Klarze z asyżu list wprowadzający skierowany do papieża Aleksandra IV dotyczący Legendy o świętej Klarze z Asyżu



Pobieranie 114.51 Kb.
Strona3/4
Data10.05.2016
Rozmiar114.51 Kb.
1   2   3   4

Pilność w słuchaniu słowa Bożego

37. Poprzez pobożnych kaznodziejów zapewniała swoim córkom pokarm słowa Bożego, z którego sama wielce korzystała. Taką wielką radość przeżywała podczas słuchania świętego przemówienia i tak bardzo cieszyła się wspomnieniem swojego Jezusa, że jednego razu, gdy przemawiał brat Filip z Atri, zjawił się przy dziewicy Klarze prześliczny chłopczyk i przez wielką część kazania darzył ją swymi miłymi pieszczotami. Siostra, która miała szczęście patrzeć na tę wizję matki, doznała niewypowiedzialnej rozkoszy. Co więcej, Klara, choć nie była wykształcona w literaturze, z radością słuchała kazań głoszonych przez wykształconych mówców, dobywając z łupiny słów ziarno, które dociekliwie przenikała i smakowała z wielką przyjemnością. Z kazania każdego mówcy umiała wydobyć pożytek duchowy przekonana, że niekiedy trzeba nie mniejszej roztropności, by zerwać kwiat z ciernistego krzewu, aniżeli by jeść owoc z drzewa szlachetnego.

Pewnego razu, gdy papież Grzegorz zarządził, by żaden z braci nie udawał się do klasztorów Pań bez jego pozwolenia, zbożna Matka utyskiwała, że odtąd siostry bardzo rzadko będą miały pokarm świętej nauki i wzdychając rzekła: „Zabrał nam tych, którzy dawali nam pokarm życia, niech też zabierze wszystkich innych braci.” I zaraz odesłała wszystkich braci do ministra, nie chcąc mieć kwestarzy zaopatrujących je w chleb materialny, skoro nie miały mieć jałmużników chleba duchowego. Ale, kiedy to usłyszał papież Grzegorz, prędko zakaz ten złagodził, uzależniając pozwolenie od generała zakonu.

Rozdział XXVI


Wielka miłość św. Klary względem sióstr

38. Ta czcigodna Ksieni kochała nie tylko dusze swych córek, ale także ich ciałom służyła z przedziwną i gorliwą miłością. Bardzo często w czasie zimnej nocy własnoręcznie okrywała je, kiedy spały, a gdy widziała, że niektóre siostry nie są zdolne do zachowania wspólnego rygoru, stosowała do nich porządek złagodzony. Jeśli która była trapiona pokusą, jeśli która, jak to bywa, wpadała w przygnębienie, to wówczas zwykła była wzywać ją dyskretnie i ze łzami pocieszać. Czasem padała do stóp strapionych sióstr, aby poprzez macierzyńskie pieszczoty osłabić siłę ich bólu.

Córki nie pozostawały obojętne na te dobrodziejstwa i odpłacały jej całkowitym oddaniem. Przeto uznawały w niej jako matce serdeczną miłość; szanowały w niej jako mistrzyni władzę przełożeńską; naśladowały ją jako przewodniczkę w prawym postępowaniu; i podziwiały jej wszechstronną świętość jako oblubienicy Chrystusowej.

Rozdział XXVII


Różne i długie choroby św. Klary

39. Już przez czterdzieści lat biegła drogą najwyższego ubóstwa. Ale gdy była bliska nagrody powołania do nieba, popadła w liczne choroby. W pierwszych latach osłabiła swe ciało surową pokutą, a w latach następnych stała się ofiarą ciężkiej choroby. Będąc zdrową zyskiwała zasługi za dobre uczynki, a będąc chorą zdobywała je za cierpienie. „Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9).

Jak doskonałą, godną podziwu cnotę wykazała w chorobie dowodzi fakt, że przez dwadzieścia osiem lat stałej niemocy nie słyszano z jej ust żadnego szemrania ani żadnego narzekania, ale zawsze mowę świętą i dziękczynienie. Chociaż ściśnięta ciężarem choroby zdawała się gwałtownie zbliżać do końca, to jednak podobało się Bogu odłożyć jej śmierć na taki czas, w którym Kościół Rzymski mógłby uczcić ją jako swoją szczególną wybrankę i córkę. Bo kiedy Papież wraz z kardynałami przebywał w Lyonie, choroba Klary znacznie się pogorszyła, tak że miecz nadmiernego bólu przeszywał dusze jej córek.

40. Wnet potem pewna służebnica Chrystusa, dziewica poświęcona Bogu w benedyktyńskim klasztorze świętego Pawła, miała takie widzenie: Zdało się jej, że znajdowała się razem ze swymi siostrami u Świętego Damiana, aby towarzyszyć chorej Pani Klarze, która spoczywała na drogocennym łożu. A gdy płakały i ze łzami oczekiwały na śmierć świętej Klary, wtem u głowy łóżka ukazała się jakaś piękna pani i rzekła do płaczących: „Córki, nie płaczcie, ona jeszcze będzie żyć, gdyż nie może umrzeć, dopóki nie przybędzie Pan ze swoimi uczniami.”

I oto, po niedługim czasie, nadciągnęła do Perugii Kuria Rzymska. Pan na Ostii, usłyszawszy o jej ciężkim stanie, pośpieszył z Perugii odwiedzić oblubienicę Chrystusową, dla której z urzędu był ojcem, poprzez troskliwą opiekę żywicielem, a poprzez najczystsze uczucie zawsze oddanym przyjacielem. Chorą posilił sakramentem Ciała Pańskiego, a wszystkie siostry pokrzepił słowem otuchy i zbawienia.

Klara natomiast ze łzami, w imię Chrystusowe, polecała mu siebie i wszystkie inne siostry. Wszakże ponad wszystko błagała go o to, żeby uprosił u pana Papieża i Kardynałów zatwierdzenie przywileju ubóstwa, co on, jako wierny wspomożyciel owego zakonu, przyrzekł jej i faktycznie spełnił.

Po upływie roku pan Papież razem z Kardynałami przeniósł się z Perugii do Asyżu, tak że wizja wyżej opowiedziana, dotycząca śmierci Świętej, miała stać się realną. Papież bowiem, stojąc ponad człowiekiem a wobec Boga, reprezentuje osobę Pana, zaś najbliżej u jego boku, w świątyni Kościoła walczącego, znajdują się panowie Kardynałowie, jakby uczniowie.

Rozdział XXVIII


Papież Innocenty IV nawiedza chorą, rozgrzesza i błogosławi

41. Boska Opatrzność śpieszy z wypełnieniem swego zamiaru w odniesieniu do świętej Klary. Chrystus śpieszy, by wprowadzić ubogą pątniczkę do pałacu królestwa niebieskiego. Ona już tęskni i wzdycha, bardzo pragnąc „by wyzwoloną z tego śmiertelnego ciała” (Rz 7,24) i w wiecznym mieszkaniu ujrzeć Chrystusa Króla, którego tu na ziemi całym sercem naśladowała jako ubogiego. Na jej święte członki wyczerpane przez długoletnia chorobę spada nowa niemoc, która wskazuje na bliskie już powołanie do Pana i gotuje drogę do zbawienia wiecznego.

Świętej pamięci pan Innocenty IV, razem z Kardynałami śpieszy nawiedzić służebnicę Chrystusa. I tak jak przedtem aprobował jej życie bardziej, niż jakiejkolwiek innej kobiety naszego czasu, tak teraz nie waha się uczcić jej śmierci poprzez papieską obecność. Wszedłszy do klasztoru, kieruje się do jej skromnego posłania i podaje chorej rękę do całowania. Ona przyjmuje ją z największą wdzięcznością i z najwyższym szacunkiem prosi także o ucałowanie stopy Ojca świętego. Uprzejmy Papież wchodzi na drewniany stołek i łaskawie podsuwa jej stopę, a ona ze czcią schyla twarz i całuje ją z góry i z dołu.

42. Potem, z twarzą rozanieloną prosi Ojca świętego o odpuszczenie wszystkich grzechów. A on, odrzekłszy: „To raczej ja potrzebuję przebaczenia,” udziela jej daru zupełnej absolucji i łaskę obfitego błogosławieństwa.

Kiedy wszyscy odeszli, jako że w tym dniu przyjęła również Hostię świętą z ręki prowincjała, wzniosła oczy do nieba i ręce złożone do Boga i ze łzami rzekła do swych sióstr: „Chwalcie Pana, córki moje, ponieważ dzisiaj Chrystus raczył udzielić mi tak wielkiego daru, że ziemia i niebo nie potrafią Mu odpłacić. Dzisiaj bowiem przyjęłam Najświętszego i stałam się godna widzieć Jego Wikariusza!”

Rozdział XXIX


Przed śmiercią Klara pociesza siostrę Agnieszkę

43. Córki otoczyły posłanie Matki. Wnet miały zostać sierotami: a „duszę ich przeszył miecz boleści” (por. Łk 2,35). Ani nie oderwał ich stąd sen, ani nie usunął głód. Zapomniawszy o spaniu i o stole, cały dzień i noc strawiły na płaczu.

Wśród nich, pobożna dziewica Agnieszka, zalana gorzkimi łzami, zaklinała siostrę, by jej nie zostawiała samą. Klara jej odpowiedziała: „Siostro najdroższa, podoba się Bogu, żebym odeszła, ale ty przestań płakać, ponieważ rychło pośpieszysz za mną do Pana. I zanim odejdę od ciebie, Pan da ci wielką pociechę.”

Rozdział XXX


Śmierć św. Klary i jej okoliczności

44. W tym czasie, kiedy przez wiele dni walczyła ze śmiercią, wzmagała się wiara i pobożność ludu. Codziennie też odwiedzali ją liczni kardynałowie i prałaci i czcili ją jak prawdziwie świętą.

Natomiast budzi zdumienie, że chociaż przez siedemnaście dni nie mogła przyjąć żadnego pokarmu, to jednak Pan umocnił ją taką siłą, że wszystkich odwiedzających zachęcała do służenia Chrystusowi. A gdy dobrotliwy brat Rainaldo zachęcał ją do cierpliwości w tym długim męczeństwie ciężkiej choroby, ona jak najswobodniejszym głosem odpowiedziała mu: „Bracie najdroższy, od kiedy poznałam łaskę Pana mojego Jezusa Chrystusa za pośrednictwem Jego sługi Franciszka, żaden trud nie był mi uciążliwy, żadna pokuta ciężka, żadna choroba bolesna!”

45. Kiedy zaś Pan był całkiem blisko i stał jakby we drzwiach, chciała, żeby kapłani i bracia duchowni byli przy niej i czytali jej Mękę Pańską i święte teksty. A gdy między nimi pojawił się brat Jałowiec, znamienity igrzec Pański, który często gorącymi słowy sławił Pana, uradowała się na nowo i zapytała, czy mógłby coś nowego powiedzieć o Panu Bogu. A on, otworzywszy swe usta, z ogniska swego płomiennego serca lśniące iskry słów wyrzucił, tak że dziewica Boża znalazła wielką pociechę w jego parabolach.

Na końcu zwraca się do płaczących córek, zalecając im ubóstwo Pana i wśród uwielbień przypominając dobrodziejstwa Boskie. Błogosławi swoich zbożnych braci i siostry, a na wszystkie Panie ubogich klasztorów, tak obecne jak przyszłe, wzywa szczodrej łaski błogosławieństwa.

Któż potrafiłby opowiedzieć resztę, nie płacząc?

Są tu obecni dwaj błogosławieni towarzysze świętego Franciszka, z których jeden, Anioł, sam wzruszony, pociesza udręczone siostry, a drugi, Leon, całuje posłanie umierającej Klary.

Osierocone córki opłakują odejście kochającej matki i ze łzami towarzyszą jej odejściu wiedząc, że nie zobaczą jej więcej. Niezmiernie boleją nad tym, że razem z nią znika cała ich pociecha, i że pozostawione na dolinie płaczu nie będą już miały pocieszenia od niej, swojej mistrzyni.

I tylko wstydliwość powstrzymuje ich ręce od ranienia swych ciał, a płomień bólu staje się jeszcze sroższy z powodu faktu, że nie mogą sobie pozwolić na upust żalu w jego zewnętrznych objawach. Klauzurowy rygor nakłada milczenie, mimo to gwałtowny ból wyrywa z nich wzdychanie i szlochy. Policzki toną we łzach, a żałość strapionego serca znów wyciska nowy strumień płaczu.

46. Natomiast prześwięta dziewica, zwracając się do siebie samej cicho do swej duszy mówi: „Idź bezpiecznie, ponieważ masz dobrą eskortę na drogę. Idź, ponieważ Ten, który cię stworzył, uświęcił cię, kochał cię czułą miłością, zawsze troszczył się o ciebie, jak matka o swego syna. A Ty, Panie, bądź błogosławiony za to, żeś mię stworzył.”

Zapytana przez jedną z córek, do kogo mówi, odpowiada: „Mówię do mojej błogosławionej duszy.” A ta chwalebna eskorta była już blisko, jako że zwracając się do jednej z córek, zapytała ją: „Córko, czy widzisz Króla chwały, którego ja widzę?”

Także na innej siostrze okazała się ręka Pana, jako że oczyma ciała oglądała wśród łez szczęśliwe widzenie. Przeniknięta grotem głębokiego bólu popatrzyła w kierunku drzwi domu: i oto, wchodzi w nie orszak dziewic, wszystkie w białych szatach i ze złotymi wieńcami na głowach. Wśród nich kroczy jedna wspanialsza od innych. Z jej korony, która u szczytu wyglądała jak kadzielnica z prześwitami, bije tak wielki blask, że wpośród ścian domu noc samą zmienia w światło dnia. Zbliża się do łóżeczka, gdzie spoczywa oblubienica Syna Bożego i, schyliwszy się nad nią, obdarza ją słodkim uściskiem. Dziewice przynoszą przedziwnie piękny płaszcz i z pilną usłużnością odziewają nim ciało Klary, a także zdobią jej łoże.

Nazajutrz, po święcie świętego Wawrzyńca, ta najświętsza dusza opuszcza życie doczesne, aby zostać uwieńczoną wawrzynem wiecznej nagrody. Jej duch, porzuciwszy świątynię ciała, szczęśliwie wchodzi do nieba. Błogosławione to wyjście z doliny nędzy, które było dla niej wejściem do życia w pełni szczęścia! W zamian za skąpe pożywienie teraz cieszy się już na uczcie z niebianami. W zamian za lichy popiół otrzymuje szatę chwały wiecznej jako błogosławiona w królestwie niebieskim.

Rozdział XXXI


Kuria Rzymska i rzesza ludu na pogrzebie św. Klary

47. Wiadomość o śmierci dziewicy, łącznie z opowiadaniem cudownych zdarzeń, natychmiast poruszyła cały lud w mieście. Biegną do klasztoru mężczyźni, biegną i kobiety. Tyle narodu tu płynie, że miasto wygląda jak opustoszałe. Wszyscy obwołują ją świętą, wszyscy zwią ją drogą Bogu, a wśród głosów pochwały niektórzy płaczą. Przybywa podesta razem z oddziałem rycerzy i zastępem uzbrojonych mężczyzn. Tego wieczoru i przez całą noc trzymają pilne zmiany straży, aby przypadkiem nie zrobiono jakiej krzywdy temu drogocennemu skarbowi, jaki spoczywa wewnątrz klasztoru.

Następnego dnia rusza cała Kuria: Wikariusz Chrystusa wraz z Kardynałami przybywa na miejsce i całe miasto kieruje się do Świętego Damiana. Przychodzą właśnie na moment rozpoczęcia modłów. Bracia zaczynają Oficjum o zmarłych, a tu nagle pan Papież mówi, że trzeba by odprawić oficjum o Dziewicach, a nie o Zmarłych, co wyglądało, jakby chciał ją kanonizować wpierw zanim jeszcze ciało zostało pochowane. Ale, gdy najdostojniejszy pan na Ostii odpowiedział, że w tej sprawie należy zaczekać, odprawiono Mszę świętą o zmarłych.

Potem Ojciec święty wraz z gronem Kardynałów i Prałatów usiedli, a Biskup Ostii, wziąwszy jako temat tekst „marność nad marnościami” (Koh 1,2), w szlachetnej mowie wychwalał zmarłą jako wzgardzicielkę marności.

48. Kardynałowie kapłani ze zbożnym szacunkiem otaczają święte zwłoki i wokół ciała Dziewicy odprawiają zwyczajne egzekwie. W końcu uważając, że nie byłoby rzeczą bezpieczną ani godną zostawienie tego drogocennego depozytu zdała od mieszkańców miasta, wśród hymnów i chwalb, przy dźwięku trąb i w podniosłej radości, biorą je stąd i przenoszą uroczyście do Świętego Jerzego. Jest to bowiem to miejsce, gdzie niegdyś złożono po raz pierwszy ciało świętego ojca Franciszka. On, który jej jako żyjącej otworzył drogę do życia, również jako umarłej przygotował miejsce, tak jakby przewidywał.

Wielkie tłumy biegły do grobu dziewicy, „chwaląc Boga i mówiąc” (Łk 2,13): „Naprawdę święta, naprawdę chwalebna króluje razem z aniołami. Ona, która na ziemi odbiera od ludzi tak wielką cześć.”

O ty, Przełożona Ubogich Pań, ty, która wielu doprowadziłaś do pokuty i wielu do życia, wstawiaj się za nami do Jezusa Chrystusa!

Po upływie niewielu dni Agnieszka została wezwana na gody Baranka i poszła za siostrą Klarą do szczęścia wiecznego. Tam obydwie jako córki Syjonu, siostry według natury, łaski i nieba, bez końca radują się Bogiem.

Agnieszka naprawdę otrzymała to pocieszenie, jakie Klara obiecała jej przed swą śmiercią, bo jak niegdyś przeszła ze świata do krzyża poprzedzona przez Siostrę, tak i teraz po niej, gdy Klara już zabłysła znakami i cudami, zgasła dla świata ziemskiego i natychmiast przebudziła się w Bogu. Dał to Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.


DZIEŁKO DRUGIE

Rozdział I


Cudy zdziałane przez św. Klarę po śmierci

49. Te cudowne znaki Świętych i te świadectwa o cudach godne są czci, które polegają na świętości obyczajów i doskonałości uczynków. Jan nie uczynił żadnego cudu, a mimo to ci, którzy dokonują cudów, nie będą bardziej święci od Jana (por. J 10,41). Dlatego wystarczyłoby, gdyby o świętej Klarze dziewicy świadczyła jak najdoskonalsza świętość jej życia, gdyby z jednej strony obojętna oziębłość, a z drugiej pobożność ludu nie wymagały jeszcze czegoś więcej.

Klara za swego życia jaśniała zasługami, a kiedy już została zatopiona w otchłań wieczystej światłości, jeszcze przedziwnie] rozbłysła światłem cudów, hen aż po krańce ziemi. Szczera prawda, na którą składałem przysięgę, zmusza mię do opowiedzenia wielu cudów, wszakże ich nadmierna ilość każe wiele z nich pominąć.

Rozdział II


Uwolnienie opętanych

50. Chłopiec, imieniem Giacomino, z Perugii, wyglądał nie tyle na chorego, co przede wszystkim na opętanego przez jakiegoś bardzo złego demona. To bowiem desperacko rzucał się do ognia, to tarzał się po ziemi, to kąsał kamienie aż do łamania zębów, tak że okropnie kaleczył sobie głowę i rozkrwawiał ciało. Wykrzywiając usta, wystawiał język na zewnątrz, często tak łatwo skręcał w kłębek wszystkie członki, że nieraz nogę zakładał na szyję. Każdego dnia dwa razy ten szał męczył chłopca, przy czym dwojga osób nie wystarczyło, by mu przeszkodzić w obnażaniu się. Szukano środków zapobiegawczych u biegłych lekarzy, ale nie znalazł się żaden, który byłby w stanie mu pomóc.

Ojciec jego, imieniem Guidolotto, nie znalazłszy u ludzi żadnego środka na taką wielką niedolę, zwraca się do zasług świętej Klary. Prosi: „O dziewico najświętsza Klaro, czczona przez świat, tobie poświęcam mojego nieszczęsnego syna, -a ciebie z całą błagalną prośbą żebrzę o jego uzdrowienie.” Pełen wiary zabiera chłopca ze sobą, śpieszy do jej grobu, kładzie go na kamieniu grobowym dziewicy i podczas gdy prosi o pomoc, natychmiast ją otrzymuje. Chłopiec zostaje natychmiast uwolniony od tej choroby i odtąd nie był więcej męczony przez podobną udrękę.

Rozdział III


Inny cud

51. Alessandrina z Fratta, w diecezji Perugia, była męczona przez bardzo złego demona. Tak bardzo ujarzmił ją swoją mocą, że sprawił, iż latała jak ptak na wysoką skałę, która sterczała ponad urwiskiem rzeki; schodziła po bardzo cienkim, konarze drzewa, występującego nad rzeką Tybrem i kołysała się na nim, jakby dla igraszki. Za swoje grzechy straciła całkowicie władanie lewym bokiem i jedną rękę miała skurczoną, a lekarstwa, często stosowane, nic nie pomagały.

Kobieta ta, skruszona w sercu, przychodzi do grobu chwalebnej dziewicy Klary. Po wezwaniu jej zasług przeciw tej swojej trojakiej niedoli, za pomocą tego jedynego środka osiąga zbawienny skutek. Skurczona ręka wyciąga się, bok wraca do zdrowia i zostaje uwolniona od diabelskiej obsesji.

Inna kobieta z tej samej miejscowości, w tym samym okresie czasu, przed grobem Świętej otrzymała dar uwolnienia od demona i od wielu boleści.

Rozdział IV
Uzdrowienie szałowca

52. Młodzieniec z Francji, ze świty Kurii, dostał napadu szału, który pozbawił go używania mowy i skręcał mu ciało w okropnych drgawkach. Nikt nie zdołał go utrzymać, jako że w rękach tego, kto usiłował trzymać go mocno, rzucał się jeszcze bardziej.

Rodacy przywiązują go sznurami do noszy pogrzebowych. Niosą go, wbrew jego oporom, do kościoła Świętej Klary i kładą przed jej grobem. Nagle, dla wiary tych, którzy go tu przedstawili, zostaje całkowicie uwolniony od zła.

Rozdział V


Człowiek uwolniony od epilepsji

Valentino ze Spello był dotknięty nieszczęściem epilepsji, która sześć razy na dzień tarzała go po ziemi, gdziekolwiek by się znalazł. Oprócz tego doznał porażenia nogi i nie mógł swobodnie chodzić. Przywożą go na osiołku do grobu świętej Klary, gdzie pozostaje dwa dni i trzy noce. W trzecim dniu, bez dotknięcia przez kogokolwiek, jego noga głośno chrupnęła i w jednej chwili został uzdrowiony z obydwu chorób.

Rozdział VI
Niewidomy odzyskuje wzrok

Giacomello, zwany synem Spoletanki, od dwunastu lat dotknięty ślepotą, był zmuszony chodzić z przewodnikiem. Bez przewodnika nie mógł iść nigdzie, by nie upaść. Faktycznie, pewnego razu, zostawiony na krótko przez jednego chłopca, upadł, złamał rękę i pokaleczył głowę.

Kiedy jednej nocy spał przy moście w Narni, ukazała mu się we śnie jakaś Pani, która mu powiedziała: „Giacomello, dlaczego nie pójdziesz do mnie, do Asyżu, i nie zostaniesz uzdrowiony?” Wstawszy rano, z przejęciem opowiada widzenie innym dwom niewidomym. Oni odpowiadają: „Słyszeliśmy niedawno, że w mieście Asyżu umarła pewna Pani, i mówią, że ręka Pańska wsławia jej grób łaskami uzdrowienia i wielu cudami.”

Usłyszawszy to, bez zwłoki udaje się w drogę. Na noc zatrzymuje się blisko Spoleto i znowu ma to samo widzenie. Wtedy jeszcze raźniej śpieszy, wszystko daje z siebie, by iść, ze względu na miłość tej wizji.

53. Ale, przybywszy do Asyżu, znajduje tak olbrzymi tłum zebrany przed mauzoleum Dziewicy, że w żaden sposób nie może dotrzeć do grobu. Kładzie sobie kamień pod głowę i z wielką wiarą, ale zasmucony, że nie mógł wejść do wnętrza, zasypia przed drzwiami. I oto po raz trzeci, głos mu mówi: „Giacomo, jeśli potrafisz wejść, Pan ci pobłogosławi.” Po obudzeniu się, ze łzami błaga tłum, krzycząc i jęcząc, żeby dla miłości Boga dali mu przejście. Otrzymawszy je, zrzuca obuwie, zdejmuje ubranie, na szyi wiesza rzemień, i tak pokornie dotykając grobu, popada w lekki sen. „Wstawaj, mówi mu błogosławiona Klara, wstawaj, ponieważ jesteś uwolniony!”

Zaraz wstaje, ślepota znika, wszelka ciemność schodzi z oczu. Dzięki Klarze widzi dokładnie jasność światła. Sławi Boga, oddaje Mu chwałę, wzywa cały lud do błogosławienia Boga za tak wielki cud.

Rozdział VII
Odzyskanie władzy w ręce

54. Jeden człowiek z Perugii, zwany Bongiovanni di Martino, razem ze swymi rodakami poszedł na wojnę przeciw miastu Foligno. Gdy wywiązała się między obu stronami ciężka potyczka, ciężkie uderzenie kamienia nieszczęśliwie złamało mu rękę. Bardzo pragnąc wyzdrowieć, wydał wiele pieniędzy na lekarzy, ale żaden środek medyczny nie mógł mu pomóc, tak że nosił rękę jak rzecz nieużyteczną i zupełnie niezdatną do jakiegokolwiek działania. Dlatego zniechęcony noszeniem ciężaru tej prawicy, jakby nie swojej, i niemożnością posługiwania się nią, po wiele razy wyrażał chęć jej amputowania.

Ale usłyszawszy opowiadanie o tym, co Pan raczy okazywać za pośrednictwem swej służebnicy Klary, składa ślub i śpieszy do grobu Dziewicy. Ofiarowuje rękę z wosku i kładzie się na grobie świętej Klary. I nagle, zanim opuścił kościół, jego ręka powraca do zdrowia.

Rozdział VIII


Uzdrowienie pokurczonych

55. Pewien Petruccio z kasztelu Bettona, od trzech lat trawiony chorobą, cały był wyniszczony przez długotrwałą niemoc. Na skutek ataku choroby tak bardzo był skurczony w lędźwiach, że z trudem tylko mógł się poruszać przy pomocy laski, zawsze skrzywiony i zgięty do ziemi.

Ojciec chłopca korzystał z biegłości licznych lekarzy, a przede wszystkim specjalistów w leczeniu złamań kostnych. Był gotowy wydać wszystkie swe zasoby dla przywrócenia chłopcu zdrowia. Ale ponieważ wszyscy mu odpowiadali, że nie ma takiego środka lekarskiego, który by mógł wyleczyć tę chorobę, dlatego zwrócił się z prośbą o pomoc do nowej Świętej, o której słyszał przedziwne opowiadania.

Przynoszą chłopca na miejsce, gdzie spoczywają drogocenne szczątki Dziewicy. Po krótkim pozostawaniu tu, przed grobem otrzymuje łaskę zupełnego uzdrowienia. Bezzwłocznie wstaje prosty i zdrowy, a „chodząc, wyskakując i chwaląc Boga” (por. Dz 3,8), wzywa zbiegający się lud do chwalenia świętej Klary.

56. Był chłopiec dziesięcioletni w Villa di San Quirico, w diecezji Asyżu, „kaleki od urodzenia” (por. Dz 3,2). Miał cieniutkie golenie, nogi stawiał na poprzek, chodził z wielkim trudem, a gdy upadł, nie mógł powstać. Jego matka po wiele razy polecała go świętemu Franciszkowi, ale nie otrzymał żadnego polepszenia.

Usłyszawszy, że święta Klara zabłysła światłem nowych cudów, zaniosła dziecko do jej grobu. Po kilku dniach kości goleni chrupnęły i członki wróciły do swej naturalnej pozycji. Tego, czego nie sprawił święty Franciszek, upraszany w wielu modlitwach, mocą Bożą udzieliła jego uczennica Klara.

57. Obywatel z Gubbio, imieniem Giacomo di Franco, miał chłopczyka pięcioletniego, który z powodu niedowładu nóg nigdy nie chodził, ani nie mógł chodzić. Ojciec utyskiwał na dziecko, jako na plamę swego domu i hańbę swego ciała. Dziecko siedziało na ziemi, czołgało się w kurzu, czasem usiłowało podnosić się na lasce, bez rezultatu. Natura dała mu pragnienie chodzenia, ale odmówiła mu władzy ku temu.

Rodzice poświęcają chłopca zasługom świętej Klary i, ażeby użyć ich własnego wyrażenia, chcą żeby był „człowiekiem świętej Klary,” jeśli wyzdrowieje za jej przyczyną. Po złożeniu ślubu dziewica Klara natychmiast uzdrowiła tego swojego człowieka, dając poświęconemu sobie dziecku możność swobodnego chodzenia. Zaraz wtedy rodzice pośpieszyli z chłopcem do grobu Dziewicy, ofiarując je Panu, skaczące i wesołe.

58. Pewna kobieta z kasztelu Bevagna, imieniem Pleneria, długo cierpiała na skrzywienie lędźwi, tak że nie mogła chodzić bez podpierania się laską. Ale, nawet z tą podporą nie mogła wyprostować skrzywionego ciała i chodziła bardzo chwiejnie. Pewnego piątku kazała się zanieść do grobu świętej Klary, gdzie prosząc z całą pobożnością, szybko otrzymała to, o co z wiarą prosiła. Następnego dnia, w sobotę, całkowicie zdrowa wróciła do domu na własnych nogach, ona, co została przyniesiona tu przez innych.

Rozdział IX




1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna