Human Rights Watch (hrw)



Pobieranie 0.55 Mb.
Strona3/9
Data27.04.2016
Rozmiar0.55 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9

Podobne demonstracje są rzadkością w regionach tybetańskich. Ta wynikała ze statusu Tenzina Delka i znaczenia jego projektów dla okolicznych mieszkańców.

Po sześciu miesiącach apelacji na szczeblu prowincji udało się uzyskać zapewnienie, na piśmie, że Tenzin Delek może bezpiecznie wrócić170. Musiał jednak zgodzić się na część stawianych mu warunków – żadnej działalności politycznej, żadnego mieszania się w sprawy innych świątyń, żadnego nauczania poza murami własnych klasztorów171.

Jedno ze źródeł twierdzi, że tłum, który witał go w Njagczukhce 27 stycznia 1998 roku, był największym zgromadzeniem w historii miasta172. Inne szacuje, że przyszło 10 tys. osób173. Przedstawiciel prefektury publicznie ogłosił warunki, których musiał przestrzegać Tenzin Delek, by zachować wolność. Obejmowały one ograniczenie swobody podróżowania, wolności słowa i angażowania się w przedsięwzięcia, które władzy uważały za polityczne. Jeden z urzędników miał mu powiedzieć: „Wygląda na to, że jesteś dobrym Rinpocze i że ludzie cię lubią. Nie chcemy tylko jednego – masz nie mówić o Dalajlamie. Wtedy nam nie po drodze. (...) Od tej pory masz się trzymać bliżej Njagczu. Nie możesz mieszkać w Orthoku, ale wolno ci tam jeździć, jak otrzymasz zezwolenie. I nie wolno ci się mieszać w żadną politykę”174.

„Dalajlama jest przywódcą buddyzmu tybetańskiego – odpowiedział na pierwszy warunek Tenzin Delek. – Ma się rozumieć, jest moim duchowym nauczycielem. Jeśli nie będzie dla mnie wzorem, wszystko straci znaczenie. Nasza religia, pozbawiona głowy, nie ma sensu”175.

Tenzin Delek przestrzegał nakazu „trzymania się blisko” Njagczu, „gdzie jego miejsce”176. Przeniósł się do Dziamjang Czekhorling, gospodarstwa, które kupił w 1991 roku i stopniowo przeobraził w klasztor. Tam też aresztowano go w kwietniu 2002 roku. Nie wiadomo, dlaczego kazano mu przenieść się do Njagczukhi, ale można założyć, że znacznie ułatwiło to inwigilację. Orthok jest regionem wiejskim, oddalonym o dwie, trzy godziny jazdy samochodem od Njagczukhi. Z Dziamjang Czekhorling idzie się do centrum miasta pięć minut.

Choć Tenzin Delek unikał zakazanych aktywności, znalazł inne sposoby na propagowanie swoich idei społecznych. Nadal zakładał szkoły tam, gdzie nie było żadnej – przede wszystkim w regionach zamieszkiwanych przez koczowników – lub prawie żadnej infrastruktury edukacyjnej. W 1998 roku powstała szkoła Gesze Lungpa i, nieco później, dom starców oraz klinika medyczna.

W połowie czerwca 2000 roku, po ponad dwuletniej przerwie, urzędnicy znów wezwali Tenzina Delka. Nie wiadomo, dlaczego zwlekali tak długo. Według niektórych informatorów władze lokalne nie chciały ryzykować kolejnego protestu; najwyraźniej zakładano, że po ograniczeniu działalności straci popularność.

W Njagczukhce Tenzin Delek i jego dwaj asystenci spotkali się z urzędnikami z prefekturalnego Biura ds. Religii, a potem z przedstawicielami Departamentu Pracy Frontu Jedności, którzy zarzucili mu naruszenie zakazu podróżowania. Na koniec Tenzin Delek, już sam, odbył rozmowę z funkcjonariuszami Biura Bezpieczeństwa Publicznego i Biura Bezpieczeństwa Państwa. Podczas długiej dyskusji nakłaniano go do podpisania dokumentu, w którym wymieniono nie tylko „przestępstwa” z listy z 1997 roku, ale i kilka innych: podżeganie do protestów przeciwko polityce departamentu leśnictwa i przeciwstawianie się chińskiej polityce kontroli urodzeń177. Kazano mu uznać mianowanego przez Chiny Panczenlamę, ogłosić zakaz posiadania zdjęć Dalajlamy w podległych mu klasztorach oraz publicznie krytykować „separatystów Dalaja”. Oskarżono go także o egoistyczne atakowanie rządu i pewnych urzędników pod pozorem ochrony lasów178. Funkcjonariusze, grożąc „przykrościami”, kazali mu przyznać się na piśmie do zarzucanych czynów i zobowiązać się do ich zaprzestania.

Różne źródła odmiennie opisują reakcję Tenzina Delka. Wang Lixiong, działacz, pisarz i obrońca Tenzina Delka, który przeprowadził z nim wywiad w 2001 roku, utrzymuje, że lama został zmuszony do złożenia na tym zeznaniu 30 podpisów179. Asystent, który towarzyszył mu tego dnia twierdzi, że Tenzin Delek odmówił w sprawie Dalajlamy, Panczenlamy i zakazu posiadania zdjęć180. Jeszcze inni mówią, że choć nie uznał decyzji władz, zgodził się nie propagować swojej wiary w dziecko, w którym Dalajlama rozpoznał Panczenlamę. Miał też zobowiązać się – jednak z „ubolewaniem” – że nie będzie mówić publicznie o Szugdenie i kontroli urodzeń, gdyż pierwszą kwestię uznawano za polityczną, a opowiadanie się przeciwko aborcji jest w Chinach przestępstwem181. Co się tyczy wznoszenia klasztorów, oświadczył, że pomaga jedynie tym, którzy się do niego zwracają po uzyskaniu oficjalnego zezwolenia, a jeśli idzie o rozpoznawanie tulku – że to ludzie decydują o tym, czy chcą wierzyć w ich autentyczność.

W połowie czerwca 2000 roku, w dzień lub dwa po „przyznaniu się do winy”, w środku nocy zadzwonili do niego urzędnicy Departamentu Pracy Frontu Jedności lub Biura Ds. Religii, „prosząc”, by w ciągu dwóch dni stawił się – sam – w Darcedo. Powiedziano mu, że gdyby ktoś pytał, ma odpowiedzieć, że jedzie na badania lekarskie182. Jednak 16 czerwca Tenzin Delek znów uciekł w góry.

„Niespodziewanie otrzymałem telefon od urzędników z Bezpieczeństwa Publicznego, którzy kazali mi udać się, samemu, nic nikomu nie mówiąc, na komisariat w Darcedo – tłumaczył tę decyzję. – Słyszałem, że chcieli mnie aresztować podczas ostatniego przesłuchania, ale z jakiejś przyczyny musiało być to dla nich niewygodne. Chcą, żebym po cichu sam stawił się [w Darcedo], ale ja nie zamieram jechać tam po kryjomu, nic nikomu nie mówiąc. Mogą tu po prostu przyjechać i aresztować mnie. Mogą obwieścić to publicznie z głośników na samochodzie. Mogą przyjechać z kajdanami. Jeżeli popełniłem przestępstwo, powinni tu przyjechać i aresztować mnie w taki sposób. Nie pozwolę, by ktokolwiek protestował. Dziś w Chinach żyje 1,3 miliarda ludzi. Ich gospodarka, armia i uzbrojenie nie mają sobie równych. W obliczu tak potężnego państwa popełnienie przestępstwa przez kogoś tak małego, jak my, byłoby jak rzucanie jajkiem w skałę. Jak skok w przepaść z otwartymi oczami. Ludzie w naszym regionie są pełni pokory. Po co mieliby rzucać jajkiem w skałę? Jeżeli popełniłem przestępstwo, mogą mnie aresztować. Będą zadowoleni, a ja, jeżeli dopuściłem się przestępstwa, nie będę miał nic przeciwko temu”183.

„Mam nadzieję – powiedział na koniec – że będę mógł porozmawiać z władzami centralnymi. Nie mam powodu protestować przeciwko Chinom i nie chce jechać do żadnego innego kraju. Nie chodźcie do miasta. Zrobiliście to kiedyś, próbując mnie bronić. Błagam was, nie róbcie tego. (...) Wszystko, o co proszę, to pomoc ogółu w uzyskaniu zezwolenia na kontakt z wyższymi urzędnikami, bym mógł im przedstawić moją sytuację. Byłoby dobrze, gdyby przedstawiciele Zgromadzenia Ludowego powiedzieli prawdę o moim położeniu władzom centralnym. Ale pamiętam, co się stało, gdy odszedłem ostatnim razem. Ludzie poszli protestować do miasta i okręgu. Nie róbcie tego. To nie pomoże. Wygląda to tak, jak gdybym do tego podżegał, więc, proszę, nie róbcie tego. Gdyby szło o Tybetańczyka, „jedzącego campę”, mógłbym przysiąc, że o nic takiego nie prosiłem, ale gdy patrzy się na to z zewnątrz, wygląda to tak, jakbym to ja nawiał ludzi”.

W odpowiedzi lokalni przywódcy i bliscy współpracownicy zorganizowali potężną, niezwykłą kampanię petycyjną184, która zaprowadziła ich jednocześnie do Pekinu, Czengdu, Darcedo, Njagczukhi i wielu innych miejsc, w których rozmawiali z przedstawicielami Departamentu Pracy Frontu Jedności, Biura ds. Religii i Biura ds. Wniosków. „Tenzin Delek – brzmiało ich przesłanie – nie zrobił nic złego, nie złamał prawa, troszczył się o potrzebujących, pomagał chronić język tybetański, mówił nam, jak żyć, pomagał w porzuceniu hazardu i alkoholu. Jeśli musicie go aresztować, aresztujcie i nas”185.

„W oczach mieszkańców – napisał Wang Lixiong – wszystkie zbrodnie przypisywane [Tenzinowi Delkowi] były w istocie cnotami”186.

Wielu organizatorów kampanii było intensywnie przesłuchiwanych. Władze chciały wiedzieć, kto zainicjował pisanie petycji, co nim powodowało i czy za zbieraniem podpisów nie stała jakaś organizacja.

W końcu urzędnicy pekińskiego Biura ds. Wniosków zgodzili się, by Tenzin Delek nie niepokojony wrócił do swego klasztoru187. Kiedy to zrobił, 20 grudnia 2000 roku, „natychmiast pokazał się władzom w nadziei, że to je uspokoi”188. Zdaniem Wang Lixionga, który rozmawiał z nim w 2001 roku, „władze okręgu i prefektury straciły przez niego twarz. Z pewnością nie mogły tego tak zostawić. Rozstawałem się z nim z takimi właśnie wątpliwościami”189.

Według jednego ze źródeł przez 15 miesięcy – od powrotu do chwili aresztowania – Tenzin Delek w gruncie rzeczy nie zabierał głosu. Nie wolno mu było mówić o sprawach, które władze świeckie i religijne uznawały za polityczne. Drastycznie ograniczono mu możliwości spotykania się z wyznawcami. Z pozoru wydawało się, że nie dojdzie już do żadnej konfrontacji.

Do grudnia 2000 roku Tenzin Delek zajmował się sprawami siedmiu filii swego klasztoru. W sześciu z nich mieszkało i pracowało wielu starszych mnichów z Orthoku. Nauczali, prowadzili sprawy administracyjne, troszczyli się o dyscyplinę. Współpracując z lokalnymi przywódcami, mówili mieszkańcom o znaczeniu ochrony środowiska naturalnego, zagrożeniach, jakie niesie z sobą picie alkoholu, przestępczość i bezmyślne polowanie na zwierzęta. Tenzin Delek odwiedzał każdy z tych klasztorów co najmniej dwa razy w roku, a do siódmego wysyłał szczegółowe instrukcje.

Restrykcje, które nałożyło nań Biuro ds. Religii i Departament Pracy Frontu Jedności, odebrały mu jednak swobodę ruchów, ograniczając kontrolę nad klasztorami. Jego uczniowie porównywali tę sytuację do aresztu domowego190. Każdy wyjazd poza Njagczu lub dłuższy niż jednodniowy pobyt w granicach tego okręgu wymagały uzyskania zezwolenia. Przy udzielaniu nauk większej grupie wiernych obowiązywała podobna procedura. Na przykład na wyjazd z okręgu trzeba było uzyskać zgodę trzech osób: przedstawiciela władz okręgu Njagczu i okręgu docelowego oraz zwierzchnika odwiedzanego klasztoru. Osoby te określały również dopuszczalny czas wizyty.

Choć Tenzin Delek starał się pomagać władzom w monitorowaniu własnych poczynań, nie zdało się to na wiele. Po raz trzeci i ostatni zatrzymano go w kwietniu 2002 roku. W listopadzie stanął przed sądem, a w grudniu został skazany na karę śmierci w zawieszeniu na dwa lata. 26 stycznia 2003 roku odrzucono jego apelację.

WNIOSKI
W porównaniu z poparciem, jakim cieszył się wcześniej, uderza brak publicznych protestów po aresztowaniu Tenzina Delka w 2002 roku. Przedstawiciele władz tłumaczą milczenie społeczności uprzytomnieniem sobie oszustw lamy. Jego uczniowie mówią o leku i zastraszeniu.

„Wygląda na to, że doskonale to zaplanowali – tłumaczy jeden z nich. – Ściągnęli żołnierzy, skonfiskowali broń, odbierając ją nawet tym, którzy mieli zezwolenia. Ci, których Chińczycy uznali za odważnych i zdolnych do stawienia oporu, spędzili za kratami co najmniej kilka tygodni. Golono im głowy. Spotkało to jednego z moich krewnych”191.

Wang Lixiong, jeden z niewielu, którym udało się dotrzeć do Lithangu po aresztowaniu Tulku Tenzina Delka, nie znalazł „mas”, które podjęłyby ryzyko pisania petycji w jego obronie. Zamiast tego otrzymał ostrzeżenie: „Jeżeli będziesz publicznie wypytywać o sytuację [Tenzina Delka], to wkrótce do twoich drzwi zapuka policja”192.

Władze okręgu, prefektury i prowincji od lat naruszały prawa Tenzina Delka, jego uczniów oraz społeczności, w której żył i pracował. Odebrały mu prawo do swobodnego podróżowania w granicach Chin i spotykania się z uczniami, kontrolowały listy, które wysyłał do wiernych, ograniczały jego wolność sumienia oraz uzewnętrzniania wiary poprzez działalność religijną i zakpiły z międzynarodowych standardów uczciwego procesu.

Władze sądownicze prowincji Sichuan i Tybetańskiej Prefektury Kardze nie działały niezależnie na żadnym etapie postępowania. W przeciwieństwie do powtarzanych przez władze oskarżeń, publicznie nie przedstawiono żadnego dowodu winy oskarżonych. Nie istniało domniemanie niewinności, niezależna obrona ani skuteczne odwołanie. Ponieważ Tenzin Delek i Lobsang Dhondup byli więzieni incommunicado, nie wiadomo, czy mogli korzystać z pomocy prawnej w trakcie obu rozpraw. Ponieważ w chińskich sądach jako dowody przedstawia się informacje wymuszone torturami, można zakładać, że „przyznanie” się do „winy” uzyskano w podobny sposób.

Informacje o reakcjach urzędników na religijną i społeczną działalność Tenzina Delka wpisują się w ogólną strategię chińskich władz, których celem jest w ostatnich latach podkopywanie autorytetu i wpływów duchownych w regionach tybetańskich. Do 1995 roku nie oskarżono o przestępstwo polityczne żadnego wysokiego lamy. W TPA Kardze, w której wpływy duchowieństwa były silne od zakończenia rewolucji kulturalnej do lat dziewięćdziesiątych, nową politykę wprowadzono stosunkowo późno. Przedstawione tu dowody świadczą o tym, że w tej chwili nabrała ona pełnego impetu. Można się spodziewać, że następnych miesiącach i latach władze wezmą na cel kolejnych wpływowych przywódców religijnych w zachodnim Sichuanie. Duchowni, którzy wciąż nie chcą wyrzec się Dalajlamy, usiłują przeciwstawiać się próbom ograniczania rozwoju społeczności buddyjskich i starają się zaspakajać społeczne i religijne potrzeby wiernych, mogą zostać poddani „edukacji patriotycznej”.

Konstytucja ChRL oraz podpisany przez Chiny Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych jednoznacznie zobowiązują Pekin do dostosowania prawa wewnętrznego i praktyki jego stosowania do standardów międzynarodowych. Społeczność międzynarodowa powinna na to nalegać i publicznie oraz prywatnie pociągać chińskich przywódców do odpowiedzialności za nieprzestrzeganie owych norm. Władze Chin powinny zacząć od uwolnienia Tenzina Delka Rinpocze oraz Taszi Phuncoga i Taphela. Należą się im – oraz innym uwięzionym, którzy zostali już zwolnieni i zmagają się z podobnymi problemami – odszkodowania za czas, jaki spędzili w więzieniu, oraz wszelkie krzywdy fizyczne i psychiczne. Rząd centralny powinien wykryć i usunąć wszystkich urzędników, na którzy ponoszą odpowiedzialność za sprawę Tenzina Delka, oraz przeprowadzić niezależne śledztwo. Niezależnie od tego, co sądzi się o niepodległości Tybetu – Human Rights Watch nie zajmuje w tej kwestii żadnego stanowiska – należy niezwłocznie położyć kres restrykcjom i prześladowaniom za popieranie Dalajlamy i lamów takich, jak Tenzin Delek. Tybetańczycy muszą mieć prawo do praktykowania religii zgodnie z własnymi przekonaniami i do popierania tego, kogo chcą popierać. To podstawowe wolności, których nie może nikomu odebrać żadne państwo.

Uwięzieni, zatrzymani lub zaginieni współpracownicy Tenzina Delka193

Imię

Zawód, miejsce zamieszkania, wiek w 2002 roku

Sytuacja

Tenzin Delek Rinpocze

A-ngag Taszi (imię świeckie)

A’an Zhaxi (chiń.)


Lama

Dziamjang Czekhorling

52 lata


Zatrzymany: 7 kwietnia 2002

Skazany: 29 listopada 2002 za „powodowanie wybuchów [oraz] podżeganie do podzielenia państwa”

Wyrok: 2 grudnia 2002, kara śmierci w zawieszeniu na dwa lata

Miejsce pobytu: nie znane



Lobsang Dhondup

Lorang Dengzhu (chiń.)



Przedsiębiorca

Lithang


28 lat

Zatrzymany: 2-3 kwietnia 2002

Skazany: 29 listopada 2002 za „powodowanie wybuchów [oraz] podżeganie do podzielenia państwa” i „nielegalne posiadanie broni i amunicji”

Wyrok: 2 grudnia 2002, kara śmierci

Stracony 6 stycznia 2003



Cultrim Dargje

Cicheng Dajie (chiń.)



Mnich

Dziamjang Czekhorling

36 lat


Zatrzymany: 7 kwietnia 2002

Kara administracyjna: 10 maja 2002; rok reedukacji przez pracę (lao jiao)

Zwolniony: 6 kwietnia 2003


Aka Dargje

Ahei Dajie (chiń.)



Mnich

Dziamjang Czekhorling

40 lat


Zatrzymany: 7 kwietnia 2002

Kara administracyjna: 10 maja 2002; rok reedukacji przez pracę (lao jiao)

Zwolniony: 6 kwietnia 2003


Tamdrin Cering

Dangzhen Zeren (chiń.)



Mnich

Dziamjang Czekhorling

35 lat


Zatrzymany: 7 kwietnia 2002

Kara administracyjna: 10 maja 2002; rok reedukacji przez pracę (lao jiao)

Zwolniony: 6 kwietnia 2003


Tenpa Rabgjal

Danba Raojie (chiń.)



Mnich

Orthok


Około 30 lat

Uciekł, obawiając się aresztowania

Zaginiony



Thupten Szerab

vel Kjido



Mnich

Orthok


Około 35 lat

Uciekł, obawiając się aresztowania

Zaginiony



Czecom

Mnich

Dziamjang Czekhorling

19 lat


Zatrzymany: ok. 14 kwietnia 2002

Zwolniony: ok. 21 kwietnia 2002

Zaginiony


Pasang

Mnich

Dziamjang Czekhorling

19 lat


Zatrzymany: ok. 14 kwietnia 2002

Zwolniony: ok. 21 kwietnia 2002

Zaginiony


Taszi Phuncog

Zhaxi Pingcuo (chiń.)



Mnich

Dziamjang Czekhorling

Orthok

Około 40 lat



Zatrzymany: 17 kwietnia 2002

Skazany: brak daty, 7 lat więzienia

Miejsce pobytu: Darcedo


Cerang Dhondup

vel Dzorce

Cerang Dengzhu (chiń.)


Sołtys

Njagczu


Około 65 lat

Zatrzymany: początek czerwca 2002

Skazany za „popieranie Tenzina Delka Rinpocze”

Wyrok: styczeń 2003, 5 lat więzienia

Zwolniony: 9 lipca 2003



Drime Gjaco

Koczownik

Njagczu


25 lat

Zatrzymany: sierpień 2002

Brutalnie bity w areszcie

Zwolniony: po kilku tygodniach


Cultrim Dargje

vel Culdi

Cicheng Dajie (chiń.)


Księgowy

Njagczu


Około 40 lat

Zatrzymany: sierpień 2002

Brutalnie bity w areszcie

Zwolniony: ponad dwa miesiące później


Taphel

vel Tabo

Dapei (chiń.)

Formalnie: Lobsang Taphel lub Lobsang Tenphel

Lorang Dapei (chiń.)


Przedsiębiorca, były mnich

Lithang


37 lat

Zatrzymany: 12 lutego 2003

Wyrok: 15 lipca 2003, 5 lat więzienia

Miejsce pobytu: Tybetańsko-Qiang Prefektura Autonomiczna Ngaba (chiń. Aba)


Dzeri Di-Di

Przedsiębiorca

Lithang


43 lata

Zatrzymany: 14 lutego 2003

Zwolniony: przed 6 kwietnia 2003



Markham Celo

Mnich

Lithang Gonczen

41 lat


Zatrzymany: 12 lutego 2003

Zwolniony: przed 6 kwietnia 2003


1   2   3   4   5   6   7   8   9


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna