Kazimierz studentowicz



Pobieranie 0.95 Mb.
Strona1/20
Data06.05.2016
Rozmiar0.95 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   20
KAZIMIERZ STUDENTOWICZ
PODSTAWY I ROZWÓJ

KATOLICKIEJ MYŚLI I NAUKI SPOŁECZNEJ

Spis treści



Przedmowa 3

Rozdział I 5

Rozgraniczenie Zakresu Katolickiej Myśli i Nauki Społecznej 5

Rozdział II 8

Organiczny Charakter Życia Społeczno-Gospodarczego 8

Rozdział III 13

Rozwój Cywilizacji 13

Rozdział IV 21

Prawo natury 21

Rozdział V 29

Personalizm i Humanizm 29

Rozdział VI 37

Etyka Chrześcijańska w Życiu Publicznym 37

Rozdział VII 44

Sprawiedliwość społeczna 44

Rozdział VIII 61

Myśl Społeczna Starego i Nowego Testamentu 61

Rozdział IX 88

Czynniki Zaburzające Realizację Katolickich Ideałów Społecznych 88

88


Rozdział X 98

Paradoksalność Metody Realizacji Katolickich Ideałów Społecznych 98

Rozdział XI 119

Komunizm Pierwszych Gmin Chrześcijańskich i Radykalizm Społeczny Ojców i Doktorów Kościoła. 119

Rozdział XII 141

Rola Zakonów w Odbudowie Cywilizacji, Oraz Przyczyny i Konsekwencje Upadku Średniowiecznego Ustroju Cechowego. 141




Przedmowa

Celem tej pracy jest wyjaśnienie ziemskiej roli chrześcijaństwa. Wymaga to szerokiej syntezy, korzystającej z wyników badań wielu gałęzi wiedzy, takich jak teologia, filozofia, etyka, prawo, historia wraz z nauką o cywilizacjach, ekonomia i socjologia. Przeznaczając tę pracę omówieniu podstaw i rozwoju katolickiej myśli i nauki społecznej, byłem zmuszony zająć się analizą ziemskiej roli chrześcijaństwa głównie z punktu widzenia innych gałęzi wiedzy niż ekonomia. Dopiero w drugiej części pracy, poświęconej bardziej szczegółowemu przedstawieniu funkcjonowania ustroju, opartego na chrześcijańskich zasadach moralnych, będę miał więcej do powiedzenia jako ekonomista. Jeżeli porwałem się na dokonanie syntezy, wymagającej zespołowej pracy specjalistów z wielu różnych dziedzin wiedzy, to uczyniłem to, żeby przynajmniej chwilowo zapełnić dotkliwą lukę, jaka - moim zdaniem - istnieje w literaturze polskiej, a pod pewnymi względami również i obcej. Pisałem w dodatku tę pracę w pośpiechu, ażeby lukę tę ze względu na palące wymogi życia zapełnić w możliwie krótkim czasie; po wtóre zaś zmieścić się z nią w granicach tej ilości wolnego czasu, jaką mi pozostawiały moje obowiązki zawodowe.



Wymienione powyżej okoliczności odbiły się na pracy w podwójny sposób. Po pierwsze, było rzeczą wykluczoną wykorzystanie w każdej z wymienionych dziedzin wiedzy, stojącej do dyspozycji literatury. Po wtóre zaś, pragnąc uniknąć zarzutu wyciągania zbyt pochopnych wniosków w dziedzinach, w których nie jestem specjalistą, oparłem się na wynikach pracy szeregu autorów, których wywody trafiały mi w szczególności do przekonania. Zamiast też powtarzać ich wywody własnymi słowami, wolałem oddać głos odnośnym autorom, skutkiem czego praca przepełniona jest cytatami. Metodę tę stosuję świadomie i celowo z dwóch względów: Po pierwsze istnieją sformułowania tak dobre, że trudno by było, powtarzając je własnymi słowami, nie osłabić ich ekspresji. Po wtóre, w pracy syntetyzującej olbrzymia dziedzinę wiedzy, a zatem zmuszającej do streszczania się, musi się podawać do wiadomości już gotowe wyniki wielu innych badań, na których oparta jest synteza. Tego rodzaju "zajmowanie stanowiska" budzi kontrowersje i naraża na zarzuty. Zarzuty te skierowane przeciwko znanym i uznanym autorytetom posiadają inną wymowę, niż kiedy je ściąga na siebie niespecjalista w danej dziedzinie wiedzy. Gdybym np. postawił od siebie tezę, że średniowieczny ustrój cechowy był w swoim czasie, to znaczy przed popadnięciem w monopolistyczne deformacje, jednym z najwyższych, jeżeli nie najwyższym osiągnięciem ludzkości w dziedzinie rozwoju stosunków społecznych, to mógłbym się spotkać z zarzutem ignorancji ze strony jednostek, lubiących wygłaszać inwektywy na temat tzw. "ciemnego i reakcyjnego" średniowiecza. Ale zarzuty te skierowane przeciwko Troeltschowi lub Dawsonowi, obróciły się raczej przeciw ich autorom, niewiele szkodząc pod względem reputacji naukowej wspomnianym uczonym. Dlatego wolę mówić ich ustami. Ale na skutek tej metody praca przybiera miejscami charakter "wypisów". Wypisy są jednak coraz częściej stosowaną metodą informacji, wyszukiwanie zaś możliwie najlepszych tekstów wymaga o wiele większego nakładu pracy niż nie oparte o źródłowe badania "mówienie własnymi słowami". Wartość zaś pracy syntetyzującej wyniki badań szeregu gałęzi wiedzy, zależy od charakteru syntezy, a nie większej czy mniejszej ilości cytatów. Synteza zaś, którą daję jest jak dotychczas na tyle niepopularna, że nie potrzebuję specjalnie bronić jej oryginalności. Chodzi mi bowiem o przeprowadzenie dowodu, że chrześcijaństwo było od samego swego początku najszczytniejszą formą socjalizmu, oraz że socjalizm godny swej nazwy musi być oparty o zasady chrześcijańskie. W tym celu bronię tez postulatu, że chrześcijaństwo wino rewindykować dla siebie termin "socjalizm", do którego ma lepsze prawo niż ktokolwiek inny. Wymaga to jednak uprzedniego oczyszczenia tego terminu od fałszywych interpretacji, to znaczy ograniczenia jego istotnego sensu do dziedziny sprawiedliwego podziału dochodu społecznego i doprowadzenia tego podziału do ostatecznych granic konsekwencji zawartych już w Nowym Testamencie. Doczekały się też one zupełnie wyraźnej interpretacji zaraz w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w pismach Ojców Kościoła. Ideałem ich jest zaś, żeby wszyscy ludzie żyli z owoców własnej pracy. Jeżeli zaś ktoś posiada jakiś majątek, to wraz z jego wielkością rosną nie jego przywileje i prawo do luksusowego trybu życia, lecz tylko ciężary i obowiązki.
Warszawa, sierpień 1964.

Kazimierz Studentowicz




Rozdział I

Rozgraniczenie Zakresu Katolickiej Myśli i Nauki Społecznej


Katolicka nauka społeczna datuje się wprawdzie od początku XIX-go stulecia, ale katolicka myśl społeczna jest równie stara jak Ewangelie i została rozwinięta przez Ojców Kościoła zaraz w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Przez katolicką myśl, ideę społeczną w odróżnieniu od nauki rozumieć należy podstawy moralne katolickiego ustroju społeczno-gospodarczego, które są wieczyste i niezmienne, podczas gdy warunki historyczne, w których te zasady moralne muszą być urzeczywistniane oraz formy, pod którymi się one przejawiają, są ustawicznie zmienne. Kościół nie zajmuje się też kształtowaniem tych form, pozostawiając to zadanie czynnikowi świeckiemu i rezerwując sobie jedynie ostateczny sąd, co do zgodności tych form z chrześcijańskimi zasadami moralnymi. Kościół nie może jednak zrezygnować ze stanowiska, że chrześcijańskie zasady moralne są możliwe do realizacji pod wciąż zmiennymi formami w każdej epoce historycznej aż do samego końca świata. Tym, co jest w katolickiej idei społecznej wieczyste i nigdy nie może ulec żadnej zmianie są zasady miłości i sprawiedliwości, których duchem powinny być przepojone wszelkie stosunki międzyludzkie i wszelkie instytucje od rodziny zaczynając, a kończąc na jakimś rządzie Światowym, bez którego zresztą już wkrótce ludzkość obejść się nie potrafi. Ale z tego wcale nie wynika, żeby Kościół miał się zajmować wyłącznie zagadnieniami natury metafizycznej. Temu "zręcznie szerzonemu przesądowi - pisze A.D Sertillanges 1- udało się przesączyć aż do środowisk chrześcijańskich, co nas zmusza do wystąpienia przeciwko teorii, według której Kościół powinien się zajmować wyłącznie misteriami. Zajmuje się on namacalną rzeczywistością, ponieważ rządzi nią prawo moralne, prawo boskie, którego Kościół jest głosicielem... Chrześcijaństwo nie może być obce niczemu... Jest ono religią par excellence społeczną... Religia ta stanowi prawa nie tylko dla jednostek, lecz również dla zbiorowości". Stanowisko to potwierdziła ostatnio jeszcze raz encyklika "Mater et Magistra". Czytamy w niej, że "nauki społecznej, którą głosi Kościół katolicki nie wolno oddzielać od jego nauki o życiu ludzi.. Nie można lepiej dowieść słuszności i skuteczności tej nauki, jak wykazując, iż można według jej wskazań rozwiązać aktualne trudności w tej dziedzinie"... "Do coraz szerszego rozpowszechniania społecznej nauki Kościoła katolickiego wśród nas mogą się w dużej mierze przyczynić przez swe starania i pracę Nasi Synowie, należący do stanu świeckiego".

"Może się jednak zdarzyć, że gdy przyjdzie do wprowadzenia tych zasad w czyn, nawet sami katolicy i to szczerze myślący, będą się różnić w poglądach. W takich przypadkach winni oni dążyć do zachowania i okazywania sobie wzajemnie szacunku i poważania, a równocześnie poszukać rozwiązania, które mogliby wspólnym wysiłkiem zgodnie ustalić, aby szybko odpowiedzieć na naglące potrzeby... Katolicy muszą jak najbardziej dbać o to, by postępować zawsze zgodnie z własnym sumieniem i nie uciekać się do takich kompromisów, z powodów których bądź religia, bądź też nieskazitelność obyczajów mogłaby ponieść szkodę... Jest prawem i obowiązkiem Kościoła rozstrzygać miarodajnie, czy zasady organizacyjne i działania jakiejkolwiek instytucji publicznej są zgodne z tym absolutnie niewzruszalnym porządkiem, jaki Bóg Stwórca i Odkupiciel ustanowił tak poprzez prawo natury, jak i poprzez prawdy objawione".

"Jeżeli zdarza się, że w konkretnej sprawie hierarchia Kościoła cos zaleci względnie postanowi, to katolicy muszą się oczywiście ściśle do tego stosować. Kościół ma bowiem prawo i obowiązek nie tylko strzeżenia nieskazitelności zasad religii i moralności, lecz także zajmowania autorytatywnego stanowiska, gdy chodzi o wprowadzenie tych zasad w życie".

Wprawdzie niezmienną jest jedynie ta zasada, że "we wszystkich poczynaniach gospodarczych należy się kierować nakazami sprawiedliwości i miłości, jak podstawowymi prawami życia społecznego"2, ale wychodząc z tej właśnie zasady papieże wzywają do energicznego wcielenia w czyn katolickiej nauki społecznej jako jedynej nauki, wnoszącej prawdziwe światło w zagadnienia społeczne w myśl napomnienia Apostoła Jakuba: "A bądźcie czynicielami słowa, a nie słuchaczami tylko, oszukującymi samych siebie" /Jac. I, 22/ - /"Divini Redemptoris", Warszawa 1937, s. 17/. W encyklice "Pacem in Terris" przypomina też Jan XXIII jeszcze raz, "że Kościół ma prawo i obowiązek strzec nie tylko zasad wiary i moralności, lecz również pouczać autorytatywnie swoje dzieci w dziedzinie doczesnej, gdy chodzi o ocenę stosowania tej doktryny w konkretnych wypadkach".

Tę samą myśl wyraża Pius XII w encyklice o "Mistycznym Ciele Chrystusa" /Londyn 1945, s. 76/: "uważamy za obowiązek Naszego urzędu pasterskiego pobudzić dusze do umiłowania Ciała mistycznego miłością tak płomienną, by wyrażała się ona nie tylko myśleniem i słowami, ale również energiczną działalnością". A dalej mówi Pius XII w tejże encyklice /s. 80/ "o cudownym wyścigu praktycznej życzliwości i miłosierdzia", oraz że "nasza miłość ku mistycznemu Ciału Chrystusa winna wyrażać się praktyczną i wytężaną dążnością woli". Chodzi zatem nie o samo teoretyzowanie, lecz praktyczne działanie i jakkolwiek nie może być tutaj mowy o żadnych niewzruszonych zasadach praktycznego działania, tym nie mniej istnieje możliwość naukowego określenia, jakie w danych warunkach czasu i miejsca winny być te zasady praktycznego działania, ażeby można było ustalić, że są one zgodne z moralnością chrześcijańską. To każdorazowe, szczegółowe określanie praktycznych zasad działania stanowi przedmiot katolickiej nauki społecznej. I w tym sensie istnieje katolicka nauka w każdej partykularnej dziedzinie życia społeczno-gospodarczego. Nie znaczy to, żeby nie istniała jakaś odrębna, specyficznie katolicka nauka, ponieważ prawa naukowe mogą być tylko jedne, lecz, że prawa te działające w oparciu o instytucje katolickie, oparte na lepszych, bardziej odpowiadających naturze ludzkiej zasadach, dają lepsze wyniki. Prawdą też jest, że tak jak w każdej nauce rozstrzyga i w tym wypadku wyłącznie ścisłość i poprawność rozumowania w oparciu o przyjęte założenia.

Całokształt katolickiej nauki społecznej może być według Clement M.3 ujęty w rzeczywisty traktat ekonomii politycznej. O swej własnej pracy pisze Clement, że "usiłował oprzeć ten traktat ekonomii społecznej wyłącznie na zasadach prawa naturalnego, ponieważ chodzi tutaj o naukę społeczną, a nie teologię moralną". W dalszym ciągu cytuje Clement M. słowa J. Tonneau:4 " Jeżeli istnieje wiedza ekonomiczna oparta na zdrowej filozofii człowieka, na poprawnych obserwacjach i na poprawnym dowodzeniu, to jest ona identyczna dla wierzących i niewierzących, słuszna jest dla jednych i drugich, byle tylko ci ostatni podzielali tę zdrową filozofię". Punktem wyjścia katolickiej nauki społecznej musi, oczywiście, być człowiek, ale nie w oderwaniu od społeczeństwa, lecz w ścisłej łączności ze zbiorowością ludzką.

  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   20


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna