Andrzej Zachuta Ogólnopolska konferencja naukowa nt. „Formy stadialne i postacie zjawiskowe popełnienia przestępstwa”



Pobieranie 89.13 Kb.
Strona6/7
Data10.05.2016
Rozmiar89.13 Kb.
1   2   3   4   5   6   7

Profesor zaznaczył, że nie ma także zgodnych odpowiedzi co do możliwości kojarzenia się form stadialnych (zwłaszcza usiłowania) z podżeganiem i pomocnictwem oraz co do karalności usiłowania podżegania i pomocnictwa. Podżeganie można ująć jako przekaz pewnej informacji zmierzającej do wywołania określonego zachowania się innej osoby. Wynika z tego, że aby sam akt podżegania mógł się spełnić, konieczny jest nie tylko odbiór informacji przez osobę, do której jest skierowana, ale także niezbędna jest akceptacja tej informacji, tj. tego zachowania, do którego jest nakłaniana. Nie da się wykluczyć, że mimo iż podżegacz nakłaniał, a pomocnik ułatwiał – do nakłonienia lub ułatwienia nie dojdzie, bo czynności nakłaniające lub ułatwiające z jakichś przyczyn zostały przerwane przed ich zakończeniem. List z nakłanianiem lub środek ułatwiający nie dotarł do adresata albo nakłanianie, które dotarło do adresata, nie znalazło u niego posłuchu, podobnie jak oferta pomocy nie została przyjęta. Niezależnie od tego, która z przyczyn sprawi, że nakłanianie lub ułatwianie okaże się bezskuteczne, mamy do czynienia jedynie z usiłowanym podżeganiem czy pomocnictwem. Nie tyle wątpliwości budzi jednak możliwość usiłowania podżegania lub pomocnictwa, ile kwestia, czy do przypadków bezskutecznego nakłaniania czy ułatwiania odnosi się formuła karalnego usiłowania i w tym tkwi problem, bo usiłowanie podżegania i pomocnictwa można sobie wyobrazić, pojęciowo jest ono możliwe, chodzi natomiast o jego prawne konsekwencje. Przeważa pogląd, że karalne formy stadialne nie odnoszą się do podżegania i pomocnictwa, co oznacza, że przypadki usiłowanego podżegania i pomocnictwa pozostają bezkarne. Jest tak dlatego, że obie formy przestępstwa i stadialna, i tzw. zjawiskowa stanowią rozszerzenie odpowiedzialności poza zakres typu czynu zabronionego, którego ustawowe znamiona opisane są w części szczególnej k.k. lub w innych ustawach karnych, które nastawione są, w zasadzie, na postać dokonaną oraz pojedynczego sprawcę. Z tego punktu widzenia obejmowanie formułą karalnego usiłowania także podżegania i pomocnictwa powodowałoby nieuzasadnione polityczno-kryminalnie podwójne rozszerzenie zakresu czynu zabronionego w ustawowym jego typie. Zastosowanie formuły karalnego usiłowania do podżegania i pomocnictwa jest też nieuprawnione, jako że nakłanianie czy ułatwianie nie stanowią zachowań, o których można powiedzieć, iż bezpośrednio zmierzają do popełnienia czynu zabronionego i dlatego nie mogą stanowić usiłowania w rozumieniu art. 13 k.k. A. Wąsek swego czasu podjął próbę obrony przeciwstawnego stanowiska. Opowiedział się za karygodnością usiłowania podżegania i pomocnictwa. Wywodził interesująco, ale nieprzekonująco, że zarówno z dogmatycznego, jak i polityczno-kryminalnego punktu widzenia, nie ma żadnych przeszkód do operowania konstrukcją karalnego usiłowania podżegania i pomocnictwa, pod warunkiem wszak, by znamię bezpośredniości usiłowania odnosić do nakłaniania bądź ułatwiania. Można się z tym zgodzić na płaszczyźnie dogmatycznej, ale formuła karalnego usiłowania podżegania i pomocnictwa nie da się uzasadnić z punktu widzenia kryminalno-politycznego. Akceptacja usiłowanego podżegania i pomocnictwa otwiera drogę karania za słowa, gesty, z których nic nie wyniknęło. Gdyby wreszcie, kontynuował Referent, wszystkie wypadki usiłowanego podżegania i pomocnictwa, wszystkich przestępstw, a nawet niektórych wykroczeń, w tym także takich, kiedy nie udało się nawet wzbudzić u potencjalnego wykonawcy zamiaru popełnienia czynu zabronionego, były ścigane, to rychło doszłoby do tego, że wymiar sprawiedliwości stałby się całkowicie niewydolny w sprawowaniu swojej funkcji. Karalność powinna dotyczyć wyłącznie takich zachowań, które przedstawiają się jako karygodne.

Kilku kwestii Profesor nie zdążył omówić zapowiadając, że zostaną zaprezentowane w publikowanych materiałach z Konferencji.

Prof. Piotr Kardas miał omówić dwa zagadnienia szczegółowe, na podstawie dwóch wypowiedzi Sądu Najwyższego: a) co do podstaw odpowiedzialności za usiłowanie podżegania i pomocnictwa w oparciu o uchwałę 7 sędziów SN z dnia 21 października 2003 r.3, którą nazwał epokową, bo odnoszącą się do kontrowersji występujących od czasów J. Makarewicza, b) co do warunku istnienia osoby indywidualnie oznaczonej, względem działań której podejmowane były przez pomocnika czynności określone w art. 18 § 3 k.k., nad czym zastanawiał się SN przed wydaniem postanowienia z dnia 20 października 2005 r.4.

Ostatniemu z wymienionych orzeczeń Referujący nadał charakter priorytetowy i w rezultacie do niego ograniczył swe wystąpienie, stwierdzając, że podobnie jak niemożliwe jest podżeganie, jeżeli skierowane zostało do nieoznaczonych osób lub do tłumu, czyli gdy czynności nakłaniania nakierowane są ad incertam personam – tak niemożliwe jest również w ten sposób adresowane pomocnictwo. Za trafną i nowatorską, w świetle pełnego piśmiennictwa i dostępnego od 1932 r. orzecznictwa Sądu Najwyższego, ocenił omawianą tezę, przypominając, że w odniesieniu do podżegania nigdy nie zgłaszano wątpliwości co do tego, że musi być ono skierowane do indywidualnie oznaczonej osoby lub grupy zindywidualizowanych osób, gdyż w przeciwnym wypadku, kiedy jest skierowane ad incertam personam, w grę wchodzi odpowiedzialność nie za podżeganie, ale przestępstwo z art. 255 § 1 lub 2 k.k. albo wykroczenie z art. 52a k.w (nawoływanie do popełnienia przestępstwa). Przedstawił jednak inną dogmatyczną argumentację od tej, jaka została zawarta w uzasadnieniu postanowienia SN. Stwierdził, że źródeł takiego koniecznego warunku ad certam personam zarówno przy podżeganiu, jak i pomocnictwie, należy poszukiwać w samej konstrukcji obu tych form. Warunek ten można wywieść z tego samego elementu modelu konstrukcyjnego podżegania i pomocnictwa. Jedna i druga forma zawsze jest bowiem określona w dwóch przepisach, w art. 18 § 2 względnie 3 k.k. (znamiona stałe), i w drugim obejmującym znamiona zmienne, określone w typach, do których się podżega lub pomaga. Akcent należy więc położyć na sformułowaniu „inna osoba” zawartym w art. 18 § 2 i 3 k.k. stanowiącym stałe znamię podżegania i pomocnictwa. Inna osoba, to podmiot, na który nastawiona jest aktywność pomagającego lub nakłaniającego nakierowana na osobę, która ma w przyszłości popełnić czyn zabroniony. Musi być udowodnione, że istnieje zarówno ten, który nakłania bądź ułatwia, jak i ten, którego się nakłania lub któremu się ułatwia. Muszą być co najmniej dwa podmioty, bo konfiguracja jednoosobowa podżegania i pomocnictwa jest wykluczona. Podżeganie i pomocnictwo konstrukcyjnie zakłada konieczne współdziałanie dwóch lub więcej osób. Osoba, na którą są nakierowane czynności nakłaniania lub ułatwiania, musi więc realnie istnieć. Dowód na istnienie warunku, o którym mowa, wynika więc nie tyle z faktu zamieszczenia w kodeksie art. 255 k.k. ile z konstrukcyjnych właściwości podżegania i pomocnictwa. Dodatkowy argument można odnaleźć przy analizie podżegania czy pomocnictwa do przestępstw indywidualnych. Wprawdzie obie omawiane formy stanowią zawsze przestępstwo powszechne, ale opis zachowania podżegacza czy pomocnika w ramach znamion stałych musi być uzupełniony, doprecyzowany o cechę podmiotu, na który skierowane są czynności nakłaniającego lub ułatwiającego – nie wystarczy jakakolwiek inna osoba. Patrząc z tej perspektywy dla ustalenia podstaw odpowiedzialności za podżeganie lub pomocnictwo do przestępstw indywidualnych niezbędne jest ustalenie, iż istniała konkretnie oznaczona osoba posiadająca cechy intraneusa, czyli osoba inna o cechach opisanych w znamionach zmiennych. Od podżegacza i pomocnika do przestępstwa indywidualnego, z uwagi na konstrukcję znamion tego typu, wymagana jest świadomość, że kieruje swe czynności do osoby, która jest intraneusem, a to wymaga ustalenia osoby bezpośredniego wykonawcy, chociaż jego tożsamość, w sensie danych osobowych, ustalona już być nie musi, gdyż ta okoliczność nie należy do znamion. Błąd co do personaliów osoby, na co trafnie zwrócił uwagę Sąd Najwyższy, jest błędem irrelewantnym, klasyczny error in personam, który nie powoduje zmiany podstaw odpowiedzialności ocenianej w kontekście normatywnie uregulowanego błędu. Możliwe jest natomiast, mające już znaczenie dla odpowiedzialności, błędne przyjęcie przez nakłaniającego lub ułatwiającego, że podmiot nakłaniany lub któremu udziela się pomocy do przestępstwa indywidualnego ma wymagane cechy, podczas gdy rzeczywiście cech tych nie ma i podejmuje czynności nakłaniania lub ułatwiania z zamiarem, aby nakłonić lub ułatwić popełnienie przestępstwa indywidualnego. Możliwa jest też sytuacja odwrotna. Należy dodać, że in concreto, na podstawie pewnych okoliczności modalnych (sytuacja, w której doszło do nakłaniania lub ułatwiania, właściwości osoby lub grupy osób wskazujące na konkretne kręgi polityczne czy związane z określonymi środowiskami, np. parlamentarnym albo ze strukturą mediów elektronicznych itd.) można stwierdzić, że osoba, której personaliów nie ustalamy, została indywidualnie oznaczona.

1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna