Droga do Świata Rozwoju



Pobieranie 153.13 Kb.
Strona1/4
Data02.05.2016
Rozmiar153.13 Kb.
  1   2   3   4

Droga do Świata Rozwoju


Niekontrolowany wzrost wykładniczy musi zderzyć się z ograniczeniami zasobów i środowiska. Mechanizmy tego zjawiska poznaliśmy na przykładach bakterii, reniferów z wyspy Św. Mateusza i mieszkańców Wyspy Wielkanocnej. Podobnie przedstawione przez Klub Rzymski scenariusze „Granic Wzrostu”, niezależnie od przyjmowanych parametrów, ilości zasobów, tempa postępu technologicznego itp. prowadziły do załamania się wzrostu w XXI wieku. Jednak nie zawsze – była to cecha scenariuszy, które zakładały pozostawienie spraw „własnemu biegowi”, na sposób bakterii czy mieszkańców Wyspy Wielkanocnej. Scenariusze, które pozwalały uniknąć tego losu, bazowały na założeniu, że ludzkość podejmuje świadomą interwencję w zachodzące zdarzenia, zarządzając swoją populacją, zużyciem i przeznaczeniem zasobów.

Nie jest możliwe uzdrowienie systemu jedynie przez leczenie symptomów, nie da się tego też zrobić trzymając się kurczowo myślenia, które doprowadziło do obecnej choroby. Żadne rozwiązanie nie będzie skuteczne, jeśli nie zastąpimy paradygmatu wiecznego wzrostu wykładniczego myśleniem w kategoriach zrównoważonej gospodarki dostępnymi zasobami i środowiskiem. A co najważniejsze, rozwiązania powinny uwzględniać całościowy obraz sytuacji.

Stworzenie trwałego i zrównoważonego Świata Rozwoju jest możliwe, ale wymaga od nas świadomego działania. Jak te działania mogą przebiegać?

Obecnie dyskutuje się szeroko zakrojony program inwestycji w „Zieloną Gospodarkę”. Ma one wiele zalet, na dłuższą metę będzie jednak niewystarczający. Przede wszystkim, musimy radykalnie podnieść cenę paliw kopalnych, ale w taki sposób, aby nie wyciągać pieniędzy od społeczeństwa, bo nie zaakceptuje zmian. Dokonanie tego to główny krok, ale nie jedyny – musimy zastosować też inne działania redukujące nasze zużycie zasobów, musimy też zmienić sporo odwiecznych (czyli liczących sobie z grubsza kilkadziesiąt lat) zasad funkcjonowania naszego społeczeństwa.


Nowy Zielony Ład


W latach ’30 XX wieku administracja prezydenta Roosvelta, walcząc z kryzysem gospodarczym Wielkiej Depresji, rozpoczęła program Nowego Ładu (New Deal). Jego kluczowym elementem były wielkie inwestycje publiczne, mające dać ludziom zatrudnienie i nakręcić gospodarkę. Nowy Ład nie spełnił wszystkich pokładanych nadziei i nie doprowadził do pełnego odrodzenia amerykańskiej gospodarki, jednak jego długoterminowe osiągnięcia były nie do przecenienia. Jak zauważył Paul Krugman, laureat Nagrody Nobla z ekonomii w 2008 roku: „Nowy Ład dał pracę milionom ludzi (…). Do dziś dnia jeździmy po drogach zbudowanych w ramach inwestycji Nowego Ładu i wysyłamy nasze dzieci do zbudowanych wtedy szkół.”.

Gdy wybuchł kryzys gospodarczy 2008 roku, powszechnie uznano, że należy podjąć działania mające przywrócić wzrost gospodarczy. Jednym z dyskutowanych kierunków był podobny do Nowego Ładu program inwestycji publicznych, ukierunkowany jednak na inwestycje w nowe technologie i nowoczesną infrastrukturę, mającą służyć rozwiązaniu problemów środowiskowych, energetycznych i zasobów, stojących przed nami na progu XXI wieku. Skierowanie w ramach tego Nowego Zielonego Ładu środków pakietów stymulacyjnych na nowe technologie energetyczne, infrastrukturę niskowęglową, efektywność energetyczną i ochronę środowiska przełożyłby się na szereg korzyści, takich jak:



  • redukcja wydatków na energię i surowce,

  • uwolnienie zasobów na inwestycje i wydatki gospodarstw domowych,

  • zmniejszenie uzależnienia od importu energii i ryzyka polityczno-gospodarczego związanego z dostawami surowców energetycznych,

  • przyspieszenie tworzenia miejsc pracy w przyjaznych środowisku sektorach gospodarki,

  • spadek emisji gazów cieplarnianych,

  • poprawa ochrony środowiska i jego usług oraz jakości życia

Pakiety stymulacyjne przeznaczone przez rządy na ratowanie gospodarek liczyły tysiące miliardów dolarów. Jednak za klucz do sukcesu uznano stymulowanie wzrostu konsumpcji, czyli dalsze rozkręcanie spirali niezrównoważonego wzrostu wykładniczego zużycia zasobów, opisanej w Rozdziale 6. Większość pieniędzy podatników trafiła do sektora finansowego na wykup toksycznych aktywów i dofinansowywanie banków, sporo też zostało przeznaczone na cele, mogące wręcz uniemożliwić budowę zrównoważonej infrastruktury, takie jak budowa większej ilości dróg czy dofinansowanie koncernów motoryzacyjnych.

Na zieloną część pakietów stymulacyjnych pozostały resztki, według HSBC Global Research – mniej, niż ćwierć procenta światowego PKB. To co najmniej o rząd wielkości mniej, niż inwestycje konieczne dla zbudowania niskowęglowej gospodarki.

Rzeczywiste – liczące co najmniej kilka procent PKB – zielone pakiety stymulacyjne mogą okazać się najlepszym długofalowym sposobem na utrzymanie gospodarki przy życiu przez wystarczająco długi czas, by zapewnić transformację naszej infrastruktury. Jednak krytycznie wysokie obecne zadłużenie rządów (szczególnie krajów Zachodu) praktycznie uniemożliwia uruchomienie kolejnego szeroko zakrojonego pakietu finansowanego z pieniędzy podatników.

A


Zielone inwestycje

Sposób na miejsca pracy, ożywienie gospodarcze, spadek zużycia energii, stworzenie bezwęglowej infrastruktury energetycznej, czyste środowisko, innowacyjność i konkurencyjność gospodarki, bezpieczeństwo energetyczne, długofalowe uniezależnienie się od importu i ciągłego „puszczania z dymem” ciężko wypracowanych pieniędzy.


lternatywę mogą stanowić „zielone obligacje”, emitowane dla celów finansowania określonych inwestycji w nową infrastrukturę. Wiele tych inwestycji (szczególnie w obszarze efektywności energetycznej) przynosi bardzo przyzwoity zwrot, co jest szczególnie pożądane w czasach, gdy konwencjonalne mechanizmy oszczędzania, takie jak lokaty bankowe, przestają chronić przed inflacją i utratą oszczędności. W obecnej gospodarce rządy stoją przed dylematem – z jednej strony wysokie zadłużenie gospodarstw domowych i brak oszczędności stanowią ryzyko gospodarcze i są niekorzystne dla kraju, a z drugiej strony cała polityka jest nastawiona na zachęcanie do konsumpcji i wydawanie pieniędzy. Zielone obligacje mogą pomóc rozwiązać ten dylemat, dając klasie średniej sposób na oszczędzanie w niespokojnych czasach, jak i równocześnie dostarczając środków na tak potrzebne inwestycje.

Nawet jednak skuteczne uruchomienie dobrze finansowanego programu „zielonych inwestycji” nie wystarczy. Z dwóch głównych powodów.

Po pierwsze, kiedy przywrócimy wzrost, będzie to… cóż… wzrost. Podobnie jak zielona rewolucja pozwoliła na 3-krotny wzrost populacji, wznosząc nasze problemy na znacznie poważniejszy poziom, tak zielony pakiet symulacyjny sam w sobie pozwoli jedynie urosnąć naszym funkcjom wykładniczym jeszcze bardziej.

Po drugie, zielone inwestycje będą przegrywać z najtańszą gospodarką rabunkową. Konieczna jest wycena eksternalizacji, szczególnie związanych z wykorzystywaniem paliw kopalnych, połączona przy okazji z mechanizmami wpływającymi na zmianę paradygmatów społecznych.

Potrzebujemy radykalnej zmiany kursu, a nie malowania barierek na Titanicu.

  1   2   3   4


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna