Autobiografia, czyli załĄcznik do życiorysu



Pobieranie 134.69 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar134.69 Kb.
BIESZCZADY

1. Gdzieś w dolinach wstaje mgłą wilgotny dzień e e9 a a7


Szczyty ogniem płoną, stoki kryje cień. D7 G H7
Mokre rosą trawy wypatrują dnia, e e9 a a7
Ciepła, które pierwszy słońca promień da. D7 G H7

Ref.: Cicho potok gada, gwarzy pośród skał, G C D7 G


O tym deszczu, co z góry trochę wody dał. G C D7 G
Świerki zapatrzone w horyzontu kres G C D7 G
Głowy pragną wysoko, jak najwyżej wznieść. G C D7 G

2. Tęczą kwiatów barwny połoniny łan


Słońcem wypełniony jagodowy dzban.
Pachnie świeżym sianem pokos pysznych traw,
Owiec dzwoneczkami cisza niebu gra.

3. Serenadą świerszczy, kaskadami gwiazd


Noc w zadumie kroczy mroku ścieląc płaszcz.
Wielkim Wozem księżyc rusza na swój szlak,
Pozłocistym sierpem gasi lampy dnia.

AUTOBIOGRAFIA, CZYLI ZAŁĄCZNIK DO ŻYCIORYSU
Miałem dziesięć lat, gdy usłyszał o nim świat, e
W mej piwnicy był nasz klub, a D
Kumpel radio zniósł, usłyszałem "Blues Sued Shoes" e
I nie mogłem w nocy spać. a D
Wujek Józek zmarł, darowano reszty kar, e
Znów się można było śmiać, a D
W kawiarniany gwar jak tornado jazz się wdarł, e
I ja też chciałem grać. a D e

Ojciec, Bóg wie gdzie, martenowski stawiał piec,


Mnie paznokieć z palca zszedł,
Z gryfu został wiór, grałem milion różnych bzdur
I poznałem co to seks,
Pocztówkowy szał, każdy z nas ich pięćset miał
Zamiast nowej pary dżins,
A w sobotnią noc był Luksemburg, chata, szkło,
Jakże się chciało żyć!

Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, C D


Ale jeden przyświecał nam cel, G C
Za kilka lat mieć u stóp cały świat, wszystkiego w bród, a F C
Alpagi łyk i dyskusje po świt. D
Niecierpliwy w nas ciskał się duch, G C
Ktoś dostał w nos, to popłakał się ktoś, coś działo się, a F C

Poróżniła nas, za jej Poli Raksy twarz


Każdy by się zabić dał.
W pewna letnia noc, gdzieś na dach wyniosłem koc
I dostałem to, com chciał,
Powiedziała mi, że kłopoty mogą być,
Ja jej, ze egzamin mam,
Odkręciła gaz, nie zapukał nikt na czas,
Znów jak pies byłem sam.

Stu różnych ról, czym ugasić mój ból,


Nauczyło mnie życie jak nikt,
W wyrku na wznak przechlapałem swój czas, najlepszy czas.
W knajpie dla braw klezmer kazał mi grać
Takie rzeczy, że jeszcze mi wstyd,
Pewnego dnia zrozumiałem, że ja nie umiem nic.

Słuchaj mnie, tam, pokonałem się sam,


Oto wyśnił się wielki mój sen,
Tysięczny tłum spija słowa z mych ust, kochają mnie.
W hotelu fan mówi: "Na taśmie mam
To, jak w gardłach im rodzi się śpiew!"
Otwieram drzwi i nie mówię już nic do czterech ścian.

NA WOZIE (KRAJKA)

Wersja 1

1. Chorałem dzwonków dzień rozkwita, a d E7
Jeszcze od rosy rzęsy ciężkie, a F G
We mgle turkoce pierwsza bryka C d
Słońce wyrusza na włóczęgę E E7
Drogą pylistą, drogą krętą, a d E7
Jak kolorowa panny krajka a F G
Lato się toczy ku stodołom C d
Będzie tańczyć walca - E E7

A ja mam swą gitarę, F G


Spodnie wytarte i buty stare, C a
Wiatry niosą mnie d G C A7
2 x

2. Schrypnięte skrzypki stroją świerszcze, a d E7


Żuraw się wsparł o cembrowinę, a F G
Wiele nanosi wody jeszcze, C d
Wielu się ludzi z niej napije E E7
Drogą pylistą... a d E7


Wersja 2

1. Chorałem dzwonków dzień rozkwita a d E7

Jeszcze od rosy sny są mokre a F G

We mgle turkoce pierwsza bryka C d

Słońce wyrusza na włóczęgę E E7

Drogą pylistą, drogą polną a d E7

Jak kolorowa panny krajka a F G

Słońce się wznosi nad stodołą C d

Będziemy tańczyć walca... E E7

Ref.: A ja mam swoją gitarę F G

Spodnie wytarte i buty stare C a

Wiatry niosą mnie 2x d G C A7


2. Zmoknione skrzypce stroją świerszcze a d E7

Żuraw się wsparł o cembrowinę a F G

Tyle się wody nanosi jeszcze C d

Tyle się ludzi zeń napije E E7

Drogą pylistą... a d E7
3. Helios dojechał na południe a d E7

Od potu ludzkie karki mokre a F G

W kurzu turkoce druga bryka C d

Słońce w zenicie nad stodołą E E7

Drogą pylistą, drogą polną a d E7

Jak kolorowa panny krajka a F G

Słońce w zenicie nad stodołą C d

Dalej tańczy walca E E7


4. Zapachem siana gra muzyka a d E7

Wieczorną rosą zioła mokre a F G

Drogą przemknęła trzecia bryka C d

Purpurą płoną strzechy złote E E7

Drogą pylistą, drogą polną a d E7

Jak kolorowa panny krajka a F G

Słońce zachodzi nad stodołą C d

Kończy tańczyć walca... E E7


5. Poszumem mgły się dzień zamyka a d E7

Ostatni świerszcz już schował skrzypce a F G

W ciszy turkoce czwarta bryka C d

Słońce już zaszło za stodołę E E7

Drogą pylistą, drogą polną a d E7

Jak kolorowa panny krajka a F G

Słońce już zaszło za stodołę C d

Zakończyło walca... E E7




PIOSENKA BEZ TYTUŁU

1. Popatrz, niebo się kłania, niebo różowe, e G a H7


Wiatrem pisane w kolorze. C G H7
Słońce przychodzi jak gość najlepszy, e G a H7
Wiatr się umila na wietrzyk. C G H7

Ref.: Jeszcze się tyle stanie, H7 e


Jeszcze się tyle zmieni H7 e
Rosną nam nowe twarze C G
Do słońca. H7

2. Popatrz, drzewo się czesze, drzewo olbrzymie,


Po niebie gałęźmi wiatr pisze.
Drzewo się śmieje dobrą nowiną,
Wszystkie żale odpłyną.

3. Popatrz, świat się wciąż zmienia, świat bez koloru.


Człowiek się rodzi, umiera.
Wszystko przemija, wszystko odchodzi,
Lecz pozostają wspomnienia.


PRZEŻYJ TO SAM

Na życie patrzysz bez emocji C E a


Na przekor czasom i ludziom wbrew d G G7
Gdziekolwiek jesteś w dzień czy w nocy C E a
Oczyma widza oglądasz grę. d G G7

Ktoś inny zmienia świat za Ciebie.


Nadstawia głowę, podnosi krzyk
A Ty z daleka, bo tak lepiej
I w razie czego nie tracisz nic.

Przeżyj to sam! Przeżyj to sam! C E a d G G7


Nie zamieniaj serca w twardy głaz C E a

Póki jeszcze serce masz... d G G7


2 x

Widziałeś wczoraj znów w dzienniku


Zmęczonych ludzi wzburzony tłum
I jeden szczegół wzrok Twój przykuł:
Ogromne morze ludzkich głów
A spiker cedził ostre słowa,

Od których nagła wzbierała złość.


I począł w Tobie gniew kiełkować,
I pomyślałeś: Milczenia dość!

Przeżyj to sam!...


...Póki serce masz...

HAWIARSKA KOLIBA

1. Już księżyc na niebo wychodzi C G C C7

Zapłoną do koła ogniska F G C C7

I wkrótce popłynie z Hawiarskiej Koliby F G C a

Melodia nam wszystkim tak bliska d G C C7
2. Usiadła już brać rozśpiewana

Dokoła złotego ogniska

Wiatr niesie melodię z Hawiarskiej Koliby

Na pola, na lasy, urwiska


3. Zaniesie wiatr naszą melodię

Do domów Podhalan i Łemków

Piosenkę rajdową hawiarskiej Koliby

Piosenkę krakowskich studentów


4. Już księżyc blednie na niebie

I promyk słońca już błyska

Pogasły ogniska Hawiarskiej Koliby

Do snu kładzie się cała izba




HEJ PRZYJACIELE

1. Dokąd chciałem już nie dojdę, szkoda zdzierać nóg C G F C

Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres

Wy pójdziecie inną drogą, zostawicie mnie

Odejdziecie sam zostanę na rozstaju dróg
Ref.: Hej przyjaciele, zostańcie ze mną C G F C

Przecież wszystko to co miałem oddałem wam

Hej przyjaciele – choć chwilę jedną

Znowu w życiu mi nie wyszło, znowu jestem sam.


2. Znów spóźniłem się na pociąg i odjechał już

Tylko mglisty koniec zamajaczył mi

Stoję smutny na peronie z tą walizką jedną

Tak jak człowiek, który zgubi do domu swego klucz


3. Dokąd chciałem już nie dojdę, szkoda zdzierać nóg

Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres

Wy pójdziecie inna drogą, zostawicie mnie

Zamazanych drogowskazów nie odczytam już




POD BUDĄ - "BARDZO SMUTNA PIOSENKA RETRO"

1. Lato było jakieś szare C G7

I słowikom brakło tchu C G7

Smutnych wierszy parę E7 a

Ktoś napisał znów D G

Smutnych wierszy nigdy dosyć C G7

I zranionych ciężko serc C G7

Nieprzespanych nocy E7 a

Które trawi lęk D G
Ref.: Kap, kap, płyną łzy C G7

W łez kałużach ja i ty C G7

Wypłakane oczy i przekwitłe bzy C A7 d G7 C G
Płacze z nami deszcz C G7

I fontanna szlocha też C G7

Trochę zadziwiona skąd ma tyle łez C A7 d G7 C
2. Nad dachami muza leci

Muza, czyli weny znak

Czemu, wam poeci

Miodu w sercach brak.

Muza ma sukienkę krótką

Muza skrzydła ma u rąk

Lecz wam ciągle smutno

A mnie boli ząb



RZEKI TO IDĄCE DROGI


1. Wieczorem, późnym wieczorem D A D C G C
Panny wychodzą nad wodę, D7 G A C G C
Nad rzeką nachylają twarze, G D F C
Coś do niej szepcą, o czymś marzą... e D A A7 d C D G



Ref.: Rzeki to idące drogi, D C
A łodzie - wędrowcy tych dróg, e d d7
Dwa razy w tej samej wodzie A G
Nie przejrzy się człowiek ni duch. G A D A d G C
 
2. Trawy się wodzie kłaniają,
Odbicia swe potrącając
I wiatrem miękko kołysane,
W jego gadanie zasłuchane...
 
3. Noc pachnie miodem i miętą,
A wianki płyną stadami.
Płyną od zmroku aż do świtu,
Płyną tak znikąd, hen, do nikąd...

 CZAS POWROTÓW

1. Buty całkiem przemoczone d G C a

Na nic się już zdadzą komu d G C a

Plecak stary, płaszcz dziurawy d G C a

Czas powrotów, czas powrotów ... d G C a
Ref.: Takie tu lasy i takie drzewa F C

Bezdroże że nie śniło się nikomu G C C7

Coś we mnie tańczy, cos we mnie śpiewa F C

I jeszcze nie chce mi się wracać do domu G C


2. Resztki chleba na kolację

Smalec z puszki przesolony

Mam w domu czeka z plackiem

Czas powrotów, czas powrotów...


PIESKI MAŁE DWA

1. Pieski małe dwa chciały przejść się chwilkę C a F G

Nie wiedziały jak, przeszły jedną milkę

I znalazły coś, taką dużą białą kość

Si bon, si bon tralalalala (2*)
2. Pieski małe dwa chciały przejść przez rzeczkę

Nie wiedziały jak, znalazły kładeczkę

I choć była zła, przeszły po niej pieski dwa
3. Pieski małe dwa poszły więc na łąkę

Znalazły tam czerwoną biedronkę

A biedronka ta dużo czarnych kropek ma
4. Pieski małe dwa bardzo się zdziwiły

O biedronkę tę omal się nie biły

Bo każdy z nich chciał, żeby ją dla siebie miał
5. Kiedy weszli w gąszcz, to się okazało,

Że to zwykły chrząszcz, dwóch piesków się dało

Nabrać na jej wdzięk, z dwóch serc słychać cichy jęk
6. Pieski małe dwa wróciły do domu

O przygodzie swej nie mówiąc nikomu

Wlazły w budę swą, teraz sobie smacznie śpią

ALE TO JUŻ BYŁO


Z wielu pieców się jadło chleb C G C D A D

Bo od lat przyglądam się światu F G G A

Nieraz rano zabolał łeb C G C D A D

I mówili zmiana klimatu F G G A

Czasem zdarzył się wielki raut e d fis e

Albo feta proletariatu F G G A

Czasem podróż najlepszym z aut e d fis e

Częściej szare drogi powiatu F G G A


Ale to już było F G

I nie wróci więcej G C A D

I choć tyle się zdarzyło e fis

To do przodu wciąż wyrywa głupie serce F C G D

Ale to już było F G

Znikło gdzieś za nami G C A D

Choć w papierach lat przybyło e fis

To naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami F C G D


Na regale kolekcja płyt

I wywiadów pełne gazety

Za oknami kolejny świt

I w sypialni dzieci oddechy

One lecą drogą do gwiazd

Przez niebieski ocean nieba

Ale przecież za jakiś czas

Będą mogły same zaśpiewać







UKRAINA

1. Hej, tam gdzieś znad czarnej wody a

Siada na koń Kozak młody E

Czule żegna się z dziewczyną a

Jeszcze czulej z Ukrainą E a G(7)
Ref.: Hej, hej, hej sokoły C

Omijajcie góry, lasy, pola, doły G(7)

Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku a

Mój stepowy skowroneczku E a G7

Mój stepowy dzwoń, dzwoń, dzwoń E a E a
2. Ładnych dziewcząt jest nie mało

Lecz najwięcej w Ukrainie

Tam me serce pozostało

Przy kochanej mej dziewczynie


3. Ona jedna tam została

Jaskółeczka moja, miła mała

A ja jeden w obcej stronie

Dniem i nocą tęsknię do niej


4. Żal, żal za dziewczyną

Za kochaną Ukrainą


Żal, żal serce płacze

Już cię więcej nie zobaczę


5. Wina, wina, wina dajcie

A jak umrę pochowajcie

Na zielonej Ukrainie

Przy kochanej mej dziewczynie.



KOŁYSANKA DLA NIEZNAJOMEJ

Gdy nie bawi cię już C a

Świat zabawek mechanicznych F G

Kiedy dręczy cię ból C a

Niefizyczny F G
Zamiast słuchać bzdur C

Głupich telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz a e F

Spytaj siebie czego pragniesz G a

Dlaczego kłamiesz że miałaś wszystko F G


Gdy udając że śpisz C a

W głowie tropisz bajki z gazet F G

Kiedy nie chcesz już śnić C a

Cudzych marzeń F G


Bosa do mnie przyjdź C

I od progu bezwstydnie powiedz mi czego chcesz a e F

Słuchaj jak dwa serca biją G a

Co ludzie myślą, to nieistotne F G


Kochaj mnie C G7 a7 G C |x2

Kochaj mnie nieprzytomnie C G7 a7

Jak zapalniczka płomień e

Jak sucha studnia wodę F G

Kochaj mnie namiętnie tak F G a F

Jakby świat się skończyć miał G C


Swoje miejsce znajdź C

I nie pytaj czy taki układ ma jakiś sens a e F

Słuchaj co twe ciało mówi G a

W miłosnej studni już nie utoniesz F G


Kochaj mnie C G7 a7 G C |x2

Kochaj mnie nieprzytomnie C G7 a7

Jak zapalniczka płomień e

Jak sucha studnia wodę F G

Kochaj mnie C G7 a7 G C |x2

Kochaj mnie nieprzytomnie C G7 a7

Jak księżyc w oknie śmiej się i płacz e F G C

Na linie nad przepaścią tańcz G a F

Aż w jedną krótką chwilę G a

Pojmiesz po co żyjesz.. F G C



EWKA
1. Nie płacz Ewka, bo tu miejsca brak na twe babskie łzy C a G
Po ulicy miłość hula wiatr wśród rozbitych szyb C a G
Patrz poeci śliczny prawdy sens roztrwonili w grach C a G
W półlitrówkach pustych SOS wysyłają w świat C a G

Ref.: Żegnam was, już wiem d F


Nie załatwię wszystkich pilnych spraw C G a
Idę sam, właśnie tam d F
Gdzie czekają mnie C
Tam przyjaciół kilku mam
Dla nich zawsze śpiewam, dla nich gram
Jeszcze raz, żegnam was
Nie spotkamy się

2. Proza życia to przyjaźni kat pęka cienka nić


Telewizor, meble, mały fiat oto marzeń szczyt
Hej prorocy moi z gniewnych lat obrastacie w tłuszcz
Już was w swoje szpony dopadł szmal zdrada płynie z ust


CIĄGLE PADA

1. Ciągle pada. Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby, A fis


Mokre niebo się opuszcza coraz niżej fis D
Żeby przejrzeć się w zmarszczonej deszczem wodzie. D E7
A ja? A ja chodzę, desperacko i na przekór wszystkim moknę A fis
Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople, fis D
Patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie. To nic. D E7
Ciągle pada. Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu, fis D
Stoją w bramie ledwie się w tej bramie mieszcząc. D H
Ludzie skaczą przez kałuże na swej drodze. H E
A ja? A ja chodzę, nie przejmując się ulewą ani śpiesząc fis D
Czując jak mi krople deszczu usta pieszczą D H7
Ze złożonym parasolem idę pieszo. O tak H7 E

2. Ciągle pada. Alejkami już strumienie wody płyną A fis


Jakaś para się okryła peleryną fis D
Przyglądając się jak mokną bzy w ogrodzie D E7
A ja? A ja chodzę. W strugach wody, ale z czołem podniesionym A fis
Żadne siła mnie nie zmusza i nie goni. fis D
Idę niby zwiastun burzy z kwiatem w dłoni. O tak! D E7
Ciągle pada. Nagle ogniem otworzyły się niebiosa. fis D
Potem zaczął deszcz ulewny siec z ukosa. D H
Liście klonu się zatrzęsły w wielkiej trwodze H E
A ja? A ja chodzę i nie straszna mi wichura i ulewa fis D
Ani piorun, który trafił obok drzewa D H7
Słucham wiatru, który wciąż inaczej śpiewa H7 E


JA MAM TYLKO JEDEN ŚWIAT
1. Kiedy w piątek słońce świeci G a

Serce mi do góry wzlata D G

Że w sobotę wezmę plecak G a

W podróż do mojego świata D G


Ref.: Bo ja mam tylko jeden świat a

Słońce, góry, pola, wiatr, hej pola wiatr D G

I nic mnie więcej nie obchodzi G a

Bom turysta się urodził. D G C G


2. Dla mnie w mieście jest za ciasno

Wśród pojazdów, kurzu, spalin

Ja w zielona jadę ciszę

W ścieżki pełne słodkich malin


3. Myśl e leżąc pośród kwiatów

Czy w jęczmienia żółtym łanie

Czy przypadkiem za pół wieku

Coś z tym światem się nie stanie


4. Chciałbym, żeby ten mój świat

Przetrwał jeszcze z tysiąc lat

I żeby mgły nasze dzieci

Z tego świata też się cieszyć



WHISKY

1. Mówią o mnie w mieście: co z niego za typ G C G C G C G (F Fis)


Wciąż chodzi pijany, pewno nie wie co to wstyd G C G C G C G (F Fis)
Brudny niedomytek, w stajni ciągle śpi D
Czego szuka w naszym mieście C G a
Idź do diabla mówią ludzie C G a
Ludzie pełni cnót G C G C G C

2. Chciałem kiedyś zmądrzeć i po ich stronie być


Spać w czystej pościeli, świeże mleko rano pić
Naprawdę chciałem zmądrzeć, po ich stronie być
Pomyślałem więc o żonie
Aby stać się jednym z nich
Stać się jednym z nich

3. Miałem na oku hacjendę, wspaniałą mówię wam


Lecz nie chciała tam zamieszkać żadna z pięknych dam
Wszystkie śmiały się wołając, wołając za mną wciąż
Bardzo ładny frak masz Billy
Ale kiepski byłby z ciebie
Kiepski byłby mąż

4. Whisky, moja żono, jednak tyś najlepszą z dam


Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam
Mówią whisky to nie wszystko, można bez niej żyć
Lecz nie wiedzą o tym ludzie
Że najgorsze w życiu to
To samotnym być

OPADŁY MGŁY WSTAJE NOWY DZIEŃ

Opadły mgły i miasto ze snu się budzi, G C


Górą czmycha już noc, G D
Ktoś tam cicho czeka, by ktoś powrócił G C
Do gwiazd jest bliżej niż krok G D
Pies się włóczy pod murami bezdomny G C
Niesie się tęsknota czyjaś na świata cztery strony G D C

A ziemia toczy, toczy swój garb uroczy, G C


Toczy, toczy się los G D
2 x

A ty co płaczesz ażeby śmiać mógł się ktoś G C


Już dość - Już dość - Już dość G D
Odpędź czarne chmury dość już twoich łez G C
Niech to wszystko przepadnie we mgle G D

Bo nowy dzień wstaje, G


Bo nowy dzień wstaje, C
Nowy dzień! G D
3 x

W czarnego snu już miasto się wynurza, G C


Słońce wschodzi gdzieś tam, G D
Tramwaj na przystanku zakwitł jak róża G C
Uchodzą cienie do bram G D
Ciągną swoje wózki dwukółki mleczarze G C
Nad dachami snują się sny podlotków pełne marzeń G D C

A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy G C


Toczy, toczy się los G D
2 x

A ty co płaczesz ażeby śmiać mógł się ktoś G C


Już dość - Już dość - Już dość G D
Odpędź czarne myśli! G
Porzuć błędny wzrok C
Niech to wszystko zabierze już noc! G D

Bo nowy dzień wstaje, G


Bo nowy dzień wstaje, C
Nowy dzień! G D


I CO JA ROBIĘ TU

1. I co ja robię tu, co ty tutaj robisz? C a G


Dwanaście ciężkich szczerozłotych koron moją głowę zdobi. d C G G7
Jest tyle różnych dróg, co ty tutaj robisz? C a G
Kolejny piękny marmurowy pomnik koło domu stoi. F C G

Ref.: Już każdy powiedział, to co wiedział, d G


Trzy razy wysłuchał dobrze mnie. F G
Wszyscy zgadzają się ze sobą, C G
A będzie nadal tak jak jest. F G

2. I co ja robię tu, co ty tutaj robisz? C a G


Są takie rzeczy, że nikt nie zaprzeczy, po co tu się głowić, d C G G7
Z daleka słychać szum, co ty tutaj robisz? C a G
Dla wielkich oraz osłów, by się rzucić z mostu no i łowić. F C G

3. I co ja robię tu, co ty tutaj robisz? C a G


Mieć te przestrzenie na jedno skinienie, wiele wynagrodzi, d C G G7
Nie trzeba tęgich głów, co ty tutaj robisz? C a G
Takie okazje, bale i lokale są bym się narodził. F C G

Jeszcze raz pierwsza zwrotka.




OBŁAWA

1. Skulony w jakiejś ciemnej jamie smaczniem sobie spał a C G C


I spały małe wilczki dwa - zupełnie ślepe jeszcze F E
Wtem stary wilk przewodnik, co życie dobrze znał a C G C
Łeb podniósł, warknął groźnie, że aż mną szarpnęły dreszcze F E
Poczułem nagle wokół siebie nienawistną woń a F E a
Woń, która tłumi wszelki spokój, zrywa wszystkie sny F E
Z daleka ktoś gdzieś krzyknął krótki rozkaz - goń! a F E a
I z czterech stron wypadły na nas cztery gończe psy! F E
Ref.: Obława! Obława! Na młode wilki obława! a F G C
Na te dzikie, zapalczywe, w gęstym lesie wychowane! F E
Krąg śniegu wydeptany! W tym kręgu plama krwawa! a F G C
Ciała wilcze kłami gończych psów szarpane! F E a

2. Ten, który na mnie rzucił się, niewiele szczęścia miał


Bo wpadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany
Gdym teraz - ile w łapach sił - przed siebie prosto gnał
Ujrzałem małe wilczki dwa na strzępy rozszarpane!
Zginęły ślepe, ufne tak, puszyste kłębki dwa
Bezradne na tym świecie złym, nie wiedząc kto je zdławił
I zginie także stary wilk, choć życie dobrze zna
Bo z trzema na raz walczy psami i trzech ran na raz krwawi.

3. Wypadłem na otwartą przestrzeń, pianę z pyska tocząc,


Lecz tutaj także ze wszech stron - zła mnie otacza woń!
A myśliwemu co mnie dojrzał już się śmieją oczy
O ręka pewna, niezawodna podnosi w górę broń!
Rzucam się w bok, na oślep gnam, aż ziemia spod łap tryska
I wtedy pada pierwszy strzał, co kark mi rozszarpuje
Wciąż pędzę słyszę jak on klnie i krew mi płynie z pyska
On strzela po raz drugi! Lecz teraz już pudłuje!

4. Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las,


Lecz ile szczęścia miałem w tym to każdy chyba przyzna
Leżałem w śniegu, jak nieżywy długi, długi czas
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna!
Lecz nie skończyła się obława i nie śpią gończe psy
I giną ciągle wilki młode na całym wielkim świecie
Nie dajcie z siebie zedrzeć skór! Brońcie się i wy!
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!

MURY

On natchniony i młody był e H7 e


Ich nie policzyłby nikt e H7
On im dodawał pieśnią sił C H7 C
Śpiewał, że blisko już świt C H7 e
Świec tysiące palili mu e H7 e
Znad głów unosił się dym e H7
Śpiewał, że czas, by runął mur C H7 C
Oni śpiewali wraz z nim C H7 e

Ref.: Wyrwij murom zęby krat H7e


Zerwij kajdany, połam bat e H7 e
A mury runą, runą, runą e a e
I pogrzebią stary świat! e H7 e
2 x

2. Wkrótce na pamięć znali pieśń


I sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść
Dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali więc, klaskali w rytm
Jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt
On wciąż śpiewał i grał

3. Aż zobaczyli ilu ich


Poczuli siłę i czas,
I z pieśnią, że już blisko świt
Szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk
Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz największy wróg!
A śpiewak także był sam

Ref2.: Patrzył na równy tłumów marsz H7e


Milczał wsłuchany w kroków huk e H7 e
A mury rosły, rosły, rosły e a e
Łańcuch kołysał się u nóg. e H7 e

THE HOUSE OF RISING SUN
1. There is a house in New Orleans, a C D F

they call it Rising Sun. a C E

And it’s been the ruin of many a poor boy, a C D F

and God, I know I'm one. a E a


2. My mother was a tailores

sewed my new blue jeans

my father was a gamblin' man

down in New Orleans.


3. Now the only thing a gambler needs

is a suitcase and a trunk.

And the only time he'll be satisfied

is when he's down and drunk.


4. Oh mother tell your children

not to do what I have done

spend your lives in sin and misery

in the House of the Rising sun.


5. Well I've got one foot on the platform

the other foot on the train.

I'm going back to New Orleans

to wear that ball and chain.


6. There is a house in New Orleans,

they call it Rising Sun.

And it's been the ruin of many a poor boy,

and God, I know I'm one.



BARANEK

1. Ach ci ludzie, to brudne świnie E
Co napletli o mojej dziewczynie a
Jakieś bzdury o jej nałogach E
To po prostu litość i trwoga a
Tak to bywa, gdy ktoś zazdrości A7
Kiedy brak mu własnej miłości d
Plotki płodzi, mnie nie zaszkodzi żadne obce zło E a
Na mój sposób widzieć ją E a

Ref.: Na głowie kwietny ma wianek E a


w ręku zielony badylek E a A7
a przed nią bieży baranek d a
a nad nią lata motylek E a A7
a przed nią bieży baranek d a
a nad nią lata motylek E a d a

2. Krzywdę robią mojej panience


Opluć ją chcą podli zboczeńcy
Utopić ją chcą w morzu zawiści
Paranoicy, podli sadyści
Utaplani w podłej rozpuście
A na gębach fałszywy uśmiech
Byle zagnać do swego bagna, ale wara wam
Ja ją przecież lepiej znam

3. Znów widzieli ją z jakimś chłopem


Znów wyjechała do St. Tropez
Znów się męczyła, Boże drogi
Znów na jachtach myła podłogi
Tylko czemu ręce ma białe
Chciałem zapytać, zapomniałem
Ciało kłoniąc skinęła dłonią, wsparła skroń o skroń
Znów zapadłem w nią jak w toń

4. Ech dziewczyna pięknie się stara


Kosi pieniądz, ma Jaguara
Trudno pracę z miłością zgodzić
Rzadziej może do mnie przychodzić
Tylko pyta, kryjąc rumieniec
Czemu patrz jak potępieniec
Czemu zgrzytam, kiedy się pyta, czy ma ładny biust
Czemu toczę pianę z ust

WEHIKUŁ CZASU
1. Pamiętam dobrze ideał swój, A E fis D
Marzeniami żyłem jak król. A E D A
Siódma rano to dla mnie noc, A E fis D
Pracować nie chciałem, włóczyłem się. A E D A
Za to do "puszki" zamykano mnie, A E fis D
Za to zwykle zamykano mnie. A E D A
Po knajpach grałem za piwko i chleb, A E fis D
Na "szyciu" bluesa tak mijał mi dzień. A E D A
Ref.: Tylko nocą do klubu "PULS", E fis D A
Jam session do rana, tam królował blues. E fis D A
To już minęło, ten klimat, ten luz, E fis D A
Wspaniali ludzie nie powrócą, nie powrócą już. E fis D
2. Lecz we mnie zostało coś z tamtych lat,
Mój mały intymny muzyczny świat.
Gdy tak wspominam ten miniony czas,
Wiem jedno, że to nie poszło w las.
Dużo bym dał, by przeżyć to znów,
Wehikuł czasu, to byłby cud.
Mam jeszcze wiarę, odmieni się los,
Znów kwiatek do lufy wetknie im ktoś

TOLERANCJA


1. Dlaczego nie mówimy o tym co nas boli-otwarcie, D A

Budować ściany wokół siebie marna sztuka, A D

Wrażliwe słowo, czuły dotyk - wystarczą D A

Czasami tylko tego pragnę, tego szukam. D A D A D


Ref.: Na miły Bóg, D A

Życie nie tylko po to jest by brać, A D G A

Życie nie po to by bezczynnie trwać, A D G A

I aby żyć siebie samego trzeba dać. A D G A


2. Problemy twoje, moje, nasze boje-polityka, D A

A przecież każdy włos jak nasze lata policzone, A D

Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień, niech rzuci, D A

Daleko raj gdy na człowieka się zamyka D A D A D



GLORY, GLORY, ALLELUJA

1. Śmiech, wesoło niech płynie gromki śpiew G

Niech kufel piwa wzburzy w żyłach naszą krew C G

Kto dziś nie pije, ten popełnia straszny grzech G H7 e

Tego w życiu spotka pech a D7 G
Ref.: Glory, Glory Alleluja

Piwko w kuflach niech się buja

Glory, Glory Alleluja

Złoty nektar w gardło lej


2. A kiedy szynkwas coraz szybciej kręci się

Ty bracie pusty kufel na pełniutki zmień

U kogo w kuflu się pokaże suche dno

Tego w życiu spotka zło


3. Pełniutki kufel może mieć przez sobą kmieć

Czemuż przez sobą górnik kufla nie ma mieć

Na piwko wyskakuje inżynierów kwiat

Piwko lubi cały świat



BOLERO
1. W małym miasteczku, a

Gdzieś na krańcach Hiszpanii G

Stary krawiec Augusto F

Szył bolero najtaniej. E E7

I czy pan był bogaty, a

Pan był biedny, czy kmieć, G

Każdy takie bolero F

Chciał mieć! E E7


Ref.: To bolero a

Dla bogatych kawaleros. G

W tym bolero będziesz senior a G

Prezentował się jak struś. F E

Na bolero kawaleros ty się skuś, F

się skuś, się skuś! E E7


2. Jakie chcesz pan bolero – a

Białe, czarne, różowe, G

Zapinane od przodu, F

Czy wkładane przez głowę? E

Z przodu złote guziki, a

Z tyłu patka, czy nie? G

Jakie chcesz pan bolero… Ole! F E E
3. Na corridę gdy pójdziesz a

W tym bolero okryty, G

O biust harpes zabije F

Serce twej seniority. E

No i ona zemdlona, a

Na twe łono bez sił G

Padnie szepcząc amigos… F E E

„Kto to szył?” G F E




JAK (CUDNE MANOWCE)

Jak po nocnym niebie sunące D A C G

Białe obłoki nad lasem. G D F C


Jak na szyi wędrowca apaszka szamotana wiatrem e G D d C G

Jak wyciągnięte tam powyżej D A C G

Gwiaździste ramiona wasze, G D F C
A tu są nasze, a tu są nasze. e G D d F C
Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc, D A C G
Jak winny-li-niewinny sumienia wyrzut, G D F C
Że się żyje, gdy umarło tylu, tylu, tylu. e G D d F C
Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc, D A C G
Jak lizać rany celnie zadane, G D F C
Jak lepić serce w proch potrzaskane. e G D d F C Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc, D A C G
Pudowy kamień, pudowy kamień, G D F C
Ja na nim stanę, on na mnie stanie, e G d F
On na mnie stanie, spod niego wstanę. D D C C
Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc, D A C G
Jak złota kula nad wodami G D F C
Jak świt pod spuchniętymi powiekami. e G D d F C

Jak zorze miłe, śliczne polany D A C G


Jak słońca pierś, Jak garb swój nieść, G D F C
Jak do was siostry mgławicowe e G d F C
Ten zawodzący śpiew. D C G
Jak biec do końca, potem odpoczniesz, D A C G

Potem odpoczniesz, cudne manowce G D F C

Cudne manowce, cudne, cudne manowce. \ x2 e G D d F C


MARCHEWKOWE POLE

1. Marchewkowe D A

Pole rośnie wokół mnie F G D

W marchewkowym D A

Polu jak warzywo tkwię F G D

Głową na dół D A

Zakopany niczym struś F G D

Chcesz mnie spotkać D A

Głowę obok w ziemię włóż F G D
Wszystko się może zdarzyć D A G F x2
2. Marchewkowe D A

O ogrodzie miewam sny F G D

W marchewkowym D A

Stanie jest najlepiej mi F G D

Rosnę sobie D A

Dołem głowa górą nać F G D

Kto mi powie D A

Co się jeszcze może stać F G D


Wszystko się może zdarzyć... D A G F x2

ZAWSZE TAM, GDZIE TY
1. Zamienię każdy oddech w niespokojny wiatr C a G
By zabrał mnie z powrotem tam gdzie masz swój świat C a G
Poskładam wszystkie szepty w jeden ciepły krzyk C a G
Żeby znalazł się aż tam gdzie pochowałaś sny C a G

Ref.: Już teraz wiem że dni są tylko po to F G


By do Ciebie wracać każdą nocą złotą C a
Nie znam słów co mają jakiś większy sens F G
Jeśli jedno tylko, jedno tylko wiem C a
Być tam zawsze tam gdzie Ty F G C

2. Nie pytaj mnie o jutro to za tysiąc lat C a G


Płyniemy białą łódką w niezbadany czas C a G
Poskładam nasze szepty w jeden ciepły krzyk C a G
By nie uciekły nam by wysuszyły łzy C a G

J


|-8855330--|

|--------1-|

|----------|

|----------|

|----------|

|----------|



uż teraz...

Budzić się i chodzić spać we własnym niebie C a


Być tam zawsze tam gdzie ty F G C
Żegnać się co świt i wracać znów do Ciebie C a
Być tam zawsze tam gdzie ty F G C
Budzić się i chodzić spać we własnym niebie C a
Być tam zawsze tam gdzie ty. F G C

CZWARTA NAD RANEM
Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie A cis
Może mnie odwiedzisz D A
Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie E fis
Może mnie odwiedzisz D E A

1.Czemu cię nie ma na odległość ręki? A E


Czemu mówimy do siebie listami? fis cis
Gdy ci to śpiewam - u mnie pełnia lata D A
Gdy to usłyszysz - będzie środek zimy D E
Czemu się budzę o czwartej nad ranem A E
I włosy twoje próbuję ugłaskać fis cis
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów D A
Jest tylko blada nocna lampka, łysa śpiewaczka D E fis
Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem A E
Tak cicho, by nie zbudzić sąsiadów fis cis
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie D A
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu D E A

2. Herbata czarna myśli rozjaśnia A E


A list twój sam się czyta fis cis
Że można go śpiewać D A
Za oknem mruczą bluesa topole z Krupniczej D E A
I jeszcze strażak wszedł na solo A E
Ten z Mariackiej Wieży fis cis
Jego trąbka jak księżyc D A
Biegnie nad topolą, nigdzie się jej nie spieszy D E fis
Ref.: Już piąta, może sen przyjdzie A cis
Może mnie odwiedzisz D A
Już piąta, może sen przyjdzie E fis
Może mnie odwiedzisz D E A


POŻEGNALNY TON

Ogniska już dogasa blask, braterski splećmy krąg D A D D7 G

W wieczornej ciszy, w świetle gwiazd, ostatni uścisk rąk D A7 D A7 D

Kto raz przyjaźni poznał moc, nie będzie trwonił słów D A D D7 G

Przy innym ogniu, w inną noc, do zobaczenia znów D A7 D G A D
Nie zgaśnie tej przyjaźni żar, co połączyła nas D A D D7 G

Nie pozwolimy by ją skradł nieubłagany czas. D A7 D A7 D

Za nami jasnych godzin moc i moc młodzieńczych snów D A D D7 G

Przy innym ogniu, w inną noc, do zobaczenia znów D A7 D G A D

(2x)


BEZ SŁÓW
1. Chodzą ulicami ludzie G D A E

Maj przechodzą, lipiec, grudzień e h fis cis

Zagubieni wśród ulic bram C G D D A E

Przemarznięte grzeją dłonie G D A E

Dokądś pędzą, za czymś gonią e h fis cis

I budują wciąż domki z kart C G D D A E


Ref.: A tam w mech odziany kamień C G D A

Tam zaduma w wiatru graniu C G D A

Tam powietrze ma inny smak C G D D A E

Porzuć kroków rytm na bruku C G D A

Spróbuj, znajdziesz jeśli szukać zechcesz C G D A

Nowy świat, własny świat C G D D A E


2. Płyną ludzie miastem szarzy G D A E

Pozbawieni złudzeń marzeń e h fis cis

Omijają wciąż główny nurt C G D D A E

Kryją się w swych norach krecich G D A E

I śnić nawet o karecie e h fis cis

Co lśni złotem, nie potrafią już C G D D A E


3. Chodzą ludzie, asfalt depczą G D A E

Nikt nie krzyknie, każdy szepce e h fis cis

Drzwi zamknięte, zaklepany krąg C G D D A E

Tylko czasem kropla z oczu G D A E

Po policzku w dół ale stoczy e h fis cis

I to dziwne drżenie rąk C G D D A E



NIE SPRZEDAWAJCIE SWYCH MARZEŃ
1. Samotni ze sobą nie możemy znaleźć D G
Miejsca i czasu na zadumy chwilę A D
Uciekamy do nikąd - pod prąd wyobraźni D G
Zostawiając sny jak bezbronne motyle A G D
ref. Ludzie - nie sprzedawajcie swych marzeń D G D
Nie wiadomo co się jeszcze wydarzy G D
W waszych snach e A
Może taka mała chwila zadumy D G D
Sprawi, że te marzenia pofruną G D
Jeszcze raz e A
Jeszcze raz G D G D

2. Wstawcie w okna tęczę, szykujcie witraże D G

Na które wiatr swawolny gwiazd wam nawieje A D
Na pewno przyjdzie wiosna z uśmiechem na twarzy D G
By jak matka dzieciom rozdawać nadzieję A G D

PAN KMICIC

1. Wilcze zęby, oczy siwe, e a


Groźnie garść obuszkiem furczy, H7 e
Gniew w zawody z wichru zrywem, e a
Dzika radość, lot jaskółczy. H7 e
Czyn to, czyn - zapadła klamka, e a
Puścić kura po zaściankach. Fis H7

Ref. Hej, kto szlachta za Kmicicem, e a


Hajda na Wołmontowicze! X2 e H7 e

2. Przodkom kulę miedzy oczy, e a


Krótką rozkosz dać sikorkom, H7 e
Po łbie, kto się napatoczy, e a
Kijów sto chudopachołkom. H7 e
Potem picie do obłędu, e a
Studnia, śnieg - My z tobą, Jędruś! Fis H7
3. Zdrada, krzyż, na krzyż przysięga, e a
Tak krucyfiks cyrografem. H7 e
I oddala się Oleńka, e a
Żądzę się wychłoszcze batem! H7 e
Za to swoich siec czy obcych - e a
Jedna praca. Za mną chłopcy! Fis H7

4. Wreszcie lek na duszy blizny - e a


Polska suknem Radziwiłła, H7 e
Wróg prywaty, wróg ojczyzny, e a
Niespodzianka jakże miła! H7 e
Los, sumienie, panny stratę e a
Wynagrodzi spór z magnatem, Fis H7

5. Jasna Góra, czas pokuty, e a


Trup! Trup! - Kmicic strzela z łuku, H7 e
Klasztor płaszczem nieb zasnuty e a
W szwedzkich armat strasznym huku. H7 e
Jędrek się granatem bawi, e a
Ksiądz Kordecki błogosławi. Fis H7

6. Jest nagroda za cierpienie, e a


Kto się śmieli, ten korzysta. H7 e
Dawnych grzechów odpuszczenie - e a
Król Jędrkowi głowę ściska: H7 e
Masz Tatarów, w drogę ruszaj, e a
Raduj Boga rzezią w Prusach. Fis H7

7. Krzyż, ojczyzna, Bóg, prywata, e a


Warchoł w oczach zmienia skórę, H7 e
Wierny jest jak topór kata e a
I podobną ma naturę. H7 e
Więc za sprawną pewność ręki e a
Będzie ręka i Oleńki, Fis H7
Łaska króla, dworek dzieci - e a
Szlachcic, co przykładem świeci... Fis H7

PRZEWRÓCIŁO SIĘ - NIECH LEŻY
1. Przewróciło się - niech leży G
Cały luksus polega na tym e
Że nie muszę go podnosić C
Będę się potykał czasem G
Będę się czasem potykał ale nie muszę sprzątać C G D G
C e a G D G
2. Zapuściłem się - to zdrowo G
Coraz wyżej piętrzą się graty e
Kiedyś wszystko poukładam C
Teraz się położę na tym G
To mi się wreszcie należy więc się położę na tym C G D G
C e a G D G

3. Coś wylało się - nie szkodzi


Zanim stęchnie to długo jeszcze
Ja w tym czasie trochę pośpię
Tym bezruchem się napieszczę
Napieszczę się tym bezruchem, potem otworzę okna

4. W kątach miejsce dla odpadków


Bo w te kąty nikt nie zagląda
Łatwiej tak i całkiem znośnie
Może czasem coś wyrośnie
Może ktoś zwróci uwagę ale kiedyś się wezmę

5. Zapuściłem się - to zdrowo


Cały luksus polega na tym
Łatwiej tak i całkiem słusznie
Może czasem coś wybuchnie
Będę się czasem potykał, ale kiedyś się wezmę


KING
1. Mówiono o nim: King w mieście Świętej Wieży, e
Pamiętam z podstawówki, jak całował się z papieżem, G
Przejeżdżał też sekretarz, gdy przecinano wstęgę, e
Kingi poszedł na wagary, pomarzyć o czymś innym. G
Był zawsze trochę z boku, na bakier trochę był, a e a e
W szkole nikt nie wiedział, czym King naprawdę żył. a e H7

2. To było trochę później już miał przyjaciółkę Ewę, e


Mieszkali więc bez ślubu i klepali słodką biedę, G
Dawali czasem czadu, bo lubili lekkie dragi, e
Znajomych było wielu wieczory i poranki. G

Uważaj na sąsiadów swych, bo lubią dawać cynk, a e a e


Ty wiesz kto rządzi w mieście tu - biskup z komisarzem, King. a e H7
3. Tak mówił mu przyjaciel, długi, chudy Olo, e
Kiedy wyszli na ulicę zapalić splifa z colą, G

Mam dosyć tego miasta, czerwono-czarnej mafii, e


Czy mnie rozumiesz Olo, czy wiesz co mnie trapi? G

Tymczasem blada Ewa wytłumaczyć pragnie wszystko, a e a e


Bo komisarz wszedł przez okno, a z pod łóżka wylazł biskup. a e H7
4. Co masz w kieszeni King? - komisarz spytał w drzwiach - e
Wy palicie wciąż to świństwo? Mieliśmy wiele skarg. G
A biskup łypie z boku, to na Kinga, to na Ewę - e
Wy żyjecie tu bezbożnie, myślicie, że nic nie wiem? G

Za posiadanie zielska ty dostaniesz dziesięć latek, a e a e


Za nielegalny związek z nią - następnych parę kratek. a e H7
5. Dziś Kingi siedzi w celi i wspomina dawne dni, e
Napisał do papieża bardzo długi list, G
Świąteczną wysłał kartkę do samego prezydenta, e
Lecz nikt o nim nie mówi, nikt o nim nie pamięta. G

Był zawsze trochę z boku, na bakier trochę był, a e a e


Właściwie nikt nie wiedział, czym King naprawdę żył. a e H7

EL CONDOR PASA

1. I’d rather be a sparrow than a snail e G


Yes I would, if I could, I surely would e
I’d rather be a hammer than a nail e G
Yes I would, if I only could, I surely would e

Ref. A way, I’d rather sail away e


Like a swan that’s here and gone G
A man gets tied up to the ground C
He gives the world its saddest sound G
Its saddest sound e

2. I’d rather be a forest than a street e G


Yes I would, if I could, I surely would e
I’d rather feel the earth beneath my feet e G
Yes I would, if I only could, I surely would ( ref.) e
SEN KATARZYNY
1. Na smyczy trzymam filozofów Europy G D G
Podparłam armią marmurowe Piotra stropy G D e
Mam psy, sokoły, konie - kocham łów szalenie C D e
A wokół same zające i jelenie C D G

Pałace stawiam, głowy ścinam Fis h


Kiedy mi przyjdzie na to chęć Fis G D
Mam biografów, portrecistów C D e
I jeszcze jedno pragnę mieć C D G

Ref.: - Stój Katarzyno! Koronę Carów e a e a


Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć! e a C D G
2. Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów G D G
Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów G D e
Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie C D e
Już wolę łowić zające i jelenie C D G

Ze wstydu potem ten i ów Fis h


Rzekł o mnie - Niewyżyta Niemra! Fis G D
I pod batogiem nago biegł C D e
Po śniegu dookoła Kremla! C D G

- Stój Katarzyno! Koronę Carów e a e a


Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć! e a C D G
3. Kochanka trzeba mi takiego jak imperium G D G
Co by mnie brał tak jak ja daję - całą pełnią G D e
Co by i władcy i poddańca był wcieleniem C D e
I mi zastąpił zające i jelenie C D G

Co by rozumiał tak jak ja Fis h


Ten głupi dwór rozdanych ról Fis G D
I pośród pochylonych głów C D e
Dawał mi rozkosz albo ból! C D G

Ref.: - Stój Katarzyno! Koronę Carów e a e a


Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć! e a C D e
Gdyby się taki kochanek kiedyś znalazł... e a e a
- Wiem! sama wiem! Kazałabym go ściąć! e a C D G

NIE LICZ NA FART

1. Czasem bywa tak, że od grudnia do maja E cis

Życie robi sobie z ciebie jawne jaja. fis H7 E

Od miesięcy nie zarabiasz nic na boku, E cis

Alimentów nie płaciłeś już pół roku. fis H7 E

Telewizor wysiadł kiedy miał być mecz, E cis

Narzeczona poszła trzy dni temu precz. fis H7 E

Chciałeś wypić jedno piwo, no może dwa, E cis

Okazało się że to już miesiąc trwa. fis H7 E

Ref. Nie licz na fart, nie licz na fart, E cis

To może być kolejny głupi życia żart. fis H7 E

Opanuj się, opanuj się, E cis

Bo za tydzień może być zupełnie źle. fis H7 E
2. Nie znajdujesz już radości w rock&rollu E cis

Nie chcą dawać ci na krechę w monopolu. fis H7 E

Liczysz drobne niemożliwe masz akurat! E cis

W sumie nie jest taki zły ten denaturat. fis H7 E

Wieczorami myślisz, jak to kiedyś było: E cis

Co się jadło, no a przede wszystkim piło? fis H7 E

I wspomnienia tego ciężar aż cię zgiął. E cis

A może byś się tak za siebie, k... wziął! fis H7 E



BAR W BESKIDZIE
Lalalala... G D C G D, G D C D G
1. Jeśli chcesz z gardła kurz wypłukać G D

Tu każdy skaże ci drogę C D

W bok od przystanku PeKaEsu G D

W prawo od szosy asfaltowej C D G C D

Kuszą napisy ołówkiem kopiowym G D

Na drzwiach „Od dziesiątej otwarte” C D

„Dziś polecamy kotlet schabowy” G D

i „Lokal kategorii czwartej” C D


Ref.: Lej się, lej się chmielu G D

Nieś muzyko po bukowym lesie C G

Panna Zosia ma w oczach dwa nieba e h

Trochę lata z nowej beczki przyniesi C D

Lalalala....
2. W środku chłopaki rzucają łaciną

O sufit i cztery ściany

Dym z Extra-mocnych strzela jak sampan

Bledną obrusy lniane

Za to wieczorem gdy lipiec duszny

Okna otworzy na oścież

Gwiazdy wpadają do pełnych kufli

Poogryzanych jak paznokcie

ref.
3. Kiedy chłopaki na nogach z waty

Wracają po mokrej kolacji

Świat się jak okręt morski kołysze

Gościniec dziwnie ślimaczy

A czasem któryś ze strachem na wróble

Pogada o polityce

Jedynie cerkiew marszczy zgorszona

Szorstkie od gontów lica

ref.
MAJSTER BIEDA

D G fis e A D

1. Skąd przychodził, kto go znal D G

Kto mu rękę podał kiedy. D G A

Nad rowem siadał, wyjmował chleb D A

Serem przekładał i dzielił się z psem fis h

Tyle wszystkiego co z sobą miał A G fis e

Majster Bieda A D

G fis e A D

2. Czapkę z głowy ściągał gdy D G

wiatr gałęzie chylił drzewom. D G A

Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd. D A

Drogę bez końca co przed nim szła fis h

Znal jak piec palców, jak szeląg zły. A G fis e

Majster Bieda A D

G fis e A D

3. Nikt nie pytał skąd się wziął D G

gdy do ognia się przysiadał D G A

Wtulał się w krąg ciepła jak w kożuch D A

Znużony droga wędrowiec boży. fis h

Zasypiał długo gapiąc się w noc A G fis e

Majster Bieda A D

G fis e A D

4. Aż nastąpił taki rok D G

Smutny rok tak widać trzeba D D7 G A

Nie przyszedł Bieda zielona wiosna D A

Miejsce gdzie siadał zielskiem zarosło fis h

I choć niejeden wytężał wzrok A G

Choć lato pustym gościńcem przeszło A G

Z rudymi liśćmi, jesieni scheda A G

Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość A G

Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość A G

Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość A G A

Majster Bieda D

G fis e A D


LIPKA
Z tamtej strony jeziora stoi lipka zielona, A G a G E

a na tej lipce, na tej zieloniutkiej trzej ptaszkowie śpiewają. a G a G F Ea

Nie byli to ptaszkowie tylko trzej braciszkowie

co się spierali o jedną dziewczynę, który ci ją dostanie.

Jeden mówi tyś moja, drugi mówi jak Bóg da,

a trzeci mówi - moja najmilejsza czemuś mi tak smutna.

Jakże nie mam smutną być, za starego każą iść.

Czasu tak niewiele jeszcze dwie niedziele mogę z tobą miły być.

Z tamtej strony jeziora stoi lipka zielona,

a na tej lipce, na tej zieloniutkiej trzej ptaszkowie śpiewają.


KROWA
1. Gdzieś na wiosnę front już przeszedł, a
Chłopcy poszli w trop - mnie w lesie a
Chłop rannego znalazł i się ulitował. A7 d
Młody był i niebogaty, d
Trochę traw, coś na kształt chaty, a
A w oborze jedna zabiedzona krowa. E a
2. Leżę w słomie, liżę rany, a
Wtem chłop wpada zastrachany: a
- Idą Ruskie! - woła - ale od zachodu! A7 d
- Cóżeś taki niespokojny? d
Może to już koniec wojny, a
Albo władzę przysyłają dla narodu! E a
3. Podchodzimy na skraj lasu, a
A tam Ruskie - krowy pasą - a
Stado z tysiąc sztuk, dorodne, zdrowe, mleczne. A7 d
Skoro trawę żre pod strażą, d
Znać - do Rosji je prowadzą a
Spod Poznania, więc zdobyczne - poniemieckie. E a
4. Słuchaj - mówię - coś tak czuję, a
Że tu sobie pohandlujesz. a
Idź po bimber, coś go za oborą schował - A7 d
Ruski nie zje, a wypije d
A to bydło jest niczyje, a
Przecież przyda się w oborze - druga krowa! E a
5. Idzie chłop - i mowa krótka: a
Wódka - krowa, krowa - wódka, a
Ale strażnik z karabinem - niet - powiada. A7 d
Jak się krowy nie doliczą, d
To pod mur postawią z niczym. a
Nam się czisło, czyli liczba musi zgadzać! E a
6. Chłop pomyślał i zaradził, a
Chudą krowę przyprowadził, a
Dodał bimber i zamienił ją - na tłustą. A7 d
Mało ryczy, mleko daje, d
Chłop się cieszy, a ja - wzajem, a
Żeśmy krową - świnię podłożyli Ruskom! E a
7. Jeszcze dobrze nie strzeźwieli - a
Do zagrody przylecieli, a
Krowę w łańcuch, mnie na muszkę, chłop pobity - A7 d
Tak napili się za darmo, d
Odzyskali własność armii, a
I wykryli na dodatek - schron bandyty. E a
8. Dziesięć lat ich kraj zwiedzałem, a
W jedenasty rok na stałe a
Powróciłem tu, gdzie z nimi handlowałem. A7 d
Chłopu poszło nie tak gładko - d
Żyje ponoć - pod Kamczatką, a
W każdym razie już go więcej nie widziałem. E a
9. Nasza krowa - jakby zgadła a
Co ją czeka - szybko padła, a
Nim przegnali ją na tamtą Bugu stronę. A7 d
Pogrzeb miała uroczysty - d
W ziemi bliskiej, bo ojczystej a
Leżą kości jej - Starannie ogryzione. E a



©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna