Dawna sekcja czwarta



Pobieranie 1.04 Mb.
Strona20/38
Data29.04.2016
Rozmiar1.04 Mb.
1   ...   16   17   18   19   20   21   22   23   ...   38

VIII. INNE DOKUMENTY DOWODOWE PRZEDŁOŻONE TRYBUNAŁOWI

A. Pismo polskiej Straży Granicznej z dnia 23 lipca 2010 roku


292. W piśmie z dnia 23 lipca 2010 r. polska Straż Graniczna w odpowiedzi na wniosek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o udzielenie informacji potwierdziła lądowanie niektórych samolotów pomiędzy dniem 5 grudnia 2002 r. a dniem 22 września 2003 r. W piśmie stwierdzono, co następuje:

W nawiązaniu do pisma nr/1614/2010/АВЛР z dnia 5 lipca 2010 r., pisma nr 1345/2010/AB/IP z dnia 31 maja 2010 r., jak również pisma Straży [Granicznej] nr ref. ZG-2582/WliBD/lO z dnia 16 czerwca 2010 r. dotyczących udostępniania przez Straż [Graniczną] informacji szczegółowo opisujących odprawę graniczną samolotów o numerach rejestracyjnych N63MU, N379P, N313P i N8213G na lotnisku w Szymanach w 2002 i 2005 roku, po uzyskaniu stanowiska Prokuratury Generalnej, w którym wyraża zgodę na udostępnienie informacji o odprawie, uprzejmie informuję, że na podstawie dokumentacji archiwalnej, Straż [Graniczna] może potwierdzić wydane pozwolenia na start i lądowanie następujących samolotów:

N63MU, 5 grudnia 2002 roku.

Przylot/pasażerowie: 8, załoga: 4; Wylot/pasażerowie: 0, załoga: 4

N379P, 8 lutego 2003 roku

Przylot/pasażerowie: 7, załoga: 4; Wylot/pasażerowie: 4, załoga: 4

N379P, 7 marca 2003 roku

Przylot/pasażerowie: 2, załoga: 2; Wylot/pasażerowie: 0, załoga: 2

N379P, 25 marca 2003 roku

Przylot/pasażerowie: 1, załoga: 2; Wylot/pasażerowie: 0, załoga: 2

N379P, 6 czerwca 2003 roku

Przylot/pasażerowie: 1, załoga: 2; Wylot/pasażerowie: 0, załoga: 2

N379P, 30 lipca 2003 roku

Przylot/pasażerowie: 1, załoga: 3; Wylot/pasażerowie: 0, załoga: 3

N313P, 22 września 2003 roku

Przylot/pasażerowie: 0, załoga: 7; Wylot/pasażerowie: 5, załoga: 7

Nie dysponujemy informacją umożliwiającą potwierdzenie odprawy granicznej samolotu o kodzie N8213G. ...

B. Transkrypcja TDIP „Wymiany poglądów z [M.P.], byłą dyrektor lotniska Szczytno/Szymany w Polsce”


293. Pani M.P. była w latach 2001-2005 zatrudniona na lotnisku w Szymanach w Polsce. Od 2001 r. do stycznia 2003 r. była kierownikiem jednostki technicznej i zajmowała się sprawami technicznymi na lotnisku, w tym utrzymaniem pasów startowych i innego wyposażenia lotniska. W 2003 roku objęła pieczę nad wszystkimi sprawami dotyczącymi lotniska i reprezentowała dyrektora zarządzającego.

294. W dniu 23 listopada 2006 r. Pani M.P. stawiła się przed członkami TDIP w Brukseli, w tym Panem Favą i senatorem Piniorem. Transkrypcja jej oświadczeń w odpowiedzi na pytania członków TDIP (dok. PE 384.322v01-00) stanowi co następuje:

... odnośnie do lotów, określaliśmy je jako loty specjalne, ponieważ żadna z procedur obowiązujących w przypadku innych samolotów takich jak samoloty cywilne nie była przestrzegana.

Odnośnie do lądowań, mieliśmy wrażenie, że polegały na zmianie personelu wywiadowczego. Kierownik lotniska otrzymywał informacje dotyczące tych lotów bezpośrednio z Centrali Straży Granicznej, a w tym samym czasie o lądowaniach była informowana armia. Dwóch członków personelu jednostki wojskowej w Lipowcu pełniło wtedy służbę na lotnisku w Szymanach. Zdarzenia miały następujący przebieg. Centrala Straży Granicznej dzwoniła do mnie w sprawie planowanego lądowania i w tym samym czasie otrzymywałam te same informacje od jednego z członków personelu pełniącego służbę na lotnisku.

Wracając do przygotowań do tych lądowań, zwykłą praktyką było informowanie Straży Granicznej oraz Służby Celnej o lądowaniach samolotów cywilnych. Jednakże, gdy lądowały te konkretne samoloty, Służba Celna nie była informowana na wniosek Straży Granicznej, która twierdziła, że sama dokona wszystkich ustaleń.

Przed lądowaniami zawsze pojawiało się dwóch wysokich rangą funkcjonariuszy Straży Granicznej, kapitan lub ktoś wyższy rangą. Służba Celna nie była przy tym obecna, jak już wspominałam wcześniej. Zawsze było to dwóch funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Po lądowaniu samoloty te zazwyczaj parkowały na końcu pasa startowego tak, aby pracownicy lotniska nie mogli naprawdę zobaczyć, co się tam dzieje. Straż Graniczna zawsze podjeżdżała do samolotu i powracała kilka minut później. Pojazdy z rejestracjami jednostki wojskowej w Kiejkutach podjeżdżały następnie do samolotu. Nie sposób było stwierdzić, czy ktoś opuścił samolot, czy też nie i czy ktoś wszedł do tych pojazdów, ponieważ nie dało się tego zobaczyć z biura lotniska, które znajduje się mniej więcej w połowie pasa startowego.

Podczas jednego z tych lądowań obecna była karetka, ale nikt nie wie, dlaczego się tam znajdowała. Karetka jechała za pojazdami z przyciemnionymi szybami. ...

... Były to pojazdy na tablicach rejestracyjnych polskiej armii z jednostki w Kiejkutach. Wszystkie zaczynały się od litery „H”. Te pojazdy często poruszały się po Szczytnie. Prawdopodobnie należały do jednostek specjalnych polskiej armii. ...

Nikt nie mógł zobaczyć, co się wokół tych samolotów dzieje, ponieważ samoloty zawsze parkowały w taki sposób, aby drzwi wejściowe były skierowane w stronę lasu, więc nie można było nic zobaczyć. Żaden pracownik lotniska nie podjeżdżał do samolotów, jedynie Straż Graniczna.

Nie można w ogóle było zobaczyć, co się dzieje nawet z góry wieży kontrolnej.

W odpowiedzi na pytanie, czy furgonetki, które podjeżdżały obok samolotu następnie opuszczały lotnisko bezpośrednio, bez przechodzenia przez jakąkolwiek kontrolę, powiedziała:

... Tak, odjeżdżały bez przechodzenia przez jakąkolwiek kontrolę. Nie można było jednak ustalić czy jacykolwiek pasażerowie byli wwożeni lub wywożeni. Nikt nie sprawdzał tych samolotów; nie przestrzegano standardowych procedur.

Lotnisko w Szymanach jest również awaryjnym lotniskiem Straży Granicznej, więc Straż Graniczna ustalała te procedury, których należy przestrzegać podczas lądowania tych samolotów.

295. W odpowiedzi na pytanie ile odrzutowców Gulfstream lądowało na lotnisku, czy lądowanie samolotu Boeing 737 przylatującego z Afganistanu w dniu 22 września było jedynym przypadkiem, gdy lądował tak duży samolot i czy inne samoloty typu Boeing 737 lądowały w Szymanach, powiedziała:

Z tego, co mi wiadomo, to znaczy o ile pamiętam, sądzę, że musiało dojść się sześć lądowań samolotów tego typu, dwóch w 2002 roku i czterech w 2003 roku.

Co do samolotu Boeing 737, który lądował we wrześniu 2003 roku, nie mam o nim żadnych informacji. Nie mam również żadnych informacji o osobach, które do niego wsiadały lub z niego wysiadały. Dowiedziałam się o tym lądowaniu dopiero od personelu pełniącego służbę na lotnisku.

Straż Graniczna nie dzwoniła z informacją o tym lądowaniu. Informacja przyszła bezpośrednio od armii, ponieważ należało również rozważyć kwestię tankowania samolotu, gdyż lotnisko w Szymanach nie posiada urządzeń do tankowania tak dużych samolotów. W Szymanach nie ma również odpowiednich schodów, co stanowiło dodatkową trudność. Zatem tym lądowaniem rzeczywiście bezpośrednio zajmowało się wojsko.

W odpowiedzi na kolejne pytanie dotyczące lądowania samolotu Boeing 737 w dniu 22 września 2003 r., stwierdziła:

Mogę powiedzieć, że samolot Boeing 737 z pewnością lądował we wrześniu 2003 roku. Sama byłam tego świadkiem. Jako osoba odpowiedzialna za lotnisko miałam pewne obawy, ponieważ jest to bardzo duży samolot, a straż pożarna w Szymanach nie była odpowiednio wyposażona. Gdyby nastąpił wypadek otrzymalibyśmy poważną naganę za dopuszczenie takiego samolotu pomimo braku odpowiedniego wyposażenia technicznego.

W odpowiedzi na pytanie dotyczące zapisu lotu samolotu Boeing 737 powiedziała:

Wszystkie informacje odnoszące się do lądowań zawsze były wprowadzane do przechowywanego na lotnisku przez personel pełniący służbę dziennika ruchu samolotu. Personel wieży kontrolnej w tamtym czasie posiadał te same informacje. Był to personel Kontroli Ruchu Lotniczego. Zatem niemożliwe jest, aby nie istniały żadne informacje na temat lądowania tego samolotu w Szymanach.

Dodała również:

Jeżeli chodzi o pasażerów, po wysłuchaniu poprzedniego mówcy, przypomniałam sobie, że niektórzy pasażerowie w istocie wchodzili na pokład tego samolotu. Tak, tak było. Przepraszam, że nie wspomniałam tego wcześniej, ale zapomniałam.

W odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób następnie postępowano z pasażerami, którzy opuszczali samolot, czy rejestrowano ich nazwiska i czy wchodzili do budynku lotniska, powiedziała:

Jedynie Straż Graniczna podchodziła do tego samolotu, tak samo jak we wszystkich innych przypadkach. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy pasażerowie byli sprawdzani. Podejrzewam, że nie. Nic nie wiem, niczego nie podejrzewam. Nie mogę wyrażać podejrzeń, mogę jedynie stwierdzić fakty. Straż Graniczna podjeżdżała do samolotu, a ci pasażerowie byli zabierani bezpośrednio z samolotu. Nie wchodzili do obiektów lotniska; nie wchodzili do terminala.

296. W odpowiedzi na pytanie jak długo samolot pozostał w Szymanach, stwierdziła:

Te samoloty spędzały bardzo krótki czas na płycie lotniska. Lądowały, Straż Graniczna podjeżdżała do nich, następnie Straż odjeżdżała, a podjeżdżały furgonetki lub mikrobusy z przyciemnianymi szybami, po czym odjeżdżały, a następnie samolot odlatywał. Tak właśnie było również w przypadku samolotu Boeing 737.

Zgadzam się z przedmówcą, że istniało wiele powodów, dla których taki samolot nie powinien był wylądować w Szymanach. W szczególności, lotnisko nie posiada obiektów do obsługi samolotów tej wielkości. Moim zdaniem musiał istnieć bardzo naglący powód lądowania.

297. W odpowiedzi na pytanie, jakie przemyślenia lub spekulacje na temat lotów miały osoby pracujące na lotnisku, powiedziała:

W odniesieniu do reakcji na lądowanie tych samolotów na lotnisku, z pewnością było to duże wydarzenie. Nasze uwagi brzmiały mniej więcej tak: „oto nadlatują szpiedzy”. Sądziliśmy, że była to po prostu zmiana personelu wywiadowczego. Te lądowania były lukratywne dla lotniska pod innym względem. Za lądowanie przedmiotowych samolotów płacono znacznie więcej niż w przypadku samolotów cywilnych. W rzeczywistości płaciły kilka razy więcej, więc był to naprawdę dobry interes dla borykającego się z trudnościami lotniska takiego jak Szymany.

298. W odpowiedzi na pytania, kiedy karetka pojawiła się na lotnisku i o okoliczności, w których to się stało, powiedziała:

Karetka była obecna tylko podczas jednego z lądowań i zdecydowanie nie jej nie było obecna przy lądowaniu Boeinga 737.

Nikt z tego samolotu nie został zabrany przez karetkę. Akurat skończyłam pracę i jechałam za tymi pojazdami z przyciemnionymi szybami i za karetką. Karetka nie skierowała się w kierunku szpitala. Wydaje mi się, że pojechała w kierunku Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Wydaje mi się, że karetka należała do tego ośrodka. ...

W odpowiedzi na zadane pytania, bardzo przepraszam, ale nie jestem w stanie dokładnie stwierdzić, którego dnia ta karetka była obecna. Nie pamiętam. Z pewnością nie była obecna, gdy lądował Boeing 737. Musiała być tam przy jednym z lądowań samolotów Gulfstream. Co do tego, skąd pochodziła karetka, zdecydowanie nie była karetką służby zdrowia; była to karetka wojskowa z jednostki w Lipowcu lub z Wyższej Policyjnej Jednostki Szkoleniowej w Szczytnie. Nie mogliśmy ustalić, czy ktokolwiek był przewożony w tej karetce. Nie można było tego stwierdzić. Rozmawiając między sobą, stwierdziliśmy, że musiała to być karetka z Ośrodka Szkoleniowego Oficerów Policji w Szczytnie.

299. W odpowiedzi na pytania, czy procedura stosowana względem samolotów była zgodna z przepisami prawa i czy Straż Graniczna mogła zajmować się procedurami celnymi w Polsce, powiedziała:

W odniesieniu do pytania, czy te samoloty były obsługiwane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, nie znam przepisów dotyczących sił zbrojnych, więc nie jestem w stanie tego skomentować. Z pewnością nie były obsługiwane zgodnie z przepisami dotyczącymi cywilnego lotnictwa i cywilnych lotnisk, ponieważ nie podejmowano żadnych procedur celnych. Należy jednak powiedzieć, że służby graniczne, czyli Centrala Straży Granicznej, prosiły o możliwość samodzielnego poprowadzenia przygotowań związanych z tymi samolotami. ...

Straż Graniczna z pewnością nie mogła zajmować się procedurami celnymi; jednakże nie mogliśmy protestować jako kierownicy lotniska, ponieważ było to awaryjne lotnisko Straży Granicznej.

300. W odpowiedzi na pytanie, czy lotnisko otrzymało wcześniejszą informację o lądowaniach, powiedziała:

... Zarząd lotniska oraz osoba odpowiedzialna zostali poinformowani przez Centralę Straży Granicznej o tych lądowaniach z jedno- lub dwudniowym wyprzedzeniem. Jedynym wyjątkiem było lądowanie Boeinga 737. Dowiedziałam się od nim od członka Sił Zbrojnych, który pełnił służbę na lotnisku i który pracował na pół etatu dla lotniska, będąc jednocześnie zatrudnionym w jednostce wojskowej w Lipowcu. Przy tamtej okazji nie otrzymałam od Straży Granicznej żadnych informacji o lądowaniu.

Następnie dodała:

Lotnisko w Szymanach to lotnisko cywilne, ale jest również awaryjnym lotniskiem Straży Granicznej. Nie mogliśmy odmówić zezwolenia na lądowanie tego samolotu.

Na przykład w zimie śnieg nie jest usuwany z lotniska ponieważ ruch jest bardzo mały, a utrzymanie lotniska jest bardzo drogie. ... Samolot mający zamiar lądować w Szymanach byłby kierowany na inne lotniska.

Powrócę do tamtego lądowania, które miało miejsce w zimie, chyba w lutym 2002 roku, gdy warunki atmosferyczne były straszne. Śnieg nie był usuwany z lotniska od sześciu tygodni a zażądano od nas przygotowania pasa startowego. W owym czasie ja byłam kierownikiem jednostki technicznej, a kierownikiem lotniska był Pan Jurczenko. Poinformował mnie, że pas startowy miał zostać przygotowany do lądowania, ponieważ jeżeli przedmiotowy samolot nie wyląduje, „polecą głowy”. Nie znam źródła tej informacji. Więc nie była to kwestia tego, czy jesteśmy w stanie odmówić, ponieważ nie byliśmy przygotowani do przyjęcia tamtego samolotu, jako że pas startowy nie był w należytym stanie. Nie było to możliwe.

301. W odpowiedzi na pytanie, czy kiedy samoloty lądowały i przybywały autokary obok samolotów pojawiał się ktokolwiek z polskiego wojska, stwierdziła:

Polska armia nigdy nie była obecna w tych sytuacjach. Obecni byli jedynie funkcjonariusze Straży Granicznej ale przybywali przed furgonetkami. Straż Graniczna podjeżdżała pierwsza, następnie odjeżdżała, a podjeżdżały pojazdy z Kiejkutów.

302. W związku z zapłatą za operacje lotniska i opłatami za lądowanie Pani M.P. zeznała:

Za każdym razem, gdy takie lądowanie miało miejsce, następnego dnia przyjeżdżał ktoś z dużą ilością gotówki. Był to albo Polak, albo osoba, która bardzo dobrze mówiła po polsku. Osoba ta przedstawiała nazwę firmy, na którą miała zostać wystawiona faktura, a faktura zawsze była opłacana gotówką, niezależnie od kwoty. ...

Płatność gotówką była czymś niespotykanym. Płatności były zazwyczaj dokonywane za pomocą kart kredytowych, jak dzieje się w pozostałej części rozwiniętego świata. Fakt, iż te opłaty za lądowania były regulowane w gotówce był wyjątkiem od reguły.

Opłaty znacznie się różniły, od 7000 do 15 000 polskich złotych. Uwzględnialiśmy na tych fakturach dodatkową kwotę dotyczącą tzw. „niestandardowej usługi”. Była to opłata za świadczenie przez niestandardowej obsługi operacji. W owym czasie mogliśmy sami na miejscu ustalać własne opłaty …

Pomysł powstał po pierwszym lądowaniu samolotu Gulfstream, gdy nie byliśmy gotowi na jego przyjęcie. Na pasie startowym było dużo śniegu oraz błota i teoretycznie nie powinniśmy byli zgodzić się na lądowanie tego samolotu. Następnie zostaliśmy poinformowani, że klient zapłaci nam za usunięcie śniegu z pasa startowego. Taki układ był niespotykany w cywilnym lotnictwie, ponieważ koszty utrzymania pasa startowego są zawarte w opłatach za lądowanie. W tamtym przypadku zapłacono nam ok. 7000 polskich złotych i zaczęliśmy myśleć, że możemy taką praktykę kontynuować i zarobić tyle, ile się da.

1   ...   16   17   18   19   20   21   22   23   ...   38


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna