Baza ludzi umarłych



Pobieranie 19.42 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar19.42 Kb.

Baza ludzi umarłych



CZOŁÓWKA

Tytuł oryginalny Baza ludzi umarłych

Tytuły pozostałe ROB Następny do raju ROB Głupcy wierzą w poranek ROB Wielki bluff Kraj produkcji Polska

Rok produkcji 1958

Reżyseria Czesław Petelski

Scenariusz Marek Hłasko

Adaptacja Następny do raju: Marek Hłasko

Zdjęcia Kurt Weber

Scenografia Wojciech Krysztofiak

Kostiumy Janina Koźmińska

Montaż Felicja Rogowska

Kier. produkcji Stanisław Zylewicz

Produkcja Zespół Filmowy "Studio"

Obsada Zygmunt Kęstowicz (Stefan Zabawa), Emil Karewicz (Warszawiak), Teresa Iżewska (Wanda, żona Zabawy), Leon Niemczyk (Dziewiątka), Aleksander Fogiel (Apostoł), Tadeusz Łomnicki (Partyzant), Roman Kłosowski (Orsaczek), Adam Kwiatkowski (Buźka, goniec w wypłatami), Juliusz Grabowski (Marcinkowski), Roman Hubczenko (Leśniczy), Tadeusz Kosudarski (Dzwonkowiak), Włodzimierz Kwaskowski (Kowalski, mechanik), Józef Łodyński (Mechanik), Mieczysław Łoza (Szatniarz w knajpie), Stanisław Milski (Dyrektor garaży), Antoni Odrowąż-Felczyński (Ksiądz), Edward Wichura (Inspektor z dyrekcji), Leopold Świętoniowski (Woźny), Zofia Petri (Prostytutka), Maryna Kossydar (Prostytutka), Józef Pilarski (Leśniczy), Stanisław Nowakowski (Drwal), Józef Hłasko (Kelner), Kazimierz Stankiewicz (Kierowca w knajpie), Mieczysław Nawrocki (Kościelny), Roman Mikuła (Kierowca z drugiej bazy), Zenon Koszarek (Milicjant), Aleksander Wołodkiewicz (Milicjant), Donat Bilski (Gość)
Dźwięk dźwiękowy

Język polski

Kolor czarno-biały

Gatunek dramat psychologiczny, dramat społeczny

Rodz. / format filmu fabularny kinowy

Data premiery 10.08.1959

Rok premiery 1959

Czas projekcji 105'

Miejsce akcji Baza transportu drewna w Bieszczadach

Czas akcji 1946 rok
TREŚĆ
Jest 1946 rok. Zima. Na drzwiach warsztatu samochodowego wiszą jeszcze niedawne odezwy, by głosować "trzy razy tak". Do środka wchodzi Stefan Zabawa. Mówi mechanikom, że muszą do rana naprawić jego ciężarówkę. Jest zły - pojechał upominać się o nowe wozy, lecz nic nie wskórał. Mechanicy reperują kilka ciężarówek, których poprzedniej nocy używało KBW w walce z leśnymi bandami.

Zabawa idzie do dyrektora garaży. Tam otrzymuje polecenie, by pojechać do "bazy ludzi umarłych" i podjąć tam pracę. Dyrektor ostrzega go, że pracują tam kryminaliści, którzy w ten sposób próbują uniknąć wyroku. Baza jest bowiem niemalże odcięta od świata. Można tam dotrzeć jedynie odpowiednią ciężarówką. Zabawa nie zgadza się początkowo tam jechać, lecz dyrektor mówi, że powinna to być dla niego sprawa ambicjonalna. Daje swojemu podwładnemu pistolet, żeby "go gdzieś w górach nie zaciukali".

Zabawa niedużo mówi, ale widać, że przez ostatnie lata dużo przeżył. Myślał zapewne, że teraz będzie już mógł żyć spokojniej. Wyprawa do bazy jest dla niego jednak etapem koniecznej walki. Zabawa wierzy w nową rzeczywistość, gotowy jest do poświęceń. Po drodze do bazy spotyka Dziewiątkę, Warszawiaka i Oraczka - ludzi właśnie z tej bazy. Akurat ładowali do drewnianej skrzyni ciało ich kolegi, który wpadł w poślizg i spadł w przepaść. Są zmarznięci i źli. Mają dość tej pracy i jeżdżenia na ciężarówkach, które w każdej chwili mogą się rozlecieć. Umawiają się, że następnego dnia - bez względu na wszystko - wracają do miasta. Zabawa mówi im, że muszą zostać, bo nie ma kto wozić drewna, które jest potrzebne w mieście. Nie pozostawia złudzeń, że nie ma co spodziewać się nowych wozów.

KOMENTARZE

Pod koniec lat 50. Hłasko stał się jednym z najbardziej rozchwytywanym w środowisku filmowych pisarzy. Na podstawie jego opowiadań powstała filmy „Pętla” Hasa i „Ósmy dzień tygodnia” Forda. Współpracę z Hłaską planował także Wajda, napisali nawet razem scenariusz, który stał się podstawą późniejszego filmu „Baza ludzi umarłych” Petelskiego, lecz gdy Wajda dowiedział się, że ma być on realizowany w zespole „Studio” kierowanym przez Forda, wycofał się z tego projektu.

W czerwcu 1957 roku było już jasne, że film zrealizuje właśnie Czesław Petelski – scenariusz został zaakceptowany, a Hłasko był zadowolony z pracy z reżyserem. Co jednak ciekawe, podczas obrad Komisji Scenariuszowej, Aleksander Ford, którego Zespół kupił przecież scenariusz, był przeciwny realizacji „Bazy…”. O skierowaniu jej do produkcji zadecydował przede wszystkim głos Leonarda Borkowicza.

W „Bazie…” nie brakowało elementów produkcyjnych – zwózka drewna była najważniejsza! – lecz był to tylko pretekst. Film ukazał bowiem – jak pisała Wanda Werstenstein – „co dzieje się w ludziach i z ludźmi skazanymi na siebie w osamotnieniu zagubionej w górach placówki”. Dominująca była także beznadzieja losu tych ludzi. Żyli z dnia na dzień, nie mając właściwie żadnych perspektyw. Zresztą, gdy dla któregoś z nich pojawiała się szansa ucieczki z bazy, za chwilę ginął – jak Dziewiątka – w górach lub docierało do niego – jak do Oraczka – że nadzieje były jednak płonne.

Nieco inną postacią był natomiast Warszawiak. Przyjmował zupełnie bierna postawę. Poza tym, że mówi o od czasu do czasu o powrocie do miasta, właściwie nie zależy mu na niczym. To on jednak pozostanie w bazie, podczas gdy Partyzant i Orsaczek uciekną. O sposób ukazania losów tych dwóch ostatnich postaci można by mieć zresztą do scenarzystów pewne pretensję. Strach Partyzanta i jego ucieczka zupełnie nie współgrają z jego bohaterskimi wyczynami w czasie wojny. Chyba, że przyjmiemy – ale to można jedynie domniemywać – iż Partyzant był w rzeczywistości mitomanem, który choć próbował kreować się na twardego mężczyznę, zląkł się gdy z takimi ludźmi naprawdę się zetknął. Z kolei Oraczek znika z ekranu niepostrzeżenie. Postać ta jest jakby niedokończona.

GŁOSY PRASY

Krzysztof Teodor Toeplitz („Świat”, nr 37, 13.09.1959):

„Powiada się nam, że miejscem akcji są Bieszczady, jej czasem zaś lata 1948-1949 (tu Toeplitz się pomylił – PŚ). W tym właśnie czasie i miejscu spotkała się grupa skazańców, wykolejeńców życiowych, „ludzi skończonych”, aby, przeklinając swój los, stoczyć śmiertelną walkę z zimą, górami i rozklekotanymi ciężarówkami. Marzeniem tych ludzi jest ucieczka z tego przeklętego miejsca do normalnego życia, a równocześnie warunki, nieprzebyte przestrzenie, względny azyl, jakiego udzielają bohaterom, pozostającym na bakier z prawem, góry nie pozwalają im na tę decyzję. Dlatego więc giną po kolei, wybierając raczej śmierć niż ucieczkę.

Znam dwa miejsca na świecie, w których podobna sytuacja byłaby możliwa (…). Żadnym jednak nie były Bieszczady ani inny zakątek Polski. Dzieje się tak dlatego, że w Polsce po prostu nie ma takich odległości i takich nieprzebytych traktów, aby z każdego dowolnego punktu nie można było – po maksimum całodziennej marszrucie – dotrzeć do najbliższego miasteczka, nie ma też takiego miejsca, gdzie nie mogłoby – z tych samych powodów dotrzeć prawo. (Przepraszam, były takie miejsca, i to były właśnie w Bieszczadach, ale wtedy, gdy grasowały tam bandy UPA. Lecz w „Bazie ludzi umarłych” o UPA się nie wspomina – wspomina się tylko o przestrzeniach, zaśnieżonych stokach i odcięciu od świata). I dlatego już wyjściową sytuację „Bazy ludzi umarłych” uważam za zmyśloną i nieprawdopodobną.


CIEKAWOSTKI,

 Jako pierwszy napisanie scenariusza o kierowcach w bazie transportowej zaproponował Hłasce Andrzej Wajda. Razem napisali tekst pod tytułem „Wielki bluff” (późniejszy tytuł „Głupcy wierzą w poranek”). Wajda zaczął nawet ustalać obsadę. Hłasko bez konsultacji z Wajdą sprzedał jednak scenariusz Zespołowi „Studio” Aleksandra Forda. Wajda miał z Fordem złe doświadczenia przy pracy nad swoim debiutem „Pokolenie”. Dlatego wycofał się z projektu. Wtedy scenariusz przejął Czesław Petelski.

 Hłasko w 1950 roku pracował w bazie transportowej Centrali Drzewnej w Bystrzycy Kłodzkiej.

 Tytuł „Baza ludzi umarłych” wymyślił Roman Bratny, kierownik literacki Zespołu „Studio”.



 W pierwowzorze nie było postaci Partyzanta, którego w filmie zagrał Tadeusz Łomnicki. Wanda Wertenstein sugeruje w artykule w „Kinie” (nr 10, 1979), że Hłasce i Petelskiemu mogło chodzić (choć jest to tylko hipoteza) o ironiczny porachunek z Lutkiem z „Piątki z ulicy Barskiej” czy Stachem z „Pokolenia”, których grał Łomnicki. Może to być także przetworzony wątek z pierwszej wersji opowiadania o kierowcach „Bazy Sokołowskiej”.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna