Adam i Ewa oraz drzewko z owocem



Pobieranie 95.07 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar95.07 Kb.
Jasełka

Początek: kurtyna, muzyka z Pastorałki – Prolog,

rozsunięcie kurtyny

muzyka – śpiew słowika
Na scenie Adam i Ewa oraz drzewko z owocem
Adam:

Wielką radością jestem cały napełniony

Iżem z dobroci Boga na ten świat stworzony

A co większa, że jestem w Raju postawiony

Wszelkim szczęściem i dobrem jestem opatrzony

I cóż za takowe dobro oddam Panu swemu

Gdy wszystko od Niego mam, a swego nic nie mam.

Bo On jest Bogiem i Panem moim

Nie kto inny

On nadał duszę we mnie, ulepił mnie z gliny

A co większa, ażeby mi się samemu nie ckniło,

Zasnąłem...


Ocknąwszy się – nie wiem, skąd mi się to wzięło

Aż tu słucham pilnie co się przy boku mym rusza

Patrzę prędko – NIEWIASTA!

Dotyka jej; Ewa: a!

- w niej żyjąca dusza.


Aż mówi Pan Bóg do mnie, rzekł:

Niewiastę onę oddaję ci, Adamie kochany, za żonę,

Abyście wraz w raju tego jabłka strzegli.

Ewa:

Wszystkiego używali, co chcieli, to jedli?



Adam:

Z drzewa wiadomości dobrego i złego

Zakazał nam Pan Bóg jeść i kosztować z niego.

Ewa:

Bo gdybyśmy owocu tego drzewa skosztowali,

Zapewne to by nas z raju wygnali?

Adam:

A tyś jak myślała, Ewo ukochana

Wszak wiesz, że to jest wielka łaska tak dobrego Pana.

Toć aniołowie święci jak w niebie zgrzeszyli

Zaraz ich wypchnęli – więcej nie wpuścili.

Ewa:

Ojej, mężu mój – tak by nam zrobili?



Adam:

Skoro byśmy tylko cokolwiek zgrzeszyli.

Pilnujże ty Ewo tego jabłka w raju,

A ja się pójdę przypatrywać zwierzętom w gaju.



Śpiew: „Bóg spacerował po...”

Śpiewający i Adam wychodzą, muzyka cichnie
Muzyka: ptaszki.
Ewa:

Jabłko, jabłko, jabłuszko rumiane

Jakoś ty memu sercu wielce pożądane.

Diabeł:

Jakże mi się masz – moja miła pani?

Wiem, że w tem szczęściu nikt cię nie pogani.

Ale powiedz mi: czego pod tym drzewem stoisz?

Pewno jabłka pilnujesz – A.... zerwać się boisz?

Ewa:

Prawdę mówisz, szatanie

Bo Pan Bóg powiedział, że:

Skoro tylko owoc ten skosztujecie,

Bądźcie pewni, że śmiercią na wieki pomrzecie.

Diabeł:

Ha, ha!... nierozumni ludzie

To temu wierzycie?

Zaraz śmiercią pomrzeć macie, jak to jabłko zjecie?

Posłuchaj ty mojej rady, potem zrób, jak ja tobie życzę.
Jak to jabłko zjecie, to jak bogowie – będziecie!...

Wiedzieć wszystko, co złe, a co dobre.

Posłuchaj mojej rady, a zrób jak ja tobie życzę.
Koniec muzyki.
Ewa:

Skosztuję...


Szatan zdejmuje Ewie wianek z głowy.
Naści, Adamie, mężu – wszak cię nie otruję

Popróbujże, jakie dobre, no, zjedzże, co... smakuje?



Adam:

A!.... O Ewo mi dana przez Boga żywego

Cóż się z nami stało?

Jam nagi – a ty czymże odziejesz swe ciało?



Bóg:

Adamie, Adamie, kędyś jest Adamie?

I kędyś się podział?

Adam:

Ach, Panie, nagim jest i nie mam

Czym bym się przyodział.

Bóg:

A to teraz po krzakach będziesz wiecznie siedział!

A któż ci to, Adamie, żeś nagi – powiedział?

Nie było się ważyć zrywać jabłka z drzewa



Adam:

O Panie – to nie ja – tylko żona – Ewa



Bóg:

A gdzieżeś ty się podział na ten czas od żony

Gdyś nie miał być na moment od niej odłączony?

A ty, Ewo, dlaczegoś to jabłko zerwała?



Ewa:

A... przez niego, bom... bom od szatana pokuszenie miała!



Bóg:

O szatanie przeklęty, cóżeś ty zrobił?

Żeś Adama i Ewę grzechem przyozdobił?

Byłeś przeklęty, a teraz na wieki

W coraz to głębszym piekle będziesz cierpiał męki.
Wędrujże Ewo z raju, już cię tu dobrze znają

Fora, Adamie, fora, z tak rozkosznego dwora


Ale gdy się widzicie wstyd wam tak nago chodzić

Kazał wam Pan Bóg na drogę przyodziewek zrobić


Wychodź, wychodź Adamie na ziemię jak najprędzej

A tam dla siebie musisz używać nędzy

Dałaś się zwieść wężowi

Tyś słuchał białogłowy

Będziecie cierpieć niewolę na świecie [...] złą dolę

W boleściach będziecie rodzić, w wianeczku już nie chodzić

Ty ziemię będziesz kopać i o chleb się kłopotać
Śpiew „Kto mi odpowie...”
Adam:

A teraz do raju trafić nie mogę

Bom przez grzech stracił drogę

W rajum miał dość rozkoszy, złote na polach kłosy

Nigdym nie musiał orać, za wołami – heej!... hooo!... – wołać

Gdzie żeście się podziały one złote kłosy

Chyba sobie wyrwę wszystkie z głowy włosy
A te wszystkie nędze w nędzy się poczyna

Wszystko to żony mojej, Ewy kochanej przyczyna


Ewa bije Adama ścierką
Ewa:

O mój miły mężu, kochany Adamie!

A dlaczego wszystkie winy składasz teraz na mnie?

Wszakżeś i ty tam był, gdziem i ja była

Było mnie wtedy pilnować, bym złego nic nie zrobiła

Adam:

Otóż to! Zawsze cię trzeba pilnować

Ażeby cię na moment nigdy nie odstępować

Cóż to za tobą trza się z kijem włóczyć?

Abyś źle nie zrobiła trza cię często młócić!

Bóg:

Wiesz dobrze, że się Bóg nie gniewa na wieki

Lecz po pokucie przyjmie was do swej opieki

Diabeł:

A to im Pan Bóg darował,

A mnie nie podaruje?

Bóg:

Bądź pewny Adamie – ja ci deklaruję


O wężu nie cnotliwy iżeś tak nieżyczliwy

Nasienie białogłowy zepsułeś swemi słowy

Wiedz, że się wypełniają proroctwa

I nastają: Dawida, Izajasza

Bo Panna Mesyjasza dzisiejszej zrodzi nocy

Z Ducha Świętego mocy, by was pojednać z Bogiem


Śpiew (refren): „Bo odnalazł mnie Pan...”

Przedłużenie muzyki, coraz ciszej, wychodzą Adam i Ewa

Dwie osoby, dziewczyna i chłopak, idą jak przyjaciele, w tle muzyka; tekst do podziału pomiędzy nich
Jest zima, śnieg i biały księżyc

O czwartej rano szosą w dół

Idziemy depcząc własny cień i

Ślady wcześniejszych cudzych stóp

Dziwny to spacer: Bóg z człowiekiem

Pod rękę, jak przyjaciół dwóch

Mówisz mi: „Każde twe życzenie spełnię

Więc czego pragniesz – mów”

A ja – pamiętasz, PRZYJACIELU

Wpatrzona w gwiazdy, śnieg i świt

Równie rozrzutna, jak Ty hojny

Odpowiedziałam Ci, że nic

A dzisiaj głodna i spragniona

Samotna, trwożna, pełna trosk

Idę pod niebem adwentowym

I wiem... że idziesz mi na wprost.


Śpiew „Gwiazdo z Betlejem”
I znów jest Adwent w Twoim Kościele, Boże

Znów wracam do modlitwy, tęsknoty i wyglądania

Do pieśni nadziei i obietnicy. Wszelka niedola ludzka

Wszelki niedosyt, całe wierzące oczekiwanie

Zbiega się znowu w tym jednym słowie: przybądź, nie zwlekaj!
Czy mógłbyś przyjść jeszcze bliżej niż przyszedłeś

Wchodząc tak głęboko w naszą zwykłość

Że nie umiemy Cię odróżnić od innych ludzi?...

(K. Rahner)
Anioł Gabriel:

Zdrowaś bądź Panna Maryja

Pełna łaska wdzięczna lilija

Pan z Tobą już od stworzenia

Nie lękaj się pozdrowienia

Maryja:

Jakożeś wszedł tutaj, panie?

Zamknioneć było mieszkanie

Anioł Gabriel:

Nie bój się, nie bój Maryja

Archanioł Gabryjel wszak ci ja

Ze swadźbą i zwiastowaniem

Przybywam przed dnia świtaniem

Maryja:

Stawasz panie w promieniach

Złocistszych niż zorze

Że oczy mi olsnęły i wielce się trwożę...



Anioł Gabriel:

Nie lękaj się Maryja, łaskiś dostąpiła

Boga Wszechmogącemu jesteś bardzo miła

Słysz – nie była takowa od wieków nowina

Oto poczniesz w żywocie swym i zrodzisz Syna

A dasz mu na imię: Jezus. Pan to będzie wielki

Którego Synem Bożym naród nazwie wszelki

Tak ci w niebiesiech Trójca Święta uradziła

Zdrowaś bądź o Maryja, Panno Bogu miła.
Muzyka, cicho
Przedwieczny zakochał się i oto stoi u Twoich drzwi.

Ciebie, młodą, prostą dziewczynę zaprasza na wielkie drogi nieba i ziemi.




  • jeżeli odpowiesz NIE, jakież kłopoty wynikną dla Boga i dla mnie

  • jeżeli odpowiesz TAK, jakież kłopoty wynikną dla Ciebie i Twoich bliskich

  • jeżeli odpowiesz NIE, będziemy szli wiecznie w bezkresną noc i śmierć

  • jeżeli odpowiesz TAK, płacz i cierpnie nie odejdą od Ciebie

  • jeżeli odpowiesz NIE, nie dokona się zbawienie

Od Twojej odpowiedzi zależą losy Boga, świata, moje


Cisza
Maryja:

A jakoż się to stanie, gdy ja męża nie znam?

W mojej cnocie panieńskiej trwać będę, jako trwam?

Anioł Gabriel:

Rozmierz pola [...]

Zapytaj jak zostały plenne

Jak nie siane, ani zryte

Żniwa wydały obfite

Ziemia wszystka plenna była

Gdy ją Stwórcy moc zaćmiła

Cud nad cudy w tym się zdarza

Bóg na nowo świat przetwarza

Duch Święty z wielkiej miłości

Sprawi to w Tobie – w czystości

Maryja:

Otom służka Pana mego

Stań się według słowa twego...
Akatyst: otoczenie kołem, przybliżenie się, zapalenie światła, odejście
Pachołek:

Hej, panowie gospodarze

Oto co król Herod karze

Kmiotek, włodarz, czy pan możny

Żołdak, mieszczuch, klecha zbożny

I tam wszyscy rzemieślnicy

Płatnerze, pasownicy

Krawczykowie, szewczykowie,

Cieśle – kolęśnikowie

Miodowary, piwowary

Młodzian czerstwy i grzyb stary

Panieneczki we wianeczkach

Niewiasty oraz w rąbeczku

Ktokolwiek w tej ziemi żywie

Służąc królowi poczciwie

Niech do Betlejem przybywa

Herod go mym bębnem (ew. głosem) wzywa

Józef:

O Panno miłościwa i duchowa żono

Kędyż Cię zaprowadzę srodze utrudzoną

Kędyż znajdę schronienie dla Twej świętej głowy



Maryja:

O Józefie mój miły, opiekunie drogi

Wystarczyłby mi dzisiaj pokoik ubogi

Gdziebym, skoro wybije ta godzina miła,

Skarb mój najkosztowniejszy w kolibkę włożyła

Józef:

Nie smuć się, proszę, Panno świątobliwa

Pójdę szukać, gdzie tutaj gospoda poczciwa

Uderza laską 3 razy
Pokój wam, dobrzy ludzie! Otwórzcie podwoje

Niechże ja z tą Panną na dworze nie stoję!



Karczmarka:

Bierze się pod boki

Ej, nie pukajcie, stary! Mam ja gości dosyć!

Na próżno mię będziecie o gościnę prosić

Sama ci ja w gospodzie nie mam miejsca swego

Taki naród się zwalił tu dnia dzisiejszego

Maryja:

Niech wam Bóg wynagrodzi... będziecie nam radzi?



Karczmarka:

Jeśli mi co przywiozła, pewnie nie zawadzi.



Maryja:

Przywiozłam ci babusiu, Boga w swym żywocie

O którym to proroctwo było, jako wiecie

Karczmarka:

Rozindyczona

Mojaś ty bardzo proszę, nie baw się plotkami

A wiedz, że ja nie rada gadam z chudziętami

Wyrozumiej, że bab i dziadów nie nocuję

Jeno szlachtę z panięty, bo trzos u nich czuję

Józef:

Zatwardziałego serca była ta niewiasta

Przecie nam anioł rozkazał iść do tego miasta

Maryja:

Wszak głosili prorocy, że na same gody

Zrodzony będzie w Betlejem Panię świata nowy

Józef:

Wolą pijanice i miedrze śklanice

Niźli Pannę ubogą, strudzoną wielką drogą
Oto pałac przed nami możnego szlachcica

Zobaczymż, czy ugości Matkę Królewica



Stuka laską, pewny siebie

Pokój wam, panie bracie, otwórzcie podwoje

Niechże ja z tą Panną na chłodzie nie stoję

Szlachcic:

A cóż to za hałasy? Tatarzy u kata?

Kto pozwolił ci, dziadu, witać mnie jak brata?
Patrzcie mi tego grzyba. Panieneczkę wodzi

Sam zaledwie na nogach od starości chodzi!



Józef:

Mylisz się, dobry panie

Ja się w tym nie czuję

Cnota ma na trybunach łaski apeluje!



Szlachcic:

Idźże dachu nad głową poszukać inędy

Fora z mojego dwora!

Nie gadam z przybłędy!



Józef:

O jakże nieużyty był ten pan bogaty

Pójdźmy szukać, Maryja, jakiej lichej chaty

Maryja:

Pomaluśku, Józefie, pójdźmy w inne strony

Kędy żywie w ubóstwie ludek wiejski – nieuczony.
Tekst: „Ktoś pukał do drzwi naszych...”

Śpiew „Kolęda 1983”
Józef:

Pokój wam, dobrzy ludzie, otwórzcie podwoje

Niechże ja z tą Panną na chłodzie nie stoję

Chłopek:

Radzi wam moi państwo w tej chacie będziemy

Jeno, czem was ugościć – sami z głodu mrzemy

Jedną ci mam izdebkę, w niej dzieciaków siła

Nie użyje waść wczasu – ni ta Panna miła

Józef:

westchnął

Bóg zapłać gospodarzu za poczciwe słowo

Pójdziemy dalej, Maryja, na wędrówkę nową

Chłopka:

patrzy z wielkim nabożeństwem na Maryję

Czyś ty rozum postradał? Czy śpisz jeszcze chłopie?

Nie ma miejsca w alkierzu, to znajdzie się w szopie!

Do Józefa

Nie szukajcie już, Panie, po mieście gospody

Połają was, sfukają, zamiast dać wygody

Prosimy ich waszmośćpaństwa do domku naszego

Będziemy wam służyć z serca ochotnego!

Chłopek:

drapiąc się po głowie

Może tam jest w komorze okruszyna chleba



Chłopka:

do męża

Znajdzie się i dzban mleka, jeżeli potrzeba



Józef:

cicho do Maryi

Frasuję się i trapię, zali rzecz godziwa

Byś w szopie spoczywała, Panno świątobliwa?

Maryja:

O Józef, miły Józef, kiedy zbędziesz pychy?

Toć prorocy wróżyli, że w stajence lichej

Niebiański mój Królewicz ma być dziś zrodzony

Na ostrym sianeczku w jasłach położony

Chłopka:

Będzie wola waćpaństwa wejść pod strzechę naszą?



patrząc na widownię

Widno już, aniołowie gwiazdy nieba gaszą

Patrzajta, jaka jutrznia nad Betlejem wschodzi

Całe miasto w niej tonie, niby we krwi brodzi


słychać dzwonki
Chłopek:

Słyszta! Kiejby dzwonów srebrnych turlikanie

Ej! Zawrzyjmy już dźwierza, wchodźta prędzej, Panie!
Śpiew „Dziś w stajence mały Jezus się narodził”

Szczęście wypełnia Ciebie całą!

Masz Syna!

Ból Cię przenika

Bo nie ma nic ciepłej wody, ani posłania, ani domu

Zbawienie dokonuję się

W radościach i w smutkach dnia

Dotyka na miarę zaufania

Jakim darzy Cię Najwyższy
On obdarowuje na miarę

Twojej głębokości.


Przyszła nareszcie chwila ciszy uroczystej

Stało się – między ludzi wszedł Mistrz – Wiekuisty...



Człowiek 1:

Wszyscy, coście dziś biedni

Co jecie chleb powszedni

Pójdźcie za naszą gwiazdą

Pójdźcie w jasności jasność

Człowiek 2:

Ci, co gorzko płaczecie

Ci, co drogi nie wiecie

Człowiek 3:

Ci, co jesteście sami

Od bólu obłąkani

Człowiek 4:

I wy, co bez uśmiechu

I wy, co z brudu i grzechu

Człowiek 5:

I maleńcy nieważni

I żyjący w bojaźni

Człowiek 6:

I wy życiem zmęczeni

Otępieni cierpieniem

Człowiek 7:

Niech to światło ogromne

Stanie się naszym domem

Człowiek 8:

Niech w promieniach tej gwiazdy

Ręce grzeje każdy

Człowiek 9:

Niech odetchnie wolnością

Pod jasności jasnością
Śpiew „Tobie, mały Panie”
Anioł Gabriel:

Józefie, trzeba Ci uciekać z tą Panną bez zmazy

Oznajmowałem Tobie wszak sto razy,

Że z dekretu boskiego masz być opiekunem

Maluczkiego Jezusa i czułym piastunem

A któż będzie owijał Dzieciątko w pieluszki?

Kto lalki będzie strugał dla Jezusa – duszki?

Kto w ucieczce, gdy Herod zabić was uradzi

Osiołka pięknie za uzdeczkę poprowadzi?

Jeśli wytrwasz w niedoli będą ciebie wszędy

Po krajach chrześcijańskich głosiły kolędy

Wizerunek Twój mieć będzie nad głową gloryję

I wysławiać będą po wsze czasy cieślów profesyję
Śpiew „Uciekali”

Noc ze wszystkich nocy najważniejsza

Noc ze wszystkich nocy najbogatsza

Cały świat się w stajence zmieścił

Wieczność mniejsza jest niż strzała światła
Tej nocy trzeba każdemu krzynę odłamać

Jednemu „kocham cię”


drugiemu „dziękuję”

Kruche, jak opłatek serca

Jest piękne hojnością

Nie bój się, aby słowa

W dar chleba przemieniać
Różne bywają wigilijne uczty

Obfite, radosne, ubogie, samotne

Najważniejsze, aby serce do Betlejem odnalazło drogę

Aby jednej tylko gwiazdy blasku się trzymać

Aby się otworzyła dusza na głosy aniołów

Cieniutki opłatek w dłoni

Który nikogo [...] nie zdołał

Roznieca tylko głód za Tym

Który z nieba przychodzi
Niech tej nocy przy każdym wigilijnym stole

Tyle Boga będzie, aby żadne serce

Nie cierpiało głodu
Śpiew „Znów Cię spotkam na pasterce...”
Potem razem „Cicha noc”

Piosenki


  1. Bóg spacerował...”

Bóg spacerował po rajskim ogrodzie

Razem z Adamem, swoim przyjacielem

Opowieści snuł o dalekich gwiazdach

Ukazując piękno swych stworzeń

Adam widział wszystko, podziw go ogarniał

Słuchał z uwagą ciepłego głosu Boga

Aż ni stąd, ni zowąd zapytał swego Pana

„Czy nie byłeś kiedyś samotny?”


R: Adamie, Bóg powiedział, przecież jestem miłością

A z tego prosty wniosek, że muszę zawsze kogoś kochać

Adamie, jestem Trójcą, trzy Osoby to jedno

Miłość była na początku i na zawsze pozostanie


Bóg spacerował po rajskim ogrodzie

Razem z Adamem, swoim przyjacielem

Opowieści snuł o wielkich tajemnicach

Ukazując wielkość świętości

Adam słuchał pilnie, podziw go ogarniał

Zadawał pytania, by lepiej zrozumieć

„Skoro jeden w Trójcy – trzy Osoby razem

więc nie jesteś, Boże, samotny”


R: Adamie, Bóg powiedział, przecież jestem miłością

A z tego prosty wniosek, że muszę zawsze kogoś kochać

Adamie, jestem Trójcą, trzy Osoby to jedno

Miłość była na początku i na zawsze pozostanie




  1. Kto mi odpowie”

Kto mi odpowie, kiedy jest czas uprawy ziemi

Kto mi odpowie, jakie siły mną rządzą

Kto mi powie, gdzie są granice wszechświata

Kto mi powie, kim jestem i dokąd podążam?


Ja, która zjadłam owoc z drzewa zakazanego

Zapragnęłam wiedzieć, czym jest dobro, czym zło

Lecz nie chciałam prosić Boga już o nic więcej

Gdzieś zagubiłam drogę i samotnie błądziłam


R: Lecz odnalazł mnie Pan i przemówił do mnie i dał mi nadzieję

Idzie za mną krok w krok, a gdy gubię drogę podaje mi rękę

/x2
Chciałem być królem i Boga sędzią

Naiwnie zachwycałem się własną potęgą


Czekam niecierpliwie dnia gdy narodzi się ze mnie stworzenie

Które da mi Pana przez swoją czystość


R: Bo odnalazł mnie Pan i przemówił do mnie i dał mi nadzieję

Idzie za mną krok w krok, a gdy gubię drogę podaje mi rękę

/x2


  1. Gwiazdo z Betlejem”

R: Gwiazdo, gwiazdo z Betlejem, prowadź nas! /x3 ...prowadź nas.
Gwiazdo, o gwiazdo, zaświeć nam na niebie

Gwiazdo, o gwiazdo, prowadź nas wśród nocy

Gwiazdo, o gwiazdo, ty nam wskażesz drogę

Gwiazdo, o gwiazdo, prowadź nas.


Gwiazdo najmilsza z wszystkich gwiazd wybrana

Gwiazdo jedyna, tyś tej nocy cudem

Gwiazdo świetlista prowadź nas do Pana

Gwiazdo z Betlejem prowadź nas


W twym blasku każdy drogę znajdzie i nie zagubi się

Ty do Jezusa nas doprowadź, o to prosimy cię

O gwiazdo betlejemska z tobą oddamy Mu cześć

A w darze swoje serca chcemy nieść.




  1. Akatyst

Witaj, przez którą jaśnieje radość

Witaj, dla której klątwa odpuszczona

Witaj, która Adama podnosisz z upadku

Witaj, która od łez uwalniasz Ewę


Witaj, o wysokości pojęciom ludzkim niedostępna

Witaj, głębio nawet anielskim okiem niezbadana

Witaj, bo jesteś tronem Króla

Witaj, no dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy


Witaj, gwiazdo słońce nam ukazująca

Witaj, łono boskiego wcielenia

Witaj, przez którą stworzenie się odnawia

Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje


Witaj, Oblubienico dziewicza,

Alleluja, alleluja, alleluja /x2




  1. Kolęda 1983“

I mamy znów za sobą rok, kolejny rok czekania

Że przyjdzie ktoś i białą dłoń podniesie na powitanie

I mamy wciąż nadziei cień, że losy nam odmieni

My zawsze w oczy mając wiatr powoli ustajemy


R1: Pierwsza gwiazda rozbłysła

Wigilijna kołyska jeszcze pusta w stajence tkwi

A królowie trzej niosą i kadzidło i złoto

Im na drodze nie stanął nikt


A Józef z Marią wtedy szli, nie chcieli ich w gospodzie

Stajenka pochyliła dach i darowała żłobek

Ty gwiazdo prowadź królów trzech, niechaj nie zgubią drogi

Do tej stajenki, w której Pan wkrótce się narodzi


R1: Pierwsza gwiazda...
Gwiazdy betlejemskiej znak i nas tam zaprowadzi

Gdzie się narodził w tamtą noc Ten, który nas wybawi

I pokłonimy się, ot tak... i przeżegnamy krzyżem

I pomyślimy, że znów jest o parę kroków bliżej


R2: I pójdziemy z Nim wszędzie

W wigilijnej kolędzie

Solidarni ze wszystkich sił

I w łachmanach i boso

Tam, gdzie oczy poniosą

Tam pójdziemy, gdzie można żyć





  1. Dziś w stajence...”

Dziś w stajence mały Jezus się narodził

I pobożnie swoje małe rączki złożył

Chociaż jest maleńki błogosławi już

Wszystkim, którzy zaśpiewali Mu


R: Zaśpiewajmy kolędę Jezusowi dziś

Niech kolęduje z nami cała ziemia

Zaśpiewajmy kolędę Jezusowi dziś

Niech kolęduje z nami cały świat


W takt kolędy wieją wiatry, szumią drzewa

Cały świat kolędy Jezusowi śpiewa

Niech kolędy nuta mocno w świecie brzmi

Maleńkiemu Jezusowi dziś


Więc radośnie dzisiaj wołajmy do Pana

A śpiewając „Gloria” zegnijmy kolana

Wielka radość dzisiaj ogarnęła nas

Zaśpiewajmy Bogu jeszcze raz




  1. Tobie, mały Panie”

Tobie, mały Panie, Tobie, Królu nasz

Sianko na posłanie [pragniemy dzisiaj dać]/x2

Tobie mały Panie, Tobie, Królu nasz

Serca zmiłowanie [pragniemy dzisiaj dać]/x2


R: Boże, Boże spraw, by pokój przyszedł z Nim

By świat znękany ocalił Boży Syn /x2




  1. Uciekali”

Tej nocy anioł przyszedł do Józefa

„zbudźcie Dzieciątko, co tak słodko śpi

Judea dziś to niebezpieczna strefa

I policzone małych chłopców dni”

Namiestnik Herod ciągle drży w obawie

Że chociaż władzę dzierży jego dłoń

I rzymski cesarz patrzy nań łaskawie

To w rączkach dzieci może kryć się broń


R: Uciekali, uciekali, uciekali

Na osiołku przez pustyni piach

Jak najdalej, jak najdalej, jak najdalej,

Ukryć Dziecię, bezcenny ich skarb


Ciężko ojczyznę wspominać w pustyni

Mieliśmy jakoś zapewniony byt

Choć czasem patrol mijał drzwi świątyni

Zawsze się modlić mógł pobożny Żyd

Lecz teraz trzeba szlakiem iść wygnania

Tak jak przodkowie kiedyś nasi szli

Może nie tu jest ziemia obiecana

Może gdzie indziej będzie rósł nasz Syn


R:...

Jeszcze nie wiemy, co nam przeznaczone

I choć przeczucia czasem dręczą złe

Ojciec niebieski weźmie nas w obronę

I znowu anioł zjawi się we śnie

Piasek przysypał ślady do Betlejem

Zabłądzić łatwo, trudny każdy krok

Tak mało mamy, tylko tę nadzieję

Która rozjaśnia nam codzienny mrok
R:...


  1. Znów Cię spotkam na pasterce...”

Znów Cię spotkam na pasterce w środku nocy

Znów tak będzie, jak mówili nam prorocy

Pośród mędrców i aniołów, wśród pasterzy, owiec, wołów

W żłobie zrodzi się Pan świata i wszechmocy

Znów Cię spotkam na pasterce w tę noc jedną

W noc, przy której wszystkie inne noce bledną

Dziś kto żyw do Ciebie spieszy, by Twym przyjściem się nacieszyć

Przyjściem Króla, co stajenkę ma tak biedną

Znów Cię spotkam na pasterce pośród ludzi

Co się zbiegną, gdy ich dzwon kościelny zbudzi

By Twe uczcić urodziny, Twoim chlebem, Twoim winem

By kolędę znów radośnie Tobie nucić

Znów Cię spotkam na pasterce w tę noc białą

Przy tym sianku, co okrywa Twoje ciało

Skromne Twoje przyodzienie, biedne Twoje boskie mienie

Lecz wystarczy, by Cię okryć wieczną chwałą

Znów Cię spotkam na pasterce w tę noc cichą

Znów zobaczę tę stajenkę biedną, lichą



Klęknę gdzieś z boku ołtarza, u stóp Króla i Nędzarza

I zaśpiewam tę kolędę jedną cichą




©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna