają swój regulamin, a

nawet i hymn. Nazwa wywodzi się od nazwiska jednego z poprzednich szefów Służby

Zakwaterowania i Budownictwa Pomorskiego Okręgu Wojskowego Anatola Roli. W trakcie

spotkań dochodziło do zawierania porozumień i optowania na rzecz określonych inwestycji

lub wykonywania określonych usług na zasadzie uprzywilejowania. Zamówienia uzyskiwały

firmy powiązane z „ROLOWISKIEM”, zaś koszty realizacji znacznie przekraczały wartość

kosztorysową. W kolejnym roku zapraszane do takiego przetargu były firmy starannie

wybrane, należące do „ROLOWISKA”.

Potencjalne zyski miały przypadać wszystkim optantom. Część tych inwestycji

realizowana była na potrzeby wojska przy aktywnym udziale wyższej kadry WP. Wszystko

miało odbywać się przy pozornym zachowaniu przepisów przetargowych. Proceder ten

dotyczył projektów realizowanych przez Rejonowe Zakłady Infrastruktury (RZI) i Zakład

283 Wydrych powoływał się na znajomości ze znanymi osobami, „uważany był za szarą eminencję, którego obawiali się

miejscowi dowódcy”. Według meldunków oficera kontrwywiadu Wydrych lubił okazywać mocną pozycję: „jako przykład

swych wpływów podawał fakt, że będąc w rezerwie na wniosek DWLOP awansowany został na stopień majora. Wyżej

wymieniony w Borach Tucholskich wykupił i wyremontował pałacyk dokąd zapraszał na wypoczynek i polowania osoby

wspierające fundację”. Działalność Fundacji „Gloria Victis Aeronauticus” znajdowała się poza kontrolą miejscowych władz.

Dysponowała pomieszczeniami, które nie były ujęte w ewidencji, nieformalnie zaadaptowano stare miejsca stacjonowania

samolotów. Dopiero we wrześniu 1994 r. Żandarmeria Wojskowa i Policja przeprowadziła przeszukanie pomieszczeń

Fundacji, gdzie znaleziono m.in. 550 beczek spirytusu, tablice rejestracyjne, wystawione in blanco upoważnienia do

przewozów bezcłowych. Wydrych został zatrzymany przez policję. Dowódca 45 Lotniczej Eskadry Doświadczalnej w

rozmowie z oficerem WSI wskazywał, że służba ta była bezsilna wobec istniejących nieprawidłowości. Patrz Teczka

Problemowa dot. „B”, k. 22-124.



Strona 148 z 374

Inwestycji i Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (ZIOTP). Cel ten osiągano poprzez

realizowanie przetargów w trybie specjalnym, powołując się przy tym na interes

bezpieczeństwa państwa. ZIOTP występował do ministra odpowiedzialnego za infrastrukturę

wojskową o udzielenie zgody na ten tryb, potem do przetargu zapraszano wybrane firmy.

Głównym organizatorem tej nieformalnej struktury był gen. rez. Tadeusz Głowacki,

który piastował różne stanowiska w pionach Służby Zakwaterowania i Budownictwa MON.

Poprzez swoje znajomości m.in. z byłym dyrektorem ZIOTP Janem Antoniukiem oraz

dyrektorem Wojskowego Biura Projektów Budowlanego w Poznaniu (Pikulikiem) wpływał

na decyzje urzędów.

Głowacki był powiązany z właścicielem Przedsiębiorstwa Wielobranżowego „LECH”.

Ta spółka z o.o. uzyskiwała z „ROLOWISKA” największe korzyści. Głowacki znajdował się

również w bliskich kontaktach z Tomaszem Woźniakiem, właścicielem firmy „MEGA”

(byłym SLD-owskim radnym w Bydgoszczy). Firma „MEGA” była podwykonawcą

„LECHA”. Inwestycję nadzorował z ramienia Departamentu Infrastruktury MON płk Andrzej

Erdman, były podwładny płk. Głowackiego w RZI w Bydgoszczy.

Istotną rolę we wspomnianym przedsięwzięciu odgrywał b. dyrektor Departamentu

Infrastruktury MON mjr Henryk Grobelny. W MON uważany był za prawą rękę wiceministra

Janusza Zemke284. Z posiadanych informacji wynika, że H. Grobelny był inicjatorem

przejęcia przez MON zespołu pałacowo-parkowego w Samostrzelu pod pretekstem

umiejscowienia tam części kwater JFTC. Zespół pałacowy został wniesiony aportem przez

AMW do spółki GROMADA AMW, członkiem rady nadzorczej spółki został H. Grobelny,

który jako ministerialny urzędnik zdecydował o przyznaniu kontraktu na budowę

bydgoskiego hotelu JFTC Gromadzie AMW.

Komisji Weryfikacyjnej przekazano, że H. Grobelny „dysponował informacjami

służbowymi wyprzedzającymi”285. Razem z innym b. oficerem SB założył on spółkę

GROMADA sp. z o.o., która zamierzała wspólnie z Agencją Mienia Wojskowego

wybudować hotel w Bydgoszczy przy Centrum Szkolenia Sił NATO. Zgodnie z

przekazanymi KW informacjami „Agencja Mienia Wojskowego wniosła tytułem aportu

nieruchomość położoną w centrum Bydgoszczy przy ul. Szubińskiej 2. Spółka jednak upadła,

ponieważ żaden bank nie zgodził się na kredytowanie tej inwestycji.”

284 W okresie 1997-2002 był zastępcą Prezesa Agencji Mienia Wojskowego, w latach 2003-2005 dyrektorem Departamentu

Infrastruktury MON. W 2005 r. został doradcą Prezesa Agencji Mienia Wojskowego. W okresie PRL był wieloletnim

funkcjonariuszem cywilnych służb specjalnych. W latach 1972-1990 był funkcjonariuszem MSW w województwie

bydgoskim. W 1976 r. ukończył WSO MSW w Legionowie. Na przełomie 1987/88 przebywał w Moskwie na szkoleniu

kontrwywiadowczym KGB dla kadry kierowniczej WSW, MON i MSW. Na kurs ten był delegowany przez MSW z racji

zajmowanego stanowiska. Na szkoleniu przebywał w grupie m.in. z Markiem Czaplińskim i płk. Kochańskim.

285 Informacja pochodzi z wysłuchania żołnierza przed Komisją Weryfikacyjną.



Strona 149 z 374

Decyzję o przekazaniu pałacu w Samostrzelu podjął wiceminister ON J. Zemke. Z

osobą wiceministra Zemkego powiązani są także T. Głowacki, inicjator „ROLOWISKA” oraz

J. Antoniuk, były dyrektorem ZIOTP. Wiceminister J. Zemke utrzymywał również kontakty z

właścicielem firmy „M”.

WSI otrzymywały informacje na temat tych nieprawidłowości oraz dziwnych roszad

personalnych w instytucjach odpowiedzialnych za inwestycje m.in. w ZIOTP, ale nie

wykorzystywały ich. Komisja Weryfikacyjna posiadała wiedzę, że oficerowie operacyjni

uzyskiwali „informacje wskazujące na popełnienie przestępstwa i czynów zabronionych”.

Następnie informacje te były przekazywane przełożonym, jednak nie wszczynano czynności

procesowych. Według informacji uzyskanych przez Komisję Weryfikacyjną wszystkie

notatki jakie na temat tej inwestycji były sporządzane „nie zostały wykorzystane” przez

przełożonego, ppłk.. Waldemara Siatkowskiego.” O nieprawidłowościach związanych z

budową hotelu w Bydgoszczy było informowane szefostwo WSI Wojsk Lądowych.

W świetle przytoczonych faktów postępowanie następujących osób wypełnia

dyspozycję w art. 70a ust. 1 i 2 pkt 2 ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. Przepisy

wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu

Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz

Służby Wywiadu Wojskowego: gen. bryg. Marek Dukaczewski, gen. bryg. Jan Żukowski płk

Glonek, płk Dobrosław Mąka, płk Jerzy Cichosz, płk Andrzej Dańczak, płk Krzysztof

Polkowski, ppłk Bogdan Grenich, ppłk Wojciech Wójcik, ppłk Janusz Adamkiewicz, ppłk

Bogdan Świątek, mjr Werchner, mjr Paweł Grabon, mjr Krawiec, mjr Pawula, mjr Andrzej

Wydrych, kpt. Wierzbicki, kpt. Burliga.

Działanie gen. Wojciecha Wojciechowskiego, gen. Henryka Tacika, gen. Stanisława

Krysińskiego, gen. Henryka Szumskiego, gen. Maja, gen. Wojciecha Kubiaka oraz płk Marka

Sobczka wypełnia dyspozycję art. 70a ust. 2 pkt. 1 powołanej wyżej ustawy.

W opisanym okresie Szefem WSI był gen. bryg. Marek Dukaczewski.

W art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 1995 roku o urzędzie Ministra Obrony

Narodowej zawarto regulację, że Wojskowe Służby Informacyjne podlegały bezpośrednio

ww. ministrowi. Uszczegółowieniem tego przepisu był §1 pkt 16 rozporządzenia Rady

Ministrów z dnia 9 lipca 1996 roku w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra

Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania

nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich

działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o



Strona 150 z 374

Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister

Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony

Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Stanisław Dobrzański, Janusz

Onyszkiewicz, Bronisław Komorowski Jerzy Szmajdziński.

Przytoczone w niniejszym rozdziale fakty powodują wątpliwość co do legalności

postępowania żołnierzy WSI, w związku z powyższym Komisja Weryfikacyjna skierowała do

Naczelnej Prokuratury Wojskowej zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw

stosownie do art. 304 § 2 kodeksu postępowania karnego.



Strona 151 z 374

12. Operacja ZEN

W drugiej połowie grudnia 2001 r. w jednym z konspiracyjnych mieszkań służb

specjalnych w Warszawie doszło do spotkania Ministra Obrony Narodowej Jerzego

Szmajdzińskiego, p.o. szefa Urzędu Ochrony Państwa Zbigniewa Siemiątkowskiego, szefa

WSI płk. Marka Dukaczewskiego oraz wiceprezesa firmy Konsalnet286 (i b.naczelnika

Wydziału XI Departamentu I SB MSW) Aleksandra Makowskiego. Przedmiotem spotkania

była misja w „Z”, a w szczególności rola, jaką w tej misji miał odegrać Aleksander

Makowski.287

Jak stwierdził podczas wysłuchania przed Komisją Weryfikacyjną Zbigniew

Siemiątkowski, Minister Obrony Narodowej Jerzy Szmajdziński „usiłował zweryfikować

możliwości Makowskiego w (...), chodziło o jego możliwości operacyjne. Ja nie wierzyłem w

jego możliwości, bo one zostały zweryfikowane. (...) Komuś zależało, by Makowski został w

(...). On stąpał po śliskim gruncie na styku biznesu i służb. Byliśmy wówczas przekonani, że

do źródeł informacji Makowskiego należy podchodzić bardzo ostrożnie. Sprawa w ogóle

zaczęła się od sprawdzenia operacyjnego jakiejś jednej ze służb sojuszniczych, która wnosiła

dużo wątpliwości. (...) Jako szef Urzędu Ochrony Państwa byłem wewnętrznie przekonany,

że trzeba postępować bardzo ostrożnie, bo mamy do czynienia z najważniejszą sprawą z

punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju i naszych sojuszników (...). Ja przekazywałem

swoje wątpliwości odnośnie Makowskiego Ministrowi Szmajdzińskiemu i szefowi WSI. (...)

Interesy w (...) prowadził również Rudolf Skowroński. Nasza weryfikacja osoby

Makowskiego, jego informacji i możliwości operacyjnych nie wypadła dla niego dobrze.

Dlatego on poszedł ze swoimi pomysłami do WSI. My zakładaliśmy, że Makowski może być

konfabulantem, a jego źródła mogą być inspirowane.”288

Fakt odbycia spotkania i ogólną treść rozmowy potwierdzają także min. Szmajdziński

i szef WSI Dukaczewski, choć inaczej przedstawiają stanowisko min. Siemiątkowskiego. W

ich relacji miał się on zgodzić na przejście Makowskiego pod skrzydła wywiadu wojskowego

i nie uprzedzał o wątpliwościach sojuszników i niewiarygodności informacji Makowskiego.

Dlatego min. Szmajdziński podjął decyzję o wykorzystaniu Aleksandra Makowskiego i zlecił

odpowiednie działania płk. Dukaczewskiemu.289

286 Konsalnet, spółka detektywistyczna grupująca głównie byłych wysokich funkcjonariuszy wywiadu b. SB

287 APW 00-281/B Wysłuchanie J. Szmajdzińśkiego, Z. Siemiątkowskiego, M. Dukaczewskiego. W tekście zmieniono

kryptonimy i pseudonimy, a także opuszczono lub zmieniono nazwy własne.

288 APW op. cit., Wysłuchanie Z. Siemiątkowskiego

289 APW op. cit. Wysłuchanie M. Dukaczewskiego i J. Szmajdzińskiego.



Strona 152 z 374

Ten zlecił prowadzenie sprawy płk. Oziembale, który miał znać Makowskiego z

okresu wspólnego przebywania na placówce w Rzymie w latach 80. Oziembała prowadził

Makowskiego jako źródło „HAMID” i na początku 2004 r. przekazał sprawę płk. Surdykowi

wraz z częściowo nie rejestrowaną dokumentacją.290

Szef WSI płk Dukaczewski, przekazał Surdykowi dyspozycję prowadzenia

postępowania podkreślając, że odbywa się to na osobisty rozkaz min. Jerzego

Szmajdzińskiego.291

Poszczególne meldunki mają parafę Dukaczewskiego, a czasem są też kierowane do

Szmajdzińskiego. Ten ostatni podczas wysłuchania przez Komisję nie kwestionował swojego

udziału w podjęciu decyzji o użyciu Makowskiego. Podkreślał jedynie wyjątkowość sytuacji,

w jakiej znalazł się wywiad wojskowy, nie dysponujący źródłami w przeddzień wysłania

wojska do „Z”. Dlatego chcąc uzyskać informacje miał nie wnikać w szczegóły

obowiązującej procedury prawnej. Były Minister Obrony Narodowej odmówił odpowiedzi na

pytanie, czy znana mu jest treść Rozporządzenia Rady Ministrów z 1996 r. nakładającego na

Ministra ON szczególną odpowiedzialność za pracę operacyjno-rozpoznawczą WSI.292

Sprawa Makowskiego prowadzona była przez WSI w ramach dwu rozpracowań, przy

czym jedno – pierwotne - z lat 2001-2004 o kryptonimie „HAMID” odnalazło się dopiero po

miesiącu analizowania sprawy przez Komisję Weryfikacyjną. Nie odnaleziono teczki sprawy,

pozostała jedynie teczka źródła, prowadzona od 14 maja 2002 r.

Sprawa druga - o kryptonimie „ZEN” - założona została jako sprawa problemowa

dopiero w grudniu 2003 r. i z tego czasu pochodzi pierwszy zawarty w teczce dokument (brak

na nim podpisu i jakichkolwiek informacji co do jego wytwórcy). Pierwszy meldunek

sygnowany przez oficera prowadzącego i opisujący sprawę pochodzi z 15.09.2004 r.

Podobnie jak teczka „HAMID”, także „ZEN” jest zdekompletowana: brak karty założenia

sprawy, strony mają zmienianą paginację a niektóre dokumenty pochodzące z początkowego

okresu prowadzenia sprawy wpięte zostały na koniec teczki. Teczka nosi też ślady prób

niszczenia dokumentacji przez zaklejenie części informacji (próbowano uniemożliwić

identyfikację danych personalnych Makowskiego, a także informacji o jego przeszłości, w

tym o pracy na rzecz departamentu I MSW PRL oraz o jego pracy w firmie Konsalnet).293 Z

wysiłkami tymi koresponduje fakt, że niektórzy żołnierze WSI i politycy, podejmujący

290 Sprawa „Hamid”, k. 83, świadczy, że jeszcze w marcu 2004 A. Makowski prowadzony był jako źródło Hamid. Patrz

aneks nr 24.

291 APW op. cit. Wysłuchanie płk K. Surdyka

292 APW op. cit. Wysłuchanie J. Szmajdzińskiego

293 Patrz teczki sprawy „HAMID” i „ZEN” w dyspozycji Komisji Weryfikacyjnej.



Strona 153 z 374

decyzję o wykorzystywaniu Makowskiego przez wywiad, zaprzeczali że wiedzą o miejscu

jego zatrudnienia i powiązaniach z Konsalnetem).294

Zapisy z teczki „HAMID” nie budzą wątpliwości: Makowski opisany jest jako źródło

wywiadu WSI i z tej racji wynagradzany. Również teczka „Z” zawiera dokumentację

potwierdzającą fakt, iż dla wywiadu Makowski był źródłem, które przekazywać miało

informacje (także od trzech innych źródeł umiejscowionych w „Z”). Za swoje usługi

Makowski pobrał - począwszy od 2002 r. w 17 ratach - 31.440 zł oraz 108.616 USD.

Dostarczył co najmniej 75 notatek i raportów, odbył 15 zarejestrowanych spotkań

operacyjnych oraz kilka podróży do „Z” na koszt WSI. Żołnierze wywiadu spotykali się

kilkakrotnie ze wskazanym przez Makowskiego źródłem - raz w Polsce i dwukrotnie w „Z”.

Za każdym razem w spotkaniach uczestniczył też Makowski, a żołnierze realizujący zadania

wywiadu podkreślali przed Komisją, że nie wyrażał on zgody na samodzielne spotkania

źródeł z wywiadem. Z dwoma pozostałymi źródłami nigdy nie doszło do spotkania i nie ma

jasności czy w ogóle istniały. Kończąc ten etap współpracy Makowski doprowadził do

zawarcia nieformalnego porozumienia z wywiadem, zgodnie z którym zażądał miesięcznie 40

tysięcy USD na zabezpieczenie potrzeb swoich i prowadzonych przez siebie źródeł. Miało to

zapewne związek z prowadzonymi przez niego od jesieni 2005 r. rozmowami z wywiadem,

których celem było zorganizowanie „strefy wpływów”, „budowy rezydentury” i rozbudowy

„sieci biznesowej jako instytucji przykrycia”.295

Z materiału zawartego w dostępnych źródłach pisanych oraz z wysłuchań żołnierzy

biorących udział w operacji „ZEN”, a także z wysłuchań polityków odpowiedzialnych za

bezpieczeństwo państwa polskiego wynika, że koncepcja tej osłony czy strefy polegać miała

na stworzeniu firmy handlowej (lub sieci firm), które zaopatrywałyby wojska w „ZEN”.

Firmy te miałyby stanowić z jednej strony bazę dla działań rozpoznawczo-wywiadowczych, z

drugiej zaś strony miały zaspokajać potrzeby finansowe współpracujących z polskimi

wojskami środowisk w kraju „ZEN”.296 Udziały w tej działalności miał mieć także Aleksander

Makowski, a nie można wykluczyć, iż także inni właściciele Konsalnetu lub nawet cała ta

firma. W każdym razie inny współwłaściciel i założyciel Konsalnetu - Wiesław Bednarz - już

w lutym 2002 r., a więc na samym początku operacji, wziął wraz z Makowskim i min.

Szmajdzińskim udział w podróży do „ZEN”.

Po wyborach 2005 r. sprawę Makowskiego i prowadzonej przezeń operacji

dezinformowania władz RP trzymano w tajemnicy przed najwyższymi władzami:

294 APW op. cit. Wysłuchania J. Szmajdzińskiego, K. Surdyka.

295 Sprawa „ZEN” t. IV, m.in. k. 68, 105, 108.

296 Sprawa „ZEN”. t. III, k. 227-241.



Strona 154 z 374

Prezydentem i Premierem. Po przejęciu urzędu Ministra Obrony Narodowej przez Radosława

Sikorskiego poinformowano go o ogólnych założeniach operacji, na początku 2006 r. min.

Sikorski został wprowadzony w szczegóły. Jak wyjaśniał płk Surdyk, Radosław Sikorski

przybył wówczas do siedziby wywiadu i został tam zaznajomiony z całą dokumentacją

„ZEN”. Przy lekturze obecni byli, celem udzielania dodatkowych wyjaśnień, prowadzący

sprawę płk Surdyk, gen. Dukaczewski i prowadzący dokumentację. W wyjaśnieniach przed

Komisją obaj potwierdzają, że min. Sikorski zapoznawał się z dokumentacją.

Później, miano poinformować Prezydenta i Premiera, przedstawiając im jednak

wyłącznie wersję zgodną z punktem widzenia źródła „ZEN”.

Z kolei w notatce z 11 września 2006 r., w przeddzień wyjazdu polskiej delegacji do

USA, szef WSI informował, że min. Sikorski proponował Prezydentowi L. Kaczyńskiemu

zawiadomienie o całej sprawie sojuszników i podjęcie wspólnej z nimi akcji. Min. Sikorski

miał też osobiście wesprzeć całą inicjatywę podczas swych rozmów w USA. Surdyk

stwierdził: „Ministra Sikorskiego poinformowałem o roli, jaką w tej sprawie spełnia

Aleksander Makowski na początku 2006 r., kiedy ukazał się artykuł w prasie na temat pana

Skowrońskiego, w którym napisano o jego związkach z Makowskim w firmie Inter

Commerce.297

Sprawy „ZEN” i „HAMID” nasuwają zasadnicze pytania. Po pierwsze, o co tu

naprawdę chodziło? Po drugie, jak mogło dojść do tego, że władze RP w kluczowej dla

bezpieczeństwa państwa sprawie przez blisko 4 lata były zwodzone przez byłego, negatywnie

zweryfikowanego funkcjonariusza I-go Departamentu MSW PRL, biznesmena

podejrzewanego o hochsztaplerstwo, informatora negatywnie ocenianego przez najważniejsze

służby specjalne świata?

Zgodnie z zapisem pierwszego zachowanego meldunku dotyczącego sprawy „ZEN” z

15.09.2004 r. jej celem było: „przeciwdziałanie zagrożeniu Polski i jej obywateli oraz innych

podmiotów prawa międzynarodowego ze strony organizacji terrorystycznych, a także

podjęcie próby doprowadzenia do ujęcia głównych organizatorów i przywódców „X” i

„Y”.”298 Tak zarysowany cel operacji z pewnością wymagał najwyższej wiarygodności osób

biorących w niej udział, absolutnie pewnej informacji oraz szczególnego wysiłku

nastawionego na weryfikację źródeł. Tymczasem w operacji „ZEN”, podobnie zresztą jak i w

operacji „HAMID”, sytuacja jest dokładnie przeciwna. Choć Makowski opisany jest w

dokumentacji jako źródło, podpisuje przyjęcie pieniędzy, a także instrukcję specjalną jako

297 APW 00-281/B. Wysłuchanie K. Surdyka.

298 Sprawa „ZEN”. t. I, k. 80

Strona 155 z 374

źródło lub OZI - w istocie, jak twierdzą oficerowie, nie był traktowany jako źródło. Miał być,

jak ujął to min. Szmajdziński i w pełni potwierdzający to M. Dukaczewski a także

prowadzący oficerowie płk Surdyk, płk W. i płk Z., „osobą pośredniczącą”, „kontaktem ze

źródłem”, „kontaktem”. Instrukcja operacyjna nie zna takich kategorii współpracy.299

Lekceważenie instrukcji operacyjnej oznacza łamanie prawa, narażanie życia ludzkiego i

powodzenia całej operacji na skrajne niebezpieczeństwo. W konsekwencji zaś zagraża

wprowadzeniem w błąd organów państwa, w tym Prezydenta.

Ocena wiarygodności Makowskiego i jego źródeł ma więc kluczowe znaczenie dla

całej sprawy. Wywiad wojskowy powierzył mu bowiem zadanie zorganizowania osłony

wywiadowczej obecności polskiej w „ZEN”, a w miarę upływu czasu to on w coraz

większym stopniu decydował o przedsięwzięciach wywiadu i państwa polskiego w sprawach

związanych z „ZEN”.

Tymczasem Makowskiego jako źródła nikt nigdy nie weryfikował. Nie sprawdzano

jego wiarygodności, nie kontrolowano jego osoby, nie sprawdzono nawet jego miejsca pracy i

otoczenia. Co więcej, nigdy nie podjęto weryfikacji jego źródeł w „ZEN”, a on sam nie

zgodził się na ujawnienie ich personaliów wywiadowi.300 Oficerowie wywiadu nie mieli też

możliwości spotkać się z nimi osobiście bez towarzystwa Makowskiego. Pytani o ten

niezwykły tryb postępowania, sprzeczny z normami prawnymi obowiązującymi w działaniach

operacyjnych, odpowiedzialni za to tłumaczyli się różnymi okolicznościami. Min.

Szmajdziński wskazywał przede wszystkim na konieczność natychmiastowego działania w

związku z bliskim terminem akcji w „ZEN”. Szef WSI podkreślał zasługi i skuteczność

Makowskiego z okresu pracy dla SB. Oficerowie Surdyk, W. i Z. wskazywali na rozkazy,

jakie otrzymali od przełożonych, w tym od ministrów obrony narodowej, którzy wskazali im

Makowskiego jako źródło.301

Te tłumaczenia nie są wiarygodne. Wydaje się wręcz, że operacja „Z” była swoistym

przykryciem do zupełnie innych działań, mających na celu odniesienie osobistych korzyści

przez Makowskiego i związanych z nim ludzi. Wskazuje na to fakt systematycznego

299 Sprawa „ZEN”. t. IV, m.in. k. 11-12, patrz też instrukcja operacyjna wywiadu wojskowego WSI z r. 1993 k. 36-44;

73,oraz instrukcja operacyjna wywiadu wojskowego WSI z roku 2005 ss. m.in. 36-39, .46-48, 59.

300 APW op. cit. Wysłuchanie M. Dukaczewskiego, K. Surdyka. Próbowano zresztą przy tej okazji wprowadzić w błąd

Komisję Weryfikacyjną. Wywiad wojskowy bowiem podjął w 1998 r. rozpracowanie firmy Konsalnet i prowadzili je właśnie

płk. Sobecki, który prowadził dokumentację sprawy „ZEN” i płk Żak, który jako szef wywiadu sprawą „ZEN” też się

zajmował. Obaj zaprzeczyli tym faktom udokumentowanym w archiwum. Oznacza to w sposób oczywisty, że wywiad

podejmując współpracę z Makowskim świetnie wiedział o jego związkach z Konsalnetem lecz nie przeprowadzono

nakazanej prawem procedury by uniknąć jej dokumentowania. Zapewne dlatego też próbowano przedstawić Makowskiego

jako „osobę współpracującą” co miało oznaczać, że nie podlega on tym rygorom jakie instrukcja operacyjna nakłada na pracę

ze źródłem. W aktach sprawy są zresztą rachunki hotelowe wystawiane przez Konsalnet dla współpracowników

Makowskiego, Sprawa „ZEN”., t.1 k. 44) )

301 APW op. cit. Wysłuchania K. Surdyka



Strona 156 z 374

ignorowania ostrzeżeń, iż Makowski jest osobą niewiarygodną, konfabulantem, osobnikiem

ukrywającym rzeczywiste intencje i dążenia. Szczególnie trzeba tu podkreślić fakt znajomości

takiej opinii o Makowskim przez Ministra Obrony Narodowej i szefa WSI, którzy zostali o

tym uprzedzeni przez szefa UOP Zbigniewa Siemiątkowskiego. Istotne znaczenie ma fakt, że

wskazywał on zarówno na ustalenia UOP, jak i na informacje pochodzące od sojuszników. W

tej perspektywie szczególnego znaczenia nabiera fakt próby sfałszowania dokumentacji

operacyjnej zarówno poprzez zaklejenie danych personalnych Makowskiego, jak i poprzez

opisanie go jako źródła, którym w istocie nie był, nie podlegając normalnym procedurom

operacyjnym, a więc i nie będąc dostarczycielem wiarygodnych dla wywiadu informacji.302

Trzeba też podkreślić, że na ten fakt przynajmniej dwukrotnie zwracali uwagę oficerowie

wywiadu – płk Hermel i płk Szlenk. Ten pierwszy w analizie z października 2004 r.

wskazywał, że informacje Makowskiego są ogólnikowe, nie potwierdzają się, a przede

wszystkim mają charakter następczy, a nie wyprzedzający:303

„W ocenie pracy źródeł dostrzegamy, że podawane informacje są powierzchowne, co

daje przesłankę do przypuszczeń, że :

- źródło dorabia historię do zasłyszanej informacji – nie ma jednak do niej bezpośredniego

dostępu, lub;

- jest ona przekazywana przez kilka kolejnych osób tracąc w ten sposób wiele istotnych

szczegółów i będąc w efekcie przeinaczoną lub niepełną.”

Jeszcze dalej idącą diagnozę zawarli płk Szlenk i płk Hermel w konkluzji prowadzonej

na bieżąco analizy zamieszczonej na końcu Sprawy „Z” (t. IV, k. 256, 257). Piszą tam, że:

„(…) Brak szczegółów i ogólnikowość informacji czyni je mało wartościowymi,

2. Źródło myli dane osób powiązanych z X, Y, ugrupowaniem Z, W itp.

3. Zdecydowana większość informacji jest powierzchowna i dotyczy spraw, które już miały

miejsce,


4. Przedstawiane dane są mało precyzyjne, nieweryfikowalne, a nawet nieprawdziwe.

Dotychczasowy procent weryfikowalności dostarczanych informacji jest drastycznie niski.

We wnioskach zaś stwierdza się wprost:

„1. Przekazywane informacje nie spełniają deklarowanych przez kontakt efektów

operacyjnych,

2. Nasz kontakt ma ograniczone możliwości uzyskiwania wiarygodnych i tym samym

weryfikowalnych informacji od jego rzekomych źródeł osobowych.

302 Patrz sprawa „ZEN”. t. I, k. 80, t. II, k. 1 i 3 a także Sprawa „HAMID”, k. , 69, Sprawa „ZEN”. t. III, k. 258/59,

całościowa analiza z sojuszniczego punktu widzenia wiarygodności tej sprawy w dyspozycji Szefa SKW, SKW/03/zagr./06

303 Sprawa „ZEN”. t. I, k. 155.



Strona 157 z 374

3. Nie można wykluczyć, że kontakt celowo prowadzi z WSI grę w celu uzyskania korzyści

osobistych (np. finansowych)”.

Mimo takiej miażdżącej diagnozy nie tylko prowadzono sprawę dalej, wydatkowano

olbrzymie sumy na utrzymanie rzekomego „źródła” czy też „kontaktu”. Przede wszystkim

jednak świadomie wprowadzano w błąd władze państwowe, a przede wszystkim Prezydenta

RP i odpowiednie instytucje sojusznicze. W dokumentach sprawy zachowały się

przynajmniej trzy meldunki i raporty skierowane do najwyższych władz państwowych

stwierdzające, że WSI jest w posiadaniu informacji wskazujących ma możliwość ujęcia

kierownictwa terrorystów z ugrupowania X. Sugerowano porozumienie się z sojusznikami,

celem podjęcia wspólnej operacji mającej doprowadzić do likwidacji terrorystów, namawiano

najwyższe władze na podjęcie stosownych rozmów międzynarodowych, przekazywano

fałszywe meldunki innym odpowiednim służbom krajowym, wiceministrowi MON

odpowiedzialnemu za WSI, a przede wszystkim Premierowi i Prezydentowi Rzeczpospolitej

Polskiej. W oparciu m.in. o rzekome meldunki Makowskiego i jego źródeł M. Dukaczewski

zimą 2005 r. sugerował władzom państwowym wprowadzenie w całym państwie

nadzwyczajnych środków mających ochronić przed zamachem terrorystycznym. Realizacja

jego sugestii oznaczałaby narażenie spokoju społecznego na istotne zagrożenie.304

Niewątpliwie jednak najgroźniejsze skutki płynęły z prób wprowadzenia w błąd

Prezydenta RP, najwyższych instancji państwowych oraz sojuszników Polski w chwili, gdy

na skutek dezinformacji wywiad rozpoczął operację, która miała na celu wyłudzenie od

sojuszników wielomilionowej nagrody pod pozorem eliminacji terrorystów.305 Równocześnie

sojusznicy byli oskarżani przez oficerów wywiadu o złą wolę, a nawet o politycznie

inspirowaną niechęć do ujęcia terrorystów, ponieważ wskazywali na fikcyjność informacji.

Szczególnie należy podkreślić zawartą m.in. w raporcie z 24.07.2006 r. sugestię wskazująca,

że stosowana przez USA polityka siły jest przyczyną niechęci wobec prób ujęcia terrorystów i

odrzucania propozycji płynących od Zarządu Wywiadu WSI.306 Wszystkie te argumenty

stanowiły kamuflaż prawdziwych celów, jakie przyświecały Aleksandrowi Makowskiemu,

304 Patrz m.in. Sprawa „ZEN”. t. I, k. 149, t. II, k. 5-10, 32-40, 42-59, a zwłaszcza k. 75-80, 108-111. Na podstawie tych

raportów MON Radosław Sikorski polecił przekazać informację dotyczącą zagrożeń sojusznikom. Wykaz osób oraz

instytucji do których skierowano pisma w tej sprawie do października 2005 r., p. k. 117, 187, 265, sprawa konsultacji z

innymi służbami, k. 216-218, informacja dla MON R. Sikorskiego, k. 267-272, dla Ministra Koordynatora Zbigniewa

Wassermanna, k. 273-278, ministra Witolda Marczuka, szefa ABW i szefa AW k. 279-288, Komendanta Głównego Straży

Granicznej k. 289-293 i nast. Szczególna intensyfikacja informacji bazujących m.in. na doniesieniach Makowskiego

nastąpiła zimą 2005 r., po zwycięstwie wyborczym PiS i zaprzysiężeniu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, p. m.in. Sprawa

„ZEN”. t. III, k. 30-42, 51-51-52, 254/55, 283-284, stanowisko wywiadu WSI w związku z negatywną oceną wiarygodności

informacji, sprawa „ZEN”. t. III, k. m.in. 272-276).

305 Sprawa „ZEN”. t. IV, k. 1-12, 30-34, 56-57, 58-63, 64-66, 68-71, 114-116, a w szczególności informacja dla MON R.

Sikorskiego z 26 04 2006 r. i dla Kolegium ds. Służb Specjalnych k. 229, i dla wiceministra MON z 11 września, k. 236-237

i 238-243 a także Sprawa „ZEN”. t. IV,k. 84-85).

306 Sprawa „ZEN”. t. IV, k. 214-216

Strona 158 z 374

który był prawdziwym autorem całej operacji i który w istocie inspirował działania wywiadu

WSI.

Nie znamy wszystkich okoliczności i powodów współpracy wywiadu wojskowego z



Aleksandrem Makowskim. Z pewnością istotne znaczenie mają kwestie podnoszone przez

żołnierzy i polityków w oświadczeniach złożonych Komisji Weryfikacyjnej, gdzie wskazali

na zaufanie żywione do Makowskiego przez wywiad, a wynikające z jego długoletniej pracy

w SB. Z tego okresu pochodziła też znajomość Makowskiego z Markiem Oziembałą, który

miał go poznać podczas pobyt na placówce w Rzymie w latach 80. Oziembała został też

pierwszym oficerem prowadzącym Makowskiego. Jakiś wpływ na decyzję ministra Jerzego

Szmajdzińskiego miało zapewne także doświadczenia biznesowe Makowskiego.

Szmajdziński zaprzecza by wiedział, jak one wyglądały, lecz trudno w to uwierzyć; dokładną

relację o związkach finansowych łączących Makowskiego z mieszkańcami „Z” przedstawili

Komisji zeznający żołnierze wywiadu WSI. O konflikcie na tle finansowym między

Makowskim a wywiadem UOP mówił min. Siemiątkowski, a o rozliczeniach ustalanych w

kamieniach szlachetnych żołnierze wysłuchiwani w tej sprawie przez Komisję.307 Z relacji

tych wyłania się obraz szeroko zakrojonych, w tym także nielegalnych, operacji przy użyciu

polskiego aparatu państwowego prowadzonych przez Waldemara Makowskiego,

Skowrońskiego oraz ich krajowych i zagranicznych wspólników. Trzecią kwestią, którą

zapewne brano pod uwagę były stosunki i znajomości Makowskiego wśród części

przywódców „ZEN”. Te bliskie związki potwierdza w swych wyjaśnieniach min.

Szmajdziński, który miał je obserwować na miejscu podczas wizyty w 2002 r. w „ZEN”, a

także inni żołnierze przebywający tam w ramach działań wywiadu WSI.308

Dlatego poza kwestiami finansowymi trzeba też brać pod uwagę uwarunkowania

polityczne.. Taka sugestia zawarta jest w meldunkach podkreślających, iż sojusznicy

zachodni ze względu na wielkomocarstwową grę polityczną nie są zainteresowani likwidacją

terrorystów i, że tym właśnie - nie zaś niewiarygodnością Aleksandra Makowskiego -

powodowany jest brak zaufania do informacji polskich źródeł. Ale też przesłanki takie

wynikają ze stanowiska zajętego przez niektórych żołnierzy podczas wysłuchań, gdy gdy

stwierdzali oni, że nie widzą nic złego we współpracy z ugrupowaniami penetrowanymi przez

przeciwników USA i nie traktują tego jako zagrożenia dla polskiej misji.309

Sprawy „ZEN” i „HAMID” jawią się więc jako swoiste podsumowanie negatywnych

konsekwencji wynikających z oparcia polskich wojskowych służb specjalnych na zespołach

307 APW op. cit. Wysłuchania K. Surdyka, M. Hermela, K. Sobali, J. Szmajdzińskiego i Z. Siemiątkowskiego.

308 APW op. cit. Wysłuchania J. Szmajdzińskiego, Z. Siemiątkowskiego, K. Surdyka i M. Hermela.

309 APW 00-470/B Wysłuchanie K.



Strona 159 z 374

ludzkich, koncepcjach i sposobie działania wyniesionych z PRL. Zbiegły się tu wszystkie

nieomal patologie opisywane w niniejszym raporcie: oparcie służb na zespołach szkolonych

w ZSRR, korzystanie z ludzi byłej SB (zorganizowanych w tzw. wywiadowniach, w istocie

będących zespołami z aspiracjami kierowania polskimi służbami), budowanie rezydentur i

działań wywiadowczych na sieci przedsiębiorstw gospodarczych, a wreszcie całkowite

lekceważenie władz państwowych i ich kontroli nad służbami specjalnymi oraz gotowość

oszukiwania własnego państwa. Rzekomy profesjonalizm, sprawność, skuteczność i

niezbędność tych służb okazały się swymi przeciwieństwami. W sprawie „ZEN” służby,

działając na zlecenie hochsztaplera, okradały państwo polskie i były gotowe narazić polskich

żołnierzy i zwierzchników sił zbrojnych na najwyższe niebezpieczeństwo i międzynarodową

kompromitację. Trzeba więc postawić pytanie o inspirację takich działań, pamiętając że stało

się tak przede wszystkim dlatego, iż przez całe lata służbom wyrosłym z sowieckiego

zaplecza pozwalano na zupełną bezkarność a poza paru miesiącami rządów gabinetu Jana

Olszewskiego nikt dotąd nie próbował zmusić ich, by służyły interesowi Państwa i Narodu

Polskiego. Patrząc z tej perspektywy likwidacja WSI i budowa nowych wojskowych służb

specjalnych jawi się jako jedyne możliwe rozwiązanie.

W świetle przytoczonych faktów postępowanie następujących osób wypełnia

dyspozycję w art. 70a ust. 1 i 2 pkt 2 ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. Przepisy

wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu

Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz

Służby Wywiadu Wojskowego: płk Jerzy Surdyk, płk Dariusz Sobala i płk Waldemar Żak.

Działanie Andrzeja Makowskiego wypełnia dyspozycję art. 70a ust. 2 pkt. 1

powołanej wyżej ustawy.

W opisanym okresie Szefami WSI byli: gen. bryg. Marek Dukaczewski oraz gen.

bryg. Jan Żukowski.

W art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 1995 roku o urzędzie Ministra Obrony

Narodowej zawarto regulację, że Wojskowe Służby Informacyjne podlegały bezpośrednio

ww. ministrowi. Uszczegółowieniem tego przepisu był §1 pkt 16 rozporządzenia Rady

Ministrów z dnia 9 lipca 1996 roku w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra

Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania

nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich

działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o

Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister



Strona 160 z 374

Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony

Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie był Jerzy Szmajdziński.

Przytoczone w niniejszym rozdziale fakty powodują wątpliwość co do legalności

postępowania żołnierzy WSI, w związku z powyższym Komisja Weryfikacyjna skierowała do

Naczelnej Prokuratury Wojskowej zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw

stosownie do art. 304 § 2 kodeksu postępowania karnego.



Strona 161 z 374
1   2   3   4   5   6   7   8


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna