Kandydata Czadu do Nagrody Oskara



Pobieranie 23.85 Kb.
Data02.05.2016
Rozmiar23.85 Kb.


SPInka prezentuje
kandydata Czadu do Nagrody Oskara
film Mahmata-Saleha Harouna

ABOUNA



Produkcja: Czad 2002

Czas trwania: 81 min.

Premiera: Filmostrada IV.

Pierwszy Polski Objazdowy Festiwal Filmowy


Spis treści



Spis treści 2

Obsada 2


Twórcy 2

Krótko o filmie 3

Prasa o filmie 4

Pochwała szacunku. Wywiad z reżyserem 5

Sylwetka reżysera 7


Obsada

Tahir Ahidjo Mahamat Moussa

Amine Hamza Moctar Aguid

Matka Zara Haroun

Niemowa Mounira Khalil

Ojciec Koulsy Lamko

Marabut Garba Issa


Twórcy

Scenariusz i reżyseria Mahamat-Saleh Haroun

Zdjęcia Abraham Haile Biru

Montaż Sarah Taouss Matton

Dźwięk Marc Nouyrigat

Scenografia Laurent Cavero

Muzyka oryginalna Diego Moustapha Ngarade

Kierownik produkcji Moctar Ba

Producent wykonawczy Kalala Hissein Djibrine

Produkcja DUO FILMS


Wsparcie Komisja Europejska – Europejski Fundusz Rozwoju, Ministerstwo Promocji i Rozwoju (Czad), ARTE France, Ministerstwo Kultury (Francja), Narodowe Centrum Kinematografii (CNC), Ministerstwo Spraw Zagranicznych (Francja) – Fonds Sud et ADCSud, Fonds Francophone de Production Audiovisuelle du Sud (AIF et CIRTEF), Fonds Hubert Bals et Cinemart – IFF Rotterdam, Télé-Tchad


Krótko o filmie

Film był kandydatem Czadu do Nagrody Oskara za rok 2002.



Film pokazywany na festiwalach:

Cannes 2002: Directors Fortnight, La Rochelle 2002, Edinburgh 2002, Toronto 2002: Planet Africa, Marrakesh 2002, Rio 2002, Namur 2002, Cork 2002, Vienna 2002, Sarlat 2002, Amiens 2002, Sithengi 2002, Birmingham 2002, Palm Springs 2003, Ouagadougou 2003.


Słowo „Abouna” oznacza „Ojciec”.

Pewien piękny poranek dla Tahira (15 lat) i Amine’a (8 lat) wydawał się jeszcze piękniejszy. Chłopcy cieszyli się na myśl o piłkarskim meczu, w trakcie którego ich ojciec miał być sędzią. Tymczasem okazuje się, że ojciec zniknął bez śladu. Nie ma go w domu, nie pojawia się na boisku. Nie ma go w pracy – co więcej, jak twierdzi jego szef, nikt go tam nie widział od dwóch lat!

Tahir i Amine plączą się po mieście w poszukiwaniu ojca. Odwiedzają miejsca, w których miał zwyczaj bywać. Często znajdują schronienie w sali kinowej. Pewnego wieczoru zdaje im się, że rozpoznali swojego ojca na ekranie. Dwaj bracia planują kradzież kopii filmu...

Prasa o filmie

„Pod prostą fabułą filmu kryją się dużo bardziej złożone emocje, niż się na pozór wydaje. Ten film to pozostające w pamięci dzieło światowego kina”.

Alan Morrison, Empire On-line
„Jest w tym filmie niesamowite wyczucie miejsca, tej małej społeczności na skraju większego miasta, błyskotliwie ukazanej w obrazach codziennego życia. Największa wartość filmu to charyzmatyczna gra dwóch młodych aktorów, których braku doświadczenia aktorskiego widz ani przez chwilę nie odczuwa. Abouna to film zgrabnie zmontowany, z pięknymi zdjęciami i ciekawą ścieżką dźwiękową”.

David Stratton, Variety


„Film skromny, wizualnie piękny. Historia dwóch braci porzuconych przez ojca jest jednocześnie tragiczna i pełna nadziei.”

Vincent Ostria, Les Inrockuptibles


„Wychodząc od sytuacji, jaka często ma miejsce w Czadzie – ojciec znika pozostawiając żonę z dziećmi – Mahamat-Saleh Haroun na tle przepięknej naturalnej scenografii snuje wzruszającą opowieść o dojrzewaniu i o wierze w magiczna moc sprawczą kina”.

Elysabeth François, Chronic'art


Abouna to modlitwa w intencji życia, afirmacja godności i lekcja kina”.

Olivier Barlet, Africultures


„Film uwodzi siłą spokoju reżysera i specyficznym nastrojem”.

Xavier Leherpeur, Télé Ciné Obs




Pochwała szacunku. Wywiad z reżyserem



Co skłoniło Pana do podjęcia w filmie tematu ginięcia bliskich osób?

Zjawisko to występuje w Czadzie coraz częściej. Każdego ranka radio publiczne nadaje komunikaty kobiet, których mężowie wyszli z domu nie pozostawiając żadnej wiadomości. Chciałem zająć się tymi, którzy pozostają. Bohaterami „Abouny” są dzieci, które nie potrafią pogodzić się z nieobecnością ojca, żyją tylko myślą o nim.


Matka mówi o odpowiedzialności. Dzieci próbują zrozumieć, co znaczy to słowo.

To słowo dorosłych, słowo, którego dzieci zupełnie nie rozumieją. To również słowo, którego próbują się nauczyć, ponieważ jako pierwsze pojawia się w momencie ich konfrontacji ze światem dorosłych...

Nieobecność, odejście ojca to zjawisko, które mieszkańcy Czadu potępiają. To, czego dzieci oczekują od dorosłych, to odpowiedź na pytanie o to, jak się rozwijać, jaką drogę życiową wybrać. Powinni przy tym być oboje rodzice.
Ojciec nie powiedział rodzinie, że jest bezrobotny...

Tak. Nie wiemy, czy rozstał się z matką, ani czy cokolwiek jej powiedział. Odejście ojca pozostaje tajemnicą, którą dzieci próbują zgłębić, mimo, że powoli powracają do normalnego życia. Dla Tahira to droga inicjacji: bardzo wcześnie musi wziąć na siebie odpowiedzialność dorosłego człowieka – to bardzo częste w Afryce i, niestety, nie tylko tam.

Zawsze szukam sposobu na wyjście z kręgu tematyki lokalnej, na poszerzenie mojej wizji, jednakże tak, by nie stracić przy tym szczegółów dotyczących sytuacji jednostkowych.
Lokalność ta ukazywana jest poprzez zdjęcia ilustrujące życie codzienne: brak wody, słuchanie RFI, miejsca publiczne zasypane plastikowymi pojemnikami...

Ten prosty realizm pozwala mi na opowiadanie o Czadzie, któremu brakuje aktualnych filmów. To także sposób na podążanie za szkołą neorealistyczną, która znacznie wpłynęła na rodzaj kina, jakie próbuję robić.


Dzieci odnajdują swojego ojca w kinie na ekranie. To ojciec wymarzony. Czy to metafora kina jako miejsca, w którym spełniają się marzenia?

Tak, kino to miejsce, gdzie wszystko jest możliwe, ale też miejsce kształtowania osobowości. Sam wychowywałem się na kinie – podobnie jak wielu innych ludzi. Konfrontacja ze snem zmusza do postawienia sobie pytania o tą właściwą rzeczywistość. Dzieci w filmie wychodzą poza i naruszają przestrzeń filmową, by przeprowadzić własne śledztwo.


W ten zgrabny sposób powraca pan do problematyki poruszonej w pana poprzednim filmie Bye bye Africa, gdzie pytanie o kino było pytaniem o stan kina w Czadzie.

Tak. Upadek kinematografii bardzo mnie boli. A to dlatego, że dla takiego kraju jak mój kino ma moc konstytutywną dla tożsamości narodowej. Tahir i Amine pozostawieni samym sobie znajdują schronienie w kinie. I to właśnie tam znajdują ojca... Przy pomocy marzeń konstruują swój realny świat. Marzenia te nie są jednak ucieczką, ale narzędziem.


Książka, którą czyta Amine to Mały książę, dzieło zachodnie.

Kiedy czyta się początek Małego księcia nie ma się wrażenia, że to dzieło zachodnie. To, co kocham w tej opowieści, to pomysł na historię życia. Jej wymowa jest na tyle uniwersalna,

że nie postrzegam tej książki jako szczególnie zachodniej. W rzeczywistości pochodzenie dzieła jest dużo mniej istotne od tego, co ono mówi. Przyswajam je sobie i staje się ono częścią mnie.
Zdjęcia odzwierciedlają filozofię szacunku. Pokazuje Pan ludzi poprzez zasłonę z pereł, w perspektywie korytarzy, poprzez smugi światła...

Tak. Wydaje mi się, że filmowanie ludzi wymaga pewnej etyki i to właśnie dzięki szacunkowi można uzyskać prawdziwość postaci.

Kiedy mówię o szacunku, myślę także o dystansie, który należy utrzymywać wobec tych, których się filmuje.

Dużo pracowałem ze scenografem Laurentem Cavero i operatorem Abrahamem Haïlé Biru. Chciałem, by wszystko, co znajduje się w kadrze było znaczące, tak by głębia była uporządkowana. Umiar i dystans są konieczne przy takiej koncepcji etycznej obrazu.


Kolory pastelowe nadają filmowi łagodność.

Z kolegą z Czadu, malarzem i kaligrafem Kaderem Badaoui pracowaliśmy nad harmonią kolorów. Film wpływa w różne tonacje jak rzeka. Jest przy tym bardzo harmonijny.


To poszukiwanie szacunku przechodzi później w rytm medytacji, czy kontemplacji.

Film odbija przestrzeń, w którą jest jednocześnie wpisany. Życie w N’djaména nie jest takie samo jak w Paryżu czy w Hong Kongu. Nie chodzi o to, by popadać w zniechęcenie, ale by respektować to, co się filmuje - biorąc pod uwagę otoczenie i jego rytm.


Delikatne jazdy kamery ścierają się z próbami uchwycenia człowieka.

By nie stracić głębi postaci, trzeba ją pozostawić w jej przestrzeni, która jest dla niej prawdziwa. Nie stosuję powielania dużych planów, bo według mnie często pozbawia to postać naturalności.


Muzyka w wykonaniu Ali Farka Touré podkreśla to, o czym wcześniej mówiliśmy: płynie jak rzeka i skłania do kontemplacji.

Muzyka zawsze wnosi dodatkową przestrzeń do filmu. Pisząc scenariusz miałem ją w głowie. Udało mi się nawiązać z malijskim muzykiem doskonałą współpracę – pomimo faktu, że wcześniej się nie znaliśmy.


Rozmawiał Olivier Barlet – www.africultures.com


Sylwetka reżysera

Mahamat-Saleh Haroun urodził się w Abéché w Czadzie. Po ukończeniu studiów w Conservatoire Libre du Cinéma Français porzucił kino na rzecz dziennikarstwa. W 1986r. ukończył IUT w Bordeaux. Przez następne pięć lat pracował dla dzienników regionalnych (La Nouvelle République, Sud-Ouest) oraz w niezależnym radiu lokalnym – na stanowisku szefa anteny.



W 1994r. Haroun powrócił do pracy w filmie realizując swój pierwszy krótki metraż Maral Tanié, nagrodzony nagrodą specjalną na festiwalu „Panorama Afryki” w Montrealu. W 1999r. pierwszy film pełnometrażowy Harouna - Bye bye Africa zdobył dwa wyróżnienia na festiwalu filmowym w Wenecji.






©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna