Część pierwsza, w której poznajemy autorów, bohaterów, i w której wszystko się zaczyna…



Pobieranie 47.29 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar47.29 Kb.
Część pierwsza, w której poznajemy autorów, bohaterów, i w której wszystko się zaczyna…
Obudzeni przez straszliwy jazgot, spowodowany najpewniej przez bardzo wystraszonego Hefalumpa, mieszkańcy Stuwiekowego Lasu postanawiają złapać nieznośnego potwora. Maleństwo, jako zbyt młode na taką wyprawę, ma zostać w domu, ale mimo to udaje się na poszukiwania. Ekspedycję kończy ze znacznie większym szczęściem niż jego przyjaciele. Gdy spotyka figlarnego Hefalumpa o imieniu Lumpek, szybko pojmuje, iż rzekome bestie wcale nie są takie, jak mu opowiadano, i że równie mocno boją się niemądrych przyjaciół Maleństwa, jak oni jego. Zaprzyjaźniwszy się, Maleństwo i mały Hefalump starają się wspólnie rozwiać strach ich rodzin.
Walt Disney Pictures prezentuje nową, magiczną podróż przez Stuwiekowy Las. W filmie „Kubuś i Hefalumpy” usłyszymy Macieja Kujawskiego w roli Kubusia, Jacka Czyża jako Tygrysa, Ryszarda Nawrockiego jako mądrego, lecz upartego Królika, Joannę Jeżewską jako Kangurzycę, Tomasza Steciucha jako odważnego Prosiaczka oraz Monikę Błachnio jako Maleństwo. Scenariusz filmu napisał Brian Hohlfeld i Evan Spiliotopoulos, a wyreżyserował Frank Nissen. Produkcją zajęli się Jessica Koplos-Miller oraz Clay Renfroe. Kierownikiem animacji został Don MacKinnon, a dyrektorem artystycznym Tony Pulham.

Nad polską wersją językową pieczę trzymał Maciej Eyman; tłumaczenie zawdzięczamy Krystynie Skibińskiej-Subocz, a reżyserowała Joanna Wizmur (która została także głosem mamy małego Hefalumpa). Opracowanie i udźwiękowienie wersji polskiej powstało w studiu Start International Polska, zaś piosenki nagrano w Studio Buffo.


Czerpiący inspirację z powstałego w 1926 r. dzieła autorstwa A.A. Milne’a, film „Kubuś i Hefalumpy” jest trzecią – po udanych produkcjach „Tygrys i przyjaciele” (2001) oraz „Prosiaczek i przyjaciele” (2003) – fabularną historią Kubusia, przeniesioną na duży ekran. Książki Milnego wciąż należą do ulubionych lektur czytelników na całym świecie: sprzedano dotąd 50 milionów egzemplarzy, w przekładach na ponad trzydzieści języków. Filmy Disney’a, choć snują opowieści zainspirowane książkami Milnego „Kubuś Puchatek” (1926) i „Chatka Puchatka” (1928), oparte są jednak na oryginalnych scenariuszach.
W najnowszym filmie coś tajemniczego nawiedza Stuwiekowy Las. Kubusia, Królika, Tygrysa, Sowę oraz Prosiaczka zaprząta myśl, że ich ukochany las może być w niebezpieczeństwie. Oni myślą, że te straszne stworzenia, których nigdy zresztą nie widzieli – Hefalumpy – dostają się do lasu z miejsca o przerażającej nazwie Kotlina Hefalumpów, graniczącej ze Stuwiekowym Lasem. Są przekonani, że Hefalumpy chcą ich podbić – mówi scenarzysta Evan Spiliotopoulos. – Prowadzeni przez Królika, nasi bohaterowie zaczajają się koło Kotliny Hefalumpów, aby wypłoszyć bestie. Maleństwo marzy, by również udać się na wyprawę, lecz dorośli nie wyrażają na to zgody. Postanawia więc udowodnić sobie i innym, że samo potrafi schwytać potwora. W trakcie wędrówki przyjaciele odkrywają – dzięki Maleństwu – że tajemniczy intruz jest całkiem sympatycznym, młodym Hefalumpem o imieniu Lumpek.

Frank Nissen, który pracował m.in. nad takimi filmami, jak „Tarzan” i „Dinozaur”, dołączył do zespołu jako reżyser. Podczas pracy nad „Kubusiem” należy niezmiernie uważać na to, co działo się wcześniej – wyjaśnia. – Niezwykłą cechą kubusiowych historii jest mnogość wyrazistych postaci i piękne, ciepłe uczucia, które postacie te wzbudzają.


Książka jest cudowna – mówi producentka Jessica Koplos-Miller, która tchnęła ducha Stuwiekowego Lasu w produkcję, poprzez organizowanie regularnych spotkań przy herbacie. – Wszystko sprowadza się do pięknej narracji.
Filmowcy byli zachwyceni możliwością wprowadzenia nowych postaci do świata Kubusia i jego przyjaciół. Zadanie było arcytrudne – należało dodać zupełnie nieznany element do historii, która wypieszczona i niezmieniona trwała przez blisko 75 lat. Aby wprowadzić nową postać, musieliśmy mieć pewność, że będzie ona zbliżona do bohaterów Milnego – mówi scenarzysta Spiliotopoulos. – Nie mogła odbiegać od poziomu pozostałych. Jestem stuprocentowo pewien, iż w przypadku Lumpka to się udało.
Tak więc, film „Kubuś i Hefalumpy” przedstawia nową gwiazdę w galaktyce Kubusia: to słodki, niewinny, pulchny tobołek o zaraźliwym chichocie i swawolnym charakterze. Lumpek mógłby z pewnością zostać stworzony przez samego Milnego.
Część druga, w której poznajemy historię i całkiem nowe Maleństwo…
Kangurek Maleństwo jest najmłodszym mieszkańcem Stuwiekowego Lasu. Niech jednak jego wiek lub wzrost nie zbiją nikogo z tropu. Maleństwo żyje bogatym życiem – jest nieprawdopodobnie ciekawskie i uwielbia zabawę. Czerpie ogromną radość z odkrywania uroków istnienia. W filmie „Kubuś i Hefalumpy” Maleństwo staje się gwiazdą dzięki bezstronności, która prowadzi go do przyjaźni z Hefalumpem. Okazuje się, że Kangurzątko jest o wiele mądrzejsze, niż sugerowałby to jego wiek. W rezultacie, odbiegając odrobinę od wcześniejszych kubusiowych historii, to właśnie Maleństwo i Lumpek uczą dorosłych kilku ważnych rzeczy.

Jedną z charakterystycznych cech „Kubusia Puchatka” jest to, że ważne kwestie wypowiadają najczęściej Królik, Tygrys lub inna dorosła postać – tłumaczy Frank Nissen. – Uznałem, że w historii Maleństwa i Lumpka ważne słowa i idee powinny być wyrażane właśnie przez najmłodszych.

W pierwszej wersji scenariusza wszyscy byli wmieszani w kłopoty, a Mama Hefalumpa przybywała im na ratunek. To było zgodne z duchem opowieści o Puchatku – dodaje Nissen. – Pomyślałem jednak, że byłoby lepiej (skoro tak bardzo uwierzyliśmy w Maleństwo), by tylko ono wplątało się w kłopoty, i by Lumpek był jedynym, który przyjdzie mu na ratunek.

Dla Nissena bardzo ważne było, aby najmłodsze postaci umieścić w samym centrum historii. Maleństwo widzi odcisk stopy Hefalumpa, podczas gdy pozostali zajęci są snuciem niestworzonych historii. Maleństwo jako jedyne rozgląda się, mówiąc: „Poczekajcie, a co to?”. Przejmuje inicjatywę i rusza na poszukiwania. Robi coś, czego normalnie nigdy by nie zrobiło – mówi Nissen.



Według Spiliotopoulosa, ta zmiana akcentów w świecie Kubusia przyniesie widzom korzyści: Nasza publiczność to przede wszystkim dzieci, a one chcą oglądać inne dzieci w kluczowych rolach. Maleństwo i Lumpek są w filmie przewodnikami, z którymi będzie identyfikowała się widownia.

Często słyszymy, by nie lekceważyć dzieci i starać się zachować bardziej przystępną dla nich formę – mówi Koplos-Miller. – Dzieci to bardzo wysublimowani widzowie, mają wyjątkowo wyrobiony gust. To fantastyczne, gdy możemy im przedstawić tak czarującą i ciepłą opowieść, jak ta o Maleństwie i jego świecie.

W filmie Maleństwo jest małym chłopcem, najmłodszym spośród przyjaciół Kubusia. Jest przez cały czas pełne energii – mówi Nikita Hopkins, która użycza głosu Maleństwu w oryginalnej wersji językowej. – Pragnie wyśledzić i złapać Hefalumpa. Traktuje to jako kwestię honoru i niejako dowód na swoją dojrzałość. W filmie Maleństwo bardzo chce dorosnąć. Rozkwitającą przyjaźń pomiędzy Maleństwem a młodym Hefalumpem Hopkins postrzega jako zupełnie naturalną: Mają taki sam stosunek do świata, bo są młodzi i bardzo podobni. Dlatego razem czują się świetnie.

Pomoc, której udziela Lumpkowi, jest dla Maleństwa sporym wyzwaniem. Musi ono odważnie stanąć przeciwko status quo Stuwiekowego Lasu. Ostatnia scena ukazuje Maleństwo jako pewne siebie i zdecydowane. Maleństwo kończy film monologiem, który w kilku zdaniach tłumaczy, dlaczego działanie i zachowanie pozostałych było nieodpowiednie – mówi Jessica Koplos-Miller. – Choć wszyscy są przeciwko niemu, ono wspiera swojego nowego przyjaciela. To bardzo inspirujące.
Część trzecia, w której znajdziemy się w miejscu, gdzie mieszkają Hefalumpy…
Za animację odpowiadał Don MacKinnon, weteran, pracujący w branży już od ponad 35 lat. Nie musieliśmy rozwijać bohaterów, mieliśmy już wzór i jedyne, co trzeba było zrobić, to zachować zgodność z poprzednimi opowieściami – tłumaczy. Don opisuje proces powstawania bohaterów jako „bardzo delikatną animację”. Nie było to dzikie i szalone, ale raczej łagodne – mówi. – Wiemy o rzeczach, o których wy również wiecie; o tym, co zrobiłby Tygrysek i o tym, co zrobiłby Prosiaczek. Musieliśmy być temu wierni.
Prawdziwym wyzwaniem dla animatorów było opisanie niezbadanego zakątka Stuwiekowego Lasu: Jaskini Hefalumpów. Należało stworzyć klimat tego miejsca. Nie tylko kształty, czy otoczenie, ale również kolor, teren i nastrój – mówi Nissen. – Chcieliśmy, by Jaskinia Hefalumpów miała zupełnie inny charakter, niż Stuwiekowy Las. Każdy zna ten Las i czuje się tam komfortowo. Jaskinia miała być miejscem, gdzie przyjaciele nigdy nie byli i którego się obawiali. Wprowadza dramatyczne napięcie, gdy Maleństwo stawia czoło lękom i swoim wyobrażeniom na temat, o którym nie miało pojęcia, z wyjątkiem dziwacznych historii, które słyszało.

Nie zrobiliśmy z jaskini bardzo strasznego miejsca, tę rolę odegrał sam las – kontynuuje reżyser. – W porównaniu ze Stuwiekowym Lasem, ten jest starszy i mniej uczęszczany, dlatego mieliśmy szansę narysować wielkie, sękate drzewa oraz dodać bogate detale.

Pomysł polegał na tym, by pokazać stary las, który jest przerośnięty, gęsty i pozostawiony samemu sobie – tłumaczy projekt dyrektor artystyczny Tony Pulham. – Las wygląda dziko, jakbyś nie wiedział, co cię czeka za następnym drzewem. Kiedy przekraczasz granicę Jaskini, las staje się ciemniejszy i jeszcze bardziej ponury.

W miarę jak przyjaźń pomiędzy Lumpkiem i Maleństwem wzmacnia się, stopniowo zmieniamy wygląd lasu – mówi Pulham. – Kiedy Maleństwo poznaje Lumpka, las staje się bardziej przyjazny, zmienia się nastrój tego miejsca. Ale zmiany są raczej niewielkie. To po prostu delikatna różnica. Owszem, pojawia się nowa paleta, nowe barwy, ale to ciągle to samo miejsce. Zawsze ten sam określony styl, w jakim kręcone są filmy o Kubusiu.
Stuwiekowy Las ma swój odpowiednik w rzeczywistym świecie: czternaście tysięcy mil wypielęgnowanego lasu Ashwood w południowo-wschodniej Anglii. Bardzo przyjemny, z dużą ilością kwiatów i słońca. Jest bardzo piękny i spokojny – mówi o lesie Pulham. – Nie ma tam burz, niczego niebezpiecznego; niczego, co mogłoby w jakikolwiek sposób nam zagrażać.

Ale to wszystko nie oznacza, że historia ani trochę się nie rozrosła. Przeciwnie, ewoluowała, podobnie jak Maleństwo. To jest trochę bardziej złożona historia – mówi Pulham. – Zdecydowanie bardziej zagmatwana, niż klasyczne kubusiowe opowieści.


Część czwarta, w której dowiadujemy się, co to jest Hefalump…

Według Jima Cummingsa, który w oryginalnej wersji użycza swego głosu zarówno Kubusiowi, jak i Tygrysowi, Hefalump powinien być w zasadzie kreaturą z filmów grozy. Nikt jednak w Stuwiekowym Lesie nigdy Hefalumpa nie widział i z całą pewnością nikt też go widzieć nie chciał. W książce Hefalumpy są raczej wytworem wyobraźni Puchatka i Prosiaczka, którzy nigdy nawet nie wyszli z lasu, aby się rozejrzeć – mówi Cummings.


Autorzy przy tworzeniu Hefalumpa przyjęli zasadę, że to prawie – ale jednak nie całkiem – słoń, zakładając, że „Hefalump” jest w rzeczywistości przekręceniem słowa „elefant” w dziecięcym języku. Koplos-Miller wyjaśnia dalej: Wiele lat temu Hefalump był przede wszystkim koszmarem w świecie Puchatka. Trochę postanowiliśmy to zmienić. Nasz Hefalump jest namacalny, dotykalny, oddycha, to przecudowna postać, stworzona przez Franka. Miękki i puszysty, z dużym, okrągłym ogonem i miłym usposobieniem, kochany Lumpek jest bohaterem, który z łatwością podbije nasze serca.
W związku z wprowadzeniem nowej postaci, mieliśmy wyjątkowe zadanie i jednocześnie ogromną frajdę – mówi Nissen. – Wielką przyjemnością przy realizacji tego filmu było obserwowanie Lumpka, małego Hefalumpa, który stopniowo ewoluuje i staje się bardzo złożonym i interesującym charakterem.

To było bardzo odświeżające artystycznie – dodaje Koplos-Miller. – Myśleliśmy: wspaniale, mamy nową postać! Naprawdę dostaliśmy szansę, by spojrzeć nowym okiem na świat Stuwiekowego Lasu.

Prowadzono wiele dyskusji dotyczących każdego szczegółu wyglądu Lumpka, jak to, czy chodzi na dwóch nogach, czy może na czterech. Koplos-Miller zdradza: Kiedy doszliśmy do tego wątku, musieliśmy podjąć decyzję. To bardzo młoda i czarująca postać. W filmie będzie można zobaczyć, jak skacze na jednej nodze i wywraca koziołki, ale zazwyczaj chodzi na czterech nogach. Wszystkie szczegóły musiały być rozważone.

Nissen kontynuuje: Gdzie one żyją? Jak żyją? Co jedzą? Czy grają na instrumentach muzycznych? Stworzyliśmy świat Hefalumpów i zaczął on żyć swoim życiem. Możecie go teraz oglądać na ekranie.

Nissen wraz z zespołem nadali nowy wymiar postaci Lumpka. Nie jest on po prostu rubasznym, szczęśliwie żyjącym młodym gościem, który uwielbia zabawę. Każdy Hefalump ma swój własny wewnętrzny zew – tłumaczy Nissen. – Rytuał dojrzewania w świecie Hefalumpów jest podążaniem za swoim zewem. Kiedy pierwszy raz spotykamy Lumpka, stara się on odpowiedzieć na ów zew, podobnie jak Maleństwo, które bardzo chce dorosnąć. Naprawdę interesujące było doprowadzenie do kulminacyjnego momentu, kiedy to Lumpek pomaga Maleństwu zrealizować swoje przeznaczenie.



On zawłaszczył scenę – zachwyca się nowym bohaterem Evan Spiliotopoulos. – Jest charyzmatyczny, śmieszny i jesteśmy z niego bardzo dumni. Fani Kubusia zakochają się w nim. Nasza obsada pełni w tym niepoślednią rolę. Mały chłopiec, który podkłada głos Lumpka jest prawdziwym odkryciem. Ten „mały chłopiec” to Brytyjczyk Kyle Stanger, który został głosem Lumpka w wyniku międzynarodowego castingu (w polskiej wersji niemałym talentem aktorskim popisał się Witt Apostolakis-Gluziński).

Młodziutki Anglik oraz dwukrotnie nominowana do Oscara Brenda Blethyn jako Mama Hefalump, dołączyli do obsady. Blethyn wyznaje, że podczas swej długiej i bardzo udanej kariery zawsze marzyła o tym, by użyczać głosu animowanym postaciom: Brałam udział w audycjach radiowych na długo przed tym, nim zagrałam w filmie. To fascynujące, gdy głos jest jedynym elementem, na którym się opierasz. Spędziłam cudowny czas pracując nad tym filmem. To naprawdę świetna zabawa. Zastanawiałam się, jak przekazać kolejną linijkę tekstu jest przecież tak wiele możliwości. Próbowaliśmy na różne sposoby. Powtarzaliśmy wiele razy, do momentu, kiedy i ja i reżyser byliśmy zadowoleni.

Blethyn opisuje swoją postać następującymi słowami: Mama Hefalump, jak każda matka, dba o swoje dziecko, jakby było w ciągłym niebezpieczeństwie. Zrobi wszystko, aby być pewną, że nic mu nie grozi. Ale ma także poczucie humoru – zachowuje się jak młoda osoba. Rozumie, co to znaczy bawić się.

Nie dziwi więc, że Blethyn wierzy w jedną z kluczowych prawd filmu: Wszyscy popełniamy błędy! Lumpek powinien był iść do domu, gdy usłyszał wołanie swojej mamy, ale tego nie zrobił i dlatego wpakował się w kabałę. Powinien słuchać Mamy. Wszyscy powinniśmy słuchać naszych Mam.


Część piąta, w której dźwięki przenoszą nas do harmonijnego świata Stuwiekowego Lasu…
Żaden disnejowski film nie byłby kompletny bez zapadających w pamięć piosenek – ale i dla nich trzeba znaleźć dogodny moment. Rozwijając opowieść ustaliliśmy, że chcemy tam zamieścić trzy lub cztery piosenki. Jako scenarzysta jestem świadom takich uwarunkowań – mówi Spiliotopoulos. – Kiedy scenarzysta i reżyser czują, że w danym miejscu powinno się wprowadzić piosenkę, zapisują to w scenariuszu. Rodzaj piosenki zależy od momentu, do jakiego się odnosi.

Muzyka ma kolosalne znaczenie w tych filmach – zgadza się z nim Koplos-Miller. – To bardzo ważne, by muzyka wspierała postacie i całą historię. Daje to filmowi dodatkową głębię i element rozrywki a to jest bardzo istotne.
Carly Simon, która napisała muzykę i słowa do kilku piosenek, dyskutowała pomysły muzyczne z filmowcami już we wczesnej fazie rozwoju projektu. Nissen opowiada: Spędziliśmy razem wiele, wiele godzin, dopasowując te melodie do sytuacji. To była bardzo dobra współpraca. Simon jest „weteranką” kubusiowych produkcji: uczestniczyła m.in. w realizacji filmu „Prosiaczek i przyjaciele”. Zdobyła Oscara w kategorii „najlepsza piosenka” („Let The River Run” w „Pracującej dziewczynie” Mike’a Nicholsa), poza tym pojawienie się jej głosu z jego delikatną barwą doskonale harmonizuje z naszą historią. Ogromnie cieszymy się, że mogliśmy z nią współpracować i myślę, że miała wielki wkład w efekt końcowy – mówi Koplos-Miller.

Simon była oczarowana historią, a jej temat niewiarygodnie ją dopingował: Kubuś i jego przyjaciele zrozumieli, że ich wyobrażenie Hefalumpa nie jest prawdziwe – mówi. – Kiedy cała grupa i Hefalumpy w końcu się spotykają, wszyscy się obejmują i film staje się opowieścią o akceptacji, bardzo ważnym zagadnieniu we współczesnym świecie.



Carly posiada niezwykłą umiejętność pisania niezapomnianych melodii – podkreśla Frank Nissen. – Sposób, w jaki podchodzi do muzyki i słów, jest bardzo inspirujący.

Do tego filmu wniosła wyjątkowy głos i niewiarygodne wyczucie postaci – dodaje Evan Spiliotopoulos. – Zna te postaci i ich głosy na wylot. Sądzę, że właśnie dlatego kołysanka „Little Mr. Roo” jest tak bardzo poruszająca, a „Shoulder to Shoulder” tak czuła, pełna energii, porywająca i zabawna zarazem.

Podniosły utwór „Shoulder to Shoulder” jest emocjonalnym punktem kulminacyjnym filmu. Ta piosenka sławi przyjaźń Maleństwa i Lumpka – mówi Nissen. – Szukaliśmy sposobu, by widzowie mogli ją odczuć jako coś wielkiego i wyjątkowego. Zasugerowaliśmy, aby chór śpiewał razem z wiodącymi głosami, i ściągnęliśmy dzieci, by rozjaśnić głos prowadzący, a wtedy był już zaledwie mały krok do tego, by powiedzieć: „Zgoda, pozwólmy dzieciom, aby naprawdę zaśpiewały”. Pomysł chwycił od razu.

W wersji polskiej piosenki z tekstami autorstwa Marka Robaczewskiego wykonała Anna Jurksztowicz, pod kierownictwem muzycznym Marka Klimczuka. „Shoulder to Shoulder” nosi tytuł „Jesteś do mnie podobny”, zaś kołysankę „Little Mr. Roo” nagrano jako „Śpij Maleństwo już”.


Oglądając „Kubusia i Hefalumpy” rozumiemy, dlaczego niedźwiadek i jego przyjaciele opierają się czasowi i zajmują tyle miejsca w sercach dzieci i dorosłych na całym świecie: Oprócz wszystkich swoich dziwactw i fobii, postacie żywią do siebie ogromną wprost ilość uczuć – wyjaśnia Frank Nissen. – One naprawdę o siebie dbają i są bardzo dobrymi przyjaciółmi. Przesłanie, że ludzie potrzebują być blisko siebie, jest wciąż bardzo ważne i prawdziwe.

Kubuś, Maleństwo, Tygrys, Sowa, Królik, Prosiaczek i Lumpek przekazują jeszcze jedną uniwersalną prawdę, wypowiedzianą przez Brendę Blethyn: Kiedy już się spotkamy i poznamy, wszystko wraca na swoje miejsce, nie ma się czego bać, jesteśmy do siebie bardzo podobni.



Film mówi o wszechobecnych uprzedzeniach i o tym, jak bardzo ludzie są do siebie podobni, kiedy bliżej im się przyjrzysz – dodaje Nikita Hopkins, głos Maleństwa. – Nie jesteśmy aż tak różni.
Część szósta, w której dowiadujemy się, kim są reżyser i producentka…
Frank Nissen urodził się i dorastał w Auburn. Studiował w Art Center College of Design w Pasadenie, ale nim ukończył studia, spędził trzy lata w wojsku. Po studiach pojechał do Kanady, by odwiedzić znajomych i został tam ćwierć wieku. W czasie pobytu w Toronto wstąpił do studia animacji Cinera, gdzie otrzymał ofertę pracy. Zdecydował się ją przyjąć i spędził kolejnych pięć lat, zgłębiając świat animacji. Potem Nissen przeniósł się do Nelvany, gdzie był współreżyserem kilku seriali, m.in. „Cosmic Christmas” i „The Devil and Daniel Mouse”. Oprócz tego pracował także nad wizualnym i merytorycznym rozwojem takich projektów, jak seriale George’a Lucasa „Works” i „Droids”. Był głównym animatorem filmu „Rock the Rule” oraz projektantem postaci, koordynatorem rysowników storyboardów i autorem dialogów przy produkcji „Pippi Longstocking”. Pracował również nad filmem „Little Nemo: Adventures in Slumberland” dla japońskiego studia TMS.

W 1996 roku, po rekomendacji przyjaciela pracującego w Walt Disney Animation w Orlando, Nissen przeprowadził się do Los Angeles, by rozpocząć pracę dla Disney’a. Natychmiast pojawił się przy takich przebojach, jak „Dinozaur” czy „Tarzan”, pracował także przy storyboardach i projektach do „Planety skarbów”, co opisuje jako niesamowite doświadczenie.

Później podjął także pracę w telewizji przy filmach „Mickey – bardziej bajkowe święta” i „Trzej Muszkieterowie”. Mieszka w Los Angeles, podobnie jak producentka Jessica Miller, funkcjonująca już od ponad dekady w świecie animacji.

Urodziła się w Roscoe w stanie Illinois (pod Chicago). Po ukończeniu wydziału socjologii na Uniwersytecie Illinois, Miller przyłączyła się do Korpusu Pokoju. Praca w Hondurasie dała jej nadzwyczajne doświadczenie życiowe i otworzyła ją na inne kultury i ludzi. Rezultatem tych doświadczeń jest bez wątpienia ciepło i wiara w drugiego człowieka, którą wkłada w każdy swój projekt.

Po powrocie do Chicago, Miller bardzo szybko znalazła pracę w Lyric Opera jako administrator techniczny. W 1990 roku jej mąż, pragnący rozwijać swą aktorską karierę, zaproponował przeprowadzkę do Los Angeles, gdzie Jessica po raz pierwszy spotkała się z niesamowitym światem animacji. Praca asystentki produkcji w studiu Fred Wolf Film otworzyła jej wkrótce drogę do największego studia animacji na świecie – Studia Walta Disney’a.

Miller przyłączyła się do zespołu Disney’a w 1991 roku. Pracowała jako asystentka przy serialach telewizyjnych „Aladyn” i „Bonkers”, a następnie pomagała przy pracy nad ogromnym sukcesem rynku wideo – „Aladyn: powrót Dżafara”. Ta część wytwórni Disney’a (zajmująca się produkcją filmów bezpośrednio na rynek wideo) przyniosła studiu ogromne zyski.

W związku z wielkim powodzeniem „Aladyna”, Miller została wkrótce zaangażowana do pracy nad serialem „Tenchi Muyo!” w studiach Pioniera. Następnym krokiem w jej karierze była praca dla HBO przy ekranizacji kultowego komiksu „Spawn” i przy dość kontrowersyjnym „Spicy City”. MTV zaprosiło ją do pracy przy „Aeon Flux”, CBS/Nelvana do „Wild Cats”, a Matinee Entertainment do „Kampung Boy”. W 1997 roku Miller stworzyła firmę „Atomic Age”, zajmującą się projektowaniem płyt CD oraz serwisem kreatywnym dla projektów animacyjnych i wydawnictw.
Część ostatnia, z której w końcu dowiemy się, skąd w ogóle wziął się Kubuś…
Wszystko zaczęło się w 1921 roku, gdy mały Krzyś Robin Milne dostał w prezencie urodzinowym misia o imieniu Edward. Przez kolejnych kilka lat kolekcja jego pluszowych zabawek rosła. Pojawiły się dwa kangury, prosiaczek i tygrys. Sowa i królik to wynik inspiracji zwierzętami żyjącymi w pobliżu farmy rodziny Milne, we wschodnim Sussex. Kiedy Krzyś skończył cztery lata, wybrał się na wycieczkę do londyńskiego ZOO, gdzie bardzo zaprzyjaźnił się z kanadyjskim czarnym niedźwiedziem o imieniu Kubuś. Ta fascynacja zainspirowała jego ojca, znanego scenarzystę i dziennikarza A.A. Milne’a, do stworzenia w serii opowiadań wspaniałego świata. Książki zaczął pisać za namową żony Daphne. 24 grudnia 1925 roku pierwszą historyjkę o Kubusiu Puchatku opublikowała londyńska gazeta „London Evening News”. Historyjka miała opisowy tytuł: „W której poznajemy się z Kubusiem Puchatkiem i z pszczołami i tu zaczyna się opowiadanie”. Opowiadanko zyskało tak wielki oddźwięk, że już następnego dnia pojawiło się w radiu BBC jako słuchowisko.

Milne, który urodził się w 1882 roku, a zmarł w 1956, był jednym z najpopularniejszych brytyjskich dramaturgów. Przez wiele lat zajmował się także pisaniem humorystycznych historyjek dla „Punch Magazine”, gdzie pracował jako asystent wydawcy. Milne napisał „Kubusia Puchatka” przede wszystkim po to, by rozbawić siebie i swojego synka. Tak naprawdę, na co dzień zajmował się komentowaniem polityki zagranicznej i stosunków międzynarodowych. Przygotowywał również zagadki i opisywał piękno dzieciństwa.

Milne napisał dwie książki o Kubusiu: „Kubusia Puchatka” w 1926 roku i „Chatkę Puchatka” w 1928. Obie książeczki były przepięknie ilustrowane przez znanego artystę E.H. Sheparda. Ten sam zespół pracował później nad kolejnymi publikacjami – „When we were very young” z 1924 i „Now we are six” z 1927 roku.

Wiele miejsc ukazanych w książce to odbicie prawdziwych plenerów, znajdujących się w okolicach domu autora we wschodnim Sussex w Anglii. Książkowy Las był zainspirowany przez Ashdown Forest.

Według największego puchatkowego autorytetu, prawdziwego znawcy tematu, Petera Dennisa, Milne nie oparł postaci Tygryska na tygrysie, lecz raczej na czarnym psie spanielu o imieniu Chum. Chum zajmował się głównie brykaniem i wskakiwaniem na wszystko, w związku z czym powodował poważne straty w domu swoich właścicieli. Tygrysek pojawia się w zaledwie trzech z dwudziestu kubusiowych historyjek i to dopiero od 1928 roku.

Prawdziwy Krzyś Robin zmarł 20 kwietnia 1996 roku. Na kilka lat przed śmiercią bardzo aktywnie zaangażował się w walkę o uratowanie terenów leśnych w miejscu, gdzie spędził dzieciństwo i które tak bardzo zainspirowało jego ojca.

Wytwórnia Walta Disneya kupiła prawa do książek o Puchatku w 1961 roku. Pierwszy raz Kubuś pojawił się w disneyowskiej produkcji w 1966 roku w filmie „Kubuś i Drzewo Miodu”. Po raz drugi – w 1968 roku, w filmie nagrodzonym Oscarem w kategorii „najlepsza animacja krótkometrażowa”: „Winnie the Pooh and the Blustery Day”. Sześć lat później przemiły miś powrócił na duży ekran w filmie „Kubuś i Tygrysek”, otrzymując kolejną nominację do Oscara. Trzy pierwsze krótkie filmy zostały następnie połączone, by w 1977 roku pojawić się na ekranach jako film „Many Adventures of Winnie the Pooh”. Kolejna odsłona disneyowskiego Kubusia pojawiła się w kinach w 1983 roku w filmie „Kubuś i Dzień Kłapouchego”.

W telewizji przyjaciele ze Stuwiekowego Lasu są od wielu lat regularnymi gośćmi, m.in. jako bohaterowie wieloodcinkowego i niezmiennie popularnego serialu „Nowe przygody Kubusia”. Powstało także mnóstwo odcinków specjalnych i wydań edukacyjnych tego serialu. W kinie sympatycznych bohaterów ujrzymy znów już 4 lutego, za sprawą Forum Film Poland.


Najnowszy film o Kubusiu trwa 68 minut, a polskie dzieci będą mogły zobaczyć go w kinach jako pierwsze na świecie.






©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna