Andrzej Zachuta Ogólnopolska konferencja naukowa nt. „Formy stadialne i postacie zjawiskowe popełnienia przestępstwa”



Pobieranie 89.13 Kb.
Strona4/7
Data10.05.2016
Rozmiar89.13 Kb.
1   2   3   4   5   6   7

Referat wykazał, że niejednolitość regulacji podstaw odpowiedzialności karnej za sprawcze i niesprawcze formy współdziałania oraz możliwość dokonywania ocen prawnych w zależności od punktu spojrzenia na te figury, powinna prowadzić do zastanowienia się, czy w ogóle nie zrezygnować z podżegania i pomocnictwa i wprowadzić do kodeksu karnego szeroko rozumiane sprawstwo.

Sędzia Sądu Najwyższego, Wiesław Kozielewicz, w referacie przedstawił wyniki prawnoporównawczych dociekań w odniesieniu do formy czynności wykonawczej podżegania oraz dokonał przeglądu orzecznictwa Sądu Najwyższego zarówno na gruncie kodeksów zaborczych, jak i trzech polskich kodeksów karnych, poczynając od kodeksu z 1932 roku. Analiza porównawcza wskazuje, że w różnych ustawach karnych jako środki podżegania wymienia się: rozkaz, poradę, nauczanie i pochwałę, podarunek lub jego obietnicę, groźbę, nadużycie powagi lub władzy, umyślne wywołanie błędu, stosowanie innych intryg lub jakichkolwiek podstępnych zabiegów oraz inne sposoby. Tradycją polskiego ustawodawcy stało się nie określanie jakiejkolwiek formy nakłaniania (odmiennie tę kwestie rozwiązano np. w k.k. belgijskim, niemieckim, czy austriackim). Referujący ustalił, że pojęcie „nakłania”, które w doktrynie uważane jest za istotę podżegania, w orzecznictwie Sądu Najwyższego na przestrzeni niemal dziewięćdziesięciu lat było przedmiotem rozważań zaledwie w ok. trzydziestu kilku przypadkach. W najstarszych orzeczeniach podżeganie traktowano jako umyślne wzniecanie w pewnej oznaczonej osobie, celem skłonienia jej do popełnienia przestępstwa, tego nastroju woli, bez którego nie stałaby się ona sprawcą. Nawiązując do definicji słownikowych wskazywano, że nakłonić to: nagiąć, zachęcić, przynieść, skłonić, naprowadzić, sprowadzić, zniewolić, namówić, namawiać, przekonywać, prosić, aby ktoś coś zrobił. Można to czynić słowem, mimiką lub gestem. Nakłaniać można wyraźnie lub aluzyjnie. W doktrynie i orzecznictwie przyjmowano, że czynność podżegacza musi się objawić w staraniach o wzbudzenie w psychice podżeganego swoistego nastroju, wiążącego się z dokonaniem przestępstwa, musi stanowić kierunkowe wpływanie na wolę innego człowieka. Ten sposób rozumienia pojęcia „nakłania” przyjął w swym orzecznictwie Sąd Najwyższy, z uzupełnieniem, że do istoty podżegania należy istnienie związku przyczynowego między działaniem podżegacza i podżeganego, nie jest natomiast konieczne, aby bezpośredni sprawca wiedział, że popełnia przestępstwo z namowy tej a nie innej osoby, co stwarza możliwość tzw. „podżegania łańcuszkowego”. Jeżeli jednak nakłanianie tylko wzmacnia w psychice innej osoby wolę popełnienia przestępstwa, a osoba już tę wolę miała i była zdecydowana – podżeganie jest wyłączone i może zachodzić tylko pomoc psychiczna (SN w 1963 r.). Sąd Najwyższy przyjmował też, że sposób kodeksowego określenia podżegania wskazuje, iż możliwe jest ono wyłącznie przez działanie. Wykluczone jest zatem podżeganie przez zaniechanie w postaci zachęcającej bezczynności, która może być traktowana wyłącznie jako pomocnictwo psychiczne. Przedstawiona linia orzecznicza jest w zasadzie jednolita z wyjątkiem, kiedy Sąd Najwyższy wywiódł, że utrzymywanie podżeganego w zamiarze popełnienia przestępstwa stanowi podżeganie, a nie pomocnictwo. W 1974 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że kodeks mówi „nakłania”, a nie „wywołuje”, nakłaniać zaś znaczy naginać, nachylać, przywodzić, zniewalać, obracać myśl ku czemuś, namawiać, podpuszczać, podjudzać, podbuntowywać, podburzać. Takie zachowanie może mieć na celu zarówno wywołanie zamiaru, jak i zapobieżenie odstąpienia od niego. Jedno i drugie jest podżeganiem. Podżeganiem jest zatem zarówno wywołanie w kimś zamiaru popełnienia przestępstwa, jak i utrzymanie go w powziętym zamiarze. Od 1963 r. do dziś w orzecznictwie sądów powszechnych utrzymuje się jednak pogląd, że podżeganiem jest wzbudzenie w innej osobie woli popełnienia przestępstwa, a jeżeli taką wolę już ktoś ma, to nie zachodzi podżeganie, co nie wyłącza możliwości przypisania pomocnictwa. Podżeganie nie musi być skierowane do jednej osoby, może dotyczyć wielu osób, które niekoniecznie muszą być wykryte, ale w jednym z orzeczeń SN podkreślono, że dla bytu karalnego podżegania jest niezbędne, aby sprawca wzbudzał wolę popełnienia przestępstwa u ściśle określonej osoby (osób). Jeżeli zwraca się do nieokreślonej osoby, grupy osób – mamy do czynienia z nawoływaniem do popełnienia przestępstwa. Według Sądu Najwyższego konstrukcja podżegania nie wyklucza podżegania do przestępstw nieumyślnych, w tym do nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka. Podżegacz ponosi bowiem odpowiedzialność za swoje podżeganie. Podżeganiem jest zatem wszelkie nakłanianie podjęte w celu wywołania w innej osobie podjęcia zachowania stanowiącego czyn zabroniony, objęty zamiarem podżegacza. Referujący przypomniał, że we współczesnej doktrynie trafnie zauważa się, iż znamię czynnościowe „nakłania” wymaga powiązania go z charakterystyką czynu zabronionego, stanowiącego przedmiot nakłaniania, a w uchwale 7 sędziów z dnia 21 października 2003 r.2 Sąd Najwyższy wskazał, że chodzi nie tylko o czyn zabroniony w konkretnym przepisie części szczególnej k.k. lub w innej ustawie, ale również w części ogólnej k.k. Podżeganie może być więc popełnione w formie usiłowania, i to zarówno wtedy, gdy usiłujący bezskutecznie nakłania do czynu zabronionego o znamionach określonych w przepisach części szczególnej kodeksu karnego, jak i wtedy, gdy bezskutecznie nakłania do czynu zabronionego o znamionach podżegania. Skutkiem, przy dokonanym podżeganiu, jest określone zjawisko psychiczne, mianowicie zamiar podżeganego, by popełnić przestępstwo, do którego został nakłoniony. Tak odżył spór toczący się od czasów J. Makarewicza, czy dopuszczalne jest usiłowanie podżegania, czy też nie, oraz czy podżeganie ma charakter skutkowy czy bezskutkowy. Z praktycznego punktu widzenia ważnym stało się przypomnienie, że w uzasadnieniu postanowienia z dnia 9 lipca 2003 r. Sąd Najwyższy uznał, że wobec sporów doktryny na temat skutkowego czy bezskutkowego charakteru podżegania, opowiedzenie się przez orzekające sądy za bezskutkowym charakterem podżegania, a nie za poglądem odmiennym, nie może być uznane za rażące naruszenie prawa, gdyż wybór koncepcji leży w zakresie uprawnień sądu orzekającego.

1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna