Francis Fukuyama Koniec człowieka Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej



Pobieranie 1.41 Mb.
Strona17/24
Data28.04.2016
Rozmiar1.41 Mb.
1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   ...   24

Politolog Robert McShea ukazuje wagę ludzkich emocji dla naszego zdroworozsądkowego zrozumienia pojęcia człowieka, proponując przeprowadzenie eksperymentu myślowego306. Na bezludnej wyspie spotykamy dwie istoty Obydwie mają przysługujące ludziom zdolności umysłowe, potrafią więc prowadzić rozmowę. Jedna z nich ma postać lwa, lecz dysponuje ludzkimi emocjami, druga zaś wygląda jak człowiek, lecz emocjonalnie podobna jest do lwa. Z którą z nich czulibyśmy się lepiej, z którą łatwiej byśmy się zaprzyjaźnili lub czuli moralne powinowactwo? Odpowiedź, jak sugeruje to wiele książek dla dzieci, w których występują sympatyczne gadające lwy, brzmi: z postacią o wyglądzie lwa, ponieważ typowe dla naszego gatunku emocje są ważniejszym elementem naszego człowieczeństwa niż rozum czy wygląd fizyczny. Chłodny i analityczny Spock z telewizyjnego serialu Star Trek wydaje się czasem sympatyczniejszy od porywczego Scotta tylko dzięki naszym przypuszczeniom, że gdzieś głęboko za jego racjonalną powierzchownością kryją się ludzkie uczucia. Wiele postaci kobiecych, które Spock napotkał w serialu, z pewnością miało nadzieję na obudzenie w nim reakcji innych niż typowe dla robotów.

Gdyby jednak Spock był naprawdę pozbawiony wszelkich uczuć, uważalibyśmy go za psychopatę i potwora. Gdyby zaoferował nam przysługę, moglibyśmy przyjąć jego propozycję, nie czulibyśmy jednak wdzięczności, wiedząc, że jest to wynik dokonanej przez niego racjonalnej kalkulacji, nie zaś objaw dobrej woli. Gdybyśmy postąpili wobec niego nieuczciwie, nie czulibyśmy się winni, wiedząc, że nie może odczuwać gniewu ani czuć się zdradzony. Gdyby zaś okoliczności zmusiły nas do zabicia go aby uratować własną skórę lub do poświęcenia jego życia jako zakładnika, nie czulibyśmy większego żalu niż po utracie wartościowego przedmiotu, takiego jak samochód czy urządzenie do teleportacji307. Chociaż moglibyśmy współpracować ze Spockiem, nie uważalibyśmy go za istotę obdarzoną moralnością, godną szacunku przysługującego ludziom. Pracujący w laboratoriach sztucznej inteligencji miłośnicy komputerów, którzy uważają siebie za złożone programy komputerowe i chcieliby przenieść się do wnętrza maszyny, powinni mieć się na baczności, ponieważ nikt nie żałowałby, gdyby na dobre ich wyłączono.

Pod pojęciem świadomości kryje się więc bardzo wiele rzeczy, które pomagają nam zdefiniować specyfikę gatunku ludzkiego oraz godności ludzkiej, współczesne nauki przyrodnicze nie są jednak w stanie w pełni wyjaśnić natury świadomości. Nie wystarcza stwierdzenie, że niektóre inne zwierzęta również są świadome i posiadają kulturę lub język, ponieważ ich świadomość nie wiąże się z ludzkim rozumem, ludzkim językiem, ludzkimi wyborami moralnymi oraz ludzkimi emocjami, które pozwoliłyby stworzyć ludzką politykę, sztukę czy religię. Wszyscy przodkowie człowieka objawiający część tych ludzkich cech, którzy żyli na przestrzeni czasu ewolucyjnego, oraz wszystkie materialne przyczyny i warunki niezbędne dla pojawienia się tych cech nie składają się w sumie na ludzką całość. W swojej książce Trzeci szympans Jared Diamond zauważa, że genom szympansa pokrywa się z ludzkim w ponad 98 procentach, co sugeruje, że różnice między tymi dwoma gatunkami są stosunkowo niewielkie308. Jednak z punktu widzenia wyłaniającego się złożonego systemu małe różnice mogą prowadzić do wielkich zmian jakościowych. To trochę tak, jakby powiedzieć, że nie ma znaczącej różnicy między lodem a wodą w stanie ciekłym, ponieważ różnią się one temperaturą o zaledwie 1 stopień.

Nie musimy więc zgadzać się ze stwierdzeniem papieża, że Bóg osobiście obdarzył nas duszą w trakcie ewolucji, aby zgodzić się z jego poglądem, iż na pewnym etapie tego procesu nastąpił bardzo wyraźny jakościowy, lub wręcz ontologiczny skok. To właśnie ten skok od części do całości musi ostatecznie stać się fundamentem ludzkiej godności. Koncepcję tę można przyjąć, nawet jeżeli nie wychodzimy, jak papież, od religijnych przesłanek.

To, czym jest ta całość, i to, jak powstała, nadal pozostaje, jak powiada Searle, „tajemnicze”. Żadna z gałęzi współczesnych nauk przyrodniczych, które próbowały zmierzyć się z tym pytaniem, nie dotarła do sedna problemu - mimo wiary wielu naukowców, że odarli ten proces z jego tajemnicy. Wielu badaczy sztucznej inteligencji twierdzi teraz, że świadomość to „wyłaniająca się właściwość” pewnego typu złożonych komputerów. Nie jest to jednak nic innego jak tylko niesprawdzona hipoteza oparta na analogii do innych złożonych systemów. Nikt jeszcze nie widział wyłaniania się świadomości w warunkach eksperymentalnych, nikt nie przedstawił nawet teorii mówiącej, jak miałoby do tego dojść. Byłoby niespodzianką, gdyby proces „wyłaniania się” nie odgrywał ważnej roli w wyjaśnieniu tego, jak ludzie nabrali cech ludzkich, na razie nie wiadomo natomiast, czy wyjaśnia on wszystko.

Nie znaczy to, że nauka nigdy nie odsłoni tajemnicy świadomości. Sam Searle uważa, że podobnie jak aktywacja neuronów czy produkcja neuroprzekaźników jest ona biologiczną właściwością mózgu oraz że biologia będzie pewnego dnia w stanie wyjaśnić, jak świadomość wyrasta z tkanki organicznej. Twierdzi on, że nasze obecne problemy ze zrozumieniem świadomości nie zmuszają nas do przyjęcia dualistycznej ontologii ani porzucenia naukowego modelu opartego na przyczynach materialnych. Problem powstania świadomości nie wymaga odwoływania się do bezpośredniej interwencji boskiej.

Nie można jej jednak również wykluczyć.

O co walczyć

Jeżeli naszą godność oraz wyższy od innych istot żywych status moralny zawdzięczamy faktowi, że jesteśmy złożoną całością, nie zaś sumą prostych części, wówczas nie istnieje oczywiście prosta odpowiedź na pytanie, czym jest czynnik X. Czynnika X nie można bowiem zredukować do posiadania moralnego wyboru, rozsądku, języka, skłonności do łączenia się w społeczności, odczuwania, emocji, świadomości czy do jakiejkolwiek innej cechy, którą przedstawia się jako fundament ludzkiej godności. Dopiero wszystkie te cechy połączone w ludzką całość składają się na czynnik X. Każdy członek naszego gatunku posiada genotyp pozwalający mu stać się pełnowartościową istotą ludzką, genotyp, który odróżnia w swej esencji ludzi od innych istot.

Chwila zastanowienia pozwala stwierdzić, że żadna z kluczowych cech składających się na ludzką godność nie może istnieć w oderwaniu od innych. Ludzki rozum, na przykład, nie jest podobny do komputera; jest przesycony emocjami, które wspomagają zresztą jego funkcjonowanie309. Wybór moralny nie może oczywiście istnieć bez rozumu, lecz opiera się również na takich uczuciach, jak duma, gniew, wstyd oraz współczucie310. Ludzka świadomość to nie tylko indywidualne preferencje czy rozum, jest ona również intersubiektywnie kształtowana przez świadomość innych oraz ich oceny moralne. Jesteśmy zwierzętami społecznymi i politycznymi nie tylko dlatego, że potrafimy rozumować w kategoriach teorii gier, lecz także dlatego, że jesteśmy obdarzeni pewnymi uczuciami społecznymi. Ludzkie odczuwanie jest różne od odczuwania świni czy konia, ponieważ wiąże się z ludzką pamięcią i rozumem.

Te przydługie rozważania o godności ludzkiej mają na celu udzielenie odpowiedzi na następujące pytanie: czego chcemy chronić przed wszelkimi przyszłymi postępami biotechnologii? Odpowiedź brzmi: chcemy chronić naszą złożoną, wytworzoną przez ewolucję naturę przed dokonywanymi przez nas samych próbami modyfikacji. Nie chcemy niszczyć jedności ani ciągłości natury ludzkiej wraz z opartymi na niej prawami człowieka.

Jeżeli czynnik X wynika z naszej złożoności oraz skomplikowanych interakcji między wyłącznie ludzkimi cechami, takimi jak wybór moralny, rozum oraz szeroka gama emocji, sens ma pytanie, jak i dlaczego biotechnologia miałaby uczynić nas mniej złożonymi. Problem leży w ciągłym nacisku na to, aby biomedycyna skupiała się wyłącznie na osiąganiu celów utylitarnych - złożoną różnorodność naturalnych celów i dążeń próbuje się redukować do kilku prostych kategorii, takich jak ból, przyjemność czy autonomia. Szczególnie wyraźna jest tendencja do automatycznego przedkładania ulgi w bólu i cierpieniu nad wszelkie inne dążenia oraz cele. Tak bowiem wyglądać będą kompromisy oferowane nieustannie przez biotechnologię: możemy wyleczyć tę chorobę, przedłużyć życie tego człowieka, uczynić to dziecko grzeczniejszym - kosztem takiej nieuchwytnej cechy ludzkiej, jak geniusz, ambicja czy po prostu różnorodność.

Najbardziej zagrożonym aspektem naszej złożonej natury będzie gama naszych emocji. Będziemy czuć ciągłą pokusę wyrokowania, które emocje są „dobre”, a które „złe”, i zechcemy poprawić naturę, eliminując te ostatnie - czyniąc ludzi mniej agresywnymi, bardziej towarzyskimi, zgodniejszymi i mniej podatnymi na depresję. Utylitarystyczny cel minimalizowania cierpienia jest sam w sobie bardzo problematyczny. Nikt nie jest w stanie ogłosić manifestu na rzecz bólu i cierpienia, lecz faktem jest, że najwznioślejsze i najbardziej godne podziwu cechy ludzkie często dochodzą do głosu w sytuacji, gdy reagujemy na ból, cierpienie czy śmierć, walczymy z nimi, zwyciężamy je lub im ulegamy. Gdyby nie było tych zmór, nie byłoby również współczucia, odwagi, heroizmu, solidarności ani siły woli311. Osobie, która nie zetknęła się z cierpieniem lub śmiercią, brak głębi. Nasza zdolność odczuwania tych emocji łączy nas potencjalnie z wszystkimi innymi ludźmi, zarówno żywymi, jak i zmarłymi.

Wielu naukowców i badaczy stwierdza, że nie musimy przejmować się ochroną natury ludzkiej, niezależnie od jej definicji, przed biotechnologią, ponieważ od możliwości zmiany tej natury dzieli nas długa droga i nie wiadomo, czy kiedykolwiek ją pokonamy. Mogą oni mieć rację: modyfikacja ludzkich komórek płciowych oraz użycie techniki rekombinowanego DNA w stosunku do istot ludzkich są prawdopodobnie dużo bardziej odległe, niż wydaje się to wielu ludziom - inaczej jednak ma się sprawa z klonowaniem ludzi.

Nasza zdolność manipulacji ludzkim zachowaniem nie zależy jednak od rozwoju inżynierii genetycznej. Prawie wszystko, co możemy sobie wyobrazić jako wynik postępu w tej dziedzinie, dużo wcześniej umożliwi prawdopodobnie neurofarmakologia. Czekają nas duże zmiany demograficzne w obrębie społeczeństw, które zyskają dostęp do nowych technik biomedycznych - nie tylko w zakresie rozkładu płci oraz wieku, lecz również jeżeli chodzi o jakość życia ważnych grup społecznych.

Powszechne i szybko rosnące zużycie środków takich jak ritalin czy prozac dowodzi, jak bardzo skłonni jesteśmy używać techniki, by zmieniać samych siebie. O ile jednym z kluczowych składników naszej natury, na którym opieramy swoje pojęcie godności, jest gama emocji normalnie przejawianych przez istoty ludzkie, już teraz zawężamy tę gamę dla utylitarnych celów - zdrowia oraz wygody.

Leki psychotropowe nie zmieniają komórek linii płciowej ani nie powodują dziedzicznych zmian, jak pewnego dnia może to uczynić inżynieria genetyczna. Jednak już one prowokują ważne pytania o sens ludzkiej godności i są zapowiedzią tego, co przyniesie przyszłość.

Kiedy stajemy się ludźmi?

W najbliższej perspektywie problemy etyczne spowodowane przez rozwój biotechnologii nie będą zagrażać godności normalnych dorosłych istot ludzkich, mogą natomiast dotknąć tych, którzy nie posiadają pełnego zestawu cech charakteryzujących ludzi zgodnie z przedstawioną tutaj definicją. Największą grupą istot znajdujących się w tej kategorii są nienarodzone dzieci, można do niej jednak zaliczyć również noworodki, osoby nieuleczalnie chore, starszych ludzi dotkniętych upośledzającymi chorobami oraz inwalidów.

Kwestia ta pojawiła się już w związku z badaniami nad komórkami macierzystymi oraz klonowaniem. Badania nad zarodkowymi komórkami macierzystymi wymagają celowego niszczenia embrionów, tak zwane klonowanie terapeutyczne zaś wymaga nie tylko ich niszczenia, lecz również uprzedniego celowego ich stworzenia do celów badawczych(jak zauważa bioetyk Leon Kass, klonowanie terapeutyczne nie spełnia funkcji terapeutycznej w stosunku do embrionu). Obie wymienione powyżej techniki zostały ostro potępione przez osoby, które uważają, że życie zaczyna się w chwili poczęcia, embriony zaś posiadają status moralny istot ludzkich.

Nie chcę tu przypominać całej historii sporu o aborcję oraz gorąco dyskutowanej kwestii, kiedy powstaje życie. Sam nie opieram swoich poglądów na ten temat na przekonaniach religijnych i przyznaję, że z trudem przychodzi mi jasne stwierdzenie, które z przeciwstawnych stanowisk jest słuszne. Chcę zadać tutaj pytanie, co przedstawiona koncepcja ludzkiej godności, oparta na prawach naturalnych, mówi o statusie moralnym nienarodzonych, inwalidów i podobnych grup. Nie wiem, czy daje ona jasną odpowiedź, może nam jednak pomóc zbliżyć się do niej.

Na pierwszy rzut oka wywodząca się z praw naturalnych doktryna, opierająca godność ludzką na fakcie, że gatunek ludzki posiada pewne niepowtarzalne cechy, mogłaby zezwalać na gradację praw zależnie od stopnia, w jakim dany członek gatunku posiada te cechy. Starsza osoba z chorobą Alzheimera traci na przykład zdolność normalnego dorosłego do posługiwania się rozumem, wraz z nią zaś tę część godności ludzkiej, która pozwalałaby jej w sposób czynny lub bierny brać udział w polityce. Rozum, wybór moralny oraz posiadanie typowej dla gatunku gamy emocji są wspólne niemal wszystkim ludziom i są w związku z tym uzasadnieniem powszechnej równości, lecz jednostki posiadają te cechy w mniejszym lub większym stopniu: niektórzy ludzie są bardziej rozumni, mają silniejsze zasady moralne lub są wrażliwsi od innych. Rozważając przykład skrajny, można byłoby dokonywać między jednostkami subtelnych rozróżnień w zależności od tego, w jakim stopniu posiadają one podstawowe cechy ludzkie, oraz nadawać im na tej podstawie różne prawa. Miało to już miejsce w historii i jest znane pod nazwą naturalnej arystokracji. Hierarchiczny system nierozerwalnie związany z takim ustrojem jest jednym z powodów, dla których ludzie podejrzliwie odnoszą się do samej koncepcji praw naturalnych.

Głos rozsądku mówi jednak, aby nie popadać w zbytnią hierarchiczność w nadawaniu praw politycznych. Po pierwsze, nie ma zgody co do dokładnej listy kluczowych ludzkich cech, które nadają jednostce prawa. Co ważniejsze, bardzo trudno jest ocenić, w jakim stopniu dana jednostka posiada każdą z tych cech, wszelkie zaś takie osądy budzą wątpliwości, ponieważ osoba oceniająca rzadko jest bezstronna. Większość ustrojów arystokratycznych w historii opierała się na konwencji, nie zaś na naturze - arystokraci nadawali sobie prawa, które określali jako naturalne, lecz w rzeczywistości ich źródłem były siła lub konwencja. Rozstrzygając, kto kwalifikuje się do otrzymania praw, należy więc okazywać pewną hojność.

Każda współczesna demokracja liberalna różnicuje jednak prawa, opierając się na tym, w jakim stopniu jednostki lub ich kategorie posiadają cechy typowe dla gatunku. Dzieci na przykład nie posiadają takich praw jak dorośli, gdyż ich zdolności umysłowe oraz wyboru moralnego nie są w pełni rozwinięte; nie mogą one głosować, nie posiadają też osobistej wolności przysługującej ich rodzicom w kwestiach wyboru miejsca pobytu, pobierania nauki szkolnej i tak dalej. Społeczeństwa odbierają przestępcom podstawowe prawa za łamanie kodeksów, szczególnie surowo postępując w przypadku tych, którym wydaje się brakować podstawowych ludzkich zasad moralnych. W Stanach Zjednoczonych za pewne rodzaje przestępstw można nawet stracić prawo do życia. Nie odbieramy oficjalnie ofiarom choroby Alzheimera ich praw politycznych, lecz ograniczamy ich możliwość prowadzenia pojazdów oraz podejmowania decyzji finansowych, w praktyce zaś zazwyczaj nie korzystają już one również ze swoich praw politycznych.

Z punktu widzenia praw naturalnych można byłoby więc stwierdzić, że rozsądne jest przypisanie nienarodzonym innych praw niż te nadawane noworodkom czy dzieciom. Noworodek w dzień po narodzeniu być może nie ma zdolności rozumowania bądź podejmowania wyborów moralnych, dysponuje już jednak ważnymi elementami normalnej gamy ludzkich emocji - może się rozgniewać, przywiązać do matki, oczekiwać jej uwagi oraz robić inne rzeczy, do których nie jest zdolny zarodek w dzień po zapłodnieniu. To właśnie pogwałcenie naturalnych, bardzo silnych więzów między matką a noworodkiem czyni dzieciobójstwo odrażającą zbrodnią w oczach większości społeczeństw. To, że po śmierci noworodka zazwyczaj dochodzi do pogrzebu, po poronieniu zaś nie, dowodzi naturalności tego rozróżnienia. Powyższe fakty sugerują, że nie ma sensu traktowanie zarodków jako ludzi i nadawanie im tych samych praw co noworodkom.

Przeciwko takiemu rozumowaniu można wytoczyć pewne argumenty - ponownie nie z perspektywy religijnej, lecz praw naturalnych. Zarodkowi może brakować części kluczowych ludzkich cech, które posiada noworodek, lecz nie jest on po prostu zbitką komórek czy tkanek, ponieważ posiada potencjał do przekształcenia się w pełnowartościową istotę ludzką. W tym sensie różni się on od noworodka, któremu również brakuje wielu ważnych cech normalnego dorosłego, jedynie stopniem, w jakim zrealizował swój naturalny potencjał. Sugeruje to, że o ile zarodkowi można przypisać niższy status moralny niż noworodkowi, ma on wyższy status moralny niż inne rodzaje komórek lub tkanek, którymi zajmują się naukowcy. Jest więc sensowne pytanie, bez podtekstów religijnych, czy naukowcy powinni dysponować całkowitą wolnością tworzenia, klonowania oraz niszczenia ludzkich zarodków.

Ontogeneza powtarza filogenezę. Stwierdzono tutaj, że w trakcie procesu ewolucyjnego, prowadzącego od naszych przodków do nas samych, nastąpił jakościowy skok, który przekształcił przedludzkie zaczątki języka, rozumu oraz emocji w ludzką całość, nie dającą się opisać jako prostej sumy jej części, a proces ten nadal pozostaje okryty tajemnicą. Coś podobnego dzieje się wraz z rozwojem każdego zarodka w noworodka, dziecko i dorosłego człowieka: to, co zaczyna swoje istnienie jako łańcuch cząstek organicznych, nabywa świadomość, rozum, zdolność wyboru moralnego oraz subiektywne emocje w sposób, który pozostaje równie tajemniczy.

Połączenie tych faktów - tego, że zarodek ma status moralny sytuujący go pomiędzy noworodkiem a innymi rodzajami komórek oraz tkanek, a także tego, że przekształcanie się zarodka w istotę o wyższym statusie jest tajemniczym procesem - sugeruje, iż jeżeli mamy dokonywać rzeczy takich jak pobieranie komórek macierzystych od zarodków, powinniśmy ustanowić wiele ograniczeń i obostrzeń, aby nie stało się to precedensem dla innych zastosowań nienarodzonych istot, przesuwając granicę dopuszczalnych działań jeszcze dalej. Do jakiego stopnia skłonni jesteśmy tworzyć i hodować zarodki do celów utylitarnych? Co będzie, jeżeli cudowna nowa terapia będzie wymagać użycia nie komórek pobranych od jednodniowego zarodka, lecz tkanki od miesięcznego płodu? Pięciomiesięczny żeński płód ma już w swoich jajnikach wszystkie jajeczka, którymi będzie dysponować jako kobieta - co zrobimy, jeśli ktoś zechce uzyskać do nich dostęp? Jeżeli zbytnio przyzwyczaimy się do klonowania zarodków do celów medycznych, czy będziemy wiedzieli, kiedy się zatrzymać?

O ile kwestia równości w przyszłym, opanowanym przez biotechnologię świecie grozi rozłamem na lewicy, prawica dosłownie rozpadnie się, rozważając pytania związane z godnością ludzką. W Stanach Zjednoczonych prawica (reprezentowana przez Partię Republikańską) dzieli się na gospodarczych libertarian, popierających ograniczenie do minimum regulacji przedsiębiorczości oraz postępu technicznego, i na społecznych konserwatystów, często działających z pobudek religijnych, którzy przejmują się takimi problemami, jak aborcja i kondycja rodziny. Koalicja między tymi dwiema grupami jest zazwyczaj wystarczająco silna, aby utrzymać się podczas wyborów, kryją się za nią jednak fundamentalne różnice w oglądzie świata. Nie jest jasne, czy sojusz ten przetrwa pojawienie się nowych technik, które z jednej strony oferują wielkie korzyści zdrowotne oraz możliwości zarobku dla przemysłu biotechnologicznego, z drugiej wymagają jednak pogwałcenia ważnych norm etycznych.

Wracamy więc do kwestii polityki i strategii politycznej. Jeżeli bowiem istnieje spójna koncepcja godności ludzkiej, należy jej bronić nie tylko w traktatach filozoficznych, lecz również w realnym świecie polityki, tworząc sprawne instytucje polityczne w celu jej ochrony. Tą kwestią zajmiemy się w ostatniej części książki.

Część III

Co robić

Rozdział 10

Polityczna kontrola nad biotechnologią
Święte okrucieństwo. - Do pewnego świętego przystąpił człowiek, trzymając na rękach dziecię nowo narodzone. „Co mam począć z tym dzieckiem? - pytał, jest nędzne, kalekie, a nie ma dość życia, by umrzeć”. „Zabij je, zawołał święty straszliwym głosem, zabij je, a potem trzy dni i trzy noce trzymaj je w swych ramionach, ażeby pozostała ci pamięć: - a nie będziesz nigdy płodzić dzieci, kiedy ci nie czas po temu, by płodzić”. - Gdy mąż to usłyszał, odszedł zawiedziony; a wielu ganiło świętego, ponieważ doradzając zabić dziecko, doradzał okrucieństwo. „Lecz nie jestże okrutniej dozwolić mu żyć?” - rzekł święty.
F. Nietzsche, Wiedza radosna, ustęp 73
Niektóre nowe techniki od samego początku budzą przestrach i natychmiast powstaje zgoda co do potrzeby ustanowienia politycznej kontroli nad ich rozwojem oraz zastosowaniem. Kiedy latem 1945 roku dokonano detonacji pierwszej bomby jądrowej w Alamogordo w stanie Nowy Meksyk, wszyscy świadkowie tego zdarzenia zdawali sobie sprawę, że powstał nowy, okropny potencjał zniszczenia. W związku z tym rozwój broni jądrowej był od samego początku ograniczany metodami politycznymi: jednostkom nie wolno było swobodnie rozwijać techniki jądrowej ani handlować częściami koniecznymi do budowy bomb, z czasem zaś państwa-sygnatariusze traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej z 1968 roku zgodziły się kontrolować międzynarodowy handel w dziedzinie techniki atomowej.

Inne nowe techniki wydają się dużo mniej groźne, w związku z czym ich rozwój reguluje się w niewielkim stopniu lub w ogóle. Przykładami mogą być tutaj komputery osobiste oraz Internet: te nowe osiągnięcia informatyki przyniosły ze sobą obietnicę bogactwa, rozszerzenia w demokratyczny sposób dostępu do informacji, a przez to i władzy, oraz stworzenia poczucia wspólnoty pomiędzy użytkownikami. Ludziom trudno było znaleźć zagrożenia związane z rewolucją informacyjną: na razie dostrzeżono problemy takie jak przepaść cyfrowa (nierówność w dostępie do osiągnięć informatyki) oraz zagrożenia dla prywatności, lecz żadne z powyższych nie grozi upadkiem moralności czy obecnego systemu sprawiedliwości. Pomimo że co bardziej totalitarne społeczeństwa usiłują czasem kontrolować dostęp do technik informatycznych, te ostatnie błyskawicznie się rozwijają przy bardzo niewielkim nadzorze na poziomie zarówno państwowym, jak i międzynarodowym.

Biotechnologia leży gdzieś pomiędzy tymi dwiema skrajnościami. Transgeniczne rośliny oraz modyfikacje genetyczne przeprowadzane na ludziach niepokoją ludzi dużo silniej niż komputery osobiste czy Internet. Biotechnologia obiecuje jednak również ważne korzyści dla ludzkiego zdrowia oraz dobrobytu. Widząc osiągnięcia umożliwiające leczenie dzieci z mukowiscydozą czy cukrzycą, ludzie z trudnością znajdują powody, dla których ich obawy związane z nową techniką miałyby doprowadzić do wstrzymania postępu. Najłatwiej jest sprzeciwiać się współczesnej biotechnologii, gdy dowiadujemy się o nieprawidłowo przeprowadzonym badaniu klinicznym czy śmiertelnej reakcji alergicznej na genetycznie zmodyfikowaną żywność. Rzeczywiste zagrożenie z jej strony jest jednak dużo subtelniejsze, w związku z czym trudniej jest je ocenić na gruncie utylitaryzmu.

Wydaje mi się, że w obliczu wyzwania ze strony takich gałęzi techniki, które nierozerwalnie wiążą dobro ze złem, właściwy jest tylko jeden rodzaj reakcji: państwa muszą politycznymi metodami regulować rozwój oraz zastosowanie tych technik, ustanawiając instytucje mające na celu rozróżnienie osiągnięć przynoszących korzyść ludzkości od działań stanowiących groźbę dla ludzkiej godności oraz dobrobytu. Te instytucje kontrolne muszą najpierw otrzymać uprawnienia do egzekwowania swoich decyzji na poziomie narodowym, później zaś rozszerzyć swoją działalność na forum międzynarodowe.

1   ...   13   14   15   16   17   18   19   20   ...   24


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna