Bibliografia radogoska



Pobieranie 2.08 Mb.
Strona8/59
Data28.04.2016
Rozmiar2.08 Mb.
1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   ...   59

sierpień 1946


RUDNICKI Henryk, Śladem naszych artykułów. Radogoszcz czeka na opiekę. [w:] „Głos Robotniczy”, 2 VIII 1946, nr 211, s. 3.

[„W numerze niedzielnym naszego pisma zamieściliśmy alarmujący artykuł o niszczeniu przez szabrowników więzienia na Radogoszczu, gdzie bestialscy bandyci hitlerowscy spalili trzy tysiące [błąd: ok. 1.500 – WŹ] naszych braci. Artykuł ten nie pozostał bez echa. W dniu wczorajszym nadeszło pierwsze pismo w tej sprawie, pismo, które przytaczamy in extenso.

Niniejszym uprzejmie prosimy o łaskawe przyjęcie serdecznego podziękowania i wyrazów uznania, jakie śpieszymy złożyć w imieniu naszej organizacji redakcji „Głosu Robotniczego” za zamieszczenie apelu do społeczeństwa łódzkiego, celem ratowania resztek relikwii drogich sercu każdego łodzianina. Jednocześnie, jako dwód, że apel nie minął bez echa, załączamy odpis pisma jakie skierowaliśmy do Zarządu Miejskiego, aby udzielono nam zezwolenia na roztoczenie stałej i troskliwej opieki nad resztkami spalonego więzienia i nad cmentarzem pomordowanych [chodzi o dwie mogiły na cm. radogoskim usytuowanych przy kaplicy przedpogrzebowej] bestialsko przez Niemców naszych braci, których mogiły są opuszczone”. Sekcja Komitetów Domowych przy Łódzkiej Rodzinie Radiowej.

Do listu załączony jest odpis pisma skierowanego przez Sekcję do Zarządu Miasta, z prośbą o udzielenie wspomnianego zezwolenia.

Bardzo to piękna inicjatywa, ale przypomnieć musimy, że i inne organizacje „ślubowały” opiekę nad więzieniem i cmentarzem. Podczas manifestacji w dniu Wszystkich Świętych [1 XI 1945 r.] zobowiązali się do opieki harcerze, młodzież szkolna itd. Do tego czasu ta opieka ograniczała się do szczytnych zamiarów i nic więcej. Zawieszono na bramie [... wjazdowej do więzienia, obok wieżyczki strażniczej na pd-zach. narożniku terenu więziennego] odpowiednie tablice, a dziś jedna połowa bramy wraz z tablicą już została wyszabrowana [!!! – WŹ].

Uważamy, że sprawa ta jest bardzo poważna i trzeba zawiązać co prędzej jakąś organizację, do której weszliby przedstawiciele wszystkich sfer nszego społeczeństwa; organizacja, która by zajęła się nie tylko zachowaniem resztek więzienia i pielęgnacją grobów, ale także opracowaniem planu dalszej pracy [organizację taką utworzył ok. 12 września Komitet Dzielnicowy PPR Łódź-Radogoszcz, którego autor był I sekr., w znaczącej współpracy z tramwajarzami podmiejskimi z Łódzkich Wąskotorowych Elektrycznych Kolei Dojazdowych, z zajezdni na „Helenówku”. pn. Komitet Opieki nad Grobami spalonych na Radogoszczu; pewnym usprawiedliwieniem władz Łodzi jest ilość problemów społeczno-ekonomicznych z jakimi musiały zmierzyć się nieomal w jednym czasie, w pierwszych powojennych miesiącach, stąd tym cenniejsza jest ta autentycznie społeczna inicjatywa]. Społeczeństwo łódzkie podczas manifestacyjnego pogrzebu w lutym ub. r. [ofiar styczniowej masakry na cm. radogoskim] ślubowało przecież uczcić męczenników radogoskich pomnikiem, ktory by świadczył po wieczne czasy o ogromie niedoli ludu polskiego w czasie okupacji. Fundusze na taki pomnik na pewno się znajdą”.]

[bez Autora], Oberwachmeister z Sikawy skazany na śmierć za sadyzm i zbrodnie. Bruno Izrael zawiśnie na szubienicy. [w:] „Express Ilustrowany”, 3 VIII 1946, nr 195, s. 4.

[„Przed Sądem Specjalnym Karnym w Łodzi stanął wczoraj oberwachmeister policji niemieckiej Bruno ISRAEL. Swoją gorliwą służbę pełnił on w obozie pracy przymusowej dla Polaków na Sikawie, w tej samej Sikawie, w której dzisiaj jest obóz pracy dla Niemców, wobec których Polacy stosują metody całkiem inne – jak wynikało z naszego reportażu [„Expresie Ilustrowanym” [Łódź], 28 VII 1946, nr 190, s. 2].

Bruno Israel to typowy volksdeutsch, który dla korzyści osobistych i z głębokiej nienawiści do wszystkiego co polskie przyjął volkslistę, a następnie stanowisko komendanta policji obozowej [A. Galiński w art. „Obóz pracy na Sikawie [w:] Obozy hitlerowskie w Łodzi. Łódź 1998, s. 181 nie wymienia go wśród członków załogi ! – WŹ].

Z obowiązków swoich wywiązywał się bardzo gorliwie. Przeprowadzał na własną rękę rewizję Polaków zatrzymanych na Sikawie, zabierał artykuły żywnościowe, bił ich przy tym w bestialski sposób i składał protokoły. na mocy których władze okupacyjne pociągały Polaków do odpowiedzialności, a wiemy wszyscy jak wyglądała sprawiedliwość i sądy niemieckie.

W okresie od połowy 1941 r. do połowy 1943 r. żandarm-sadysta konwojował auta z ludnością żydowską z ghetta łódzkiego do Chełmna koło Koła, gdzie więźniowie ginęli w strasznych mękach w komorach gazowych. Świadkowie, nieliczni z tych, którzy przetrwali piekło obozu hitlerowskiego, w zeznaniach dają obraz szczegółowy zbrodni Bruno ISRAELA, potwierdzając w całej rozciągłości akt oskarżenia.

Za wszystkie zbrodnie (...) Specjalny Sąd Karny skazał go na karę śmierci przez powieszenie, pozbawienie praw publicznych i obywatelskich na zawsze i konfiskatę mienia. Rozprawie przewodniczył sędzia Łuszczewski, ławnikami byli ob. ob. Kubicka i Jaszczak, oskarżał prok. Popel.”]

[bez Autora], Wyrok śmierci na gestapowca. [w:] „Kurier Popularny”, 3 VIII 1946, nr 211, s. 6.

[„(Agencja SAP) – Dnia 2 VIII br. Sąd Specjalny w Łodzi rozpatrzył sprawę Bruno Israela, oskarżonego o przynależność do gestapo, działania na szkodę Polaków oraz czynny udział w służbie obozu straceń w Chełmnie [n. Nerem]. Bruno Israel przyznał się do stawianych mu zarzutów, wobec czego wyrokiem Sądu Specjalnego został skazany na karę śmierci.”]

(o), Przy odbudowie b. ghetta szerokie pole działania ma inicjatywa prywatna. Uwaga kupcy i przemysłowcy. [w:] „Express Ilustrowany”, 3 VIII 1946, nr 195, s. 4.

[„Jak się dowiadujemy, w nadchodzącym tygodniu odbudowa terenu b. getta w Łodzi wejdzie na bardzo realne tory. Dotychczasowe tempo odbudowy jest niewystarczające, jakkolwiek wiele już uczyniono. (...) W pracach nad porządkowaniem b. getta brali udział Niemcy. Liczba ich jednak okazała się niewystarczająca, wobec czego zwrócono się do odpowiednich czynników, które przydzieliły nową partię Niemców w liczbie około 100 osób [z obozu na Sikawie – WŹ].”

A.R., Jak żyją jeńcy niemieccy w Polsce? Obóz pracy przymusowej dla Niemców w Łodzi. [w:] „Kurier Popularny”, 3 VIII 1946, nr 211, s. 6.

[„Niemcy starają się wzbudzić w świecie dla siebie litość. Znajdują dużo chętnych obrońców. (...) Największy obóz pracy przymusowej dla Niemców w Łodzi znajduje się na terenie Zjednoczonych Zakładów Włókienniczych, dawn. „Scheibler i Grohman” [ówczesna nazwa: Pod Zarządem Państwowym Zjedn. Zakł. Włókiennicze K. Scheibler i L. Grohman w Łodzi– WŹ]. Dzięki uprzejmości dyrektora Pawła PRINDISZA, który jest jednocześnie kierownikiem obozu, mamy okazję zapoznać się z życiem Niemców, którzy znajdują się pod kluczem i codziennie wędrują do pracy na teren fabryczny. Są to volksdeutsche, którzy podlegają centralnemu Zarządowi dla jeńców niemieckich na Sikawie. Obóz znajduje się w pobliżu fabryki, otoczony jest ze wszystkich stron murem i strzeżony przez uzbrojoną straż. (...) Jesteśmy w dużej niegdyś fabrycznej hali. (...) Podchodzi do nas kierownik straży i melduje: stan 494.111 [!!?? – chyba raczej 494 – WŹ] mężczyzn, 383 kobiety.

Wchodzimy na salę kobiecą. Trzy kondygnacje łóżek, zasłanych równo, po wojskowemu. (...) Wzdłuż ścian ciągnie się rząd szafeczek, w których więźniarki przechowują swoje rzeczy. Na stole kwiatki. (...) Przechodzimy do sali męskiej. (...) Oglądamy dużą, jasną, higienicznie urządzoną kuchnię. Na stole leży książka kontroli, w której kucharz kwituje odebrane do kotła produkty. (...) [Dziennie jeniec otrzymuje]: 400 g. chleba, 500 g. kartofli, 20 g. tłuszczu i tyleż mąki oraz mięsa, 40 g. kaszy, 25 g. grochu, po 50 g. marchwi, buraków, kapusty, brukwi, po 10 g. cebuli, cukru, przyprawy i soli, do tego 20 g. twarogu i kawy zbożowej.

Przyglądamy się dyżurnej Niemce. Wygląda dobrze, jest opalona. Nosi przyzwoitą bluzkę drelichową i czarną spódnicę. Na bluzie namalowany jest olejno szeroki żółty pas. – Po co ? – pytamy kierownika straży. – Wprowadziliśmy ten strój przed paru tygodniami, kiedy uciekło dwóch więźniów. W takim zaznaczonym drelichu trudno się po mieście poruszać, a uzyskanie zapasowego ubrania wymaga ściślejszych kontaktów z miastem i dłuższych przygotowań do ucieczki.

– Jak się przedstawia stan zdrowotny?

W ciągu roku na przeciętny stan 900 osób, zanotowano sześć zgonów, wypadki choroby są rzadkie. (...) Wchodzimy do umywalni. Sześć dużych kranów z natryskami. (...) Niezależnie od tego raz na dwa tygodnie chodzą do łaźni fabrycznej. Dyr. Prindisz udziela nam informacji o życiu obozowym: o 5.00 pobudka i śniadanie, o 6.00 początek pracy w fabryce. Dziesięć godzin pracy. (..) o 20.00 apel. W niedzielę po południu czas wolny. – Jakie stosuje się kary i nagrody za dobrą pracę? Dla kobiet mamy niewinną na pozór karę, której się boją jak ognia, ścinanie włosów... Poza tym stosuje się karę aresztu. Za wydajną pracę dajemy premie żywnościowe. (...) W magazynie widzę olbrzymie trepy drewniane, tzw. holenderki. – A to do czego służy? – To nakładają jeńcy na obuwie, jeśli jest wilgotna podłoga, żeby sobie nóg nie przemoczyli....”]

[bez Autora], Związek Zachodni demaskuje ukrywających się Niemców. [w:] „Kurier Popularny”, 5 VIII 1946, nr 213, s. 6.

[„Przy Związku Zachodnim w okręgu łódzkim działa od kwietnia b.r. Sekcja narodowo-społeczna, której zadaniem jest wyłączenie ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów niemieckich i zdrajców narodu polskiego.

W odpowiedzi na apel wydany przez Związek Zachodni [Zarząd Główny] do społeczeństwa [opublikowany na tej samej stronie co ta notatka – WŹ], wzywający do zaostrzenia czujności i informowania o ukrywających się Niemcach i zdrajcach, napływają do Związku liczne zawiadomienia, które są przez Związek dokładnie sprawdzane, po czym, po zebraniu dokładnych danych są przekazywane organom bezpieczeństwa i władzom sądowym, [a osoby zadenuncjowane umieszczane w obozie na Sikawie w Łodzi – WŹ]. W najbliższym czasie znajdzie się na wokandzie sądów około 80 spraw.”

(o), Żebrak właścicielem domu! Niezwykłe qui pro quo w Zbiorni Miejskiej. 55 żebrzących Niemców odesłano do Sikawy. [w:] „Express Ilustrowany”, 14 VIII 1946, nr 206, s. 3.

[„(...) Na terenie Łodzi przeprowadzona została w ostatnich dniach akcja oczyszczenia miasta z żebraków. (...) W jednym z doprowadzonych żebraków, brudnym i okrytym łachmanami [jeden ze strażników miejskich] poznał właściciela domu w tej samej okolicy, w której mieszka. O odkryciu swym strażnik dał znać natychmiast kierownictwu Zbiorni [Miejski Dom Opieki nad Żebrakami], a ta podjęła odpowiedni kroki.

Jeszcze jedno sensacyjne odkrycie zostało dokonane podczas przeprowadzonej akcji. Oto w ogólnej liczbie 222 zatrzymanych na ulicach miasta żebraków ujawniono 54 Niemców. Niemcy wystawali na ulicach z wyciągniętą ręką, do której sypały się hojne nieraz datki Polaków. W ten sposób popieraliśmy przez dłuższy czas Niemców, wrogów naszej Ojczyzny, którzy potrafili zagrać na najbardziej czułym instynkcie, na miłosierdziu naszym i litości.

Wszyscy Niemcy zatrzymani za żebranie i włóczęgostwo skierowani zostali natychmiast do obozu pracy w Sikawie. (....).”]

(o), Nowy dekret o volksdeutschach. Za zapisanie się na listę narodową 10 lat więzienia i utrata praw. [w:] „Express Ilustrowany”, 22 VIII 1946, nr 214, s. 2.

[„W najbliższym czasie ukaże się dekret o odpowiedzialności karnej za odstępstwo od narodowości polskiej w czasie wojny.

Dekret będzie dotyczył tego samego zagadnienia, co dekret z dnia 4 XI 1934 r. o środkach zabezpieczających w stosunku do zdrajców narodu oraz ustawa z dnia 6 V 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów, a więc zagadnienie tzw. „volksdeutschów’.

W przeciwieństwie jednak do poprzednich dwóch aktów ustawodawczych, które nie regulują gruntownie położenia prawnego „volksdeutschów, ale mają na celu jedynie ich izolację, nowy dekret unormuje ostatecznie odpowiedzialność karną za zgłoszenie przez obywatela polskiego przynależności do narodowości niemieckiej lub uprzywilejowanej przez okupanta Litwinów, Ukraińców i Rosjan, legitymujących się tzw. białogwardyjskimi dokumentami. Za czyn ten, według nowego dekretu, sprawca podlega karze więzienia do lat. 10.

Obok tej kary sąd może orzec utratę praw publicznych, obywatelskich i honorowych, konfiskatę majątku w całości lub części lub grzywnę.

Dekret uwzględnia jako okoliczność wyłączającą karalność czynu, swoisty przymus stosowany przez okupanta. Dekret ten więc da zupełnie inne wyniki na terenach, na których był stosowany powszechny przymus zapisywania się na niemiecką listę narodową, inny zaś na terenach, na których przymusu nie było.

Osoby już zrehabilitowane do odpowiedzialności karnej pociągane nie będą, natomiast sprawy osób osadzonych w obozach (jak np. w Sikawie w Łodzi) będą rozpatrywane ponownie przez prokuratora, ewentualnie przez sąd.”]

(b), Rodzina Geyerów zrehabilitowana. Sąd uznał istnienie przymusu przyjęcia „volkslisty” oraz zachowanie polskiej odrębności narodowej. [w:] „Express Ilustrowany”, 23 VIII 1946, nr 215, s. 4.

[„(...) św. ks kanonik Orłowski ocenił do Geyerów jako dom czysto polski. Cała rodzina była katolicka. W 1939 r., dzięki staraniom pana Geyera, uratowaliśmy cenną bibliotekę Seminarium Duchownego w Łodzi. Pomagał więźniom w Radogoszczu, a mawiał przy tym „Nie wiem, czy jutro sam się tam nie znajdę...”. (...) ]

[brak autora], Sądził, że Polski już nie będzie. Rzeźnik łódzki – żandarmem niemieckim. [w:] „Ilustrowany Kurier Polski”, 27 VIII 1946, nr 231, s. 5.

[„Za czasów okupacji roiło się w Łodzi od hitlerowskich oprawców.

W tych dniach przed Sądem Specjalnym w Łodzi stanie volksdeutsch Maks Roester, rodowity łodzianin, z zawodu rzeźnik. Roester w wojsku polskim dosłużył się stopnia kaprala i przeszedłszy do rezerwy pracował w swym fachu. W r. 1939 r. nie stawił się na kartę mobilizacyjną do wojska polskiego. [Natomiast] dobrowolnie zgłosił się na volkslistę i wstąpił do niemieckiej żandarmerii. Szybko awansował, za swą gorliwą służbę uzyskał rangę „obersturmführera”. Uczestniczył w łapankach, a następnie „pilnował” w więzieniu [przy ul.] M. Kopernika, później na osławionym Radogoszczu.

Zapytany przez prokuratora, dlaczego przyjął volkslistę, odparł, ze Myśla, iż Polska już nigdy nie powstanie.”]



wrzesień 1946


RUDNICKI Henryk [??], Miejsce kaźni „Radogoszcz” otoczone opieką! Okoliczna ludność winna zwrócić rekwizyty stanowiące dowody rzeczowe bestialstwa i zbrodni niemieckich. [w:] „Głos Robotniczy”, (??), ... IX 1946, nr ...., s. ... .

[ ........................ ]

[SZCZEPAŃSKI St.], Kto położy kres wandalizmowi w Radogoszczu ? [w:] „Polska Zbrojna” (??), .... IX 1946 (??), nr ...., s. .... .

[„List do redakcji:

Przejeżdżałem niedawno samochodem przez Radogoszcz w stronę Zgierza. Zatrzymałem się, by obejrzeć miejsce kaźni tylu tysięcy Polaków. Przed wejściem umieszczona jest tablica, głosząca, że jest to Muzeum Narodowe. Na tablicy zaznaczone jest, aby niczego nie ruszać ani nie zmieniać.

Ujrzałem ślady kul, kości zwęglonych czaszek ludzkich poniewierające się w kupie popiołu, Miejsce to budzi grozę. ale większą grozę od tego wszystkiego co widziałem przejęło mnie to, czego nigdy nie spodziewałem się ujrzeć. Bezczelność ludzka zda się nie ma granic. Obok prochów męczenników, ich kości i strzępów ich ubrań, a nawet na nich samych ujrzałem kał ludzki. Nie było kąta ani stopnia na schodach, aby barbarzyńca jakiś nie postawił śladów swego bezeceństwa. Co mogło nim kierować – wandalizm, czy bezdenna głupota? Czy naprawdę nie ma żadnego sposobu, aby temu zaradzić ? St. Szczepański, ppor.”]

[bez Autora], Niemka chciała przekupić plutonowego MO [Milicji Obywatelskiej] na dworcu kaliskim, aby pozwolił jej uciec do Wrocławia. Polak pomagał jej w tym zamiarze. [w:] „Express Ilustrowany”, 6 IX 1946, nr 229, s. 4.

[„Na Niemców łódzkich padł blady strach. W związku z upływem terminu składania wniosków rehabilitacyjnych przystąpiono do „lagrowania” tych wszystkich, którzy nie uważali za stosowne złożyć wniosku o rehabilitację. Niemcy, obojętnie ilu procentowi, doprowadzani są do gmachu Sądu Okręgowego [przy pl. J. Dąbrowskiego – WŹ], gdzie zapadają decyzje co do dalszego ich losu. Decyzja we wszystkich wypadkach jest jedna i ta sama: obóz pracy w Sikawie. Akcja ta odbywa się już od szeregu tygodni na terenie naszego miasta, aby jednak nie płoszyć ich nie pisaliśmy dotąd o tym. Obecnie jednak i tak wszyscy Niemcy wiedzą o tym, a zresztą i tak im nic nie pomoże, jak wynika choćby z poniższego zdarzenia, które miało miejsce w dniu 2 września.

Dnia tego, o godz. 21.00, patrol milicyjny doprowadził do milicyjnego posterunku kolejowego na stacji Łódź–Kaliska Niemkę – Eugenię BELLER (J. Kilińskiego 140) a wraz z nią Polaka – Jerzego WIERZBICKIEGO, zam. w Dłutowie, pow. Łask, który zamierzał pomóc Niemce w ucieczce z Łodzi. Wierzbicki został zatrzymany w chwili, gdy wręczał jej bilety do Wrocławia, dokąd prowadziła pierwsza trasa Beller. Na posterunku Niemka usiłowała przekupić z-cę komendanta posterunku – plut. pchor. Franc. Fronczkowskiego, wręczając mu 2.500 złotych łapówki. (...).]”

[bez autora; Henryk Rudnicki ???], Więzienie w Radogoszczu pod opieką społeczeństwa łódzkiego. [w:] „Kurier Popularny”, 7 IX 1946, nr 229, s. 6.

[„Wczoraj [6 września], w lokalu Łódzkiej Rodziny Radiowej (Piotrkowska 307), odbyło się drugie organizacyjne zebranie Społecznego Komitetu Opieki na Więzieniem w Radogoszczu, na którym ostatecznie ukonstytuował się wykonawczy skład tegoż Komitetu w osobach: dr Franciszek SKIBNIEWSKI jako przewodniczący, H. KOTLICKA – v-ce przew. (Związek b. Więźniów Obozów Hitlerowskich), Edward KOWALSKI, skarbnik (przedst. zarządu Centrali Komitetów Domowych przy Łódzkiej Rodzinie Radiowej) oraz A. KRASKOWSKI (Wydz. Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego), W. WALKIEWICZ i W. MOKRZYCKI (Polski Związek Zachodni), St. KAPUŚCIŃSKI i W. SKORZEWSKI (Związek Uczestników Czynnej Walki o Niepodległość i Demokrację), A. PODFILIPSKI (Polski Czerwony Krzyż) i Jerzy JUTKIEWICZ (Centrala Komitetów Domowych przy Łódzkiej Rodziny Radiowej) w charakterze kierowników poszczególnych Sekcji.

Na zebraniu postanowiono bezzwłocznie zaapelować o współpracę do wszystkich miejscowych organizacji społecznych i całego społeczeństwa, jak również za pośrednictwem Miejskiego Wydziału Kultury i Sztuki do Ministerstwa Kultury i Sztuki.

Jednocześnie wybrano delegację, która interweniować będzie o pomoc i poparcie prac Komitetu u odnośnych władz.

W dniach najbliższych zorganizowana będzie specjalna uroczystość poświęcona uczczeniu zamordowanych w Radogoszczu, ofiar barbarzyństwa hitlerowskiego, z udziałem wszystkich organizacji i społeczeństwa łódzkiego.”]

[bez autora; Henryk Rudnicki ??], Więzienie w Radogoszczu pod opieką społeczeństwa łódzkiego. [w:] „Ilustrowany Kurier Polski”, 7 IX 1946, nr …., s. …..

[„W lokalu Łódzkiej Rodziny Radiowej odbyło się drugie organizacyjne zebranie Społecznego Komitetu Opieki na Więzieniem w Radogoszczu, na którym ukonstytuował się komitet w osobach: dr Franciszek Skibniewski (przewodniczący), H. Kotlicka (v-ce przewodnicząca; Związek b. Więźniów Obozów Hitlerowskich), Edward Kowalski (skarbnik–sekretarz; z ramienia zarządu Centrali Komitetów Domowych [w Łodzi] oraz A. Kraskowski i Ludwik Piotrowski (Wydz. Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego [w Łodzi], jako kierownictwo Sekcji Planowania Odrestaurowania Więzienia-Muzeum. W. Walkiewicz i W. Mokrzycki z ramienia PZZ [ ??? Polski Zw. Zachodni ??? ] jako kierownictwo Sekcji Propagandowej [tegoż Komitetu], H. Kotlicka i St. Kapuściński jako kierownictwo Sekcji Uporządkowania i Zabezpieczenia Terenu Więzienia oraz jako kierownictwo Sekcji Finansowej: W. Skorzewski (z ramienia Zw. Uczestników Czynnej Walki o Niepodległość i Demokrację), A. Podfilipski (z ramienia PCK) i Jerzy Jutkiewicz (z ramienia Centrali Komitetów Domowych przy Łódzkiej Rodzinie Radiowej).

Na zebraniu tym postanowiono bezzwłocznie zaapelować o współprace do wszystkich miejscowych organizacji społecznych i całego społecfzeństwa [łódzkiego], jak również za pośrednictwem Miejskiego Wydziału Kultury i Sztuki do Ministerstwa Kultury i Sztuki. Jednocześnie wybrano delegację, która interweniować będzie o pomoc i poparcie prac Komitetu u odnośnych włądz. W dniach najbliższych fzorganizowana będzie specjalna uroczystość poświęcona uczczeniu zamordowanych w Rdogoszczu ofiar barbarzyństwa hitlerowskiego, z udziałem wszystkich organizacji i społeczeństwa łódzkiego.”]

[bez Autora], Transport gestapowców przybył do Szczecina. [w:] „Kurier Popularny”, 9 IX 1946, nr 248, s. 4.

[„Szczecin (PAP). Do Szczecina przybył transport przestępców wojennych, wydanych Polsce przez władze okupacyjne Niemiec. Polska Misja Wojskowa w porozumieniu z władzami angielskimi i radzieckimi zwiedziła szereg obozów w Niemczech środkowych i północnych, skąd rozpoznani przestępcy wojenni zostali odesłani do Berlina i stamtąd przybyli do Polski. Są to przeważnie niemieccy urzędnicy gestapo i SS. Nie brak jednak i renegatów – obywateli polskich, którzy w obozach koncentracyjnych dopuścili się okrucieństw względem swych towarzyszy niedoli. W chwili obecnej przebywa w więzieniu śledczym w Szczecinie 43 zbrodniarzy hitlerowskich, oczekujących na transport do Poznania.” [Był to kolejny transport. Komendant Radogoszcza – Walter Pelzhausen, został przywieziony wcześniej – 28 kwietnia. – WŹ] ]

[v], Cmentarz męczenników. Ofiary siepaczy hitlerowskich przeniesione zpstaną z masowych grobów na Radogoszcz. [w:] „Express Ilustrowany”, 9 IX 1946, nr 247, s. 2.

[„W Łodzi i dookoła naszego miasta, w lasach lućmierskich i tzw. „Okręgliku”, znajdują się masowe groby pomordowanych przez siepaczy hitlerowskich Polaków. Ogólna ilość spoczywających w tych grobach oceniana jest na kilkadziesiąt tysięcy zwłok.

Na terenie naszego miasta zawiązał się Obywatelski komitet Uczczenia Pamięci Ofiar Hitleryzmu, który postanowił utworzyć w Łodzi honorowy cmentarz i przenieść tam zwłoki wszystkich pomordowanych przez hitlerowców.

Wybrano już nawet na ten cel odpowiedni teren – vis á vis więzienia w Radogoszczu, gdzie zginęło z rak krwawych zbrodniarzy niemnieckich tylu najlepszych synów Polski. Tam właśnie przeniesione zostaną zwłoki ze wszystkich masowych grobów [w tym ofiary styczniowej masakry w więzieniu radogoskim, spoczywające w dwóch zbiorowych mogiłach na cm. św. Rocha przy ul. Zgierskiej – WŹ].

Jak się dowiadujemy, pierwsze ekshumacje odbęda się w Łodzi około 15 października rb.

Odkryte zostaną mianowicie groby na cmentarzu żydowskim na Dołąch, gdzie spoczywają pomordowani przez gestapo, żandarmerię, SA i SS. Najsampierw ekshumowane będą zwłoki 50 osób, rostrzelanych jesienią 1944 roku. Istnieje nadzieja, ze uda się ich zidentyfikować.

Dalej odkryte zostaną dwa, masowe groby, również na na cmentarzu żydowskim na Dołąch, kryjące około 4.500 osób straconych przez Niemców w latach 1942–1944. Po odkryciu tych grobów przystąpi się do ekshumacji spoczywajacych w masowych grobach rozrzuconych po Wielkiej Łodzi i w jej okolic.

Ekshumacją zwłok zajmuje się Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Niemieckich [oddział] w Łodzi, w porozumieniu z prokuraturą Sądu Okręgowego i in. Dziś delegacja Komisji uda się do prezydenta miasta celem zatwierdzenia miejsca w którym ma powstać zbiorowy honorowy cmentarz ofiar hitleryzmu w Łodz [czyli na przeciwko spalonego więzienia radogoskiego; miejsce zostało zatwierdzone, ogłoszony też został konkurs na projekt pomnika [kilka propozycji w zbiorach MTN-Łódź], ale ostatecznie zamysł ten nie został zrealizowany, chociaż wspomniana wyżej ekshumacja 50. osób z cm. żydowskiego się odbyła a ciała pochowano na cm. św. Rocha przy ul. Zgierskiej – WŹ]”.

[bez autora; PAP], Potępienie publicznych egzekucji przez ministra sprawiedliwości. [w:] „Ilustrowany Kurier Polski”, 10 IX 1946, nr 245, s. 2.

[„Warszawa (PAP). W związku z wydaniem wyroku śmierci na kata Płaszowa Goetha, przedstawiciel PAP zwrócił się do ministra sprawiedliwości Świątkowskiego z prośbą o wypowiedzeniu swej opinii na temat publicznego wykonywania wyroków śmierci, gdyż publiczne wykonanie wyroków śmierci na katach Stutthofu i na Greiserze spotkało się z niejednoznaczną, ale zasadniczo negatywną oceną społeczeństwa i prasy.

Minister Świątkowski orzekł, że kodeks postępowania karnego przewiduje zasadniczo, ze wyrok śmierci ma być wykonany niepublicznie.. Dekretem z 1 XII 1933 r. wprowadzono zmianę tej treści, że możliwe jest zarządzenie publicznego wykonania wyroku z uwagi na szczególny charakter przestępstwa. Z przepisu tego skorzystano czterokrotnie: przeciwko katom Majdanka dwukrotnie, katom Stutthofu i greiserze.

Wprowadzenie egzekucyj publicznych publicznych byłoby uzasadnionym odstraszeniem innych katów hitlerowskich. Ten moment dzisiaj odpada. – Jestem zdecydowanym przeciwnikiem publicznych egzekucyj, gdyż wyzwalają one najniższe instynkty ludności. Specjalnie dzieciom właściwy jest instynkt naśladownictwa. W miastach, które były widownią publicznego wieszania, dzieci bawiły się „w wieszanie”. W Poznaniu np. w ostatniej chwili uratowano chłopca, którego w czasie „zabawy w Greisera” koledzy usiłowali powiesić. demoralizacji ulegają także dorośli. Aby uzyskać zadośćuczynienie za potworną krzywdę, jaką wyrządził nam hitleryzm, nie musimy koniecznie przglądać się śmiertelnym drgawkom skazańca”. [por. „Express Ilustrowany”, 16 IX 1947, nr 254, s. 3 (Egzekucja Pelzhausena na terenie Radogoszcza?) ].

[bez Autora], Świadkowie zbrodni niemieckich w Radogoszczu uwaga! [w:] „Ilustrowany Kurier Polski”, 12 IX 1946, nr 247, s. 6.

[Wezwanie opublikowane w związku z rozpoczętym przez ............... postępowaniem śledczym w sprawie Radogoszcza.]

RUDNICKI Henryk, Groby po spalonych w Radogoszczu porządkowane są w szybkim tempie. [w:] „Głos Robotniczy”, 13 IX 1946, nr 253, s. 6.

[„Z inicjatywy PPR–Radogoszcz oraz pracowników Wąskotorowych Kolei Dojazdowych w Helenówku [zajezdni „Helenówek” Łódzkich Wąskotorowych Elektrycznych Kolei Dojazdowych (tramwaje podmiejskie, bo były też tramwaje miejskie p.n. „Kolej Elektryczna Łódzka”) – WŹ] zawiązał się Komitet Opieki nad Grobami spalonych przez Niemców więźniów polskich [przede wszystkim dzięki inicjatywie ówczesnego I sekr. PPR–Radogoszcz, red. Henryka Rudnickiego – WŹ]. Aby uporządkować masowe groby [ofiar styczniowej masakry – WŹ] na radogoskim cmentarzu komitet zajął się pieniężną zbiórką oraz przystąpił do porządkowania [terenu spalonego] więzienia i zabezpieczenia go przed szabrownikami [do tego czasu wyszabrowano już nieomal wszystko, np. futryny okien w budynku administracyjnym fabryki, gdzie w czasie okupacji była m.in. kancelaria więzienna – WŹ]. Wyznaczeni towarzysze odbywają dyżury, by nie dopuścić do dalszego rozkradania urządzeń więziennych.

Zawarta została umowa z firmą „Nowacki” przy ul. Cmentarnej. Firma wykona obramowanie z piaskowca dla grobów oraz dwie marmurowe tablice z odpowiednimi napisami.

Koszt obramowania grobów oraz tablic wyniesie 165 tys. złotych. Komitet otworzył w Banku Polskim specjalne konto Nr 866, na które należy wpłacać ofiary.

W obrębie więzienia pracują członkowie partii [PPR], robotnicy firmy Weiss w Radogoszczu [obok f-ki Abbego druga duża fabryka włókiennicza; położna w okolicy obecnego skrzyżowania Zgierska – W. Sikorskiego; obie fabryki stale są ze sobą mylone – WŹ] oraz członkowie Związku Walki Młodych. Praca prowadzona jest w szybkim tempie. Komitet spodziewa się, że do dnia Wszystkich Świętych, kiedy w więzieniu odbędą się uroczystości ku czci spalonych więźniów, wszystko będzie uporządkowane i gotowe. Sądząc po tempie prac wnioskować należy, ze roboty będą ukończone jeszcze przed świętem umarłych.”].

październik 1946


(bez Autora), Społeczny Komitet Opieki nad Więzieniem w Radogoszczu. [w:] „Dziennik Łódzki”, ok. 15 X 1946, nr ....., s. .....

[„Na ostatnim posiedzeniu Zarz. Głównego „Łódzkiej Rodzin Radiowej”, w którym brali udział przedstawiciele tutejszych organizacji społecznych pod przewodnictwem dyr. Bolesława Jendrzyckiego, uchwalono cały szereg wniosków dotyczących uaktywnienia akcji społecznej na rzecz niesienia pomocy sierotom po ofiarach obozów koncentracyjnych. Między innymi na wniosek prezesa zarządu Centrali „Komitetów Domowych” [w Łodzi – WŹ] – Edwarda Kowalskiego, postanowiono powołać do życia „Społeczny Komitet Opieki nad Więzieniem w Radogoszczu, w skład którego weszliby przedstawiciele tych wszystkich organizacji społecznych.

Jako pierwszy krok tej komisji odbyła się wizja lokalna na miejscu, na terenach więzienia, gdzie dokonano szeregu zdjęć miejsc kaźni: komory gazowej [??! – WŹ], wspólnej mogiły [na pobliskim cmentarzu – WŹ], z których skompletowany będzie specjalny album [obecnie w zbiorach MTN–Łódź, sygn. I – 10585; album p.t. „Czarna Księga Radogoszcza” – WŹ] oraz postanowiono, z uwagi na zupełne zaniedbanie i brak jakiejkolwiek pieczy nad tym [byłym] więzieniem, bezzwłocznie zabezpieczyć i zamknąć teren więzienia, zainstalować na miejscu muzeum i sekretariat muzealny, przeszukać teren dokładnie i szczątki zamęczonych ofiar przenieść do wspólnej, zbiorowej mogiły, ustalić liczbę zamęczonych ofiar i wmurować na miejscu straceń pamiątkowe marmurowe tablice z nazwiskami, ogłosić apel o bezzwłoczny zwrot ruchomości oraz wszelkich rekwizytów więziennych, stanowiących cenne dowody rzeczowe bestialstwa i zbrodni niemieckich a zabranych z terenu więzienia przez okoliczną ludność, z terminem zwrotu najdalej do 1 września, a po tym terminie rozpocząć śledztwo celem pociągnięcia winnych do odpowiedzialności, ogłosić apel o obowiązku obywatelskim składania zeznań dotyczących historii więzienia na Radogoszczu oraz zeznań w sprawie rabunku ruchomości z terenu więzienia.

Postanowiono też utworzyć fundusz społeczny z dobrowolnych ofiar społeczeństwa na rzecz ochrony pamiątek po Radogoszczu. Celem urzeczywistnienia tych wszystkich postanowień w najbliższych dniach zwołane będzie zebranie Komitetu Wykonawczego [Społecznego Komitetu Opieki nad Więzieniem w Radogoszczu – WŹ].”]

STG., Wzorowy szpital w Radogoszczu. Jedyny w Łodzi oddział septyczno-położniczy. Nowe ambulatorium czeka na przejęcia chorych. [w:] „Dziennik Łódzki”, 16 X 1946, nr 255, s. 4.

[„Do największych i najlepiej być może urządzonych szpitali łódzkich zaliczyć należy Szpital Miejski w Radogoszczu. Nie chce się wierzyć, że jest to ten sam Dom Zdrowia, który okupant pozostawił po swym odwrocie z Łodzi, w stanie kompletnej dewastacji. (...) Niemcy po wkroczeniu do Łodzi w 1939 r. zamienili ten kwitnący wówczas ośrodek lecznictwa w przytułek żołdactwa pruskiego. (...) Później, gdy opodal „pracować” począł sławetny obóz koncentracyjny, w szpitalu hulał kto chciał [?? co ma więzienie radogoskie do szpitala ???; szpital funkcjonował w tym czasie w miarę normalnie – WŹ]. Gdy po tym nadeszły krytyczne dni sromotnej ucieczki Niemców, niszczono co było pod ręką. Niektóre baraki zostały uszkodzone wskutek bombardowania. Gdy szpital objęły po wyzwoleniu władze polskie w żadnym pawilonie nie było całej szyby. Całość przedstawiała jedną ruinę. (...) Chorych musiano umieścić w prowizorycznych barakach o pojemności zaledwie 117 łóżek (przed wojną szpital dysponował 250 łóżkami). To co zniszczył wróg odbudował jednak sumienny i ofiarny personel polski. (...) Remonty i odbudowę prowadzono własnymi siłami, nie korzystając prawie wcale z grosza publicznego. (...) Dużą rolę w organizacji pracy odegrały koła PPS i PPR, w których zrzeszeni są pracownicy szpitala. (...) Tak tedy otwarto nowe oddziały: urologiczny, laryngologiczny, chirurgiczny, a ostatnio – przed trzema zaledwie dniami [czyli 13 września – WŹ] – ostatni, jedyny w Łodzi, oddział septyczno-położniczy. (...) Czynione są przygotowania do wznowienia gabinetu rentgenologicznego, wyposażone już częściowo w aparaturę i kabiny. Dodać należy, że czynny jest już oddział chorób zakaźnych, dysponujący w oddzielnym budynku 200 łóżkami. Amerykańska pralnia, pracująca na 4 zmiany, przepuszcza dziennie 3 tys. kawałków bielizny, obsługując wszystkie szpitalne łóżka, nie wyłączając wojskowych. (...) Uruchomienie jedynego na Łódź oddziału septyczno-położniczego ma ogromne znaczenie dla ludności. Na oddział ten będą kierowane chore w wypadkach szczególnie powikłanych. (...).”

W szpitalu tym udzielono pomocy ................. ocalałemu ze styczniowej masakry w więzieniu radogoskim.]

[zdjęcie], [w:] „Dziennik Łódzki”, 31 X 1946, nr 300, s. 1.

[Podpis pod zdjęciem:

„Główne wejście do więzienia w Radogoszczu, gdzie SS-mani przed opuszczeniem Łodzi żywcem spalili 3.000 [!? – WŹ] więźniów. W dniu jutrzejszym [1 XI 1946 r.], o godz. 11.00, zostanie odprawiona na terenie więzienia msza św., po czym nastąpi odsłonięcie pomników na grobach ofiar [na dwóch mogiłach zbiorowych na pobliskim cmentarzu św. Rocha, przy ul. Zgierskiej – WŹ]”].

[bez Autora], Miejsce kaźni w Radogoszczu uświęcone krwią niewinnych ofiar hitleryzmu pod opieką łódzkiego społeczeństwa. [w:] „Dziennik Łódzki”, 31 X 1946, nr 300, s. 4.

[ ................. ]

[bez Autora], Spaleni żywcem w Radogoszczu przez hitlerowskich barbarzyńców 18 I 1945 roku. [w:] „Dziennik Łódzki”, 31 X 1946, nr 300, s. 4.

[„Rozpoznani i pochowani w oddzielnych mogiłach na cmentarzu miejscowym w Radogoszczu: 1) dr GOLCZYŃSKI Zenon, 2) WALICKI Konrad, 3) GARNYS Włądysław, 4) KUBIAK Zygmunt, 5) MATUSIAK Antoni, 6) STASIAK Jan, 7) CŁAPIŃSKI Antoni, 8) MALINOWSKI Jan, 9) FILIPIAK Stanisław, 10) WASIELSKI Eugeniusz, 11) BARTCZAK Edward, 12) KOWALSKI Stanisąłw, 13) MICHALAK Kazimierz, 14) DUBIŃSKI Włodzimierz, 15) KANIEWSKI Witold, 16) MANIEWSKI Wawrzyniec Kazimierz, 17) SZYMCZAK Michał, 18) REK Józef, 19) SZMBELAN Mieczysław, 20) JANETA Józef, 21) OLCZAK Andrzej, 22) NAJMAN Wacław, 23) OSOWSKI Czesław, 24) ZAWADZKI Antoni, 25) RĘBAS Edmund, 26) NOWAKOWSKI Józef, 27) KINA Jóżef, 28) KRAJEWSKI Piotr Józef.”]

[bez Autora], Zaduszki na Radogoszczu. [w:] „Głos Robotniczy”, 31 X 1946, nr 301, s. 12.

[msza pod murami Radogoszcza i odsłonięcie pomników na obu zbiorowych mogiłach ofiar styczniowej masakry na cm. św. Rocha przy ul. Zgierskiej]

listopad 1946


[bez Autora], Na budowę pomnika w Radogoszczu. [w:] „Głos Robotniczy”, 1 XI 1946, nr 302, s. 8.

[„Pracownicy Wydz. Prezydialnego Zarządu Miejskiego, w liczbie 44, złożyli na budowę grobów spalonych w Radogoszczu sumę 3.770 zł. Jednocześnie pracownicy Wydz. Prezydialnego wzywają pracowników wszystkich Wydziałów Przedsiębiorstw Miejskich do składania zbiorowych ofiar na ten sam cel na konto nr 866 w Narodowym Banku Polskim (NBP), oddz. w Łodzi, konto Komitetu Opieki nad Grobami w Radogoszczu”.]

[bez Autora], Odsłonięcie pomnika w Radogoszczu. [w:] „Dziennik Łódzki”, 1 XI 1946, nr 301, s. 7.

[„Staraniem Społecznego Komitetu Opieki nad Więzieniem w Radogoszczu, w ramach obchodu [Święta Zmarłych] w dniu 1 listopada, odbędzie się podniosła uroczystość na terenie Radogoszcza, obejmująca: polową mszę św. żałobną, odsłonięcie pomnika (obelisk marmurowy) [na cmentarzu radogoskiego przy kaplicy przedpogrzebowej!!! – WŹ] ku czci spalonych i pomordowanych, ufundowanego z ofiar miejscowego społeczeństwa oraz złożenie wieńców.”]

[bez Autora], Na cmentarzu garnizonowym i w Radogoszczu w Łodzi. [w:] „Dziennik Łódzki”, 2 XI 1946, nr 302, s. 3.

[odsłonięcie pomników, m.in. na cment. św. Rocha przy ul. Zgierskiej]

[bez Autora], Ku czci nauczycieli zamordowanych przez hitlerowców. [w:] „Głos Robotniczy”, wyd. PR, 16 XI 1946, nr 317, s. 3.

[„Sekcja Szkolnictwa Specjalnego Związku Nauczycielstwa Polskiego ZNP w Łodzi organizuje dziś uroczystości żałobne ku czci nauczycieli szkół specjalnych – ś.p. Anieli Wągrowskiej, zamęczonej w Oświęcimiu i śp. Franciszka Pawlika, więźnia Radogoszcza [w obozie w fabryce M. Glazera – WŹ], straconego w lasach lućmierskich w listopadzie 1939 r. (...).”]



grudzień 1946


............................


1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   ...   59


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna