Dżihad mniejszy w erze globalizacji’



Pobieranie 23.91 Kb.
Data05.05.2016
Rozmiar23.91 Kb.
Recenzja książki John L. Esposito (2002) ‘Unholy War: Terror in the Name of Islam’, Oxford University Press, Oxford.
Dżihad mniejszy w erze globalizacji’

Konrad Pędziwiatr, Marie Curie Fellow, University of Bradford, Wielka Brytania


„Dżihad” to słowo, które w ostatnich latach zrobiło ogromną karierę. W sytuacji, gdy jeszcze dziesięć, czy dwadzieścia lat temu można było się z nim zetknąć głównie w publikacjach traktujących bezpośrednio o islamie, bądź o konfliktach w świecie muzułmańskim, dzisiaj pojawia się niemalże w każdej gazecie i wydaje się, że na trwałe zadomowiło się w naszym języku. Jednocześnie dżihad jest jednym z terminów najbardziej niezrozumianych. John L. Esposito w swej najnowszej książce nie tylko wyjaśnia wieloznaczność terminu, którym media posługują się z reguły jednowymiarowo, ale także śledzi rozwój koncepcji dżihadu mniejszego, która legła u podstaw ekspansji cywilizacji islamu. Ponadto, w niezwykle przejrzysty sposób pokazuje jak rozmaite ugrupowania muzułmańskie zdołały ją zaprząc do swoich potrzeb.

Już na początku książki autor przypomina o tym, że dżihad, dla większości muzułmanów oznacza przede wszystkim walkę ze swoimi słabościami, poskromienie swoich żądz i własnego egoizmu oraz zmaganie się z innymi ludzkimi przywarami. Celem tej wewnętrznej walki ma być życie zgodne z zasadami i wartościami islamu, życie dobrego muzułmanina/muzułmanki. Ten typ dżihadu, zwany także ‘większym’, choć bardziej powszechny, rzadko kiedy trafia na pierwsze strony gazet, gdyż każdy muzułmanin toczy swą walkę osobiście z dala od fleszy aparatów fotograficznych. W przeciwieństwie do tak zwanego dżihadu mniejszego, często określanego także mianem dżihadu obronnego, oznaczającego walkę zbrojną z tymi, którzy atakują islam, ten pierwszy nie posiada znaczącej mocy legitymizacyjnej i mobilizacyjnej, i jako taki nie cieszy dużym zainteresowaniem islamu politycznego.

Użyteczność koncepcji dżihadu mniejszego opiera się przede wszystkim na braku jednomyślności, co do tego, czym jest „atak na islam”. Wiele ugrupowań radykalnych zastąpiło tradycyjne definicje nowymi interpretacjami zapisów koranicznych, znacznie poszerzając ich zakres. W ich rozumieniu sprawiedliwy dżihad zdecydowanie wykracza poza ramy jakie nadaje mu szariat i powinien być prowadzony także przeciwko atakowi ideologicznemu Zachodu. Wraz z odrzuceniem klasycznych definicji sytuacji, w których można wypowiedzieć dżihad obronny, radykalne ugrupowania muzułmańskie nie uznają także reguł w imię których powinien on być toczony. Zasady takie jak proporcjonalność przemocy, użycie tylko niezbędnych środków do odparcia przeciwnika, niekrzywdzenie niazangażowanych w walkę cywilów, czy wypowiedzenie wojny przez przywódcę religijnego (w przypadku sunnitów – kalifa, a szyitów – imama) są zdaniem wielu z nich nieaktualne w nowych realiach.

Książka Esposito nie posiada budowy chronologicznej, tracąc nieznacznie na przejrzystości. Swą opowieść na temat historii muzułmańskiego ekstremizmu autor rozpoczyna od przybliżenia sylwetki człowieka, który jest jego współczesną personifikacją. Dopiero w dalszych rozdziałach przedstawia historię nurtu rewitalizacji islamu, od charydżytów i szyickich asasynów, poprzez takich ideologów nurtu jak średniowieczny akademik i aktywista społeczny Ibn Tajmijja, żyjący w XVIII wieku Muhammad ibn Abd al-Wahhab, i późniejszych, Hasana al-Bannę, Sajjida Kutba, Abu Ala-al Maududiego.

Poznanie biografii Osamy bin Ladena, jednego z pięćdziesieciu dwu dzieci Muhammada bin Ladena, który przybył do Arabii Saudyjskiej z Jemenu w 1930 jako niepiśmienny robotnik, żeby w wkrótce stać się jednym z najbogatszych przedsiębiorców budowlanych w kraju, jest zdaniem autora książki kluczowe dla zrozumienia współczesnego wojującego islamu. Autor zwraca uwagę na kilka czynników, które odegrały znaczącą rolę w socjalizacji syna Mahammada bin Ladena. Wahhabicka spuścizna Arabii Saudyjskiej, bliski kontakt w czasie okresu edukacji uniwersyteckiej z takimi osobami jak Abdullah Azzam, (członek palestyńskiej komórki Stowarzyszenia Braci Muzułmanów) czy Muhammad Kutb (brat Sajjid’a Kutba), oraz klimat polityczny w jakim dorastał Osama, miały zdaniem amerykańskiego orientalisty kapitalne znaczenia na ukształtowanie się jego osobowości. Sromotna porażka Arabów w wojnie z Izraelem z 1967 roku to jedno z wydarzeń, które miało z kolei znaczący wpływ na klimat polityczny nie tylko ówczesnej Arabii Saudyjskiej, ale całego Bliskiego Wschodu. Gwałtowny rozwój radykalnych ugrupowań religijnych jaki po niej nastąpił, był częścią szerszego nurtu refleksji na tematu kryzysu świata muzułmańskiego i prób odpowiedzi na pytanie: o rolę islamu we współczesnym świecie.

Za moment przełomowy w rozwoju światowego dżihadu autor uważa, i tu trudno się z nim nie zgodzić, wojnę afgańsko-radziecką, w której brało udział wielu mudżahedinów z krajów oddalonych od Afganistanu nierzadko o tysiące kilometrów. Podczas tego konfliktu po raz pierwszy w historii islamu mieliśmy do czynienia z ponadnarodową mobilizacją muzułmanów na tak dużą skalę. Było to możliwe między innymi dzięki dynamicznemu rozwojowi środków transportu oraz przekazu informacji, jaki nastąpił w czasie ostatnich dziesięcioleci. Globalizacja, oznaczająca między innymi wzrost ogólnoświatowych współzależności i przejawiająca się we wzroście ruchliwości ludzi, idei, kapitału, towarów czy wynalazków, sprawiła, że koncepcja ‘ummy’ nabrała nowego znaczenia. Wraz z rozwojem komunikacji, mediów (szczególnie muzułmańskiej prasy i stacji telewizyjnych, takich jak na przykład, działająca od 1996 katarska Al-Dżazira), internetu oraz międzynarodowej turystyki (tu wystarczy chociażby porównać ile ludzi odbywało hadżdż przed pięćdziesięcioma laty i dziś), więzi społeczne, które do tej pory były bardzo luźne uległy zacieśnieniu. Globalizacja prowadząca do erozji tożsamości tradycyjnych sprawiła, że o ogólnoświatowej wspólnocie muzułmańskiej zaczęły mówić nie tylko muzułmańskie elity, ale coraz szersze kręgi społeczne. Świadomość jej istnienia i możliwość powoływania się na nią, stały się ‘dobrami powszechnie dostępnym’. ‘Wyobrażana’ przez coraz większą ilość ludzi umma stała się niezwykle ważnym narzędziem mobilizacji zręcznie wykorzystywanym przez zarówno przez muzułmańskich reformatorów jak i ogólnoświatowych dżihadistów.

Rezultatem wojny afgańskiej było także powstanie grupy ‘mudżahedinów-turystów’, którzy przestali identyfikować się ze swoimi lokalnymi społecznościami, a jedynym punktem odniesienia stała się dla nich muzułmańska umma. Po zakończeniu konfliktu, jeśli wrócili do swoich krajów to tylko na krótki czas, żeby wkrótce wyruszyć do innych części świata toczyć swoje ‘święte wojny’. Osama bin Landen, przykładowo, przyjęty po wojnie afgańskiej w swoim kraju z wielkimi honorami nie zagościł w nim dłużej niż dwa lata. Jego tradycyjnie dobre stosunki z saudyjskim dworem szybko uległy ochłodzeniu, gdy po wojnie w Zatoce Perskiej saudyjski rząd wyraził zgodę na stacjonowanie w kraju (niemuzułmańskich) wojsk amerykańskich. Zdaniem Esposito było to bezpośrednią przyczyną radykalizacji światopoglądu Osamy bin Ladena i powodem, dla którego zaczął on otwarcie krytykować saudyjski rząd. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że wycofanie wojsk amerykańskich z Arabii Saudyjskiej (w maju 2003) nie zmieniło postawy najbardziej poszukiwanego człowieka na świecie wobec saudyjskich władz i Zachodu, wydaje się, że był to raczej pretekst aniżeli prawdziwy powód.

Jedną z tez, które stawia książka ‘Unholy War’ jest stwierdzenie że, zarówno współczesne muzułmańskie ugrupowania reformatorskie jak i radykalne dążąc do uzyskania poparcia społecznego, czerpią z dorobku intelektualnego ruchów naprawczych z przeszłości w sposób selektywny. Zarówno ci, którzy zdecydowanie odrzucają użycie środków przemocy w dążeniu do realizacji swoich celów jak i ci, którzy uważają, że ich użycie jest niezbędne, powołują się na pionierów ruchu rewitalizacji islamu. Każda z grup odwołuje się do innej części dorobku takich myślicieli jak na przykład Ibn Tajmijja, czy Hasan al-Banna i interpretuje ją w swój własny sposób.

Kreśląc portrety współczesnych ugrupowań muzułmańskich autor bardzo zręcznie eksponuje wielobarwne odcienie muzułmańskiego modernizmu oraz radykalnego fundamentalizmu. Podając przykłady z różnych państw muzułmańskich, w mistrzowski sposób prezentuje ich cechy wspólne oraz różnice. Jednocześnie zwraca uwagę na to, że to samo ugrupowanie w różnych krajach może mieć dwa całkowicie odmienne oblicza. Na przykład Stowarzyszenie Braci Muzułmanów (al-ichwan al-muslimun) stanowi we współczesnym Egipcie jeden z najważniejszych filarów społeczeństwa obywatelskiego, w sytuacji, gdy w Palestynie w momencie wybuchu intifady w 1987 powołało do życia Hamas, który od 1994 roku, gdy Baruch Goldstein zastrzelił w meczecie w Hebronie 29 osoby, zaczęło stosować nową technikę walki z ‘wrogami islamu’ – zamachy samobójcze. Tu autor spieszy przypomnieć, że zasadność stosowania tego typu techniki walki wywołuje burzliwe dyskusje w świecie muzułmańskim. Nie ma także jednomyślności w tej sprawie w łonie samego Hamasu. Niektórzy liderzy Hamasu, uważają bowiem że zamachy samobójcze przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych, a przede wszystkim szkodą wizerunkowi islamu na Zachodzie.

Sporo miejsca Esposito poświęca w swej książce muzułmańskiemu modernizmowi, który obok postawy izolacjonistycznej i asymilacjonistycznej był jedną z odpowiedzi na dominację kolonialną Zachodu w XIX wieku. Jego zdaniem, historia ruchu dążącego do stworzenia pomostu pomiędzy muzułmańskimi tradycjonalistami i świeckimi reformatorami jest pełna sukcesów i porażek. Do tych pierwszych autor zalicza rozbudzenie w ludziach dumy z tego, że przynależą do jednej z największych światowych cywilizacji, głoszenie zgodności islamu z programem nowoczesnych reform, czy rozróżnienie pomiędzy zachodnią technologią i spuścizną ideową, a imperializmem. Do największych porażek muzułmańskiego modernizmu Esposito zalicza nieumiejętność stworzenia organizacji, która byłaby w stanie przekazać spuściznę ideową ruchu kolejnym pokoleniom i dalej ją rozwijać. To, że dzisiaj termin ‘salafiści’, którym kiedyś określany był ruch jednego z pionierów muzułmańskiego modernizmu Muhammada Abduh’a (zm. 1905) jest stosowany do opisu skrajnie anty-zachodnich grup muzułmańskich, wydaje się być smutną ironią losu.

Podobnie do wielu innych książek napisanych po zamachach terrorystycznych z 11. września 2001 roku przez amerykańskich autorów, ‘Unholy War’ stara się odpowiedzieć na pytania często zadawane w tamtejszej prasie, takie jak: ‘dlaczego muzułmanie nienawidzą Amerykanów?’, ‘czy islam da się pogodzić z cywilizacją Zachodu?’. Esposito zamiast wymieniania całej listy przyczyn, dla których muzułmanie mają nienawidzić Amerykanów, a islam ma być nie do pogodzenia z gospodarką rynkową, demokracją i innymi zdobyczami cywilizacji Zachodu, jak robi to wiele innych autorów, pisze o tym, że formułowanie w tego typu pytań kwestionuje długą historię kontaktów pomiędzy naszymi cywilizacjami. Zarzuca swoim współobywatelom, to że w momencie gdy islam jest drugą pod względem ilości wyznawców i jednocześnie najdynamiczniej rozwijającą się religią na świecie, ich wiedza na jego temat jest bardzo znikoma. Zdaniem amerykańskiego orientalisty ważne jest żeby ludzie Zachodu lepiej poznali islam, chociażby po to, że im lepiej go zrozumieją, tym łatwiej będą w stanie rozpoznać przyczyny rozwoju muzułmańskich ruchów ekstremistycznych i tym skuteczniej będą w stanie się im przeciwstawić. W przeciwieństwie do Akbara Ahmeda, który w swojej najnowszej książce pod tytułem „Islam under Siege” („Islam oblężony”, 2003) pisze o tym, że XXI wiek będzie wiekiem islamu, John Esposito uważa, że XXI wiek będzie wiekiem ‘globalnego spotkania’ chrześcijaństwa i islamu. Na to, w jaki sposób to ‘spotkanie’ będzie przebiegało, będą miały wpływ rozmaite czynniki pośród których wiedza przedstawicieli różnych religii na temat siebie nawzajem będzie miała kapitalne znaczenie.

Autor nie pozostaje także bezkrytyczny wobec świata islamu. Obszernie analizuje zgubne skutki promowania przez Arabię Saudyjską wahhabizmu, krytykuje wielu współczesnych przywódców państw muzułmańskich za to, że walcząc o utrzymanie się przy władzy, odstąpili od programów reform, a także zarzuca niektórym muzułmańskim ruchom opozycyjnym populizm, za którym nie kryje się żaden program naprawczy. Zachęca także muzułmańskich aktywistów do tego żeby byli bardziej samokrytyczni i otwarcie protestowali nie tylko przeciwko nadużyciom władz państwowych, ale także przeciwko wszelkim aktom terroru przeprowadzanym w imię islamu.

Książka formułuje także wiele mniej lub bardziej kontrowersyjnych zaleceń, których realizacja mogłyby zdaniem autora powstrzymać rozwój światowego terroryzmu i poprawić wizerunek Stanów Zjednoczonych w krajach muzułmańskich.

Esposito przede wszystkich zachęca rząd do przemyślenia swojej polityki w stosunku do świata muzułmańskiego. Przestrzega przede lekceważeniem problemów z zakresu polityki zagranicznej, którym jeśli nie poświęci się należytej uwagi to pozostaną żyzną glebą dla wzrostu nienawiści i radykalizmu oraz rozwoju ruchów ekstremistycznych. Wymienia także szereg niebezpieczeństw prowadzenia wojny przeciwko globalnemu terroryzmowi. Ograniczania swobód obywatelskich, czy prześladowania opozycji, to tylko niektóre z działań podejmowane przez autorytarne rządy świata muzułmańskiego w imię walki z terroryzmem, na które Stany Zjednoczone nie powinny przymykać oczu. Rządy te posługując się retoryką zagrożenia muzułmańskim fundamentalizmem często, zrównują ruchy ekstremistyczne z reformatorskimi i wypowiadają wojnę także tym ostatnim postrzegając je jako wilki przebrane w owcze skóry. Strach przed zwycięstwem wyborczym kandydatów partii muzułmańskich nie powinien prowadzić zdaniem autora do wypaczania zasad demokratycznych.

Jego szczegółowe rekomendacje są już bardziej dyskusyjne. Analizując we wcześniejszych rozdziałach elementy uproszczonego obraz islamu Esposito, wydaje się w ostatnim rozdziale przyjmować taki właśnie obraz amerykańskiej polityki względem Izraela, która wcale jednoznaczna nie jest. Bardzo kontrowersyjne jest też zestawienie przez autora braku reakcji Stanów Zjednoczonych w kwestii konfliktu czeczeńskiego i interwencji zbrojnej NATO w Kosowie oraz ich negatywna ocena.

Choć książka prezentująca spuściznę ideologiczną, w której wyrosły współczesne ugrupowania radykalistyczne w świecie islamu pomaga zrozumieć ich działania, to jej eksplanacyjna użyteczność w tym względzie jest dość ograniczona. Traktując o dżihadzie ogólnoświatowym nie może zapewnić dogłębnej analizy przyczyn działania i zasad funkcjonowania muzułmańskich grup ekstremistycznych, które w każdym miejscu świata są odmienne. Niedosyt, jaki w tym względzie pozostawia, można uzupełnić na przykład lekturą wydanej przed 10-laty książki Zubaida pt. ‘Islam, The People and The State: Political Ideas and Movements in the Middle East’. Biorąc także pod uwagę to jak duży wpływ na rozwój światowego dżihadu obronnego miała globalizacja, autor wydaje się poświęcać tej problematyce w swej książce zdecydowanie za mało uwagi.



Na polskim rynku wydawniczym w ostatnim okresie pojawiła się duża ilość książek na temat współczesnego islamu. Niektóre z nich to pozycje niezwykle cenne, jak chociażby wydane przez wydawnictwo Dialog „Islam i mit konfrontacji” Freda Halliday’a (2001), czy „Narodziny wojującego islamu w Azji Środkowej” Ahmeda Rashid’a (2003). Niestety spora część tłumaczonych z języków obcych książek jest tylko reakcją wydawców na nagły wzrost popytu i rzadko przekłada się na jakość oferty wydawniczej. Książka Esposito pomimo swych niedoskonałości z całą pewnością klasyfikuje się do tej pierwszej kategorii i przetłumaczona na język polski wzbogaciłaby biblioteczne półki z literaturą poświęcone współczesnemu islamowi o cenną pozycję.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna