Aberdeen 24/09/2002 Ahoj Maćku!!



Pobieranie 166.33 Kb.
Strona1/5
Data02.05.2016
Rozmiar166.33 Kb.
  1   2   3   4   5
Aberdeen 24/09/2002
Ahoj Maćku!!

Parę miesięcy temu zaproponowałeś mi skomentowanie stworzonego przez Ciebie na potrzeby strony WWW dzieła. Poniżej słów kilka, (a może raczej kilkaset ) na temat napisanego przez Ciebie KOMPENDIUM Właściwości Dużych Statków. Najpierw sporo uwag ogólnych, potem (w tekście) szczegóły. Wszystko co dopisałem to zielona, gruba kursywa, rozmiar „11”. Troszku się rozpisałem, ale proszę przeczytaj .

Piszesz „Kompendium… Dużych Statków”. Hmm, a właściwie, czemu tylko dużych?? Nie mam może wielkiej praktyki w żeglowaniu, ale dzwonki alarmowe włączają mi się raczej, gdy widzę rybaków, a nie przy poruszającym się ze stałą prędkością i kursem sporym statku handlowym….. Możliwość odpowiednio wczesnego zoczenia małego rybola, suppliera, holownika czy liczącego sobie koło 1000 BRT „coastera” jest zdecydowanie gorsza, wyposażenie pozwalające wykryć mnie z mostka takiego „malucha” słabsze, załogi nieliczne, gorzej kwalifikowane, bywa że „trzeźwe inaczej”, sprzęt – głównie radary - mniej zaawansowany no i wreszcie większe jednostki nie występują stadami – co jest najmniej przyjemną cechą rybaków. Słowem - naprawdę uważam, że rybacko/przybrzeżna „drobnica” powinna żeglarzom spędzać sen z oczu bardziej niż tytułowe statki „duże”. Ale OK; nie sposób napisać „Kompendium Właściwości… Wszystkich Statków”.

Piszesz, że chciałbys by Kompendium spełniło rolę praktycznę. Cóż - niestety to co stworzyłeś jest nader dalekie od praktycznego poradnika unikania sytuacji kolizyjnych z dużymi statkami. A piszesz, że Kompendium Twoje powstaje z myślą o tych (cyt.), „którzy ograniczeni czasem a gnani ciekawością i żądzą wiedzy chcą dowiedzieć się jak najwięcej praktycznych rzeczy w jak najkrótszym czasie”…. Wybacz, ale osobiście „praktycznych rzeczy” niestety w Kompendium niewiele znalazłem….

Przeprowadzasz dobrze udokumentowany wywód opisujący niemal wyłącznie manewry nigdy w praktyce unikania zderzeń na morzu nie stosowane…. Wywód ten daje, co prawda pewne pojęcie o skali „zjawiska”, jakim jest współczesny, zwłaszcza „duży” morski statek. Daje podstawowe wiadomości o specyfice jego właściwości manewrowych, bezwładności, masie, czasie reakcji, nieco o uwarunkowaniach eksploatacyjnych. Ale niestety, w głowach co bardziej „zielonych” czytelników wprowadzić możesz spory zamęt!! Omawiasz bowiem ową specyfikę jedynie w kontekście „hamowania” przyjętego za główny sposób działania statków.

Otóż statki nie „hamują”. Prawie nigdy! Statki wyłącznie zmieniają (w porę lub niestety nie) swój kurs z kolizyjnego na bezkolizyjny. Ot, co. Zatem w kwestii bezpieczeństwa jachtu w konfrontacji ze statkiem (małym czy dużym) najważniejsza będzie zawsze zasada „w porę widzieć i być widzianym” oraz „unikać tworzenia sytuacji niepewnych” a zwłaszcza sytuacji nadmiernego zbliżenia…. I odpowiednio wcześnie stosować się do prawideł COLREGS ba, mocniej nawet – dla własnego bezpieczeństwa i spokoju z (problematycznego i pełnego wyjątków) pierwszeństwa żagla nad maszyną trzeba bez żalu zrezygnować. Z własnej woli, z rozsądku, dzięki mądrości płynącej z latami zbieranych doświadczeń innych. Doświadczeń na ogół pamiętanych tylko chwilę, bo niemal zawsze bezpiecznie zakończonych. I szczęśliwie - nader rzadko mających finał porównywalny z „Bieszczadami”….

Wiem jak bardzo zaangażowałeś się w sprawę tragedii tego jachtu i jego ostatniej załogi. Również emocjonalnie…. Przyznam się, że świadomość tego Twojego zaangażowania powstrzymywała mnie przez dłuższy czas od komentarza na temat napisanego przez Ciebie „Kompendium”. Nie chciałem Ci sprawiać przykrości…..

Ale Ty chcesz swoje dzieło rozpowszechniać; tedy wybacz - napiszę…. I nie traktuj proszę moich uwag zbyt osobiście. Tak jak ja osobiście nie traktuję Twojego bajania na temat statków, co to ponoć powszechnie prują morza prowadzone li-tylko automatem - bez jednego człowieka na mostku….

Lecz nie powstrzymam się od pytania, co miałeś zamiar osiągnąć rozpowszechniając tego typu herezje…????!!!! Czy rozpalanie konfliktu „zawodowcy/żeglarze”, zwłaszcza przy pomocy absurdalnych zarzutów ma sens?

Wiesz - ja w tym sporze jestem po obu stronach „barykady”, przyjmij zatem że poczynione przeze mnie uwagi (nader niestety liczne i może zbyt szczegółowe chwilami) wynikają z mojej najlepszej woli.... Wynikają też z mojego morskiego, tak w kokpitach jak i na mostkach nabytego doświadczenia.

Skoro już szukam argumentów w doświadczeniu…. Tomek Chodnik porównał mnie kiedyś do listonosza, co w niedzielę chadza na spacer . Ja chcę, potrafię i mam nadzieję dalej pływać bezpiecznie. I przez te 6/8 miesięcy w roku w pracy i przez parę tygodni latem, pod żaglami na urlopie. Tak jak to czynię od lat. Od wielu lat…

Przyjmij zatem bardzo proszę mój komentarz rzeczowo i… zrób z nim co chcesz 

KOMPENDIUM
Właściwości Dużych Statków




Zamiast wstępu





  • Celem tego kompendium jest przekazanie zainteresowanym żeglarzom morskim ścisłego i zrozumiałego przeglądu najbardziej przydatnych wiadomości praktycznych na temat statków. Mamy nadzieję, że pomoże to uświadomić skalę niebezpieczeństwa konfrontacji jachtu ze statkiem.

Znaczy, z „Dużym” statkiem . Choć z drugiej strony nie widzę znaczącej różnicy pomiędzy spotkaniem z “dużym” a “małym”… . Mały to też od kilkuset do paru tysięcy ton…. , no może tylko właściwosci manewrowe ciut lepsze. Niemniej jak już Cię “puknie” – różnicy nie zdążysz zauważyć… . Strzeżmy się wszystkich statków !!!

  • Jesteśmy świadomi zastosowanych uproszczeń i nieścisłości, ale wynikają one z idei kompendium a i tak streszczenie tak ogromnego dostępnego materiału było dużym wyzwaniem. Głębiej zainteresowanych i dociekliwych odsyłamy do literatury fachowej (Bibliografia).

Podziwiam i chęć podjęcia wezwania i (mniej nieco niestety) efekt.

  • Dla wielu doświadczonych żeglarzy (sterników morskich i kapitanów)

Maćku – automatyczne przyjęcie, że posiadanie „stopnia” oznacza doświadczenie, to duże i nieuprawnione uproszczenie. Chodzący przykład na potwierdzenie takiej tezy pisze właśnie do Ciebie te słowa – mam od niedawna tzw. „stopień” KJ, a moje doświadczenia w żeglarstwie morskim na dużych jachtach są, jakby to rzec – skromne . Znam takiego, co z trudem radzi sobie z mieczową jolką. Takiego, co nigdy nie siedział na czymś większym niż mój Nefryt. Stopień ma ten sam, co ja….. I znam Anglików, którzy od lat spędzają na własnym 40’stopowcu każde wakacje – nikt nie żąda od nich żadnego patentu na potwierdzenie ich niewątpliwego doświadczenia. W Polsce nie wypożyczono by im Omegi nad jeziorem….. Zresztą – znasz jak sądzę moje zdanie – stopnie, a już zwłaszcza w obecnym kształcie są (niemal) niepotrzebne, a Kartaginę zburzyć trzeba…. . Potrzebna jest świadomość i umiejętności. Ale tym bardziej podobne do Twojego „Kompendium” mogłoby być przydatne.

zamieszczone poniżej informacje są zapewne tak oczywiste, że nie wniosą być może zbyt wiele nowego do ich wiedzy, ale dla wielu innych mogą okazać się bardzo pomocne. Dla decydujących się na samodzielne kapitanowanie mniej doświadczonych żeglarzy może być rodzajem ściągi a dla szkoleniowców zaś - materiałem do wykorzystania na kursach żeglarskich (z poniższych materiałów można dowolnie korzystać).



  • Pomysł tego kompendium wziął się między innymi stąd, że nawet tam gdzie kursy na stopnie morskie prowadzone są bardzo rzetelnie często nie wystarcza czasu na zagłębienie się w sprawy związane z właściwościami statków. Z własnego doświadczenia zaś wiemy, że samodzielne zagłębianie się w literaturę fachową na ten temat jest zwykle ponad siły bardzo dobrego nawet kursanta (nie będącego studentem WSM-ki) i osobnik który podejmuje taki trud może być porównany z wymierającym (o ile już nie wymarłym) Gorylem Ugandyjskim 

Kursy w Polsce (niemal wszędzie) prowadzone są w celu zadowolenia komisji egzaminacyjnych. To cel główny, jeżeli nie jedyny niestety….

  • Kompendium to jest więc skierowane do tych wszystkich którzy ograniczeni czasem a gnani ciekawością i żądzą wiedzy chcą dowiedzieć się jak najwięcej praktycznych rzeczy w jak najkrótszym czasie. Mimo wszelkich prób skrócenia tego kompendium to cholerstwo i tak zajęło prawie 15 stron maszynopisu (całość do pobrania w postaci pliku statki.doc pobierz).

Maćku wybacz, ale mam wrażenie, że trudno się dowiedzieć z tego, co napisałeś owych „rzeczy praktycznych”. Napisz na przykład jak zwrócić na siebie uwagę, jak niezbędne są sprawdzone reflektory radarowe, jak ważna jest dyscyplina i rzetelność obserwacji, napisz że warto nauczyć się świateł, prostych metod namierzania, określania odległości, wreszcie - pisz, kiedy i jaki podjąć manewr antykolizyjny. Nie ten „ostatniej szansy”, ale ten, który jednoznacznie wyjaśni sytuację zanim powstanie realne niebezpieczeństwo zderzenia. Przecież zwykle nie zajmujemy się rozważaniami czy idący na zderzenie statek zdoła „zahamować”, „zawrócić”, czy – co równie prawdopodobne  - fiknąć koziołka…. Zwiewamy mu natychmiast spod dziobu. W miarę możliwości zgodnie z COLREGS’em. I oby zawsze skutecznie!!!

  • Przeczytanie tego kompendium powinno znacznie ułatwić zrozumienie terminologii którą posłużono się w Orzeczeniu Izby Morskiej na temat wypadku jachtu Bieszczady.

Cóż, orzeczenie to zostało miażdżąco skrytykowane przez Odwoławczą IM. Co nie oznacza, że można się spodziewać, iż kolejne będzie choć ciut bliższe prawdy….
  1   2   3   4   5


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna