Cele: zapoznawanie dzieci z tradycjami zwyczajami i obrzędami śląskimi w okresie jesieni



Pobieranie 40.64 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar40.64 Kb.
Scenariusz zajęć z cyklu - „ Spotkania ze Śląskiem”
Cele:

i zimy

  • zachęcanie dzieci do kultywowania śląskich tradycji, obrzędów i języka

  • budzenie szacunku dla regionu i jego zdobyczy

Umiejętności:

  • dziecko zna, rozumie i szanuje gwarę śląską

  • odróżnia ludowe motywy zdobnicze stroju śląskiego

  • w miarę możliwości uczestniczy w utrwalaniu tradycji – śpiewa poznane piosenki śląskie, tańczy „Trojaka”

  • szanuje wytwory sztuki ludowej

  • aktywnie uczestniczy w życiu wspólnoty lokalnej w zachowaniu i pomnażaniu dziedzictwa kulturowego

Scenariusz został wykorzystany w trakcie zajęć otwartych, zorganizowanych 4 XII 2002r. w Miejskiej Szkole Podstawowej nr 9 w Piekarach Śląskich. Inscenizację przedstawili uczniowie klasy III przebrani w stroje ludowe.

Przedstawienie odbyło się w sali lekcyjnej. Dekorację stanowiły:


krajobraz śląskich kopalń oraz sceny z życia codziennego Ślązaków

  • duży napis „Jesienno – zimowe spotkania ze Śląskiem”

  • wystawka zgromadzonych wcześniej eksponatów użytkowych,

zdjęć, albumów, pamiątek podpisanych nazwami gwarowymi

  • manekin kobiety ubrany w oryginalny strój ludowy, z nazwami poszczególnych części garderoby w gwarze śląskiej

  • stół nakryty białym obrusem, pięknie przybrany, na stole poczęstunek dla gości

(chleb ze smalcem) oraz kartki z życzeniami

Scena I


Do sali wchodzą dzieci w rytm melodii piosenki pt.„ Poszła Karolinka” wykonywanej przez „Śląsk” i ustawiają się w półkolu.
Chłopiec 1

Śląsk to niy bele co, a ślązoki to niy bele kto i sroce spod łogona niy wyskoczyły! Ślązoki mają za sobą ponad tysiąc lot historii, mają swoja godka i tradycje dotyczące praje wszystkich dziedzin życio.Tradycjo ta dotyczy jodła, pobożności, budowania chałupów, wychowywania dziecek, porządnyj roboty i wszystkiego, wszystkiego, wszystkiego ...

W ten świat piyknyj śląski kultury i godki wkludzają Wos dziecka z III A.

Chłopiec 2


Wychodzi na środek w przebraniu jesiennym, w rękach trzyma latawiec (z podpisem „drach”)

Wiersz „Jesiyń”

Jak już prziszoł czas jesiyni,

To na drzewach liść się miyni.

Fest piyknymi kolorami:

Złotym, zółcią i brązami


Dobrze wtedy szpacyrować,

Piyknym światym się radować.

Boćkom, co lecą za morze,

Padać na droga „szczyńść Boże”


Wtedy piykno je pogoda,

Bo ludzie muszą w zogrodach

Jabka posrywać i gruszki,

Narwać marchwie i pietrzuszki


Bo jesiynią trza zapasy

Zrobić na zimowe czasy:

Fol kartofli do jedzynio

I kapusta do kiszynio.


Jesiyni je żol niykierym,

Ale pór roku je sztyry.

I za rok zaś o tyj porze

Bydzie jesiynnie na dworze.



Dziewczynka 1.

Jak je miesiąc wrzysiyń, to wszystkie bajtle i modzioki muszom maścić do szkoły. Tak było downij, tak je dzisioj i tak dycki już bydzie do końca świata. Niykierzy jednak godają, że downij dziecka miały się w szkole gorzyj. Jo bych tego nie padała.


wszystkie dzieci śpiewają piosenkę: „Jak jo chodził do szkoły”

1.Jak jo chodził do szkoły

uczyły mie rechtory .

Jeden, dwa, trzi, śtyry.

To są śląskie litery

2. Jak jo chodził do szkoły

uczyły mie rechtory .

Piwo pić, w karty grać

i z dziołchami tańcować.
Dziewczynka 2.

Ale przeca my w szkole uczymy się wielu mondrych rzeczy, na tyn przykłod ABECADŁO


każde dziecko recytuje jeden wers wiersza
Abecadło roz z bifyja,

Sleciało na łeb, na szyja,

Beztoż się fest potrzaskało

I się cołkie pofyrtało.



A – ledwo stoi i sapie

Ą – mo bolok na prawyj szłapie

B się coś z basami stało,

C – blank się wnerwiyło.

Bo Ć – kryski zazdrościło

Że się aż D – fest zdziwiyło.

E i Ę – dolne łone wyleciały

I choby F – wyglądały.



G – już nie chce być tak gupie,

A H – choby magi w zupie.



I – się fest powykrziwiało

I się blank na J – podało



K – mo prawo szłapa krziwo,

L – się do Ł – niy łodzywo

M – je choby klopsztanga złomano,

N i Ń – robią na grubie na noc.

O – się kołoczym nafutrowało,

A Ócoś na łeb śleciało



P – na jedna szłapa kuśtyko

I bestoż R – chodzi z krykom,



S i Ś – z rajmatykom dwa boroki,

Wygły się choby hoki,



T – hut mo za fest srogi,

U – je jak pusty garniec ubogich,

W – jak colsztok się zgiyło

A z Y – by się chyntnie szlojder zrobiło,

Zaś Z, Ż i Ź som złe skuli tego,

Że niy mogom stoć za piyrszego.


Chłopiec 3

Wiymy tyż że jesiynią kopie się kartofle. Kartofle same z pola do chałupy niy przylezomi bestorz trza je wykopać. Dzisioj robi się to maszynami, ale downij kopało się samymu. Jak niy lecioł dyszcz to wszyskie baby szły w pole z kopaczkami i koszami. Właziły w kartoflisko i kopały te kartofle raja za rają.


Dziewczynka 3.

Chopy zaś wciepywały kartofle do wozów i zawoziyły do chałpy, do pywnic. Tam mamulka warzyli z nich kartoflane jodło: szałot, placki kartoflane, kartofle z kiszką, żur z kartoflami i nojlepsze kartoflane jodło – kluski.


Chłopiec 4.

W październiku zaś kisiyli kapusta. Trza mieć do tego beczka abo wielki bonclok no i ta kapusta. Trza ja pokroić i ugniyść w beczce. Nojlepij je ugniotać kapusta szłapami. Ale szłapy trza se nojprzód umyć, a niy właźić do beczki ze zmazanymi szwajami. Przy deptaniu kapusta trza trocha posolić, a potym czekać ze trzi tydnie aże sie ukisi.


Dziewczynka 4.

A dyć dziecka niy ino przi kapuście pomogały. Musiały tyż czynsto pilnuwać roztomajty gadziny. A jak pasły gynsi, to sie śpiywały pieśniczka:



(wszystkie dzieci śpiewają piosenkę „Za stodołą na rzyce” )

  1. Za stodołą na rzyce

Pasła dziołcha kaczyce, kaczyce

Pasła dziołcha kaczyce.



  1. Ona woła taś, taś, taś

Przyszed ku niej chudy Jaś, chudy Jaś

Przyszed ku niej chudy Jaś.

3. Przyszed ku niej Janiczek

nawrócił jej kaczyce, kaczyce

nawrócił jej kaczyce.
Dziewczynka 5.

Kiedy wykopane kartofle leżały jus w pywnicy, w beckach kisiła się kapusta, a gynsi i kacki z wiosynnego chowu już były pozabijane – to cza się było brać za szkubki. Piyrze szkubało się downij w doma we kuchni, ale samymu szkubało by się może ze trzi tydnie. Bestorz prosiyło się na szkubki szkubaczki. Szkubaczki przi szkubaniu, łozprawiały co się we wsi dzieje, kaj, kto na zolyty łazi, kto na co zachorzoł i inne klachy. Był to tyż czas no bojanie o utopkach i szczigach. Baby jednak niy zapominały porzykać Anioł Pański, abo zaśpiywać se na wieczór Wszyske nasze, dziynne sprawy.



Chłopiec 5


Niyroz na takich szkubkach można się było uśmioć jak cza. Posuchejcie:

Poradnik modego fesztra


A to jeszcze Wom powiym, że trzeciego listopada przypado dziyń św. Huberta – patrona fesztrów i myśliwców. Moja babcia pedziała mi jak iść w goń bez flinty. Trza znojść w lesie wielgi kamień i nasuć na niego sznuptabaki, czyli tytoniu do kichnia. Jak przydzie zając to powonio i jak porsknie, czyli kichnie, to się piźnie łebom o kamyień i już je umrzikiym, Potym się zająca wrażuje do miecha i niesie do chałupy na łobiod. Proste, niy?
dzieci kłaniają się i wychodzą w tle piosenka

Scena 2


W sali ustawia się następna grupa dzieci, która będzie opowiadać o zwyczajach zimowych. Na środku w zimowym przebraniu staje dziewczynka w rękach trzyma łyżwy z podpisem „szlyndzuchy”
Dziewczynka 5.

Wiersz „ Zima”

W zima je na dworze zima,

Czasym tak, że ciynżko szczimać.

Lecz niy szkodzi to urodzie,

Jak cie w gymba mróz pobodzie


Człowiek przed mrozym uciecze,

Jak się fes ciepło łoblecze:

Szal na kark, kurtka puchowa

I mycka z wełny na głowa.


W tych łoblyczkach idzie z rana,

Wylyźć i kulać bałwana,

Abo jeżdzić se sonkami,

Szlyndzuchami lub nartami.


Bardzo fajnie je czasami,

iśc pociepać se kulkami,

abo kogoś uradować

i go sniegiym nafutrować


Zimy je fest żol niykierym,

Ale pór roku je sztyry.

I za rok zaś o tyj porze

Bydzie bioły śniyg na dworze.


Chłopiec 6 i 7.

ubrani w galowe mundury górnicze

Czwortego grudnia, kiedy je w kościele świynto św. Barbary – górniki tysz mają wtedy swoje święto, kere nazywają Barbórka. Tego dnia niy idą do roboty, a ino cołki dziyń świyntują.


Górnicy, Górnicy w ciymności sjyżdżocie,

Lecz do Barbórki świyntyj porzykocie,

Zaro Wom słoneczko błyśnie przi robocie.

To je nojważniejsze, czego dlo Wos chcymy w dniu Waszego święta tego winszujymy!


wszyscy chłopcy śpiewają piosenkę . „Idzie górnik drogą”

1.Idzie górnik drogom, kilofym wywijo,

dziwują się ludzie, co to za bestyjo!

Hej, łupu cupu cup.

2.Górnik ci jo górnik, na krzyż motki nosza

I nie jedna frelka do tańca poprosza

Hej, łupu cupu cup.


Dziewczynka 6.

Znali my roz górnika, Karlika, co przoł dziołszce Karolince – posłuchejcie:



piosenka wykonywana z podziałem na role: chór, Karliczek, Karolinka
(chór)

1. Poszła Karolinka do Gogolina

Poszła Karolinka do Gogolina

a Karliczek za nią, jak za młoda panią

z flaszeczką wina

2. Szła do Gogolina, przed się patrzała

Szła do Gogolina, przed się patrzała

Ani się na swego synka szykownego

Nie obejrzała.

(Karolinka)

3. Prowadźże mnie dróżko, hen w szeroki świat

Prowadźże mnie dróżko, hen w szeroki świat

Znojda tam inszego syneczka miłego

Co mi będzie rad

4. Nie goń mnie Karliczku, czego po mnie chcesz?

Nie goń mnie Karliczku, czego po mnie chcesz?

Joch Ci już pedziała nie byda Cie chciała

Som to przeca wiysz.

(Karliczek)

5.Wróć się Karolinko, bo jadą goście.

Wróć się Karolinko, bo jadą goście.

(Karolinka)

Jo się już nie wróca, jo się już nie wróca,

Boch jest na moście

(Karliczek)

6. Wróć się Karolinko, czemu idziesz precz?

Wróć się Karolinko, czemu idziesz precz?

(Karolinka)

Nie odpowiem Tobie, po swojemu zrobię

To nie Twoja rzecz

(chór)

Nie odpowiedziała synka odbieżała

Oj, okropna rzecz

Dziewczynka 7

Karlikowi bardzo podobała się Karolinka chyba bez to, że nosiyła babskie obleczynie.

Tera se pogodomy jak się baby oblekały po chopsku.Obleczenie czy jak tyż się godo - łobleczenie, używane było na Śląsku jeszcze do piyrszej połowy XX wieku.Potym poleku baby zaczały się przyblekać na „strój pański”, czyli „współczesny”.

Dziewczynka 8


pokazuje poszczególne części garderoby na manekinie

We chopski oblyczce miała baba fest dużo keckow, galotow.... My pokożymy Wom yno to, co było widac, czyli obleczenie wiyrchnie. A dyć baba miała na nogach pońcochy i szczewiki. Potym miała kecka, lajbik i zopaska. Wyżyj jakla a na nij jak było zima miała jeszcze plyd. Na gowie zaś była chustka. Mode galantki nosiły biołe kabotki, na to bruśleki. Na gowa wkłodały galandy jak szły na wesele.Pokożymy Wom teroz dzieweczka ze Śląska.


śpiewanie piosenki pt. „Dzieweczka ze Śląska” ( solo śpiewa dziewczynka ubrana w strój ludowy)

1.Dzieweczko ze Śląska

na trzewiczku wstążka

na szyi korale, na szyi korale

za cztery talary.

2. Fartuszek jedwabny

w kwiatki wyszywany

na głowie chusteczka, na głowie chusteczka

za dobre słóweczka.

Chłopiec 8


Wszystkim ludziom kozoł Ponboczek przoć sobie i bliźniymu, ale dodatkowo kożdemu Ślązokowi kozoł Ponboczek przoć Śląskowi. Take przonie to niy znaczy, że yno momy o tym godać. Przoć Śląskowi to starać się o czysty śląski luft i cołko prziroda. Skuli tego niy noleży niy potrzebnie polić fojerek, wypolać trowy, ciepać bele kaj śmieci czy psuć kwiotki i drzewa. Przoć Śląskowi to znaczy tyż, że momy zachowywać śląsko tradycjo i nie dać innym ze Śląska błoznować.

Zaporoszomy terozki do wysuchanio pieśniczki, tyż o przoniu.


śpiewanie piosenki pt. „W Brzozowicach u Topola”

chór, dziewczynki, chłopcy

1. W Brzozowicach u Topola koń uwiązany

Szwarno dziołcha sąsiadowo, koń malowany.} bis

2. Na tym koniu siedzi synek, biołe szaty mo.

Szwarno dziołcha sąsiadowo mu się podobo .} bis

3. A jo Ciebie synku nie chca, bo ty w karty grosz

A jo Ciebie dziołcho nie chca, czorne nogi mosz. .} bis

4. A jo pójda do ruczaju, umyja nogi

A Ty przegrosz sto talarów bydziesz ubogi .} bis

5. Sto talarów albo dwieście to jest niewiele,

a tyś głowy nie czesała cztery niedziele .} bis

6. A co Tobie jeszcze synku do mojej głowy,

siednij se ty na konika i jedź do gdowy .} bis

7. Ja do gdowy nie chodziłem, chodzić nie byda.

Ciebie Maryś pokochałem i kochac byda. } bis
Chłopiec 9.

Ślązoki to bardzo lubiom tysz tańczyć, my pokożymy Wom znany śląski taniec: „Trojak”

Zaporoszomy do tańca.

dzieci tańczą „Trojaka”

Dziewczynka 9


Na koniec słożymy Wom życzenia na zbliżające się świynto.

Życzymy Wom, co byście w te świynto byli wyzgerni jak nowonarodzony Pon Bóczek w betlyjce. Niech w waszych chałpach bydzie take rodzinne ciepło jak w betlejymskim żłóbeczku i niych się o Wos troszczy Nojświyntszo Paniynka. W nowym roku zaś trzimcie się zdrowo i niych Wom żodne Hyrody ani inne paskudy szczynścio niy zbulom. Tego kożdyj poczciwyj Ślązoczce i Ślonzokowi

życzom bajtle z III a.


Chłopiec 10


Wszystkim gościom piyknie dziynkujymy,

Niyroz jeszcze Wos zaproszymy.

Teraz do stoła siadejcie i chlyb z tustym zajodejcie.

Potym idzcie na wystawka, możno łobejrzycie coś

Co należało do Waszego starzyka abo starki?

Toż na razie. Chowcie się.




Na zakończenie spotkania dzieci zaprosiły rodziców na poczęstunek i wręczyły im kartki z życzeniami świątecznymi.

Po uroczystości rodzice zwiedzili wystawę regionalną przygotowaną przez uczniów.
Literatura:

Barbara Bazielich „ Strój ludowy na Śląsku”

Adolf Dygacz „ Śląskie pieśni ludowe”

Elżbieta Ponisz „ Regionalizm, edukacja regionalna” WDS 12/2001

Joanna Podbrożna „ Czy dobrze znasz gwarę śląską” WDS 12/2001

Marek Szołtysek „Elementarz Śląski”



Marek Szołtysek „Słownik gwary śląskiej”

Marek Szołtysek „Ślązoki nie gęsi”


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna