Godz. 19. 00 Dzielnicowy Dom Kultury „Węglin



Pobieranie 9.93 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar9.93 Kb.
CYKL EDUKACYJNY „AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI”

26.11.2015, godz. 19.00

Dzielnicowy Dom Kultury „Węglin”
ul. Judyma 2a, Lublin

wstęp wolny!

Kurator cyklu – dr hab. Rafał Szczerbakiewicz
Narodziny gwiazdy (A Star is born, USA, 1954)
reżyseria – George Cukor
scenariusz wg projektu Williama A. Wellmana i Roberta Carsona z 1937 – Moss Hart
obsada: Judy Garland (Vicki Lester / Esther Blodgett), James Mason (Norman Maine), Jack Carson (Matt Libby), Charles Bickford (Oliver Niles) i inni.
W latach 50. podjęto decyzję: Musical przestaje być niewinną zabawą, gatunkiem, który zastąpił niemą burleskę. Musical miał spoważnieć. W latach 50. jeszcze nie wszystkie, ale niektóre nieśmiałe próby zapisały się jako filmy uniwersalnie ważne, a nie tylko dla historii gatunku. Norman Maine – chyląca się ku zmierzchowi gwiazda filmowa pomaga młodej statystce – piosenkarce i początkującej aktorce Esther w jej drodze do sławy, mimo że wiek i alkoholizm spowodowały już upadek jego własnej. Przyjaźń przeradza się w romans, mimo że jedno z nich wędruje ku sukcesom, a drugie wręcz odwrotnie. Cukor dostał za ten film sześć nominacji do Oscara, ale żadnej statuetki. Być może Hollywood nie był jeszcze gotowy na psychologizujący i trudniejszy rodzaj musicalu. Bo jest to film wręcz brutalny w jego poruszającym portrecie rozpadu zniszczonego przez alkoholizm i bezlitosne media małżeństwa. Obejrzymy ten film w odrestaurowanej długiej wersji, która po latach odsłoni oryginalną wizję wielkiego klasyka kina. Pierwotne 154 minuty odrestaurowano wykorzystując fragmenty wycięte – przedłużając całość do 179 minut. Tak powstała wersja najlepsza – i co ważne – nareszcie łatwa i zrozumiała do oglądania, gdyż rekonstrukcja skutecznie związała wątki i wypełniła kilka dziur w poszarpanej narracji. To co w pierwszej wersji na skutek cięć było nazbyt naiwne, łatwe i niewiarygodne – tutaj ukazało się w pełnej krasie. Oboje, Garland i Mason, swoim aktorstwem wywiązują się z trudnych psychologicznie fragmentów bez zarzutu. Pozostają w konwencji musicalu bez manieryzmów przechodzenia w aktorstwo dramatycznej próby – ale dają swoją grą wyraziste znaki bólu, potargania ludzkiej godności, które winny były jednak zostać docenione przez Akademię. Szczególnie rola Masona i jego podróż w mroczne piwnice alkoholizmu, a później samoofiarowania. Nie ustępuje w tym wątku i Garland ze swoją kreacją losu osoby współuzależnionej i poświęcającej sukces dla swej miłości.
AKADEMIA ZAPOMNIANYCH ARCYDZIEŁ FILMOWYCH – KINO MUZYKI

Dlaczego kolejny rok Akademii poświęcamy w całości tematowi muzyki w filmie? Czy nie jest to zbyt wąska nisza kina? Czy nie nazbyt ograniczy to możliwości i wszechstronności naszych pokazów? Niech Państwo nam uwierzą, że będzie SUPER! Bo będzie wręcz przeciwnie! Będziemy oglądać atrakcyjne, różnorodne, wielobarwne dosłownie i emocjonalnie wyjątkowe obrazy. Muzyka jako temat i środek filmowy przeniesie nas w światy dźwięków i barw tak różnorodnych, że zmuszeni będziemy wręcz ograniczać nasze ekranowe żądze zmysłowych doznań. Chrząkać znacząco i tłumaczyć się z uczuciowego zamieszania. I nie będzie nam się chciało wracać do domu po seansie. Uff. Muzyka w filmie nie ustępuje fundamentalnej obrazowości kina. Gdyby został nam tylko obraz i nic by nam w uszach nie grało kino byłoby wyjątkowo kaleką i smutną sztuką. Kino to ruch, ruch obrazów, ale ruch, który musi być jakoś zorganizowany. Jest właściwie tylko muzyczna możliwość tej ekranowej organizacji. W pewnym sensie to taniec obrazów przed naszymi oczyma. Muzyka to ożywiona zmysłowo matematyka. Muzyka jest rytmem i w tym znaczeniu porządkiem opowieści. Jako taka porządkuje nam filmowe kosmosy. Muzyka jest też czasowym aspektem filmowości. Organizuje nam harmonogramy ekranowych podróży. Muzyka jest w końcu kompasem naszych emocji. Dzięki niej nigdy nie gubimy się w powikłaniach filmowych doświadczeń.



Muzyczna refleksja kina ma swoje rozliczne i niejednoznaczne oblicza. Spróbujemy się przyjrzeć wyjątkowym filmowym przykładom problematyzacji tego tematu i formy zarazem. Kino muzyczne z koronnym gatunkiem musicalu filmowego będzie tutaj tylko punktem wyjściowym dla naszych filmowo-muzycznych spotkań. Będzie to spotkanie z niewinnością filmowych opowieści. Kino muzyczne będzie też możliwością spotkania z piosenką, historią gatunków muzycznych i przemian muzycznej ekspresji na ekranie. A przecież zupełnie osobnym tematem będzie muzyka filmowa jako wyjątkowo sugestywny środek ekspresji w kinie pozornie nie-muzycznym. A jeszcze innym – będzie muzyka sama w sobie jako temat i bohater filmowej opowieści. No i może w końcu – zastanowimy się nad immanencją muzyki w kinie, nad takimi realizacjami kiedy wydaje nam się, że jej w ogóle nie ma, nic nie słyszymy, a tymczasem nasz odbiór filmu jest całkowicie zdeterminowany i podporządkowany sile muzycznej sugestii i ideologii. „Zagraj to jeszcze raz Sam!”


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna