Dłonie i Słowo Magazyn Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym



Pobieranie 155.5 Kb.
Strona2/2
Data28.04.2016
Rozmiar155.5 Kb.
1   2

Książka na długie zimowe wieczory

Tysiąc lat temu w pracowni benedyktyńskiego klasztoru średniowieczni skrybowie przepisywali pięknym kaligraficznym pismem mądre księgi, zwłaszcza teologiczne, a zajmowało im to całe lata. Wartość materialna jednego woluminu przekraczała cenę kilku wsi. Nikt wówczas nie przypuszczał, że po upływie pełnego millennium przeciętny człowiek będzie w stanie pomieścić w kieszeni spodni czy koszuli na malutkiej karcie pamięci więcej książek niż liczyła klasztorna biblioteka. A jedna książka będzie kosztowała tyle, co obiad w barze lub restauracji, czy też raczej w przydrożnym zajeździe tudzież karczmie, jeśli chcemy się trzymać średniowiecznych porównań.

Wynalazek druku zdecydowanie ułatwił dostęp do książek. Sam proces wydawniczy został radykalnie skrócony, a cena książki znacznie spadła, toteż o wiele więcej osób mogło sobie pozwolić na stworzenie własnej biblioteki.

Wiek XX przyniósł powszechną (przynajmniej w Europie i Stanach Zjednoczonych) umiejętność czytania, a co za tym idzie większe zainteresowanie zarówno książkami, jak i prasą. Ta ostatnia przed upowszechnieniem się radia, telewizji i Internetu była znakomitym źródłem informacji o tym, co się wydarzyło gdzieś daleko, a może i dawno temu. Niemniej jeszcze 100 lat temu czas płynął znacznie wolniej. O obecności prezydenta Wilsona na jakiejś uroczystości czy paradzie wojskowej czytano na drugim końcu Ameryki z wypiekami na twarzy jeszcze w rok po tym wydarzeniu. Dzisiaj news o epizodzie z udziałem prezydenta Obamy już kilka godzin po opublikowaniu „spada” z pierwszej strony internetowego portalu, bo przecież świat goni, nieustannie się zmienia, a czytelnicy ciągle chcą czegoś nowego, najlepiej w kolorowej szacie, opatrzonego zdjęciami lub krótkim filmikiem.



Momenty przełomowe

Wynalazek francuskiego niewidomego, Louisa Braille’a (XIX w.), to epokowe wydarzenie pozwalające osobom niewidomym na samodzielne czytanie materiałów przygotowanych w formie pisma punktowego.

Kolejnym krokiem w rozwoju technologicznym była możliwość nagrywania głosu. Dzisiaj, w epoce dobrze znanych nam audiobooków, nie dziwi nikogo taka postać książki, której w dowolnym momencie i w dowolnym miejscu możemy posłuchać. Wyobraźmy sobie jednak radość osób niewidomych żyjących w okresie międzywojennym na wieść o pierwszych nagraniach książek na płytach gramofonowych. Dziś brzmi to zapewne dziwacznie i ab­surdalnie, zwłaszcza w uszach ludzi młodych, ale być może starsi Czytelnicy DiS pamiętają takie płyty gramofonowe. A już z całą pewnością są wśród nas osoby, które czytały książki mówione nagrywane na szpule, wyparte później przez kasety magnetofonowe.

Początek lat 60. XX wieku to powstanie studia nagrań przy Polskim Związku Niewidomych, gdzie zaczęto nagrywać książki. Najwybit­niejsi lektorzy i aktorzy użyczali swego głosu, by otworzyć świat literatury przed tymi, którzy nie są w stanie samodzielnie czytać zwykłego druku.

Pierwsze książki dla osób niewidomych rejestrowano na szpulach, zaś na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku nastąpiło przejście na kasety magnetofonowe.

W połowie pierwszej dekady XXI w. zaczęto przygotowywać książki mówione w światowym standardzie DAISY, przeznaczonym dla osób niewidomych. Pionierami w tej dziedzinie były Biblioteka Centralna Polskiego Związku Niewidomych oraz Fundacja Klucz na rzecz Edukacji i Upowszechniania Czytelnictwa Osób Niewidomych i Słabowidzących.

Książki w standardzie DAISY posiadają odpowiednią strukturę: podział na rozdziały, podrozdziały, strony, przypisy. To bardzo ważne, bo dzięki temu czytelnikowi łatwiej się po nich poruszać.

Innym przyjaznym dla osób niewidomych rodzajem książek są książki mówione w formacie Czytak. Publikacje „czytakowe” można odtworzyć, dysponując konkretnym sprzętem, a mianowicie urządzeniem o nazwie Czytak. Przewaga książek DAISY nad książkami „czytakowymi” polega na tym, że te pierwsze można odczytywać na bardziej różnorodnych urządzeniach. Ponadto, jak wspomniałem powyżej, książki DAISY mają strukturę identyczną z książkami ukazującymi się w zwykłym druku, lub bardzo do niej zbliżoną. Książki „czytakowe” zaś podzielone są jedynie na 15- lub 30-minutowe odcinki czasowe, które nie oddają struktury książki.

Zarówno książki „czytakowe”, jak i publikacje w formacie DAISY wypożycza czytelnikom z dysfunkcją wzroku, pochodzącym z każdego rejonu Polski, Główna Biblioteka Pracy i Zabezpieczenia Społecznego, dawniej Biblioteka Centralna Polskiego Związku Niewidomych. Książki mówione możemy wypożyczać osobiście, za pośrednictwem poczty lub przez Internet.

Informacje na temat działalności biblioteki znajdziemy na stronie internetowej www.dzdn.pl.

Ogromnym ułatwieniem dla czytelników jest system wypożyczania książek przez Internet. Informacje na temat wypożyczeń on-line z Działu Zbiorów dla Niewidomych Głównej Biblioteki Pracy i Zabezpieczenia Społecznego znajdziemy na stronie http://www.wypozycz.dzdn.pl/.

Poniżej podaję zestawienie formatów, standardów i liczby pozycji, jakie Czytelnicy z dysfunkcją wzroku mogą pobierać w wyżej wspomnianym miejscu:.

• książki mówione w standardzie DAISY: 6464 pozycje;

• książki mówione w formacie Czytak: 6186 pozycji;

• książki skanowane w postaci czystego tekstu do samodzielnego czytania z ekranu komputera, za pomocą programu mówiącego lub na monitorze lub notatniku brajlowskim (tzw. skanowisko): 25210 pozycji;

• ścieżki dźwiękowe filmów z audiodeskrypcją: 54 filmy;

• nagrania spotkań w Tyflogalerii Biblioteki Centralnej PZN: 64 filmy;

• książki w formacie MP3 odczytywane głosem syntetycznym – Syntetyczne mp3: 1703 pozycje;

• tekst cyfrowy – książki tekstowe – te same, które zostały przetworzone głosem syntetycznym do formatu MP3: 1704 pozycje.

Książki mówione, zarówno popularne audiobooki w formacie MP3, jak i przeznaczone dla osób niewidomych publikacje w formacie Czytak, w standardzie DAISY oraz w postaci zwykłego tekstu, można odczytywać na specjalnych odtwarzaczach do odczytu cyfrowych książek mówionych.

Najłatwiejszym w obsłudze odtwarzaczem książek jest Czytak – zwłaszcza jego model Czytak NPN3, atrakcyjny również ze względu na swoją cenę, kosztuje bowiem 630 PLN i jest dużo tańszy od pozostałych urządzeń tego typu. Nieco inne, bardziej skomplikowane w obsłudze, modele Czytaka kosztują powyżej 1550 PLN. Posiadają odbiornik radiowy, zaawansowane menu wyposażone między innymi w funkcję nagrywania własnych notatek, zegar, alarm oraz możliwość odczytu książek w wielu formatach tekstowych. Szczegółowe informacje na temat Czytaków znaleźć można w Internecie na stronie www.czytak.com.pl.

Do innych, również zaawansowanych urządzeń do odczytu cyfrowych książek mówionych, posiadających również odbiornik radiowy i możliwość odczytu wielu różnych formatów, możemy zaliczyć:

BookSense – szczegóły na stronie www.ece.com.pl;

PlexTalk – szczegóły na stronie www.altix.pl;

Milestone – szczegóły na stronie www.altix.pl;

Victor Reader Stream - szczegóły na stronie www.harpo.com.pl.

Odtwarzacze te kosztują od 1300 do 2500 PLN. Warto zwrócić uwagę, że na zakup tych urządzeń można uzyskać dofinansowanie z programów „Aktywny samorząd” i „Likwidacja barier w komunikowaniu się”.

Początkującym użytkownikom książek mówionych autor niniejsze­go artykułu poleca zakup najtańszego Czytaka. Najbardziej zaawansowani czytelnicy, chcący na odtwarzaczu książek słuchać na przykład radia internetowego, powinni nabyć urządzenie PlexTalk. Przeciętnym odbiorcom można zarekomendować odtwarzacze typu BookSense oraz Czytak PLUS. Oba mają wbudowane radio i są chyba najbardziej popularne na rynku.

W sprzedaży jest też wiele odtwarzaczy MP3 tańszych od urządzeń wymienionych powyżej. Osoby głuchoniewidome mogą jednak mieć problem z obsługą wizualnego menu pojawiającego się na wyświetlaczu. Ponadto odtwarzacze te nie zapamiętują miejsca, w którym przestaliśmy słuchać książki.

Natomiast omówione przeze mnie odtwarzacze cyfrowych książek mówionych przeznaczone dla osób niewidomych, mimo zasadniczego mankamentu, jakim jest ich cena, posiadają głosowe menu oraz możliwość wstawiania zakładek w wielu równolegle odczytywanych książkach mówionych.

Wiele osób niewidomych posługujących się brajlem bardzo sobie chwali czytanie książek elektronicznych właśnie za pomocą pisma punktowego. Na rynku dostępny jest duży wybór linijek brajlowskich podłączanych do komputera oraz samodzielnych urządzeń zewnętrznych – notatników brajlowskich, za pomocą których możemy odczytywać cyfrowe książki mówione.

Do najpopularniejszych linijek brajlowskich możemy zaliczyć: produkty z rodziny Vario oraz BrailleEdge, o których możemy przeczytać na stronie www.ece.com.pl, oraz linijki z rodziny Fokus, o których informacje znajdziemy na stronie www.altix.pl.

Z kolei najpopularniejsze notatniki brajlowskie to te z grupy BrailleSense - informacje o nich znajdują się na stronie www.ece. com.pl oraz typu PacMate, o których możemy przeczytać na stronie www.altix.pl.

Ceny linijek i notatników brajlowskich średniej klasy oraz średniej długości wyświetlacza brajlowskiego zaczynają się od kilkunastu tysięcy złotych. Jak wcześniej wspomniałem, na tego rodzaju sprzęt również można uzyskać dofinansowanie z programów „Aktywny samorząd” i „Likwidacja barier w komunikowaniu się”.

Jeśli przy omawianym urządzeniu zamieściłem adres strony internetowej firm Altix lub ECE, oznacza to, że te właśnie firmy są polskimi dystrybutorami wspomnianego sprzętu. Czytak to urządzenie polskie, produkowane przez mieszczącą się w Warszawie Spółdzielnię Nowa Praca Niewidomych. Książek mówionych przeznaczonych dla osób niewidomych jest mało w porównaniu z ogromną ofertą wydawniczą skierowaną do czytelników widzących. Luki wydawnicze niewidomi czytelnicy wypełniali w ten sposób, że samodzielnie skanowali książki, a następnie odczytywali je na odtwarzaczach cyfrowych książek mówionych lub na komputerach za pomocą czytnika ekranu. Trudno było sobie wyobrazić, że wydawnictwa dla osób niewidomych nadążą za otwartym rynkiem w nagrywaniu ukazujących się książek.

Do artykułu dołączona jest fotografia (oprócz portretu autora):



  1. Niewielki czarny sprzęt, prostokątny z zaokrągloną górą. Na nim cyfry jak w telefonie, górna część to widoczny głośnik. Podpis: Czytak NPN3

Rubryka: warto czytać

Tytuł: Świat w moich dłoniach

Autor: Agnieszka Orzech, członek Sekcji Młodych z Pomorskiej JW TPG

W grudniu 2009 r. Peter Hepp odwiedził Polskę i między innymi wygłosił rekolekcje dla osób głuchoniewidomych w Laskach oraz brał udział w promocji napisanej przez siebie książki „Świat w moich dłoniach”. Czy już ją czytaliście?

Po książkę Petera Heppa „Świat w moich dłoniach” sięgnęłam dopiero sześć lat po jej wydaniu. Mimo licznych pozytywnych opinii czytelników długo się wahałam, zanim podjęłam próbę zmierzenia się z tą pozycją. Moje obawy wynikały przede wszystkim z dotychczasowych doświadczeń z tak zwaną literaturą „branżową”, opisującą losy osób borykających się z niepełnosprawnością. Niestety, zdążyłam się przekonać, że w tego typu książkach nierzadko kreowany jest jeden z dwóch popularnych wzorców człowieka niepełnosprawnego. Przedstawia się go albo jako super-bohatera, z entuzjazmem przezwyciężającego piętrzące się trudności, albo też zgoła odmiennie - jako poniewieraną przez los bezbronną ofiarę, uwikłaną w sieć ludzkiej niesprawiedliwości. Rzecz jasna, każdy autor ma prawo opowiedzieć własną historię i nie możemy wykluczyć, że jest ona prawdziwa. Chodzi tu jednak o pewną odpowiedzialność i uczciwość wobec czytelnika. Pisarz powinien mieć na uwadze, że jego dzieło może trafić w ręce różnych odbior­ców, zarówno samych niepełnosprawnych, jak i tych zdrowych, nieobarczonych żadnymi deficytami. Ci pierwsi, do których i ja się zaliczam, są w nieco bardziej korzystnej sytuacji, mogą bowiem odwoływać się do osobistych przeżyć, na podstawie których są w stanie weryfikować rzeczywistość przedstawianą w książkach traktujących o niepełnosprawnych. Zawarte w nich fakty przyjmują z niejaką ostrożnością i pewną dawką krytycyzmu. Z drugiej strony mamy grupę czytelników pełnosprawnych, dla których spotkanie z literaturą „branżową” jest często zupełnie przypadkowe. Osoby te nie mają na ogół ani gruntownej wiedzy, ani doświadczeń w kontaktach z niepełnosprawnymi, toteż wyłącznie na bazie informacji zaczerpniętych z książek tworzą sobie ich pierwotny obraz. Ten ukształtowany jedynie w oparciu o literaturę system przekonań może w dużym stopniu determinować późniejsze postrzeganie osób niepełnosprawnych w realnym świecie i rzutować na jakość nawiązywanych z nimi relacji. Dlatego tak ważne jest, by autor poprzez swoich bohaterów pomógł czytelnikowi w trafny i mądry sposób konstruować owe przekonania, by z rozwagą używał tak potężnego narzędzia, jakim jest pióro.

Peter Hepp opowiada swoją historię ze szczerością i autentyzmem. Nie koloryzuje, nie nagina faktów, nie dramatyzuje nadmiernie. Otwarcie mówi o mocnych i słabych stronach własnego charakteru. W uczciwy sposób opisuje zarówno sukcesy, jak i porażki, jakie przeżył, dążąc do samodzielności. W powieści chwile szczęścia i radości przeplatają się z momentami smutku i zwątpienia, tworząc barwną mozaikę przeżyć autora. Pisarz sprawnie prowadzi czytelnika przez meandry życia, odkrywając przed nim blaski i cienie funkcjonowania z głuchoślepotą.

Opowieść rozpoczyna się wraz z przyjściem na świat małego Petera. Początkowo nikt z bliskich nie zdaje sobie sprawy, że chłopiec zupełnie nie słyszy. Malec traktowany jest jak zdrowe dziecko, dorośli pozwalają mu na spontaniczny rozwój, a niepokój rodziców związany z tym, że ich pociecha w wieku dwóch, trzech lat jeszcze nie mówi, zostaje szybko rozwiany przez „dobre rady” znajomych. Rodzice Petera są ciężko pracującymi rolnikami, nie zaś specjalistami znającymi prawidłowości rozwojowe dziecka. Niepełnosprawność chłopca wychodzi na jaw dość nieoczekiwanie. Przy okazji jednej z wizyt domowych lekarz odwiedzający dziadka Petera zauważa, że trzylatek nie reaguje na żadne bodźce akustyczne, a jedynie na drgania powietrza lub wibracje przewodzone przez podłogę. Od tej pory funkcjonowanie całej rodziny ulega zmianie. Informacja o głuchocie dziecka przyjęta zostaje przez otoczenie z dużym niedowierzaniem i lękiem, rewolucjonizuje nie tylko dotychczasowe życie małego Petera, ale i jego bliskich. Rodzice chłopca, podobnie jak miliony innych dorosłych wychowujących dziecko z deficytami, próbują na różne sposoby uporać się z jego inwalidztwem. Stosują te same co wszyscy strategie i mechanizmy obronne, przechodzą przez dobrze znane z literatury fachowej etapy przystosowania się do nowo zaistniałej sytuacji.

Ich przeżycia ewoluują od szoku i niepewności poprzez rozpacz, strach i zaprzeczanie aż do racjonalnych działań na rzecz syna. Autor w doskonały sposób przedstawia szerokie spektrum problemów emocjonalnych, wychowawczych i bytowych związanych z posiadaniem niepełnosprawnego dziecka. Pisze on między innymi o nadmiernej trosce rodziców, którzy – chcąc zapewnić mu maksimum bezpieczeństwa – ograniczają jego samodzielność i swobodę. Otwarcie mówi o relacjach ze zdrowym rodzeństwem, a także o trudnych wyborach, przed jakimi muszą stawać jego bliscy. Mimo, że pisarz urodził się na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, to poruszane przez niego kwestie wydają się być ponadczasowe.

W swojej książce Hepp dużo miejsca poświęca uniwersalnym wartościom takim, jak: przyjaźń, miłość czy przynależność do grupy. Niestety, Peter bardzo szybko się przekonuje, czym jest samotność. Nie chcąc rozstawać się z synem, rodzice postanawiają oddać go do mieszczącego się nieopodal domu zwykłego przedszkola dla słyszących. Karany za przewinienia, których nie rozumie, pozostawiany często sam sobie maluch czuje się odrzucony zarówno przez rówieśników, jak i opiekunów. Niemożność komunikowania się z ludźmi o sprawnym słuchu frustruje go i zniechęca do podejmowania kontaktów z nimi. Swoją pierwszą przystań Peter znajduje w szkole z internatem dla niesłyszących, gdzie poznaje prawdziwych kolegów i uczy się wspaniałej mowy rąk. To właśnie w szkole nasz bohater zaczyna pojmować odmienność własnej niepełnosprawności i uświadamia sobie, że należy do świata osób niesłyszących.

Jak każdy z nas, Peter ma swoje marzenia i ideały, do których dąży. Pragnie być człowiekiem niezależnym, chce pracować i zarabiać na siebie. Swoje plany zawodowe realizuje z godną podziwu determinacją. Urzędnicza obojętność, ciągnące się w nieskończoność procedury czy brak wsparcia ze strony państwa nie są w stanie zmusić go do rezygnacji z własnych zamierzeń. Rola trybiku we wszechpotężnej machinie biurokracji nie demotywuje naszego bohatera, lecz wręcz mobilizuje do dalszego działania. Mimo uporu i niezłomnego charakteru wie on jednak, kiedy należy ustąpić, zaczekać lub pozostawić sprawy własnemu biegowi. Zachowań Heppa w żadnym wypadku nie można uznać za pretensjonalne czy roszczeniowe. To młody, inteligentny człowiek, świadomy zarówno własnych praw i możliwości, jak i ograniczeń, które nakłada na niego niepełnosprawność słuchowa. Jego postępowanie wzbudza w czytelniku raczej życzliwość i sympatię aniżeli niechęć czy irytację. Nie bez znaczenia jest tu pewnie fakt, że prezentowane przez autora problemy wydają się być dziwnie znane i bliskie zwłaszcza nam, osobom głuchoniewidomym.

W swojej biografii Peter Hepp porusza bardzo ważny dla każdego z nas temat godzenia się z niepełnosprawnością. Mimo ciągłej konieczności pokonywania przeszkód dość łatwo akceptuje fakt własnej głuchoty. Jak to sam tłumaczy, życie bez słuchu jest dla niego czymś zupełnie naturalnym. Nieznajomość krainy dźwięków sprawia, że nie boleje on nad ich stratą, tak samo jak dziecko, które nigdy nie jadło czekolady, nie żałuje jej smaku. Prawdziwy niepokój natomiast wywołuje u bohatera systematyczne pogarszanie się wzroku. Nieuchronność ślepoty przysparza bohaterowi wielu cierpień. Prowadzi do silnego kryzysu wiary i tożsamości. Hepp bez ogródek pisze o targających nim wątpliwościach, burzliwych rozmowach z Bogiem, myślach samobójczych, a nawet o próbie odebrania sobie życia. Przystępnie i ciekawie opowiada o poszukiwaniu sensu istnienia i swoich relacjach ze Stwórcą.

Hepp jest zwolennikiem tak zwanej komunikacji totalnej, wykorzystującej wszelkie możliwe metody wymiany informacji. Gdy wzrok jeszcze mu na to pozwala, autor porozumiewa się przede wszystkim za pomocą języka migowego, który uważa za swój język ojczysty. Odczytuje również mowę z ruchu warg rozmówcy. Dopiero w miarę pogarszania się widzenia zaczyna używać alfabetu Lorma i znaków migowych pokazywanych do ręki. Posługuje się także słowem pisanym i mową werbalną. Tej ostatniej uczy się już od wczesnego dzieciństwa, najpierw na lekcjach indywidualnych w domu, a później w szkole dla niesłyszących.

„Świat w moich dłoniach” to książka napisana z rzetelnością i szacunkiem wobec czytelnika. Opowiadając własną historię, autor uświadamia nam cały ogrom trudności, z jakimi zmaga się na co dzień osoba ze sprzężonym uszkodzeniem wzroku i słuchu. Jednocześnie udowadnia, że głuchoślepota wcale nie musi czynić człowieka biernym i nieszczęśliwym. Często pisze o przeżywanych chwilach radości, o miłości do ukochanej żony Margherity, o licznych przyjaźniach i sukcesach. Dzięki otwartości, empatii i umiejętności rozwiązywania niełatwych sytuacji Hepp dość szybko zdobywa wysoką pozycję wśród osób głuchoniewidomych. Staje się ich powiernikiem i doradcą, reprezentuje ich sprawy na zewnątrz. Jego wysiłki sprawiają, że z czasem zaczyna być szanowany również w środowisku ludzi pełnosprawnych. Bierze udział w konferencjach naukowych, wygłasza liczne odczyty, pisze artykuły do czasopism fachowych. W 2003 roku, przebywszy długą drogę, zostaje pierwszym w Niemczech głuchoniewidomym diakonem Kościoła katolickiego. Wszystko to sprawia, że nasz bohater jest człowiekiem niezwykle zajętym i aktywnym społecznie.

Książka Heppa napawa czytelnika zdrowym optymizmem. Pokazuje, że mimo znacznych ograniczeń każdy z nas ma szansę odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Nasze życie spoczywa przede wszystkim w naszych rękach i to od nas samych zależy, czy i na ile będzie ono pełne i wartościowe.

Pozycja jest dostępna w zwykłym druku, w brajlu i w formie audiobooka. Można ją nabyć również za darmo w formacie Daisy i Czytak ze strony biblioteki dla niewidomych:

www.wypozycz.dzdn.pl



Od redakcji:

Mamy 2 brajlowskie egzemplarze książki Petera do oddania. Chcielibyśmy, żeby trafiły one do Klubów Głuchoniewidomych. Czy któryś Klub chciałby dostać taki 4-tomowy komplet?

Jeśli tak, to piszcie na redakcja@tpg.org.pl.

Uwaga! Przyjmujemy zgłoszenia wyłącznie od przewodniczących Regionalnych Klubów Głuchoniewidomych.

Kto pierwszy, ten lepszy!

Do artykułu dołączona jest fotografia (oprócz portretu autorki):



  1. Okładka książki Petera. Fotografia mężczyzny w średnim wieku, z delikatnym zarostem, w okularach, z brodą opartą na palcach prawej dłoni. Oprócz tytułu i nazwiska autora, dopisek: Życie bez słuchu i wzroku.

Rubryka: zapiecek artystyczny

Autor: Jolanta Markiewicz

Jestem osobą słabosłyszącą i słabowidzącą, mam 47 lat i pochodzę z Jastrzębia-Zdroju. Pomimo swojej niepełnosprawności staram się rozwijać i pomagać innym ludziom, prowadząc klub dla osób niesłyszących w Jastrzębiu-Zdroju oraz uczestnicząc w spotkaniach dla osób niewidomych. Aby pomagać osobom niesłyszącym, musiałam nauczyć się ich języka, a żeby zrozumieć lepiej życie osób niewidomych, ukończyłam kurs czytania i pisania metodą brajla oraz kurs z orien­tacji przestrzennej, w której wykorzystuje się białą laskę. Dużą radość czerpię z pomocy innym. Dlatego – aby robić to w sposób profesjonalny – postanowiłam skończyć szkołę medyczną, kierunek: opiekun medyczny. Już w szkole podstawowej pisałam wiersze. Bardzo dużo czytałam, mimo słabego wzroku. Kocham poezję, literaturę, sztukę różnego rodzaju. Za namową przyjaciół i znajomych postanowiłam podzielić się z Państwem moją twórczością.

Samotność

Mimo techniki, cywilizacji, wciąż coraz bardziej

samotność dotyka ludzi.

Nie da się uczucia samotności zagłuszyć,

wyeliminować z ludzkich serc i umysłów.

Nie można przed samotnością uciekać,

bo zawsze dogoni człowieka.

Trzeba ją przeżyć, przyjąć, zaakceptować,

po prostu z sobą samym w zgodzie być.

Robota

poprzez głuchotę i ślepotę

zrobiłeś we mnie, Boże,

najlepszą robotę

dając pokorę

najpiękniejszą cnotę



Chcę kochać

chcę kochać i pełnią miłości Twej żyć

lecz proszę, Jezu, pomóż mi

otworzyć Tobie drzwi

i pełnym haustem ją pić

Kosztujesz wiele

kosztujesz wiele

nie polegasz na sobie

i swoim ciele,

a jest Ciebie w każdym z nas tak wiele

my jednak nie kochamy, bo mamy

we wszystkim swoje ukryte cele

miłość to krzyż, z którym musisz nauczyć się żyć

piszę, miłości, o tobie wiersze,

bo pełne jest Ciebie moje serce

wiersze pozwalają mi się na Ciebie otworzyć więcej

Nie umiem

nie umiem ci Panie powiedzieć

dlatego czasami pozwól przez łzy

wylać to co w sercu noszę

o to tak bardzo Cię proszę

czasami przez łzy serce oczyścić muszę

a przez to moją duszę

Czym jest me życie?

czym jest me życie

łez nie policzę

czy tylko łzami jest wite?



Kochaj i już

bez gestów i słów

po prostu służ

mimo nawałnic, burz

kochaj i już!

Sabina Wolniewicz

Mam 17 lat i pochodzę z Poznania. Wolontariuszką TPG jestem od 2011 roku. Uwielbiam pisać wiersze. Poezja daje mi możliwość nazywania swoich uczuć i myśli. Wtedy łatwiej mi się wśród nich odnaleźć.

Nie usłyszysz z mych ust ani słowa

Wypowiedzieć ich nie jestem gotowa

Za to dotyk mych czułych dłoni

Skołatane Twe serce ukoi

Po co rymy w tym wierszu i takt?

Po to, by uporządkować świat

Pełen wrażeń niedoznanych

Uczuć, myśli poplątanych

Dźwięk? Co to takiego?

Wyczaruj proszę coś… z niczego

Usłyszeć? Cóż to znaczy?

Dla mnie tyle, co zobaczyć

Dłońmi subtelnie przeszywam powietrze

Wiem, że wtedy przechodzą Cię dreszcze

Porywam Cię do świata znaków magicznych

Do którego zapraszam tylko nielicznych

Bo te znaki to wyrazy

Ta ekspresja, mimika twarzy

Królowa ciszy, lecz nie niemowa

Wiem, co to książka, wiem, co to słowa

Patrzę na świat swoimi oczami

Chłonę go wyostrzonymi zmysłami

Mój ukochany! Ja Ciebie słyszę…

Tylko inaczej. Tak poprzez ciszę.

Rubryka: kronika wydarzeń

Autor: Bożena Więckowska, pracownica biura TPG

W dniach 23-26 października odbyły się w Rawie Mazowieckiej warsztaty dla self-adwokatów. Wzięło w nich udział 12 osób głuchoniewidomych. Tym razem na grono uczestników składali się nowo wybrani przewodniczący Regionalnych Klubów Głuchoniewidomych lub ich zastępcy. Więcej na ten temat wewnątrz numeru.

***


W dniach 13-16 listopada w Radomiu odbyły się po raz pierwszy warsztaty pt. „Wielka Integracyjna Gra Miejska z Głuchoniewidomymi”. W wydarzeniu, którego celem było poznanie miasta i jego historii, uczestniczyli przedstawiciele Sekcji Młodych. Warsztatom towarzyszyło wiele dodatkowych atrakcji, m. in. wycieczka na lotnisko, wyjście do aquaparku oraz teatru.

***


W dniu 15 listopada odbył się w Międzyrzeczu koncert „Dotknąć Sztuką Nieba” zorganizowany przez Lubuską JW TPG. Tegoroczna impreza miała charakter regionalny, nie zaś ogólnopolski, ale jak zwykle niosła ze sobą wiele atrakcji i niezapomnianych wrażeń. Aby dowiedzieć się więcej na jej temat, zapraszam na bloga lubuskiej jednostki.

***


W dniach 15-25 listopada odbyły się w Lublinie trzecie w tym roku warsztaty komputerowe. Wzięło w nich udział 13 osób głuchoniewidomych, wspomaganych przez tłumaczy-przewodników. Szkolenie odbywało się w trzech grupach dostosowanych do umiejętności uczestników.

***


W dniach 21-22 listopada odbyła się w Lublinie Ogólnopolska Konferencja Naukowo-Szkoleniowa „Świat Głuchoniewidomych – wyzwania współczesności”. Zorganizowały ją: Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym, Katolicki Uniwersytet Lubelski i Polska Fundacja Osób Słabosłyszących. Celem konferencji było przedstawienie dorobku naukowego dotyczącego głuchoślepoty zarówno przez naukowców i stykających się na co dzień z tą tematyką praktyków, jak i przez same osoby głuchoniewidome. Uczestnicy zastanawiali się też nad współczesnymi wyzwaniami, z którymi muszą się mierzyć osoby głuchoniewidome. Więcej o konferencji pisaliśmy w poprzednim numerze.

Więcej o wydarzeniach na stronie www.tpg.org.pl

Działania współfinansowane ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Do artykułu dołączone są fotografie (oprócz portretu autorki):



  1. Scena, w tle baner TPG. W kadrze 5 osób – cztery kobiety w różnym wieku i jeden młody chłopak z dredami. Siedzą obok siebie i grają na bębnach. Podpis: Koncert w Międzyrzeczu

  2. Fotografia zrobiona z góry pokazująca bardzo przestronny hol. Po lewej stronie na ścianie wystawa fotografii prac głuchoniewidomych rzeźbiarzy. Po prawej i na wprost – na sztalugach wystawa fotografii Piotra Stanisławskiego. Między nimi ludzie oglądający wystawy lub rozmawiających między sobą. Podpis: Konferencja w Lublinie

Rubryka: prośba o wsparcie

Od ponad 20 lat działamy! Mamy nadzieję, że widzisz to w naszym magazynie, w naszych mediach elektronicznych i wreszcie – co najważniejsze – w swoim najbliższym otoczeniu.

Potrzebujemy wsparcia finansowego. Czy możesz nam pomóc?

Dane do przelewu:



  • Odbiorca: Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym

  • Nr konta: 97 1560 0013 2000 1706 5129 9506

  • Tytuł przelewu: darowizna na rzecz TPG

Z tyłu na okładce:

Fotografia stołu w pracowni ceramicznej. Na nim 3 świnki wykonane z gliny. Dwie z nich, stojące po prawej stronie są z szarej gliny, stoją frontem do fotografa. Trzecia stoi po lewej stronie i zwrócona jest ku tym dwóm wcześniejszym. Jest ona szeroko uśmiechnięta i bardzo budząca sympatię, ma natomiast ułamane prawe ucho.

Podpis do zdjęcia: Jedno oczko/uszko coś nie bardzo? A czy to ma znaczenie?

Kochani,


Jesteśmy z Wami już ponad 20 lat i chcemy by trwało to jak najdłużej. Organizujemy warsztaty, pomagamy w rehabilitacji, aktywizujemy. Jednak przede wszystkim wspólnie z Wami codziennie udowadniamy, że jeśli działamy razem - nie ma przed nami granic nie do pokonania.

Teraz to MY potrzebujemy WASZEJ pomocy, by poradzić sobie z ograniczeniami. Jeśli przeznaczycie 1% swojego podatku na Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym, pomożecie nam się rozwijać, tworzyć kolejne projekty i realizować Wasze marzenia.

Jesteśmy dla Was i będziemy walczyć o każdy Wasz uśmiech i dobry dzień. Nie zapomnijcie o Towarzystwie Pomocy Głuchoniewidomym wypełniając coroczne zeznanie podatkowe!

Życzymy Wam jak najwięcej radości w Nowym Roku!

Nazwa: Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym

KRS: 0000 109 895


Zaproszenie: Napisz do DiS!

Wiesz o czymś, co może zainteresować naszych czytelników? Wziąłeś udział w ciekawym spotkaniu i chciałbyś o nim opowiedzieć? Zachwyciła Cię książka i uważasz, że warto by ją polecić innym? A może po prostu chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Bez względu na to, czy jesteś osobą głuchoniewidomą, wolontariuszem, czy też „tylko” przyjacielem naszego środowiska − napisz do nas!

Wszelkie materiały (fotografie, ilustracje i teksty − w formie cyfrowej, brajlu lub pisane odręcznie) przysłać możesz e-mailem lub pocztą tradycyjną na podany niżej adres redakcji, nie zapominając przy tym o podpisaniu się oraz dołączeniu swoich danych kontaktowych. Nasi redaktorzy zajmą się też obróbką stylistyczną Twojego tekstu, nie martw się więc niedociągnięciami czy brakiem doświadczenia.

Dostarczonych do Redakcji materiałów nie odsyłamy, jednakże za każdy tekst, który wybierzemy i opublikujemy w DiS, otrzymasz należne honorarium autorskie.

Nie wahaj się więc, tylko napisz!

Redakcja DiS

ul. Deotymy 41, 01-441 Warszawa

tel./faks: 22 635 69 70



redakcja@tpg.org.pl

Pod tymi adresami czekamy także na zgłoszenia od osób, które chcą otrzymywać DiS. Prenumerata jest bezpłatna. Należy tylko podać dokładny adres korespondencyjny oraz określić, w jakiej formie mamy wysyłać DiS (druk powiększony, brajl, płyta).

Na okładce wydania w druku powiększonym:

Zgarbiona staruszka w kwiecistej sukience z białą laską przewieszoną przez przedramię wyciąga ręce do wody tryskającej z fontanny i uśmiecha się przy tym szeroko. Tuż za nią młoda dziewczyna (Karolina) też uśmiechnięta odskakuje od pryskającej wody. Podpis: Olsztyn. Uczestniczka projektu, pani Basia i tłumacz-przewodnik, Karolina w drodze do parku na trening aktywności ruchowej, zatrzymały się na Placu Solidarności, żeby "obejrzeć" fontannę.

Usłyszmy i zobaczmy

Nr 6/2014

Biuletyn Sekcji Rodziców i Opiekunów Dzieci Głuchoniewidomych

Spis treści

Z przymrużeniem oka: dla dzieci i o dzieciach

Rubryka: z przymrużeniem oka

Jaka jest ulubiona kolęda świeżo upieczonych rodziców?

- Cicha noc.

***

Młodzi rodzice usypiają rozkapryszone dziecko.



- A może powinnam mu coś zaśpiewać? - zastanawia się już bardzo zmęczona żona.

- Poczekaj, kochanie, spróbujmy jeszcze po dobroci.

***

W czasie świąt:



- Tato! Tato! Choinka się pali!

- Już tyle razy ci powtarzałem, Jasiu. Nie mówi się „pali”, tylko „świeci”.

- Tato! Tatooo!! Zasłony się świecą!

***


Jasio mówi do mamy:

- Mamusiu, chciałbym ci coś ofiarować pod choinkę.

- Nie trzeba, synku. Jeśli chcesz mi sprawić przyjemność, to popraw swoją jedynkę z matematyki.

- Za późno, mamusiu. Już ci kupiłem perfumy!

***

Eskimos ciągnie na sankach lodówkę. Widzi go drugi i pyta:



- Po co ci ta lodówka? Jest minus 20 stopni!

- A niech się dzieciaki trochę ogrzeją.

***

Mały chłopiec zgubił się w markecie i płacze. Ludzie go pytają:



- Dlaczego płaczesz?

- Bo się zgubiłem…

- A jak się nazywasz?

- Nie wiem…

- A jak się nazywa twoja mama?

- Nie wiem…

- A znasz swój adres?

- Tak! Wu-wu-wu-kropka-jasio-kropka-pe-el



Dłonie i Słowo

Magazyn Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym



Usłyszmy i zobaczmy

Biuletyn Sekcji Rodziców i Opiekunów Dzieci Głuchoniewidomych

Publikacja dofinansowana przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Opracowanie:

Elżbieta Gubernator-Syposz (redaktor naczelna)

Katarzyna Gromadzka (redakcja merytoryczna)

Agnieszka Fijałkowska-Żydok (redakcja i korekta)

Dorota Umińska (opracowanie graficzne, kamera, montaż filmów)

Michał Bernard Łach (tłumaczenie na PJM)

Kamil Kaczyński (wersje audio)

Druk:

P.H.U. Impuls Ryszard Dziewa

ul. Powstania Styczniowego 95d/2

20-706 Lublin

Nr 6 (77)/2014 rok XIX

ISSN 1427-3128



nakład: 1700 egz. + 140 brajl
1   2


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna