Klarze z asyżu list wprowadzający skierowany do papieża Aleksandra IV dotyczący Legendy o świętej Klarze z Asyżu



Pobieranie 114.51 Kb.
Strona4/4
Data10.05.2016
Rozmiar114.51 Kb.
1   2   3   4

Uzdrowienie ze schorzeń gardła

Pewna dziewczyna z Perugii od długiego czasu cierpiała na schorzenie węzłów chłonnych szyi, w mowie potocznej zwanych skrofułami (zołzy). Miała dwadzieścia przetok na szyi i z tego powodu jej szyja wyglądała o wiele grubsza od samej głowy.

Jej matka często przyprowadzała ją do dziewicy Klary, gdzie z największą pobożnością błagała o dobrodziejstwo Świętej. Jednego razu, gdy dziewczyna całą noc leżała przed grobem, zaczęła pocić się obficie, obrzęki zaczęły mięknąć i powoli się usuwać. Następnie pomału dla zasług świętej Klary tak zanikły, że nie pozostawiły żadnego znaku.

59. Podobne schorzenie na szyi miała jedna z sióstr, imieniem Andrea, jeszcze za życia dziewicy Klary. Zapewne dziwne to, że wśród rozżarzonych kamieni ukrywała się taka jedna zimna dusza, i że wśród „roztropnych panien” (por. Mt 25,1-13) jedna niemądra popełniła głupstwo. Bo jednej nocy, celem usunięcia poprzez usta chorej masy, tak mocno ścisnęła się za gardło, że o mało się nie udusiła. W ten sposób chciała przekroczyć wolę Bożą w stosunku do siebie.

Ale Klara pod wpływem tchnienia Ducha niezwłocznie to poznała i rzekła do jednej z sióstr: „Biegnij szybko na dół i daj siostrze Andrea z Ferrary do wypicia zagrzane jajko, a potem razem z nią przyjdź do mnie.”

Ona śpieszy i znajduje wspomnianą Andreę pozbawioną głosu, bliską uduszenia na skutek ucisku swoich własnych rąk. Jak może, tak jej pomaga i prowadzi razem ze sobą do matki. Służebnica Boża mówi jej: „Biedna, wyznaj Panu swoje zamysły, które ja też dobrze poznałam. Oto to, co chciałaś uzdrowić, uzdrowi Pan Jezus Chrystus. Ale ty zmień życie na lepsze, ponieważ z innej choroby, jaką będziesz cierpiała, już się nie podniesiesz.”

Na te słowa siostra przejęła się duchem żalu i całkiem widocznie zmieniła życie na lepsze. Uzdrowiona ze skrofułów wkrótce potem zmarła na inną chorobę.

Rozdział X


Uwolnienie od wilków

60. Dzikie okrucieństwo strasznych wilków ciągle siało terror w okolicy. Napadały one nawet na ludzi i często pożerały ich ciała. Otóż, jedna kobieta, imieniem Bona, z Monte Galbiano, w diecezji Asyżu, która miała dwu synów, zaledwie skończyła opłakiwać jednego z nich, porwanego przez wilki, kiedy także drugi został porwany z podobną srogością. Bo podczas gdy matka pozostawała w domu, zajęta robotami domowymi, wilk porwał dziecko, które chodziło na zewnątrz, chwyciwszy je za kark; i z tą zdobyczą ukrył się w lesie, jak mógł najszybciej.

Ludzie, którzy byli w winnicy, słysząc krzyk dziecka, wołają na matkę: „Popatrz, czy masz swego syna, bo dopiero co słyszeliśmy niesamowity płacz.”

Matka, po stwierdzeniu, że syn został porwany przez wilka, aż do nieba podnosi wołanie i krzykiem napełniając powietrze wzywa dziewicę Klarę, mówiąc: „Święta, chwalebna Klaro, wróć mi mojego nieszczęsnego syna. Oddaj mi, oddaj syneczka nieszczęśliwej matce. Utopię się, jeśli tego nie zrobisz.”

Tymczasem sąsiedzi, biegnący za wilkiem, znajdują dziecinę porzuconą przez wilka w lesie, a przy dziecku psa, który liże jego rany. Dziki zwierz najpierw niósł je, chwyciwszy za kark, a potem żeby nieść zdobycz wygodniej, chwycił malca paszczą za biodro; tam i tu zostawił niemałe ślady uchwytu.

Kobieta, wysłuchana w swoim votum, razem ze swymi sąsiadami śpieszy do swojej Wspomożycielki i wszystkim, co chcą oglądać, pokazuje rany dziecka, a Bogu i świętej Klarze składa mnogie dzięki.

61. Pewna dziewczyna z klasztoru Cannara w jasny dzień siedziała na polu, a druga kobieta trzymała głowę na jej kolanach. A oto wilk, porywający ludzi, zbliża się ukradkiem do łupu. Dziewczyna widzi go, ale myśląc, że to pies, nie boi się. I podczas gdy dalej przegląda włosy drugiej, krwiożerczy zwierz skacze na nią i chwyciwszy ją rozdziawioną paszczą, ciągnie zdobycz do lasu.

Ta druga kobieta wstaje przerażona na równe nogi i, przypomniawszy sobie świętą Klarę, woła: „Ratunku, święta Klaro, ratunku! Tobie teraz polecam tę dziewczynę!” A ona sama - rzecz nie do wiary! niesiona w zębach wilka, gromi go: „Ty łotrze, będziesz mię wlókł jeszcze dalej, powierzoną tak możnej Dziewicy?” Wilk, zawstydzony takim zarzutem, zaraz delikatnie położył dziewczynę na ziemi i jak łotrzyk złapany na gorącym uczynku pośpiesznie się oddalił.

Rozdział XI
Kanonizacja św. Klary dziewicy

62. Na stolicy Piotrowej zasiadł najmiłościwszy władca pan Aleksander IV, przyjaciel wszelkiej świętości, obrońca zakonników i mocna podpora zakonów. Wtedy to gwałtownie szerzyła się wieść o tych cudach, z dnia na dzień rosła sława cnót dziewicy Klary i już sam świat z upragnieniem oczekiwał kanonizacji tak wielkiej Dziewicy. Wreszcie Ojciec święty, pobudzony wielką liczbą cudów do niezwykłej sprawy, rozpoczyna naradzać się z Kardynałami nad jej kanonizacja.

Osobom godnym i dyskretnym powierza badanie cudów i rozpatrzenie heroiczności jej życia. Z badań wynika, że Klara za swego życia jaśniała praktykowaniem wszystkich cnót, a po śmierci stała się godna podziwu z powodu prawdziwych i udowodnionych cudów.

Przeto w dzień uprzednio ustalony, po przybyciu grona Kardynałów, zebraniu się Arcybiskupów i Biskupów, zgromadzeniu Klary i zakonników, przy obecności wielkiej liczby ludzi uczonych i możnych, Ojciec święty publicznie przedstawia tę zbawienną sprawę i prosi prałatów o zdanie. Wszyscy chętnie wyrażają swoją przychylną zgodę twierdząc, że Klara jest godna uświetnienia na ziemi, skoro Bóg uświetnił ją w niebie.

Zbliżał się dzień jej przejścia do Pana, upływało dwa lata od jej śmierci. Wtedy po zwołaniu wielkiej liczby Prałatów i całego Kleru szczęsny Aleksander, któremu Pan zastrzegł tę łaskę, wygłosił przemówienie, a potem jak najbardziej uroczyście i ze czcią wpisał Klarę w poczet Świętych, postanawiając, że w całym Kościele należy solennie odprawić jej święto, które on pierwszy razem z całą Kurią odprawił z wielkim splendorem.

Odbyło się to w Anagni, w katedrze, w roku 1255 od Wcielenia Pana i pierwszym Pontyfikatu pana Aleksandra, ku chwale Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.




Źródło: Wczesne Źródła Franciszkańskie, t. II, Warszawa 1981, ss. 379-406.


1   2   3   4


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna