Francis Fukuyama Koniec człowieka Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej



Pobieranie 1.41 Mb.
Strona14/24
Data28.04.2016
Rozmiar1.41 Mb.
1   ...   10   11   12   13   14   15   16   17   ...   24

Ehrlich po prostu ponownie prezentuje skrajną wersję konstrukcjonistycznego oglądu ludzkich zachowań, popularnego pięćdziesiąt lat temu, lecz stopniowo podważonego przez badania przeprowadzone w ostatnich dziesięcioleciach. Prawdą jest, że artykuły w prasie popularnej o „genach wszystkiego” - od raka piersi po agresję - wpoiły wielu ludziom błędne przekonanie o biologicznym determinizmie, i potrzebne jest przypominanie, iż kultura i uwarunkowania społeczne wciąż odgrywają ważną rolę w naszym życiu. Jednak odkrycie, że iloraz inteligencji jest dziedziczny w 40 do 50 procentach, daje nam oszacowanie wpływu kultury na inteligencję i sugeruje, iż nawet po wzięciu pod uwagę tego wpływu duża część ilorazu inteligencji jest uwarunkowana genetycznie.

Argument, że natura ludzka nie istnieje, ponieważ ludzie są istotami posiadającymi kulturę i zdolnymi do nauki, jest całkowicie chybiony, ponieważ atakuje stanowisko, którego nikt nie broni. Żaden z poważnych teoretyków natury ludzkiej nigdy nie zaprzeczał temu, że ludzie posiadają kulturę i mogą w swoim życiu posiłkować się nauką, wykształceniem oraz stworzonymi przez siebie instytucjami. Arystoteles twierdził, że natura ludzka nie prowadzi nas automatycznie do dorosłości w sposób podobny do tego, w jaki żołądź wyrasta na rozłożysty dąb. Rozwój człowieka zależy od cnót, które ludzie muszą świadomie nabywać: „Więc cnoty nie stają się udziałem naszym ani dzięki naturze, ani wbrew naturze, lecz z natury jesteśmy tylko zdolni do ich nabywania, a rozwijamy je w sobie dzięki przyzwyczajeniu”234. Tej różnorodności indywidualnego rozwoju odpowiada różnorodność zasad sprawiedliwości.” mimo że istnieje coś takiego jak sprawiedliwość przyrodzona, „wszelka sprawiedliwość jest zmienna”235. Doskonalenie zasad sprawiedliwości wymagało założenia miast i stworzenia dla tych miast praw, które odpowiadałyby istniejącym warunkom236. Arystoteles zauważa, że „prawa ręka jest z natury silniejsza niż lewa, każdy człowiek może jednak uczynić siebie oburęcznym”: kultura uzupełnia i może przezwyciężyć naturę. W arystotelizmie jest więc wiele miejsca na to, co nazywamy dzisiaj różnorodnością kulturalną oraz ewolucją historyczną.

Zarówno Platon, jak i Arystoteles uważali, że rozum jest czymś więcej niż zestawem zdolności poznawczych danych nam w chwili narodzin. Był on dla nich raczej rodzajem niekończącego się dążenia do wiedzy i mądrości, które w młodości trzeba kultywować poprzez edukację, w późniejszym zaś życiu przez gromadzenie doświadczeń. Rozum ludzki nie dyktuje nam jednego rodzaju instytucji czy najlepszej drogi życiowej w sposób nazwany później przez Kanta apriorycznym (na podobieństwo dowodu matematycznego). Pozwala on jednak ludziom oddawać się filozoficznym rozmyślaniom nad naturą sprawiedliwości lub najlepszą drogą życiową na podstawie ich niezmiennej natury oraz zmieniającego się środowiska. Otwarty charakter ludzkiego dążenia do wiedzy jest w pełni zgodny z pojęciem natury ludzkiej - dla starożytnych filozofów politycznych stanowił on właśnie krytyczny składnik tego, co uważali za naturę ludzką.

Czym więc jest natura ludzka?

Nauki przyrodnicze bardzo zwiększyły nasz zasób empirycznej wiedzy o zachowaniu i naturze ludzkiej, warto więc ponownie przyjrzeć się niektórym klasycznym koncepcjom tej ostatniej. Pozwoli nam to zorientować się, które z nich wytrzymują konfrontację z nowymi faktami, które zaś są najprawdopodobniej błędne lub wymagają modyfikacji w świetle obecnego stanu wiedzy. Próbowało to już uczynić wielu naukowców, w tym Roger Masters237, Michael Ruse i Edward O. Wilson238, jak również Larry Arnhart239. Książka Arnharta Darwinian Natural Right („Darwinowskie prawo naturalne”) ma na celu wykazanie, że teoria Darwina nie podważa słuszności Arystotelesowskiego systemu etycznego, wyniki zaś współczesnych badań biologicznych prowadzonych na gruncie tej teorii świadczą o słuszności wielu stwierdzeń Arystotelesa na temat moralności naturalnej240. Arnhart wylicza dwadzieścia naturalnych pragnień będących uniwersalnymi cechami przynależnymi naturze ludzkiej241.

Takie wyliczenia często budzą kontrowersje, ponieważ są zazwyczaj albo zbyt krótkie i ogólne, albo nadmiernie szczegółowe i brakuje im uniwersalności. Dla naszych obecnych celów ważniejsza jednak od kompletnej definicji jest próba znalezienia tych cech, które są wyjątkowe dla naszego gatunku, są one bowiem kluczowe dla pojęcia godności ludzkiej. Możemy zacząć od poznania - cechy gatunkowej, z której jesteśmy niezmiernie dumni.

Tabula rasa wypełniona

Zdobyta przez nas w ostatnich latach wiedza o naturze ludzkiej dotyczy w dużej mierze typowych dla naszego gatunku sposobów percepcji, nauki oraz rozwoju intelektualnego. Ludzie dysponują własnym sposobem poznania, innym od tego, którym posługują się małpy człekokształtne i delfiny, sposobem pozwalającym (choć nie bez ograniczeń) gromadzić wszelkie rodzaje wiedzy.

Oczywistym przykładem jest tutaj język. Istniejące ludzkie języki są produktami konwencji, jedną zaś z największych przepaści dzielących grupy ludzkie jest wzajemna niezrozumiałość różnych języków. Z drugiej strony, zdolność uczenia się języków jest uniwersalna i wynika z pewnych biologicznych cech mózgu ludzkiego. W 1959 roku Noam Chomsky zasugerował istnienie „struktur głębokich” leżących u podstaw składni wszelkich języków242; powszechnie uznawana jest obecnie słuszność koncepcji mówiącej, że owe struktury głębokie są wrodzonymi, genetycznie zaprogramowanymi aspektami rozwoju naszego mózgu243. To geny, nie zaś kultura, powodują, że w pierwszym roku rozwoju dziecka pojawia się zdolność do nauki języków, która następnie zmniejsza się wraz ze zbliżaniem się okresu dorastania.

Pogląd, że istnieją wrodzone formy ludzkiego poznania, został w ostatnich latach wsparty olbrzymią liczbą dowodów empirycznych, spotkał się jednak również z silnym oporem. Powodem tego oporu, szczególnie w świecie anglosaskim, był nieustający wpływ Johna Locke’a oraz szkoły empiryzmu brytyjskiego, którą stworzył. Locke rozpoczyna swoje Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego stwierdzeniem, że w umyśle ludzkim nie istnieją żadne wrodzone idee, w szczególności zaś idee moralne. To właśnie słynna tabula rasa Locke’a: mózg jest rodzajem uniwersalnego komputera, który jest w stanie przyjąć i przetworzyć wrażenia zmysłowe, jednak w chwili narodzin jego banki pamięci są puste.



Tabula rasa była bardzo atrakcyjną koncepcją jeszcze w połowie XX wieku, kiedy podjęła ją behawiorystyczna szkoła Johna Watsona oraz B. F. Skinnera. Skinner zaproponował jeszcze radykalniejszą wersję tej koncepcji - uważał, że nie istnieją sposoby uczenia się specyficzne dla gatunków: gołębie na przykład można skłonić do rozpoznawania swojej postaci w lustrze tymi samymi metodami co małpy człekokształtne oraz ludzi, stosując odpowiednie nagrody oraz kary244. Współczesna antropologia kulturowa również przyjmuje założenie o „czystej karcie”; antropolodzy twierdzą, między innymi, że pojęcia czasu oraz barwy są konstruktami społecznymi, które nie są obecne w każdej kulturze245. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat w antropologii oraz w spokrewnionej z nią dziedzinie studiów kulturowych kładziono silny nacisk na szukanie niezwykłych, dziwnych lub niespodziewanych praktyk kulturowych, postępując zgodnie z zasadą Locke’a, że wystarczy jeden wyjątek od ogólnej zasady, aby zasadę tę podważyć.

Obecnie koncepcja „czystej karty” leży w gruzach. Badania z zakresu nauki o zdolnościach poznawczych mózgu oraz psychologii zastąpiły „czystą kartę” obrazem mózgu jako modularnego organu wypełnionego doskonale dostosowanymi do swoich zadań strukturami poznawczymi, z których większość występuje wyłącznie u ludzi. Posiadamy, jak się okazuje, wrodzone idee lub, mówiąc precyzyjniej, wrodzone typowe dla naszego gatunku formy poznania oraz typowe dla naszego gatunku reakcje emocjonalne na poznanie.

Kłopot z poglądami Locke’a na wrodzone idee wynika po części z ich definicji: twierdzi on, że nie może istnieć nic wrodzonego ani uniwersalnego, co nie byłoby wspólne dla wszystkich jednostek w obrębie populacji. Używając języka statystyki podobnie jak na początku tego rozdziału, możemy streścić postulat Locke’a w następujący sposób: naturalna lub wrodzona cecha nie może wykazywać żadnego zróżnicowania - standardowe odchylenie musi wynosić zero. Jak jednak spostrzegliśmy, nic w naturze nie jest takie: nawet para jednojajowych bliźniąt z identycznymi genotypami wykazuje pewne zróżnicowanie w swoich fenotypach ze względu na nieco odmienne warunki w macicy matki.

Argument Locke’a przeciwko istnieniu uniwersaliów moralnych ma podobną słabość - żądanie braku jakiegokolwiek ich zróżnicowania246. Twierdzi on, że Złota Reguła (zasada wzajemności), podstawowy nakaz obowiązujący chrześcijan oraz wyznawców innych religii, nie jest przestrzegana przez wszystkich ludzi, w praktyce zaś wielu łamie ją247. Locke zauważa, że nawet miłość rodziców do dzieci i vice versa nie zapobiega takim zbrodniom, jak dzieciobójstwo czy celowe uśmiercanie starzejących się rodziców248. Dzieciobójstwo, jak pisze, było praktykowane bez wyrzutów sumienia wśród ludów Mingrelii, Greków, Rzymian oraz innych społeczności.

Jednak choć językowe sformułowania Złotej Zasady mogą różnić się w poszczególnych kulturach, nie istnieją kultury, które nie uznawałyby zasady wzajemności na żadnym poziomie, prawie wszystkie zaś czynią z niej podstawowy składnik moralnych zachowań. Można znaleźć silne argumenty świadczące o tym, że nie jest to jedynie wynik wyuczenia pewnych zachowań. Badania biologa Roberta Triversa pokazały, że różne formy wzajemności ujawniają się nie tylko w społecznościach ludzkich, lecz widoczne są również w zachowaniu wielu gatunków zwierząt, co wskazuje na genetyczne uwarunkowanie tej zasady249. Podobnie teoria doboru krewniaczego wyjaśnia pojawienie się miłości rodzicielskiej w toku ewolucji.

W ostatnich latach przeprowadzono wiele studiów etologicznych poświęconych dzieciobójstwu; wykazały one, że jest ono często spotykane w świecie zwierząt, jak również w wielu kulturach ludzkich250. Nie jest to jednak dowód na słuszność stwierdzeń Locke’a, ponieważ im bliżej przyglądamy się samemu zjawisku dzieciobójstwa, tym oczywistsze staje się, że jest ono motywowane wyjątkowymi okolicznościami, co pozwala wyjaśnić porażkę zazwyczaj silnego instynktu opieki nad potomstwem251. Okolicznością taką może być pragnienie ojczyma czy nowego partnera matki, aby wyeliminować potomstwo rywala, depresja, choroba czy skrajna nędza matki, preferencje kulturowe faworyzujące męskie potomstwo lub w końcu chorowite czy zdeformowane dziecko. Trudno jest znaleźć społeczności, w których dzieciobójstwo praktykowane jest poza samym dnem hierarchii społecznej - tam, gdzie rodziny dysponują środkami, by wychować dzieci, dominuje instynkt opiekuńczy. W przeciwieństwie do tego, co mówi Locke, nawet jeżeli dochodzi do dzieciobójstwa, rzadko dzieje się to „bez wyrzutów sumienia”252. Dzieciobójstwo jest więc w szerszym sensie podobne do morderstwa: dochodzi doń powszechnie, lecz jest również powszechnie potępiane i powstrzymywane.

Istnieje, innymi słowy, naturalny ludzki zmysł moralny, wykształcony z czasem w wyniku potrzeb istot człekokształtnych, które miały stać się gatunkiem silnie uspołecznionym. Jeżeli chodzi o „czystą kartę”, Locke ma rację w tym wąskim sensie, że nie rodzimy się z uformowanymi już abstrakcyjnymi ideami dotyczącymi moralności. Istnieją jednak wrodzone ludzkie reakcje emocjonalne, które w stosunkowo jednolity sposób kształtują idee moralne całego gatunku. Idee te są z kolei częścią tego, co Kant nazwał transcendentalną jednością apercepcji - czyli ludzkiego sposobu postrzegania rzeczywistości, który porządkuje nasze spostrzeżenia oraz nadaje im sens. Kant uważał, że przestrzeń i czas są jedynymi koniecznymi strukturami ludzkiej apercepcji, jesteśmy jednak w stanie dodać do tej listy wiele innych struktur. Widzimy barwy, reagujemy na zapachy, rozpoznajemy wyraz twarzy, rozbieramy wypowiedzi językowe, szukając w nich fałszu, unikamy niebezpieczeństw, okazujemy wzajemność, szukamy zemsty, czujemy zakłopotanie, opiekujemy się naszymi dziećmi oraz rodzicami, czujemy odrazę do kazirodztwa i kanibalizmu, przypisujemy zdarzeniom związki przyczynowe oraz robimy wiele innych rzeczy, ponieważ ewolucja zaprogramowała ludzki umysł tak, aby działał w sposób typowy dla naszego gatunku. Podobnie jak w przypadku języka musimy uczyć się tych umiejętności poprzez interakcje z otoczeniem, jednak zdolność ich rozwijania oraz sposoby, na jakie mogą się one rozwijać, istnieją już w momencie narodzin.

Gatunek ludzki a prawa zwierząt

Związek między prawami a zachowaniami typowymi dla gatunku staje się oczywisty, kiedy zajmujemy się problemem praw zwierząt. Istnieje obecnie na świecie bardzo silny ruch obrony praw zwierząt, który ma na celu polepszenie losu małp, kurcząt, norek, świń, krów oraz innych zwierząt, które szlachtujemy na których przeprowadzamy eksperymenty, które jemy, nosimy na sobie, zamieniamy w tapicerkę i ogólnie traktujemy instrumentalnie. Radykalny odłam tego ruchu posuwa się czasem do przemocy, wysadzając w powietrze medyczne laboratoria badawcze i fermy kurze. Bioetyk Peter Singer zrobił karierę, promując prawa zwierząt i krytykując to, co nazywa rasizmem gatunkowym uprawianym przez ludzi - niesprawiedliwe uprzywilejowanie naszego gatunku w stosunku do innych253. Wszystko to prowadzi nas do pytania zadanego przez Jamesa Watsona na początku rozdziału 7 - co daje prawa salamandrze?

Najprostsza i najbardziej bezpośrednia odpowiedź na to pytanie, odnosząca się być może nie do salamander, lecz z pewnością do stworzeń o bardziej rozwiniętych układach nerwowych, brzmi: to, że mogą one odczuwać ból i cierpieć254. Jest to etyczna prawda, o której zaświadczyć może każdy właściciel zwierzęcia; ruch obrony praw zwierząt jest, co zrozumiałe, w dużej mierze napędzany właśnie pragnieniem złagodzenia cierpień zwierząt. Nasza większa wrażliwość w tej kwestii wynika częściowo z ogólnego rozpowszechnienia się na świecie zasady równości, lecz także z większego nagromadzenia empirycznej wiedzy o zwierzętach.

Duża część badań w dziedzinie etologii przeprowadzonych w ostatnich dekadach przyczyniła się do zatarcia wyraźnej linii, która, jak niegdyś twierdzono, oddziela ludzi od reszty świata zwierzęcego. Karol Darwin dał teoretyczne podstawy stwierdzeniu, że człowiek wywodzi się od małp człekokształtnych, oraz wskazał, że wszystkie gatunki podlegają procesowi ciągłych zmian. Wiele atrybutów przypisywanych kiedyś wyłącznie człowiekowi - włączając w to język, kulturę, rozum, świadomość i tym podobne - uważanych jest obecnie za charakterystyczne dla wielu gatunków zwierząt255.

Prymatolog Frans de Waal wskazuje na przykład, że kultura - czyli zdolność przekazywania wyuczonych zachowań z pokolenia na pokolenie drogą pozagenetyczną - nie jest wyłącznie ludzką zdobyczą. Przytacza on słynny przykład zamieszkujących małą wysepkę w Japonii makaków, które myją ziemniaki256. W latach pięćdziesiątych grupa japońskich prymatologów zaobserwowała, że jeden z makaków (można powiedzieć - Albert Einstein wśród małp) ma zwyczaj mycia ziemniaków w miejscowym strumieniu. Ten sam osobnik odkrył potem, że można oddzielić ziarna jęczmienia od piasku, wrzucając je do wody. Żadne z tych zachowań nie było zaprogramowane genetycznie; ani ziemniaki, ani jęczmień nie były częścią tradycyjnej diety makaków, nikt nie zaobserwował też takich zachowań wcześniej. A jednak zarówno mycie ziemniaków, jak i oddzielanie ziaren jęczmienia zaobserwowano wśród innych makaków mieszkających na tej wyspie wiele lat później, długi czas po tym, jak pierwsza małpa, która odkryła te techniki, zeszła z tego świata - wskazuje to, że nauczyła ona ich stosowania swoich towarzyszy, ci zaś z kolei przekazali wiedzę swoim młodym.

Szympansy są bliższe ludziom niż makaki. Używają one języka złożonego z chrząknięć i pohukiwań, w niewoli nauczono je zaś rozumienia oraz używania ograniczonej liczby słów z języka ludzi. W swojej książce Chimpanzee Politics („Szympansia polityka”) de Waal opisuje machinacje grupy szympansów usiłujących uzyskać pozycję samca alfa w kolonii żyjącej w niewoli w Holandii. Wchodzą one w sojusze, zdradzają się wzajemnie, proszą, błagają oraz przypochlebiają się w sposób, który natychmiast rozpoznałby Machiavelli. Szympansy wydają się również posiadać poczucie humoru - oto jak de Waal opisuje to w książce The Ape and the Sushi Master („Małpa oraz kucharz sushi”):
Kiedy do stacji terenowej Centrum Badań nad Naczelnymi im. Yerkesa w pobliżu Atlanty, gdzie pracuję, przybywają goście, zazwyczaj odwiedzają oni moje szympansy. Nasza ulubiona psotnica, szympansica imieniem Georgia, często biegnie przed ich przybyciem do poidła i nabiera wody do ust (...). Jeżeli jest to konieczne, Georgia potrafi czekać kilka minut z zaciśniętymi wargami aż do momentu, kiedy goście podejdą bliżej. Potem krzyczy, śmieje się, skacze, czasem aż tarza się po ziemi, kiedy uda jej się ich oblać wodą.
(...) Kiedyś znalazłem się w podobnej sytuacji. Georgia nabrała wody z poidła i skradała się w moją stronę. Spojrzałem jej prosto w oczy i wymierzyłem w nią palec, ostrzegając ją po holendersku: „Widziałem, co robisz!”. Natychmiast cofnęła się, wypuściła trochę wody z ust i połknęła resztę. Nie twierdzę oczywiście, że rozumie holenderski, lecz musiała wyczuć, że wiem, co chce zrobić, i nie będę łatwym celem257.
Jak widać, Georgia nie tylko umiała płatać figle, lecz była również zakłopotana, kiedy ją przyłapano.

Przykłady takie jak powyższy często przytacza się nie tylko po to, by wspierać ideę praw zwierząt, lecz również aby podważyć ludzkie twierdzenia o wyjątkowości i szczególnej pozycji naszego gatunku. Niektórzy naukowcy z upodobaniem demolują tradycyjne stwierdzenia o ludzkiej godności, szczególnie gdy wywodzą się one z religii. Jak pokażę w następnym rozdziale, idea ludzkiej godności jest wciąż ważna, lecz faktem jest, że dzielimy ze zwierzętami wiele kluczowych cech. Ludzie zawsze odwołują się z sentymentem do swojego „wspólnego człowieczeństwa”, lecz tak naprawdę w wielu przypadkach odwołują się do wspólnoty zwierząt. Słonie na przykład wydają się opłakiwać utratę potomstwa i są bardzo zaniepokojone, kiedy odkrywają szczątki martwego pobratymca. Nie trzeba zbytnio wysilać wyobraźni, by stwierdzić, że człowiek w żałobie po utracie krewnego lub czujący przestrach na widok zwłok ma coś wspólnego ze słoniem (być może dlatego paradoksalnie nazywamy organizacje ochrony zwierząt „humanitarnymi”).

Jeżeli jednak zwierzęta mają „prawo” nie cierpieć bez potrzeby, natura oraz granice tego prawa zależą całkowicie od empirycznej obserwacji tego, co jest typowe dla ich gatunku - czyli od konkretnych stwierdzeń o ich naturze. O ile mi wiadomo, nawet najbardziej radykalni aktywiści ruchu obrony praw zwierząt nigdy nie walczyli o prawa wirusa HIV czy bakterii Escherichia coli, choć codziennie niszczymy miliardy tych organizmów. Nie przypisujemy tym organizmom żywym żadnych praw, ponieważ nie posiadają one układu nerwowego, nie mogą więc cierpieć lub być świadome swojej sytuacji. Skłaniamy się ku przyznaniu istotom świadomym większych praw, ponieważ, podobnie jak ludzie, mogą one przewidywać cierpienie, bać się czy żywić nadzieję. Rozróżnienie tego typu może ułatwić odróżnienie praw salamandry od tych przysługujących waszemu Azorowi - ku wielkiej uldze ludzi takich jak James Watson.

Jednak nawet jeżeli zaakceptujemy fakt, że zwierzęta mają prawo nie cierpieć bez potrzeby, istnieje cała grupa praw, których nie mogą one posiadać, ponieważ nie są ludźmi. Nawet nie rozważamy przyznania na przykład czynnego prawa wyborczego istotom, które są jako grupa niezdolne do nauki ludzkiego języka. Szympansy mogą porozumiewać się w języku typowym dla swojego gatunku, mogą też po długiej nauce opanować bardzo ograniczony zasób słów ludzkich, nie są jednak w stanie opanować ludzkiego języka i nie posiadają, mówiąc ogólniej, ludzkich zdolności umysłowych. To, że również niektórzy ludzie nie są w stanie opanować języka, podkreśla jego znaczenie z punktu widzenia praw politycznych: dzieci nie mają prawa głosu, ponieważ nie mają jako grupa zdolności umysłowych typowej osoby dorosłej. We wszystkich tych przypadkach gatunkowe różnice między człowiekiem a innymi zwierzętami powodują olbrzymie różnice w naszym postrzeganiu ich statusu moralnego258.

Ludzie czarnoskórzy oraz kobiety również nie posiadali kiedyś w Stanach Zjednoczonych czynnego prawa wyborczego, ponieważ twierdzono, że grupy te nie mają wystarczających zdolności umysłowych, aby prawidłowo posłużyć się tym prawem. Zarówno czarnoskórzy, jak i kobiety mogą dzisiaj głosować, szympansy zaś i dzieci nie - dzieje się tak ze względu na naszą empiryczną wiedzę o zdolnościach umysłowych oraz językowych każdej z powyższych grup. Przynależność do jednej z tych grup nie gwarantuje tego, że indywidualne cechy jednostki będą zbliżone do mediany dla danej grupy (znam mnóstwo dzieci, które głosowałyby mądrzej niż ich rodzice), lecz do praktycznych celów taki wskaźnik zdolności wystarcza.

To, co obrońca praw zwierząt pokroju Singera nazywa rasizmem gatunkowym, nie musi więc być bezmyślnym i wyrachowanym uprzedzeniem ze strony ludzi, jest zaś poglądem na temat godności ludzkiej, którego można bronić na podstawie empirycznie ugruntowanego stwierdzenia o specyfice rodzaju ludzkiego. Rozpoczęliśmy omawianie tego tematu od dyskusji o ludzkim poznaniu. Jeżeli mamy jednak znaleźć źródło tego wysokiego statusu moralnego ludzi, stawiającego nas ponad całą resztą królestwa zwierząt, a jednocześnie czyniącego nas wzajemnie równymi jako istoty ludzkie, musimy dowiedzieć się więcej o tym podzbiorze ludzkich cech, który nie tylko jest typowy dla naszego gatunku, lecz unikatowy wśród innych zwierząt. Dopiero wówczas zrozumiemy, co wymaga największej ochrony przed przyszłymi osiągnięciami biotechnologii.

Rozdział 9

Godność ludzka


Czy jest więc możliwe wyobrażenie sobie nowej Filozofii Natury, wiedząc jednocześnie, że „przedmiot naturalny” stworzony na drodze analizy i abstrakcji nie jest rzeczywistością, lecz jedynie jej oglądem, i ciągle korygując abstrakcję? Nie wiem do końca, czego naprawdę żądam. (...) Odrodzona nauka, o której myślę, nie uczyniłaby nawet minerałom czy warzywom tego, czego uczynieniem nowoczesna nauka zagraża człowiekowi. Wyjaśniając, nie zbywałaby. Mówiąc o częściach, pamiętałaby o całości. (...) Analogia między ludzkim tao a zwierzęcymi instynktami oznaczałaby dla niej nowe światło rzucone na Instynkt, rzecz nieznaną, przez znaną nam dobrze rzeczywistość sumienia, nie zaś redukcję sumienia do kategorii Instynktu. Jej badacze nie szafowaliby słowami tylko i jedynie. Jednym słowem, podbiłaby ona Naturę, nie poddając się jej podbojowi, i nabyłaby wiedzę, płacąc za nią taniej niż życiem.
C. S. Lewis, The Abolition of Man

(„Zniesienie rodzaju ludzkiego”)259


Zgodnie z treścią protokołu Rady Europy dotyczącego klonowania ludzi, „instrumentalne traktowanie istoty ludzkiej poprzez rozmyślne tworzenie istot ludzkich genetycznie identycznych zaprzecza godności człowieka i stanowi niewłaściwe wykorzystanie biologii i medycyny”260. Godność ludzka jest jednym z tych pojęć, których lubią używać politycy i prawie wszyscy inni uczestnicy życia politycznego, lecz których niemal nikt nie potrafi zdefiniować czy wyjaśnić.

Wokół kwestii godności ludzkiej oraz pragnienia uznania, które się z nią wiąże, toczy się wiele dyskusji politycznych. Istoty ludzkie nieustannie bowiem wymagają, aby inni uznawali ich godność - jako jednostek lub członków grup religijnych, etnicznych, rasowych czy innych. Walka o uznanie nie jest walką ekonomiczną - nie pożądamy tutaj pieniędzy, lecz tego, aby inni ludzie okazywali nam szacunek, na który, naszym zdaniem, zasługujemy. W dawnych czasach władcy chcieli, by inni uznawali ich zwierzchnictwo jako królów, cesarzy czy suwerenów. Obecnie ludzie starają się o uznanie swojej równej pozycji jako członkowie grup dawniej lekceważonych czy uważanych za mniej warte - jako kobiety, geje, Ukraińcy, inwalidzi, Indianie czy jeszcze ktoś inny261.

1   ...   10   11   12   13   14   15   16   17   ...   24


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna