Capucci Flavio Tak, dziś również dzieją się cuda



Pobieranie 0.54 Mb.
Strona8/22
Data07.05.2016
Rozmiar0.54 Mb.
1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   ...   22

Po ludzku niewytłumaczalne

Lekarz specjalista z Quito, który zdiagnozował głuchotę siostry Dory jako nieodwracalną i który obiektywnie stwierdził fakt nagłego wyzdrowienia, kończy swoją relację świadka w następujący sposób: „W naszym doświadczeniu przypadki nagłego ogłuchnięcia leczone po siedmiu dniach od wypadku nie ulegały poprawie, niezależnie od tego, czy były leczone, czy nie. W naszych archiwach pacjentów nie mamy przypadków głębokiej głuchoty nerwowo-czuciowej, w których później miałaby miejsce prawidłowa audiometria. Jednakże wykonywana audiometria tonalna ma charakter subiektywny, to znaczy zależy od odpowiedzi udzielonej przez pacjenta. W przypadkach, w których mamy wątpliwości albo podejrzewamy, że pacjent daje fałszywe odpowiedzi, uciekamy się do metod obiektywnych (potencjałów wywołanych), których rejestrowanie nie zależy od woli pacjenta. U tej chorej nie było powodu do uznania tego za konieczne.

Z powyższego możemy wywnioskować, że nie ma naukowego wyjaśnienia tego wyzdrowienia”.

W późniejszym czasie nagłe wyzdrowienie siostry Dory było studiowane na Oddziale Laryngologii szpitala w Quito. Ostateczny raport, podpisany przez ordynatora pod koniec 1986 r., stwierdza: „Dochodzimy do wniosku, że ten przypadek nie ma racjonalnego wyjaśnienia naukowego”.

Tego samego zdania jest profesor Carlos G., specjalista laryngolog; po zbadaniu – na prośbę Postulacji – całej dokumentacji klinicznej napisał: „Zbadałem ten przypadek (…). W audiometrii widoczne są resztki słuchu w prawym uchu i przewodnictwo kostne tego ucha jest bardzo upośledzone, co potwierdza głębokie nerwowo-czuciowe uszkodzenie słuchu w tym uchu. W związku z wyzdrowieniem tej pacjentki po kilku tygodniach i z prawidłową audiometrią, zgadzamy się w zupełności z dr Mauricio L. co do tego, że nie istnieje naukowe wytłumaczenie wyzdrowienia tej pacjentki. Ze swojego doświadczenia wiem, że nagłe ogłuchnięcia typu nerwowo-czuciowego są nieodwracalne, nawet jeśli stosuje się leczenie, którego przecież w tym przypadku nie było”.

Również profesor Carlos M., ordynator innego oddziału laryngologicznego, zgadza się z pozostałymi ekspertami. Żałuje, że nie wykonano żadnych obiektywnych badań, które mogłyby zmierzyć stopień uszkodzenia ucha wewnętrznego, i kończy słowami: „Jest jedna rzecz, która mnie dziwi, a mianowicie nagłe i samoistne wyleczenie głuchoty, bo zazwyczaj wyzdrowienie jest wolniejsze i stopniowe, w zależności od uszkodzeń nerwowo-czuciowych w chorym uchu. Dziwny jest również czas, jaki upłynął od pojawienia się głuchoty i wyzdrowienia”.

Siostra Dora bez żadnych wątpliwości przypisuje swoje wyzdrowienie wstawiennictwu Założyciela Opus Dei, do którego zwracała się z wiarą, pragnąc realizować w pełni swoje powołanie. Swoje świadectwo kończy takimi oto słowami: „Jestem bardzo szczęśliwa, że ks. Josemaría Escrivá de Balaguer wysłuchał moich modlitw i modlitw moich matek i sióstr karmelitanek, a także modlitw moich krewnych, bo w ten sposób będę mogła dalej mieszkać w klasztorze wspomagana łaską Boga i wstawiennictwem ks. Josemaríi (…). Pozwolił mi realizować dalej moje powołanie i codziennie modlę się do ks. Josemaríi Escrivy de Balaguera, żeby wysłuchał i spojrzał z litością na wszystkich, którzy się do niego uciekają”.

Na zakończenie tej relacji przytaczamy słowa zakonnicy, która była Mistrzynią Nowicjatu w chwili, kiedy wydarzył się cud: „Jako Mistrzyni Nowicjatu poczułam niewypowiedzianą radość duchową, stwierdzając, że ta nowicjuszka, która pojechała do lekarza głucha, dzisiaj doskonale słyszy. A ona dalej codziennie modli się do Założyciela Opus Dei z ogromną wiarą i uważa go za swojego lekarza duszy i ciała, ponieważ uczynił dla niej ten cud, kiedy po ludzku wszystko było już stracone.

Ci, którzy byli świadkami jej głuchoty, uważają ją za siostrzyczkę od cudu. WSZYSTKO JEST ŁASKĄ!”.

Już je bez trudu
Spektakularna poprawa poważnego przypadku zwężenia przełyku (21 kwietnia 1986)10
Następna historia pochodzi z Australii. Jej bohaterką jest Klara V., urodzona w dawnej Jugosławii w 1936 r. Przeniosła się do Sydney w roku 1965. Owdowiała w 1974 r. W chwili, kiedy mają miejsce te wydarzenia, w domu rodzinnym mieszka jeszcze trzech synów. Najstarsza córka opuściła go po zawarciu małżeństwa.

W tej relacji zwraca naszą uwagę natychmiastowa odpowiedź nieba na prośbę o pomoc owdowiałej matki. Pomoc bł. Josemaríi zaraz po tym, jak pomodliła się do niego ta kobieta, przypomina czułość, z jaką Chrystus ulitował się nad wdową z Nain (zob. Łk 7,11-17), albo serdeczność, z jaką popatrzył na ubogą wdowę, która oddała jako jałmużnę na Świątynię jerozolimską wszystko, co miała na utrzymanie (zob. Łk 21, 1-4). Te wydarzenia ewangeliczne zawsze bardzo poruszały Założyciela Opus Dei, który często komentował je w swoim nauczaniu, podkreślając miłosierdzie Boga wobec stworzeń. On sam przy wielu okazjach kierował słowa pociechy do wdów, zachęcając je zawsze do pokładania ufności w Panu, który – jak twierdzi księga Mądrości Syracha – nie lekceważy błagania sieroty i wdowy, kiedy się skarży (Syr 35,14).



Wypadek w domu

Poważne dolegliwości, na które cierpiała Klara, zostały spowodowane przez wypadek w domu, który miał miejsce w roku 1955, kiedy jeszcze mieszkała w Jugosławii. Tak wspomina go w świadectwie przysłanym do Postulacji: „Kiedy miałam 19 lat i mieszkałam w Suboticy, w Jugosławii, pewnego wieczoru, koło dziewiątej poczułam pragnienie i chciałam się czegoś napić. Wzięłam z półki butelkę napoju gazowanego i wypiłam dwa łyki. Natychmiast zdałam sobie przerażona sprawę, że butelka zawierała koncentrat w płynie używany do mycia podłóg”.

Połknięty płyn był rodzajem sody kaustycznej, którą sprzedawano w stanie stałym. Kawałki sody rozpuszczało się w wodzie, żeby przygotować koncentrat, który potem był rozcieńczany w proporcjach ćwierć litra na wiadro wody. Nawet wtedy produkt końcowy, już rozcieńczony, był tak podrażniający, że – jak wspomina Klara – „po umyciu podłogi tym rozcieńczonym płynem ręce często krwawiły z powodu tego środka chemicznego. A to, co ja wypiłam, to był koncentrat”.

Została przyjęta na ostry dyżur w Szpitalu Ogólnym, wymiotując krwią z powodu strasznego oparzenia przełyku, jakiego doznała. Jej stan był tak poważny, że lekarze myśleli, iż nie przeżyje nocy. Dzięki Bogu, tak się nie stało. Kiedy jej się polepszyło, zrobiono jej ezofagoskopię, która wykazała nieodwracalne uszkodzenia przełyku z powodu odniesionych oparzeń. Po zabliźnieniu, jego średnica zmniejszyła się do 32 mm, podczas gdy normalnie wynosi 40 mm. Próbowano powiększyć przewód przełykowy przy pomocy stalowych poszerzaczy, ale bezskutecznie.

Na początku pacjentka nie była w stanie przyjmować żadnych pokarmów doustnie. Stopniowo udawało jej się przełykać pokarmy płynne i inne, bardzo miękkie. Miesiąc po wypadku zaczęła cierpieć w czasie jedzenia na skurcze przełyku, które były dla niej prawdziwą torturą. Lekarze przepisali jej buscopan (znany lek przeciwskurczowy), który powinna zażywać na dwadzieścia minut przed każdym posiłkiem; równocześnie poinformowano ją, że nie da się nic więcej zrobić. Ten stan był nieodwracalny.

Po spędzeniu kolejnego miesiąca w szpitalu mogła wrócić do domu. Zaczęła się dla niej wówczas droga krzyżowa trwająca ponad trzydzieści lat. Pisze: „prawie codziennie jedzenie zatrzymywało mi się w przełyku, tak że musiałam je wymiotować albo czekać, aż dojdzie do żołądka. Poza tym, w regularnych odstępach, średnio raz w tygodniu, miałam skurcze przełyku. W czasie skurczy, które zazwyczaj trwały kilka godzin, nie mogłam nic jeść, nie byłam nawet w stanie przełknąć śliny. Dwukrotnie w ciągu ostatnich dziesięciu lat skurcze były szczególnie długotrwałe, bo trwały odpowiednio 36 i 40 godzin”.

Chora musiała wyeliminować ze swej diety pokarmy, które powodowały szczególne dolegliwości; dla przełknięcia innych, poza braniem buscopanu przed każdym posiłkiem, musiała zużyć dużo więcej czasu niż pozostałe osoby. Ten fakt, w połączeniu z zawsze obecnym ryzykiem wymiotowania, nie pozwolił jej nigdy jeść posiłków w restauracjach ani z osobami spoza rodziny.

1   ...   4   5   6   7   8   9   10   11   ...   22


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna