Klasztor sióstr zakonnych



Pobieranie 14.67 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar14.67 Kb.
Ks. Dziekan Ryszard Woitok


 

Wówczas potrzebna była budowa nowego kościoła w wiosce. Stary, na swój sposób piękny gotycki kościółek pomału nie wystarczał, by pomieścić mieszkańców obu miejscowości – Żelaznej i Niewodnik, a ich liczba przekraczała już 1000. Mieszkańców w Żelaznej w latach 20. poprzedniego stulecia było dwa razy więcej niż dziś, a dzieci rodziło się co roku od 40 do 50. Dla porównania: w latach 1920 – 1924 ochrzczono w Żelaznej 229 dzieci, a w latach 1990 – 1994 tylko 58. Wszystkie dzieci musiały zmieścić się w prezbiterium, siedząc na stopniach wokół ołtarza i na schodach kazalnicy. Dziewczyny stały za ołtarzem i w dzisiejszej zakrystii, nazywaną wówczas „babienicą”. W prezbiterium, w którym także słuchano spowiedzi, miały swoją ławkę siostry zakonne i nauczyciele z rodzinami. Starsi chłopcy stali na schodach prowadzących na chór. Kościół nie miał jeszcze wtedy bocznych naw, a nawa główna była znacznie mniejsza od dzisiejszej. Niedzielne msze odprawiane były jedynie w Żelaznej. Niewodnicki kościółek służył tylko do pogrzebów i ślubów. Msze były dwie – o godzinie 8.00 i 10.00. Jeśli ktoś się na którąś z nich nie załapał, pozostało mu wyruszyć w 10 – kilometrową pieszą podróż do Kościoła św. Krzyża w Opolu, bądź do kościoła w Dobrzeniu lub Skorogoszczy. Była to najkrótsza z możliwych dróg. Kościoła w Sławicach i w Półwsi jeszcze nie było. Już za ks. Pateroka rozpoczęto przygotowania do budowy nowego kościoła. Między innymi zamknięto cmentarz przykościelny w 1916 i wybudowany nowy – obecny na ul. Bocznej. Pozwolenie na budowę nowej świątyni otrzymał ks. Woitok z samego Berlina. Ostatnia msza w starym budynku została odprawiona przez ks. Woitoka 2. lutego 1924. Wszystkie msza i nabożeństwa od tego momentu odprawiane były u sióstr zakonnych w klasztornej kaplicy.



Klasztor sióstr zakonnych



Stary kościół

 

Po odpuście, zimą 1925, od razu wzięto się do pracy. Rozbiórka starych murów i wieży kościoła nie była łatwa, bo zaprawa – choć wapienna – była mocna, a wieża cała z kamienia. Trzeba było powiększyć plac budowy, a więc zlikwidowano stary cmentarz wokół kościoła. Świeże groby – mające do 4 lat – trzeba było przenieść na nowy, dzisiejszy cmentarz. Wyposażenie kościoła: ołtarze, chrzcielnica, sprzęt liturgiczny – do dziś używane – trzeba było wywieźć i zabezpieczyć. Mieszkańcy Żelaznej zachęcani przez proboszcza ruszyli na stare mury ochotnie i żwawo i w zaskakująco szybkim tempie można było wiosną 1926 rozpocząć budowę nowej świątyni. W tamtych czasach Kościół w Niemczech ściśle współpracował z administracją państwową i koszty budowy przejęło w znacznej części Państwo – Regencja w Opolu, bo aż 2/3 całej sumy. Składki parafian z Żelaznej i Niewolnik wyniosły 1/3 całkowitych kosztów. Starsi, zmarli już, parafianie wspominali, że ks. Woitok bardzo zabiegał o kunsztowny, piękny wygląd bryły kościoła, by Dom Boży prezentował się godnie. Nie zgadzał się na uproszczone, tanie rozwiązania, np. prosty, pospolity dach. W niektórych sprawach zasięgał także opinii parafian. Wszyscy składali się na budowę kościoła, zaś proboszcz miał ofiarować na ten cel byka i krowę. Prace budowlane nadzorował ks. Proboszcz, zaś budowniczym był protestant z Opola, który po zakończeniu budowy, publicznie podczas sumy w niedzielę, przyjął wiarę katolicką. Majstrem na budowie był parafianin Jan Piechota. Przy budowie pracowali murarze i pomocnicy zatrudnieni na stałe. Większość z nich mieszkała w Żelaznej. Oprócz tego, mężczyźni, młodzieńcy, a nawet kobiety musiały na rzecz kościoła odpracować odpowiednią ilość godzin, co było notowane i sprawdzane. Mieszkańcy Niewolnik też pracowali przy budowie kościoła. W ten sposób prac przy rozbiórce i przebudowie kościoła mieszkańcy dokonali sami. Rolnicy przywieźli furmankami cegłę na budowę ze sławickich cegielni. Wapno dowożono z Górażdży, a barki dostarczały żwiru wydobywanego z Odry. Drewno na więźbę dachową i wieżę przywieziono z „Piły” z Dobrzenia. Cieślami, którzy misternie to drewno przygotowali byli Józef i Karol Libawski (ojciec i syn). Budowa trwała 2 lata (1924 - 1926). 12 grudnia 1926 kościół konsekrował biskup Wrocławia kard. Adolf Bertram, ale przedtem powstał spór między kardynałem, a mieszkańcami odnośnie patrona parafii. Proboszcz i parafianie chętnie zmieniliby patrona na innego Mikołaja, tak by uroczystość odpustowa odbywała się latem, jednak kardynał był zdania, że św. Mikołaj – ten z 6 grudnia - biskup z Miry jest „zacny”, jest opiekunem sierot i biednych i nie pozwolił na zmianę jego patronatu.



 

Rozbiórka starego Kościoła

W następnym roku budowę kończono. Sufit w nieco późniejszym czasie malował artysta z Wrocławia – za dużą, jak na tamte czasy, sumę 10 tys. marek przedwojennych. Parafia dostała dla kościoła barwne plansze do wyboru koloru sufitu. Oscylowano między kolorem czerwonym, a niebieskim. Większość parafian była za kolorem niebieskim, a więc tak też sufit pomalowano.

Ze starej świątyni pozostały tylko mury prezbiterium, pamiętające XIII wiek, wszystko inne jest nowe. Całe piękne barokowe wnętrze pochodzi zaś ze starego kościółka. Od 1926 ks. Proboszcz i parafianie cieszyli się nowym, wygodnym i obszernym budynkiem kościelnym. Oczywiście długi do spłacenia ciążyły jeszcze na parafii przez długie lata. Przy wejściu do prezbiterium, gdzie dziś widnieje napis „Święty, Święty, Święty” – do 1957 był napis łaciński: „Gloria Tibi sit Trinitas ubique et omni tempore” (Niech będzie chwała Tobie, Trójco Przenajświętsza, zawsze, wszędzie i po wszystkie czasy). Napis ten uważnie czytano i kontemplowano, a wyrażał wielką radość i wdzięczność Bogu za tak piękny nowy kościół.

Nowy kościół

 

Cała dokumentacja kościelna została umieszczona w kuli pod krzyżem na czubku kościelnej wieży. Zadania tego podjął się jeden z uczniów dekarzy. Poszedł najpierw do kościoła pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem przy głównym ołtarzu. Potem zarzucił linę na samą końcówkę wieży, wspiął się po niej i w szczelnym zbiorniku kuli umieścił dokumenty. Zapewne znajdują się tam po dziś dzień.



Na podstawie spisanych przez ks. Proboszcza Edmunda Sachta, wspomnień najstarszych parafian („Mikołajowe wieści”, nr 5/2005, nr 4/1995).

Dzisiejszy wyglad kościoła w Żelaznej





Krzyż misyjny na placu kościelnym


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna