Capucci Flavio Tak, dziś również dzieją się cuda



Pobieranie 0.54 Mb.
Strona17/22
Data07.05.2016
Rozmiar0.54 Mb.
1   ...   14   15   16   17   18   19   20   21   22

Nieoczekiwane odkrycie

Był październik 1985. Małżeństwo Manuela Vicente A. i Maríi Josefy M. cieszyło się z narodzin swojego pierwszego dziecka. Chłopcu, który urodził się w Oviedo, mieście położonym na północy Hiszpanii, w regionie Asturii, nadano imię Manuel Adrián.

Pierwsze miesiące jego życia przebiegały normalnie. Manuel Adrián rósł otoczony miłością swoich rodziców. Sześć lat później, w 1991r., rodzina miała się powiększyć o dwoje bliźniąt.

Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy na początku 1988 r., gdy Manuel Adrián liczył niespełna trzy lata, zaczął odczuwać częste i powtarzające się napady duszności, to znaczy trudności w oddychaniu, które występowały przy okazji niewielkich infekcji, przeziębień, sporadycznych stanów gorączkowych, itd. Lekarze zdiagnozowali u niego astmę.

Prawie rok później, w styczniu 1989, musiał zostać zawieziony na ostry dyżur do Szpitala Ogólnego Asturii z objawami bólów brzucha, które nasiliły się w ciągu ostatnich godzin. Zdiagnozowano ostre zapalenie wyrostka robaczkowego, które wymagało interwencji chirurgicznej.

Nie był to jednak główny problem. Przy wykonywaniu koniecznych badań odkryto, że malec cierpi na poważne nadciśnienie tętnicze, którego maksymalna wysokość osiągała w momentach krytycznych 220/140 mm Hg. Jeśli weźmie się pod uwagę, że ciśnienie tętnicze u dzieci jest niższe niż u dorosłych, i jeśli u tych ostatnich wartości powyżej 140/90 mm Hg uważane są za patologiczne, można stwierdzić powagę krytycznych wzrostów nadciśnienia u Manuela Adriána. W celu kontrolowania ciśnienia tętniczego rozpoczęto leczenie nitroprusydkiem sodu podawanym dożylnie: takie leczenie stosuje się jedynie w przypadkach bardzo ciężkich, kiedy istnieje poważne niebezpieczeństwo uszkodzenia mózgu, a nawet zagrożenie dla życia pacjenta.

Przy tak aktywnym leczeniu nadciśnienie zmniejszyło się w stopniu wystarczającym do tego, żeby lekarze mogli przeprowadzić operację chirurgiczną: zapalenie wyrostka pogarszało się z godziny na godzinę i groziło komplikacjami w postaci zapalenia otrzewnej. Badanie anatomo-patologiczne wykonane po operacji potwierdziło ostre zapalenie wyrostka robaczkowego z perforacją i początkiem zgorzeli. W czasie operacji i w ciągu trzech następujących po niej dni pacjent przeszedł kilka kryz nadciśnieniowych z wartościami ciśnienia osiągającymi 230/140 mm Hg.


Choroba poważna, nieuleczalna i postępująca

Po pokonaniu choroby brzucha, z powodu której chłopiec był hospitalizowany, i po opanowaniu ataków nadciśnienia, praca lekarzy skoncentrowała się na ustaleniu przyczyny nadciśnienia tętniczego. Manuel Adrián został przeniesiony do oddziału nefrologicznego kliniki pediatrii, dysponującego nowoczesnymi narzędziami diagnostycznymi i kompetentnym personelem. Badania odrzuciły w sposób pewny niektóre z najczęstszych przyczyn nadciśnienia u dzieci. W końcu dzięki arteriografii jamy brzusznej, odkryto przypuszczalną przyczynę choroby: stenozę (zwężenie) jednej tętnicy nerkowej. Leczenie czysto objawowe ograniczyło się do próby znormalizowania wysokości ciśnienia tętniczego drogą farmakologiczną, jednakże przyniosło niewielkie rezultaty. Rodzicom doradzono częste sprawdzanie ciśnienia krwi u malca.

Manuel Adrián wrócił do domu, ale w okresie od lutego do grudnia tego samego roku (1989) musiał być hospitalizowany w trybie pilnym cztery razy z powodu kryz nadciśnieniowych, które wywoływane były przy okazji napadów astmy, a nawet drobnych infekcji (anginy, zapalenia ucha), tak częstych w dzieciństwie. Zaczynała się prawdziwa droga krzyżowa dla jego rodziców, nękanych myślą o tym, że w każdej chwili ich jedyny syn może umrzeć przy którymś z tych gwałtownych ataków.

Na początku 1990 r., w rok po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego, Manuel Vicente i María Josefa zawieźli swojego syna do Madrytu, żeby potwierdzić trafność diagnozy postawionej w Asturii. Przebywał miesiąc w Szpitalu Ramón y Cajal i tam nowe badania lekarskie ustaliły dokładną przyczynę choroby nadciśnieniowej: „Stenoza wewnątrznerkowa prawej tętnicy nerkowej – czytamy w historii choroby pacjenta – nie poddająca się poszerzeniu ani interwencji chirurgicznej”. Młody wiek pacjenta pozwalał przypuszczać, że chodziło tu o zwężenie spowodowane dysplazją włóknisto-mięśniową, to znaczy nieprawidłowym rozwojem ścianki naczyniowej.

Krótko mówiąc, choroba Manuela Adriána była nieuleczalna. Można było zastosować tylko leczenie objawowe, ukierunkowane na utrzymanie nadciśnienia w ramach dopuszczalnych granic. Prognoza długoterminowa była fatalna, ponieważ choroba o takich cechach zazwyczaj uszkadza w sposób nieodwracalny ważne narządy wewnętrzne, takie jak mózg, serce i nerki. Poza tym w przypadkach nadciśnienia o takiej etiologii literatura medyczna odnotowuje stopniowe zamknięcie światła chorej tętnicy, zwłaszcza w okresie wzrostu dziecięcego. Spośród 42 pacjentów ze stenozą tętnicy nerkowej spowodowaną dysplazją włóknisto-mięśniową badanych w ciągu jedenastu lat przez pewien zespół lekarski i opisanych w prestiżowym międzynarodowym czasopiśmie medycznym, wszyscy chorzy wykazali postępowanie stenozy.

Diagnoza ta została potwierdzona przez specyficzny dowód, który odróżnia z całą dokładnością nadciśnienie naczyniowo-nerkowe od jakiejkolwiek innej postaci choroby nadciśnieniowej.

Badania kliniczne pokazują, że ten rodzaj choroby nadciśnieniowej może być wyleczony w sposób trwały jedynie przy pomocy interwencji chirurgicznej: zastąpieniu fragmentu tętnicy by-passem albo przeszczepem nerki. W przypadku Manuela Adriána istniały przeciwwskazania do takiego leczenia. Możliwe było jedynie kontrolowanie ciśnienia tętniczego przy pomocy leków przeciwnadciśnieniowych. Po kilku próbach, po poznaniu w sposób pewny przyczyny choroby, lekarze przepisali leczenie kaptoprylem, lekiem selektywnym stosowanym w kontrolowaniu nadciśnienia pochodzenia naczynio-nerkowego. Chłopiec został wypisany ze szpitala ze wspomnianym już złym rokowaniem oraz ze stanowczym zaleceniem brania lekarstwa co osiem godzin.

Szukanie ucieczki w Bogu

Posłuchajmy, jak zareagowała matka, kiedy powiadomiono ją o poważnym, postępującym i nieuleczalnym charakterze choroby syna: „Zrozpaczona szukałam ucieczki i pociechy w Bogu i nagle przypomniałam sobie o obrazku z modlitwą do Księdza, który ktoś mi dał, kiedy mój synek zachorował po raz pierwszy, i który schowałam, nie zwracając na niego najmniejszej uwagi”.

Rodzice Manuela Adriána byli wierzący, chociaż nie wyróżniali się szczególną gorliwością, jak zaświadczają oni sami w liście przesłanym do Wicepostulacji Opus Dei w Hiszpanii z datą 1 czerwca 1992, opisującym łaskę uzyskaną za wstawiennictwem ks. Escrivy de Balaguera: „Chociaż jesteśmy wierzący, nie jesteśmy przykładni ani nic w tym rodzaju – przyznają – i musimy wyznać szczerze, że Opus było dla nas absolutnie obce i zupełnie nic nam nie mówiło”. A jednak jaka chrześcijańska matka w obliczu poważnej choroby swojego jedynego dziecka nie ucieka się z wiarą do miłosierdzia Bożego? To właśnie uczyniła María Josefa, uciekając się do Pana przez wstawiennictwo Założyciela Opus Dei, który w tamtym czasie – jest rok 1990 – nie został jeszcze beatyfikowany.

Obrazek z modlitwą do bł. Josemaríi dostała w 1989 od swojej szwagierki, kiedy Manuel Adrián był operowany na wyrostek. Osoba ta powiedziała jej: „Pomódl się do niego”. Minęło jednak kilka miesięcy zanim María Josefa zdecydowała się skorzystać z tej rady w chwili wielkiego niepokoju.

Miało to miejsce pod koniec września 1990 r., w czasie jednego z częstych pobytów chłopca w szpitalu spowodowanych atakami astmy, które, jak już powiedzieliśmy, natychmiast wywoływały podniesienie ciśnienia krwi. Ostry atak astmy jest naprawdę ciężkim przeżyciem. Osoba, która go doświadcza, odnosi bardzo realne wrażenie, że się dusi. Tętno wzrasta w bezużytecznym wysiłku serca starającego się wysłać więcej krwi do płuc. Oddechy stają się utrudnione, świszczące. Zimny pot pokrywa skórę, która zmienia kolor na niebieskawy, zwłaszcza w kończynach. Jeśli ataku doznaje dziecko, wrażenie jest tym boleśniejsze. Jeśli zaś to dziecko cierpi na ciężką chorobę nadciśnieniową, która może przynieść poważne następstwa, łatwo jest wyobrazić sobie cierpienie rodziców przy każdym z tych ataków.

Tym razem, doświadczając po raz kolejny swojej całkowitej bezradności, matka zwróciła się do Naszego Pana przez wstawiennictwo sługi Bożego Josemaríi Escrivy de Balaguera. Tak o tym opowiada: „Zaczęłam ją odmawiać [modlitwę z obrazka] ze ślepą wiarą, przekonana, że tylko to może pomóc w uleczeniu mojego syna”.

Pierwszą rzeczą, o jaką poprosiła María Josefa było to, żeby ustały ataki astmy, które sprawiały wszystkim tyle cierpienia. Jej modlitwa została wysłuchana natychmiast: 2 października 1990 r., po pokonaniu astmatycznego zapalenia oskrzeli, z powodu którego jej synek był hospitalizowany, malec mógł wrócić do domu. „Od tamtej pory – przyznaje jego matka – nie miał już żadnego (…). Nie potrzebował już nigdy tlenu ani nie był więcej hospitalizowany”.

Stwierdziwszy w kolejnych miesiącach, że chłopiec został uleczony z astmy, María Josefa poczuła się pełna wiary i ufności we wstawiennictwo ks. Escrivy. „Odważyłam się trochę bardziej – wyznaje w swojej relacji – i poprosiłam, żeby mój synek pomału wyleczył się ze swojej zdradliwej choroby”. Dlaczego prosiła o „stopniowe” uleczenie, a nie o uleczenie natychmiastowe, wyjaśnia ona sama w oświadczeniu złożonym przed trybunałem kościelnym archidiecezji Oviedo: „Prosiłam, żeby się wyleczył z nadciśnienia tętniczego, ale pomału. Powodem tej mojej prośby był strach, bo gdyby wyzdrowiał nagle, to skoro brał ciągle lekarstwo, mógłby mieć nagły spadek ciśnienia prowadzący do śmierci”.

María Josefa modliła się o to pod koniec lata 1991 r. i poprosiła inne osoby, żeby się modliły do ks. Escrivy o uzdrowienie jej syna, wysyłając im obrazki z modlitwą do prywatnego odmawiania. Począwszy od tego momentu, ewolucja choroby obrała nowy kierunek. Manuel Adrián zaczął odczuwać lekkie zawroty głowy przy porannym wstawaniu z łóżka, prawdopodobny objaw niskiego ciśnienia wywołanego lekiem. Ten fakt nie umknął uwadze matki. Powiadomiła o nim lekarzy, którzy w czasie wizyt kontrolnych stwierdzili stopniowe obniżenie ciśnienia tętniczego, w związku z czym ze swej strony zaczęli zmniejszać stopniowo dawkę lekarstwa. W ciągu pięciu miesięcy, od listopada 1991 do kwietnia 1992, zmieniono całkowitą dzienną dawkę leku z 32 mg na 13 mg.

1   ...   14   15   16   17   18   19   20   21   22


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna