Human Rights Watch (hrw)



Pobieranie 0.55 Mb.
Strona2/9
Data27.04.2016
Rozmiar0.55 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9

SPADEK AKTYWNOŚCI RELIGIJNEJ I SPOŁECZNEJ


Po zatrzymaniu Tenzina Delka i uciszeniu jego zwolenników niezależna wspólnota religijna, którą udało mu się odtworzyć w Lithangu i Njagczu, znacznie podupadła. Na mnichów i mniszki wywierano ogromną presję, by stosowali się do chińskich przepisów dotyczących instytucji i działalności religijnej85. Przepisy te kłócą się do wolności myśli, sumienia i religii, gwarantowanym przez Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, który Chiny podpisały, ale do tej pory nie ratyfikowały, w 1998 roku86. Uczniowie Tenzina Delka nie mogą swobodnie praktykować swojej religii, nie mogą swobodnie wybierać swoich przywódców ani tych, z którymi chcą uczestniczyć w obrzędach, oraz – pod karą więzienia – nauczać innych.

Upadek klasztorów instytucji społecznych założonych przez Tenzina Delka jest niezwykle wymowny. Dwa lata przed jego aresztowaniem władze jasno przedstawiły swoje zamiary. W 2000 roku Tenzinowi Delkowi odebrano Gesze Lungpa – szkołę z najszerszym programem nauczania – zarzucając mu odwiedzenie „obcego kraju” i założenie placówki bez wymaganych zezwoleń87. Pozbawiona kierownictwa i funduszy szkoła szybko upadła88. W grudniu 2003 roku nie było w niej już nie tylko ludzi, ale i okien, i drzwi89. Nie wiadomo, dlaczego władze przejęły Gesze Lungpa, pozostawiając Tenzinowi Delkowi inne szkoły.

Z podobnych przyczyn zaraz po aresztowaniu Tenzina Delka zaczęły upadać inne instytucje. W jednej ze szkół liczba uczniów spadła ze 160 do 30. Dwa domy starców zamknięto z powodu braku środków. Zamknięto też klinikę i jej filię, niemal całkowicie likwidując w ten sposób system opieki lekarskiej w regionie.

Ucierpiały również klasztory. W chwili pisania tego raportu, ponad 21 miesięcy po aresztowaniu Tenzina Delka, nadal zamknięte są dwie filie klasztoru Orthok. Niemal we wszystkich działających znacznie spadła liczba mnichów i mniszek (podobnie jak w innej świątyni, którą powierzono opiece Tenzina Delka). Ceremonie i rytuały przyciągają mniej wiernych. Nie wiadomo, czy mnisi i mniszki odeszli z własnej woli czy na polecenie władz.

Sytuacja klasztorów jest obecnie bardzo zróżnicowana. Orthok, nominalnie podlegający klasztorowi Lithang Gonczen, ma teraz nieokreślony status i nie wiadomo, co się z nim stanie. Według nie potwierdzonych raportów władze nakazały jego wyburzenie z uwagi na słabą konstrukcję90. Mieszkańcy temu zaprzeczają i twierdzą, że główny budynek jest mocny i bezpieczny. Odejście wielu mnichów i brak funduszy sprawia jednak, że nikt nie nadzoruje i nie remontuje budynków sąsiednich91.

Monastyczna społeczność Orthoku jest znacznie mniejsza niż w latach 1987-2000, kiedy to przebywał tam Tenzin Delek. W tym czasie liczba duchownych sięgała 700; w 2003 roku pozostało ich tylko 290. Wcześniej Tenzin Delek wysłał 170 mnichów na studia do lhaskich klasztorów, a kolejnych dziesięciu miało uczyć się medycyny tybetańskiej92. Spadek liczby mnichów jest zgodny z wytycznymi III Forum (1994), zakładającymi redukcję liczby duchownych i limity dla wszystkich klasztorów93.

„Każdy czuje, że w klasztorze jest jak w więzieniu – tłumaczy jeden z mnichów – dlatego wielu odeszło. Niektórzy wrócili do domów, inni wstąpili do sąsiednich klasztorów albo postanowili odbyć pielgrzymkę”94. Według świadka, który był w Orthoku rok po aresztowaniu Tenzina Delka, „klasztor nie jest zamknięty, ale i nie otwarty”95. W tym okresie urzędnicy monitorowali świątynię i społeczność świecką, m.in. składając „nie zapowiadane” wizyty. Sprawdzano też, czy ludzie modlą się za Tenzina Delka i Dalajlamę. Z czasem sytuacja ustabilizowała się i inwigilacja osłabła.

Wypatrywano też zdjęć Tenzina Delka. Ci, którzy posiadali je w klasztorze, domu lub sklepie, byli przesłuchiwani. Pytano ich, czy nie widzieli obwieszczeń z zakazem, i ostrzegano. Kiedy kończyliśmy prace nad tym raportem, pojawiły się doniesienia o coraz gorliwszym egzekwowaniu obowiązującego od dawna zakazu posiadania portretów, książek, nagrań itd. Dalajlamy. Urzędnicy, którzy objeżdżali wioski i miasteczka, mieli dać Tybetańczykom miesiąc na oddanie zdjęć Dalajlamy. Za niewypełnienie tego polecenia grozili konfiskatą ziemi96. Według innego źródła zapowiadano też, że każdy urzędnik, posiadający zdjęcie Dalajlamy, zostanie ukarany grzywną w wysokości 8 tys. renminbi (500 USD)97. Kadrom kazano położyć kres fali protestów niepodległościowych – kolportażowi ulotek i plakatów oraz rozwieszaniu zakazanych flag Tybetu98.

Przed aresztowaniem Tenzina Delka w uroczystościach religijnych w Orthoku uczestniczyło wiele osób. Rok później – „Wszyscy tu pogrążeni są w żałobie”99, informowano HRW – nie działo się właściwie nic.

Chiński urzędnik „poinformował” mnichów podczas zwołanego w Orthoku wiecu, że jeśli nie zaczną „koordynować” lokalnych obchodów i świąt, klasztor zostanie ukarany grzywną100. Duchowni nie chcieli jednak wziąć na siebie odpowiedzialności za utrzymanie dyscypliny w trakcie wielkich ceremonii, ponieważ obawiali się, że ludzie nie będą traktować ich z takim respektem, jak Tenzina Delka101. Mimo to mnisi nie sądzą, by zamknięcie klasztoru było dobrym rozwiązaniem. „To byłaby ogromna strata – powiedział HRW jeden z nich. – I tak straciliśmy już tylu mnichów”102.

Równie niepewna jest sytuacja w Dziamjang Czekhorling, miejscu aresztowania Tenzina Delka. Choć przed obławą władze narzuciły świątyni limit 25 duchownych, z reguły przebywało w niej ponad 40 mnichów.

W kwietniu 2003 roku w Dziamjang Czekhorling mieszkało już trzech mnichów – w tym kucharz i stróż. Spotykali się w kuchni, by odprawić rytuały, ale „nie dało się tego robić, jak należy”, a „zwykli ludzie” nie mieli wstępu do klasztoru103. Przebywali w nim jednak i inni duchowni – od tygodnia do roku – w tym trzej zwolnieni z obozu pracy104. Do połowy czerwca 2003 roku zamknięta była główna nawa105. Potem otworzyli ją świeccy bez oficjalnego zezwolenia106. Mimo tego bardziej symbolicznego niż rzeczywistego otwarcia klasztor był niedostępny dla większości osób107.

Wkrótce po „otwarciu” do rezydentów dołączyła grupa mnichów z Orthoku, by odprawić tradycyjną, doroczną ceremonię. Pojawili się jednak przedstawiciele władz z Njagczukhi, którzy przesłuchali mnichów na okoliczność otwarcia nawy108. Zakwestionowali również liczbę świeckich, „należących” do klasztoru, którzy wspierali go ofiarami, pomagali w sprzątaniu, remontach, odśnieżaniu itd. Na początku sierpnia, mimo próśb okolicznych mieszkańców, służby bezpieczeństwa ponownie zamknęły klasztor109.

Na początku września mówiło się o otwarciu Dziamjang Czekhorling, ale pod auspicjami nie Orthoku, lecz innego klasztoru. Okoliczni mieszkańcy i mnisi z Orthoku powiedzieli stanowczo, że jeśli duchowni z tej świątyni nie będą mogli zamieszkać w Dziamjang Czekhorling, wolą, by klasztor pozostał zamknięty. Pod koniec października 2003 roku planowano przeniesienie do Dziamjang Czekhorling pięciu sędziwych, znanych z uległości wobec władz mnichów z Orthoku110.

Klasztor Sungczera, nazywany również Keczukha, zamknięto niemal natychmiast po aresztowaniu Tenzina Delka. Ludziom pozwolono modlić się w świątyni, ale nie odprawiano żadnych rytuałów i usunięto wszystkich 40 mnichów111.

Poważne straty poniosły również klasztory Coczu Ganden Czeling i Golog Thegczen Namdrolling. W pierwszym z 30 mnichów pozostało trzech. W drugim – choć słynął z bardzo wysokiego poziomu kształcenia – ośmiu z 40. W Golog Taszikjil, w którym mieszkało 40 osób – w tym sieroty i dzieci z najuboższych rodzin, nauczyciele i praktykujący w odosobnieniu mnisi – zostali tylko trzej mnisi: stróż i dwaj pustelnicy. Klasztor Czede Czenmo Dziangsen Phengjalling (nazywany również Deca) stracił stu ze 160 mnichów.

Mniejsze straty poniósł w żeński klasztor Cun-gon Deczen Czeling – odeszło 10 z 60 mniszek. Klasztor Cegon Szedrub Dargjeling, który poprzedni opat powierzył Tenzinowi Delkowi, opuściło 40 z 330 mnichów112.

HISTORIA TENZINA DELKA


Dzieciństwo i młodość
Edukacja monastyczna była w Tybecie jednym z niewielu – jeśli nie jedynym – sposobem na wykształcenie syna. Tenzin Delek, najstarsze dziecko i jedyny syn w rodzinie nomadów, „przeszedł na utrzymanie”113 klasztoru Lithang Gonczen114, głównego ośrodka studiów monastycznych w regionie, w 1957 roku. Miał wówczas siedem lat. Kilka lat wcześniej, w odpowiedzi na spontaniczne, izolowane akty oporu w Lithangu i jego okolicach, władze chińskie zaczęły rozbrajać Tybetańczyków i prowadzić „sesje walki”, podczas których potępiano wieśniaków, sprzeciwiających się reformom gospodarczym i politycznym115. Rok przed przywdzianiem przez Tenzina Delka szat zakonnych, podczas krwawej bitwy, w której straciły życie dziesiątki tysięcy osób, wojska chińskie zbombardowały klasztor Lithang116. W 1959 roku, gdy kampania militarna przeciwko tybetańskim powstańcom weszła w szczytową fazę, cały region pogrążył się w chaosie. Rok później nauczyciel Tenzina Delka zginął w kolejnej bitwie i chłopiec przeniósł się do sędziwego krewnego, gdzie potajemnie kontynuował nieformalne studia.

Dziesięć z 16 lat, jakie Tenzin Delek spędził w tym domu, pomagając w pracach polowych, przypadło na rewolucję kulturalną (1966-76) – dekadę gwałtownych, brutalnych wstrząsów społecznych. Obok wielu innych obowiązujących wtedy zakazów przywódcy Chin zabronili wszelkich praktyk religijnych w całym kraju. Rewolucję przetrwało tylko kilka z klasztorów, których nie zniszczono w latach pięćdziesiątych, i garstka mnichów i mniszek. Tenzin Delek nie miał żadnych szans na formalne studia, ale podjął ryzyko i potajemnie uczył się dalej.

„W tym czasie nie można było o niczym rozmawiać, o bogach, duchach, karmie – tłumaczy pewien Tybetańczyk. – Chińczycy znaleźli kiedyś księgę religijną w domu mojej babki. Zwołali ludzi, związali wujkowi ręce na plecach, kazali mu uklęknąć, a babci spalić księgę kartka po kartce. Babka i wuj czuli, że ciężko zgrzeszyli. Płakali z tego powodu jeszcze w latach osiemdziesiątych, gdy było już znacznie lżej”117.

W połowie lat siedemdziesiątych zmarł jego krewny i Tenzin Delek wrócił do domu matki. Zaraz po powrocie, kiedy jeszcze wiązało się to z ogromnym ryzykiem, zaczął szukać i znosić do domu przedmioty kultu – posągi, wizerunki, księgi – które ukryto, by ocalić je przed zniszczeniem. Pokazywał je i objaśniał ich znaczenie tym, których to interesowało118. Był za to często zatrzymywany – raz na dziesięć dni, innym razem na miesiąc – i wielokrotnie bity. Pod koniec lat siedemdziesiątych udało mu się – potajemnie – podjąć formalne studia u wybitnego mistrza w rodzinnej wiosce.

Kiedy nie było to już tak niebezpieczne, zaczął wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję do ożywienia aktywności religijnej w Lithangu. Największą wagę przywiązywał do odbudowy klasztorów i wyświęcania nowych mnichów.

Do pierwszego ważnego przełomu w życiu Tenzina Delka doszło w 1979 roku, w okresie krótkiej „odwilży”, kiedy do Tybetu przybyła misja tybetańskiej rządu emigracyjnego, w której uczestniczył Lobsang Samten, brat Dalajlamy. Choć władze chińskie skierowały go na krótką „reedukację” za sprzeciwianie się polityce państwa119 i zakazały mu podróżowania, zdołał spotkać się z Lobsangiem Samtenem i opowiedzieć mu o zniszczeniu klasztoru Lithang oraz wciąż obowiązujących restrykcjach.

Druga okazja nadarzyła się w 1980 roku, gdy X Panczenlama, uważany przez Tybetańczyków za drugiego z kolei najważniejszego hierarchę buddyzmu tybetańskiego, odwiedził klasztor Labrang120 podczas pierwszej od 18 lat wizyty w Tybecie. Panczenlama, który spędził 14 lat w chińskich więzieniach i areszcie domowym, odzyskał wolność trzy lata wcześniej. Sceptycy twierdzą, że rząd Chin zezwolił mu na odwiedzenie ziem tybetańskich, by przekonać ich mieszkańców, że rewolucja kulturalna była błędem, a przede wszystkim, korzystając z nieobecności przebywającego w Indiach Dalajlamy, budować własną pozycję wśród Tybetańczyków. W tamtym czasie – gdy wiedziano bardzo niewiele o prawdziwym charakterze jego relacji z władzami chińskimi – wielu uważało, że zdradził sprawę Tybetu i że kolaboruje z Chińczykami121.

Tenzin Delek znów nie mógł opuszczać rodzinnych stron, ale zdołał spotkać się z Panczenlamą. Opowiedział mu, że w istocie działa tylko kilka klasztorów, i uzyskał zapewnienie, że nowe przepisy pozwalają na odbudowę świątyń zniszczonych w czasie rewolucji kulturalnej i rehabilitację pokrzywdzonych. Uzbrojony w tę wiedzę, zdołał przekonać lokalnych urzędników, ale prawdopodobnie naraził się wielu z nich. Wielokrotnie jeździł do władz okręgu, by uzyskać zgodę na otwarcie klasztoru Lithang. Pierwsze ceremonie zorganizowano w nim na początku lat osiemdziesiątych, a główną świątynię otwarto w 1984 roku122.

Niemal dziesięć lat później, dzięki poparciu Panczenlamy, Tenzin Delek wygrał z urzędnikami, którzy nie chcieli się zgodzić na wzniesienie budynku klasztornego w Orthoku. Kham Nalendra Thegczen Dziangczub Czeling, jak nazwał tę świątynię Panczenlama, czy też po prostu klasztor Orthok, został główną siedzibą Tenzina Delka. Interwencja Panczenlamy pomogła w rozwoju studiów buddyjskich w regionie i wzmocniła pozycję Tenzina Delka w rodzinnych stronach, dzięki czemu mógł z kolei wypowiadać się bez większych obaw. Stał się wzorem do naśladowania dla ludzi zainteresowanych propagowaniem buddyzmu i kultury tybetańskiej. Zjednanie sobie przezeń poparcia Panczenlamy było upokarzającą porażką dla urzędników z regionu.

W 1982 roku władze chińskie ogłosiły nową politykę, która zasadzała się na przekonaniu, że „nieuchronny zanik” religii w Chinach będzie procesem długotrwałym123. Do tego czasu miano tolerować pewne wierzenia i tak zwane „normalne aktywności” religijne, ale jedynie jako wyraz wiary oderwany od spraw politycznych i społecznych. Władze chińskie twierdziły później, że Tenzin Delek granicę tę przekroczył. On sam mógł sądzić, że jego działalność dotyczy spraw monastycznych, ale urzędnicy, których celem było podporządkowanie religii państwu, uznali ją za polityczną.

Tenzin Delek prawdopodobnie zdawał sobie sprawę z politycznego charakteru swoich poczynań. Gdyby było inaczej, zapewne zacząłby rekrutować nowych mnichów jawnie, a nie potajemnie124. Za pośrednictwem sieci zaufanych współpracowników przyciągną do siebie 175 uczniów, którzy po wyświęceniu wrócili w rodzinne strony, by pomagać w odrodzeniu buddyzmu. W 1982 roku operacja ta była już tak głośna, że rekrutowanie i wyświęcanie nowych mnichów stało się zbyt niebezpieczne.

W 1982 roku Tenzin Delek opuścił Lithang bez zgody władz i udał się do klasztoru Drepung w Indiach. Z jednej strony, chciał zdobyć głębszą wiedzę, z drugiej, zdążył już zadrzeć z ludźmi, kontrolującymi Lithang Gonczen, z trzeciej, zaczął się obawiać aresztowania. Wrócił dopiero pięć lat później. W międzyczasie Dalajlama rozpoznał w nim inkarnację lamy Gesze Adona Phuncoga z klasztoru Orthok i nadał imię Tenzin Delek. Jak już wspominaliśmy, do tej pory był znany jako A-ngag Taszi. Tenzin Delek ryzykował aresztowaniem, przenosząc przez granicę, a następnie rozprowadzając broszury i kasety z wystąpieniami Dalajlamy. Jego uczeń wspomina, że często powtarzał, iż „wypełnianie życzeń Jego Świątobliwości jest cenniejsze od samego życia”125.


Budowanie zaplecza w Orthoku
Wkrótce po powrocie z Indii w 1987 roku Tenzin Delek przystąpił do realizowania najważniejszego projektu – budowy budynku klasztornego w Orthoku. Od stuleci mnisi i świeccy zbierali się tu podczas uroczystości i świąt religijnych, pomiędzy którymi w Orthoku nie działo się nic. Nie było żadnego budynku, a uczestnicy ceremonii, głównie koczownicy, mieszkali w namiotach. W 1998 roku Tenzin Delek zaczął wznosić tu klasztor. Kiedy lokalni urzędnicy odmówili wydania zgody, pojechał do Pekinu i uzyskał aprobatę Panczenlamy.

Orthok okazał się zaledwie początkiem. W 1991 roku ruszył ambitny plan budowy i renowacji szkoły, sierocińca, domu starców, klinik medycznych i siedmiu filii klasztoru. Inicjatywy społeczne Tenzina Delka były rzeczywiście niezbędne. Dzięki nim tybetańskie dzieci mogły zdobyć wykształcenie, którego do tej pory było dla nich nieosiągalne z powodu szczątkowej infrastruktury i wysokich kosztów. Kliniki służyły społeczności lokalnej i koczownikom, których przywożono do nich na koniach. Pozbawionym jakiejkolwiek opieki medycznej starcom i mnichom, którzy, nie mając rodzin, potrzebowali elementarnego wsparcia, dawał schronienie, koce na zimę oraz miesięczny przydział mięsa, masła i campy (prażonej mąki jęczmiennej).

Tenzin Delek starał się przeobrazić Orthok w ośrodek zaawansowanych studiów monastycznych i miejsce, „poszerzające horyzonty mieszkańców”126. Za jego radą – a często również z finansową pomocą – młodzi mnisi ruszali do Dharamsali, siedziby emigracyjnego rządu Dalajlamy, oraz wielkich klasztorów w Lhasie i innych regionach Tybetu, by studiować nauki buddyzmu tybetańskiego, kulturę, medycynę i sztukę, rozwijać zdolności i zdobywać nowe doświadczenia. W Orthoku założył szkołę dialektyki i szkołę medyczną. Urzędnicy mogli, czy to z powodów osobistych czy politycznych, patrzeć z niechęcią na nowe projekty i rosnący prestiż Tenzina Delka, ale potrzebowali jeszcze kilkunastu lat, by położyć kres jego „mieszaniu się” w sprawy lokalne.
Konflikty z władzami lokalnymi i walka o ochronę środowiska naturalnego
Tenzin Delek zdawał sobie sprawę z kruchości tybetańskiego środowiska naturalnego oraz tragicznych konsekwencji zakłócenia jego równowagi i próbował je chronić. Opowiadał się przeciwko kopalniom, które zanieczyszczały rzeki i ziemię, karczowaniu lasów, które powodowało powodzie i erozję, oraz bezmyślnemu polowaniu na zagrożone wyginięciem zwierzęta. Poglądy Tenzina Delka zaalarmowały urzędników lokalnych, opowiadających się za jak najszybszym rozwojem gospodarczym i najwyraźniej czerpiących osobiste korzyści z kopalń, drewna i kłusownictwa127. Wkrótce, jak mieli się przekonać, udało mu się zdobyć wystarczające poparcie do częściowego zablokowania wycinki lasów w Lithangu i Njagczu.

Karczowanie starych lasów było jednym z najbardziej palących – i spornych – problemów ekologicznych w pięciu okręgach regionu, obejmującego Lithang i Njagczu. Według byłych działaczy, w Njagczu chińscy urzędnicy zaangażowali się w „ścinanie lasów jak włosów na głowie”128 na początku lat osiemdziesiątych129. Choć trzeba było zbudować kilka odcinków drogi, żeby przewozić pnie, gęstość drzewostanu i sieć rzek ułatwiały wycinkę i transport drewna do Chin centralnych. Tenzin Delek rozpoczął kampanię przeciwko deforestacji na przełomie 1987 i 1988 roku, ale władze spróbowały zamknąć mu usta dopiero w 1993 roku, gdy coraz intensywniejsza wycinka zaczęła wywoływać ostre protesty mieszkańców.

Według Tybetańczyków, którzy mieszkali wówczas w regionie, lasy nieformalnie podzielono na trzy kategorie: jedną zarezerwowano dla rządu, drugą na użytek (np. budowa domu) urzędników miejskich130, a trzecią, tak zwane „ziemie publiczne”, przyznano mieszkańcom. W 1993 roku ci ostatni mieli już zupełnie dość dwóch praktyk. Jedną była konieczność uzyskania zezwolenia „na budowę domu lub sporządzenie masztów koczowniczego namiotu”. Tybetańczycy twierdzą, że aby je zdobyć, musieli „przekupywać urzędników masłem i mięsem”131. Drugi problem polegał na tym, że lokalne departamenty bezpieczeństwa i leśnictwa próbowały wspólnie przekwalifikować lasy publiczne na rządowe. Według chińskiego ekologa, z którym rozmawiał HRW, dochody z wyrębu lasów stanowią lwią część budżetów wielu okręgów w niektórych regionach ChRL132. Zadaniem departamentów leśnictwa nie jest ochrona zasobów, lecz szukanie nowych terenów wyrębu133.

W Njagczu do konfrontacji doszło 9 listopada 1993 roku. W Loli „część rządowa była już właściwie wykarczowana” i urzędnicy chcieli zagarnąć las publiczny. Miesiąc wcześniej przesunęli znak134, rozdzielający obie części.

„W Loli – tłumaczy jeden z informatorów – rósł gęsty las. Drzewa miały po 500 lat. Chińczycy okorowali pień i namalowali na nim czerwoną farbą: „las powyżej tego drzewa należy do mieszkańców, poniżej do rządu”, przesuwając granicę o niemal dwa kilometry w głąb lasu publicznego. Urzędnicy lokalni, z miasta i okręgu, przekupili tych z prefektury [żeby kontynuować wyręb]. Ludziom powiedzieli, że mają być cicho”135.

Tydzień przed 9 listopada Tenzin Delek zorganizował spotkanie przywódców społeczności i przedstawicieli rodzin. Tłumaczył, że nie mogą lekceważyć problemu. Powiedział również, że niezależnie od tego, co zdecydują, gotów jest zająć się tą sprawą, nawet jeśli będzie miał za to iść do więzienia. „Wszyscy wiem, że to las publiczny – mówił – ale kilku urzędników z okręgu i miasta próbuje się do niego dobrać. Jeżeli to zrobią, bez wątpienia go zniszczą. Jeśli przymkniemy na to oczy, ucierpi środowisko naturalne. Będą burze i powodzie”136.

Urzędnicy miejscy próbowali uprzedzić ewentualne działania mieszkańców. 9 listopada zwołano wiec, na którym obwieszczono, że las publiczny został przekwalifikowany na rządowy. W wiecu wzięli również udział przedstawiciele władz okręgu; wszyscy grozili surowymi konsekwencjami za próby sprzeciwu137. Trzej mnisi z klasztoru Orthok, czując poparcie ludzi, stawili czoło urzędnikom. „Powiedzieliśmy im – wspomina jeden z nich – że nie możemy zgodzić się z tym, co robią, (...) nawet jeśli trafimy za to do więzienia. (...) W gruncie rzeczy nawet nie słuchali, a na koniec powiedzieli: „Próbowaliśmy ustalić, kto wywołuje kłopoty, kto stoi za tym problemem, i teraz już wiemy. (...) Możecie wracać do klasztoru. Zajmiemy się wami”. Nie odeszliśmy. Urzędnicy wezwali policję i kazali nas wyrzucić. Zbili nas, skopali i wyrzucili z budynku”138.

Kiedy mnisi wrócili do Orthoku, dowiedzieli się od mieszkańców, że władze chcą ich aresztować. Ludzie zaoferowali pomoc. Przez kilka nocy strzegli mnichów, a potem znaleźli im kryjówkę w górach. „Było bardzo źle”, podsumowuje jeden z duchownych.

Choć Tenzina Delka oskarżono o mieszanie się w sprawy, leżące w gestii rządu, władze okręgu i prefektury chciały rozładować napięcie i nalegały, by wykorzystał swój autorytet do uspokojenia ludzi139. Prefektura zapowiedziała, że gdy opadnie napięcie, zajmie się sprawą lasu.

Tenzin Delek przystał na to. Tydzień później, na kolejnym zebraniu, indagowany przez niego przedstawiciel władz okręgu musiał przyznać, że nie może potwierdzić zapewnień swoich kolegów o zmianie polityki rządu. (Urzędnicy utrzymywali, że władze lokalne otrzymały pełną kontrolę nad lasami publicznymi i że mogą z nich korzystać bez konsultacji z mieszkańcami.) W związku z tym Tenzin Delek ogłosił podczas wielkiej uroczystości religijnej, że mieszkańcy przyjmą proponowane przez władze rozwiązanie sporu. Dodał, że nie zostanie aresztowany żaden mnich, i poprosił o zachowanie spokoju.

Kiedy stało się jasne, że władze prefektury, które prosiły lamę o współpracę, nie zamierzają wywiązać się z obietnicy zwrócenia ludziom lasu publicznego, Tenzin Delek i pięć innych osób – mnichów i przedstawicieli społeczności – zawieźli petycje, zdjęcia i listy do stolicy prowincji Sichuan, zapowiadając, że jeśli nie znajdą sprawiedliwości na tym szczeblu, zwrócą się bezpośrednio do rządu centralnego. Następnie cała grupa pojechała ze skargą do Pekinu. W końcu władze prefektury wywiązały się z obietnicy i zwróciły ludziom las, który do nich należał.

Choć problem rozwiązano pokojowo, wielu sygnatariuszy petycji miało poważne kłopoty. „Poszedłem siedzieć za ekologię – mówi jeden z nich. – Próbowałem walczyć z systemem przy pomocy chińskiej konstytucji. Mają w niej przepis, który pozwala chronić zwierzęta, środowisko naturalne i przyrodę. Stanowią prawa, których sami nie przestrzegają. Starałem się wykorzystać te przepisy i naraziłem się chińskim urzędnikom. Zostałem oskarżony o przestępstwa polityczne i zamknięty w więzieniu. Aresztowano mnie w Njagczu”140.

Na skutek tego incydentu urzędnicy lokalni stracili twarz, a Tenzin Delek zyskał prestiż i wpływy. Mieszkańcy coraz częściej zwracali się do niego ze swoimi problemami, a kadry nie mogły liczyć na bezwarunkowe poparcie zwierzchników. Urzędnicy z czasem awansowali, ale nie zapomnieli o tym upokorzeniu.
Przywódca Religijny
Lojalność wobec Dalajlamy i niezależna postawa
Wszyscy wiedzieli o lojalności Tenzina Delka wobec Dalajlamy. Jego uczniowie mówią, że w sprawach natury religijnej radził im stosować się do zaleceń Dalajlamy, wspierać go i podążać za nim nawet za cenę życia141. Nauczał, że słuchanie Dalajlamy przyniesie Tybetańczykom pokój, dostatek i jedność142. Wydaje się jednak, że owo poparcie ograniczało się do kwestii natury religijnej, co było legalne w Chinach i regionach tybetańskich do 1995 roku (a w pewnych miejscach jeszcze dłużej). Tenzin Delek nie łamał więc w ten sposób chińskiego prawa.

Tenzin Delek miał też mówić ludziom, że „mają trwać przy tybetańskiej kulturze i religii, nie pozwolić na ich upadek i starać się je ożywić. Jeśli sami tego nie zrobicie – jeżeli nie będziecie chronić swej religii i kultury – nikt tego za was nie zrobi”143.

Tenzin Delek organizował ceremonie publiczne w intencji Dalajlamy i fetował jego osiągnięcia. Latem 1993 roku, na przykład, prowadził modły o jego długie życie. Podczas uroczystości wyświetlano zdjęcia na ogromnym ekranie144. Jak się przekonamy, aktywnie propagował stanowisko Dalajlamy w sprawie kultu Dordże Szugdena.

Tenzin Delek mówił też jednak swoim słuchaczom o Pokojowej Nagrodzie Nobla, którą przyznano Dalajlamie w 1989 roku, o jego Pięciopunktowym planie pokojowym i Propozycji strasburskiej145. Takie wzmianki, bardziej polityczne niż religijne, były zapewne nielegalne już w roku 1993 (choć przepisy, zakazujące poparcia politycznego, kłóciły się z międzynarodowymi standardami praw człowieka). W połowie lat dziewięćdziesiątych, gdy państwo chińskie zaangażowało się w procedury wskazywania inkarnowanych lamów, Tenzin Delek ignorował zakaz rozpoznawania tulku bez konsultacji z władzami146; nie zaprzestał też wznoszenia nowych świątyń i, gdy proszono go o pomoc, angażował się w sprawy nie należących do niego klasztorów.


Polityka Chin wobec Dalajlamy
W latach 1979-1996 religijne – w przeciwieństwie do politycznego – poparcie dla Dalajlamy nie było w Chinach atakowane. Zmieniło się to po III Forum, ale zakaz wprowadzano stopniowo, najpierw w zachodnich, potem we wschodnich regionach tybetańskich. W 1996 roku lojalność Tenzina Delka dla Dalajlamy i poparcie dla jego poglądów (np. w kwestii kultu Dordże Szugdena) postrzegano już nie w kategoriach religijnych, lecz traktowano jako polityczny sprzeciw wobec rządu centralnego.

W 1994 roku przywódcy Chin zwołali III Forum Robocze w sprawie Pracy w Tybecie, na którym zaakceptowali strategię, której celem było ograniczenie rozwoju religii w Tybecie i poddanie jej pełnej kontroli partii i rządu. Jej elementem było zmniejszenie liczby klasztorów i duchownych oraz ograniczenie niezależności hierarchów. W maju 1995 roku rozgorzał spór o to, czy inkarnację Panczenlamy – a co za tym idzie, i innych najważniejszych lamów – powinien wskazać rząd Chin czy Dalajlama. Gendun Czokji Nima, chłopiec rozpoznany przez Dalajlamę, zniknął; mianowany przez władze Gjalcen Norbu został wywieziony z Taszilhunpo, tradycyjnej siedziby panczenlamów, do Pekinu, gdzie nad jego edukacją czuwają chińscy urzędnicy.

W 1996 roku dyrektywa Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin uruchomiła kampanię „edukacji patriotycznej” w klasztorach. Mnisi musieli wyrzec się Dalajlamy, odrzucić wskazanego przezeń Panczenlamę oraz napisać i podpisać oświadczenie, popierające oficjalne wersję historii, wedle której Tybet stanowił zawsze integralną część Chin147. W ramach kampanii zaszczepiania duchownym patriotyzmu, podporządkowywania ich polityce państwa i separowania od „kliki Dalaja” urzędnicy szczebla okręgu i prowincji oraz przedstawiciele urzędów ds. religii zaczęli mieszać się w proces rozpoznawania inkarnacji. Rząd zaczął formalnie autoryzować akceptowanych przez siebie tulku. Tenzin Delek ani żaden z rozpoznanych przez niego lamów nie uzyskali oficjalnej aprobaty.

Wszystkie te polityczne zmiany miały ogromny wpływ na sytuację Tenzina Delka, który zdawał się nie zwracać uwagi na próby ograniczania jego działalności i wpływów. Uczyniły zeń dysydenta, „separatystę”, który odmawiał współpracy i zachowywał się tak, jak gdyby w sprawach dotyczących religii był zupełnie niezależny. Jego niezależność mogła – potencjalnie – zrujnować kariery urzędników lokalnych, odpowiadających za skuteczne wdrażanie dyrektyw rządu.

Władze 18 okręgów Tybetańskiej Prefektury Autonomicznej Kardze po raz pierwszy ogłosiły nowe wytyczne we wrześniu 1995 roku. Od tej pory nie wolno było budować klasztorów i szkół bez formalnego zezwolenia władz okręgu, a Tenzin Delek został poddany wzmożonej inwigilacji148. Owe zmiany mogły być po części reakcją na oświadczenie, które wygłosił podczas zebrania w prefekturze. Krytykował przedstawicieli władz lokalnych i rządu centralnego za lekceważenie dobra ogółu, wytykając, miedzy innymi, brak nowoczesnego i tradycyjnego sytemu oświaty w regionach zamieszkiwanych przez koczowników i słabość lokalnej gospodarki. Skarżył się też, że mieszkańcy nie mogą korzystać z bogactw naturalnych regionu149.

W 1996 roku, gdy Tenzin Delek usłyszał, że nie może uznać wskazanego przez Dalajlamę Panczenlamy, miał powiedzieć: „Osobiście wierzę w tego, którego wybrał Dalajlama. I jestem przekonany, że będą w niego wierzyć Tybetańczycy. A ten mianowany przez chiński rząd? Nic mi o tym nie wiadomo”150. Krótko mówiąc, choć Tenzin Delek niewzruszenie popierał Dalajlamę, był ostrożny i wyważony – nie odrzucał kandydata władz. W tym samym roku, kiedy ogłoszono, że w klasztorach nie będzie można wystawiać zdjęć Dalajlamy, a przywódcy duchowi będą musieli krytykować jego „separatyzm” – odmówił.

W 1996 roku Tenzin Delek został powiadomiony, że wysyłanie mnichów i uczniów na studia do innych regionów Tybetu i Indii jest nielegalne. Obarczono go odpowiedzialnością za sprowadzenie z powrotem tych, którzy jeszcze nie wrócili. Według jednego ze źródeł władze chińskie obawiały się, że uczniowie Tenzina Delka przysporzą mu prestiżu i wpływów, wyjeżdżając poza granice Lithangu i Njagczu151.

W 1997 roku Biuro ds. Religii i Departament Pracy Frontu Jedności skierowały do Tenzina Delka list, zatytułowany „Sześć artykułów”, w którym – tytułując go „Rinpocze” – zakazały mu angażowania się w sprawy o charakterze politycznym. W dokumencie tym wyliczono też przypadki naruszania przezeń polityki religijnej. W 2000 roku, w kolejnym liście, w którym zwracano się do niego świeckim imieniem A-ngag Taszi (chiń. A’an Zhaxi), oskarżono go o prowadzenie zakazanej działalności, informując jednocześnie, że „spadł” jego status religijny152.


Sprzeciw wobec kultu Dordże Szugdena
Władze chińskie wykorzystały ezoteryczny spór wokół Dordże Szugdena, tybetańskiego bóstwa opiekuńczego, do zaatakowania Tenzina Delka, uznając jego poparcie dla poglądów Dalajlamy za sprzeciw wobec polityki Chin. Choć owa dysputa, to powracająca, to cichnąca od ponad dwudziestu lat, nie ma charakteru politycznego, popieranie poglądów Dalajlamy w tej materii zrównano najwyraźniej z działalnością „separatystyczną”.

Dordże Szugden uchodzi za potężną, magiczną istotę, która potrafi pomagać tym, którzy uprawiają jej kult, w uzyskaniu światowych korzyści, nadzwyczajnych mocy itd. Niektórzy uważają to bóstwo za strażnika szkoły gelugpa buddyzmu tybetańskiego. Przypisuje mu się również moc szkodzenia tym, którzy przestają oddawać mu cześć lub należą do innych szkół buddyjskich.

W 1976 roku Dalajlama zrezygnował z kultu Szugdena i zaczął nauczać, iż może on być szkodliwy dla tych, którzy „obrażą” to bóstwo. Oświadczył też, że Dordże Szugden szkodzi jemu samemu i sprawie niepodległości Tybetu, tłumacząc przy tym, że prawdziwe bóstwa myślą o wyzwalaniu ludzi z cierpienia, a nie szkodzeniu im. Uznał za swój obowiązek poinformowanie o tym buddystów tybetańskich, pozostawiając uznaniu każdego to, czy zechce skorzystać z jego rady.

W 1996 roku Dalajlama poszedł dalej, zakazując kultu Szugdena tym, którzy chcą być jego uczniami lub otrzymywać jego nauki. W tym momencie doskonale zorganizowani wyznawcy Szugdena zaczęli aktywnie sprzeciwiać się stanowisku Dalajlamy, posuwając się aż do oskarżenia go o naruszanie swobód religijnych tybetańskiej diaspory. Pozornie wąska kwestia szkodliwości czy też pożyteczności kultu Dordże Szugdena też odsłoniła inne problemy między czterema głównymi szkołami buddyzmu tybetańskiego. W samej szkole gelugpa, z którą kojarzony jest Dalajlama, doszło do głębokiego konfliktu między ultrakonserwatystami, którzy nadal oddawali cześć temu bóstwu, a akceptującą stanowisko Dalajlamy większością.

Rząd Chin – jak utrzymują pewne źródła – zaczął promować kult Szugdena w społecznościach tybetańskich153. Wydaje się, że władze chciały w ten sposób podkopać moralny autorytet Dalajlamy i wykorzystać teologiczny spór do pogłębienia podziałów wśród Tybetańczyków.

Wyznawcy Szugdena byli, tradycyjnie, najsilniejsi w południowym Khamie. Tenzin Delek włączył się w kampanię przeciwko Szugdenowi już w 1979 roku, zwracając uwagę X Panczenlamy na kult tego bóstwa w klasztorze Lithang Gonczen. Kiedy wrócił z Indii w 1987 roku, ponownie oparł się naciskom tych, którzy chcieli, by wstąpił w szeregi wyznawców Szugdena. Tłumaczył świeckim, przywódcom lokalnym i mnichom z Lithang Gonczen, dlaczego powinni zrezygnować z tej praktyki. Oświadczył nawet, że nie przekroczy progu tego klasztoru, dopóki będzie się w nim odprawiać rytuały Dordże Szugdena154. Jego stanowisko sprawiło, że część mnichów opuściła Lithang Gonczen, największy klasztor w regionie, i przeniosła się do Orthoku155. Te i podobne przypadki, związane z powstaniem stałej świątyni i obecnością Tenzina Delka w Orthoku, świadczyły o wzroście jego wpływów i mogły wywołać zaniepokojenie konkurujących o środki klasztorów.

Konflikt to słabł, to wybuchał ze zdwojoną siłą. W 1999 roku zatrzymano grupę mnichów z Lithang Gonczen, którzy nie oddawali czci Szugdenowi156. Dwa lata później – tuż przed aresztowaniem Tenzina Delka i wkrótce po wycofaniu się wpływowego lamy z Lithangu z kultu tego bóstwa – w klasztorze tym całkowicie poniechano odprawiania rytuałów Szugdena. Z tej okazji zorganizowano ceremonię, na którą przybyli mnisi „ze wszystkich stron”157.

Władze chińskie nadal zachęcały do kultu Dordże Szugdena. Jak już wspominaliśmy, jedna lub dwie bomby, których podłożenie przypisano Tenzinowi Delkowi i Lobsangowi Dhondupowi, eksplodowały przed rezydencją wpływowego mnicha, który był jego żarliwym propagatorem158.

Poparcie dla Dalajlamy jako przywódcy duchowego oraz szacunek monastycznych i świeckich społeczności były przyczyną problemów innych znanych, charyzmatycznych nauczycieli buddyjskich z TPA Kardze. Ich historie, choć różne, mają wspólny mianownik: zaniepokojenie władz popularnością duchownych, która utrudniała walkę z poparciem dla Dalajlamy i oddaniem dla religii. Chińscy przywódcy boją się, że przywiązanie do buddyzmu tybetańskiego, stanowiące element tożsamości Tybetańczyków, podsyca tęsknotę za niepodległym Tybetem.

Mechanizm ten najlepiej ilustruje los Sonama Phuncoga, odbywającego karę pięciu lat więzienia za „separatyzm”, i sytuacja w Larung Gar, społeczności monastycznej stworzonej przez Khenpo Dzigme Phuncoga, której działalność drastycznie ograniczono.


Sankcje
Ekologiczne kampanie Tenzina Delka i jego poglądy religijne – np. odmowa uznania chłopca mianowanego przez Chińczyków XI Panczenlamą – stanowiły zagrożenie dla urzędników lokalnych. Lama utrudniał im, jeśli nie uniemożliwiał, przekonanie władz centralnych, że wszyscy przywódcy religijni w ich okręgach publicznie i prywatnie popierają stanowisko rządu i egzekwują taką postawę od swoich mnichów. W 1996 roku, gdy rząd centralny rozpoczął kampanię „edukacji patriotycznej” w klasztorach, zwiększając tym samym presję na urzędników lokalnych, Tenzin Delek nadal nie chciał się podporządkować. Nie konsultując się z urzędnikami państwowymi w sprawach religijnych – takich jak rozpoznawania inkarnowanych lamów czy zakładanie nowych klasztorów – kwestionował ich władzę i prestiż.

W 1997 roku Biuro ds. Religii prefektury Kardze zwołało zebranie poświęcone działalności Tenzina Delka i wydało dokument zatytułowany „A’an Zhaxi łamie prawo”, w którym wyliczono przypadki naruszania przezeń przepisów. Oskarżono go o budowanie nowych świątyń i szkół bez wymaganych zezwoleń, wtrącanie się w sprawy innych klasztorów159, przypisywanie sobie prawa do tytułu Rinpocze, rozpoznawanie tulku160 bez konsultacji z odpowiednimi władzami, naruszanie wolności sumienia poprzez opowiadanie się przeciwko kultowi Dordże Szugdena i szerzenie szkodliwych poglądów161.

Dalej oświadczono, że jego tytuł nie będzie już uznawany i że ma bezzwłocznie zrezygnować z wszelkich działań związanych ze statusem Rinpocze – m.in. nauczania i uczestniczenia w ceremoniach w klasztorach innych niż Dziamjang Czekhorling oraz budowania nowych i rozbudowywania istniejących klasztorów. Tulku, których zdążył rozpoznać, mieli być pozbawieni statusu. „Degradacja” oznaczała podporządkowanie Tenzina Delka zhurenowi, kierownikowi klasztoru mianowanemu przez rządowe Biuro ds. Religii i Departament Pracy Frontu Jedności162. Biuro ds. Religii odwołało go również z okręgowej komórki Ogólnochińskiej Ludowej Konferencji Konsultatywnej163 w Lithangu i odebrało mu prawo do zabierania głosu podczas spotkań w okręgu Njagczu164.

Prefektura Kardze i Biuro ds. Religii rozesłały ten dokument w formie książeczki do urzędów i mieszkańców wszystkich 18 okręgów. Kilka miesięcy później zaczęły go po cichu odbierać od adresatów.

10 sierpnia 1997 roku, wkrótce po tym zebraniu, Tenzin Delek uciekł w góry. Doszedł do wniosku, że grozi mu aresztowanie (miedzy innymi z powodu śledztwa w sprawie pojawienia się ulotek niepodległościowych)165. Zostawił taśmę dla urzędników z okręgu Njagczu, którą dostarczono do lokalnego Biura ds. Religii. „Oskarżono mnie [o wykorzystywanie religii do prowadzenia działalności politycznej] – oświadczył – ale nie zrobiłem nic złego. Jeżeli zostanę aresztowany, mogą być problemy z ludźmi, lepiej więc będzie, jeśli na pewien czas się oddalę”. Prosił też władze o „rozwiązanie problemu”166.

Miesiąc później – po konsultacjach między klasztorami Tenzina Delka i okolicznymi wioskami – mieszkańcy zorganizowali bezprecedensowy protest: marsz do Njagczukhi, siedziby władz okręgu. Dzień wcześniej wysłany przez organizatorów młody mnich przekazał wszystkim informacje o dokładnym czasie i miejscu akcji. Około 400-500 osób, głównie chłopów, podjęło ryzyko związane z udziałem w proteście publicznym. Służby bezpieczeństwa próbowały zatrzymać demonstrantów w miejscu wymarszu. Zdruzgotani oficerowie zdołali zastraszyć groźbami i krzykiem połowę protestujących. Wykrzykiwali imiona zebranych, wołając: „wiemy, kim jesteście”, „obserwujemy was”, „zajmiemy się wami za kilka dni, stać nas na to”167. Ci, którzy dotarli do Njagczukhi, powiedzieli władzom, że Tenzin Delek jako jedyny dbał o mieszkańców, że urzędnicy doprowadzili do jego zniknięcia i mają teraz zwrócić go ludziom168. Poza kilkoma zbitymi szybami i „kuksańcami”169 protest miał charakter pokojowy.





Podobne problemy w Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Kardze
Sonam Phuncog
Sonam Phuncog, znany uczony i nauczyciel języka tybetańskiego z klasztoru Dargje w prefekturze Kardze prowincji Sichuan, odbywa karę pięciu lat więzienia za „podżeganie do separatyzmu”. Zatrzymano go 24 października 1999 i skazano na niejawnym procesie w listopadzie 2000 roku. Według sentencji wyroku funkcjonariusze okręgowego Biura Bezpieczeństwa Publicznego zatrzymali go „w związku z podejrzeniem o udział w incydencie z bombą”, która wybuchła przed niewielkim budynkiem, należącym do wyznawcy Szugdena. W akcie oskarżenia nie ma jednak mowy o żadnej bombie, lecz o poparciu dla Dalajlamy. Sąd orzekł, że skoro przywódcy Chin uznają Dalajlamę za „uchodźcę politycznego, którego działalność ma na celu podzielenie macierzy”*, to popieranie go czyni z Sonama Phuncoga „separatystę”. Nie uczyniono żadnego rozróżnienia między oddaniem dla Dalajlamy jako przywódcy duchowego a spieraniem tego, co władze chińskie uznają za nawoływanie do niepodległości Tybetu. „Kwestia Dalajlamy nie jest kwestią religijną, ale polityczną”**, stwierdził sąd.

Zarzuty stawiane Sonamowi Phuncogowi mówią same za siebie: spotkanie i sfotografowanie się z Dalajlamą w Indiach, zorganizowanie zgromadzenia około 2.000 mnichów, którzy „recytowali modlitwy o długie życie Dalajlamy”, „podniesienie wielkiego portretu Dalajlamy”, który „sam przyniósł” oraz „wzywanie wszystkich do uważnego słuchania tego, co mówi Dalajlama”***. Sonam Phuncog odrzucił zarzuty, twierdząc, że jego nauki w znacznej mierze dotyczyły czegoś innego i że nigdy nie wspominał o „niepodległości Tybetu”.

Według sądu przeciwko zatrzymaniu Sonama Phuncoga protestowało w Kardze 3.000 Tybetańczyków (inne źródła mówiły o 300), co „przyniosło bardzo szkodliwy skutek”. W 1999 roku program ograniczania niezależności wpływowych mnichów i lamów z Kardze był już bardzo zaawansowany. Demonstracja poparcia dla Sonama Phuncoga mogła dać władzom chińskim kolejny powód do odseparowania go od wiernych.
Khenpo Dzigme Phuncog i Instytut Studiów Buddyjskich Larung Gar
Władze chińskie drastycznie zmniejszyły liczbę mnichów i mniszek, mogących kształcić się w Instytucie Studiów Buddyjskich Larung Gar, najsłynniejszym centrum monastycznym w regionach tybetańskich, położonym w górach w TPA Kardze prowincji Sichuan. W akademii – kompleks nie jest klasztorem – założonej w 1980 roku przez Khenpo Dzigme Phuncoga, który zmarł 7 stycznia 2004 roku, studiowało około 6.000-7.000 mnichów i mniszek. Władze chińskie zredukowały ich liczbę do 1.500, wydalając pozostałych i równając z ziemią ich domy****.

Operacją nadzorowali urzędnicy z pekińskiego biura Departamentu Pracy Frontu Jedności, organu Komunistycznej Partii Chin. Ich udział świadczy o tym, że decyzja o rozbiciu Instytutu zapadła za najwyższych szczeblach hierarchii partyjnej.

Choć Dzigme Phuncog unikał kontrowersji politycznych, realizując cel Larung Gar, jakim było ratowanie i krzewienie nauk buddyjskich, władze najwyraźniej uznały, że „Instytut idzie złą drogą”*****. Zarzuty uderzająco przypominają kwestie, które pojawiały się w sprawach Tenzina Delka i Sonama Phuncoga. Z wielu raportów wynika, że Dzigme Phuncog odmówił krytykowania Dalajlamy; władze niepokoiły się też, że duże skupisko mnichów i mniszek może się stać wylęgarnią „separatyzmu”. Wydaleni musieli podpisać dokument potępiający Dalajlamę i zobowiązujący ich do przestrzegania wytycznych chińskich władz wobec religii oraz niewracania do Larung Gar.

Schorowany Dzigme Phuncog wrócił do Instytutu ponad rok po rozpoczęciu tej kampanii. Najpierw wywieziono go do szpitala wojskowego, a następnie, jak wynika z raportów, przetrzymywano w Czengdu, stolicy prowincji Sichuan. Pierwszych nauk publicznych udzielił w listopadzie 2002 roku pod czujnym okiem policji. Kilka miesięcy wcześniej zaczął nauczać zaaprobowanych przez władze mnichów i mniszki w głównej świątyni kompleksu. Zmarł po ciężkiej chorobie w wieku 74 lat.

W Larung Gar utworzono stały posterunek policji; funkcjonariusze noszą cywilne ubrania.

* Ludowy Sąd Pośredni Tybetańskiej Prefektury Autonomicznej Ganzi Prowincji Sichuan, Uzasadnienie wyroku, HFPC 27 stycznia 2003.

** Ibid.

*** Ibid.

**** „Setki wydaleń z instytutu buddyjskiego”, TIN News Update, HFPC 19 sierpnia 2001.

***** „Nauczyciel z Serthar w Czengdu; nowe informacje o wydalaniu mniszek”, TIN News Update, HFPC 8 listopada 2001.


1   2   3   4   5   6   7   8   9


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna