Bibliografia radogoska



Pobieranie 2.08 Mb.
Strona50/59
Data28.04.2016
Rozmiar2.08 Mb.
1   ...   46   47   48   49   50   51   52   53   ...   59

2003

wydawnictwa

BUDZIAREK Marek, Łódź – Lodsch – Litzmannstadt. Wycinki z życia mieszkańców okupowanego miasta. Łódź 2003.

[ss. 126–132: rozdz. p.t. „Golgota radogoska”]; dużo informacji o zainteresowaniu więzieniem radogoskim przez łódzkie AK]

CZARNECKA Ewa, Bank zamiast stodoły. Wspomnienia z zielonej dzielnicy. Łódź 2003.

[s. 85: „(...) [w okresie po II wojnie światowej – WŹ] Wsiadało się w tramwaj przy ul. Złocieniowej, następny przystanek był przy ul. Przedwiośnie, a wysiadało się na drugim, dokładnie naprzeciw spalonej fabryki. Tak nazywali wszyscy ruinę dawnej fabryki z czerwonej cegły, w której podczas okupacji było więzienie. W 1945 r., opuszczający w pośpiechu miasto gestapowcy, oblali benzyną budynek z więźniami w środku i podpalili. Kiedy miałam pięć lat, często wślizgiwaliśmy się z innymi dziećmi przez niedomknięta bramę i wchodziliśmy na ostatnie piętro ocalałej po pożarze klatki schodowej. Widok z góry był piękny. Starsi chłopcy czytali nam wyskrobane w tynku jeszcze przez więźniów napisy [nie prawda, te napisy wyryli „zwiedzający” po wojnie to miejsce]. Potem ruiny zabezpieczono, postawiono nowy mur, wytynkowano mała salę na dole [w parterowej hali – WŹ]. Zmieniono bramę, założono latarnie i zatrudniono kogoś, jako opiekuna izby pamięci w tym smutnym miejscu. Obok stanął betonowy obelisk z iglicą, pomalowany na srebro. Teren wokół uporządkowano. Na równym trawniku posadzono świerki i inne krzewy oraz dużo pelargonii. Bardzo mi się to podobało, ale żałowałam dawnych w zakamarków ruin [Autorka wspomina tu odsłonięcie mauzoleum radogoskiego we wrześniu 1961 r. – WŹ]”.

PISANE miłością. Losy wdów katyńskich. Tom III. Gdynia 2003.

[s. 28: wspomnienia Jadwigi Banaśkiewicz z d. Szczepańskiej przed wybuchem II wojny światowej zam. w Stąporkowie woj. kieleckie. Około 6 września 1939 r. Jej Matka uciekła wraz z dziećmi na wschód. Tu dotarli do Równego. Po 17 września tereny te zajęte zostały przez ZSRR. „(...) ... władze sowieckie pozwoliły nam przedostać się do Brześcia n. Bugiem. Było to na początku listopada 1939 r., gdy Sowieci w porozumieniu z Niemcami przekazywali u uciekinierów z centralnej Polski. (...) Załadowano nas do pociągu wraz z innymi rodzinami wywieziono do Łodzi i umieszczono w obozie dla przesiedleńców na Radogoszczu. Były tam też inne rodziny „zatrzymane do wyjaśnienia” – jak tłumaczyli Mamie Niemcy. Mama wysłała list do brata Władysława i oczekiwała wyjaśnienia tożsamości, co przeciągnęło się do stycznia 1940 roku, kiedy przenieśli nas do obozu na ul. Łąkową w Łodzi [do obozu przesiedleńczego – WŹ]. (...) Zwolniono nas [stamtąd] 23 lutego 1940 roku i pociągiem pojechaliśmy do Końskich.(...)”]

STASIAK Zdzisław, oprac., Aleksy Rżewski. Szkic do portretu tekstami własnymi pisany [w:] „Archiwum Wolbórki”, Seria II, nr 2 (11), Tuszyn 2003. Stowarzyszenie Regionalne „Wolbórka” – Wydawnictwo.

[Zestaw materiałów poświęconych A. Rżewskiemu, bibliografia Jego publikacji.



s. 3: [ „(....) Aleksy Rżewski został zamordowany przez hitlerowców w lućmierskim lesie. Był w grupie łódzkich intelektualistów, których Niemcy aresztowali w listopadzie 1939 r. i osadzili w obozie na Radogoszczu [w obozie przejściowym w f-ce M. Glazera]. Na Starym Cmentarzu [w Łodzi] ma tylko symboliczną mogiłę. – Jako dzieci jeździliśmy do lasu lućmierskiego na 1 listopada. Tam był dla nas grób dziadka – opowiada wnuk prezydenta. (...)”]
prasa

(KUP) [Włodzimierz Kupisz], Łódź ku pamięci. [w:] „Dziennik Łódzki”, wyd. A, 14 I 2003, nr 11, s. 20.

[“Na Radogoszczu w filii Muzeum Tradycji Niepodległościowych trwa montaż stałej wystawy p.t. „Łódź i ziemia łódzka w latach wojny i okupacji 1939–1945”. Zajmuje ona powierzchnię około 200 m2. Otwarcie zaplanowano na piątek, 17 stycznia, o godz. 13.00, w przeddzień rocznicy wyzwolenia miasta (19 stycznia). (...)” ]

JP [Joanna PODOLSKA], Herb ze swastyką. Wystawa do obejrzenia dla wszystkich. [w:] „Gazeta Wyborcza – Łódź”, 20 I 2003, nr 16, s. 3.

[„W czasie wojny Łódź, nazwana wówczas Litzmannstadt, miała swój herb – złotą swastykę na niebieskim tle. Został on nadany przez okupanta w 1941 roku. Pięć lat wcześniej polscy archeolodzy odnaleźli we wsi Biała k. Zgierza urnę ze znakiem runicznym w formie swastyki. Naziści uznali, że jest to dowód przynależności tych ziem do Rzeszy. (...) Hitlerowski herb Łodzi można obejrzeć na otwartej właśnie wystawie na Radogoszczu. Zdobi zastawę stołową okupacyjnego nadburmistrza Łodzi. Dokładnie w rocznicę podpalenia więzienia na Radogoszczu w [oddziale Radogoszcz] Muzeum Tradycji Niepodległościowych otwarto stałą wystawę p.t. „Łódź i ziemia łódzka w latach wojny i okupacji 1939–1945”. (...)”]

(PIJ), Pamiętamy Radogoszcz. [w:] „Express Ilustrowany”, 20 I 2003, nr 16, s. 2.

[podpis pod zdjęciem: „Wczoraj na terenie byłego więzienia hitlerowskiego na Radogoszczu odbyły się uroczystości poświęcone pamięci więźniów bestialsko spalonych tu przez okupantów w styczniu 1945 roku. Władze miasta i województwa, politycy i kombatanci uczcili też 58. rocznicę wyzwolenia Łodzi spod faszystowskiej okupacji.”]

(MAL), Zabytki do remontu. Muzeum, przychodnia i dwa kościoły. [w:] „Express Ilustrowany”, .... I 2003, nr ...., s. .....

[“W tym roku rozpocznie się remont Muzeum Tradycji Niepodległościowych na Radogoszczu. Ściany dawnego więzienia zaczynają się już sypać... – Remont powinien rozpocząć się w wakacje i potrwa około dwóch lat – mówi Wojciech Szygendowski, miejski konserwator zabytków. – Będzie to kompleksowa naprawa murów. (...)”]

OLIZOROWICZ Aleksandra, Uczcić komunizm? W miejscu martyrologii pomnik komunizmu. [w:] „Aspekt’, styczeń 2003, nr 1, s. 21.

[„Na Radogoszczu, w Muzeum Tradycji Niepodległościowych, ma powstać muzeum komunizmu – taką informację podała łódzka prasa („Express Ilustrowanym” z 22 XI 2002 r. (porównaj adnotację do tamtego zapisu bibliograficznego!!). (...) – Nigdy wśród pracowników Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi – mówi Henryk Siemiński, dyrektor Muzeum – ani ja osobiście nie pomyśleliśmy nawet o utworzeniu „muzeum komunizmu” i to jeszcze na Radogoszczu. Nikt z gazety ani też autor artykułu nie rozmawiał ze mną na temat takiej właśnie inicjatywy. Z pełna odpowiedzialnością informuję, że również wśród władz miasta jako organu założycielskiego naszego Muzeum, nigdy nie spotkałem się z tego rodzaju pomysłem, czy też taką sugestią. W imieniu własnym oraz całego zespołu pracowników pragnę podkreślić nasze oburzenie z powodu deprecjonowania przez nieodpowiedzialnego dziennikarza ogromnego dorobku edukacyjnego naszej Instytucji.” (...)].

(JXB), Łódzkie zabytki do odnowienia. [w:] „Dziennik Łódzki”, 12 II 2003, nr ....., s. 8.

[„(...) Rozpoczniemy remont Muzeum Tradycji Niepodległościowych na Radogoszczu, bo stan elewacji jest tam fatalny, kruszy się cegła, odpadają fragmenty muru – mówi Wojciech Szygendowski, miejski konserwator zabytków. Dotychczas udało się nam wymienić okna i odnowić muzealne wnętrza. Nie mamy zbyt wiele pieniędzy, więc postanowiliśmy dokończyć rozpoczęte w ubiegłych latach inwestycje. (...) ].

(AK), Więzienie bez śladu w dokumentach. [w:] „Dziennik Łódzki”, wyd. A, 22 IV 2003, nr 94, s. 7.

[“Łodzianonowi, który jako nastolatek trafił do hitlerowskiego więzienia, przyznano świadczenia kombatanckie, ale tylko za miesiąc pozbawienia wolności. On tymczasem twierdzi, że był więziony przez ponad pół roku. Problem w tym, że nie ma na to żadnych dokumentów. (...) Z informacji przekazanych przez (...) Muzeum Tradycji Niepodległościowych wynika, ze jedyny dokument, w jakim wymieniane jest nazwisko byłego więźnia, to „Księga więźniów poddanych kąpieli w więzieniu w Łodzi w Radogoszczu”. Na tej podstawie ustalono, ze trafił tam w sierpniu 1944 r. i to stało się podstawą przyznania muz świadczeń przez kierownika urzędu ds. kombatantów i osób represjonowanych. (...)” ].



SPODENKIEWICZ Paweł, Fatalna niebieska kategoria. Dopiero dziś poznajemy losy łódzkich Niemców, więzionych m.in. w obozie na Sikawie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Instytut Pamięci Narodowej. [w:] „Dziennik Łódzki”, wyd. A, 31.10 – 2 XI 2003, nr …., s. 13.

[“W czasie wojny byli nękani przez Gestapo, po wojnie zostali osadzeni w obozie dla volksdeutschów. (...) Już około 20 byłych więźniów i więźniarek tego obozu zostało przesłuchanych przez prokurator Beatę Ambrożek–Wicińską z łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. (....) Jedną z 40 tys. osób znajdujących się w ewidencji obozu jest Sylwia Graczyk, emerytowana ekonomistka z łódzkich Bałut. Podobnie jak większość więźniów, przebywała w barakach przy Beskidzkiej tylko kilka tygodni. Potem była przetrzymywana w halach fabrycznych przy ul. Targowej i Dowborczyków. Obóz na Sikawie był w istocie wielką organizacją zapewniającą pracodawcom darmową siłę roboczą, dysponującą wieloma podobozami w fabrykach Łodzi i okolicznych miast. – Jednorazowo w obozie na Sikawie mogło przebywać najwyżej 2 tys. osób – ocenia Sławomir Abramowicz z [łódzkiego IPN-u].(...) Historia Sylwii Graczyk [z domu König] i jej rodziny pokazuje jak powikłane były losy łódzkich Niemców. (...) Gestapo kilkakrotnie interesowało się Königami Kiedyś sąsiadka doniosła, ze nielegalnie słuchają radia. Wtedy jakoś się upiekło.(...) W październiku 1944 r. do Königów ponownie zastukało gestapo. Rodzina ukrywała sąsiadkę – Adelę Misiak z 4-letnim synem, uchylająca się od wyjazdu na roboty do Niemiec. Ludwinę König [matkę Sylwii] osadzono w Kaliszu. (...) Rozprawa odbyła się 16 stycznia 1945 r., czyli dosłownie w ostatnich dniach panowania Niemców. (...) Niedługo potem do Kalisza wkroczyli Rosjanie i wszystkich więźniów wypuszczono. Pani König wróciła do domu przy ul. Przejazd 23, gdzie połączyła się z córką. (...) 14 kwietnia 1945 r. funkcjonariusze tajnej policji [Urzędu Bezpieczeństwa – WŹ] aresztowali wszystkich Niemców z domu przy ul. Przejazd [dziś ul. J. Tuwima – WŹ]. Najpierw osadzono ich w [w siedzibie łódzkiego UB – WŹ] przy ul. Anstadta, potem wywieziono do Warszawy, na Rakowiecką. (...) Potem skierowano wszystkich skierowano wszystkich do obozu przy ul. Gęsiej na dawnym terenie getta. (...) Mama zamarła [tam] 30 września 1945 roku. (...) W październiku 1945 r. Sylwię przewieziono do obozu na Sikawie. Obóz tworzyło 9 baraków, podzielonych na część męską i żeńską. Zbudowali go Niemcy w roku 1943. Dziewczynę skierowano do podobozu mieszczącego się w dawnych zakładach Grohmana przy ul. Targowej. Była wyniszczona, cierpiała na zapalenie stawów. Uratowała ją komendantka obozu. – Chodziła w mundurze Armii Czerwonej, ale mówiła po polsku. Nie wiem jak się nazywała. (...) Niedawno spotkałam kobietę z Niemiec, która też była w tym obozie. Zgadałyśmy się, że komendantka i dla niej była bardzo dobra – wspomina Sylwia Graczyk. Dotychczasowe ustalenia śledztwa prowadzonego przez IPN nie potwierdzają tezy o szczególnej brutalności polskiego personelu więziennego. Może wynikać to jednak z tego ,ze na razie przesłuchiwano osoby mieszkające w Polsce. zapewne ci więźniowie, którzy ucierpieli najbardziej dotkliwie, po uwolnieniu zrobili wszystko, by wyjechać z naszego kraju. Osiem lat temu ukazała się w Niemczech książka Sylwii Waade p.t. „Barak numer 7. Los kobiet za drutami”, która opisuje przypadki znęcania się i gwałtów dokonywanych na kobietach niemieckich przez polskich strażników. Książka jest poprzedzona wstępem profesora Gotholda Rhode, jednego z największych autorytetów w dziedzinie historii polsko–niemieckiej. Osobną sprawą jest kwestia epidemii tyfusu, która zdziesiątkowała więźniów Sikawy pod koniec 1945 roku. W samym listopadzie zmarło tam 188 osób. Ogóle w obozie był stosunkowo wysoki odsetek zgonów – w ciągu pięciu lat istnienia obozu zmarło tam ponad tysiąc osób na 40 tys. ewidencjonowanych. Prokuratorzy IPN-u próbują ustalić, czy nie doszło do celowego zaniedbania leczenia lub utrzymania higieny ze strony personelu więzienia – są takie podejrzenia w przypadku obozu w Świętochłowicach. – Moim zdaniem, takiej tezy nie potwierdza statystyka. Epidemię tyfusu dość szybko stłumiono – ocenia prok. Beata Ambrożek–Wicińska. Po uwolnieniu z obozu Sylwia Graczyk chciała opuścić Polskę. (...) paszportu nie dostałam – wspomina. Drugi raz chciała wyjechać później, w czasie politycznej odwilży. Też nie dostała paszportu.(...) Gdy przechodziła na emeryturę, miała udokumentowane 41 lat pracy. Dwóch lat spędzonych w obozie, gdzie pracowała niewolniczo, nie zaliczono jej.”]

porównaj:

– LESZCZYŃSKA Joanna, Koenigowie z ulicy Przejazd. [w:] „Polska. Dziennik Łódzki. Magazyn.“,

2 XI 2007, nr ........, s. 20.

– LESZCZYŃSKA Joanna, Ofiary etnicznych czystek. [w:] „Polska. Dziennik Łódzki. Magazyn.“, 2 XI 2007,

nr ........, s. 21.

– LESZCZYŃSKA Joanna, Sądne dni po wyzwoleniu. [w:] „Polska. Dziennik Łódzki. Magazyn.“, 19–

20 XI 2008, nr 16, s. 22.




1   ...   46   47   48   49   50   51   52   53   ...   59


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna