Francis Fukuyama Koniec człowieka Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej



Pobieranie 1.41 Mb.
Strona13/24
Data28.04.2016
Rozmiar1.41 Mb.
1   ...   9   10   11   12   13   14   15   16   ...   24

Można byłoby to uznać za potwierdzenie koncepcji błędu naturalistycznego i zakończyć na tym całą sprawę, gdyby nie to, że natura ludzka to o wiele więcej niż przemoc powodowana przez samce. Jej składnikami są też pragnienie zdobycia tego, co Adam Smith nazwał korzyścią, popęd do gromadzenia własności i przydatnych dóbr, jak również rozum i zdolność przewidywania oraz umiejętność racjonalnego długoterminowego szeregowania priorytetów. Kiedy dwie grupy ludzi ścierają się ze sobą, stają przed wyborem pomiędzy zaangażowaniem się w pełną przemocy walkę o dominację, która jest grą o sumie zerowej, lub w pokojowe związki handlu i wymiany, które przyniosą korzyści obydwu stronom. Z czasem zyski płynące z drugiej opcji (to, co Robert Wright nazwał niezerowością sumy220) skłoniły ludzi do łączenia swoich grup w coraz większe wspólnoty oparte na zaufaniu: od niewielkich grup krewnych poprzez plemiona i klany do państw, narodów, szerokich wspólnot etnicznych i językowych oraz tego, co Samuel Huntington nazywa kulturami - opartych na wspólnych wartościach wspólnot łączących wiele państw narodowych i setki milionów, jeżeli nie miliardy ludzi.

Na pograniczach tych coraz większych grup nadal często dochodzi do przemocy, uczynionej jeszcze bardziej zabójczą przez postęp techniki wojskowej. Istnieje jednak w historii pewien trend wynikający z najważniejszych ludzkich pragnień, skłonności oraz zachowań. W ciągu ostatnich stu tysięcy lat przemoc wśród ludzi została w dużym stopniu poddana kontroli i wypchnięta na peryferia coraz większych grup. Globalizacja - porządek światowy, w którym największe grupy ludzi nie rywalizują już o dominację, lecz handlują ze sobą w warunkach pokojowych - może być postrzegana jako logiczne uwieńczenie długiego szeregu decyzji ukierunkowanych na współzawodnictwo przynoszące zyski obydwu stronom.

Innymi słowy - przemoc może być naturalną skłonnością ludzi, lecz naturalna jest również tendencja do kontrolowania oraz kanalizowania tej przemocy Te ścierające się ze sobą naturalne skłonności nie mają równego statusu ani priorytetu; ludzie rozmyślający nad swoją sytuacją mogą zrozumieć potrzebę stworzenia zasad oraz instytucji ograniczających przemoc, promujących zaś inne, bardziej podstawowe, naturalne cele, takie jak pragnienie korzyści i posiadania własności.

Natura ludzka daje nam również wskazówki co do tego, jakie systemy polityczne nie mają szansy zadziałać. Prawidłowe zrozumienie współczesnej teorii ewolucyjnej dotyczącej doboru krewniaczego, czyli dostosowania łącznego, prowadzi na przykład do prognozy bankructwa i ostatecznej klęski komunizmu, ponieważ nie respektuje on naturalnych skłonności ludzi do preferowania swoich krewnych oraz własności prywatnej.

Karol Marks twierdził, że człowiek jest istotą gatunkową: ludzie ujawniają altruistyczne odczucia w stosunku do gatunku ludzkiego jako całości. Polityka oraz instytucje państw komunistycznych - zniesienie własności prywatnej, podporządkowanie rodziny jednopartyjnemu państwu oraz przywiązanie do idei powszechnej solidarności robotników - wywodziły się właśnie z tego przekonania.

W pewnym okresie teoretycy ewolucji, tacy jak V. C. Wynne-Edwards, postulowali istnienie altruizmu na poziomie gatunku, lecz nowoczesna teoria doboru krewniaczego neguje obecność silnych nacisków selekcyjnych na poziomie grupy221. Postuluje ona w zamian, że altruizm wynika przede wszystkim z występującej u jednostek potrzeby przekazania swoich genów następnym pokoleniom. Według tej teorii, ludzie zachowują się altruistycznie przede wszystkim wobec członków rodziny oraz krewnych - system polityczny nakazujący im spędzać soboty z dala od rodzin, pracując na rzecz „bohaterskiego ludu wietnamskiego”, spotka się z bardzo silnym oporem.

Przykład ten pokazuje powiązania między naturą ludzką a polityką: dobór krewniaczy wskazuje, że system polityczny, który respektuje prawa ludzi do dążenia do zaspokajania własnych interesów oraz przekładania działań na rzecz rodziny i bliskich przyjaciół nad działania na rzecz oddalonych o tysiące kilometrów nieznajomych ludzi, będzie stabilniejszy, sprawniejszy i łatwiej akceptowalny niż ten, który prawa te gwałci. Natura ludzka nie dyktuje nam jednej, konkretnej listy praw; w interakcji ze środowiskiem naturalnym oraz tym stworzonym przez technikę jest ona zarazem złożona i elastyczna. Nie jest jednak nieskończenie plastyczna, a nasze wspólne człowieczeństwo pozwala nam odrzucić takie porządki polityczne, jak na przykład tyrania, jako niesprawiedliwe. Prawa człowieka zgodne z powszechnymi i głęboko zakorzenionymi ludzkimi pragnieniami, ambicjami oraz zachowaniami będą pewniejszą podstawą porządku politycznego niż prawa, które się z nimi kłócą. Wyjaśnia to, dlaczego na początku XXI wieku na świecie jest mnóstwo kapitalistycznych demokracji liberalnych, bardzo mało zaś socjalistycznych dyktatur.

Nie można więc rozmawiać o prawach człowieka - a tym samym bardziej ogólnie o sprawiedliwości, polityce oraz moralności - bez pewnej koncepcji tego, czym tak naprawdę są ludzie jako gatunek. Nie jest to zaprzeczenie istnienia Historii w heglowsko-marksistowskim sensie222. Ludzie mogą kształtować swoje zachowanie, ponieważ są istotami posiadającymi kulturę, zdolnymi do zmieniania samych siebie. Historia przyniosła tak wielkie zmiany w ludzkiej percepcji i zachowaniu, że członek społeczności myśliwych i zbieraczy oraz członek współczesnego społeczeństwa informacyjnego wydają się pod wieloma względami należeć do różnych gatunków. Ewolucja ludzkich instytucji oraz kultur zmieniała również z czasem ludzkie postawy moralne. Natura nakłada jednak pewne ograniczenia na to, w jakim stopniu możemy sami siebie zmieniać. Ujmując to słowami Horacego: „Pędź widłami naturę: powraca wytrwale”. Kiedy spotkają się człowiek plemienny i człowiek ery Internetu, nadal będą w stanie siebie wzajemnie rozpoznać.

Jeżeli więc prawa człowieka opierają się na konkretnym pojęciu natury, czym jest to pojęcie? Czy można je zdefiniować w taki sposób, aby dało się to pogodzić ze wszystkim, co nauka do tej pory dowiedziała się o ludzkim zachowaniu? Aż do tego momentu nie przedstawiałem teorii natury ludzkiej, nie podałem nawet jej definicji. Jest wielu ludzi - szczególnie zajmujących się naukami społecznymi, lecz również i przyrodniczymi - którzy zaprzeczą, jakoby w ogóle istniało coś takiego jak natura ludzka. Musimy więc w następnym rozdziale przyjrzeć się temu, czym jest zachowanie typowe dla danego gatunku i czym mogłoby być takie zachowanie w przypadku naszego gatunku.

Rozdział 8

Natura ludzka
„Wedle przyrody” żyć chcecie? Och, wy szlachetni stoicy, jakież słów szalbierstwo! Pomyślcie sobie istotę, jaką jest przyroda, rozrzutną bez miary, obojętną bez miary, pozbawioną zamiarów i względów, próżną sprawiedliwości i zmiłowania, płodną i jałową i niepewną zarazem - pomyślcie sobie indyferencję samą jak potęgę - wedle tej indyferencji jakżebyście żyć mogli?
F. Nietzsche, Poza dobrem i złem, ustęp 9
Aż do tej chwili argumentowałem, że prawa człowieka powinny być oparte na naturze ludzkiej, nie definiując jednak, co rozumiem przez to pojęcie. Zważywszy na ścisłe związki między naturą ludzką, wartościami oraz polityką, nie jest niczym zaskakującym, że samo pojęcie natury ludzkiej już od kilkuset lat wzbudza wielkie kontrowersje. Większość tradycyjnych dyskusji dotyczyła bardzo starego pytania, gdzie znajduje się granica między naturą a wychowaniem. Spór ten przekształcił się pod koniec XX wieku w inną polemikę - szala przechyliła się znacząco w stronę argumentów za wychowaniem, wielu dyskutantów twierdziło wręcz, że zachowanie ludzi jest do tego stopnia plastyczne, że natura ludzka jest pojęciem bez znaczenia. Chociaż postęp poczyniony niedawno w naukach przyrodniczych czyni takie stanowisko coraz trudniejszym do obrony, nadal głoszone są poglądy negujące istnienie natury ludzkiej: zajmujący się problemami ochrony środowiska naukowiec Paul Ehrlich wyraził ostatnio nadzieję, że ludzie raz na zawsze zaprzestaną o niej mówić, ponieważ jest to pojęcie bez znaczenia223.

Przyjmę tutaj następującą definicję pojęcia natury ludzkiej: natura ludzka jest sumą zachowań oraz cech typowych dla gatunku ludzkiego, wynikających z czynników genetycznych, nie zaś środowiskowych.

Słowo typowy wymaga pewnego wyjaśnienia. Używam tego terminu w tym samym sensie, w jakim używają go etolodzy mówiąc o „zachowaniu typowym dla gatunku” (na przykład łączenie się w pary jest typowe dla różnych gatunków drozdów, lecz nie dla goryli czy orangutanów). Częstym nieporozumieniem związanym z „naturą” zwierzęcia jest przekonanie, że słowo to sugeruje zachowanie w pełni zdeterminowane genetycznie. W rzeczywistości wszelkie naturalne cechy wykazują duże zróżnicowanie w obrębie tego samego gatunku; w przeciwnym razie nie mogłyby zachodzić dobór naturalny ani przystosowanie ewolucyjne. Dotyczy to szczególnie istot takich jak ludzie, obdarzonych kulturą: ponieważ mogą się oni uczyć zachowań oraz modyfikować je, zróżnicowanie ich zachowań musi być większe i w większym stopniu odzwierciedla ono środowisko danej jednostki niż w przypadku zwierząt niezdolnych do uczenia się na drodze kulturowej. Oznacza to, że typowość jest pojęciem statystycznym - odnosi się do czegoś bliskiego medianie rozkładu zachowań czy cech.

Weźmy chociażby pod uwagę wzrost. Wśród ludzi istnieje oczywiście duże zróżnicowanie wzrostu: w obrębie każdej populacji wzrost wykazuje rozkład, który statystycy nazywają normalnym (krzywa w kształcie dzwonu). Gdybyśmy sporządzili wykres rozkładu wzrostu mężczyzn i kobiet w Stanach Zjednoczonych, wyglądałby on podobnie jak na rysunku 1 (przedstawiony wykres ma jedynie funkcję ilustracyjną).

Krzywe te wiele nam mówią. Po pierwsze, nie ma czegoś takiego jak „normalny” wzrost; rozkład wzrostu w populacji charakteryzuje się jednak medianą oraz wartością średnią224. Wyrażając się ściśle, nie istnieje coś takiego jak wzrost „typowy dla gatunku”, a jedynie rozkład wzrostu typowy dla gatunku; wszyscy wiemy, że istnieją zarówno karły, jak i olbrzymy. Nie istnieje również ścisła definicja karła ani olbrzyma; statystyk mógłby według swojego uznania założyć, że karłem jest osoba, której wzrost odbiega o dwa odchylenia standardowe lub więcej w dół od wartości średniej, olbrzymem zaś - osoba, której wzrost odbiega od niej w górę o taką samą wartość. Ani karły, ani olbrzymy nie lubią powyższych określeń, ponieważ niosą one ze sobą konotacje nienormalności i piętna, z etycznego punktu widzenia zaś nie ma powodu, by piętnować kogoś za jego wzrost. Nie oznacza to jednak, że stwierdzenia na temat typowego dla gatunku wzrostu w populacji ludzkiej nie mają sensu: mediana rozkładu wzrostu dla ludzi będzie inna od mediany rozkładu dla szympansów czy słoni, kształt krzywej dzwonowej, czyli wielkość wariancji, też może się różnić. Geny odgrywają rolę w określaniu mediany i kształtu krzywej, odpowiadają również za to, że mediany wzrostu mężczyzn i kobiet różnią się od siebie.

Interakcje między naturą i wychowaniem są jednak o wiele bardziej złożone. Mediany wzrostu dla różnych grup ludzi różnią się nie tylko ze względu na płeć, lecz również ze względu na rasę czy grupę etniczną. Wiele spośród tych różnic wynika z innego środowiska: mediana wzrostu Japończyków była w przeszłości znacznie niższa niż w przypadku Europejczyków, jednak po drugiej wojnie światowej wzrosła wskutek innej, lepszej diety. Ogólnie rzecz biorąc, wraz z rozwojem gospodarczym i lepszym pożywieniem mediana wzrostu poszła w górę na całym świecie. Jeżeli porównamy rozkłady wzrostu w typowym kraju europejskim w roku 1500 oraz w roku 2000, otrzymamy zestaw krzywych podobny do przedstawionego na rysunku 2.



Natura nie ustala więc jednej mediany ludzkiego wzrostu; mediany wzrostu również wykazują rozkład normalny - zależnie od diety, stanu zdrowia oraz innych czynników środowiskowych. Od średniowiecza nastąpił bardzo znaczący skok średniego wzrostu - jest to oczywiste dla każdego, kto zwiedzając muzeum, przyjrzał się zbrojom średniowiecznych rycerzy. Z drugiej jednak strony, istnieją genetyczne ograniczenia możliwego zróżnicowania: jeżeli pozbawi się populację (średnio) pewnej liczby kalorii, ludzie zaczną umierać z głodu, nie zaś stawać się coraz niżsi; z kolei zwiększanie liczby kalorii powyżej pewnej granicy spowoduje, że ludzie będą się stawać grubsi, nie zaś wyżsi Gest to, rzecz jasna, obecna sytuacja w większości krajów rozwiniętych). Przeciętna kobieta w Europie w roku 2000 była znacznie wyższa niż przeciętny mężczyzna w roku 1500; mężczyźni są jednak nadal wyżsi od kobiet. Konkretna mediana dla jakiejkolwiek populacji czy okresu historycznego zależy w dużej mierze od środowiska; jednak stopień zróżnicowania oraz średnie różnice między mężczyznami a kobietami są kwestiami genetycznymi, a więc uwarunkowanymi przez naturę.

Niektórych może uderzyć fakt, że taka statystyczna definicja natury ludzkiej różni się zarówno od potocznego rozumienia tego terminu, jak i od koncepcji natury ludzkiej stworzonej przez Arystotelesa i innych filozofów. Tak naprawdę, jest to jedynie precyzyjniejszy sposób użycia tego terminu. Kiedy widzimy kogoś przyjmującego łapówkę i potrząsamy głową, mówiąc: „w naturze ludzkiej leży zawodzenie zaufania innych”, lub kiedy Arystoteles twierdzi, jak czyni to w Etyce nikomachejskiej, że człowiek „jest z natury zwierzęciem politycznym”, nie implikuje to nigdy, że wszyscy ludzie biorą łapówki lub że wszyscy ludzie zajmują się polityką. Wszyscy znamy ludzi uczciwych, znamy też pustelników; stwierdzenia na temat natury ludzkiej są albo probabilistyczne (oparte na tym, co większość łudzi robi w większości przypadków), albo są warunkowymi stwierdzeniami o prawdopodobnych interakcjach między ludźmi a środowiskiem („Kiedy podsunie się im pokusę, większość ludzi weźmie łapówkę”).

Contra naturam

Krytycy tradycyjnej definicji pojęcia natury ludzkiej od lat wysuwają trzy rodzaje argumentów, aby udowodnić, że definicja ta jest błędna lub odnosi się do rzeczy nieistniejącej. Pierwszy argument wiąże się z twierdzeniem, że nie ma prawdziwie uniwersalnych cech ludzkich, które można wywieść z natury ludzkiej, te zaś, które istnieją, są trywialne (na przykład fakt, że wszystkie kultury wolą zdrowie od choroby).

David Hull, etyk, twierdzi, że wiele spośród cech, które uważamy za powszechne wśród ludzi i unikatowe dla naszego gatunku, nie spełnia żadnego z tych kryteriów. Dotyczy to nawet języka:
Język ludzki nie jest rozpowszechniony wśród wszystkich ludzi. Niektórzy ludzie ani nie używają, ani nie rozumieją niczego, co można byłoby określić jako język. W pewnym sensie tacy ludzie mogą nie być „naprawdę” ludźmi, lecz nadal należą do tego samego gatunku biologicznego co my. (...) Są potencjalnymi użytkownikami języka w tym sensie, że gdyby posiadali inny genotyp i zostali wystawieni na działanie odpowiedniego środowiska, byliby w stanie nabyć umiejętności językowych podobnych do posiadanych przez nas. Jednak takie same, sprzeczne z rzeczywistością, warunki można byłoby również odnieść do innych gatunków. W takim samym sensie szympansy są zdolne nauczyć się języka225.
Hull wskazuje następnie, że bardzo wiele cech gatunkowych nie wykazuje rozkładu normalnego, a zatem nie da się ich opisać w kategoriach jednej mediany czy odchylenia standardowego. Przykładem są tutaj grupy krwi: można mieć grupę krwi 0, A, B lub AB, ale nigdy nie ma się grupy pośredniej między 0 i A. Grupy krwi odpowiadają konkretnym allelom w ludzkim DNA, które mogą ulec ekspresji lub nie, podobnie jak przełączniki, które mogą być włączone lub wyłączone. Pewne grupy krwi mogą być bardziej lub mniej powszechne w danej populacji, lecz ponieważ nie tworzą one kontinuum (jak różne wartości wzrostu), nie ma sensu mówienie o typowej dla naszego gatunku grupie krwi. Inne cechy mają rozkład ciągły - na przykład kolor skóry waha się od jasnego do ciemnego, lecz skupia się on w różnych grupach rasowych dookoła szeregu szczytów lub wartości modalnych.

Taki argument przeciwko istnieniu uniwersalnych cech ludzkich jest błędny, opiera się bowiem na zbyt wąskiej definicji słowa uniwersalny. Prawdą jest, że nie można mówić o „uniwersalnej” grupie krwi lub medianie grupy krwi, ponieważ grupy te są tym, co statystycy nazywają zmiennymi kategorycznymi - cechami, które dzielą się na pewną liczbę nieuporządkowanych, wydzielonych kategorii. Nie ma też sensu mówienie o „typowym” kolorze skóry. Jednak wiele innych cech, takich jak wzrost czy siła, jak również charakterystyk psychologicznych, takich jak inteligencja, agresywność czy samoocena, tworzy kontinuum i wykazuje rozkład normalny, skupiony dookoła pojedynczego punktu będącego medianą dla danej populacji. Stopień zróżnicowania populacji w stosunku do tej mediany (znany jako odchylenie standardowe) jest w pewnym sensie miarą typowości mediany: im mniejsze odchylenie standardowe, tym bardziej typowa jest mediana.

W ten sposób trzeba rozumieć pojęcie „uniwersalnych cech ludzkich”. Aby była uważana za uniwersalną, dana cecha nie musi charakteryzować się zróżnicowaniem (odchyleniem standardowym) równym zeru, ponieważ takich cech prawie nie ma226. Istnieją niewątpliwie zmutowane kangurzyce, które rodzą się bez torby, oraz byki z trzema rogami. Powyższe fakty nie czynią jednak bezsensownym stwierdzenia, że torby są konstytutywną cechą „kangurowatości”, czy że byki są stworzeniami, które zazwyczaj mają parę rogów227. Aby cecha była uważana za uniwersalną, musi ona posiadać pojedynczą medianę lub wartość modalną oraz stosunkowo niewielkie odchylenie standardowe - podobnie jak krzywa I na rysunku 3.

Drugi z zarzutów wobec koncepcji natury ludzkiej wysuwał wielokrotnie na przestrzeni lat genetyk Richard Lewontin228 - twierdzi on, że genotyp organizmu (jego DNA) nie determinuje w pełni jego fenotypu (stworzenia, które na podstawie tego DNA się rozwija). Nawet nasz wygląd fizyczny, nie wspominając już o naszym stanie umysłowym i zachowaniu, kształtowany jest w większym stopniu przez środowisko niż przez dziedziczność. Geny wchodzą w interakcję z otoczeniem na prawie każdym etapie rozwoju organizmu, w związku z czym decydują o jego cechach w dużo mniejszym stopniu, niż zazwyczaj twierdzą zwolennicy pojęcia natury ludzkiej.



Przykład tego widzieliśmy już w przypadku mediany wzrostu, którą częściowo warunkuje natura, lecz również dieta oraz inne czynniki środowiskowe. Lewontin ilustruje swoje argumenty wieloma innymi przykładami. Nawet wyhodowane identyczne genetycznie myszy - wskazuje - różnie reagują na obecność trucizny w środowisku, odciski palców bliźniąt jednojajowych zaś nigdy nie są takie same229. Istnieje gatunek rośliny górskiej, której zewnętrzny wygląd całkowicie się zmienia wraz z wysokością, na której ona rośnie. Jest znanym faktem, że dwoje dzieci dziedziczących te same geny będzie miało różne cechy fizyczne i umysłowe, jeżeli zachowanie matki w czasie gdy każde z tych dzieci rozwija się w jej macicy będzie inne - wpływ na to może mieć picie przez nią alkoholu, zażywanie narkotyków, dieta itp. Tak więc interakcje jednostki ze środowiskiem zaczynają się jeszcze przed urodzeniem - zgodnie z tym argumentem, cechy, które przypisujemy naturze, są wynikiem złożonych interakcji między naturą a środowiskiem.

Powrót w takiej formie sporu o wpływ natury i wychowania można zilustrować, rysując krzywe rozkładu statystycznego o różnych kształtach. Na przykład, stroma krzywa I na rysunku 3 może być hipotetycznym rozkładem ilorazu inteligencji w populacji przy (nierealistycznym) założeniu, że wszystkie jednostki żyją w środowisku identycznym z punktu widzenia takich czynników wpływających na iloraz inteligencji, jak odżywianie się, edukacja itd. Krzywa ta reprezentuje naturalne (genetyczne) zróżnicowanie. Rzeczywisty rozkład ilorazu inteligencji w każdej populacji będzie bez wątpienia bardziej podobny do krzywej II, co odzwierciedla fakt, że niektóre jednostki są poszkodowane, niektóre zaś uprzywilejowane przez społeczeństwo w sposób mający wpływ na inteligencję. Krzywa ta jest niższa, bardziej płaska, więcej jednostek jest tutaj znacznie oddalonych od mediany. Im większa różnica kształtu między tymi dwiema krzywymi, tym większy wpływ środowiska w stosunku do dziedziczności.

Argumenty Lewontina są słuszne, lecz nie podważają one sensowności pojęcia natury ludzkiej. Jak już wskazano w dyskusji o wzroście, środowisko może zmienić medianę wzrostu, lecz nie może przesunąć wzrostu ludzkiego poza pewne granice, nie może też uczynić kobiet (średnio) wyższymi od mężczyzn. Te parametry wciąż ustala natura. Co więcej, bardzo często istnieje liniowy związek między środowiskiem, genotypem i fenotypem, powodujący, że jeżeli zróżnicowanie genetyczne ma rozkład normalny, zróżnicowanie fenotypów będzie również wykazywać taki rozkład. Znaczy to, że im lepsza nasza dieta, tym jesteśmy wyżsi (w obrębie granic zakreślonych przez przynależność gatunkową); mediany rozkładu wzrostu są jednak nadal pojedynczymi punktami, mimo że wzrost podlega wpływom środowiskowym. Większość cech ludzkich nie przypomina rośliny górskiej, której wygląd całkowicie zmienia się wraz z wysokością. Dzieciom nie rosną futra w zimnym klimacie ani skrzela nad morzem.

Ważną kwestią nie jest więc to, czy środowisko wpływa na zachowania i cechy typowe dla gatunku ludzkiego, lecz jak silny jest to wpływ. W rozdziale 2 wspomniano o zawartym w The Bell Curve stwierdzeniu Murraya oraz Herrnsteina, że aż 70 procent wariancji ilorazu inteligencji wynika z genów, nie zaś ze środowiska. Lewontin i jego zwolennicy twierdzą, że w rzeczywistości wskaźnik ten jest znacznie niższy, do tego stopnia, że czynniki dziedziczne grają ich zdaniem bardzo niewielką rolę w określaniu ilorazu inteligencji230. Jest to kwestia empiryczna i wydaje się, że Lewontin nie ma racji; psycholodzy, opierając się na badaniach bliźniąt, są zgodni w swoich opiniach: chociaż stopień, w jakim inteligencję warunkują geny, jest niższy od podanego w szacunkach Murraya i Herrnsteina, wynosi on nadal 40-50 procent.

Stopień dziedziczności cech i zachowań jest bardzo różny - preferencje muzyczne są niemal całkowicie kształtowane przez środowisko, które nie ma z kolei niemal żadnego wpływu na choroby genetyczne, takie jak pląsawica Huntingtona. Znajomość stopnia, w jakim dana cecha jest dziedziczna, jest bardzo ważna w przypadku tak kluczowej cechy, jak iloraz inteligencji: jednostki znajdujące się w obszarze powyżej krzywej I, lecz poniżej krzywej II znalazły się tam nie wskutek oddziaływania natury, lecz środowiska. Jeżeli obszar ten jest duży, istnieje duża nadzieja na przesunięcie mediany rozkładu inteligencji w okolice mediany rozkładu opisanego krzywą III, dzięki połączeniu właściwego żywienia, edukacji oraz polityki społecznej.

O ile argumenty Lewontina o tym, że genotyp nie determinuje fenotypu, odnoszą się do wszystkich gatunków, o tyle trzeci zarzut wobec pojęcia natury typowej dla danego gatunku dotyczy niemal wyłącznie ludzi231. Ludzie są mianowicie istotami posiadającymi kulturę, które mogą modyfikować swoje zachowanie wskutek uczenia się, a następnie przekazywać swoją wiedzę następnym pokoleniom drogą pozagenetyczną232. Oznacza to, że zróżnicowanie ludzkich zachowań jest o wiele większe niż w przypadku właściwie każdego innego gatunku: ludzki model rodziny to zarówno rozbudowany klan czy ród, jak i samotna matka z dzieckiem; w przypadku goryli czy drozdów taka gama możliwości nie istnieje. Według Paula Ehrlicha, krytyka pojęcia natury ludzkiej, naszą naturą jest nieposiadanie wspólnej natury. Twierdzi on, że „obywatele starych demokracji charakteryzują się inną naturą niż ci, którzy przyzwyczaili się do życia w dyktaturze”, w innym zaś miejscu pisze, że „natura wielu Japończyków uległa wyraźnej zmianie w wyniku porażki oraz ujawnienia japońskich zbrodni wojennych”233. Przypomina to pamiętne zdanie z jednej z powieści Virginii Woolf: „w grudniu 1910 roku lub około tego czasu ludzki charakter uległ zmianie”.

1   ...   9   10   11   12   13   14   15   16   ...   24


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna