Apostoł miłości i przykładu Wstęp



Pobieranie 87.58 Kb.
Data28.04.2016
Rozmiar87.58 Kb.
Krzysztof Salachna

„Apostolstwo ojca Rudolfa Warzechy”



Apostoł miłości i przykładu
Wstęp
Niniejszy referat nie ma na celu przedstawiania całego dorobku i postaci
o. Rudolfa Warzechy, gdyż przy takim studium nie jest to możliwe, jego celem jest ukazanie sposobu realizacji przez o. Rudolfa przykazania pozostawionego przez Jezusa Chrystusa apostołom. Przykazania posługi miłości a także dawania świadectwa o Dobrej Nowinie.
Referat ten jest owocem studium opracowywanego dla potrzeb pracy magisterskiej, jednakże pragnienie oddania zebranych i opracowanych przeze mnie materiałów dla szerszego grona odbiorców wynikało z potrzeby serca, z potrzeby podzielenia się świadectwem świętości. Dla mnie osobiście, tak jak dla wielu osób, z którymi miałem możliwość kontaktu w trakcie gromadzenia tych materiałów o. Rudolf Warzecha, jawi się jako człowiek, który pozostawił po sobie niezatarte świadectwo świętości. Świadectwo świętości, którego dziś bardzo potrzeba każdemu z nas, dlatego mam nadzieję, że osoby które miały szczęście znać o. Rudolfa, odnajdą tutaj dziś wspomnienie kogoś bliskiego - Ojca, zaś dla osób, które pierwszy raz spotkają się
z historią jego życia i apostolstwa, będzie to wyzwaniem do refleksji się nad swoją wiarą oraz wezwaniem do jeszcze doskonalszego podążania za Chrystusem.
Apostolstwo
Temat referatu to apostolstwo śp. o. Rudolfa. Apostoł to innymi słowy człowiek realizujący wezwanie Chrystusa do głoszenia Dobrej Nowiny światu - swoim życiem.

Święty Josemaria Escriva pisał, iż apostolstwo chrześcijańskie - jest wielką katechezą,


w której poprzez osobiste obcowanie, poprzez lojalną, autentyczną przyjaźń wzbudza się
u innych głód Boga i pomaga się im odkrywać nowe horyzonty: z naturalnością, z prostotą, poprzez przykład dobrze praktykowanej wiary, dzięki uprzejmemu słowu, pełnemu jednak mocy Bożej prawdy
1. Osoby znające Ojca Rudolfa miały możliwość uczestniczenia w tej wielkiej katechezie jaką głosił on swoim codziennym życiem, swoim słowem.

Formacja – Dom Rodzinny
Podstawową wspólnotą Kościoła jest rodzina.2 Rodzice dla swoich dzieci są pierwszymi zwiastunami Dobrej Nowiny. Zwiastunami, którzy o prawdach ewangelicznych świadczą nie tylko słowem ale i przykładem własnego życia.3

Dla ludzkiej formacji o. Rudolfa istotne znaczenie miało środowisko z którego pochodził,


i w którym się wychowywał. Kościołem domowym byli dla młodego Stanisława Warzechy jego rodzice Wojciech i Stefania, pracujący na roli w Bachowicach.4 Świadectwo wiary rodziców pozwoliło Stanisławowi na pełne i ofiarne włączenie się w Kościół lokalny oraz na pielęgnacje łaski powołania jaką obdarzył go Bóg.

Matkę, Stanisław Warzecha stracił w wieku trzynastu lat, być może dlatego w pamięci utkwiły mu mocno postacie dwóch ciotek, Hani i Anieli. W dzieciństwie opowiadały mu często


o odpustach na Przemienienie Pańskie w Radoczy. Dzięki nim poznał również Karmel wadowicki, wędrując na odpust Matki Bożej Szkaplerznej. Potem do jego rąk trafiły pamiętniki św. Teresy
od Dzieciątka Jezus – Dzieje duszy. Jak wspominał w 1998 r. po ich lekturze jeszcze większą sympatią zaczął darzyć kapłaństwo i Karmel.5 Jedną z pierwszych inspiracji dla Stanisława, była również barwna postać świątobliwego i lubianego w Bachowicach proboszcza ks. dra Franciszka Gołby (1862 - 1944).6

Z życia ks. F. Gołby – wspominał o. Rudolf - utkwiły mu w pamięci dwa zdarzenia. Pierwsze, gdy w uroczystość św. Szczepana zemdlał on w trakcie odprawiania mszy św. przy ołtarzu Serca Jezusowego; i drugie, gdy zabrał go wraz z kolegami, po lekcjach, do pomocy przy budowie kościoła. O. Rudolf po latach stwierdził, że wydarzenia te charakteryzowały życie ks.


Gołby: Ołtarz, służba Bogu i bliźniemu aż do zemdlenia. Młodzież, szkoła, praca dla społeczeństwa, nauczanie takiej pracy aż do utrudzenia i krwi na dłoniach. Oto cały ks. Prałat: jego dusza, serce
i spracowane dłonie. Reszta z jego życia to tylko rozwinięcie i szczegóły.
7 W motto życia kapłańskiego ks. F. Gołby: Z ludu jestem, znam lud i kocham lud, dla chwały Bożej i dla ludu chcę pracować jako kapłan 8, można dopisać również życiorys o. Rudolfa Warzechy.

Formacja - Zakon

Formacja zakonna i droga do kapłaństwa Stanisława Warzechy rozpoczyna się już


1 września 1932 r.9 z chwilą wstąpienia do Gimnazjum Prywatnego OO. Karmelitów Bosych im. św. Józefa w Wadowicach. Gimnazjum to spełniało w owym czasie rolę niższego seminarium zakonnego. 10

Właściwa formacja zakonna o. Rudolfa rozpoczęła się po trzech latach Gimnazjum11,


w momencie oficjalnego wstąpienia do zakonu Karmelitów Bosych i rozpoczęcia przez niego nowicjatu w Czernej. Dnia 28 sierpnia 1935 roku12 brat Rudolf od Przebicia Serca św. Matki Naszej Teresy otrzymał habit zakonny z rąk czerneńskiego przeora o. Alfonsa Marii Mazurka13.

W sierpniu 1936 r., po złożeniu pierwszych ślubów zakonnych, br. Rudolf przybył do Wadowic, by zakończyć ośmioklasowe gimnazjum i złożyć maturę. Tu znalazł się pod okiem kolejnego, wymagającego magistra o. Augustyna Kozłowskiego.14 Stał się człowiekiem o bogatym życiu duchowym. Postępował wciąż naprzód w duchowym rozwoju, nie pozwalając, by intensywna nauka szkolna przytłumiła w nim życie modlitwy.

O. Otto Filek OCD wspomina, iż brat Rudolf przyswoił sobie - i przez całe życie ponowicjackie, kleryckie i kapłańskie, zachowywał - taką postawę zewnętrzną, jaką mu wpoili jego pierwsi formatorzy. Cechowały ją: skromna i pobożna postawa zewnętrzna, spokojne poruszanie się, ciche mówienie, spuszczone oczy. W jego sylwetce jeden ze szczegółów był nader wymowny,
o. Rudolf zawsze chował ręce pod szkaplerzem, prawą ręką przyciskając do piersi krzyż profesyjny
.15

Po maturze br. Rudolf rozpoczął studia filozoficzne. W czasie studiów teologicznych br. Rudolf był wzorem zachowania etyki studenckiej, znany był z wierności wszystkim przepisom


i porządkowi domowemu. Bezpośredni okres przygotowania do święceń kapłańskich br. Rudolf spędził w Czernej, gdzie kontynuował czwarty rok studiów teologicznych. Do święceń przygotowywał się w skupieniu i takim przejęciu, że w czasie rekolekcji poprzedzających święcenia cierpiał na bezsenność. Przyjął je 24 czerwca 1944 r. w czerneńskim kościele karmelitów bosych.

Kapłaństwo
Wydawać by się mogło, że na tym etapie, po złożeniu uroczystych ślubów zakonnych
i przyjęciu święceń kapłańskich, zakończy się formacja zakonna i kapłańska o. Rudolfa. Tak jednak nie było. O. Rudolf formował się nadal poprzez osobisty kontakt z Panem na modlitwie, lekturę dzieł świętych karmelu i ciągły rozwój duchowy oraz posługę duszpasterską tak ad intra jak i ad extra Zakonu. Można powiedzieć, że jeśli do momentu święceń kapłańskich kształtowały o. Rudolfa bardziej modlitwa, umartwienie, skupienie, cichość i inne cnoty, to na drodze Chrystusowego kapłaństwa głębiej zaczął go rzeźbić krzyż.

Pierwszym bolesnym doświadczeniem dla o. Rudolfa, była śmierć nowicjusza, br. Franciszka Powiertowskiego zamordowanego przez niemieckich żołnierzy, gdy jako socjusz magistra czerneńskiego, kilka miesięcy po święceniach, prowadził grupkę nowicjuszy i kleryków, powracających z pracy w Siedlcu do klasztoru.16

Kolejne trudne doświadczenie wojenne to śmierć przeora czerneńskiego o. Alfonsa Mazurka. Przeżycia te zbliżyły o. Rudolfa do tajemnicy krzyża. Wydarzenia te opisał potem szczegółowo w czerneńskiej kronice klasztornej.17

Po zakończeniu wojny o. Rudolf bywał na przemian to magistrem braci kleryków, to kapelanem bractwa Dzieciątka Jezus. Zaś w ostatnich latach życia widać u niego było szczególny charyzmat duszpasterza chorych, o czym świadczą liczne świadectwa, tak chorych wśród których pracował, jak i pracowników służby zdrowia.


Inspiracje Apostolskie

Całe życia zakonne i kapłańskie o. Rudolfa naznaczone było miłością do Chrystusa, Kościoła i Zakonu. Jego aktywność apostolska wypływała z umiłowania Chrystusa, które zaprowadziło go do życia zakonnego, z posłuszeństwa Kościołowi i z właściwego odczytania charyzmatu Karmelu Terezjańskiego, oraz z miłości bliźniego.

Wśród duchowych inspiracji działań duszpasterskich o. Rudolfa, oprócz właściwej lektury dokumentów Kościoła i Zakonu, wymienić należy również wzór życia i posługi apostolskiej świętych, w tym w uprzywilejowany sposób - świętych Karmelu.

Umiłowanie przez o. Rudolfa przykładu świętych zauważyć można m. in. po lekturze zeszytów z jego notatkami, jakie pozostały w Archiwum Klasztoru w Wadowicach18. Świadectwem fascynacji o. Rudolfa świętymi i ich działalnością pozostanie również zbiór jego artykułów opublikowanych w Głosie Karmelu, czy Pod opieką św. Józefa19. We wspomnieniu o


o. Rudolfie, jego kolega kursowy o. Otto Filek napisał m.in.: (…) Poznać go można w serii 40 artykułów „Dla dzieci” (…) zwrócę tu uwagę, że w tych artykułach przejawia o. Rudolf swoją osobistą duchowość (…)20.

Wśród szczególnie chętnie cytowanych przez o. Rudolfa świętych wymienić należy św. Teresę od Jezusa i św. Jana od Krzyża – doktorów Kościoła i duchowych rodziców reformowanego karmelu. Kolejnym Świętym, który wywarł duży wpływ na posługę duszpasterska o. Rudolfa był św. Rafał Kalinowski, karmelita bosy. Św. Rafał był m.in. przeorem i budowniczym klasztoru


w Wadowicach, w którym od 1981 roku aż do śmierci pracował o. Rudolf.

O. Rudolf bardzo wyraźnie korzystał z przykładu życia i posługi św. Rafała Kalinowskiego, był jego wielkim czcicielem, z wielkim zapałem organizował wtorkowe nabożeństwa ku czci błogosławionego, a następnie świętego w wadowickim klasztorze, które gromadziły wielu wiernych. O. Rudolf szerzył kult św. Rafała również w wadowickim szpitalu, wśród osób chorych, których intencje przedstawiał Bogu za jego pośrednictwem.21

Wśród świętych, którzy wywarli wpływ na duszpasterstwo o. Rudolfa wymienić trzeba również; św. Teresę od Dzieciątka Jezus – ogłoszoną patronką misji, której troska o świat była również inspiracją dla apostolstwa o. Rudolfa w duchu dziecięctwa Bożego. Dużą uwagę poświęcał o. Rudolf również lekturze dzieł Edyty Stein – karmelitanki bosej s. Teresy Benedykty od Krzyża, – która zginęła zagazowana w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu
w 1942 roku.

Wielki szacunek dla świętych i niegasnący zachwyt nad ich życiem i świadectwem miłości Boga i bliźniego widoczny był także w czasie rozmów z o. Rudolfem, głoszonych przez niego konferencji i kazań, a także pisanych przez niego listów. Zachwyt ten był niejako ogniem rozpalającym w o. Rudolfie płomień żarliwości w apostolskiej posłudze bliźniemu.


Apostolstwo – posługa w Środowisku Lokalnym
Życie o. Rudolfa było poświęcone Chrystusowi i głoszeniu Jego nauki, tak przez modlitwę, jak i działalność duszpasterską między wiernymi, gdyż Zakon Karmelitów Bosych ma charakter kontemplacyjno – apostolski. W aktach personalnych karmelitów bosych prowincji Ducha Świętego pod numerem AP 64 możemy odnaleźć wykaz placówek, w których przebywał i pracował o. Rudolf Warzecha.

W roku 1944 o. Rudolf po przyjęciu święceń kapłańskich rozpoczął posługę duszpasterską w Czernej gdzie przebywał do 1946 roku. W 1946 roku został przeniesiony do Wadowic, gdzie pozostał do 1948 roku pełniąc tam obowiązki podprzeora. Następnie w 1948 roku został przeniesiony na stanowisko podprzeora do krakowskiego klasztoru, gdzie przebywał do 1951 roku. W latach 1951 do 1952 przebywał krótko w Przemyślu, zaś od 1952 roku został przeniesiony do Wadowic, gdzie pełnił obowiązki magistra nowicjatu do 1953 roku. W roku 1953 kilka miesięcy spędził na fundacji w Kluszkowcach, zaś na przełomie roku 1953/1954 przebywał w Warszawie. Od roku 1954 o. Rudolf pracował przez 12 lat w Krakowie, aż do przeniesienia go w 1966 r. do Wadowic, gdzie przebywał do roku 1972. Następnie w latach 1972 do 1981 pełnił obowiązki magistra nowicjatu w Czernej. Zaś w roku 1981 został przeniesiony do Wadowic, gdzie pozostał już do swej śmierci w 1999 roku.

Z powyższych informacji, można wyłonić miejsca, gdzie apostolska posługa o. Rudolfa wobec świeckich osób dorosłych była szczególnie widoczna z uwagi na dłuższy okres, jaki w nich przebywał. Jako kapłan mimo dość częstych przenosin o. Rudolf pracował tylko w kilku miejscach, tj. w: Czernej, Krakowie, Wadowicach, Przemyślu, Warszawie i Kluszkowcach. Jednakże, zauważyć należy, iż jego pobyt w Przemyślu, Warszawie i Kluszkowcach był stosunkowo krótki. W czasie pracy apostolskiej w Czernej o. Rudolf najprawdopodobniej, oddany był szczególnie obowiązkom wychowawcy młodzieży. Miejscami, gdzie bardzo wyraźnie zaznaczył swą obecność, jako apostoł Chrystusa wobec dorosłych osób świeckich, są na pewno Kraków i Wadowice, o czym świadczą liczne wspomnienia świadków tejże działalności.

Błędnym byłoby jednak przekonanie, iż o. Rudolf, swą działalność duszpasterską ograniczał tylko do miejsc, w których przebywał. Środowisko lokalne było w jego posłudze czymś więcej niż tylko terytorialny obszar miejsc, gdzie skierowali go przełożeni zakonni. Ojciec Rudolf miał szczególny dar nawiązywania kontaktów nie tylko na płaszczyźnie towarzyskiej, lecz również głębszej duchowej. Sposobnością do nawiązywania takich kontaktów były wyjazdy na spowiedź sióstr zakonnych, wyjazdy na rekolekcje czy na dni skupienia. Jak napisał w swej książce o. Honorat Gil, współbrat o. Rudolfa, wspólnoty tworzące się wokół o. Rudolfa nie były osławionymi „towarzystwami wzajemnej adoracji”. O. Rudolf podprowadzał do Boga i równocześnie dyskretnie uwrażliwiał na człowieka22.


Apostolstwo – we własnej Wspólnocie Zakonnej
Pisząc o o. Rudolfie jako apostole środowiska lokalnego, nie można pominąć wspólnoty zakonnej osób duchownych i zakonnych, z którymi się spotykał, środowiska, w którym żył
i prowadził działalność duszpastersko - sakramentalną. Było to dla niego pierwsze środowisko,
w którym swoim przykładem życia świadczył o Chrystusie.

Wspólnota zakonna nie jest zwykłym zgromadzeniem chrześcijan poszukujących osobistej doskonałości, ale jest udziałem w tajemnicy Kościoła i świadectwem o Chrystusie żyjącym w swym Kościele, jest żywym odzwierciedleniem i szczególnym urzeczywistnieniem komunii.

Wspólnota zakonna powinna być miejscem wzajemnej ewangelizacji, podporą we wspólnym wzrastaniu w Chrystusie, wspólnym dzieleniem i wspólnym poszukiwaniem23. Podstawowym więc świadectwem, jakie pozostawia po sobie zakonnik, jest świadectwo życia, złożone wobec własnej wspólnoty zakonnej. Ojciec Rudolf pozostał w pamięci wielu współbraci zakonnych jako świątobliwy wychowawca, a nade wszystko prawdziwy współbrat. Świadectwo życia autentycznie chrześcijańskiego, przepojonego duchem Ewangelii i mocą sakramentów Kościoła, miłością Boga i bliźniego, jest pierwszą formą apostolstwa, jakim powinien charakteryzować się każdy chrześcijanin, a w sposób szczególnie radykalny osoba poświęcona całkowicie Bogu. Świadectwo to nazywane jest apostolstwem znaku (KK, 44), apostolstwem miłości (DZ, 6) albo apostolstwem przykładu·. Apostolstwo to wypływa niejako z samej natury życia chrześcijańskiego, a w szczególny sposób życia konsekrowanego. Podstawowe znaczenie dla tej formy apostolstwa posiada na pewno, tak ważny dla zakonu karmelitańskiego i życia konsekrowanego, apostolat modlitwy. Jest to w przypadku zakonów kontemplacyjnych świadectwo płynące bezpośrednio z powołania, polegające na nieustannym przebywaniu z Panem (VC 7). Całkowite oddanie się Chrystusowi na Jego wyłączną służbę karmi się bowiem nieustannie modlitwą i pokutą (VC 44).

Apostolstwo osoby zakonnej, apostolstwo instytutów życia konsekrowanego jest również zbiorowym świadectwem o Chrystusie. Papież Paweł VI podkreślił to w adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi, pisząc, iż świadczenie o ubóstwie i oderwaniu od rzeczy tego świata,


o czystości, o posłuszeństwie jest wyzwaniem tak wobec świata, jak i Kościoła (nr 69). Świadectwo życia konsekrowanego, tj. życia w czystości, ubóstwie i w posłuszeństwie, modlitwa i pokuta to niejako fundamenty, nie tylko życia zakonnego, ale również apostolstwa znaku.

Do pracy w formacji zakonnej trafił o. Rudolf zaraz po swych święceniach kapłańskich. Jego pierwszym miejscem pracy jako wychowawcy była pomoc w obowiązkach magistra nowicjatu o. Bazylemu Jabłońskiemu w Czernej. Był to obowiązek niełatwy i wymagający. Od tej pory przez prawie pięćdziesiąt lat pełnił o. Rudolf obowiązki wychowawcy młodzieży. Przez dwa lata był socjuszem w Czernej (1944 - 1946), trzy lata magistrem w Wadowicach (kleryków w latach 1946 – 1948, następnie od 1952 do 1953 r. nowicjuszy), piętnaście lat magistrem studentów teologii w Krakowie (1948 – 1951, 1954 - 1966), dziewięć lat magistrem nowicjuszy w Czernej (1972 - 1981), osiemnaście lat ojcem duchownym Niższego Seminarium Duchownego w Wadowicach (1966 – 1972, 1981 - 1993).

W Niższym Seminarium, jako ojciec duchowny, był spowiednikiem i formatorem życia religijnego wychowanków. W nowicjacie wprowadzał młodych zakonników w życie zakonne, przede wszystkim zaś w życie modlitwy, poprzez konferencje i osobiste rozmowy. Potrzeba było tu umiejętności dobrego wychowawcy, aby nie gasząc zapału młodych ludzi, wychowywać ich do dojrzałej odpowiedzialności w późniejszym życiu. Praca ze studentami teologii była jeszcze bardziej wymagająca, szczególnie gdy chodziło o życiowe decyzje poprzedzające złożenie przez nich uroczystych ślubów wieczystych i przyjęcia sakramentu kapłaństwa.

Jak pisze o. H. Gil24, naczelną zasadą o. Rudolfa było pełne zaufanie do wychowanków, do ich dobrej woli. W bezpośrednim kontakcie z wychowankami cechowały go: dobroć25, cierpliwość, sprawiedliwość, opanowanie, ale również stanowczość26.

Jeden z nowicjuszy, wychowanków o. Rudolfa, wspomina, iż podczas nocnych modlitw w kaplicy odmawiano głośno modlitwy brewiarzowe, recytując psalmy. Kiedyś przed modlitwami, o. Rudolf zwrócił uwagę, że chorzy poprzez te głośne modlitwy nie mogą spać i polecił odmawiać psalmy szeptem. Był to jakże wymowny znak jego troski o chorych, a równocześnie świadectwo dla młodych nowicjuszy27.

O. Rudolf jako wychowawca pociągał młodzież własnym przykładem; pobożnością, głęboką wiarą, wiernością modlitwie i życiem pełnią charyzmatu karmelitańskiego28.

Należy w tym miejscu podkreślić, że o. Rudolf sam wychowany przed Soborem Watykańskim II, rozmiłowany w tradycji i historii Zakonu, potrafił docenić dobro, które niosła współczesność. Był przede wszystkim człowiekiem otwartym na wszelkie dobro i w tym kierunku wychowywał swoich podwładnych. Jak pisze o. H. Gil, studenci mieli dostęp do wszystkich ówczesnych czasopism katolickich i większość korzystała z tej możliwości29.

Wierny Regule i Konstytucjom zakonnym był przede wszystkim człowiekiem i kochającym współbratem. Jego dobroduszności mogli doświadczyć wszyscy współbracia przebywający z nim


w kolejnych domach, w których pracował. Świadectwem tego może być fragment przemówienia
o. Prowincjała W. Kiwiora OCD nad trumną zmarłego o. Rudolfa: W opinii współbraci i w opinii wielu osób o. Rudolf żył świątobliwie30, żył troskami i nadziejami Kościoła i Ojca Świętego, był zawsze zatroskany o dobro Zakonu, Prowincji, domu zakonnego, w którym żył oraz o dobro każdego współbrata. 31

Ojciec Rudolf potrafił ukazywać współbraciom poprzez ciche posługi, w szczególny sposób pod koniec swego życia, piękno ewangelicznej służby i płynącą z niej radość. Radość


z wykonywania posług kapłańskich. Świadectwem dla wielu współbraci była na pewno historia jego najszczęśliwszego dnia kapłaństwa w Karmelu opowiadana przez niego przy okazji rocznicy pięćdziesięciolecia święceń kapłańskich, w Wadowicach 24. czerwca 1994 r. Było to w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny, kiedy wracając z krakowskich Błoni, po udzieleniu komunii świętej wiernym w jednym z sektorów, komunikował i spowiadał jeszcze do późna wiernych spotkanych przypadkowo na jednym z krakowskich osiedli, przez które przechodził.32 Także ufność o. Rudolfa w potęgę modlitwy i w pośrednictwo u Boga świętych, a szczególnie św. Rafała Kalinowskiego, było cichym, a jednocześnie jakże głębokim świadectwem dla współbraci33.
Apostolstwo – wobec innych osób konsekrowanych i zakonnych
O. Rudolf w swej posłudze apostolskiej, w głoszeniu Chrystusa, nie zawężał się tylko do posługi wewnątrz klasztoru. Zgodnie z charyzmatem Karmelu terezjańskiego był zakonnikiem otwartym na potrzeby duchowe innych osób zakonnych, o czym świadczą również liczne wspomnienia tych osób. Przez wiele osób żyjących według rad ewangelicznych o. Rudolf Warzecha był poszukiwany jako ceniony kierownik duchowy.
Apostolstwo – Ojciec Duchowy

O. Rudolf zdawał sobie sprawę z prawdziwego pochodzenia i zadania duchowego ojcostwa i w tym świetle je realizował. Był on prawdziwym ojcem duchowym, ojcem miłości i miłosierdzia. Nie zamykał swej posługi do określonych ram czasowych, lecz w miarę możliwości posługiwał potrzebującym w każdej wolnej chwili. Być ojcem duchowym w sakramencie pokuty – jak pisze w swym artykule o. Antoni Nowak - znaczy być przyjacielem grzeszników. Spowiednik nie jest panem, lecz sługą Bożego przebaczenia. (…) Lep1iej będzie dla ojca duchowego, gdy będzie sądzony przez Chrystusa za to, że był za łagodny, aniżeli za to, że był za surowy w sakramencie pokuty.34

Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 1466 mówi również, iż spowiednik powinien modlić się i pokutować za tego, który upadł, powierzając go miłosierdziu Pana. O. Rudolf prowadził życie umartwione, pokutował również za powierzone sobie dusze. Mówi o tym m.in. jedno ze wspomnień pośmiertnych o o. Rudolfie, siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus:

O. Rudolf przyjeżdżał od czasu do czasu do Polanki Wielkiej, kiedy nie było tam jeszcze stałego kapelana. (…) Po wyjeździe Ojca zawołała mnie siostra zajmująca się przygotowaniem Jego pokoju i pokazała pościel, na której Ojciec „spał”. Była zupełnie nienaruszona. (…) Zastanawiałyśmy się gdzie o. Rudolf spał. Chyba na podłodze, albo przemodlił całą noc przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy. Ojciec Rudolf prowadził życie bardzo umartwione. Słyszałam od wielu sióstr, że gdy Ojciec spowiadał wielkich grzeszników, zadawał im minimalną pokutę, a sam pokutował za nich zadając sobie surową pokutę fizyczną.35

O. Rudolf jako spowiednik i kierownik duchowy troszczył się nie tylko o sprawy duchowe powierzonych sobie osób, lecz również o ich rodziny a nawet o pracę. Zainteresowanie to nie było wynikiem niezdrowej ciekawości, lecz owocem prawdziwej Chrystusowej troski o człowieka w jego integralnym wymiarze, jaka przejawiało się w posłudze o. Rudolfa. Jak wspomina jedna z sióstr zakonnych: O. Rudolf tak bardzo rozmodlony i skupiony, tchnący pokorą i poddaniem się woli Bożej, potrafił być z drugiej strony bardzo obecny w świecie i problemach dotykających nie tylko jednostkę, ale całe społeczeństwo. Zależało Mu na tym, by ludzie godziwie żyli, aby nie byli bezkarnie wykorzystywani. Cieszył się, gdy ktoś troszczył się o dobro wspólne np. miasta, gminy.36

Dla wielu osób zakonnych o. Rudolf Warzecha jawił się jako przykład, wzór życia zakonnego37. Postać o. Rudolfa wyróżniała umiejętność tworzenia atmosfery harmonii, pokoju i dobra. Jak wspomina zakonnik ze zgromadzenia Braci Albertynów (…) Kiedy po raz pierwszy spotkałem się z o. Rudolfem ujęła mnie pewna trudna do określenia atmosfera nadprzyrodzoności, jaką wyczuwałem podczas rozmowy. Oczywiście nie chodzi tu o jakieś nadzwyczajne zjawiska, lecz o pokój, skupienie, harmonię ducha, jakie mi się udzielały. Ujęła mnie delikatność tej osoby oraz pokora i dobroć połączone jednak z realizmem oceny nurtujących mnie problemów. Osoba o. Rudolfa, przykład jego życia skromność, pokora wewnętrzna i pokora gestów (choćby bardzo delikatny sposób pukania do drzwi) budziły szacunek i pewien respekt. Jednak jego naturalność i bezpośredniość niwelowały jakiś nadmierny dystans. Można było zawsze być pewnym życzliwego przyjęcia i wysłuchania.(…)38

Specyficzna atmosfera, jaką tworzył o. Rudolf była niewątpliwie wynikiem właściwego przeżywania powołania zakonnego i życia we wspólnocie osób oddanych Bogu na wyłączną własność. Był to również owoc wielu godzin spędzonych na modlitwie przed Boskim Oblubieńcem i medytacji Pisma Świętego39.

Dzięki tej autentycznej pobożności wiele osób zakonnych i nie tylko, polecało się jego modlitwom mając ufność w wyproszenie przez niego potrzebnych łask u Boga. Także po Jego śmierci wiele osób nie tylko nie utraciło, lecz jeszcze umocniło swą ufność w Jego pomoc40. Świadectwo przykładu, jakie dawał swoim autentycznym życiem o. Rudolf Warzecha było dodatkową pomocą, jakby wskazówką dla osób zakonnych szukających kierownictwa duchowego. Dzięki takiemu świadectwu o wiele łatwiej było takim osobom powierzyć swoje życie duchowe temu kapłanowi. Świadectwo to stawało się jednocześnie wezwaniem dla innych osób zakonnych do zaangażowania, większej gorliwości w życiu zakonnym, a przez to było jakby cichym głoszeniem Chrystusa. O. Rudolf głęboko ufał w Bożą Opatrzność i pomoc świętych. Ufność tę zaszczepiał również w sercach powierzonych sobie osób.
Apostolstwo – wśród dzieci i młodzieży
O. Rudolf Warzecha w czasie pełnienia swej posługi wiele czasu poświęcał pracy z dziećmi. Świadczy o tym m.in. prowadzenie bractw Dzieciątka Jezus przy karmelitańskich klasztorach
w Czernej, Wadowicach i Krakowie, a także cała seria artykułów dla dzieci. Jak wspomina o. Otto Filek: Szczególne osiągnięcia miał o. Rudolf w kierowaniu bractwami Dzieciątka Jezus przy naszych kościołach w Czernej, Wadowicach i Krakowie. Przyciągał dzieci swoją łaskawością, naukami pełnymi zachęt trafiających do serca i do rozumu, do uczuć jak i woli. Tu objawił się jego talent pedagogiczny. Poznać go można w serii 40 artykułów „Dla dzieci”, drukowanych w rocznikach 1948 – 1957 w „Pod Opieką św. Józefa”. (…) Podpisywał je „Wasz przyjaciel o. Rudolf”. Zwrócę uwagę, że w tych artykułach przejawia o. Rudolf całą swoją osobistą duchowość. 41

Ówczesna działalność o. Rudolfa w bractwach Dzieciątka Jezus była o tyle ważna, że


w szkołach średnich i podstawowych propaganda komunistyczna starała się usunąć Chrystusa
i Kościół z życia młodych ludzi42. Szczególną cechą o. Rudolfa było nawiązywanie osobistych kontaktów zarówno z dziećmi, jak i z dorosłymi. Podobne kontakty nawiązywał również
z niektórymi penitentami. Stawał się dla nich prawdziwym ojcem duchowym i opiekunem.
Z wieloma spośród tych osób utrzymywał kontakt także w późniejszym czasie. Tworzyli oni swoistą rodzinę duchową, z którą regularnie spotykał się na rekolekcjach i dniach skupienia w Czernej.43

Posługa duszpasterska o. Rudolfa wobec dzieci i młodzieży w bractwach Dzieciątka Jezus nie ograniczała się tylko do organizowania nabożeństw, wygłaszania konferencji czy wspólnego przygotowywania przedstawień religijnych, choć części te były istotnym elementem. Była o wiele bardziej perspektywiczna i nastawiona na przyszłość, na dalsze życie tych osób. Natomiast świadectwo życia o. Rudolfa było formą ewangelizacji wobec młodzieży, której skutki były widoczne w ich dorosłym życiu. O. Rudolf miał dobry kontakt z młodzieżą i potrafił znaleźć dla nich zajęcia, które przydatne były w ich późniejszym, dorosłym życiu.


Apostolstwo – wobec osób świeckich
Kolejnym środowiskiem lokalnym, w którym o. Rudolf pełnił posługę apostolską, było środowisko osób świeckich, z którymi się spotykał. Było to środowisko ludzi, których spotykał podczas swej posługi w różnych domach zakonnych, w których przebywał, jak również wiele innych osób, którym służył jako kapłan i zakonnik w czasie swego życia. Jak pisze w swej książce o. Honorat Gil: Specjalnością o. Rudolfa (…) było nawiązywanie bardzo osobistych kontaktów zarówno z dziećmi, jak i z dorosłymi. Takie kontakty nawiązywał również z niektórymi penitentami. Stawał się ojcem, opiekunem, który dyskretnie troszczył się o spotkanego człowieka.44

Regularnie organizował dni skupienia w Czernej dla poznanych przez siebie osób, które szukały u niego duchowej pomocy, kierownictwa. W czasie tych dni skupienia spotykały się z


o. Rudolfem całe rodziny. Niejednokrotnie były to osoby, które jeszcze jako dzieci należały do Bractw Dzieciątka Jezus prowadzonych przez o. Rudolfa w Wadowicach i Krakowie45. Ojciec Rudolf potrafił wokół siebie skupić osoby o różnym poziomie wykształcenia, gdyż przede wszystkim patrzył na serce człowieka i na jego pragnienie komunii z Bogiem a nie wykształcenie. Posługa ta sprawiała mu wiele radości, była to autentyczna miłość Boga przejawiająca się w miłości do bliźniego.

W Krakowie spędził z przerwami w sumie piętnaście lat, zaś w Wadowicach 29 lat. W Krakowie praca duszpasterska o. Rudolfa skupiała się (oprócz obowiązków wychowawcy młodzieży karmelitańskiej) przede wszystkim na posłudze konfesjonału i kierownictwa duchowego, jak również prowadzeniu Bractwa Dzieciątka Jezus, co zapewne było dla niego sposobnością do kontaktów z rodzicami. Zaś w Wadowicach oprócz wyżej wymienionych, charakterystycznym rysem jego posługi była praca w szpitalu, jak również szerzenie kultu wpierw błogosławionego a od roku 1991 świętego Rafała Kalinowskiego. W każdy wtorek, o Rudolf, prowadził wieczorną mszę św. i nabożeństwo ku czci tego świętego, za jego przyczyną polecał Bogu problemy i cierpienia osób, które spotykał. Na tych nabożeństwach gromadziło się wiele osób, tak mieszkańców Wadowic, jak również rodzin i znajomych chorych leżących w Wadowickim szpitalu, gdyż o. Rudolf zawsze polecał ich intencje w tych nabożeństwach.


Apostolstwo – osoby chore
Jak pisze Jan Paweł II temat cierpienia jest tematem ogólnoludzkim, który towarzyszy człowiekowi pod każdym stopniem długości i szerokości geograficznej·. Osoba chora w szczególny sposób odczuwa na sobie bezsilność wobec zła choroby i cierpienia. Z pomocą w sferze fizycznej idzie medycyna, lecz w sferze duchowo – psychologicznej mogą pomoc osoby, potrafiące słuchać i autentycznie pocieszyć. Świadectwo wobec osoby chorej nie zamyka się tylko w okresie choroby, autentyczna posługa ewangeliczna wobec chorego zostawia w nim niezatarte wspomnienie, apostolskie świadectwo.

Troska o. Rudolfa o osoby chore i cierpiące towarzyszyła mu od początków kapłaństwa. Jak wspomina, jedna z osób, które osobiście znały o. Rudolfa, pomagał on chorym już w Krakowie. (…) Pomagał im nie tylko modlitwą. W Wielki Piątek nasze Bractwo [Dzieciątka Jezus] miało adorację przy Grobie Bożym. Nasze nazwiska były rozpisane przy dwóch klęcznikach. Przed kościołem podeszła do mnie nieznana 16 - letnia dziewczynka. Jak się później okazało miała na imię Wandzia. Wyraziła ona życzenie wzięcia udziału w adoracji. O. Rudolf przydzielił ją mnie do pary. Po godzinie, kiedy podnosiłyśmy się z klęczników dziewczynka zemdlała. Przenieśliśmy ją do zakrystii. Kiedy przyszła do siebie Ojciec zapytał ją gdzie mieszka. Okazało się, że mieszka niedaleko mojego domu. Ojciec poprosił mnie abym ją odprowadziła do domu. Zanim ruszyłyśmy Ojciec przyszedł z kucharzem, który cztery świeże i pachnące makowce. Okazało się, bowiem, że Wandzia miała kilkoro młodszego rodzeństwa, w tym jedno z upośledzeniem fizycznym i umysłowym. W domu bieda, izba w suterynie. W domu na święta nic nie było. Natychmiast zorganizowaliśmy pomoc. Z inicjatywy Ojca zaopiekowałam się tą rodziną, zwłaszcza tym chorym dzieckiem przez dłuższy czas.(…)46

O. Rudolf swą troskę o chorych i cierpiących zaszczepiał również w sercach otaczających Go osób. Odwiedzał też chorych, pomagał im i modlił się za nich. Wspominał mi, że był z Komunią Świętą u 17-letniej Irenki. Irenka po chorobie Haynego – Medina przykuta była na stałe do wózka inwalidzkiego. Prosił mnie abym czasem do niej poszła i porozmawiała z nią, bo czuje się ta dziewczynka bardzo osamotniona. 47 Nie poprzestawał na własnym świadectwie troski o Chrystusa w chorym człowieku, lecz przekazywał tą troskę innym osobom. Dzielił się tym specyficznym sposobem posługiwania Chrystusowi w najbardziej potrzebujących. Jak wspomina jedna z wychowanek o. Rudolfa Warzechy: Kiedy byłam w liceum i o. Rudolf dowiedział się, że po jego ukończeniu wybieram się do szkoły pielęgniarskiej, często posyłał mnie do obłożnie chorych – zarówno dorosłych jak i dzieci. Najczęściej przesyłał dla nich książki, niekiedy gazetkę „Pod opieką św. Józefa”, redagowaną przez oo. Karmelitów, do której też sam pisał artykuły. Moja rola polegała na pielęgnacji oraz także czytaniu osobom ciężko chorym. Miałam wrażenie, że posyłając mnie do tych ciężko chorych i sparaliżowanych ludzi, dzieci po Haynego –Medina chciał mnie wypróbować czy nadaję się do tego zawodu.(…)48 Kiedy już po dyplomie pracowałam w szpitalu jako pielęgniarka przychodził o.Rudolf do nas, gdyż nie miałyśmy kapelana. Leżały tam po parę miesięcy dzieci i młodzież z chorobami przewlekłymi (…). O. Rudolf często przychodził do nich z posługą religijną. Ale też odwiedzał je często, przynosił książki, owoce i słodycze. Dzieci za nim przepadały. (…)49

Od 1984 roku o. Rudolf Warzecha zaczął systematycznie odwiedzać chorych w szpitalu wadowickim. Nigdy nie był oficjalnym kapelanem szpitala, a jedynie zastępował lub uzupełniał jego posługę. Odwiedzał też chorych w domach, szczególnie w pierwsze piątki służył im pomocą sakramentalną poprzez spowiedź i komunię świętą.50 W archiwum klasztoru Karmelitów Bosych


w Wadowicach można znaleźć Księgę Chorych w której są wpisy o. Rudolfa związane
z udzielanymi przez niego sakramentami zwłaszcza z sakramentem namaszczenia chorych. Czasami więcej dobrego – pisze św. Urszula Ledóchowska – może zrobić jeden serdeczny uśmiech, dobre, życzliwe słowo, aniżeli bogaty dar pochmurnego dawcy. · I właśnie taki sposób apostolstwa był szczególnie bliski o. Rudolfowi. Uśmiech i dobre słowo dla cierpiących i chorych osób były szczególnym wyznacznikiem jego posługi w tym wymiarze jego aktywności apostolskiej.
Zakończenie
Papieskie wezwanie wypłyń na głębie – duc in altum wzywa dziś również do rewizji współczesnych form apostolstwa. Wzywa do poszukiwania modelu apostolstwa łączącego w sobie autentyczne i głębokie świadectwo wiary z dostosowaną do dzisiejszych potrzeb formą przekazu wartości ewangelicznych. Wielkie Rekolekcje podarowane dla Świata, przed rokiem, przez Jana Pawła II na łożu śmierci, rekolekcje niemego świadectwa wiary i miłości, ukazały każdemu z nas dobitniej niż kiedykolwiek, jaką wartość ma w sobie autentyczne świadectwo życia chrześcijanina. Droga do Ojca naszego Wielkiego Rodaka, pokazała jak bardzo współczesny człowiek, bez względu na wyznanie i przekonania spragniony jest autentyczości świadectwa.

Kapłan z otwartymi oczami jak napisał o nim o. Honorat Gil – współbrat,
z wadowickiego klasztoru - nie potrafił, czy nie chciał przechodzić obojętnie wobec ludzkich potrzeb i niedoli. Szczególnie jego troskę o bliźniego można było zauważyć w miłości do ludzi chorych i cierpiących. Apostoł miłości i przykładu – być może właśnie to jest odpowiedź na poszukiwania modelu apostolstwa, w tym również apostolstwa osoby zakonnej dziś. Niejednokrotnie miałem możliwość osobistego spotkania z o. Rudolfem Warzechą i każde z nich odkrywało nowy wymiar tego niezwykłego zakonnika i kapłana. Był autentycznym świadkiem Chrystusa, tak potrzebnym w dzisiejszych czasach.
Świadectwo życia o. Rudolfa Warzechy, skromnego karmelity bosego, spędzającego ostatnie lata swojego ziemskiego życia w murach wadowickiego klasztoru, niesie w sobie równie wielką siłę – siłę wiary, nadziei i miłości do kroczenia ścieżkami codzienności. Chciejmy tylko z tego świadectwa APOSTOŁA MIŁOŚCI I PRZYKŁADU skorzystać.

1 Josemaria Escriva, To Chrystus przechodzi, 149

2 Por. M. Fiałkowski, Rodzina Kościołem domowym, [w:] Teologia Pastoralna, red. R. Kamiński, Tom 1, Lublin 2000, ss. 171 – 176.

3 Por. DA 11; KK 11.

4 Pod koniec lat trzydziestych dwudziestego wieku w Bachowicach żyły, jak policzył to ks. dr F. Gołba, 282 rodziny, które posiadały łącznie 932 dzieci. Por. H. Gil, Ojciec Rudolf – Kapłan z otwartymi oczami, Kraków 2000, s. 7.

5 Por. Wywiad ks. Henryka Młynarczyka z o. Rudolfem Warzechą, Ojciec Rudolf – perła wadowickiego Karmelu, [w:] Dzień Pański – informator niedzielny parafii Przemienienia Pańskiego w Radoczy, 35(230), 23.VIII.1998 r., ss. 5-7.

6 Por. O. Filek, Szedł drogą miłości i krzyża – śp. o. Rudolf Warzecha OCD, jakiego dostrzegałem, Kraków 1999, rkp., WAK - Ru 5.; R. Warzecha, Apostoł nowej miłości, [w:] Pod opieką św. Józefa, 5/1950, nr 2, ss. 28 – 30.; WAK - Ru 3.; R. Warzecha, Uroczystość w Bachowicach, [w:] Zacheuszek – kwartalnik informacyjny parafii Radocza, 4(29), 1997, ss. 17-19.

7 R. Warzecha, Niestrudzony duszpasterz, śp. ks. Prałat dr Franciszek Gołba 1862 – 1944 [w:] Głos Karmelu, 10 (XIX), styczeń 1950, s. 24.

8 R. Warzecha, dz. cyt., ss. 24 – 32.

9 Por. Spis studentów przyjętych do Alumnatu OO. Karmelitów Bosych w Wadowicach 1892 – 1951, AKW VI, 21.

10 Por. Statua Parvii Seminarii puerorum provinciae Poloniae S. Spiritus Ordinis B. M. V. de Monte Carmelo, APGW 1/3.

11 Dnia 15 czerwca 1935 roku Stanisław Warzecha uzyskał świadectwo z Gimnazjum prywatnego męskiego OO. Karmelitów Bosych im. św. Józefa w Wadowicach, typu staro-klasycznego z ogólnym wynikiem dobrym. (Por. Akta personalne karmelitów bosych prowincji Ducha Św., Rudolphus a Transverb. Cordis S. M. Teresiae /Stanislaus Warzecha/ 1919 – 1999, AP 64/13)

12 Por. AP 64/13.

13 Błogosławiony; Por. AP 48/15.

14 Por. AP 48/39.

15 „(…) prawą dłonią trzymał krzyż profesyjny przypięty z lewej strony i przyciskał (może z miłością) do serca, tak, żeby nikt tego nie dostrzegł. Stąd wyglądał nieco skrępowany. Ale to wskazywało jak miłował krzyż Pana Jezusa; że na krzyżu opierał swe życie, a skarb swój taił w sercu.(…)” (O. Filek, op. cit. s. 3.)

16 Por. R. Warzecha, Wspomnienia brata Franciszka Powiertowskiego, [w:] WAK - Ru74; Por. tegoż, Jak ścięty wiosenny kwiat, [w:] Głos Karmelu, nr 8, XV(1946), s. 33 – 37.

17 Por. Kronika klasztoru OO. Karmelitów Bosych w Czernej, AKC 6; Por. WAK, Ru3.

18 WAK, Ru 12 – 52.

19 Por. bibliografia pracy

20 O. Filek, Szedł drogą miłości i krzyża – śp. o. Rudolf Warzecha OCD, jakiego dostrzegałem, Kraków 1999, rkp., WAK - Ru 5, s. 6.

21 Por. przypis 13.

22 H. Gil, Ojciec Rudolf - kapłan z otwartymi oczami, Kraków 2000, s. 28.

23 Por. P. Spiller, Wspólnota w służbie Ewangelii Królestwa, [w:] red. J. Gogola, Formacja zakonna, T. 7, Kraków 2002, s. 89.

24 H. Gil, Ojciec Rudolf - Kapłan z otwartymi oczami, Kraków 2000, s. 32 – 34.

25 Jeden z wychowanków o. Rudolfa - o. Benignus Wanat OCD wspomina, iż o. Rudolf litował się nad słabszymi studentami. Pozwalał im na podwieczorki z wędliną, choć w tym czasie w Zakonie nie wolno było jeść mięsa, reguła karmelitańska pozwalała tylko chorym i słabym na spożywanie mięsa. (Por. B. Wanat, Nasi zmarli: o. Rudolf od Przebicia Serca św. M. N. Teresy /S. Warzecha, 1919 - 1999/, OCD, [w:] Życie Karmelu, nr 36, rok VII (1999), s. 82 – 93.)

26 P. Neumann pisze w swym wspomnieniu o o. Rudolfie: Z całą pewnością był magistrem wymagającym. Nie cofał się przed częstym pouczaniem i upominaniem, jednak zawsze bez okazywania emocji, choć nieraz miałby słuszne powody, aby się zdenerwować. (P. Neumann, Kilka słów wspomnień o śp. o. Rudolfie, Poznań 1999, rkp., WAK - Ru5.)

27 Por. H. Horonkiewicz, Wspomnienie o o. Rudolfie, Częstochowa 2000, rkp., WAK - Ru5.

28 Jak napisze w swym wspomnieniu o o. Rudolfie były nowicjusz H. Przybylski: Na Jego twarzy [o. Rudolfa] było widać radość z bycia z Panem Bogiem (…). (H. Przybylski, Wspomnienie o o. Rudolfie, Tryszczyn 2000, rkp., WAK - Ru5.)

29 H. Gil, dz. cyt., s.34.

30 Warto przytoczyć tu relacje sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus, które wspominają wypowiedzi założyciela swego zgromadzenia, o. Anzelma Gądka OCD, współbrata zakonnego o. Rudolfa: Pamiętam, gdy był u nas w Sosnowcu Nasz Ojciec Założyciel i rozmawiano na pewne tematy, wypowiedział wtedy piękną opinię: Ojciec Rudolf to prawdziwie Boży kapłan i zakonnik – karmelita. aa 31/II

Kiedyś słyszałam zdanie Naszego Ojca Założyciela o o. Rudolfie, które wypowiedział do nas, grupy juniorystek, w czasie naszego pobytu w Wielogłowach: Oby Zakon miał więcej takich Rudolfów … aa 33/II

W 1957 r. czy 1958 [o. Rudolf] był naszym spowiednikiem. Bardzo troskliwie zajmował się naszymi duszami. Ojciec Założyciel – o. Anzelm powiedział wtedy do nas: O. Rudolf to święty człowiek z kośćmi – On w butach pójdzie do nieba. aa 34/II

31 Por. przemówienie o. Prowincjała W. Kiwiora OCD, Odszedł wielki Syn Karmelu – Ojciec Rudolf Warzecha, [w:] Dzień Pański - informator niedzielny parafii Przemienienia Pańskiego w Radoczy, 11(259), 7.III.1999, s. 8.

32 Por. R. Warzecha, Jeden z najszczęśliwszych dni mojego kapłaństwa w Karmelu, [w:] Przemiana – czasopismo dla młodzieży parafii Radocza, Święto św. Stanisława Kostki 1994 r., s. 5-8.

33 Por. H. Gil, Wspomnienie pośmiertne o. Rudolfa Warzechy, [w:] Przebudzenie – czasopismo parafii wadowickich, 3/99.

34 A. Nowak, dz. cyt., s. 30; Por. też KKK, kan. 978, §1.

35 aa 25/II.

36 aa 45/II.

37 O. Rudolf był zawsze pełen taktu, spokoju, miłości i dobra, a przy tym, jako kapłan – zakonnik był w swojej postawie pokorny, wierny i gorliwy. Odznaczał się szczególną gorliwością w posłudze kapłańskiej i duszpasterskiej. Kochał dusze i ludzi. (aa 06/II)

38 aa 19/I.

39 Dziś, po tylu latach widzę jasno, że słowa Pisma Świętego dla Ojca [Rudolfa] były Życiem w Jego życiu kapłańskim. (aa 26/II)

40 Będąc w Wadowicach 04.03.1999 r. na pogrzebie śp. o. Rudolfa widziałam kilka osób, które pocierały o jego zwłoki medaliki i różańce, słyszałam (…) wypowiedź: To jest drugi święty Rafał w Wadowicach.” 29/II

(…) zaraz po śmierci Ojca [Rudolfa] wraz z drugą siostrą Karmelitanką Dz. Jezus, rozpoczęłyśmy nieustanną nowennę do Miłosierdzia Bożego za przyczyną Ojca Rudolfa k .b. o zdrowie dla ciężko chorej od dłuższego czasu na złośliwego raka, naszej kochanej Siostry - Karmelitanki Dz. Jezus. (aa 30/II)



41 O. Filek, dz. cyt.

42 (…) W tych czasach, kiedy komunizm w szkołach wywierał ogromny wpływ, jakże opatrznościowym stał się ten wspaniały wychowawca dzieci i młodzieży(…) (aa 38/II)

43 Por. aa 20/I; Por. też H. Gil, dz. cyt., s. 23.

44 H. Gil, dz. cyt., s. 23.

45 Por. rozdz. III 1.1.

46 aa 11/I.

47 aa 11/I.

48 aa 11/I.

49 aa 11/I.

50 Por. H. Gil, Ojciec Rudolf - kapłan z otwartymi oczami, Kraków 2000, s. 46.





©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna