Dowody że wehikuły ufo już od tysiącleci przylatują do nowej zelandii



Pobieranie 0.51 Mb.
Strona5/14
Data09.05.2016
Rozmiar0.51 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   14

Jeśli rozważyć definicję pojęcia "odkrycie", wtedy się okazuje że jest to "wyjaśnienie natury lub zwrócenie uwagi ludzi na coś co istniało już od dawna jednak poprzednio pozostawało albo nieodnotowanym, albo niewyjaśnionym". Przykładowo odkrycie przez Archimedesa prawa, które potem zostało nazwane jego imieniem, wcale nie oznacza że prawo to nie działało aż do roku około 240 B.C. kiedy to Archimedes je odkrył. Wręcz przeciwnie, jego działanie było empirycznie zaobserwowane znacznie wcześniej, zaś w czasach Archimedesa budowano już nawet relatywnie duże okręty morskie których działanie oparte było na jego wykorzystywaniu. Niemniej pomimo to twierdzi się, że właśnie Archimedes odkrył prawo Archimedesa. Dokładnie ta sama reguła odnosi się więc i do tuneli UFO. Dopóki autor nie sformułował swojej Teorii Magnokraftu z której jednoznacznie wynika, że istnieje wehikuł zdolny do wypalania szklistych tuneli, a także dopóki nie znalazł pierwszego przykładu takich tuneli, dopóty ich istnienie pozostawało nieodnotowywalne dla ludzi. Autor jest więc pierwszą osobą która zwróciła uwagę innych ludzi na istnienie takich tuneli. Stąd, zgodnie z definicją "odkrycia", autor jest odkrywcą faktu istnienia na Ziemi szklistych tuneli UFO. Niemniej jego odkrycie faktu, że określone tunele przynależą do kategorii wypalonych przez UFO, nie podważa zasług innych osób w odkryciu fizycznego istnienia tych tuneli w danym miejscu. Stąd przykładowo Deer Cave na Borneo posiada co najmniej aż dwóch odkrywców: pierwszym z nich jest fizyczny odkrywca istnienia tej jaskini w danym terenie, czyli ktoś kto odnotował i powiadomił innych, że tunel ten znajduje się właśnie w owym miejscu. Tym kimś był jakiś nieznany już obecnie myśliwy z lokalnego szczepu Berawan. Drugim zaś jest autor niniejszej monografii, który odkrył że tunel ten wytopiony został w skale w rezultacie podziemnego przelotu cygaro-kształtnego kompleksu złożonego z dwóch wehikułów UFO typu K8. Oczywiście wkład któregokolwiek z obu tych odkrywców nie może być uważany za ważniejszy lub mniej istotny od wkładu tego drugiego.

H2.1.2. Szkliste tunele UFO spod Babiej Góry
Po raz pierwszy w życiu z legendą o szklistych tunelach UFO spod Babiej Góry, wyglądających jakby wytopiła je w skale jakaś ogromna maszyna, autor zetknął się już w klasie maturalnej liceum. Legendę tą opublikował on później w podrozdziale P2.3.2 monografii [1/3] oraz we wstępie do traktatu [4B] - skąd czytelnicy mogą się z nią zapoznać. Osoba która mu ją opowiedziała, nazwijmy go tu Wincenty, znana mu była z innych równie niezwykłych opowieści jakie drastycznie kolidowały z jego ówczesnym "naukowym" światopoglądem.

Pomimo sceptycznego początkowo podejścia do owej legendy, w nieco późniejszych czasach autor zaczął uświadamiać sobie że faktycznie istnieć może jakiś związek pomiędzy opowieścią Wincentego o szklistym tunelu UFO spod Babiej Góry, zbudowanym i użytkowanym przez jakieś wszechmocne stwory, a różnymi niezwykłymi zdarzeniami następującymi właśnie w tym szczególnym obszarze. Liczne w Polsce legendy o sabatach i zlotach jakie czarownice, czarownicy, oraz wszelkie inne nadprzyrodzone istoty miały jakoby odbywać właśnie na Babiej Górze (patrz też opisy z porozdziału O4 monografii [3]), mogłyby po prostu być formą pradawnego raportowania takich niecodziennych zdarzeń. Gdyby Babia Góra faktycznie kryła ów tunel, być może analiza owych legend i wyznaczenie na ich podstawie dokładnego miejsca gdzie opisywane nimi sabaty miały się odbywać dopomogłoby w znalezieniu ukrytego wejścia do podziemi. Wszakże to właśnie treść legend z Iliady umożliwiła niemieckiemu archeologowi-amatorowi, Heinrich'owi Schliemann, znalezienie mitycznej Troi.

Przykładem bardziej niedawnego zdarzenia ze stoków Babiej Góry, jakie również może mieć związek z owym tunelem UFO, jest katastrofa samolotu An-24 PLL LOT w dniu 2 kwietnia 1969 roku. Na jej dosyć tajemnicze okoliczności uwagę autora zwrócił Robert Leśniakiewicz (ul. Mickiewicza 53, 34-785 Jordanów) - badacz tego typu legendarnych tuneli. Przyczyny tamtej katastrofy An-24 okazały się niezwykle trudne do jednoznacznego zdefiniowania. Czyżby samolot ten zbliżył się do jednej z owych niebezpiecznych maszyn wylatujących właśnie spod Babiej Góry? Wszakże samolot Kapitana Thomas'a Mantell z Fortu Knox rozleciał się w powietrzu dokładnie z takiego powodu - patrz też podrozdział G1.2.

Kiedy w 1980 roku autor opisał swój magnokraft i równocześnie uświadomił sobie, że wehikuł ten faktycznie jest w stanie wytapiać w skale szkliste tunele, jego uwaga pownownie wróciła do owej legendy. Postanowił więc że rozpocznie poszukiwania babiogórskiego tunelu UFO. Swoje działania poszukiwawcze rozpoczął od opublikowania treści legendy Wincentego w artykule "W poszukiwaniu UFO-tuneli" jaki opublikowany został w czasopiśmie Nie z Tej Ziemi, wydanie z sierpnia 1992 roku, numer 8 (24), strony 42 i 43. Później artykuł ten uzupełniony został dodatkowymi informacjami zgromadzonymi przez innego badacza, i opublikowanymi w artykule pióra Piotr'a Derdej'a "Zapomniana cywilizacja czy tylko mit?", Nie z Tej Ziemi, lipiec 1993, nr 7 (35), strona 6.

W 1996 roku do poszukiwań tunelu UFO spod Babiej Góry włączył się Pan Kazimierz Pańszczyk - współautor traktatu [4B]. W krótkim czasie zidentyfikował on całe morze materiału dowodowego jaki bezspornie świadczy, że tunel UFO pod Babią Górą faktycznie istnieje. Materiał ten opublikowany został w traktacie [4B]. Traktat [4B] zdaje raport z dotychczasowego zaawansowania prac i walki nad udostępnieniem dla publiczności polskiego systemu niezwykłych tuneli UFO, przebiegającego pod Babią Górą. Istnienie pod Babią Górą owych tuneli UFO dowiedzione jest w traktacie [4B] ponad wszelką wątpliwość (np. przytoczone są opisy świadków którzy tam weszli). Niestety z trzech znanych poprzednio wejść do tych tuneli (t.j. poprzez pieczarę na dnie Mokrego Stawu, poprzez starą sztolnię w Słowikowej Studni, oraz poprzez szczelinę skalną koło spalonego schroniska BV-Leśnik), jakich położenie dotychczas udało się ustalić, zawalone są wszystkie trzy. Zanim więc na własne oczy będziemy mogli przekonać się o efektach podziemnych działań UFO na Babiej Górze, najpierw trzeba będzie któreś z tych wejść odkopać, co nie będzie łatwe, bowiem jakakolwiek ludzka aktywność jest tam ogromnie trudna (obszar Parku Narodowego, brak dróg, wysoko w górze, itp.). Według osobistej opinii autora, istnienie tych tuneli UFO podnosi naszą Babią Górę do rangi jednego z najbardziej tajemniczych i interesujących miejsc na Ziemi, zaś jej poziom tajemniczości i znaczenie naukowe jego zdaniem dorównują tym z piramid egipskich.

Dalsze informacje na temat tuneli UFO spod Babiej Góry zawarte zostały w traktacie [4B], którego treść polecana jest wszystkim zainteresowanym w tym temacie.



H2.2. Lądowiska UFO
Od kilku lat światowe publikatory wykazują żywe zainteresowanie kolistymi śladami formowanymi na ziemi, których jedna z bardziej spektakularnych odmian formowanych na polach zbożowych Anglii znana jest pod angielską nazwą "crop circles", t.j. "kręgów zbożowych". Największego rozgłosu uzyskały takie kręgi odkrywane w zbożach południowej Anglii. Wiadomo jednak że spora ich liczba występuje także na pastwiskach Australii, zaroślach Nowej Zelandii, plantacjach USA, ryżowiskach Japonii, piaskach pustyni Półwyspu Arabskiego koło Dubai, oraz różnorodnych obszarach kilku innych krajów, włączając w to Polskę. Dotychczas ponad 30 różnych wyjaśnień zainspirowanych zostało przez okupujących Ziemię UFO aby starały się wytłumaczyć pochodzenie tych kręgów od zjawisk naturalnych. Chociaż nie zostało to bezpośrednio powiedziane, głównym celem każdego z nich jest zdementowanie udziału UFO w formowaniu owych kręgów. Oprócz dwóch naukowych wyjaśnień wmawiających że kręgi zbożowe powstają w efekcie działania: (1) lokalnych zawirowań powietrza, oraz (2) szczególnego rodzaju grzybni (patrz New Scientist, 23 June 1990, strony 25 27), istnieje także cała gama wyjaśnień nienaukowych. Najzabawniejsze z nich podaje że wyczesywane są one w zbożu igłami roznamiętnionych jeży jakie w okresie godowym uganiają się za skołowaną i nieodporną na ukłucia samiczką która zatacza kręgi w panicznej ucieczce. Inne znane wyjaśnienia twierdzą że kręgi zbożowe są efektem działania: podziemnych żył wodnych, pól magnetycznych, energii kosmicznej, maszyn rolniczych, wirusów zbożowych, owadów, ptaków, kosmicznej inteligencji, chemikalii, trzęsień ziemi, sił elektrostatycznych, czarownic, związków bibilijnych, efektów wulkanicznych, sił ziemskich, siatki geo-energetycznej, sił różdżkarskich, fal radiowych, efektów archeologicznych, wpływu satelitów, pól grawitacyjnych, źródeł religijnych, okultyzmu, działania duchów, ultradźwięków, fizycznych oddziaływań międzyplanetarnych, upadku odłamków kosmicznych, pól elektromagnetycznych. (Powyższa lista pochodzi z książki [1H2.2] pióra Pat Delgado & Colin Andrews, "Crop Circles - the Latest Evidence", Bloomsbury Publishing Limited, 2 Soho Square, London W1V 5DE, 1990, ISBN 0-7475-0843-7, strona 77.)

Ze wszystkich wyjaśnień dotyczących pochodzenia omawianych kręgów, dwa zasługują na szczegółowsze omówienie. Pierwsze z nich stwierdza że kręgi zbożowe są po prostu mystyfikacjami fabrykowanymi przez różnorodnych żartownisiów. Wyjaśnienie to jest obecnie najczęściej powtarzane i najuporczywiej forsowane przez oficjalne środki przekazu. Od czasu do czasu w telewizji pojawiają się nawet jakieś spragnione sławy indywidua które twierdzą że osobiście wygnietli oni wszystkie istniejące kręgi. Ciekawym zjawiskiem jest społeczna hipokryzja jaka leży u fundamentów tego wyjaśnienia. Z jednej bowiem strony telepatycznie zamanipulowana przez okupujących Ziemię UFOnautów znaczna część oficjalnych publikatorów otwarcie popiera ideę fabrykacji omawianych kręgów poprzez: dawanie posłuchu każdej osobie jaka wybrała tą drogę zwrócenia na siebie uwagi, przemilczanie potrzeby karania za wandalizowanie plonów jakie działalność taka powoduje, selektywne wyolbrzymianie wszystkiego co może świadczyć na korzyść falsyfikacji, oraz celowe nieujawnianie faktów które mogłyby zdyskredytować mystyfikatorów. Z drugiej zaś strony tylko nieliczne osoby całkowicie i bez zastrzeżeń wierzą w te mistyfikacje, każdy bowiem fakt wskazuje na ich nieprawdziwość. Nawet pierwszy rzut oka pozwala niewprawionemu obserwatorowi odróżnić chaotyczność i nieporządek fałszywych kręgów od precyzji i perfekcji kręgów prawdziwych. Zmiany fizykochemiczne stwierdzone w kręgach prawdziwych, takie jak zwiększenie oporności elektrycznej gleby czy zmiany krystalograficzne w źdźbłach roślin, nie występują w kręgach fałszywych. źdźbła w kręgach fałszywych są fizycznie połamane, podczas gdy w kręgach prawdziwych są one jedynie magnetycznie ugięte, ciągle umożliwiając przepływ soków i porost rośliny. Ponadto kręgi prawdziwe: znane są od wieków w tradycji ludowej wielu krajów (np. w Polsce nazywane one były "czarcie koła" lub "krasnalskie kręgi", w Niemczech "Hexenringe" - t.j. kręgi czarowników, w Anglii "fairy rings" - t.j. pierścienie skrzatów), spełniają wszystkie warunki i współzależności teoretycznie przewidziane dla lądowisk statków magnokrafto-podobnych (patrz lista poniżej), w Nowej Zelandii są one często wykonywane w podłożu niemożliwym dla "udreptania" (np. zaroślach) oraz w miejscach niedostępnych dla żartownisiów (np. na stromych zboczach gór), ich liczba jest zbyt ogromna na mystyfikację, rozmiary niektórych z nich (szczególnie tych uformowanych przez UFO typów K8, K9 i K10) powodują że ich sporządzenie wymagałoby zbyt wielkiej pracochłonności, w końcu ich formowanie przez UFO potwierdzone zostało przez zeznania wielu wiarygodnych świadków którzy zaobserwowali te spodko-kształtne wehikuły lądujące w miejscach w których następnie znalezione zostały omawiane kręgi. Na nieszczęście wyjaśnienie stwierdzające że kręgi zbożowe to jedynie produkt falsyfikacji jest bardzo wygodne dla niektórych środowisk. Wszakże leży ono w interesie okupujących Ziemię pasożytów z UFO, którzy nie chcą aby ich aktywność na naszej planecie została oficjalnie odnotowana - patrz wyjaśnienia z porozdziału H5.2. Ponadto odsuwa ono na nieokreśloną przyszłość problem ustosunkowania się do bezspornych dowodów materialnych dokumentujących okupowanie naszej planety przez cywilizacje telchnicznie wielokrotnie bardziej zaawansowane od naszej, aczkowliek moralnie bardziej od nas podupadłe. W sensie psychologicznym jest więc ono odpowiednikiem twierdzenia niecywilizowanych szamanów z jakiejś zagubionej wyspy, że ogromne statki oceaniczne czasami widywane przez tubylców muszą być jedynie mirażami bowiem nikt w całym wszechświecie nie posiada wiedzy doskonalszej niż ci szamani, zaś oni przecież nie są w stanie zbudować takich statków. Jednak w sensie historycznym wyjaśnienie takie jest ogromnie szkodliwe, ponieważ: (1) dobrowolnie zrzeka się z najpowszechniej dostępnych dowodów materialnych aktywności UFO na naszej planecie, z których ogromna ilość technicznie użytecznych informacji mogłaby zostać uzyskana, (2) sprowadza się do celowej dezinformacji społeczeństwa w celu zabezpieczenia niewielkiej grupie zainteresowanych jakichś tam nieznaczących korzyści doraźnych, oraz (3) odsuwa w niekończoność fakt otwartego przyjęcia do wiadomości że faktycznie nasza planeta jest okupowana przez kosmicznych pasożytów.

W tym miejscu sprawa karania fabrykantów kręgów zbożowych powinna zostać poruszona. Niezależnie od tego czy ich twierdzenia są prawdziwe czy też nie, wyrządzają one różnorodne szkody społeczne, z tego też powodu wymagają szybkiej reakcji dyscyplinarnej. Jeśli ludzie ci faktycznie fabrykują kręgi zbożowe, jak do tego niekiedy publicznie się przyznają, wtedy są oni odpowiedzialni za wandalizację upraw (czyli postępowanie moralnie dosyć naganne zważywszy iż całe narody wymierają z głodu); za wprowadzanie w błąd opinii publicznej; za marnotrawienie: czasu, materiałów, pieniędzy i energii innych osób które egzaminowały ich "produkty"; itd. Natomiast jeśli owi żartownisie jedynie twierdzą, jednakże faktycznie nie fabrykują owych kręgów, ich działalność jest nawet jeszcze bardziej szkodliwa, jako że odciąga ona uwagę opinii publicznej od niezwykle istotnego materiału dowodowego na okupację Ziemi przez pasożytujące na ludzkości cywilizacje UFO, buntuje nastroje społeczne przeciwko badaczom którzy analizują owo zjawisko, utrudnia dotarcie do prawdy, dostarcza złego wzoru do naśladowania dla przyszłych generacji, wstrzymuje turystów przed ożywieniem miasteczek uprzywilejowanych obecnością owych kręgów, promuje publiczne aczkolwiek bezkarne powtarzanie kłamstw, itp. Stąd autor głęboko wierzy że tacy fabrykanci, nawet jeśli na obecnym etapie nie mogą zostać otwarcie oskarżeni o kolaboranctwo z okupującymi Ziemię kosmicznymi pasożytami, co najmniej powinni ponieść odpowiedzialność finansową za: wandalizowanie upraw, huligańskie potraktowanie cudzej własności, nieautoryzowane wtargnięcie na cudzy obszar (tzw. "trespassing"), benzynę i robociznę załóg i helikopterów które filmowały i badały te kręgi, bezpośrednie koszty publiczne jakie ich wybryk spowodował (np. koszta procesu sądowego), utratę turystów przez lokalne hotele, stacje benzynowe, restauracje, odszkodowanie za zniesławienie miejsca swego przestępstwa, itp.

Drugie wyjaśnienie, histerycznie unikane przez osoby niezdolne do wyrobienia sobie własnej opinii i stąd podatne na telepatyczne manipulacje okupujących Ziemię UFOnautów, jednak domagające się szczegółowszego omówienia, podaje że kręgi zbożowe są po prostu śladami lądowań formowanymi przez wehikuły UFO. Ponieważ wyjaśnienie to demaskuje jeden z obszarów działalności naszych kosmicznych okupantów, jest ono przez nich usilnie zwalczane z użyciem najróżniejszych środków telepatycznego manipulowania opiniami społecznymi, wprowadzania do obegu najrózniejszych błędnych teorii, itp. Nie powinno więc nikogo dziwić, że na temat tego wyjaśnienia panuje obecnie zatwardniałe uprzedzenie. Z jednej strony bowiem ogromna ilość bezdyskusyjnych faktów potwierdza, że jest ono absolutnie zgodne z prawdą. Dla przykładu szereg wiarygodnych świadków, których zeznania bez najmniejszego zastrzeżenia przyjętoby podczas procesu sądowego decydującego o życiu skazanego, twierdzi iż widziało UFO lądujące w miejscu gdzie następnie znaleziono takie nowo-uformowane kręgi (niestety w odniesieniu do UFO zenania tych świadków nagle poddawane są w wątpliwość). Istnieją również świadkowie którzy wręcz zaobserwowali formowanie owych śladów - patrz raport John'a W. Wragge cytowany w dalszej części tego podrozdziału. Również wszystkie cechy owych kręgów świadczą o ich pochodzeniu od UFO - patrz lista 6 atrybutów lądowisk tych obiektów podana poniżej. Z drugiej jednak strony wyjaśnienie to jak dotychczas pozostaje najzacieklej atakowanym i prześladowanym. Poszczególni "eksperci" zamanipulowani przez UFO wprost prześcigają się w podejmowaniu działań, jakich ukrytym celem jest zdementowanie pochodzenia tych śladów od UFO. Jest niezwykle interesującym, że także niektórzy samozwańczy "UFOlodzy" przejawiają sporą aktywność i zaciekłość w zwalczaniu tego wyjaśnienia (motywy i powody atakowania przez te osoby związku pomiędzy UFO a kręgami zbożowymi ujawnione zostały w treści rozdziału V monografii [1/3], częściowo zaś też w podrozdziałach A1.2 i A1.2.1 monografii [3]). Jednakże wbrew ciągłemu zaprzeczaniu pochodzenia kręgów zbożowych od UFO, wyjaśnienie to zdobywa sobie coraz więcej zwolenników. Nieformalne sprawdzenia jego popularności ujawniają że większość osób przekonanych jest obecnie iż kręgi zbożowe formowane są właśnie przez te pozaziemskie obiekty. Nasz wieszcz narodowy kiedyś napisał, że "Serce narodu więcej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko". W słowach tych starał się on uwiecznić ponadczasową prawdę odzwierciedloną także w starym ludowym powiedzeniu "Gdzie nie można zaufać rozumowi mędrców, tam należy zaufać intuicji narodu". W przypadku kręgów zbożowych intuicja ta zdecydowanie wskazuje na ich pochodzenie od UFO.

Oczywiście, jeśli ktoś raz uświadomi sobie, że sporo ludzi w sposób wprost histeryczny unika przyznania iż kręgi zbożowe wykonywane są w rezultacie lądowania wehikułów UFO, natychmiast nasuwać mu się zaczyna pytanie, "dlaczego unikanie otwartego przyznania tej prawdy wogóle ma miejsce", oraz "kto właściwie jest odpowiedzialny za indukowanie tej negującej histerii wśród ludzi". Odpowiedź na oba te pytania udzielona została treścią odkrycia autora opisywanego szczegółowo w podrozdziale B1 tej monografii, a stwierdzającego że "planeta Ziemia w sposób potajemny od zarania dziejów okupowana jest i eksploatowana przez całą konfederację moralnie podupadłych UFOnautów". Wszakże owi kosmiczni okupanci wyciągają bardzo konkretne korzyści z okupacji Ziemi (jakie to korzyści wyszczególnione zostały w podrozdziale U1.1 monografii [1/3]) i "doją" naszą planetę oraz zamieszkujących ją ludzi jak dojne krowy. Oczywiście okupując nas, UFOnauci ci wcale nie życzą sobie aby ich "trzoda" dowiedziała się że jest okupowana i brutalnie eksploatowana. Dlatego zawsze bezwzględnie przestrzegają oni jednej zasady, aby w każdej sytuacji dokładnie ukrywać przed ludźmi swoją obecność na Ziemi. Dlatego też jeśli np. przylatują aby kogoś uprowadzić do UFO, zawsze czynią to w w środku nocy kiedy niemal wszyscy ludzie śpią. Jeśli zaś przez przypadek lub nieostrożność pozostawią na Ziemi jakieś ślady swojej działalności, wówczas kiedy tylko zorientują się, że ślady te zostały odnotowane przez większą liczbę ludzi, natychmiast organizują jakiś sabotaż aby zniszczyć wartość dowodową owych śladów. Z kolei jeśli zorientują się że ludzie zaczynają dostrzegać objawy ich działaności na Ziemi, wówczas telepatycznie i hipnotycznie programują najróżniejsze idywidua, aby rozpętały histerę na temat danego wyjaśnienia.



Oczywiście, z uwagi na powyższe metody ich działania, w każdym przypadku przypadku spowodowania przez UFO jakiegoś kręgu zbożowego, który to krąg wzbudza później zainteresowanie szerokiego społeczeństwa, UFOnauci dokonują odpowiedniego sabotażu nastawionego na zniszczenie wartości dowodowej tego kręgu. Oczywiście UFOnauci mają szeroką gamę możliwości i sposobów dokonania takiego sabotażu. Zgodnie z badaniami autora, ich najbardziej ulubionym chwytem sabotażowym jest hipnotyczne zaprogramowanie jakiegoś żądnego sławy indywiduum aby zgłosiło się do gazet czy telewizji i twierdziło że to ono wygniotło owe ślady w zbożu. Inną częstą metodą sabotażu kręgów zbożowych jest napuszczanie jakiegoś wysoko utytułowanego naukowca podatnego na sugestie pohipnotyczne aby wmówił społeczeństwu że ślady te spowodowane są jakimiś zjawiskami natury. Czasami też UFOnauci sabotażują kręgi zbożowe poprzez np. sztucznie spowodowanie jakichś nietypowych zjawisk - np. niewielkiej trąby powietrznej, które widziane są przez wielu ludzi i które też wyłamują w zbożu ślady podobne to tych spowodowanych przez lądowanie UFO (wszakże okupujący nas UFOnauci są tak wysoko zaawansowani technicznie, że na życzenie mogą oni wywoływać dowolne zjawiska natury, takie jak chmury, pioruny, trąby powietrzne, nagłe huragany, gęste jak mleko mgły, itp.). Jakąkolwiek jednak metodę sabotażu by nie wybrali, z góry wiadomo że jest ona tylko sztucznym sabotażem naszych kosmicznych okupantów, i że nastawiona jest ona na zniechęcenie ludzi do rozpatrywania UFO jako przyczyny powstania kręgów zbożowych. Dlatego też absolutnie nie wolno nam sabotażom tym wierzyć.

Z jakichś istotnych powodów UFO zmuszane są do powtarzalnego lądowania w zbożach Anglii (np. z uwagi na wymogi realizowanego tam wieloletniego programu badawczego), nie są więc w stanie uniknąć formowania tam charakterystycznych lądowisk. Kiedy więc lądowiska te stały się przedmiotem uwagi i zainteresowania społeczeństwa, zgodnie z opisaną powyżej metodą działania okupujących nas UFOnautów, podejmowane zostawały przez UFOnautów najróżniejsze zmyślne kroki neutralizowania wartości dowodowej tych kręgów. Dlatego od samego początku ich odnotowania przez opinię publiczną, kręgi te poddawane były przez UFOnautów najróżniejszym niezwykle wyrafinowanym aktom takich sabotaży. Do chwili obecnej wyraźnie wyróżnić się daje aż trzy różne fazy w tej ich neutralizacji. Faza pierwsza, rozciągająca się od czasu zwrócenia uwagi społeczenstwa na te kręgi, aż do około 1988 roku, polegała na inspirowaniu różnych alternatywnych (naturalnych) wyjaśnień dla ich powstawania. Z tego okresu wywodzi się kilkadziesiąt różnych sposobów wyjaśnienia ich pochodzenia (wyszczególnionych i częściowo omówionych w na początku niniejszego podrozdziału), z których żadne nie wspomina UFO. Kiedy jednak wyjaśnienia te jedno po drugim upadały pod naporem faktów obserwacyjnych, i kiedy uwaga społeczeństwa znowu zaczęła się kierować na UFO, metoda działania naszych okupantów uległa zmienieniu. W tej drugiej fazie do neutralizowania wartości dowodowej angielskich kręgów zbożowych wykorzystany został dezorganizujący impakt fałszowania właśnie rękami manipulowanych przez UFO sprzedawczyków. Liczne indywidua zostały telepatycznie lub hipnotycznie zainspirowane przez UFO do wyjścia na pola zbożowe Anglii, wykonania własnych kręgów, a potem przekazania w jakiś sposób społeczeństwu wiedzy o swym fałszerstwie (np. poprzez publiczne zadeklarowanie w TV iż to oni są twórcami wszystkich kręgów zbożowych, czy poprzez pozostawianie na kręgach swoich narzędzi lub symboli). Metoda ta okazała się skuteczna przez kilka lat, jednak około 1992 pod naporem faktów obserwacyjnych uwaga społeczeństwa znów wróciła do UFO. Wtedy kampania zacierania śladów weszła w trzecią, realizowaną do dzisiaj fazę sabotażu. W tej trzeciej fazie, niezależnie od zwyczajnych lądowisk powstałych podczas rutynowego lądowania w zbożu, UFO formują też dodatkowe ślady maskujące, o ogromnej kompleksowości i niezwykłym wyglądzie. Z uwagi na ogromne możliwości sterownicze pędników UFO, te ślady maskujące wykonywane są w bardzo przemyślny sposób, tak że przypominają spektakularne dzieła sztuki, nie zaś miejsca lądowań wehikułów. Ich znalazcy i badacze znowu więc zaczynają mieć wątpliwości ponieważ w popularnej opinii tak złożone i kunsztowne "obrazy" nie mają prawa zostać uformowane w efekcie czegoś tak prozaicznego jak lądowanie wehikułów. Równocześnie kosmici zdołali też wytłumić same badania kręgów zbożowych poprzez rozbicie i zneutralizowanie organizacji badającej te kręgi, skłócenie, rozproszenie i zniechęcenie przywódców inspirujących rzeczowe badania, przytłumienie zainteresowania społeczeństwa, oraz zrealizowanie szeregu innych działań zaradczych zgodnych z opisywaną tu metodologią eliminowania i neutralizowania śladów. Ciekawe na jak długo ta obecna faza/metoda zacierania wartości dowodowej kręgów zbożowych z Anglii okaże się skuteczna, oraz jaki następny "trick" wymyślą przebiegli (i bardziej inteligentni od nas) UFOnauci aby dalej zwodzić nas w tej sprawie.

Autor zainteresował się śladami których jedna z odmian znana jest pod nazwą kręgów zbożowych jeszcze na początku lat 80-tych, t.j. zaraz po rozpracowaniu teorii wynalezionego przez siebie magnokraftu. Podczas lądowania tych statków, ich wirujące obwody magnetyczne muszą pozostawiać na ziemi charakterystyczny układ kolistych śladów przez autora nazywany "lądowiskiem". Zasada formowania takich lądowisk przez pojedynczy statek oraz najważniejsze ich atrybuty zilustrowane zostały na rysunku G3. (W tym miejscu warto podkreślić, iż ze wszystkich maszyn latających budowanych dotąd na Ziemi tylko sterowce posiadają zasadę lotu zbliżoną do tej z magnokraftu. Dlatego też przez termin "lądowisko magnokraftu" należy rozumieć czasowe zbliżenie do gruntu i nieruchome zawiśnięcie tego statku, identyczne do tego stosowanego podczas lądowania sterowców, tak aby załoga i pasażerowie mogli opuścić pokład. Podczas takiego lądowania pędniki magnokraftu przez cały czas pozostają w stanie operacyjnym wytwarzając siłę nośną.) Kiedy więc opublikowana została w Polsce pierwsza wersja formalnego dowodu że "UFO są już zbudowanymi magnokraftami" (patrz [2H] Kurier Polski, nr 119/1981, str. 5; oraz [1H] Przegląd Techniczny Innowacje, nr 12/1981, str. 43 5), autor rozpoczął intensywne poszukiwania takich właśnie kolistych lądowisk UFO. Znalezienie pierwszego kręgu (patrz rysunek H9b) nastąpiło wkrótce po jego wyemigrowaniu w 1982 roku do Nowej Zelandii i rozpoczęciu wykładów na Politechnice w Invercargill. Dalsze kręgi reprezentujące wszystkie kształty teoretycznie przewidziane dla lądowisk magnokraftu znalezione zostały w kolejnych latach - patrz rysunek H9. Do dnia dzisiejszego autor przebadał już kilka tysięcy takich kolistych śladów znalezionych na Wyspie Południowej Nowej Zelandii, co w jego oszacowaniach stanowi mniej niż 10% całkowitej liczby lądowisk UFO istniejących na tej wyspie (patrz monografia [4]).

1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   14


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna