Gra Rosji i Turcji o paliwo i o wspólną dominację Morza Czarnego



Pobieranie 10.34 Kb.
Data05.05.2016
Rozmiar10.34 Kb.
Gra Rosji i Turcji o paliwo i o wspólną dominację Morza Czarnego
Iwo Cyprian Pogonowski
WWW.pogonowski.com
Gra o paliwo Rosji i Turcji w regionie Morza Czarnego toczy się niestety na niekorzyść USA. Moskwa usiłuje włączyć w nowy układ z Turcją sprawę Iranu i Iraku, którego politycy starają uniknąć „Profit Sharing Agrement,” planowany przez Waszyngton oraz pozbyć się okupacji amerykańskiej. Obecnie rosyjski minister Sergiej Lawrow umizguje się do Turków, w celu wykolejenia budowy 3,300 km długiego rurociągu „Nabuco” i pertraktuje z mnistrem Ali Barbakan’em w Istambule, podczas gdy wiceprezydent USA, Dick Chenney, odwiedza Ukrainę, Azerbejdżan i Gruzję.
Rosja stara się być partnerem handlowym Turcji, z którą jej wymiana handlowa wynosi blisko 40 miliardów dolarów rocznie. Turcję odwiedza rocznie dwa i pół miliona turystów z Rosji. Rosja zaspokaja 70% rocznego zapotrzebowania Turcji w gaz ziemny. Nic dziwnego, że Turcy 12 sierpnia, 2008 wysunęli propozycję stworzenia „Kaukaskiego Paktu Stabilizacji i Współpracy” w czasie wizyty premiera Recep’a Erdogan’a w Moskwie, mimo obiekcji USA, które jest z tego paktu w ogóle wykluczone i obecnie może tylko zgłaszać się z „konstruktywnymi sugestiami.”
Inicjatywa turecka psuje plany izolowania Rosji z powodu Osetii i Abchazji, oraz ożywia działalność „Organizacji Współpracy Ekonomicznej Regionu Morza Czarnego” oraz wzmacnia turecką inicjatywę zgody nad Morzem Czarnym. Minister Lawrow nawołuje do wspólnej inicjatywy w sprawie suwerenności Iraku i pokojowego zakończenia sprawy programu nuklearnego Iranu, z którym Turcja ma dobre stosunki.
Lawrow chce zachować w mocy Konwencję w Montreux z 1936 roku, która czyni Morze Czarne domeną Turcji i Rosji tak, że n. p. Turcja nie pozwoliła flocie niemieckiej brać udziału w ataku na Sewastopol, w czasie Drugiej Wojny Światowej, a obecnie sprzeciwia się dominacji NATO nad Morzem Czarnym. Ostatnio Turcja nie pozwoliła na wjazd dwu 140,000 tonowych okrętów marynarki USA płynących na pomoc Gruzji. Trzeba pamiętać, że „ojciec” nowoczesnej Turcji Ataturk podał rękę Bolszewikom już we wczesnych latach 1920tych. Podobnie obecnie czyni Turcja, mimo swego członkostwa w NATO. Naturalnie Moskwa jest z tego zadowolona.
Rosja niby popiera zasadę samo-stanowienia w Osetii i Abchazji, ale jednocześnie według fachowców, jest w stanie zatopić w ciągu 20 minut całą flotę państw NATO na Morzu Czarnym. Rosja jednocześnie osadziła własne garnizony w tych niby niepodległych republikach, w ramach traktatów o „współpracy i wzajemnej pomocy” ostatnio zawartych w Moskwie i oświadczyła, że jakiekolwiek dyskusje w tej sprawie przez Radę Bezpieczeństwa pod nieobecność reprezentantów Osetii i Abchazji „nie mają sensu.”
Zgoda Rosji z Turcją doprowadziła do poprawy stosunków Ankary z Armenią tak, że po raz pierwszy od blisko stu lat, prezydent Armenii, Serge Sarikisian, przyjedzie z oficjalną wizytą do Turcji 14 pażdziernika 2008, mimo że nie uregulowano sprawy Nagorno-Karabachu. USA jest przeciwne tej wizycie.
Prezydent Turcji Abdullah Gul odwiedził Erewan w Armenii i ostatnio złożył wizytę w Baku w Azerdajdżanie. Prezydent Sarikisian niedawno był w Moskwie, dokąd również jest zaproszony, przez prezydenta Miedwiediewa, prezydent Azerbejdżanu, Ilcham Aliyew, który ostatnio „bardzo chłodno” przyjął wiceprezydenta USA, Dick’a Chenney’a.
Powiązania Rosji z Turcją osłabiają pozycję USA na Kaukazie tak, że amerykańskie projekt budowy rurociągu „Nabuco” przez Turcję też nie ma poparcia Azerbejdżanu, a byli aparatczycy sowieccy i ich następcy w Azji Średniej, boją się krzewienia amerykańskich „kolorowych” rewolucji. Putin odwiedził Taszkent 1-2 września 2008, w sprawie powiększenia tam rurociągów jeszcze z sowieckich czasów, a Kazakstan nawet wspólnie inwestuje z Gazprom’em i popiera rosyjską interwencję w Gruzji. Podobnie czyni Tajdżikistan, który udostępnia bazę dla strategicznych bombowców rosyjskich.
Azerbejdżan, jakoby chwilowo, zamknął rurociąg USA, z Baku przez Tyflis do Ceyhanu nad Morzem Śródziemnym, na rzecz posługiwania się rurociągiem z sowieckich czasów. Tymczasem Moskwa oferuje zakup po cenach rynkowych gazu ziemnego Azerbejdżanu. Korporacje międzynarodowe nie są w stanie tych cen płacić.
Misja Cheney’a do Baku nie udała się i gazeta „New York Times” posumowała, że obecnie USA nie jest w stanie ukarać Rosji za jej akcje w Gruzji, a minister obrony Robert Gates powiedział, że USA woli stosować wobec Moskwy „długo-terminową” strategię, którą obecnie popiera nawet wiceprezydent USA, Dick Chenney, mimo tego że gospodarka Rosji jest bardzo mała w porównaniu z kolosalną gospodarką Stanów Zjednoczonych, czego nie można powiedzieć o strategicznym znaczeniu arsenałów nuklearnych obu tych państw.
Można zauważyć, że w Gruzji Rosja dokonała bez porównania mniej zniszczeń niż USA dokonało w czasie bombardowania Jugosławii, które to bombardowanie doprowadziło do niepodległości Kosowa. Rosja nie uznaje niepodległości Kosowa, tak jak USA nie uznaje niepodległości Abchazji i Osetii. Obydwie super-potęgi nuklearne pewnie pogodzą się z tym stanem rzeczy.
Wydaje się, że Turcja zamiast popierać USA, znowu wybrała poprawę stosunków z Rosją za pomocą „Paktu Stabilizowania Kaukazu,” który to pakt popiera wspólną dominację Morza Czarnego przez Rosję i Turcję. Niestety zanosi się na to, że jedną z ofiar tego paktu będzie zaniechanie budowy przez teren Turcji wielkiego amerykańskiego rurociągu znanego pod nazwą „Nabuco,” Byłby to jeden z rezultatów gry Rosji i Turcji tak o paliwo, jak i o ich wspólną dominację Morza Czarnego.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna