Chęć i motywacja grania na instrumencie



Pobieranie 47.55 Kb.
Data30.04.2016
Rozmiar47.55 Kb.

Chęć i motywacja grania na instrumencie


Pracę napisała mgr Beata Miczka
„Aby wytworzyć zainteresowanie jakimś przedmiotem,

najlepiej uczynić go godnym poznania;

oznacza to, że umysł powinien mieć korzyść ze zdobytych wiadomości,

także poza sytuacją, w której następowało uczenie się.”



J. S. Bruner

Marzeniem każdego dziecka jest opanowanie umiejętności gry na jakimś instrumencie. Często dzieci, widząc kogoś grającego, naśladują jego ruchy – grę na gitarze, fortepianie, skrzypcach, bębenku. Wydaje się im, że grają naprawdę. Gdy pozwoli im się zagrać choć kilka dźwięków na pianinie, oświadczają z dumą, że umieją grać. Obietnica gry na instrumencie potrafi skłonić je do spokoju i uwagi. Osiągnięte efekty zawsze dają im duże zadowolenie i są źródłem przeżyć estetycznych, wynikających z uczestnictwa w wykonaniu muzyki. Te przeżycia wpływają między innymi na rozbudzenie zainteresowań i zamiłowań muzycznych dzieci”1.

Czy w dzisiejszych czasach szkoły państwowe finansowane centralnie mają szansę się utrzymać? Czy dojdzie podobnie jak w państwach zachodnich do prywatyzacji szkół, gdzie uczeń płaci za edukację, a zarazem ma możliwość wyboru nauczyciela, szkoły, instrumentu jak i programu?

Chcąc uzyskać odpowiedź na powyższe przemyślenia postanowiłam przeprowadzić ankietę wśród moich uczniów jak i uczniów innych nauczycieli. W wynikach ankiety chciałam również uzyskać odpowiedź na pytanie: czy szkoła muzyczna jest ciekawą i atrakcyjną alternatywą dla dzieci i młodzieży?

Celem tej pracy jest między innymi zastanowienie się nad motywacją podjęcia nauki na fortepianie przez dzieci w szkole muzycznej I stopnia. Interesuje mnie odpowiedź na pytanie, czy decyzja o nauce gry na fortepianie wypływa z zainteresowania i sympatii dziecka do tego instrumentu? Czy może są inne warunki decydujące o wyborze tego instrumentu? Z mojego krótkiego doświadczenia pedagogicznego przypuszczam, że dużą rolę odgrywają tutaj rodzice. W tym momencie zastanawiam się czy wola rodziców jest zgodna z wolą dziecka? Czy decyzja o podjęciu nauki w szkole muzycznej wypływa z inicjatywy i zainteresowań dziecka, czy jest jedynie sposobem rodziców na organizację i zagospodarowanie czasu wolnego dla swoich pociech? Jaką rolę odgrywają rodzice w kształceniu muzycznym swoich dzieci? Czy interesują się postępami jak również problemami swoich pociech? Czy poświęcają im wystarczającą ilość czasu podczas ćwiczenia?

Czy dzieci chętnie ćwiczą w domu i czy czas poświęcony na ćwiczenie jest wystarczający na zrealizowanie wymagań programowych?

Czy mają świadomość jak poprawnie ćwiczyć poszczególne utwory w domu?

Mam nadzieje, że przeprowadzona ankieta wśród uczniów i rodziców pozwoli na wyciągnięcie wniosków, ważnych myślę dla mnie jak również dla innych nauczycieli szkół muzycznych I stopnia.


Chęć i motywacja grania na instrumencie

Chcąc dowiedzieć się, z jakiego powodu dziecko przyszło do szkoły muzycznej zamieściłam w ankiecie następujące pytania: Czyj był pomysł zdawania do szkoły muzycznej? Czy dzieci lubią przychodzić do szkoły muzycznej?

Z odpowiedzi na powyższe pierwsze pytanie wynika, że większość dzieci zdawała do szkoły muzycznej pod wpływem i namową rodziców lub innych osób. Tylko co trzeci uczeń sam chciał grać na instrumencie.

W odpowiedzi na drugie pytanie wynika, że pomimo iż większość uczniów sama na początku nie była przekonana do grania na instrumencie to większość z nich polubiła obowiązki szkoły muzycznej.

Uważam, że powyższe odpowiedzi są zadawalające, szczególnie dla nauczycieli. Trudniej bowiem pracuje się z dzieckiem, które nie lubi i nie chce chodzić do szkoły muzycznej. Gdy nie lubi się tego, co się robi, człowiek mniej się angażuje lub w ogóle.

Fortepian, moja miłość” – „oby tylko takie odczucie towarzyszyło każdemu, kto zasiada przy tym instrumencie, nie zaś rozczarowanie, niemoc, zniechęcenie itp., oby rzeczywiście szczęśliwym przy fortepianie czuł się każdy uczeń, student i dojrzały pianista”2



Uważam, iż niezwykle ważną sprawą dla pedagoga powinno być zachęcenie i zaszczepienie miłości do swojego instrumentu. Marzeniem każdego pedagoga jest to, by uczeń pokochał pracę przy fortepianie. „Celem naszym musi być nauczenie dziecka, jak się uczyć. A największym osiągnięciem będzie chętna i mądra praca ucznia.”3 Dzieci w naszej szkole oprócz zajęć w szkole muzycznej uczęszczają jeszcze na różne inne zajęcia. Takie jak: nauka języków obcych, jazda konna, basen, karate i inne. Pomimo innych zajęć i obowiązków większość dzieci chętnie przychodzi do szkoły muzycznej. Uważam, iż ogromny wpływ na to, żeby dziecko chętnie ćwiczyło i chodziło do szkoły jest również wybór odpowiedniego programu. Nauczyciel ma tutaj bardzo trudne i odpowiedzialne zadanie. Musi wybrać takie utwory, żeby były odpowiednie pod względem technicznym jak i muzycznym dla każdego ucznia. Często zdarza się, że ambicja nauczyciela przerasta możliwości ucznia. Gdy dziecko nie jest jeszcze dostatecznie dobrze przygotowane pod względem technicznym lub muzycznym do jakiegoś utworu, wtedy szybko się zniechęca, ponieważ w utworze takim napotyka na same problemy, których nie jest wstanie pokonać. Więc nie dziwmy się, że w takim przypadku uczeń niechętnie siada do ćwiczenia. Utwory trzeba dobierać tak, by stopniowo rozwijały ucznia pod każdym względem. Ważną rzeczą jest również to, aby utwory grane przez ucznia były przez niego lubiane. Dużą rolę odgrywa tutaj pierwsza prezentacja utworu. Uważam, iż pierwsze wykonanie powinno być wzorowe, zagrane w odpowiednim tempie i charakterze utworu. Wtedy dziecko wie, do czego ma dążyć.
Rola rodziców

Proces uczenia dziecka trzeba zaczynać od rodziców. Tak, tak, właśnie rodziców. Są naszymi pomocnikami w pracy domowej, codziennej, trudnej i dającej efekty nie od razu, tylko po jakimś czasie. Często spotykam się z rodzicami, zapraszam na niektóre lekcje lub na fragmenty lekcji. Sadzam rodziców przy fortepianie i tłumaczę jak można pomóc dziecku, na co trzeba zwracać uwagę. Tłumaczę znaczenie tego, co zapisuję w dzienniczku ucznia. Przed rodzicami stawiam zadania i wymagania tak samo jak przed ich dziećmi. Jestem bardzo konsekwentna w stosunku do rodziców. Pamiętam o chwaleniu, ale muszą na pochwały zasłużyć.(...) Dla moich ocen najważniejszy jest wkład pracy dziecka z lekcji na lekcję. Efekty bywają sprawą drugorzędną. Właściwie pracuję nad tym, ażeby pracę pokochali i rodzice, i uczniowie.”4



Uważam, że powyższy cytat jest obrazem tego, jak nauczyciele powinni współpracować z rodzicami. Często jest tak, że rodzice zapisując dziecko do szkoły muzycznej nie zdają sobie sprawy jak ważną rolę będą mieli do spełnienia. Bywa nawet tak, że traktują tą szkołę jak świetlicę, gdzie dziecko ma zapewnioną opiekę i zajęcie, wypełnienie wolnego czasu. Z przeprowadzonej ankiety wynika, że rodzice, którzy potrafią grać na jakimś instrumencie przynajmniej w stopniu podstawowym, pomagają swoim dzieciom podczas ćwiczenia. Rodzice, którzy nie potrafią na niczym grać nie pomagają swoim dzieciom w żaden sposób. Z doświadczenia wiem, że rodzice różnie rozumieją pomoc dziecku w grze na instrumencie. Jedni są świadomi trudności i zadań stawianych przed uczniem. Potrafią pomóc w prostych zadaniach(rozczytanie tekstu, rytmu, opalcowania) Jest to jednak niewielka grupa rodziców. Większość uważa, że spełniają swoją rolę, gdy pilnują aby dziecko ćwiczyło określoną ilość czasu. Często, gdy pytam uczniów czy mama lub tata ćwiczą z Tobą lub czy słuchają jak ćwiczysz, uczniowie odpowiadają że tak. Zadając następne pytanie – co robią w tym czasie jak Ty grasz pada często odpowiedź: mama słucha jak gram gotując obiad, lub np. rozmawia i pije herbatę z gośćmi którzy akurat byli w domu. Z własnego doświadczenia wiem, iż rodzicom, którzy nie mają do czynienia z muzyką, grą na instrumencie trudno jest zrozumieć specyfikę i problemy z jakimi się spotykają ich dzieci. Pamiętam, kiedy sama chodziłam do szkoły muzycznej I stopnia moje pianino stało w pokoju gdzie stał również telewizor. Przychodząc po szkole wieczorami do domu i chcąc jeszcze poćwiczyć, rodzice oglądając telewizję często mówili: Graj, graj- ty nam w ogóle nie przeszkadzasz!!! Możesz grać głośno, my słyszymy co jest w telewizorze. Mając takie doświadczenia za sobą i będąc obecnie nauczycielem fortepianu w szkole muzycznej od pierwszych lekcji bardzo uczulam wszystkich rodziców, aby pomagali a przynajmniej nie przeszkadzali w czasie, kiedy ich dzieci ćwiczą.

Sukcesy dziecka zależą w dużym stopniu od roli i zaangażowania rodziców. Jednak sukcesy i oczekiwania dziecka nie zawsze idą w parze z oczekiwaniami rodziców. Dlatego ważne jest, aby rozmawiać z rodzicami i uświadomić im, iż sukces ich pociech zależy nie tylko od ilości czasu poświęconego na ćwiczenie ale również od zdolności, odporności psychicznej i wielu innych czynników. „ Kiedy zaczęłam uczyć, wierzyłam, że sprawię same cuda na lekcjach. Lata pracy zmieniły moje zdanie, a raczej marzenia... Zrozumiałam, że nie wszystko zależy ode mnie, że wielką rolę w procesie uczenia odgrywają rodzice, dom, szkoła, środowisko. Szczęście wielkie spotyka nauczyciela, którego rozumieją i wspierają rodzice uczniów. Oni właśnie w domu zastępują nas nauczycieli, potrafią stać po naszej stronie w trudnych chwilach zwątpienia, braku cierpliwości u dzieci. Wspólnie z nauczycielem poszukują wolnego czasu do ćwiczeń. Szanują nas, nauczycieli, zauważają nasze oddanie, zaangażowanie. Tak jednak zdarza się nieczęsto.”5

Myślę iż coraz mniejsze zainteresowanie rodziców wiąże się z codziennym pośpiechem, brakiem zainteresowania muzyką poważną. „ Od pierwszych spotkań trzeba pomagać rodzicom zrozumieć inność szkoły muzycznej.(...) Bez ich pomocy w wychowaniu dziecka, życzliwego i serdecznego stosunku do nauczyciela praca nie zaowocuje sukcesami. Właśnie z tego powodu nauczyciel nie powinien mieć obaw i powinien powiedzieć rodzicom: odpowiedzialność za sukcesy dziecka ponosi nie tylko nauczyciel, Rodzice również. A odpowiedzialność – to przede wszystkim systematyczna, mądra praca dziecka w domu. Stworzenie dziecku warunków do pracy przy instrumencie, wspieranie go w chwilach zniechęcenia do ćwiczeń.

10 WESOŁYCH PRZYKAZAŃ DLA RODZICÓW


  1. Pokochaj codzienne ćwiczenia swojego dziecka, a dziecko również je pokocha.

  2. Szanuj uwagi nauczyciela jak swoje własne.

  3. Nie krytykuj jego sposobów nauczania, bo dziecko może skrytykować Twoje.

  4. Wierz, że Twój nauczyciel jest najlepszy, a wtedy dziecko uwierzy, że i Ty jego rodzic jesteś najlepszy.

  5. Bądź cierpliwy, bo nie zawsze jest cierpliwy nauczyciel.

  6. Poświęć parę minut Swojego własnego codziennego czasu dziecku i muzyce, a kiedyś poświęcą go Tobie.

  7. Odwiedzaj szkołę muzyczną, bywaj na lekcjach, rozmawiaj z nauczycielem, a wtedy nauczyciel chętnie zechce rozmawiać z Tobą

  8. Nie krytykuj gry Swojego dziecka, zostaw to nauczycielowi

  9. Podpisuj dzienniczek z uwagami! Niech Twoje dziecko wierzy, że umiesz czytać i pisać.

  10. Pamiętaj, że sukcesy nauczyciela zależą od Ciebie i Twojego dziecka, a nie tylko od nauczyciela.”6

Czas poświęcony na ćwiczenie a opanowanie programu

Myślę, że ten problem dotyczy wszystkich nauczycieli. Z jednej strony szkoła muzyczna I stopnia jest szkołą umuzykalniającą. Z drugiej strony jesteśmy ograniczeni programami, różnymi przesłuchaniami itp. I jak to pogodzić? Przecież każdy uczeń jest inny, ma inne możliwości. Jeden jest bardziej zdolny, drugi mniej. Jeden chętnie bierze udział w koncertach, lubi grać na scenie a inny chce grać tylko dla siebie lub w małym gronie rodzinnym lub przy znajomych. Często rodzice mówią: Przecież to szkoła nadobowiązkowa, moje dziecko nie lubi grać przy publiczności, więc proszę nie wysyłać go na koncerty, przesłuchania itp. Ogromne pole do popisu ma tutaj nauczyciel. Powinien umiejętnie zachęcić ucznia do koncertów, uświadomić mu to, że koncert to nie jakaś kara, lecz wyróżnienie i przyjemność. Oczywiście nie zmieni się podejścia ucznia do koncertu podczas jednej lekcji. Trzeba wiele czasu i cierpliwości, aby uzyskać pożądany efekt. Myślę, że trzeba zaczynać od małych popisów, najpierw wśród kolegów z klasy, później może przy rodzicach, znajomych itd. Moim zdaniem występy takie powinny odbywać się dosyć często. Dziecko często występując na scenie powoli przyzwyczai się do publiczności i występ nie będzie dla niego jednym wielkim stresem.



Zastanawiając się nad problemem ćwiczenia a wymaganiami programowymi zadałam w ankiecie następujące pytanie: Które utwory przysparzają Ci najwięcej trudności? Okazuje się, że najwięcej trudności przysparzają uczniom gamy i etiudy, następnie utwory polifoniczne, potem formy klasyczne(sonaty) na końcu są wymieniane utwory tak zwane dowolne. Wielu uczniów odpowiedziało, że najwięcej trudności mają z utworami, które im się nie podobają. Świadczy to o tym, że duży wpływ na postępy w ćwiczeniu ma dobór repertuaru. Uważam, że literatura fortepianowa jest tak bogata, że dla każdego znajdzie się cos odpowiedniego. „Każdy nauczyciel, który kocha uczyć i poszukuje własnych dróg nauczania dobrze wie, że nie ma jednej, jedynej metody. Zmienia się ona przede wszystkim z latami naszych doświadczeń pedagogicznych. Po 30 latach pracy w szkołach muzycznych I i II stopnia dochodzę do wniosku, że jednym z najważniejszych elementów metodyki nauczania gry jest wesoły sposób uczenia poważnych rzeczy. Ogromna konsekwencja, wysokie wymagania muszą iść w parze z radosnym, wesołym sposobem tłumaczenia i prowadzenia zajęć, rozwiązywania problemów”7

Tak więc myślę, że program wcale nie jest przeszkodą do tego, aby dziecko chętnie ćwiczyło czy brało udział w koncertach czy przesłuchaniach. Trzeba tylko umiejętnie dobrać utwory do każdego ucznia, umieć go zachęcić do występów. A wtedy codzienne ćwiczenie, na początku po kilkanaście minut dziennie, w starszych klasach po kilka (2,3) godziny dziennie nie będzie się kojarzyło z monotonną, nudną i ciężką pracą lecz z przyjemnością obcowania z muzyką.

Opis prawidłowego ćwiczenia według Prof. Mirosławy Preuschoff – Kaźmierczakowej

Z mojego krótkiego doświadczenia pedagogicznego stwierdzam, że dzieci zarówno starsze jak i młodsze, nie wiedzą jak w domu ćwiczyć. Uważają, że jak spędzają w domu przy instrumencie określoną ilość czasu to znaczy, że ćwiczyły. Często na lekcjach dziwią się, że tyle czasu poświęciły na ćwiczenie a w utworach jest tyle nie poprawionych błędów, które miały poprawić w domu. Czasami zdarza się, że dziecko zostaje pochwalone na lekcji za ładnie wyćwiczony utwór, czy fragment utworu i dziwiąc się mówi: Proszę Panią ostatnio tyle grałem (am) i było źle, a na dzisiejszą lekcję mało ćwiczyłem (am) i jest dobrze?!



Uważam, iż od najmłodszych lat i od pierwszej lekcji trzeba dziecku uświadamiać różnicę między ćwiczeniem a bezsensownym przegrywaniem utworów. Zanim jednak dojdziemy do prawidłowego ćwiczenia powinniśmy pamiętać o tym, że na samym początku powinniśmy dziecko zainteresować grą na instrumencie. Wymagając od ucznia pierwszej klasy poważnego i systematycznego ćwiczenia szybko możemy go zniechęcić. Ważne jest to, żeby dziecko chętnie siadało do instrumentu. Myślę, że dobrym sposobem na zainteresowanie dziecka a jednocześnie na uwrażliwienia go na jakość dźwięku jest nauczanie systemem beznutowym. „Do świadomości małego dziecka przemówić można tylko językiem obrazkowym. Ścisła terminologia muzyczna jest zbyt trudna i zbyt abstrakcyjna, toteż unikamy jej w początkach nauki, a używamy raczej porównań i przenośni. Teksty wierszyków i bajeczek towarzyszące utworom i ćwiczeniom pomagają bardzo w procesie nauczania. Treść piosenki, często trafnie ilustrująca charakter utworu, daje konieczna momenty odprężenia, pomaga w stworzeniu zalążków interpretacji. (...) Nauka znaków nutowych zabiera dość dużo czasu, dlatego trzeba ją wprowadzić już w czasie trwania beznutowej nauki gry, możliwie poprzez zabawy i gry muzyczne.”8

Gdy uczeń opanuje już znaki nutowe powinniśmy go zaczynać przyzwyczajać do prawidłowego i samodzielnego ćwiczenia w domu. Konsultując się z innymi nauczycielami uzyskałam materiały dotyczące prawidłowego ćwiczenia według prof. Mirosławy Preuschoff – Kaźmierczakowej. Materiały te otrzymała pani Małgorzata Jaskółka – nauczycielka fortepianu w naszej szkole, która brała udział w V kursie metodycznym dla pianistów w Kłodzku w 2004 roku. Uważam, iż z poniższą instrukcją każdy uczeń powinien się zapoznać i dostosować się do niej.



Instrukcja ćwiczenia utworu muzycznego według prof. Mirosławy Preuschoff – Kaźmierczakowej.

  1. „ Przeczytaj dokładnie i w wolnym tempie tekst nutowy, każdą ręką oddzielnie, ściśle przestrzegając rytmu (głośne liczenie konieczne), opalcowanie!, znaków przykluczowych, dynamicznych i artykulacyjnych

  2. Ćwiczenie rozpocznij od pokonania – przez kilkakrotne powtarzanie – trudniejszych miejsc w utworze, w tempie wolnym, następnie nieco szybszym

  3. Przećwicz całość utworu każda ręką oddzielnie, wolno, z uważną kontrolą słuchową(zarejestruj w świadomości i skontroluj każdy wydobyty dźwięk). NIE ŚPIESZ SIĘ. Pośpiech jest wrogiem dokładności. Niecierpliwość przedłuża czas Twojej pracy, gdyż sprzyja utrwalaniu niedokładności i błędów. Nie przyspieszaj zbyt wcześnie tempa utworu, musisz mieć DOŚĆ CZASU na pełną samokontrolę podczas gry.

  4. Podziel cały utwór na odcinki (odpowiadające frazom lub zdaniom muzycznym) i zacznij grać oburącz kolejno każdy z odcinków po kilka razy, ucząc się ich w ten sposób. NIE GRAJ OD RAZU CAŁOŚCI utworu, ZACHOWAJ BARDZO WOLNE TEMPO, bowiem Twoja uwaga musi objąć kontrolą wszystkie dźwięki obu rąk jednocześnie.

  5. Powróć do gry każdą ręką oddzielnie i graj utwór w całości, stopniowo przyspieszając tempo. Wolno Ci przyspieszyć tylko tyle, by zachować swobodnie płynącą, śpiewną linie melodii. Gdy melodia zaczyna się rwać, natychmiast zwolnij tempo. Graj w takim tempie, które pozwoli Ci zachować płynność i puls metrorytmiczny bez mimowolnych zwolnień (gdzie trudniej) i przyspieszeń (gdzie łatwiej). Jednocześnie uświadamiaj sobie muzyczny sens utworu (jego wyraz i charakter) dostosowując do niego artykulację, frazowanie i ostateczne wyobrażenie tempa i dźwięku.

  6. Jeśli utwór, który opracowujesz jest etiudą lub utworem technicznym, wówczas – na tym etapie przygotowania – ćwicz sprawność palców stosując rytmizowanie, zmienną artykulację lub tym podobne sposoby. Zauważ rodzaj problemu technicznego występującego w utworze i do niego dostosuj ćwiczenia ułatwiające pokonanie problemu. Gdy utwór nie ma w całości charakteru technicznego, ale są w nim miejsca techniczne – postępuj podobnie wobec tych miejsc.

  7. Powróć do podziału utworu na odcinki i grając je oburącz, kolejno po kilka razy, staraj się je zapamiętać i w końcu zagrać z pamięci. NIGDY NIE UCZ SIĘ UTWORU NA PAMIĘĆ PRZEZ PRZEGRYWANIE GO W CAŁOŚCI.

  8. Łącz zapamiętane już odcinki w dłuższe (np. w całe okresy aż do najbliższej kadencji), zachowując w pamięci szczególnie dokładnie ich struktury początkowe. Będą to miejsca awaryjnego nawiązywania (pośrednie początki) w przypadku zagubienia się, podczas sprawdzania stanu opanowania utworu na pamięć

  9. Po zasadniczym opanowaniu pamięciowym utworu, powtarzaj go wielokrotnie, ćwicząc stronę techniczną gry oraz pamięć, przy nieustannej kontroli słuchowej. Jednocześnie ustalaj interpretację utworu, tj. szukaj pewności i swobody gry, właściwego tempa, dynamiki, artykulacji i frazowania dla uzyskania stylu, w jakim utwór ma być ostatecznie wykonany (wesoło, tanecznie, lirycznie, poważnie, smutno, żałobnie itp.) i do tego dostosuj barwę dźwięku.

  10. Gdy sądzisz, że już umiesz wszystko, dokonaj nagrania na kasecie magnetofonowej i przesłuchaj sam(a) siebie krytycznie, tak, jak się słucha kogoś innego. Zdziwisz się, jak wiele pozostało jeszcze do zrobienia.”9

Zakończenie

Głównym celem powyższej pracy było zastanowienie się nad motywacją podjęcia nauki gry na fortepianie w Szkole Muzycznej I stopnia, właściwej realizacji utworów.

Z wyników przeprowadzonej ankiety wynika, że dzieci podejmują naukę w szkole dobrowolnie, choć nie zawsze są inicjatorami takiego pomysłu. Większość dzieci biorących udział w ankiecie zostało namówionych przez swoich rodziców do podjęcia nauki w szkole muzycznej. Okazuje się, że wpływ rodziców na kształcenie się dziecka w szkole jest bardzo silny. Chociaż w dzisiejszych czasach muzyka „poważna” nie jest domeną młodych ludzi to okazuje się, że sposób i podejście nauczyciela do każdego ucznia indywidualnie, może zaowocować zaszczepieniem miłości do muzyki i danego instrumentu.



Pomimo wielu innych zainteresowań, uczniowie, którzy zaczęli naukę w szkole muzycznej nie przerywają jej. Większość ankietowanych lubi swoją szkołę, część z nich chciałaby nawet kontynuować naukę w szkole średniej. Duży wpływ na to ma nauczyciel. Konsultując się z innymi nauczycielami naszej szkoły, doszliśmy do wniosku, że w obecnych czasach, gdzie dzieci mają oprócz szkoły muzycznej wiele innych zajęć pozalekcyjnych trudno jest przekonać je do dłuższego i dokładnego ćwiczenia w domu. Nie jest to jednak nieosiągalne! Podejście nauczyciela, jego cierpliwość, zrozumienie, dobór repertuaru a także konsekwencja w egzekwowaniu określonych zadań często przynosi pozytywne efekty. Dziecko łatwiej pokonuje zadania i przeszkody na swojej drodze widząc zaangażowanie nauczyciela i cel, do którego dąży. Jednak na nic zdają się wysiłki nauczyciela, jeżeli nie będzie mieć on wsparcia ze strony rodziców. Z przeprowadzonej ankiety wynika, że ogromny wpływ na powodzenie dziecka w szkole muzycznej mają jego rodzice. To rodzice powinni w domu przypominać o prawidłowym ćwiczeniu, powinni się interesować tym, co dziecko robi, co gra, jak gra itp. Wtedy dziecko widząc zainteresowanie rodziców samo będzie bardziej zainteresowane tym, co robi.

Do szkoły muzycznej I stopnia przychodzą dzieci o różnych zdolnościach muzycznych, jedne są bardziej zdolne inne mniej. Moim zdaniem, ważne jest to, żeby zaszczepić u wszystkich uczniów miłość do muzyki a nie to, żeby każdy z nich musiał być wielkim muzykiem, grającym na wielkich estradach. „Lata pracy nauczyły mnie ogromnej pokory. Na początku pracy pedagogicznej starałam się robić rzeczy niemożliwe kosztem wielkiego wysiłku. Zbiegiem lat przekonałam się, że nie każde dziecko potrafi sprostać moim wymaganiom i że nie nastąpi koniec świata, jeżeli ktoś z moich uczniów będzie źle podkładał pierwszy palec. Najważniejsze, że pracujemy na wesoło i dziecko wie, że czegoś nie potrafi, a coś robi bardzo dobrze. Takie czynniki jak wrodzona biegłość palców, ich sprawność, predyspozycje myślenia i granie szybko oraz dobra artykulacja, są naszymi przyjaciółmi. Ale posiada je garstka dzieci. Reszta osiąga tyle, ile osiągnąć może.”10


1 E. Lipska, M. Przychodzińska – Muzyka w nauczaniu początkowym WSiP Warszawa 1991

2 Elżbieta Hoffman – Fortepian moja miłość (wykład metodyczny) CEA Warszawa 2004

3 Anna Wołczecka – Uczyć na wesoło

4 Anna Wołczecka – Uczyć na wesoło

5 J. Książkowska Anna Wołczecka – Rozmowy o uczeniu, Muzyce i nie tylko...Wydawnictwo Diecezji Pelpińskiej „Bernardinum” 2005

6 J. Książkowska, Anna Wołczecka – Rozmowy o uczeniu, Muzyce i nie tylko... Wydawnictwo Diecezji Pelpińskiej „Bernardinum” 2005


7 Anna Wołczecka – Uczyć na wesoło

8 M. Preuschoff-Każmierczakowa, F. Woźniak – Muzyka dla najmłodszych

9 Kłodzko – V kurs metodyczny dla pianistów w dniach 28.06.2004 – 04.07.2004

10 Anna Wołczecka – Uczyć na wesoło


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna