Część pierwsza Wiara Rozdział pierwszy Wiara Metoda poznania angażująca rozum Jeżeli powiem: „Nie, Anny nie ma?”



Pobieranie 21.42 Kb.
Data10.05.2016
Rozmiar21.42 Kb.
Część pierwsza

Wiara

Rozdział pierwszy

Wiara
1. Metoda poznania angażująca rozum

Jeżeli powiem: „Nie, Anny nie ma?”, a Carlo odpowie mi: „Widziałem ją z tyłu”, chociaż ja jej nie widzę, ponieważ jestem niski i siedzę, powiem: „Dobrze, jest”, i wpiszę ją na listę. Czy takie postępowanie jest rozumne? Tak, gdyż jest słusznym, abym zawierzył Carlo. Jeżeli to nie byłby Carlo, ale nieprzyjaciel, który podpalił mi dom, ukradł pieniądze, źle o mnie mówił, nie może na mnie patrzeć, nie znosi mnie… jeżeli przyjdzie i powie mi: „Anna jest obecna”, we mnie pojawi się wątpliwość, czy tak jest, nie potrafię zaufać. Mam argumenty, aby wierzyć Carlo, nie mam takich argumentów wobec nieprzyjaciela. Dzięki zaufaniu dochodzi do poznania przez pośrednictwo, do poznania, które dokonuje się poprzez pośrednictwo, poprzez świadka.


Poznanie bezpośrednie i poznanie pośrednie (w sposób pośredni)
W jaki sposób zrozumiesz, czy coś odpowiada na wymogi twojego serca? Jak to zrozumiesz? Poprzez porównywanie: porównaj to z twoim sercem. W jaki sposób możesz dokonać takiego porównania? Jakiego rodzaju działanie będzie ci potrzebne? Jest to osąd: człowiek rozpoznaje, że coś odpowiada jego sercu, że coś mu odpowiada; rozpoznaje, chodzi o rozpoznanie.

„To jest kamień”: takie stwierdzenie jest rozpoznaniem, które technicznie nazywa się osądem, zostaje dokonane jako osąd, przyjmuje formę osądu.


„Anny nie ma”, ale Carlo podchodzi, aby mi powiedzieć: „Nie, zobacz, ja ją widziałem z tyłu”, „Ach, rozumiem – odpowiadam –, i zaraz ją zapisuję”: tego rodzaju pewność rodzi się tak samo jak pierwsza, rodzi się jako rozpoznanie. Rozpoznaję, że to jest dla mnie dobre; jest to rozpoznanie.
Jak nazywa się proces, poprzez który człowiek wie, że pewna rzecz jest, ponieważ powiedział mu o tym ktoś inny?

Nadia i ja jesteśmy szkolnymi kolegami. Kończy się liceum i ja podejmuję drogę ku mojemu przeznaczeniu, a ona podąża za swoim. Więcej się nie widzimy. Mijają lata, lata, lata, aż pewnej niedzieli wieczorem, muszę z lotniska Fiumicino lecieć do Buenos Aires, idę więc do samolotu, który przylatuje z Bejrutu. Wchodzę do samolotu i staję obok niej: „Nadia! Cześć, Nadia! Jak to możliwe, że tu jesteś? No patrz, co w życiu musi się wydarzyć! Skąd przybywasz?” „Przyleciałam z Bejrutu.” „Z Bejrutu? I czym się zajmujesz?” „Pracuję jako agentka ubezpieczeniowa.”„I jesteś teraz sama?” „Nie, mam rodzinę, mam sześcioro dzieci.” „Robisz jednak wiele rzeczy, jak mają się twoje dzieci?” „Doskonale!” „Zapalisz papierosa?” I w pewnym momencie ona mówi: „Pamiętasz Carla?” „Ach, ten najzabawniejszy w naszym towarzystwie typek, który najwięcej mówił i robił żarty profesorom, tak, kto wie gdzie dziś się podziewa ten szaleniec. Od dwudziestu lat go nie widziałem.” „Wyobraź sobie, że kiedy byłam ostatni raz w San Paulo – samolot do Buenos Aires ma lądowanie w San Paulo – wyszłam z lotniska, aby wziąć taksówkę, a tam po taksówkę przyszedł również on, Carlo!” „Co się u niego wydarzyło? Nabrał rozsądku?” „Ależ oczywiście, założył wielkie przedsiębiorstwo – nabrał rozsądku, czego nikt z nas by nie pomyślał – stał się bardzo bogaty, prowadzi interesy w całym świecie, co więcej, odkąd się spotkaliśmy, widujemy się częściej, gdyż umawiamy się na spotkania, łączymy loty, lecę tego typu samolotem, zamiast innym, aby móc go zobaczyć.” Samolot zatrzymuje się w San Paulo, żegnamy się, gdyż Nadia wysiada w Sam Paulo, a ja w Buenos Aires. Wysiadam w Buenos Aires i kogo widzę (tu nie ma niespodzianki, to ktoś, kogo zdarza mi się niekiedy spotykać)? Kolejny nasz kolega, który ma na imię Guido. Guido, który w całej Europie prowadzi handel argentyńskim i brazylijskim tytoniem z Parany. Również on dobrze sobie poradził, szło mu doskonale, był to okres, kiedy sprzedawało się bardzo dużo tytoniu. Spotykam go i mówię: „Cześć Guido. Słuchaj, czy pamiętasz Carla?” „Oczywiście, że pamiętam!”. „Wyobraź sobie, że ma rodzinę, założył wielkie przedsiębiorstwo, prowadzi interesy na całym świecie… stał się ważną figurą! Ma się bardzo dobrze. Zmądrzał.” „Jestem zadowolony” mówi Guido, „przysiągłbym, że on całkiem stracił głowę, swoją szaloną głowę. Jestem zadowolony. Ale jak go można spotkać?” „Ech, jeździ zawsze do San Paulo. Ma tam swoje centrum dla działalności prowadzonej w Ameryce Południowej. Próbuj szukać w przewodniku San Paulo.”

Mówię Guido o Carlu, którego nie spotkałem od dwudziestu lat, opowiadam mu rzeczy, o których powiedziała mi Nadia, tak jak gdybym sam je widział, zauważyliście to? Jakbym widział Carla, jakbym szczegółowo śledził jego życie.

Co się wydarzyło? Pomóżmy sobie rysunkiem (Rys. 1):


Rys. 1 Poznanie poprzez świadka
A to jestem ja, B Nadia; wchodząc w relację z Nadią, która siedzi obok mnie w samolocie dowiaduję się rzeczy o Carlu (C). Następnie spotykając Guido (D), mówię mu to, co usłyszałem od Nadii, tak jakbym sam to widział. Widzę Nadię, słyszę jak mówi, dobrze ją znam, wiem czy mogę zaufać, czy nie, ufam, wiem, że powinienem zaufać: nie mówi chybił trafił, opowiada mi wszystkie szczegóły, poza tym była moją koleżanką… ale Carla nie widziałem od dwudziestu lat, a Guido opowiadam jakbym go widział wczoraj, jakbym go obserwował przez dwadzieścia lat, gdy tymczasem obserwowała go przez te lata Nadia. Rozumiecie? Jest to relacja rozumna, rozsądna, relacja pośrednia.

Istnieje specjalna nazwa na oznaczenie czynnika, który prowadzi do poznania czegoś poprzez siebie: nie bezpośrednio, ale poprzez ten czynnik. Jak on się nazywa? Świadek – dowiedziałem się czegoś o Carlu poprzez świadka. Są dwa różne sposoby: pomiędzy A i B rozpoznanie, będąc bezpośrednie, jest jak oczywistość, jest oczywistością dla moich oczu, dla świadomości; między A i C poznanie C opiera się całkowicie na B.

Poznanie bezpośrednie i poznanie pośrednie. Pierwsze nazywa się również „doświadczeniem bezpośrednim”, drugie jest „doświadczeniem pośrednim: do poznania rzeczy dochodzi się poprzez pośrednika, którego nazywa się świadkiem.
Poznanie przez wiarę
Jak nazywa się ów drugi typ poznania? Wiara, nazywa się wiara. Tego, co A dowiaduje się o C, w sposób tak pewny, że mówi o tym D, dowiaduje się przez B, przez świadka; jest to poznanie pośrednie, które nazywa się poznaniem wiary: poznanie przedmiotu, pewnej rzeczywistości poprzez świadka, jest świadek, który daje (składa) świadectwo.

Czy do tego momentu jest wszystko zrozumiałe? Jeżeli dobrze zauważam, potrzeba pewnego wyjaśnienia, bo jak mogę być aż tak pewny tego, co mówi mi Nadia? Jeżeli mam adekwatne racje, aby zaufać Nadii i nie zaufam, postępuję nierozumnie, to znaczy działam przeciwko sobie samemu; jeżeli mam odpowiednie racje, aby zaufać Nadii rozumnym jest abym jej zaufał. Dlatego, jeśli mam adekwatne racje dla zaufania Nadii, jest słusznym abym, jako następstwo, przyjął i uznał to, co Nadia mówi. Dlatego też, jeżeli nie mam powodów, aby nie dowierzać Nadii, a nie zaufam jej, działam wbrew rozumowi.

To się nazywa wiara, poznanie przez wiarę, rozpoznanie rzeczywistości poprzez świadectwo, jakie ktoś składa, ktoś, kogo nazywamy świadkiem – ktoś: chodzi zatem o osobę, pojawia się zatem problem, który istnieje jedynie na poziomie osoby –; jest to poznanie rzeczywistości, które dokonuje się dzięki pośrednictwu zaufanej osoby, w odpowiedni sposób niezawodnej. Ja nie widzę rzeczy; widzę jedynie przyjaciela, który tę rzecz mi mówi, a ponieważ przyjaciel ten jest osobą niezawodną, dlatego coś, co on widział mogę uznać jakbym sam to zobaczył. Czy zrozumieliście to zdanie? Jeżeli ona coś widziała, jest tak jakbym to widział ja sam. Skoro mogę jej zaufać, wiem, że mogę zaufać, to co ona widziała mogę przyjąć jakbym to widział ja sam.

Dlatego też wiara, przede wszystkim, ma zastosowanie nie tylko odnośnie do przedmiotów religijnych, ale jest naturalną formą poznawania, naturalną formą poznania pośredniego: niemniej jednak poznania! Jeżeli jest poznaniem pośrednim, pozostawia nienaruszonym problem pewności; jeżeli jest to poznanie pośrednie, lecz ja mogę naprawdę zaufać, jestem pewny. Jak w przypadku mojej mamy, która jednego razu, kiedy przyszedłem do domu, powiedziała mi: „Czy wiesz, co się stało tu niedaleko, na skrzyżowaniu ulicy General Cantore? Chłopak jechał na motorze jak szalony, a z innej strony nadjechał na motorze drugi, doszło do zderzenia i obaj są zabici”. Wówczas ja ubolewając, ponieważ znałem jednego z nich, jem w pośpiechu, wracam do szkoły i mówię młodzieży: „Bądźcie ostrożni podczas jazdy motorem, gdyż jeden z moich przyjaciół właśnie zginął w wypadku”. Ja niczego nie widziałem, opowiedziała mi to moja mama, a ja nie miałem żadnego motywu aby w jej słowa wątpić i wszystkie motywy, aby je potwierdzić, poszedłem i opowiedziałem to młodzieży, jakbym sam wszystko widział.

Wiara jest zatem naturalnym sposobem poznania, sposobem poznania pośredniego, to znaczy poznania, które dokonuje się za pośrednictwem świadka. Z tego powodu jest też nazywane poznaniem przez świadectwo. Niekoniecznie chodzi o sprawy religijne, mówię o poznaniu, które dotyczy ciężaru jajka, i prowadzi do równego podziału kilometr na tysiąc metrów; rozum, który stosuje się w matematyce, w fizyce… we wszystkim, ten sam rozum. Rozum ma wiele sposobów poznawania: dzięki rozumowi, ku jakiejś rzeczy, która znajduje się tutaj pójdę tutaj, i rozum sprawia, że ku rzeczy znajdującej się tam, skieruję się tam… zmieniam system, ale poznaję w sposób pewny, że tam jest słup, i w sposób pewny poznaję, że tu jest moja droga przyjaciółka.

Rozum jest czymś żywym, toteż dla każdego przedmiotu ma odpowiednią metodę, odpowiedni sposób, rozwija swoją charakterystyczną dynamikę. Odpowiedniej dynamiki używa również, aby poznać rzeczy, których nie widzi i nie może zobaczyć bezpośrednio, może je poznać poprzez świadectwo innych: poznanie pośrednie poprzez pośrednictwo.1


Metoda podstawowa dla kultury i historii
Wybaczcie: czy ważniejsza jest oczywistość, czy też owo poznanie pośrednie dokonujące się poprzez świadectwo? Rezygnując z poznania przez pośrednictwo, musielibyście usunąć całą ludzką kulturę, całą, ponieważ cała ludzka kultura opiera się na fakcie, że człowiek rozpoczyna od tego, co odkrył inny i idzie dalej. Jeżeli takiego sposobu działania nie można by uznać za rozumny, ostateczny wyraz rozumu, jakim jest kultura nie mógłby istnieć.

Jeżeli nie byłoby tej metody, człowiek ostatecznie nie wiedziałby jak się poruszać, owszem umiałby poruszać się w przestrzeni jednego metra kwadratowego. Tymczasem używając poznania przez świadectwo można się poruszać w całym świecie.

Kultura, historia i ludzkie współistnienie opierają się na tego rodzaju poznawaniu, które jest nazywane wiarą, poznawanie przez wiarę, poznawanie pośrednie, poznawanie rzeczywistości poprzez pośrednictwo świadka.
Nie zrozumiałam dlaczego również współistnienie ludzkie opiera się na poznawaniu przez wiarę?

Wybacz, jak mogłabyś zaufać i kupić chleb w piekarni, mając pewność, że nie włożono do niego trucizny, jeżeli nie dzięki praktyce, które sprawia, że tysiące osób zawsze tak postępują? Ogólne poręczenie, jakie znajdujesz w działaniu tych wszystkich ludzi, sprawia, że i ty kupujesz chleb ze spokojem. Jeżeli zobaczyłbym cię stojącą niedaleko sklepu piekarza, z torbą na zakupy w ręce, całą drżącą i zapytałbym: „Co tutaj robisz przyjaciółko?” „Muszę kupić chleb.” „Wchodź zatem do środka!” „A jeżeli nasypali trucizny?...” powiedziałbym: „Poczekaj tu, pójdę wezwać pogotowie”.



1 Por. L. Giussani, Zmysł religijny, str. …


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna