Jiddu Krishnamurti Nauki (The Teachings)



Pobieranie 99.68 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar99.68 Kb.
Poznań, 27 04 2004

Weronika Górska

III rok Etnolingwistyki

UAM


Jiddu Krishnamurti - Nauki (The Teachings).
Wielokrotnie podczas swojego życia Krishnamurti powtarzał, że jest jedynie przekaźnikiem nauk, że jego osoba w ogóle się nie liczy. W jednym ze swoich przemówień powiedział, że nie oddaje się przecież czci słuchawce telefonicznej. Zależało mu bardzo na tym, by nie zrobiono z niego kolejnego Wtajemniczonego Mistrza, Guru czy wręcz Boga. Dlatego kazał spalić swoje ciało a prochy rozrzucić.

Biorąc pod uwagę jego prośby (część z nich przytoczę w postaci cytatów) aby nie traktować go jako kolejnego Proroka, którego zadaniem miałoby być wskazywanie jedynej i słusznej drogi, postanowiłam zatytułować moją pracę „JK - Nauki”. Myślę, że w ten sposób pozostanę wierna temu o czym JK mówił wielokrotnie podczas swoich prelekcji.

Praca moja składać się będzie z dwóch części: rysu biograficznego (tu korzystałam między innymi z opracowania internetowego pana profesora Wojciecha Sady, który interesuje się JK około 10 lat , tłumacza „Jedynej rewolucji” ) oraz nauczania Krishnamurtiego (kompletną bibliografię dostępną w Polsce u pana doktora Szczęsnego Górskiego, tłumacza „ O konieczności przemiany”, tomu drugiego „Uwag o życiu” oraz rozmów JK z Bohmem pod tytułem „Przyszłość człowieka”, zamieszczam na końcu pracy).

Dzieciństwo.

Jiddu Krishnamurti urodził się 12 maja 1895 o godz. 0:30 w miasteczku Madanapalle, 230 km na północ od Madrasu, jako ósme dziecko bramińskiej rodziny (stąd pochodzi imię zwyczajowo nadawane ósmemu dziecku płci męskiej, podczas gdy nazwisko odnosi się


do nazwy miejscowości, z której rodzina pochodziła ). Jego pradziadek, wysoki urzędnik Kompanii Wschodnioindyjskiej, był sanskryckim uczonym. Ojciec, Jiddu Narianiah, absolwent Uniwersytetu w Madrasie, pracował jako średniego szczebla urzędnik brytyjskiej administracji. Matka, Jiddu Sanjeevamma, bardzo religijna i uważana za medium, miała jedenaścioro dzieci. Sanjeevamma na własne życzenie urodziła ósme dziecko w pokoju zwanym puja. Evelyne Blau tak pisze o tym w swojej książce „Krishnamurti 100 years”:
„ This was an extraordinary event. The puja room, the special sanctified heart of the home, was only to be entered for worship after a ritual bath and the wearing of clean clothes.” Horoskop postawiony rankiem tego samego dnia przez znanego astrologa zapowiadał,
że dziecko napotka wiele przeszkód, wyrośnie jednak na wielkiego Nauczyciela.1

Jako dziecko Kriszna był chłopcem wątłym. Mając dwa lata omal nie umarł


na malarię. Przez rok nie chodził do szkoły z powodu ciągłych krwotoków z nosa
i z ust. Nauką w szkole nie przejawiał zainteresowania, spędzał natomiast całe godziny zapatrzony w chmury, na rośliny i zwierzęta lub spoglądając w nieokreśloną dal. Wielu nauczycieli miało go za umysłowo niedorozwiniętego. W szkole często był bity i spędzał większość dnia za drzwiami. JK tak wspomina ten okres w swoich pamiętnikach: “I cannot say that I was particularly happy at school, for the teachers were not very kind of gave me lessons which were too hard for me.” 2 Szkolne niepowodzenia rekompensował sobie przywiązaniem do matki. Nieustannie chorując, spędzał z nią całe dnie, wysłuchując fragmentów religijnych ksiąg i uczestnicząc
w odprawianych przez nią obrzędach. Kiedy miał 8 czy 9 lat ujawniły się jego zdolności metapsychiczne. Tak jak jego matka, dostrzegał zmarłych (np. swoją młodszą siostrę) oraz aury wokół ludzi.

Związek z matką tak opisuje w swoim dzienniku: „The happiest memories of my childhood centre round my dear mother, who gave us all she loving care for which Indian mothers are well-known.”3

Pasja oglądania, połączona z niechęcią do abstrakcyjnej wiedzy, charakteryzowała
go do końca życia. Obserwacja, jak zobaczymy w drugiej części mojej pracy, jest wg JK czymś fundamentalnym w poznaniu samego siebie. Inną niezmienną cechą jego osobowości była fascynacja urządzeniami mechanicznymi, między innymi samochodami. JK, gdy mógł już sobie na to pozwolić, zadowalał się jedynie najnowszymi modelami, o które potem bardzo starannie osobiście się troszczył, oddając się temu zajęciu z równym zaangażowaniem jak ogrodnictwu. JK nie miał w sobie cienia egoizmu, czy zaborczości.
Od małego rozdawał swoje rzeczy biedniejszym chłopcom, a rodzeństwu odstępował najsmaczniejsze kąski z posiłków.
Nawiązanie kontaktu z Towarzystwem Teozoficznym.

Aby wyjaśnić dalsze losy Krishnamurtiego należy się teraz parę słów wyjaśnienia odnośnie Towarzystwa Teozoficznego.



Założyli je w 1875 roku Helena Pietrowna Bławatska i pułkownik Henry Steele Olcott w Nowym Jorku. Olcott został pierwszym prezydentem, lecz to Bławatska odgrywała wiodącą rolę. Wspólnie wyruszyli w podróż, która skończyła się w Madrasie. Tam, na południowym brzegu rzeki Adyar, niedaleko od jej ujścia do Zatoki Bengalskiej, kupili w 1892 r. budynek, który stał się - i do dziś pozostaje - Siedzibą Główną Towarzystwa Teozoficznego. Stopniowo bogaci teozofowie - wielu z nich należało
do wyższych sfer - wykupywali przyległe tereny i wznosili na nich własne domy. Według Bławatskiej zadaniem towarzystwa było wydobywanie z różnych religii tego co wspólne. Porównując ze sobą religie, a także dzieła wielkich filozofów i artystów, członkowie TT szukali wspólnego jądra. W końcu doszli do wniosku, iż Istnieje Wieczna, Wszechobecna, Bezgraniczna, Niezmienna Zasada, niewyrażalna i wymykająca się wszelkiej spekulacji,
z której wyłaniają się i w której znikają niezliczone światy. W światach tych niezliczone dusze ewoluują poprzez szereg żywotów, od postaci minerałów do istot aż po zjednoczenie z Absolutem. Światem rządzi i kieruje Wielkie Białe Braterstwo istot, które osiągnęły już odpowiedni szczebel doskonałości. Niektóre z nich, zwane Mistrzami, dobrowolnie żyją
na Ziemi, by pomagać ludziom w rozwoju duchowym, stosownie do osiągniętego stopnia doskonałości, przekazując im taką czy inną religię. Mistrzowie pomagają zwłaszcza tym, których dusze wstąpiły już na Ścieżkę Uczniostwa. Dla kroczących po Ścieżce stworzono
w Towarzystwie Teozoficznym wewnętrzną, niedostępną dla zwykłych członków, Sekcję Ezoteryczną. Opiekę nad Towarzystwem sprawowali żyjący w Tybecie Mistrz Koot Hoomi i Mistrz Morya. „Konsultacje” z Mistrzami odbywały się na ezoterycznej płaszczyźnie astralnej. Co pewien czas Mistrzowie udzielali  uczniom kolejnych Wtajemniczeń,
z których ostatnie, piąte, oznaczało osiągnięcie boskości. Ponad nimi ważne miejsce
w hierarchii zajmował Maitreja - w tradycji buddyzmu mahajany - istota, która zbliżyła się do ostatecznego Wyzwolenia, odłożyła je jednak na później, by w trakcie kolejnych żywotów pomagać wszystkim istotom czującym na drodze duchowego rozwoju. Teozoficzny Maitreja dwukrotnie już miał się pojawić na Ziemi: pod postacią Kriszny
w VI w. przed Chrystusem, a potem jako Jezus. W 1889 roku Bławatska oznajmiła,
iż prawdziwym zadaniem Towarzystwa Teozoficznego jest przygotowanie ludzkości
na następne przyjście Nauczyciela Świata. Zanim JK dostał się pod wpływ TT, jeden
z członków owego Towarzystwa, były anglikański pastor Charles Webster Leadbeater,
odkrył chłopca, w którego ciele miał się objawić światu Maitreja. Był to przystojny
i inteligentny Hubert van Hook, syn Sekretarza Generalnego Towarzystwa Teozoficznego
w Stanach Zjednoczonych. W 1891 roku po śmierci Bławatskiej, jej następczynią została Annie Besant. Ona to właśnie namówiła matkę Huberta do porzucenia męża
i przeprowadzki do Adyaru. W czerwcu 1907 roku umiera Olcott i AB przejmuje po nim funkcję Prezydenta Towarzystwa Teozoficznego. W tym samym roku, wraz z Leadbeaterem, uzyskuje czwarte Wtajemniczenie, stając na progu boskości.

Ojciec JK był członkiem T.T. od roku 1882. Kiedy w roku 1905 umarła jego żona,


a on sam dwa lata później odszedł na emeryturę, co spowodowało znaczące pogorszenie się sytuacji finansowej rodziny, Narianiah zwrócił się o pomoc do Annie Besant. Mimo początkowej odmowy został przyjęty do pracy, co w konsekwencji oznaczało przeprowadzkę, wraz z czterema synami, znajdującymi się w bardzo złym stanie zdrowia, do zniszczonej chaty w pobliżu Adyaru.

W tym momencie zaczął się nowy etap w życiu młodego Krishnamurtiego. Prawdopodobnie pewnego majowego dnia zauważył go, przechadzającego się


po nadmorskiej plaży, Leadbeater, który stwierdził, że chłopiec ma najpiękniejszą aurę jaką kiedykolwiek widział - bez śladu egoizmu - i że stanie się on kiedyś wielkim duchowym nauczycielem. Wkrótce potem Leadbeater oświadczył, że przez Krishnamurtiego - "o ile nic się nie popsuje" - przemówi Nauczyciel Świata, a on ma go do tego przygotować. Ważna rola miała też przypaść bratu JK - Nityi. Jesienią obaj chłopcy zostali zabrani ze szkoły i odtąd byli uczeni prywatnie przez grupę czołowych teozofów. W tym momencie ujawniła się także wielka miłość Krishny do brata, który przez następne lata pozostanie jedynym ogniwem łączącym go z jego rodzinnymi korzeniami. Na propozycję specjalnego treningu, przygotowanego tylko dla niego, miał wtedy odpowiedzieć: „ Either we both come or not at all”4. W dalszym ciągu Leadbeater przejmuje kontrolę nad wychowaniem braci, usuwając ich stopniowo spod wpływu ojca. Opieka ta zostaje usankcjonowana podczas spotkania
z Mistrzami. Krishna bardzo szybko otrzymał pierwsze Wtajemniczenie. Jego ojciec był wyraźnie z tego zadowolony, jak i z postępów synów w nauce, jednakże postawa Leadbeatera coraz bardziej go niepokoiła (szczególnie iż znane mu były jego skłonności homoseksualne). W przeciwieństwie do A. Besant, która angażując się w społeczne
i polityczne życie Indii, coraz lepiej rozumiała i doceniała kulturę tego kraju, Leadbeater odnosił się do indyjskiej tradycji z pogardą. Stosownie do tego Mistrzowie nakazali mu wychować chłopców według reguł obowiązujących w wiktoriańskiej Anglii. Chłopcy dużo czasu poświęcali nauce języka angielskiego, aby móc porozumieć się z Annie Bestant, która niedługo miała ich odwiedzić. O tym pierwszym spotkaniu pisze JK w swoim dzienniku:” We both feel very nervous as we went upstairs for although we were very eager to meet her, we had heard how great she was…She lifted us and embraced us. I do not remember what she said to us, I was still very nervous although full of a great happiness.” 5 W związku z narastającym konfliktem Annie Besant przejęła opiekę nad dziećmi. Zabrała
je do Benares - gdzie w październiku Krishna zaczął pobierać regularne nauki u jednego
z Mistrzów, które następnie, spisane przez niego i poprawione przez Leadbeatera, zostały wydane w grudniu 1910 pod tytułem At the Feet of the Master, by Alcyone (w polskiej wersji wydane pod tytułem ”U stóp Mistrza, napisana przez Alcyone”).


Zakon Gwiazdy
Nazwa Alycone pochodzi od Halcyon, najjaśniejszej gwiazdy w gwiazdozbiorze Plejad. Było to także imię głównego bohatera (którego najnowszym wcieleniem miał być JK) „Żywotów” opowiadających o wszystkich poprzednich inkarnacjach JK oraz innych czołowych teozofów. Tą nazwą kierował się zapewne George Arundale, jeden ze słuchaczy JK z Benares, który w roku 1911 założył Zakon Wschodzącego Słońca (nazwę zmieniono następnie na Zakon Gwiazdy na Wschodzie). Zakon ów, na którego czele postawiono JK, stał się międzynarodową organizacją mającą przygotować ludzkość na Przyjście Nauczyciela Świata- „...to look for the coming of the world teacher, and would find share in the glorious privilege of preparing the Way of the Lord”.6 Odkrycie Krishnamurtiego
i założenie Zakonu Gwiazdy doprowadziło do największej w dziejach Towarzystwa Teozoficznego schizmy: opuścił je w 1913 r., wraz z większością lóż niemieckich, Rudolf Steiner, tworząc własne Towarzystwo Antropozoficzne.

28 grudnia 1911 roku, podczas gdy Krishnaji wręczał certyfikaty nowym członkom Zakonu, około czterystu zebranych odczuło promieniującą przezeń wielką moc, tak że podchodzący padać mu poczęli do stóp, on zaś stał uśmiechnięty i błogosławił ich, unosząc dłonie. Tego dnia stał się w Zakonie świętym.



Zachowanie ojca, który chciał odseparować synów od wpływu Leadbeatera, spowodowało przeprowadzkę chłopców do Anglii, gdzie przybyli 16 lutego 1912 pod opieką Annie Besant. Bracia Jiddu mieli spędzić 10 lat w Europie, podróżując i ucząc się. W tymże to czasie A. Besant udało się wygrać w sądzie sprawę o prawo do opieki nad chłopcami. Na początku tego okresu JK napisał Education as Service (Wychowanie jako służba). Jest to opis życia idealnej szkoły - całkowitego przeciwieństwa placówek, w jakich tak bardzo cierpiał w Indiach. Sprawa nauczania i wychowania była bliska JK przez całe jego życie, o czym dobitnie świadczy ilość szkół, które po sobie pozostawił, wielość rozmów przeprowadzonych zarówno z nauczycielami jak i z uczniami oraz liczne dzieła, jak choćby „Wychowanie a sens życia” czy jego „Listy do szkół”, w których tematyka wychowania zostaje dogłębnie rozpatrzona. W czasie owych 10 lat JK poznał wielu wpływowych ludzi, korzystał z bogactwa, które go otaczało (wspomnijmy jego zamiłowanie do różnego rodzaju automatów), nabrał nawet arystokratycznych manier. Mimo starań nie dostał się na żaden z Uniwersytetów. Urabiany na angielskiego dżentelmena, wyrzucił z pamięci swoją kulturę do tego stopnia, iż zapomniał swój rodzinny język. Okres ten był o tyle ważny, iż zerwawszy stare więzy nie stworzył nowych. JK do końca życia miał być podróżującym, samotnym, bezdomnym człowiekiem, pozbawionym więzi kulturowej i religijnej. W tym czasie jego zainteresowanie misją spadało. Pociągały go za to motorowery i gra w golfa. Pisząc o „sobie z tamtych dni” JK stwierdził: ”Chłopiec zawsze mówił "Zrobię wszystko, co zechcecie". Było w tym coś ze służalczości, poddaństwa. Chłopiec był niepewny, niezdecydowany, myślał mgliście, nie dbał najwyraźniej o to, co się działo. Był jak naczynie z dużą dziurą w dnie: cokolwiek doń włożono przelatywało, nie pozostawało nic.”7 Uczucia, które mu wtedy towarzyszyły, opisał w “Life in freedom”(1928): ” When I went to Europe for the first time I lived among people who were wealthy and well-educated...but whatever their dignities or distinctions, they could not satisfy me...I questioned everything because I wanted to find out for myself.”8 Dopiero po półtorarocznym pobycie we Francji, dokąd został wysłany w celu nauki języka francuskiego w roku 1920, JK zaczął uprawiać medytację, wzrosło też jego zainteresowanie Towarzystwem Teozoficznym i Zakonem Gwiazdy na Wschodzie, a od stycznia 1921 r. jego noty wydawnicze poczęły ukazywać się na łamach  Heralda. Kiedy w 1922 roku, po chorobie brata (gruźlica), powrócił po raz pierwszy od wielu lat do Madrasu, rozpoczął regularną pracę dla swojego Zakonu. Podczas owych odwiedzin bracia spotkali się również po raz ostatni z ojcem. Niestety choroba Nityi odnowiła się, a badania rentgenowskie wykazały, że wbrew uprzedniej optymistycznej diagnozie nie tylko lewe płuco nie zostało wyleczone, ale pojawiły się nacieki na prawym. Dlatego też bracia zdecydowali się na wyjazd w zdrowsze okolice. W lipcu dotarli do Doliny Ojai, gdzie stanie potem „dom” Krishnamurtiego oraz gdzie nastąpi jego przemiana. Tam właśnie rozpoczęły się dziwne, nigdy niewyjaśnione ataki cierpienia, nazwane przez jego opiekunów „Procesem”, które w różnym nasileniu będą nachodzić JK do końca jego życia. JK opisywał je w następujący sposób: „I felt acute pain at the nape of my neck...I could not think, nor was I able to do anything...Then I became almost unconscious...”9 Bólowi towarzyszyły także wspaniałe przeżycia niesamowitej harmonii i jedności z całym światem: ”I was going away from myself. I was in everything, or rather everything was in me, inanimate and animate, the mountain, the worm, and all breathing things. All day long I remained in this happy condition.”10 Mimo choroby brata, zapewniony, że Mistrzowie nie pozwolą Nityi umrzeć, JK zdecydował się wziąć udział w Jubileuszowym Zjeździe Towarzystwa Teozoficznego, jaki odbyć się miał w Adyarze w 50 rocznicę założenia ruchu. Jeszcze w drodze otrzymał telegramy, w których brat informował go o pogarszającej się grypie. Był jednakże spokojny, bo wierzył w obietnicę Mistrzów, iż bratu nic nie grozi. 14 listopada A. Besant poinformowała go osobiście o śmierci brata.

Wydarzenie to było dla niego straszliwym szokiem. Stanowiło dla niego dowód fałszywości jego dotychczasowych wizji. Wtedy też prawdopodobnie doszedł do wniosku


iż wyobrażenia z duchowego punktu widzenia nie mają wartości, są złudne. Jednakże droga do ostatecznego zerwania z Zakonem Gwiazdy była jeszcze daleka. Baron Phillip Van Pallandt (jeden z jego ówczesnych zwolenników), w wywiadzie z E. Blau powiedział: ”His death was something awful for him. Awful; he suffered so much.”11 Przywiązanie JK do młodszego brata było powszechnie znane. Jego przyjaciółka Helen Knothe Nearing tak opisuje ową relację:” It was as close and as warm and as sweet and as dear as can be. I think Nitya was the closest person to him in the world...he was just a part of him and Nitya’s influence on him was very good, he helped him in so many ways.”12
Mimo przeżytego szoku JK wziął udział Jubileuszowym Zjeździe Towarzystwa Teozoficznego, który odbył się w dniach od 24 do 27 grudnia 1925, w atmosferze niesłychanej egzaltacji i podniecenia. Ponad trzy tysiące ludzi przybyło z całego świata, spodziewając się ujrzeć we własnych osobach Mistrzów, a może i wyższe jeszcze istoty. Skończyło się wielkim rozczarowaniem. W tym okresie ważną osobą stał się dla JK Rajagopal, który w miejsce Nityi został Sekretarzem Organizacyjnym Zakonu, a przez następnych czterdzieści lat miał być głównym organizatorem działalności JK, redaktorem
i wydawcą jego dzieł. Dzień po JZTT, podczas Kongresu Zakonu Gwiazdy na Wschodzie, w JK nastąpiła przemiana widzialna fizycznie, którą niektórzy interpretowali jako „(...)ostateczną akceptację ciała wybranego dużo wcześniej (...)”13 (Annie Besant). Jednakże przewrót po śmierci brata wprowadził widoczne zmiany do jego nauk. Z jego wystąpień znikły charakterystyczne uwagi o "Ścieżce Uczniostwa", po której kroczy się pod opieką Mistrzów, a o postępach na niej donoszą zaawansowani przywódcy. W zamian za to JK głosi, że prawdy należy szukać samemu. W opinii wielu obecnych 27-go przez Krishnaji przemawiał Maitreja. Byli jednak tacy, którzy twierdzili, iż owładnęli nim „Czarni”. Sam JK pewien był swojej misji, tak jak i pewna była tego Annie Besant („ Nauczyciel Świata jest wśród nas”.14)

Kiedy w maju 1927 Krishnamurti na zebraniu Sekcji Ezoterycznej oświadczył, że Mistrzowie to coś marginalnego (only incidents), wywołało to wśród słuchaczy prawdziwy szok. W tym samym czasie nieświadoma rozwoju wydarzeń A. Besant dała w Londynie cztery wykłady pt. "Nauczyciel Świata a Nowa Cywilizacja". Broniła także K przed kolegami z TT. W trakcie przemów, których słuchało tysiące ludzi w lipcu 1927 roku, JK wypowiedział słowa, które można odnieść do całej jego późniejszej nauki i które pozwalają nam zrozumieć jego późniejsze postępowanie. Uważam je za bardzo ważne, dlatego pozwalam sobie tu je zacytować: ”Nie wolno wam uczynić ze mnie autorytetu. Jeśli stanę się niezbędny, to cóż uczynicie gdy przeminę? (...) Niektórzy z was myślą, że mogę dać wam napój, który was wyzwoli (...) tak nie jest. Mogę być drzwiami, ale to wy musicie przez nie przejść i znaleźć leżące za nimi wyzwolenie (...) Ten, kto osiągnął wyzwolenie, stał się Nauczycielem - jak ja. Leży w mocy każdego wejść w ten płomień, stać się płomieniem.”15

W tym czasie Zakon Gwiazdy na Wschodzie przemianowany został na Zakon Gwiazdy. Jego celem stało się połączenie wierzących w obecność Nauczyciela Świata na Ziemi oraz urzeczywistnienie ustanowionych przez niego dla ludzkości ideałów. W sierpniu 1927 roku JK wypowiedział inne ważne słowa, które spotkamy wielokrotnie w jego późniejszych naukach. Przytaczam tu fragment jego mowy:” (...) dotąd zależni byliście od autorytetu obu Opiekunów Zakonu [Besant i Leadbeatera] lub kogoś innego, kto wyjawić miał wam Prawdę, podczas gdy Prawda znajduje się w was. W waszych własnych sercach, w waszym własnym doświadczeniu znajdziecie Prawdę, a tylko to ma wartość (...)” 15-go sierpnia, podczas obozu ZG w Ommen, zaraz po wyjeździe A. Besant, Krishnaji wygłosił mowę, w której otwarcie twierdził, że teozofowie nie są w posiadaniu Prawdy.

Rozwiązanie Zakonu Gwiazdy

3 sierpnia 1929 w obecności Annie Besant, trzech tysięcy członków Zakonu Krishnaji wygłosił swą najsłynniejszą mowę: ”Rozwiązanie Zakonu Gwiazdy”. Pozwolę sobie przytoczyć teraz najważniejsze urywki z owej mowy. Jest ona o tyle istotna, że w niej wyjaśnia JK motywy swojego postępowania i jednocześnie przedstawia słuchaczom swoje zadanie, misję którą konsekwentnie będzie realizował w dalszym swoim życiu.

”I maintain that Truth is a pathless land, and you cannot approach it by any path whatsoever, by any religion,by any sect. That is my point of view, and I adhere to that absolutely and uncondicionally. Truth…cannot be organised; nor should any organisation be formed to lead or to coerce people along any particular path. If you first understand that, then you will see how impossible it is to organise a belief. W belief is purely an individual matter, and you cannot and must not organise it…Again I maintain that no organisation can lead man to spirituality…I do not want followers, and I mean this…The moment you follow someone you cease to follow Truth…I desire to free him[man]from all cages, from all fears, and not to found religions, new sects, nor to establish new theories and new philosophies.”16

Oczywiście dla większości był to straszliwy szok. Opisuje ów moment doktor psychologii Hedda Bolgar:” It was a very complex reaction. There were many aspects to it. The first one was absolute shock; something that you’d been expecting for years and years, and here was the person who was going to be it and you were all geared to follow and to be led and to admire and to worship, and suddenly the person who is supposed to be all this says- “No, I won’t do it. I am not it. That’s not the way. Don’t look to me as the person who will answer all your questions. Go and find your own answers.” That’s a very big thing to take.”17

W 1930 roku JK wystąpił z Towarzystwa Teozoficznego. Śledząc dalsze jego dzieje, można by powiedzieć, że niewiele się zmieniło, dalej podróżował po całym świecie, wygłaszając swoje nauki, tym razem bez moralno-finansowego wsparcia jakiejkolwiek organizacji. Z dawnych członków ZG pozostał przy nim Rajagopal, wierny towarzysz przez następne parędziesiąt lat, który notabene nie wystąpił z Towarzystwa Teozoficznego. Podczas tego okresu, bogatego w podróże, połączone z wyczerpującą pracą, JK spędzał także kilka miesięcy w roku w Ojai. Tam w kwietniu 1938 poznał Aldousa Huxleya, co dało początek ich wieloletniej przyjaźni. W tym miejscu zastał go też wybuch II wojny światowej. Dwa lata po jej zakończeniu powiedział w radiu w Madrasie: „Aby móc stan dzisiejszy zrozumieć, musimy sami przejść rewolucję uczuć i myśli. Bowiem nie tylko zewnętrzne wypadki - jakkolwiek straszne były i wstrząsające - sprowadziły obecny chaos
i mękę. Są one raczej wynikiem chaosu i nędzy w każdym z nas. A więc zanim nie zrozumiemy zagadnienia jednostki, nie może być mowy o ładzie w nas samych, a więc i na zewnątrz nas. (...) Ponieważ my sami jesteśmy odpowiedzialni za panujący dziś chaos, więc w sobie samych musimy dokonać przewartościowania wszystkich wartości.”18

Kiedy 15 sierpnia 1947 roku Indie odzyskały niepodległość JK zwrócił paszport brytyjski, aby przyjąć w zamian indyjski - co później, ze względu na przepisy wizowe - sprawiało mu mnóstwo kłopotów. W październiku tego samego roku odleciał do rozdzieranych wojną domową Indii. Pozostał tam do kwietnia 1949 roku prowadząc swoją nauczycielską działalność organizowaną głównie przez dwie siostry- Nandini Mehtę oraz Pupul Jayakar. Następne lata, JK spędził podróżując po świecie i wygłaszając swoje mowy. Odwiedzał Indie (gdzie przebywał wiele czasu w szkołach w Rajghat i Rishi Valley, przemawiając i prowadząc wielogodzinne dyskusje z nauczycielami, uczniami i rodzicami uczniów); Londyn, niektóre wielkie miasta USA, Sydney (1955 i 1970). Był raz


w Ameryce Łacińskiej. W Europie i Stanach Zjednoczonych towarzyszył zwykle Krishnamurtiemu Rajagopal, zaś w Indiach opiekowała się nim głównie Pupul Jayakar. Wstęp na jego publiczne wystąpienia był darmowy, z wyjątkiem nielicznych przypadków, gdy trzeba było wprowadzić bilety z powodu wysokich kosztów wynajmu sal. W Indiach słuchało zwykle jego mów 3-4 tysiące ludzi, na Zachodzie liczbę słuchaczy ograniczała pojemność pomieszczeń (parokrotnie w USA sięgnęła 16 tysięcy). Mowy zawsze były improwizowane, czasem wręcz przed ich rozpoczęciem Krishnamurti wyznawał przyjaciołom, że nie ma pojęcia, o czym będzie za chwilę mówił. Następnie zajmował miejsce na podium - siedział na twardym drewnianym krześle w Europie i w Ameryce,
a w Indiach na dywaniku, ze skrzyżowanymi nogami - przez minutę lub dwie wpatrywał się w twarze słuchaczy, po czym bez żadnych przerw mówił przez około półtorej godziny.
Nie lubił, gdy oddawano mu cześć, klaskano lub przeszkadzano podczas mów. Jego celem było pobudzenie słuchaczy, by sami ujrzeli to, o czym mówi, jego słowa miały być jedynie rodzajem lustra, w którym mieli zobaczyć siebie samych. Czasem wyrażał zdziwienie, dlaczego tylu ludzi przychodzi słuchać mów przez wiele lat z rzędu - nie mówił przecież niczego nowego. Kiedy Radha (żona Rajagopala i kochanka JK) spytała go w połowie lat sześćdziesiątych, po co od tylu lat przemawia, skoro nie dodaje w istocie niczego nowego do tego, co już powiedział, odparł: "To paradoks. Mówię, aby żyć, a nie żyję po to, aby mówić, gdyby nie było dalszych mów, umarłbym" [Lives in the Shadow..., s. 287]. 19

W 1961 roku Krishnamurti po raz pierwszy przybył do Gstaad (Szwajcaria), gdzie wygłosił wiele mów w pobliskim Saanen. Podczas trwania owych mów zawiązał się komitet, który organizować miał coroczne Zgromadzenia w Saanen. Od 1963 roku Sannen zostało jednym ze stałych miejsc, w których JK wygłaszał mowy. Trwało to do 1985 roku, za każdym razem były to cykle publicznych mów i odpowiedzi na specjalnych spotkaniach na zadawane mu pytania. Potem odbywały się zazwyczaj zamknięte spotkania w małym gronie, po których to JK udawał się na zasłużony odpoczynek do Chalet Tanneg, domku wynajętego dlań przez Vandę Scaravelli; poznał ją w 1937 r.; arystokratka, znakomita pianistka i osoba wszechstronnie utalentowana. Jej mąż, z którym miała dwoje dzieci, wykładał filozofię na Uniwersytecie Rzymskim. JK został przez nią wprowadzony do kręgów artystycznej elity Rzymu. W 1953 roku zorganizowała dla niego w swej willi Il Leccio dwutygodniowe spotkanie z około 40 gośćmi. Odtąd przez wiele lat gościła go w Il Leccio niemal co roku).

W roku 1964 pojawiły się w życiu JK dwie ważne osoby. W Indiach poznał znerwicowanego, leczącego się psychiatrycznie Alaina Naudé, 36-letniego wówczas znakomitego pianistę i wykładowcę Uniwersytetu w Pretorii, który przebywał z nim aż do roku 1969-go w roli sekretarza. Rozmowy z nim zostały opublikowane w formie książki: „O konieczności przemiany.” W Sannen pojawiła się natomiast Mary Zimbalist- żona znanego hollywoodzkiego producenta filmowego (zmarłego nagle na atak serca w 1958 r.), która odtąd stała się jego stałą towarzyszką życia. Alain i Mary zostali jego bliskimi przyjaciółmi, często doprowadzali go do śmiechu i stanowili dla niego wielkie wsparcie; Mary także finansowe, jako że o część materialną swojego życia JK nigdy specjalnie się nie troszczył. Było to o tym bardziej ważne, iż w tym czasie JK zerwał definitywnie swoją relację z Rajagopalem, który wcześniej podstępnie przejął kontrolę nad jego finansami
i publikacjami. Jako że fundacja założona dla JK , Krishnamurti Writings Inc., pozostała
w rękach Rajagopala - jakiś czas potem na drodze sądownej została rozwiązana - założono
w 1968 roku Krishnamurti Foundation, England. W 1969 roku, do Zarządu owej fundacji wszedł znany fizyk i filozof nauki David Bohm. Pod koniec tego samego roku powstała szkoła w Anglii w Brockwood Park. Latem 1968 ukazał się też pierwszy numer  Krishnamurti Foundation Bulletin, który odtąd przynosił bieżące informacje o działalności JK. Powstały odpowiednie Fundacje w USA, Indiach, Ameryce Łacińskiej. Każda z nich wydawała własny Biuletyn informujący na bieżąco o wszelkich spotkaniach oraz zawierający fragmenty mów JK.

Ostatnia dekada

Gdzieś na początku lat siedemdziesiątych JK zmienił swój stosunek do tego, co stanie się z nauczaniem po jego śmierci. Nagle zaczął się ogromnie troszczyć o to, by nauczanie w nieskażonej postaci przekazywano dalej, gdy go zabraknie. Jeszcze na łożu śmierci, jak wspomina o tym Asit Chandmal, w swoim eseju ”Ostatni spacer”, na pytanie, co mógłby dla niego zrobić JK odpowiedział: ”Nie pozwól nikomu skazić nauk”.20 Dlatego właśnie JK przekształcił oddziały Krishnamurti Foundation tak, by mogły przekazywać istotę nauczania samodzielnie po jego śmierci. Nalegał na włączanie do Fundacji ludzi młodych. Skłaniał również członków Fundacji, by jak najwięcej mu towarzyszyli, jeździli za nim po świecie rozmawiając z nim i słuchając wystąpień, tak aby, jeśli nie potrafili nawet przekazać nauczania samodzielnie, znali je choćby intelektualnie, potrafili wiernie powtórzyć to, co on miał do powiedzenia. Usilnie prosił, by po jego śmierci kontynuowały działalność szkoły, które miały  stać również ośrodkami studiów nad nauczaniem. W 1971 roku Mary Lutyens zaczęła pracę nad trzytomową biografią JK [Krishnamurti. The Years of Awakening, 1975;  Krishnamurti. The Years of Fulfilment, 1983; Krishnamurti. The Open Door, 1988]. Powstało również jednotomowe dzieło traktujące o jego życiu, napisane przez Pupul Jayakar Krishnamurti. A Biography [1986]. W ciągu tych ostatnich lat jego życia nakręcono o nim kilka filmów. Do końca życia uprawiał ćwiczenia hatha jogi i odbywał długie spacery. Nadal uwielbiał czytać dreszczowce i oglądać w kinie i w telewizji sensacyjne filmy. Lubił też prace domowe, zajęcia w ogrodzie, sadzenie drzew i kwiatów, podlewanie, zabiegi pielęgnacyjne. W 1983 roku spotkał się z bogatym niemieckim fabrykantem Fridrichem Grohe, którego pieniądze umożliwiły realizację wielu z jego ostatecznych planów, jak np. budowa centrum JK w Brockwood Park i trzech podobnych


w Indiach. W 1986 roku odwiedził po raz ostatni Indie i tam w Madrasie, 4 stycznia przemawiał po raz ostatni w swoim życiu. Po powrocie do Ojai silny ból brzucha zmusił go do dłuższej wizyty w szpitalu. Szczegółowe badania wykazały raka trzustki z przerzutami do wątroby. JK na własne życzenie powrócił do swego domu, aby tam, po ostatecznym pożegnaniu z przyjaciółmi, umrzeć dziesięć minut po północy 17 lutego 1986 roku. Tego samego dnia dokonano kremacji jego zwłok i zgodnie z jego wolą, (JK, o czym wspominałam na początku, nie chciał zostać pochowanym w jednym miejscu, ponieważ obawiał się kultu swojej osoby, co by było absolutnie sprzeczne z jego naukami) podzielono prochy na trzy części. Jedną przewieziono do Indii: część wsypano do Gangesu w Rajghat, część u jego himalajskich źródeł, a część do rzeki Adyar u jej ujścia do Zatoki Bengalskiej. Dwie pozostałe części rozsypano w Ojai i w Anglii, zgodnie z prośbą Nauczyciela :”Rozrzućcie popioły. Niech nikt ich nie depta. Hodujcie na nich drzewa. Niech będą anonimowe.”21 Jego śmierć nie wywołała światowego poruszenia. Jak pisze Asit:” Dolina Ojai budzi się tego ranka, aby usłyszeć wiadomość, która powoli się rozchodzi. Nie ma tłumów, ludzie nawet nie gromadzą się w grupy; tylko cicha, prywatna żałoba głęboko poruszonych ludzkich istot.”22

Nauki

Jiddu Krishnamurti jest osobą bardzo znaną, mimo iż w Polsce trudno dostać jego dzieła. Podczas jego częstych pobytów w USA zaprzyjaźnił się z wieloma aktorami i znanymi postaciami ze świata nauki. George Lucas był pod wielkim wrażeniem jego nauk; w jego sławnej trylogii „Gwiezdne Wojny” mistrz Jedi przemawia w stylu bardzo przypominającym JK. Jego „filozofią” posłużył się także znany wszystkim Bruce Lee przy tworzeniu podstaw Jeet Kune Do. Jak pisze Blau :” It is evident Krishnamurti played a significant role in the formation of JKD.”23 Ale aby zobaczyć wpływy JK nie trzeba udawać się aż na drugi kontynent. Znany pisarz polski, Edward Stachura, pod wrażeniem jego nauk napisał trzy dzieła: „Się”, „Oto” oraz „Fabula rasa”, w których bohaterem jest Człowiek – Nikt.

Oto parę wypowiedzi o JK:

”He was so frightfully simple. One of the special things about Krishnaji is that he is so awfully simple in everything.”24(baron P. van Pallandt)

“I thought he was absolutely an enchanting person. I loved his sense of humor, and his laughter was so much like a child that I used to save jokes to tell him just to get him to laugh.”(Sidney Field, scenarzysta z Hollywood).25

“One of the most beautiful people I’ve ever seen…and I found him the most profound speaker” oraz o jego mowach:”It was very wonderful, those first talks, sitting under the oaks on the ground…There was a wonderful atmosphere…There was a great silence at those early talks(w 1928, w Ojai), and I remember the same thing in India many years later, the great silence of audience.”(Beatrice Wood, artystka )26

“He is a religious teacher of the greatest distinction, who is listened to with profit and assent by members of all churches and sects…(G.B. Shaw)27

“In our talks…I never felt a hair’s weight of manipulation or pressure to be other than


I was. I would have been sensitive to any hidden motives, but he was crystal clear. This permitted intimacy, and conversation which was profound and tender, like cello music…In our ordinary daily life he talked on simple levels, as if abstracion and analysis were unknown to him…He was utterly modest and self-abnegating…What I think was central was that he questioned his role as a world teacher, and rejected that role.”(William Quinn, co-funder).28

W 1946 roku psychiatra Benjamin Weinniger wprowadził JK do Washington Psychoanalytic Society, gdzie poznał go m.in. z H. S. Sullivan, Davidem i Margaret Rioch oraz z Erikiem Fromm’em. W wywiadzie z EB powiedział:” ...there is no way of describing Krishnamurti in words...His presence was very powerful…His perceptions of the human mind were clearer than anybody I had encountered.”29

“ He was quiet….there was this tremendous outpouring of energy. …when he used to give private interviews it was as if he literally became a mirror which he held up to you. In the discussions, one of the most interesting things for me, was to see this man start at the same level as all the people who sit around him. As he questions he questions himself as much as another.”(Pupul Jaykar)30

Pisałam już wcześniej o tym, iż JK nie chciał absolutnie się wywyższać, nie chciał być nowym mistrzem, nie chciał tworzyć nowej religii. Wypływa to w sposób bardzo widoczny w jego przemowie rozwiązującej Zakon Gwiazdy. Tak pisze o tym socjolog Sunanda Patwardhan: „ I think Krishnaji was quite different and unique because he was very emphatic in saying that there is no spiritual authority; that there is no authority whatsoever in spiritual matters. Many people may have looked upon him as a guru; he was known as a guru who was a non-guru. He asked each one of us to be responsible for ourselves in this journey of inquiry; there is no authority in spiritual life. Therefore he never gave answers. He said:’Look at the problem…You have to observe what is and in that very observation what is will reveal itself and a transformation can take place. For this to happen, no guru can guide you.’”31

Z tego też powodu K miał zwyczaj prosić swoich słuchaczy o udział w wykładach. Nie chciał, by byli tylko biernymi odbiorcami. W jednej z ostatnich mów czytamy: ”Will you kindly participate in what he’s talking about? Will you not only follow it, but togheter participate in it...What is important is to listen to what he has to say, share it; not only listen, but actually particitpate in what he’s saying…Don’t please, accept anything he says. He’s not your guru, he’s not your leader, he’s not your helper…”32

Jak już można zaobserwować z cytatów, które przytaczałam w pierwszej części mojej pracy, JK posługiwał się bardzo prostym językiem. To jednak nie oznacza, że wszyscy mogli go łatwo zrozumieć, nawet gdy ”przeszli” szczęśliwie kurs teoretyczny, pozostawała jeszcze praktyka. Paradoksalnie ludzie wykształceni mieli najwięcej trudności z przyjęciem nauk JK. Pisze o tym Pama Pathwardhan:”...he intended that any person, without any special knowledge or learning, should be able to take in and work with his teachings. He felt that those persons who had specialized in philosophy or in any specific field had become scholarly, and for them it was difficult to understand and to take in his teachings.”33

Dorothy Simons, wieloletnia przyjaciółka JK, porównuje jego wpływ do wpływu wielkich naukowców: “ As Einstein was to Newton, so Krishnamurti was to us. He broke fresh ground. He saw that our behavior was childish. That we were destroying ourselves because we weren’t able to see, we weren’t in control of our emotions.”34

O JK pisze także David Bohm, fizyk zajmujący się też filozofią nauki: “Now in talking I got the feeling of close communication, instant communication, of a kind which I sometimes get in science with people who are vividly interested in the same thing. He had this intense energy and openness, and clarity, and a sense of no tension.”35

Cytując różne wypowiedzi o JK nie można pominąć Mary Zimbalist, jego bardzo bliskiej przyjaciółki: „He really was what you saw, what you sensed, and infinitely more, but nothing was ever in contradiction. I don’t know if many people realized it…but he was also a very human person. He loved to laugh, he liked funny jokes, he looked at television and went to the movies…He was keenly sensitive to the beauty of language. Apart from his well-known enjoyment of detective stories…he read mostly poetry and used to read the Old Testament, not for religious reason but for the language…he was very precise about his choice of words. Often before talks he would ask me to look up dictionary meanings, most often for the derivation of the word. He didn’t prepare the talks the way most people would, but he often had some direction in mind.”36

Myślę, że cytaty, które tu zaprezentowałam są najlepszym dowodem potwierdzającym niezwykłość JK.


Teraz chciałabym przejść już konkretnie do jego nauk. W tej części będę się posługiwać wieloma cytatami, które zaczerpnęłam z książek JK dostępnych na polskim rynku. Przede wszystkim należy podkreślić, że JK nie pisał sam zbyt wiele. W swych kontaktach
w publicznością wolał zdecydowanie słowo mówione od martwego słowa pisanego. Tak więc jego ulubionym środkiem wyrazu była dyskusja czy rozmowa. Na szczęście jego „uczniowie” zapisywali i regularnie nagrywali i filmowali mowy, wygłaszane w różnych zakątkach świata, które następnie zostały przetłumaczone na wiele języków.

JK poruszał w swych naukach wiele tematów. Z oczywistych względów, w mojej pracy muszę ograniczyć się tylko do niektórych z nich. Aby zobaczyć różnorodność tematyki poruszanej przez JK wystarczy zapoznać się ze spisem treści „Uwag o życiu” . Znajdziemy tam wszystkiego po trochu. Odpowiedzi na odwieczne pytania, czym jest miłość?, na czym polega władza?, co oznacza samotność? i wiele innych.

Powróćmy myślami do momentu rozwiązania Zakonu Gwiazdy. Momentu przełomowego, krótko przeze mnie wspomnianego w części pierwszej mojej pracy. Mowa rozwiązująca ZG była o tyle istotna, iż w niej właśnie JK bardzo mocno podkreślił, że do Prawdy nie można dojść przez żadną religię, nie może do niej doprowadzić nas żaden mistrz, przewodnik duchowy, guru , nauczyciel, obojętnie jakiej by mądrości nie posiadał. Jak pisze Magdalena Jasińska: „Tę podróż każdy musi odbyć sam, nie opierając się na nikim ani na niczym i sam się przekonać dokąd ona prowadzi.”37 Samo przysłuchiwanie się naukom na nic się nie przyda, trzeba je samemu przeżyć, niejako doświadczyć we własnym życiu. Tylko wtedy nastąpić może prawdziwa zmiana, tylko wtedy człowiek przemieni się dogłębnie. A że zmiana taka jest konieczna, zmiana całego społeczeństwa, wszystkich narodów, duchowe „nawrócenie” o tym nie trzeba chyba nikogo przekonywać.
JK wielokrotnie podkreśla, iż systemy polityczne, ekonomiczne, nakazy religijne niczego nie zmienią, jeśli każda jednostka z osobna nie przeżyje rewolucji uczuć i myśli. Jeśli chcemy położyć kres obecnemu kryzysowi, każdy z nas musi się zmienić. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: ”Bowiem nie tylko zewnętrzne wypadki - jakkolwiek straszne były i wstrząsające - sprowadziły obecny chaos i mękę, są one raczej wynikiem chaosu i nędzy w każdym z nas. A więc zanim sami nie zrozumiemy siebie, nie może być mowy o ładzie w nas samych, a więc i na zewnątrz nas.”38

Tak więc dopóki będziemy sami ze sobą pozostawali w konflikcie nie mamy na co liczyć, że sytuacja na Ziemi globalnie się poprawi. Zacząć trzeba od samego siebie, a jak to zrobić? Jedyna droga wiedzie przez samopoznanie. Słowo to może wydawać się banalnie proste. Jednakże w kontekście używanym przez JK wcale takim nie jest. Otóż poznać samego siebie można według JK jedynie poprzez wnikliwą obserwację. Obserwację każdej naszej myśli, każdego uczucia, które się w nas budzi. Obserwację bez oceniania, bez potępiania, bez osądu i bez porównań. Dlaczego jest to tak ważne? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w książce „Uwagi o życiu i o ludziach”-„Aby zrozumieć to czym jesteśmy...mit, ideał czy też wyobrażenie przyszłego możliwego stanu powinny całkowicie z naszej psychiki zniknąć. Dopiero gdy się one rozwieją, można się zmierzyć z tym co jest; natomiast aby je zrozumieć, trzeba móc na tym jednym skupić uwagę, a usprawiedliwienie siebie czy też potępianie, rozprasza uwagę; odciągają ją również porównania...jak i wszelkie umyślne wyrabianie swego charakteru, czy też wysiłki lub postanowienia w rodzaju - muszę zrobić, muszę zrozumieć...Tylko w cichej, jasnej, biernie odbiorczej czujności może się odsłonić przed nami to, co jest. Od-krywanie to wychyla się poza czas.”39


Dla dzisiejszego człowieka, który bardzo często chroni się za słownymi etykietkami, który ucieka od samego siebie jest to nie lada wyzwanie.
„Poznawanie siebie może się dokonywać tylko w atmosferze dobrotliwego i rozumiejącego obiektywizmu...Uświadamianie sobie psychologicznych procesów odbywających się w nas jest trudne, umysł bowiem ciągle odbiega i rozprasza się.”40 Człowiek, któremu uda się takiej obserwacji dokonać, przejdzie według JK natychmiastową przemianę psychiczną. On to po prostu zobaczy. Moment ten JK nazywa „wglądem”. „Wgląd może nastąpić tylko w błysku, w pojawiającym się nagle świetle, które znosi nie tylko ciemność, ale i twórcę ciemności”41- czytamy w dialogach JK z D. Bohmem. Kiedyś pewien uczeń z Brandeis University (USA) zapytał JK jak możliwa jest taka obserwacja przynosząca zrozumienie
a za tym natychmiastową przemianę. JK odpowiedział mu, iż nie można uciekać od czujnego przyglądania się w sobie, w wartościowanie, w ocenę. Powiedzenie sobie - ”no tak, jestem głupi”- niczego nie zmieni. Trzeba po prostu to zobaczyć. A można to osiągnąć dzięki całkowitej uwadze: ”Kiedy się koncentrujesz, to jest kiedy poświęcasz swój umysł, swoje serce, nerwy, oczy, uszy, rodzi się całkowita uwaga, nieprawdaż? Tym właśnie jest absolutna uwaga. Kiedy nie ma oporów, cenzury, próby wartościowania, wówczas rodzi się uwaga - masz ją w sobie.”42 Trzeba także podkreślić, że poznanie nie jest czymś statycznym, nie można powiedzieć, że już się dokładnie siebie poznało, ponieważ jest to proces dynamiczny. „Ja” zmienia się każdego dnia, każdego dnia na nowo się poznajemy, przeżywamy nowe sytuacje, spotykamy nowych ludzi, dowiadujemy się nowych rzeczy, to wszystko nas ciągle kształtuje i zmienia.

Zadaniem JK, jakie sobie postawił, było wskazanie ludziom drogi do wolności. Prawda nie zna ograniczeń ani uwarunkowań, nie można zamykać jej w ramach instytucji. Dlatego też JK był przeciwny wszelkim religiom. To zupełnie normalne, że chcemy należeć do grupy, identyfikujemy się z nią, ponieważ zyskujemy w ten sposób poczucie bezpieczeństwa. Jednakże według JK :”Prawda jest poza wszelkimi schematami


i ideologiami.”43 Wszelakie obrzędy religijne stwarzają miłą atmosferę, są czymś znanym,
a co za tym idzie bezpiecznym. JK podkreśla, iż są także czynnikiem działającym usypiająco. Ludzie nie czują się zmuszeni, nie chcą wręcz zagłębić się w samych siebie. „Nawet najozdobniejsze więzienie pozostaje więzieniem, a więzień staje się wolny dopiero jak je opuści. Wolność nie jest stanem umysłu, który można ogarnąć myślą. Myśl nigdy nie jest wolna. Myśl jest odpowiedzią pamięci, wiedzy i doświadczenia, jest nieodmiennie wytworem przeszłości. Nie może więc zrodzić wolności, ponieważ wolność istnieje
w żywej, aktywnej teraźniejszości, w życiu codziennym.”44 Obserwacja, o której pisałam, musi odbywać się w całkowitej ciszy umysłu, właśnie dlatego, iż myśl fałszuje nam nasz obraz. Czy jesteśmy w stanie „widzieć” bez myśli? JK twierdzi że tak i że jest to jedyny sposób aby być wolnym. Umysł pogrążony w ciszy, umysł, do którego myśli nie mają dostępu, to umysł zanurzony w medytacji. „W medytacji umysł jest cichy. Ciszy tej nie sposób pojąć myślowo, nie jest to cisza spokojnego wieczoru. Cisza medytacji przychodzi, gdy ustaje myśl - wszelkie doznania, pojęcia i wyobrażenia. Taki umysł jest prawdziwie religijny, religijny bez kościoła, świątyni czy rytualnych pieśni.”45 Stanu tego nie można osiągnąć na siłę, jak też nie można zmienić się za pomocą postanowienia „będę inny”. JK mówi: „Jeśli zamierzasz (podkreślenie moje) medytować, nie będzie prawdziwej medytacji. Jeśli zamierzasz być dobry, dobroć nigdy nie rozkwitnie.”46 W ten sam sposób JK pokazuje, iż nie możemy kochać za pomocą myśli. Jeśli mamy w sobie pragnienie rozwijania miłości, jeśli chcemy ją kultywować, nigdy jej nie odnajdziemy, bowiem to nasze pragnienie jest myślowe, a myśl i miłość wzajemnie się wykluczają. „Miłość jest stanem duszy, w którym myśl całkowicie ucicha.”47 Ludzie nie umieją kochać. JK mówi, że kochamy mózgiem, intelektem, a nie sercem. Prawdziwa miłość nie zna zazdrości, nie może być niewrażliwa, nie jest zaborcza. To intelekt może się zmieniać, nie miłość. To intelekt wytwarza owo poczucie własności, zmysł posiadania, z którego potem rodzi się zazdrość. Miłość nie ma
z tym nic wspólnego. „Poczucie czasu i przestrzeni, rozłąki i bólu rodzą się wszystkie
z myślowego procesu, a miłość może istnieć tylko tam gdzie ten proces ustaje.”48 “Love can exist only when there is freedom...the enormous strenghth, the vitality, the energy of complete freedom.”49

Ostatnią rzeczą, o której chciałabym wspomnieć jest rola szkoły i nauczyciela


w naukach przekazywanych przez Krishnamurtiego. Niewątpliwie był to temat, który bardzo mu leżał na sercu. Jednym z jego przedśmiertelnych życzeń było nie dopuszczenie do zaprzestania działalności szkół, które już funkcjonowały. Szkoła miała być miejscem, w którym :”… the teachings...are to be lived both by the teacher and the student.”50 Miała też wychowywać młodych ludzi nie tylko dając im odpowiednią wiedzę, ale także - co może nawet było dla K ważniejsze - kształtując ich. Absolwenci szkoły mają być ludźmi otwartymi, uważnymi obserwatorami życia. ”The schools have importance for they may bring about a totally different human mind.”51 Bardzo ważnym elementem w koncepcji szkoły JK jest nauczyciel. Jego obecność nie jest potrzebna li i jedynie do przekazywania wiedzy. Nie powinien on być także traktowany jako przykład, autorytet, bowiem wg JK nie posiada na to dostatecznej wiedzy. Zadaniem nauczyciela jest raczej pomoc uczniowi
w zrozumieniu siebie, w zrozumieniu czym on sam właściwie jest. Nauczyciel nie powinien wpływać na ucznia, przekazywać mu własnych poglądów, urabiać go na własny sposób. „Zadaniem wychowawcy jest pomóc jednostce odkrywać psychologiczne bariery, a nie narzucać nowe wzory postępowania i myślenia. Inteligencji i twórczego myślenia nie rozbudzi się poprzez przymus, w ten sposób ucznia można jedynie bardziej uwarunkować. Tak właśnie dzieje się na całym świecie i dlatego nasze problemy mnożą się i pozostają nierozwiązane.”52 Poza tym K optował za małymi szkołami, z małą liczbą uczniów, nawet jeśli miałoby się to odbić kosztem gorszego technicznie wyposażenia. „Nadzieja leży w zintegrowanej jednostce, która może dorastać tylko w małej szkole.”53 JK podkreśla też, iż bycie nauczycielem wymaga powołania, jeśli nie jest się zdolnym nauczać bez równoczesnej indoktrynacji, choćby nieświadomej, lepiej w ogóle zrezygnować z tego zawodu. Jak te założenia przekładają się ma praktykę? Tutaj najlepiej oddać głos studentom i nauczycielom: „ Brockwood (szkoła w Anglii) is a place where one can learn what it means to meet life”54 “There is a shared passion for learning here, and a pervading atmosphere of goodwill that allows problems to be resolved with affecion and understanding.”55 “Classes at Brockwood are places to learn about ourselves and the world, life and relationships, not only the knowledge and skills of the subject.”56 “Brockwood is a school where the arts are as important as the sciences, and where planting a tree is as important as solving an equation.”57 “ Being at Brockwood is like being in a whole new world. The combination and co-coperation of cultures and ages is brilliant. If we can live like this in our own little community, why not reach out touch the world.”58 Myślę, że JK ucieszyłby się słysząc owe opinie. Mogę potwierdzić, iż są one prawdziwe, ponieważ miałam okazję zwiedzić to niesamowite miejsce. Na koniec przytoczę słowa JK używane przez nauczycieli oraz uczniów z Brockwood jako rodzaj motta : „ ...a school is a place where one learns about the totality, the wholeness of life.”

W ten sposób dobiega końca moja praca. Chciałabym jeszcze dodać, że z wieloma sprawami tu poruszanymi osobiście się zgadzam i myślę, że nauki przekazywane przez Jiddu Krishnamurtiego są bardzo ważne. Jestem przekonana, iż mogłyby wiele pomóc człowiekowi XXI wieku i rozwiązałyby wiele nękających nas dzisiaj problemów „bez wyjścia”, gdybyśmy tylko umieli zastosować je z praktyce. Osobiście spotkałam wiele osób znających jego dzieła w teorii i czujących podobnie, jednakże tylko jedna z nich żyje nimi na co dzień. Mam nadzieję, że dane mi będzie poznać więcej takich ludzi i że dzięki duchowej rewolucji, która powinna nastąpić w każdym z nas, zmienimy ten świat.



Bibliografia:

H.P. Blavatsky, „Głos ciszy”, ETHOS, Bielsko 1996


J.Krishnamurti-Alycone, „U stóp mistrza”, ETHOS, Bielsko, 1996
Mistrz Hilaryon, „Światło na ścieżce”, Bielsko, ETHOS, 1996
Magdalena Jasińska, „O samopoznaniu i psychice integralnej”, Bombay, Sunrise Printers
Krishnamurti Foundation Bulletin, KF Trust Ltd., Beckenham, Special Issue
J. Krishnamurti, “Uwagi o życiu i ludziach”, Biblioteka polska-indyjska, Madras, 1970
J. Krishnamurti, “Uwagi o ludziach i życiu”, Biblioteka polska-indyjska, Madras, 1968
Krishnamurti & Bohm, „Wolność od czasu”, thesaurus press, Wrocław, 1994
J. Krishnamurti, „Rozmowy z samym sobą”, Rebis, Poznań,1996
J. Krishnamurti, „Ty jesteś światem”, Rebis, Poznań, 1997
J. Krishnamurti, „O medytacji”, Stowarzyszenie buddyjskie Zen Czogie, Warszawa, 1983
J. Krishnamurti, „Uwagi o życiu”, thesaurus press, Wrocław, 1992
J. Krishnamurti, ”Wychowanie a sens życia”, Pusty obłok, Warszawa, 1989
Krishnamurti Birth Centenary, KF India, Bombay, 1995
J. Krishnamurti, „Medytacje”, przekład ZŁJ, 1969
J. Krishnamurti, „Jedyna rewolucja”, Zysk i S-ka, Poznań,1995

J. Krishnamurti, „Wolność od znanego”, Zysk i S-ka, Poznań, 1994

J. Krishnamurti, „ O konieczności przemiany”, Zysk i S-ka, Poznań, 1994


J. Krishnamurti, „Listy do szkół”, Pusty obłok, Warszawa, 1987
Asit Chandmal, „One thousand moons Krishnamurti at eighty-five”, Harry N. Abrams, New York, 1985
Evelyne Blau, “Krishnamurti 100 years”, A JOOST ELFFERS BOOK, New York, 1995
Asit Chandmal, “Ostatni spacer”, wydruk w Bombay The City Magazine, March 7-21, 1986
Materiały o Brockwood Park School, Brockwood Park Krishnamurti Educational Centre
Mirosław Wójcik: ”Człowiek-Nikt”, Wyższa Szkoła Pedagogiczna, Kielce, 1998



1 Evelyne Blau „ Krishnamurti 100 years”; 1995; str. 3


2 ibidem, s. 5

3 ibidem, s. 5

4 Evelyne Blau „ Krishnamurti 100 years”; 1995; str. 10

5 ibidem. s. 15

6 ibidem, s. 19

7 cytat za prof. Wojciechem Sady; Internet (www.jkrishnamurti.republika.pl)

8 Evelyne Blau „ Krishnamurti 100 years”, 1995, s. 25

9 ibidem, s. 34

10 ibidem, s. 34

11 ibidem, s. 47

12 ibidem, s. 54

13 cytat za prof. Wojciechem Sady; Internet

14 ibidem

15 ibidem

16 Krishnamurti Foundation Bulletin, s. 3-5

17 Evelyne Blau „ Krishnamurti 100 years”, 1995, s. 8

18 cytat za prof. Wojciechem Sady; Internet

19 ibidem

20 Asit Chandmal, „Ostatni spacer”, „Bombay The City Magazine” marzec 1986, s. 5

21 ibidem, s. 7

22 ibidem, s. 7

23 Evelyne Blau „ Krishnamurti 100 years”, 1995, s. 223

24 ibidem, s. 46

25 ibidem, s. 61

26 ibidem, s. 94

27 ibidem, s. 105

28 ibidem, s. 116-123

29 ibidem, s. 124-126

30 ibidem, s. 131

31 ibidem, s. 141

32 Krishnamurti Foundation Bulletin, s. 13

33 ibidem, s. 144

34 ibidem, s. 155

35 ibidem, s. 159

36 ibidem; str. 242 i 245

37 M. Jasińska; „O samopoznaniu i psychice integralnej”; str. 2

38cytata za MJ- Krishnamurti, „Nowe podejście do życia”,

39 J. Krishnamurti, „Uwagi o zyciu i ludziach”, s. 134

40 J. Krishnamurti, „Uwagi o ludziach i życiu”, cytat za M. Jasińską op.cit.

41 J.Krishnamurti & D. Bohm, „Wolność od czasu”, s. 105

42 J. Krishnamurti, „Ty jesteś światem”, s. 38

43 J. Krishnamurti, „Uwagi o życiu”, s. 9

44 J. Krishnamurti, „Ty jesteś światem”, s. 9

45 J. Krishnamurti, „O medytacji”, str. 1

46J. Krishnamurti; „O medytacji”, s. 5

47 J. Krishnamurti, „Uwagi o życiu”, s. 16

48 J. Krishnamurti, „Uwagi o życiu”, s. 15

49 Krishnamurti Foundation Bulletin, s. 12

50 Krishnamurti Foundation Bulletin, s. 10

51 Krishnamurti Foundation Bulletin, s. 10

52 J. Krishnamurti; „Wychowanie a sens życia”, str. 30

53 J. Krishnamurti; „Wychowanie a sens życia”, str. 30

54 Krishnamurti Birth Centenary, str. 101

55 broszura o Brockwood Park School, Martin Hawes, staff member

56 ibidem, Toon Zweers, staff member

57 ibidem, Ashvin Kumar, student from the USA

58 ibidem, Aimee Griffith, student from the USA






©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna