Dhc agh dla Sir Harolda Kroto 3 Czarny Diament 2001 dla agh 5



Pobieranie 202.34 Kb.
Strona1/5
Data03.05.2016
Rozmiar202.34 Kb.
  1   2   3   4   5
Spis treści

DHC AGH dla Sir Harolda Kroto 3

Czarny Diament 2001 dla AGH 5

Fizyka techniczna akredytowana 5

Rocznica Sonderaktion Krakau 6

Obchody Święta Niepodległości 8

Jubileusz prof. S.W. Alexandrowicza 9

Technika Urabiania 2001 10

SKOK na AGH 10

Wakacyjne wojaże „Krakusa” 10

Współpraca Wydziału IMiR 11

Współpraca Wydziału IMiC 11

Nadzwyczajny Zjazd SW AGH 12

II Spotkanie Wychowanków

w Mysłowicach 12

Współpraca z Wietnamem 13

Monograficzny artykuł roku 14

Jubileusz 50-lecia Wydziału

Odlewnictwa 19

Problemy geologii złożowej w AGH 21

Wiersz zimowy 21

Informacje UKW 21

Śladami Sapiechów... 22

Senat – 1.11.2001 r. 23

Powtórna immatrykulacja

rocznika 1951/52 24

Zaproszenie na wystawę 26

Powtórna immatrykulacja

rocznika 1951/52 – Wydział Górniczy 27

Commercial Union 28

Seminarium studenckie 29

Apel JM Rektora AGH 29

Sekcja Regatowa KYC 30

ISSN – 1425-4271

Biuletyn Informacyjny Pracowników

Akademii Górniczo-Hutniczej

nr 97/98 listopad/grudzień 2001 r.

Redaguje zespół:

Red. nacz. Zbigniew Sulima, Józef Szerłomski, Marta Waszuta-Sit (korekta)

Adres redakcji:

AGH, paw. A-0, pok. 116

Al. Mickiewicza 30,

30-059 Kraków, tel. 617 34 49

bip_agh@uci.agh.edu.pl

http://galaxy.uci.agh.edu.pl/~bip_agh/

Opracowanie graficzne, skład:

Scriptorium „TEXTURA”

tel. (0501) 169 877

e-mail: textura@krakow.home.pl

Druk:


Drukarnia „Kolor Art” s.c.

31-539 Kraków, ul. Kotlarska 34

tel. (012) 421-09-86

Kolportaż:

Sekretariat Główny AGH i redakcja

Nakład: 2000 szt. bezpłatnych

Redakcja zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji tekstów.

Na okładce: Uroczystość wręczenia Czarnych Diamentów 2001 – Rybnik 24.11.2001 r. – tekst str. 5 (fot. Z. Sulima)


Doktorat honoris causa AGH dla Sir Harolda Kroto

Na wniosek Rady Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki, Senat AGH, uchwałą podjętą w dniu 31 stycznia 2001 r. nadał tytuł doktora honoris causa Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Profesorowi Sir Haroldowi Kroto, za wybitny wkład w rozwój nauki światowej poprzez odkrycie nowej grupy cząsteczek węgla – fulerenów.

Promotorem doktoratu był prof. Mirosław Handke (tekst laudacji wygłoszonej przez Pana Profesora w trakcie uroczystości wręczenia doktoratu honoris causa w dniu 10 października 2001 r. – przedstawiamy poniżej).

Recenzentami byli: prof. dr hab. inż. Zbigniew Floriańczyk Dziekan Wydziału Politechniki Warszawskiej, prof. dr hab. Henryk Ratajczak z Uniwersytetu Wrocławskiego (obecnie Dyrektor Stacji PAN w Paryżu).


Magnificencjo, Wysoki Senacie!

Wielce Szanowny Doktorze

Honorowy!

Dostojni Goście, Panie, Panowie!

W naszym tradycyjnym ceremoniale nadania godności Doktora Honoris Causa promotor jest zobowiązany wygłosić laudację czyli pochwałę kandydata do tej najwyższej godności akademickiej. Wychwalając zasługi i osiągnięcia promotor chce dowieść, że ta godność jest w najwyższym stopniu zasłużona. Ja dzisiaj jestem w sytuacji wyjątkowej, gdyż osiągnięcia i zasługi kandydata są oczywiste i powszechnie znane i uznane. Zostały uznane i potwierdzone najpierw przez Jej Wysokość Elżbietę II poprzez nadanie Profesorowi Kroto tytułu szlacheckiego, potem przez Królewską Akademię w Sztokholmie przyznająca Sir Haroldowi w roku 1996 nagrodę Nobla w dziedzinie chemii a potem przez decyzję kilkunastu znakomitych uniwersytetów, które obdarzyły Go godnością doktora honorowego.

Wobec tych najwyższych w świecie zaszczytów i powszechnego uznania wielkiego dorobku naukowego profesora sir Harolda Kroto wręcz niemożliwym jest, aby moja laudacja, laudacja przeciętnego profesora, mogła cokolwiek nowego o kandydacie powiedzieć, mam wrażenia, że ta laudacja jest wręcz niestosowna. Tradycji musi się jednak stać zadość i mam nadzieję, że słuchacze, a przede wszystkim sir Harold wybaczą mi tę niestosowność.

Nie będę więc przytaczał długiej listy osiągnięć badawczych i odkryć dokonanych przez profesora Kroto, nie będę także omawiał jego zasług na różnych nie tylko naukowych polach, a skupię się na tym co jest niezwykłe w jego życiorysie i co stanowi o jego wyjątkowej osobowości.

W swej bardzo osobistej autobiografii profesor wspomina swój pierwszy zapamiętany wielki problem, problem jak to sam określił swojego zabawnego nazwiska. Koledzy nosili typowe dla hrabstwa Lancashire nazwiska, było wielu noszących nazwisko Smith czy Brown, on zaś dziwne i bardzo wyróżniające nazwisko – Krotoszyński, które jego ojciec skrócił do Kroto dopiero w roku 1955. To nazwisko stało się jego pierwszym życiowym wyzwaniem, musiał być najlepszym, a jego język bardziej angielski niż język szkolnych kolegów. Dzieciństwo spędził w Bolton, gdzie jego ojciec miał małą fabryczkę balonów. Ta fabryczka stała się, jak sam twierdzi, nie tylko jego miejscem pracy w czasie wakacji, a bardziej miejscem, gdzie poprzez rozwiązywanie problemów sposobił się do pracy badawczej. Rodzice sir Harolda nie byli zbyt majętni, ale mimo to nie szczędzili grosza na jego możliwie najlepszą edukację. Szczęśliwie w Bolton była dobra szkoła. Młody Harold nie zmarnował szansy, zresztą jego mądry ojciec bardzo w tym mu pomógł starannie doglądając jego prac domowych jak również kontrolując jego postępy w kształceniu.

W szkole wykształciły się jego zainteresowania, z jednej strony sztuką (jego nauczyciel sztuki dawał mu nawet dodatkowe lekcje w czasie lunchu lub po lekcjach), a z drugiej strony stopniowo jego zainteresowania koncentrowały się na chemii, fizyce i matematyce właśnie w takiej kolejności. Jak tylko mógł, to pozostały czas przeznaczał na sport, a przede wszystkim na ukochany tenis. Można powiedzieć, że w szkole w Bolton zawładnęły nim: sztuka, nauka i sport i to pozostało mu już na całe życie.

Fascynację chemią zawdzięcza swojemu nauczycielowi chemii dr. Wilf Jary, który szczególnie zaimponował mu umiejętnością dmuchania w rurkę (przy topieniu ołowiu w palniku) bez przerw na oddychanie. Fascynowała go cała atmosfera wokół chemii: różne zapachy, niebezpieczeństwo eksperymentów itp., dlatego oczywistą była jego decyzja podjęcia studiów na wówczas najlepszym w Zjednoczonym Królestwie Wydziale Chemii Uniwersytetu w Sheffield. W pierwszym dniu pobytu na jednym z budynków uniwersyteckich zauważył napis: „Wydział Architektury” był bardzo zaskoczony, że architekturą zajmują się ludzie na uczelni. Z perspektywy czasu sądzi, że gdyby w tym czasie istnieli doradcy karier zawodowych to pewnie wybrał by ten Wydział.

Swoje szkolne zainteresowania: chemią, sztuką i sportem w pełni rozwinął podczas studiów, stały się one wówczas jego prawdziwą pasją. Zanotował w tym czasie pierwsze sukcesy: w sztuce – redaktor artystyczny studenckiego wydawnictwa „Arrow”, nagrody za projekty książkowych okładek zaś w sporcie – mistrzostwo w akademickich rozgrywkach w tenisie. Szczęśliwie, między sztuką i sportem znalazł dość czasu by ukończyć z wyróżnieniem studia na poziomie BSc (1961) a potem PhD (1964) i jeszcze szczęśliwie się ożenić. Można więc powiedzieć, że już początki kariery wskazywały na nieuchronność wielkiego sukcesu.

Jego zainteresowania naukowe zostały ukierunkowane podczas prac nad doktoratem w dziedzinie spektroskopii (Spektroskopia wolnych rodników otrzymanych na drodze fotolizy błyskowej), a utrwalone podczas pobytu na stypendium podoktoranckim w NRC w Ottawie, gdzie Gerhard Herzberg (także noblista) stworzył prawdziwą Mekkę dla spektroskopistów.

Tak naprawdę, samodzielną pracę badawczą rozpoczyna Sir Harold po powrocie z Kanady do W. Brytanii na Uniwersytet w Sussex, gdzie sam tworzył i wyposażał laboratorium spektroskopowe. Prof. Kroto syntetyzuje wówczas i charakteryzuje spektroskopowo złożone związki (cyanopolynes) o wzorach: HC5N, HC7N, HC9N. Na podstawie podanych przez niego częstości widmowych pomiary radioastronomiczne stwierdzają istnienia takich cząstek w przestrzeni kosmicznej, to staje się już wielkim i doniosłym odkryciem, które dla Sir Harolda stało się punktem wyjścia do dalszego programu badawczego. Ideą tego programu było symulowanie w laboratorium warunków atmosfery gwiazd węglowych (także tzw. czerwonych gigantów) i ten pomysł staje się powodem nawiązania w roku 1984 kontaktu z Robertem F. Curlem i Richardem E. Smalleyem z Rice University w USA. Dopiero po osiemnastu miesiącach oczekiwania na wolną aparaturę, prof. Kroto, rozpoczyna w dniu 1 września wraz ze studentami – współpracownikami eksperymenty. Eksperymenty polegały na laserowej sublimacji grafitu, a potem na analizie z zastosowaniem spektrometrii mas otrzymanych klasterów węglowych. W widmach mas pojawił się charakterystyczny pik przy masie 720 odpowiadającej cząsteczce C60! To było odkrycie! Później się okazało, że w 1984 roku Rohlfing opublikował widmo masowe klasterów węgla z dominującym pikiem C60, ale nie zwrócił uwagi na ten fakt. Nie wystarczy więc coś zmierzyć, trzeba jeszcze to coś zauważyć i określić. I pewnie dlatego to nie Rohlfing a Kroto, Smalley i Curl otrzymali w roku 1996 nagrodę Nobla.

Układ 60 atomów węgla może być zrealizowany w strukturę cząsteczki na 12688 sposobów (izomerów). Od początku zdecydowano, że cząsteczka ta jest trójwymiarowa co znakomicie ograniczyło liczbę kombinacji, ale problem jej struktury był ciągle otwarty. Nie wiadomo, jak długo by się na tym zastanawiano, gdyby nie artystyczne zainteresowania prof. Kroto, a przede wszystkim jego zainteresowania architekturą i zasugerowanie Smalleyowi możliwego kształtu cząsteczki C60 jako formy kopuł projektowanych przez Richarda Buckminster Fullera. Można więc powiedzieć, że nasz dzisiejszy doktor honorowy był nie tylko inicjatorem eksperymentów, które doprowadziły do odkrycia fulerenów, ale także to jego sugestia doprowadziła do wyjaśnienia ich struktury.

Odkrycie cząsteczki C60 o pięknej kulistej strukturze stało się początkiem nowego fascynującego rozdziału w historii chemii i nowej dziedziny w technologii materiałów – nanomateriałów (fulerenów i nanorurek). Po odkryciu Kroto, Smaleya i Curla rozsypał się worek z pracami nad fulerenami, opublikowano tysiące prac zastrzeżono setki patentów, a obszar tych badań jest ciągle rozwojowy.

Nie byłoby tej dziedziny chemii bez Sir Harolda Kroto, bez jego pasji artystycznej i sportowej. Fulereny są nie tylko ważne naukowo, ale są po prostu piękne, a dodatkowo swym kształtem przypominają piłki, a więc kojarzą się ze sportem.

Nagroda Nobla była wielką radością dla Sir Harolda Kroto, ale niestety radość ta była umniejszona jego rozterkami, że przecież nie wszyscy, którzy przyczynili się do tego odkrycia zostali wyróżnieni. We wszystkich swych wystąpieniach po roku 1996, czyli roku przyznania nagrody Nobla, prof. Kroto podkreślał znaczenie współpracowników studentów z Rice University: Jima Heatha, Sean O'Brien oraz Yuan Liu. Wielkie znaczenie dla rozwoju badań nad fulerenami miała opracowana przez Wolfganga Kratschmera i Dona Huffmana metoda otrzymywania fulerenów w makroilościach, bez tego odkrycia nie byłoby tak żywiołowego postępu badań nad fulerenami, a potem nanorurkami węglowymi. Niestety nagrodę Nobla może otrzymać najwyżej trzech współodkrywców. Myślę, że właśnie to uznanie dla innych pokazuje wielki ludzki wymiar osoby, którą dzisiaj honorujemy tytułem Doktora Honoris Causa AGH.

Sir Harold Kroto nie potraktował nagrody Nobla jako wieńczącej jego dorobek i ani trochę nie zmniejszył swej aktywności. W roku 1991 otrzymał specjalne stypendium profesorskie Royal Society, które umożliwiło mu pracę w dziedzinach pozabadawczych, a będących jego pasją. W roku 1995 wraz Patrick Reamsem tworzy Vega Science Trust przedsięwzięcie, którego celem jest produkcja filmów naukowych dla potrzeb BBC2 i BBC Prime. Popularyzacja wiedzy i szerzej działalność edukacyjna stała się nową pasją prof. Kroto. Stanowisko jego, jeżeli chodzi o edukacyjną rolę telewizji jest mocno krytyczne pozwolę sobie zacytować jego wypowiedź dla Le Figaro:

W moich oczach telewizja stanowi najsilniejszy środek komunikacji, jaki udało się rozwinąć. Jednakowoż moc jej jest przyćmiona, ponieważ programami rządzą interesy handlowe. Rozrywka i intryga znajdują się na pierwszym miejscu. Fakt, że najbardziej wymyślny środek komunikacji jest sterowany reklamą wydaje mi się dziwaczny i niebezpieczny. Jest to kultura anty-edukacyjna. Pociąga za sobą fakt, że większość rozpowszechnianych programów jest zła. Nie są to filmy naukowe w pełnym tego słowa znaczeniu, lecz filmy á propos nauki.

Nic dodać nic ująć, pozostaje tylko życzyć Sir Haroldowi Kroto sukcesów w tej nowej dziedzinie jego aktywności. Myślę, że więcej o tej sprawie powie nam sam w swym wykładzie doktorskim.

Wybrałem tylko kilka wątków z bogatego życiorysu naukowego Sir Harolda Kroto i nie mam wątpliwości, iż już one pokazały jak wielką osobowością jest nasz doktorant honorowy. Jestem mu szczególnie wdzięczny za przyjęcie naszej godności i obecność wśród nas, nie mam wątpliwości, że zaszczytu dostąpiła raczej nasza uczelnia niż on sam od naszej uczelni.

Małgorzata Krokoszyńska

Czarny Diament 2001 dla AGH

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie decyzją Kapituły z dnia 19 września 2001 r. została jednym z 18 laureatów nagrody Czarny Diament 2001. Izba Przemysłowo-Handlowa Okręgu Przemysłowego w Rybniku przyznająca to wyróżnienie uhonorowała Uczelnię za kształcenie profesjonalnej kadry technicznej; za umiejętne dostosowanie profilu kształcenia do zmieniających się warunków gospodarki rynkowej; za udział kadry naukowo-technicznej w restrukturyzacji górnictwa w Rybnickim Okręgu Przemysłowym.

Podczas uroczystej Gali, która miała miejsce dnia 24 listopada 2001 r. w Teatrze Ziemi Rybnickiej w Rybniku, Jego Magnificencja Rektor Akademii Górniczo-Hutniczej prof. Ryszard Tadeusiewicz odebrał nagrodę „Czarny Diament 2001”. Wręczali ją Jacek Piechota – Minister Gospodarki, Tadeusz Donocik – Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki, Wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej i Przewodniczący Kapituły Czarnego Diamentu oraz Andrzej Żylak – Prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Okręgu Rybnickiego. Dziękując za to wyróżnienie JM Rektor AGH podkreślił:

To nagroda dla całej Uczelni. Akademia Górnicza (po drugiej wojnie światowej przekształcona w Akademię Górniczo-Hutniczą) została powołana 83 lata temu, by kształcić kadry dla umacniania polskości Śląska. Ale naszym zadaniem jest nie tylko nadążanie za zmianami, lecz przede wszystkim wyprzedzanie, antycypowanie rozwoju Śląska.

Nagroda ta mobilizuje AGH do rozwoju nowych kierunków badawczych w górnictwie i jeszcze lepszego kształcenia.

Wyróżnienie cieszy mnie tym bardziej, że w Kapitule nagrody zasiada ubiegłoroczny laureat, Rektor Politechniki Śląskiej, która swoje korzenie ma w AGH.

Nagroda Czarnego Diamentu pod patronatem Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, przyznana po raz trzeci jest formą uhonorowania instytucji, firm oraz osób fizycznych za wkład w rozwój regionu rybnickiego, ochronę środowiska, wprowadzanie nowych rozwiązań i technologii. Wśród tegorocznych laureatów znalazł się m.in. były Wicepremier, Minister Gospodarki Janusz Steinhoff.

Statuetka Czarnego Diamentu to odlany z brązu pień drzewa zakończony kawałkiem węgla – największego skarbu regionu. Według pomysłodawców nagroda ma symbolizować „przywiązanie do ziemi i szacunek dla węgla”.

W Kapitule nagrody, oprócz laureatów poprzednich edycji zasiedli też przedstawiciele władz Okręgu Rybnickiego: Jastrzębia Zdroju, Żor, Wodzisławia, Raciborza i Rybnika.

Uroczystość w Teatrze uświetnił występ Narodowego Chorwackiego Zespołu Pieśni i Tańca „LADO”. Wśród licznie zgromadzonych gości byli m.in. Minister Gospodarki Jacek Piechota oraz prof. Jerzy Buzek.


prof. Kazimierz Jeleń – dziekan WFiTJ

Fizyka techniczna

– pierwszy akredytowany

kierunek studiów w AGH
Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich w oparciu o wniosek Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej przyznała kierunkowi studiów „Fizyka techniczna” prowadzonemu w Akademii Górniczo-Hutniczej przez Wydział Fizyki i Techniki Jądrowej akredytację na 5 lat. Uroczystość wręczenia certyfikatu jakości kształcenia odbyła się na seminarium zorganizowanym przez Uniwersytecką Komisję Akredytacyjną na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu w dniu 12 listopada 2001 r. Certyfikat odebrali prodziekani Wydziału Fizyki i Techniki Jądrowej profesorowie Janusz Wolny i Zbigniew Kąkol. Jest to pierwsza akredytacja kierunku studiów przyznana przez Konferencję Rektorów Uniwersytetów Polskich państwowej uczelni nie będącej uniwersytetem. Fakt ten był bardzo mocno akcentowany i spotkał się z żywym zainteresowaniem i przyjazną akceptacją zebranych na seminarium licznych przedstawicieli uniwersytetów polskich.

Akredytacja poprzedzona była wizytą na WFiTJ czteroosobowego Zespołu Komisji Akredytacyjnej złożonego z profesorów fizyki uniwersytetów w Poznaniu, Lublinie, Toruniu i Katowicach. Zespół w oparciu o złożoną przez Wydział dokumentację, wizytację zajęć dydaktycznych, przegląd pomieszczeń dydaktycznych i laboratoriów, spotkania z pracownikami i studentami oraz władzami Uczelni i Wydziału opracował i przedstawił Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej, bez żadnych zastrzeżeń, wniosek o udzielenie akredytacji prowadzonego przez WFiTJ kierunku studiów.

WFiTJ jako jednostka prowadząca akredytowany kierunek jest upoważniony do umieszczania na swoich „firmówkach” oraz we wszelkich materiałach informacyjnych logo Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej wraz ze stosownym opisem o udzielonej akredytacji. Dyplom ukończenia studiów na kierunku „Fizyka techniczna” na WFiTJ będzie zawierał wkładkę informującą o akredytacji.

mgr Teresa Główka

Rocznica Sonderaktion Krakau

Relacja z wyprawy studentów i pracowników AGH

Uszanuj tych, co uszli z piekła łagrów cali,

Uczcij, zachowaj w sercu tych, co tam zostali...

Bronisław Najder, więzień Dachau nr 3121
Te słowa, widniejące na polskim pomniku na jednym z cmentarzy KZ Dachau idealnie oddają również cel wyprawy studentów i pracowników naukowych AGH, która odbyła się w listopadzie 2001 roku dla uczczenia ofiar hitlerowskiego barbarzyństwa, w 62. rocznicę Sonderaktion Krakau.

Głównym hasłem wyprawy było uczczenie ofiar Sonderaktion Krakau poprzez pielgrzymkę szlakiem męczeństwa profesorów krakowskich wyższych uczelni. Niejako przy okazji uczestnicy wyprawy: Prodziekani ds. Studenckich, działacze Samorządów Studenckich i wyróżniający się studenci „niemieckojęzyczni” mieli odwiedzić znajdujące się na trasie Uniwersytety techniczne, z którymi AGH współpracuje. Program przewidywał też wybiórcze zwiedzanie ciekawszych miast i obiektów na trasie (np. Weimar Goethego i Schillera, zbratana z Krakowem Norymberga, ciekawa dla studentów technicznej uczelni Elektrownia Atomowa k. Landshut). Jednym zdaniem – przed wyjazdem tylko nieliczni wierzyli w możliwość zrealizowania takiego programu w ciągu siedmiu dni.

Kolejne etapy wyprawy dowodziły jednak, że nie tylko realizujemy program, ale każdy dzień przynosi niespodzianki, których w programie nie było. Przede wszystkim spotkaliśmy wielu interesujących ludzi, dzięki którym zwiedzanie stało się przeżywaniem, a historia żywa i bliska.

Jak wspomniałam, czasu było „na styk”, a nawet mniej, tym bardziej więc staraliśmy się go nie marnować, a niekiedy nawet udawało się go trochę zaoszczędzić. Już z Krakowa udało się nam wyjechać o dziesięć minut wcześniej, niż planowano. Co więcej, na trasie nigdy na nikogo nie czekaliśmy. Zarówno studenci, jak i nauczyciele zapomnieli o tradycji „kwadransa akademickiego”, a organizatorzy nie musieli przypominać, że „punktualność jest grzecznością królów”.

Już pierwszy dzień wyprawy dał nam przedsmak wyścigu z czasem. Z Krakowa wyruszyliśmy 2 listopada – w Zaduszki o godz. 010, a już o godz. 1000 – zgodnie z programem – zwiedzaliśmy Muzeum Minerałów w TU Bergakademie we Freibergu. Pozostaliśmy w tym mieście do wieczora, zwiedzając TU Bergakademie (założona w 1765 roku najstarsza górnicza Uczelnia świata) i jej akademiki, spotykając się z władzami uczelni i wydziałów, prowadząc rozmowy na temat realizacji programu „Zintegrowane studia z podwójnym dyplomowaniem prowadzone w dwóch krajach” (PD). Podobny program mieliśmy we wszystkich trzech uczelniach odwiedzanych na trasie, ponieważ jednak PD to temat bardzo obszerny, będzie tematem oddzielnej relacji.

Po kolacji wyruszyliśmy do Berlina. Pierwszą noc – jak wszystkie następne – spędziliśmy w schronisku młodzieżowym. Standard istotnie „młodzieżowy” (pokoje kilku – kilkunastoosobowe), ale wszędzie schludnie i czysto, tylko noce trochę krótkie (na noclegi docieraliśmy późno, czasem tuż przed północą, a śniadania jadaliśmy o 730 – już spakowani do drogi).

Następnego dnia przed 800 spacerowaliśmy po pięknym podmiejskim osiedlu Berlina (dawniej „Zachodniego”) w oczekiwaniu na p. Jana Rydla – Radcę Ambasady RP w Berlinie, który tego dnia miał być naszym cicerone. Pojawił się punktualnie i bardzo sprawnie pilotował nasz autobus do Muzeum KZ Sachsenhausen. To właśnie tutaj 28 listopada 1939 r. osadzono 183 profesorów i innych pracowników wyższych uczelni Krakowa, aresztowanych podstępnie na Uniwersytecie Jagiellońskim 6 listopada 1939 r., w wyniku Sonderaktion Krakau. Wśród uwięzionych było 20 profesorów ówczesnej Akademii Górniczej, co stanowiło ok. 70% stanu kadry naukowej Uczelni. Wobec protestów światowej opinii publicznej, po licznych interwencjach, 100 uczonych w wieku powyżej 40 lat po jakimś czasie zwolniono. Wielu jednak nie przeżyło obozu; m. in. pierwszy rektor AG, prof. Antoni Hoborski, prof. Władysław Takliński (rektor naszej uczelni w latach 1933–1939), prof. Antoni Mayer. Jednym z tych, którzy przeżyli, jest Pan prof. Andrzej Bolewski, współautor książki pt. „Martyrologia Profesorów Akademii Górniczej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych” (Wyd. AGH, Kraków 1985). W hołdzie dla krakowskich uczonych w pobliżu wejścia na teren obozu wmurowano tablicę upamiętniającą ich męczeństwo – w języku polskim i niemieckim.

To co można zobaczyć w tej chwili w KZ Sachsenhausen, jest rekonstrukcją dawnych obiektów lub symbolicznym zaznaczeniem ich niegdysiejszego istnienia. Zrekonstruowano tylko kilka obozowych baraków (w jednym z nich znajduje się stała – nowoczesna, wspomagana efektami audiowizualnymi ekspozycja, poświęcona holocaustowi); na miejscu pozostałych położono kamienne płyty oznaczone numerami stojących tu kiedyś baraków. Nietrudno wywnioskować, kim byli mieszkańcy stojących tu kiedyś budynków: niektóre z płyt ozdobione są kwiatami, na innych odwiedzający pozostawili garść różnorodnych kamyczków…

Z rozległego placu apelowego na pierwszy rzut oka widoczne są bardzo odrealnione symbole przeszłości: wokół placu, w miejscu ustawionych niegdyś w półkolu baraków, zbudowano ażurową ścianę ozdobioną krzyżami, kojarzącą się z altaną; w tle widać pomnik w kształcie ogromnego komina, czystego i schludnego, jak w nowoczesnym zakładzie przemysłowym. Ale tuż obok poraża okrutnym realizmem komin prawdziwego krematorium i ponury budynek prosektorium ( obozie przeprowadzano na dużą skalę eksperymenty lekarskie). Do wyobraźni przemawia też eksponowany na placu apelowym kilkutonowy metalowy walec, którym więźniowie wyrównywali wysypany żwirem teren.

Jak wcześniej wspomniałam, spotykaliśmy w podróży ciekawych ludzi. Jednym z nich był właśnie dr hab. Jan Rydel, z wykształcenia historyk (po UJ), obecnie dyplomata; spotkaniu patronował Ambasador RP w RFN, p. Jerzy Kranz. Pan J. Rydel przekazał nam wiele ciekawych informacji o staraniach polskiej dyplomacji w Niemczech o zapewnienie Polsce należnego miejsca – nie tylko w historii. On też zorganizował spotkanie naszej grupy z Międzynarodową Komisją Ekspertów ds. Przebudowy Miejsc Pamięci (są w niej przedstawiciele m.in. USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Izraela, Polski). W obecności 12 członków tej Komisji złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicze pod tablicą upamiętniającą męczeństwo ofiar Sonderaktion Krakau. Członkowie Komisji (śród nich była Pani Dyrektor Muzeum w Oświęcimiu, absolwentka tego samego Liceum, co dwaj PP. Prodziekani – uczestnicy naszej wycieczki) z uznaniem wyrażali się o aspekcie wychowawczym naszej ekspedycji i okazywali naszej grupie wiele sympatii.

  1   2   3   4   5


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna