Andrzej Zachuta Ogólnopolska konferencja naukowa nt. „Formy stadialne i postacie zjawiskowe popełnienia przestępstwa”



Pobieranie 89.13 Kb.
Strona7/7
Data10.05.2016
Rozmiar89.13 Kb.
1   2   3   4   5   6   7

Dyskusję, z której najważniejsze tezy zostaną tu omówione, zainaugurował prof. dr hab. Marian Filar, konstatując, że intelektualnie wyrafinowane i wysublimowane referaty potwierdzają, że w obszarze prawa karnego raz po raz wynikają duże kłopoty, a to z tym, a to z tamtym i należy mieć świadomość, że trudności te w dużej mierze stworzyli dogmatycy, do których zadań nie należy kreowanie rzeczywistości i tworzenie faktów, a których powinnością jest uporządkowanie obiektywnie istniejącej rzeczywistości oraz wpisanie jej w siatkę pojęć. Aby nie dochodziło do dzielenia włosa na czworo, czy domalowywania wąsów śpiącej babci w celu przekształcenia jej w dziadka, wyjść trzeba, jak stwierdził Profesor, od banału, że głównym zadaniem prawa karnego jest powiedzieć co człowiekowi wolno, a czego nie wolno, zwłaszcza czego nie wolno. Z wystąpienia wynika konkluzja będąca zarazem praktyczną dyrektywą, że prawo stanowione powinno być jasne dla adresatów norm sankcjonowanych i nie powinno stwarzać trudności interpretacyjnych dla przedstawicieli adresatów norm sankcjonujących.

Sędzia Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki najwięcej uwagi poświęcił problemowi związanemu z tematem konferencji, chociaż nie poruszonemu w referatach, a odnoszącemu się do współsprawstwa i pomocnictwa. W tym obszarze, stwierdził, nie ma zgody w doktrynie, a i orzecznictwo Sądu Najwyższego jest niejednolite. Wciąż dręczy pytanie, jak delimitować te formy, na jakiej koncepcji teoretycznej opierać wybory. Czas, aby Sąd Najwyższy przyjął jakieś jednolite stanowisko co do kryteriów oddzielających współsprawstwo od pomocnictwa, choćby następnie stanowisko to miało stać się przedmiotem krytyki w piśmiennictwie. Praktyczne trudności wynikają stąd, że zwłaszcza w niepublikowanym, ale elektronicznie dostępnym, orzecznictwie Sądu Najwyższego, pod tym względem panuje ogromna różnorodność poglądów. Orzecznictwo sądowe w odniesieniu do tej problematyki jest rozchwiane, a w instancji najwyższej zagadnienie przebiegu linii podziału między tymi formami zależy od składu orzekającego. Sędzia Stanisław Zabłocki uważa, że wszystkie koncepcje poza obiektywną – stanowią „ruchome piaski” i tylko koncepcja obiektywna pozwala stanąć na twardym gruncie. Należy przede wszystkim odejść od ujmowania różnicy w zależności od oceny karygodności zachowania sprawcy, bo karygodność pomocnictwa in concreto może być znacznie większa niż karygodność współsprawstwa.

Prof. Włodzimierz Wróbel, wykorzystując różne argumenty poparte przykładami, podjął obronę „dzielenia włosa na czworo”. M.in. powiedział, że być może z upływem czasu zmianom ulega paradygmat argumentacyjny, być może problemy tworzy zawikłana dogmatyka oraz niektóre źle skonstruowane przepisy, umożliwiające nakładanie się na siebie konstrukcji prawnych. Ostatecznie wyraził przekonanie, że tak naprawdę u podstaw różnych rozwiązań leży to, że nie wiemy dokładnie i do końca, co powinno być penalizowane w obszarze form zjawiskowych i stadialnych. W tej sytuacji obrona dzielenia włosa na czworo jest pomocna, nie tyle w sensie rozsupływania węzła konstrukcyjnego, ile aksjologicznego. Chcąc poprawnie operować konstrukcjami pomocnictwa, podżegania i usiłowania, kontynuował, musimy postrzegać je w perspektywie norm sankcjonowanych i norm sankcjonujących, w przeciwnym razie nie będziemy w stanie zrozumieć, że podżeganie, pomocnictwo i usiłowanie nieprawdopodobnie rozszerzają w systemie prawnym zakres zakazów. Z uwagi na różne zasady prawa karnego, w tym zasadę ultima ratio, postaci te nie powinny prowadzić do poszerzania zakazów obowiązujących w prawie. Osobnym zagadnieniem, w przekonaniu Dyskutanta, jest mitologia obowiązująca w naszym myśleniu o podżeganiu i pomocnictwie, często wynikająca z przekonania, że wszystko jest aksjologicznie jasne, a dla potrzeb dogmatycznych wystarczy posłużenie się jakąś formułą. Dobrym przykładem korzyści z dzielenia włosa na czworo jest próba odpowiedzi na pytanie o usiłowanie nieudolne na gruncie wykroczeń. Przepisu przewidującego nieudolne usiłowanie wykroczeń nie ma, a odpowiedź zależy od tego, jak potraktujemy usiłowanie nieudolne na gruncie kodeksu karnego. Czy jako specyficzną regulację, która potrzebna jest, aby usiłowanie nieudolne było karalne, czy jako ograniczenie odpowiedzialności za usiłowanie. Jeżeli to drugie, to na gruncie kodeksu wykroczeń za usiłowanie nieudolne karzemy jak za każde usiłowanie. Jeżeli zaś jest to specyficzna forma rozszerzająca karalność usiłowania, to usiłowanie nieudolne przy wykroczeniach pozostaje bezkarne. Rodzą się wątpliwości, mające znaczenie praktyczne, czy współsprawstwo, sprawstwo kierownicze i polecające możliwe jest przy nieumyślnej stronie podmiotowej czynu, co w razie dopuszczenia takiej możliwości znacznie rozszerzyłoby zakres penalizacji w porównaniu do wyznaczonego przez podżeganie i pomocnictwo, które wymagają umyślności. Powstaje wreszcie problem przy podżeganiu i pomocnictwie, czy wolno wprowadzać sankcję prawną, gdy sprawca główny niczego nie wykonał. Rodzi się kolejne pytanie, czy omawiane formy mają charakter przechodni w tym sensie, że jeżeli nie możemy sprawcy skazać za wydanie polecenia, bo sprawca główny nic nie zrobił, to np. poleceniodawcę możemy potraktować jako podżegacza? Podobny problem dotyczy także współsprawców, jeżeli pozostali współdziałający jeszcze niczego nie zrobili – może mamy do czynienia z pomocnictwem? Odpowiedzi na te pytania są uzależnione właśnie od tego, na ile części dzielimy ów przysłowiowy włos.

Dr Łukasz Pohl zaproponował, aby nie uzależniać odpowiedzialności karnej sprawcy kierowniczego i polecającego od realizacji znamion przez sprawcę wykonawczego na podobieństwo konstruowania odpowiedzialności podżegacza i pomocnika za wykonane przez nich formy zjawiskowe. W ocenie Dyskutanta, sprawca polecający dokonuje swego czynu w chwili wydania polecenia, a nie w chwili wykonania czynu przez sprawcę wykonawczego. Gdy spojrzymy na art. 18 § 1 k.k. i dokonamy jego interpretacji, to okazuje się, że zakazane jest dokonanie czynu zabronionego przez sprawcę pojedynczego, wykonanie go wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, kierowanie wykonaniem czynu zabronionego oraz polecenie wykonania czynu zabronionego. Jeżeli przyjmie się, że sprawstwo, niezależnie w jakiej występuje postaci, jest dokonane z momentem wykonania czynu zabronionego, to przyjmujemy przedziwną konstrukcję, kontynuował Dyskutant. Okazuje się bowiem, że ten, kto zlecił wykonanie czynu zabronionego i był adresatem normy sankcjonowanej, którą przekroczył, nie wykonał czynu zabronionego, chociaż w rzeczywistości go wykonał. Pewnie jest tak dlatego, że w art. 18 § 1 k.k. próbuje się odszukać tylko jedną normę sankcjonowaną, którą można przełamać na cztery sposoby. Tymczasem w przepisie tym mamy cztery normy sankcjonowane i nie może być tak, aby ktoś, kto przełamie normę sankcjonowaną przez wydanie polecenia dokonania czynu zabronionego, w tym momencie swego czynu zabronionego nie dokonywał i dopiero zachowanie wykonawcy pozwalało na przypisanie mu przekroczenia normy sankcjonowanej. Czynem sprawcy polecającego jest wydanie polecenia, a nie wykonanie czynu zabronionego poleconego. Dlatego formy sprawstwa niewykonawczego należy interpretować w taki sam sposób, jak przy pozostałych formach niewykonawczych, czyli podżeganiu i pomocnictwie. Warto dodać, że przedstawiona propozycja nie znalazła akceptacji, a ustosunkowując się do niej prof. A. Liszewska podniosła, że sprawstwo, zdefiniowane ustawowo, jest czym innym niż nie sprawstwo. Sprawstwo musi się odnosić do sprawienia czegoś, czyli tego, co jest zawarte w przepisie szczególnym. Mówimy o sprawstwie czynu zabronionego, a nie o sprawstwie polegającym na poleceniu wykonania czynu. Jest tu inna formuła aniżeli przy podżeganiu i pomocnictwie. Sprawcą polecającym zabójstwa jest ten, kto doprowadza do zabicia człowieka, wydając takie polecenie, a jeżeli nie doprowadza – jest podżegaczem. Linia rozróżnienia, zdaniem Dyskutantki, jest jasna.

Prof. Andrzej Zoll, oceniając wygłoszone referaty jako znakomite, ustosunkował się do niektórych z wygłoszonych tez zarówno w referatach, jak i w dyskusji. M.in. zauważył, że od ogłoszenia prac Andrzeja Spotowskiego, Piotra Kardasa, Agnieszki Liszewskiej w zakresie dogmatyki współsprawstwa, podżegania i pomocnictwa w polskiej doktrynie uczyniono milowy krok do przodu, rezygnując z dotychczasowej sakralizacji poglądów Juliusza Makarewicza. Podżeganie i pomocnictwo przestały być postaciami zjawiskowymi, zaczęły funkcjonować jako normalne typy czynów zabronionych tylko zmultiplikowanych przez część znamion stałych i część znamion zmiennych. Jeżeli tak patrzymy na podżeganie i pomocnictwo, to niekonsekwencja kodeksu polega na niezmienieniu sankcji karnych, mimo że typy mają inny ciężar gatunkowy niż realizacja sprawcza tego, do czego się nakłaniało lub udzielało pomocy. Typy podżegania i pomocnictwa są typami abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo, a z tego trzeba wyciągnąć wniosek odnośnie sankcji karnej. Osobnym problemem jest usiłowanie podżegania i pomocnictwa, które – chociaż pojęciowo możliwe – jest, jak trafnie wywiódł prof. Kaczmarek, niekaralne. Dyskutant wskazał jednak inną dogmatyczną argumentację prowadzącą do takiego wniosku. Zdaniem A. Zolla karalność usiłowania do podżegania i pomocnictwa jest wyłączona nie dlatego, że obie te formy są rozszerzeniem odpowiedzialności karnej, podobnie jak przy usiłowaniu, wobec czego rozszerzanie rozszerzenia nie powinno mieć miejsca, ale dlatego, że podżeganie i pomocnictwo (które wcale nie są rozszerzeniem odpowiedzialności w stosunku do sprawstwa i nie są postaciami zjawiskowymi) stanowią odrębne typy abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo. I tak, w stosunku do wszystkich przestępstw abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo pojęciowo możliwe usiłowanie jest bezkarne, chyba że ustawodawca wyjątkowo wprowadza jego karalność, jak to ma np. miejsce w art. 128 k.k. Typy abstrakcyjnego narażenia charakteryzują się karalnością na przedpolu, więc usiłowanie ich byłoby dalszym cofnięciem karalności w pochodzie przestępstwa, co z punktu widzenia konstytucyjnego jest niedopuszczalnym mnożeniem zakazów i rozszerzeniem karalności. Do mitów wreszcie należy zaliczyć przekonanie Makarewicza o równoważności postaci sprawczych z tzw. zjawiskowymi. Koncepcja o równorzędności form ma obecnie zastosowanie tylko do postaci sprawczych z art. 18 § 1 k.k. Ponieważ zaś sprawstwo zostaje zrealizowane wraz z realizacją znamion sprawstwa, to gdy sprawca wykonujący znamion nie zrealizował, nie ma też żadnej postaci sprawstwa. Tym właśnie różni się sprawstwo od podżegania i pomocnictwa. Nawiązując do referatu prof. Agnieszki Liszewskiej i poruszonego problemu pozornej bezkarności czynności przygotowawczych przez możliwość przejścia na odpowiedzialność za podżeganie czy pomocnictwo, podkreślił, że trzeba wyraźnie odróżnić formy sprawcze od podżegania i pomocnictwa, co w ogóle nie stwarza, a wręcz wyklucza, możliwość zbiegu między sprawstwem a podżeganiem czy pomocnictwem.

W kwestii usiłowania bezwzględnie nieudolnego prof. A. Zoll wyraził pogląd, że jest ono niekaralne de lege lata, pod warunkiem, że tekst kodeksu czyta się w świetle przepisów Konstytucji, co jest powinnością podmiotu interpretującego prawo. Dopiero bowiem, gdy taka wykładnia jest niemożliwa, otwiera się droga do Trybunału Konstytucyjnego. Art. 13 § 2 k.k. pozwala na interpretację w kontekście konstytucyjnym, czyli w zgodzie z art. 31 ust. 3 Konstytucji i przez wąską wykładnię zwrotu „bezpośrednio zmierza do dokonania czynu zabronionego”, na konkluzję, że usiłowanie nieudolne nie jest postacią usiłowania zwykłego (udolnego), chociaż wymaga realizacji tych znamion, które w art. 13 § 1 k.k. zostały wymienione, a więc także i tego, że sprawca musi zmierzać bezpośrednio ku realizacji znamion typu czynu zabronionego.

Prof. Jarosław Majewski, nawiązując do wypowiedzi prof. W. Wróbla, postawił pytanie, czy art. 13 § 1 k.k. obejmuje również te przypadki, które są w art. 13 § 2 k.k., i odpowiedział na to pytanie negatywnie, wyciągając zarazem wniosek, że wobec tego na gruncie k.w. występuje karalność za usiłowanie udolne (zwykłe), ale nie za nieudolne. Gdyby, kontynuował, art. 13 § 2 k.k. pozostawał do art. 13 § 1 k.k. w stosunku jak lex specialis do lex generalis, to przy takim założeniu z najbardziej niebezpiecznymi przypadkami byłoby związane dobrodziejstwo nawet odstąpienia od wymierzenia kary, a te inne, mniej niebezpieczne, byłyby karalne w ramach usiłowania udolnego z § 1. Trudności, na które zwrócił uwagę sędzia S. Zabłocki, są pokłosiem wprowadzenia w miejsce syntetycznej formuły sprawstwa – formuły rozbudowanej, która na dodatek jest rozszerzana. Sprawstwo powinno być ujęte mniej więcej w następujący sposób – odpowiada za sprawstwo, kto doprowadza do wykonania czynu zabronionego, sam lub przez kogo innego. Mielibyśmy mniej wątpliwości, bo kryterium, jakkolwiek też ocenne, pozwalałoby na unikanie kazuistyki związanej z tzw. niewykonawczymi postaciami sprawstwa, a nadto pozwalałoby zachować zdrową intuicję kryminalno-polityczną. Pora za radą prof. M. Filara, w ramach porządkowania rzeczywistości, przystąpić do zmiany redakcyjnej przepisu, aby był lepszy.

Sędzia Wiesław Kozielewicz zaproponował poddanie pod rozwagę, czy wzorem rozwiązań obcych, nie ograniczyć podżegania przez dookreślenie sposobu nakłaniania „nakłania poprzez” z wyczerpującym wyliczeniem tych sposobów.

Prof. Tomasz Kaczmarek, nawiązując do dyskusyjnego wystąpienia prof. A. Zolla, uznał za interesujące, że niekaralność usiłowania podżegania dogmatycznie można uzasadnić zarówno, gdy traktuje się te figury jako postaci zjawiskowe, jak i pojmuje się je jako samodzielne typy o oryginalnym zestawie znamion – jako typy przestępstw abstrakcyjnego zagrożenia, sytuujące podżeganie i pomocnictwo na przedpolu dokonania.

Jako ostatni głos w dyskusji zabrał prof. Piotr Kardas, który z radością powitał propozycję sędziego S. Zabłockiego, aby Sąd Najwyższy ustalił kryteria delimitujące sprawstwo od pomocnictwa, przyznając, że byłoby najlepiej, gdyby Sąd Najwyższy odwołał się przy tym do teorii formalno-obiektywnej, ale dla uporządkowania orzecznictwa będzie korzystne, kiedy Sąd Najwyższy wybierze którąkolwiek z koncepcji, byle to uczynił w sposób wiążący zarówno siebie, jak i sądy powszechne. Odnosząc się do wystąpienia dra Ł. Pohla, stwierdził, że nikt nie kwestionuje równorzędności form sprawczych z art. 18 § 1 k.k. i z tej równorzędności musi coś wynikać, a wynika m.in. to, że odpowiedzialność tego, który wydaje polecenie, czy kieruje wykonaniem czynu zabronionego, opiera się nie na wydaniu polecenia czy kierowaniu, ale na sprawstwie, jak trafnie argumentowała prof. A. Liszewska. Odpowiedzialność jest nie za polecenie zabójstwa, ale za zabójstwo. Trzeba natomiast zastanowić się, czy słuszna jest tendencja do poszerzania definicji sprawstwa, którego Makarewicz w ogóle ustawowo nie definiował. Do niedawna w obręb tej definicji wchodziły trzy formy sprawstwa, obecnie wchodzą cztery, a proponuje się kolejne – czy potrzebnie?

Po zamknięciu obrad ogłoszono, że kolejna konferencja odbędzie się w maju 2007 roku ponownie w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Tematem jej będzie prawdopodobnie problematyka związana z wyłączeniem odpowiedzialności karnej.


1 Art. 31 ust 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. z dnia 16 lipca 1997 r., Nr 78, poz. 483) brzmi: „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”.

2 OSNKW 2003, nr 11–12, poz. 89.

3 Patrz teza z uchwały składu siedmiu sędziów z dnia 21 października 2003 r. w sprawie I KZP 11/03, OSNKW 2003, nr 11–12, poz. 89 – „Podżeganie może być popełnione w formie usiłowania, i to zarówno wtedy, gdy usiłujący bezskutecznie nakłania do czynu zabronionego o znamionach określonych w przepisach części szczególnej kodeksu karnego, jak i wtedy, gdy bezskutecznie nakłania do czynu zabronionego o znamionach podżegania”.

4 Patrz teza z postanowienia SN z dnia 20 października 2005 r. w sprawie II KK 184/05, OSNKW 2005, nr 12, poz. 120 – „O ile dla przyjęcia pomocnictwa niezbędne jest, znajdujące potwierdzenie w materiale dowodowym konkretnej sprawy, przekonanie sądu o tym, że istniała osoba indywidualnie oznaczona, względem działań której podejmowane były przez pomocnika czynności określone w dyspozycji przepisu art. 18 § 3 k.k. (oraz dyspozycji przepisu określającego znamiona przestępstwa, którego dopuszczał się sprawca), o tyle brak jest podstaw zarówno do twierdzenia, że osoba ta musi być z imienia i z nazwiska oznaczona w czynie przypisanym pomocnikowi, jak i do twierdzenia, że personalia tej osoby musza być znane pomocnikowi”.


Prokuratura

i Prawo 10, 2006
1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna