Koncepcje społeczeństwa obywatelskiego w filozofii społecznej liberalizmu I komunitaryzmu



Pobieranie 0.91 Mb.
Strona5/15
Data07.05.2016
Rozmiar0.91 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15

Zagadnienia stanu natury, władzy, państwa i społeczeństwa obywatelskiego w filozofii XVII i XVIII wieku

Urodzony w 1588 roku Hobbes żył w bodaj najbardziej burzliwych czasach w historii Anglii. Był świadkiem buntu przeciwko królowi Karolowi i wynikłej z tego wojny domowej w 1642 roku. Został zmuszony do wyjazdu na kontynent, gdzie na wygnaniu przebywał jedenaście lat. Jego dzieła zostały potępione w Anglii jako wywrotowe, a w roku 1662, grożąc uwięzieniem, nakazano mu powstrzymanie się od pisania na tematy społeczne i polityczne. Znając życie Hobbesa, zrozumiałe się staje, dlaczego tak bardzo obawiał się braku społecznej stabilizacji oraz chaosu i przedkładał zło absolutnej władzy nad zło związane z życiem w społeczeństwie, które nie posiadało takiej władzy.

Zdaniem Hobbesa stan natury był stanem przyrodzonym, w odróżnieniu od sztucznego stanu państwowego, utworzonego przez ludzi. W stanie natury wzajemna nieufność i lęk prowadziły do wrogości, wywołującej ciągłą walkę wszystkich ze wszystkimi. Walki tej nie powściągały ani nie regulowały żadne normy, ponieważ takie jeszcze nie istniały. Rozum, nakazujący pokojowe współżycie między ludźmi, nie był w stanie zagwarantować nikomu osobistego bezpieczeństwa. Ludzie obdarzeni niemal całkowitą wolnością naturalną nie mieli żadnych wzajemnych zobowiązań, toteż wszystko było dozwolone. W stanie tym nie było ogólnych praw, ponieważ każdy sam dla siebie określał swe partykularne prawa. Nie było w nim również moralności publicznej, obowiązywała jedynie moralność poszczególnych jednostek, cechująca się zmiennością i nietrwałością - zależnie od ich egoistycznych pragnień. Nie było własności, gdyż każdy mógł każdemu odebrać wszystko – jeśli tylko dysponował dostateczną siłą. Nie było też w tym stanie anarchii żadnego władcy, bo każdy uzurpował sobie władzę. Hobbes pisał, że „w takim stanie nie masz miejsca na pracowitość, albowiem niepewny jest owoc pracy; i co za tym idzie, nie masz miejsca na obrabianie ziemi ani na żeglowanie, nie ma bowiem żadnego pożytku z dóbr, które mogą być przywiezione morzem; nie ma wygodnego budownictwa, nie ma narzędzi do poruszania i przesuwania rzeczy, co wymaga wiele siły; nie ma wiedzy o powierzchni ziemi ani obliczania czasu, ani sztuki, ani piśmiennictwa, ani społeczności. A co najgorsze, jest bezustanny strach i niebezpieczeństwo gwałtownej śmierci. I życie człowieka jest samotne, biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie”70.

Moim zdaniem przedstawiony przez Hobbesa stan natury należy traktować jako stan idealny. Można powiedzieć, że stan natury wyprzedza państwo nie w sensie historycznym, ale logicznym. Nie mamy żadnych dowodów, że taki stan historycznie istniał, gdyż informacje, które posiadamy o pierwszych społeczeństwach, dotyczą czasów, gdy ludzie osiągnęli dość wysoki stopień organizacji społecznej. Nie wiemy, jak wyglądało życie przed uformowaniem się społeczeństw. Wydaje mi się, że trafniej jest interpretować poglądy Hobbesa nie jako historyczną czy antropologiczną koncepcję na temat rozwijania się społeczeństw, lecz próbę przedstawienia filozoficznego usprawiedliwienia pewnego typu rządów oraz politycznego posłuszeństwa. Istotna jest analiza natury ludzkiej, jakiej dokonuje Hobbes, odrzucając założenie Arystotelesa, że człowiek jest istotą społeczną –uważa, że strach przed gwałtowaną śmiercią i potrzeba bezpieczeństwa są właściwościami ludzkiej natury. Dlatego życie w stanie natury było życiem strasznym, a jedyną szansą dla ludzi jest wyjście z tego stanu i zawarcie umowy społecznej. Hobbes pisze - „[...] na mocy ugody każdego człowieka z każdym innym tak, jak gdyby każdy człowiek powiedział każdemu innemu: daję upoważnienie i przekazuję moje uprawnienie do rządzenia moją osobą temu oto człowiekowi albo temu zgromadzeniu, pod tym warunkiem, że i ty przekażesz mu swoje uprawnienia i upoważnisz go do wszystkich jego działań w sposób podobny. Gdy to się stanie, wielość ludzi, zjednoczona w jedną osobę, nazywa się państwem, po łacinie civitas71. W ten sposób drogą umowy każdego z każdym powstaje państwo, zwane przez Hobbesa - Lewiatanem bądź śmiertelnym bogiem, „któremu pod władztwem Boga Nieśmiertelnego zawdzięczamy nasz pokój i naszą obronę”72.

Nawiązując do stwierdzenia o idealizacyjnym statusie Hobbesowskiego stanu natury, należy przyjąć pogląd, że słowne wyrażenie woli, tak aby każdy z każdym mógł ją rzeczywiście zawrzeć, jest idealizacyjnym warunkiem zawarcia umowy. W rzeczywistości większość członków społeczeństwa obywatelskiego nie zamieniła ze sobą nigdy ani słowa.

Z całą pewnością Hobbes nie uważał państwa za organizację doskonałą. Przyjmował jedynie, że państwo jest mniejszym złem niż stan natury. Stan państwowy zapewnia ład, bezpieczeństwo i porządek społeczny, ale jednocześnie znosi równość społeczną z okresu przedpaństwowego i wprowadza nierówności – dzieli ludzi na tych, którzy posiadają władzę i tych, którzy jej nie posiadają. Prawa są przestrzegane i skuteczne, gdy zostają wymuszone. „Nie ma państwa bez władzy i uprawnienia do wywierania przymusu”73. Zdaniem Hobbesa wymusić posłuszeństwo wobec prawa może tylko ktoś, kto posiada władzę absolutną. Dlatego też władza suwerena musi być właśnie władzą absolutną. Autor Lewiatana przedkładał monarchię nad oligarchię czy arystokrację z kilku powodów. Po pierwsze, jeśli władzę sprawuje grupa, to może dojść do konfliktów w niej samej i wówczas zamiast pokojowego społeczeństwa zrodzą się nowe konflikty. Monarcha zaś nie może być w konflikcie sam ze sobą. Po drugie, władca sam może utrzymać swoje zamiary dłużej w tajemnicy, niż grupa osób. Jeśli zamiary oraz istotne informacje przedostaną się do ludu mogą powodować niesnaski czy zamieszki. Po trzecie, błędy w decyzjach, wynikające z subiektywizmu władzy, są w monarchii nieliczne, zaś w innych formach państwa potęgują się stosownie do liczby ludzi sprawujących władzę.

Zawarcie umowy społecznej, według Hobbesa, polegało na wzajemnym porozumienia każdego z każdym, jednakże z wyłączeniem tego, komu powierzano władzę – suwerena. Wyłączenie suwerena z umowy społecznej dawało mu nieograniczoną władzę nad obywatelami. Sam sposób powoływania władzy wskazuje na władzę absolutną – a zatem żaden z poddanych nie może zawrzeć nowej umowy czy też zbuntować się przeciwko suwerenowi (jeśli wywiązuje się on ze swoich obowiązków). Niemożliwe jest złamanie umowy przez władcę, bowiem on nie układał się z poddanymi. Suweren tworzy prawa, obsadza urzędy państwowe, wypowiada wojny i zawiera pokój, rozdziela nagrody i kary. Do jego głównych obowiązków należy troska o „dobro ludu” rozumiane jako zapewnienie poddanym bezpieczeństwa i zadowolenia z życia. Jeśli suweren nie dba o „dobro ludu” może dojść do wybuchu rebelii i unicestwienia państwa.

Hobbes pisał: „I choć suwerenność w intencji tych, którzy ją ustanawiają, jest nieśmiertelna, to przecież z samej swej natury podlega ona śmierci gwałtownej nie tylko w wojnie z obcymi, lecz również wskutek niewiedzy i namiętności ludzkich, ma ona w sobie od samego jej ustanowienia wiele zarodków naturalnej śmiertelności wskutek niezgody wewnętrznej”74. A zatem „Lewiatan jest śmiertelny i może ulec rozkładowi, jak wszelkie istoty ludzkie”75.

Zdaniem Hobbesa obywatele nie mogą legalnie wpływać na zmianę porządku publicznego i decyzje suwerena. Nie mogę oni krytykować ani suwerena, ani jego praw, a publiczne wypowiadanie myśli powinno pozostawać w zgodzie z wolą władcy. Obywatele mogą jedynie w myślach mieć odmienne zdanie niż suweren, wypowiadając je podlegają, tak jak każdy czyn, kontroli prawa. Państwo nie kontroluje jedynie myśli, które pozostają wolne, dopóki nie zostaną wygłoszone. Państwo może natomiast poprzez pouczenia czy ideologię oddziaływać na świadomość obywateli. Konflikt pomiędzy poglądami obywateli a poglądami suwerena prowadzi do buntów, a nawet wojny domowej, a w swej konsekwencji grozi powrotem do stanu natury. Zreferowane poglądy nasuwają przekonanie, że Hobbes nie dopuszczał wolności obywatelskiej, a zatem i społeczeństwa obywatelskiego.
*
John Locke w Dwóch traktatach o rządzie (1690) prezentuje przyczyny powstania społeczeństwa i podobnie jak Hobbes, rozpoczyna swoje rozważania od opisu stanu natury. W przeciwieństwie do Hobbesa przyjął Arystotelesowskie założenie, że człowiek jest istotą społeczną. Locke dowodzi, że każdemu człowiekowi przysługują niezbywalne prawa dane ludziom przez Boga za pośrednictwem natury. Prawa natury dotyczą wolności dysponowania własnym ciałem i życiem, ponadto wolności swobodnego myślenia i wyboru religii, a także do posiadania własności i rozporządzania nią. Indywidualna własność musi pochodzić z własnej pracy, dziedziczenia lub darowizny, gdyż tylko taka własność jest chroniona ze strony prawa stanowionego oraz posiada akceptację etyczną. Bóg obdarza każdego człowieka równą miłością, co oznacza, że każdy człowiek jest równy innemu człowiekowi i w związku z tym wszyscy ludzie muszą być równi wobec prawa stanowionego. Człowiek, będąc istotą społeczną, interesuje się drugim człowiekiem nie jako potencjalnym podmiotem lub przedmiotem agresji, a raczej jako podobną do siebie istotą, z którą można nawiązać korzystną dla obu stron współpracę w zakresie realizacji praw natury. Człowiek walczy o przeżycie nie z innymi ludźmi, lecz z przyrodą, którą opanowuje dzięki swojej pracy. Zatem stan natury nie musi być stanem permanentnej wojny każdego z każdym, może być stanem, w którym ludzie żyją ze sobą w zgodzie.

Locke pisał, że „skoro wszyscy ludzie są [...] wolni, równi i niezależni w stanie natury, nikt nie może bez własnej zgody zostać tego stanu pozbawiony i poddany władzy politycznej innego. Jedyny sposób, w jaki można oddać naturalną wolność i nałożyć okowy społeczeństwa obywatelskiego, jest ugoda z innymi dotycząca połączenia i zjednoczenia się z nim w społeczność, zawartą dla zapewnienia im wygody, bezpieczeństwa i pokojowego współżycia, a także dla zabezpieczenia prawa korzystania z ich własności oraz lepszej ochrony przed wszystkimi, którzy nie należą do wspólnoty. Taka grupa ludzi, zawiązując wspólnotę, nie narusza wolności pozostałych, gdyż ci trwają, jak poprzednio, w wolności stanu natury. Kiedy jakaś grupa ludzi porozumiała się co do zawiązania wspólnoty bądź powołania rządu, wówczas przyłączają się oni do niej równocześnie i tworzą jedno ciało polityczne, w którym większość posiada uprawnienie do działania i pociągnięcia za sobą reszty”76. A zatem społeczeństwo obywatelskie powstaje na drodze umowy społecznej, a powstaje dlatego, iż „tym wielkim i naczelnym celem, dla którego ludzie łączą się we wspólnotach i sami podporządkowują się rządowi, jest zachowanie ich własności”77.

W ramach dobrowolnej umowy społecznej, jak głosi Locke, ludzie tworzą dwie formy społeczeństwa obywatelskiego. Pierwszą formą jest cywilne społeczeństwo obywatelskie, w ramach którego ludzie stowarzyszają się, by wspólnie osiągnąć istotne dla siebie partykularne dążenia związane z realizacją praw natury. Działanie stowarzyszeń powinno być zgodne z prawem, lecz niezależne do państwa. Drugą formą społeczeństwa obywatelskiego jest polityczne społeczeństwo obywatelskie. W jego ramach jednostki, poprzez wybór władzy politycznej i powierzenie jej określonych uprawnień, stają się obywatelami. Zdaniem Włodzimierza Kaczochy właśnie w politycznym społeczeństwie obywatelskim Locke upatrywał właściwy stan realizacji obywatelskości, ponieważ w tej formie, która jest trwała, czyli urzeczywistnia się w długim okresie, ludzie stają się prawdziwymi obywatelami. W cywilnym społeczeństwie obywatelskim, wraz z realizacją bądź zmianą partykularnych celów, jednostki odstępują od stowarzyszeń lub zakładają nowe. Jednakże, jak podkreśla autor, to cywilne społeczeństwo obywatelskie jest najlepszą okazją przygotowywania ludzi do uczestnictwa w politycznym społeczeństwie obywatelskim78.

W poglądach Locke’a i w poglądach Hobbesa występują pewne podobieństwa: zagrożenie podstaw egzystencji skłania ludzi do upolitycznienia, zaś akt powołania społeczeństwa obywatelskiego jest oparty na umowie zawartej między wolnymi osobami i pociąga za sobą ograniczenie praw naturalnych. Wprawdzie centralna władza chroni obywatela, ale kosztem uszczuplenia jego majątku (najczęściej w postaci podatków). I tu podobieństwa się kończą, dalej mamy do czynienia z wieloma rozbieżnościami. Ponieważ Locke, w przeciwieństwie do Hobbesa, zakłada istnienie naturalnej społeczności, zatem ufundowanie społeczeństwa obywatelskiego wiąże się z wyodrębnieniem części z całości ludzkości, i to nie tylko w sensie terytorialnym, ale także ze względu na obowiązującą lojalność. Przestaje ona obowiązywać w stosunku do wszystkich, a zachowuje swą moc w odniesieniu do nowej wspólnoty. Jest to związane z korzyściami, jakie jednostka czerpie, pomocy, pracy i towarzystwa innych członków społeczności oraz ochrony zapewnionej przez całe społeczeństwo obywatelskie.

Locke głosił, że członkowie nowo powstającego społeczeństwa obywatelskiego nie zawierają umowy z rządem. Akt umowy społecznej jest tylko jeden79 – ten, na mocy którego, za powszechną zgodą zostaje ukonstytuowane społeczeństwo obywatelskie, gdzie ma obowiązywać zasada rozstrzygania większością głosów. Władza polityczna, czyli rząd, jest kreowana w inny sposób. Społeczność nadaje rządowi mandat powiernictwa (tj. władzę polityczną), po to by odnieść korzyść z tego aktu. Natomiast rząd, obdarzony zaufaniem, podejmuje jednostronne zobowiązanie. Rząd posiada wyłącznie zobowiązania, a nie ma uprawnień, lud zaś ma uprawnienia, ale nie ma względem rządu zobowiązań. W ten sposób Locke podkreśla służebną rolę rządu wobec społeczeństwa. Lud ma prawo domagać się od rządu sprawozdania ze swojej działalności. Jeśli rząd nadużył zaufania, którym został obdarzony, lud ma prawo domagać się rozwiązania rządu oraz wybrać nowy rząd. W przypadku, gdy rządzący odmawiają zgody na podporządkowanie się orzeczeniu tego najwyższego arbitra, jakim jest wola ludu, powraca stan natury.

Locke, odwrotnie niż Hobbes, projektował podział władzy państwowej - na: legislatywę (władzę ustawodawczą), egzekutywę (władzę wykonawczą) i władzę federatywną. Najwyższą władzą jest legislatywa, która jest nienaruszalna i nie może zostać obalona przez nikogo, bez zgody tych, którzy ją powołali. Jej zadaniem jest ustanowienie praw mających obowiązywać w państwie – żadne inne prawo nie ma mocy obligującej, jeśli nie uzyska jej sankcji.

Zadaniem władzy wykonawczej jest realizacja praw uchwalonych przez legislatywę. Władza ta powinna urzędować stale, w przeciwieństwie do władzy ustawodawczej, która z reguły składa się z wielu członków i powinna zbierać się od czasu do czasu. Legislatywa wyznacza osoby wchodzące w skład egzekutywy i może je odwołać, bądź ukarać, jeśli uzna, że przekraczają prawo. Gdyby te same osoby brały udział w obu władzach, nie byłoby nad nimi żadnej kontroli i mogłoby dojść do nadużycia władzy oraz wykorzystywania jej do własnych interesów, a wtedy społeczeństwo obywatelskie przekształciłoby się w despotię.

Władza ludu, w myśl umowy społecznej, jest władzą najwyższą w sensie faktycznym, nie może przekształcić się w formę rządu, a ujawnia się dopiero, gdy rząd zostaje rozwiązany. Działalność legislatywy musi respektować prawa natury, a zatem nie wolno jej decydować w sposób arbitralny w sprawach życia, wolności i dobytku ludu, nie wolno nikogo pozbawić nawet cząstki jego własności bez jego osobistej zgody – albowiem własność jest nienaruszalna. Po to przecież ludzie powołali władzę polityczną - by lepiej realizowała prawa natury - ochraniała ich życie, wolność oraz własność. Istnienie rządu pociąga za sobą wielkie wydatki, dlatego członkowie społeczeństwa obywatelskiego muszą wnosić swój wkład na jego utrzymanie w formie podatków.

Trzecią władzą, którą wyróżnił Locke, jest władza federatywna, do której należy podejmowanie decyzji o wszczynaniu wojny oraz zawieraniu pokoju i zawieraniu przymierzy z innymi państwami. W stanie natury każdy człowiek posiadał tę władzę, a po zawiązaniu społeczeństwa obywatelskiego przeszła ona w całości na państwo. Zdaniem Locke’a władza federatywna, mimo iż jest różna od władzy wykonawczej (bo jej zadaniem jest czuwać nad bezpieczeństwem i interesami państwa na zewnątrz, a władzy wykonawczej – egzekwowanie prawa państwowego wewnątrz społeczeństwa), jest i zawsze powinna być powierzana osobie lub osobom, które sprawują władzę wykonawczą.

Locke nie wyodrębnił władzy sądowniczej, gdyż uważał ją za generalny atrybut władzy państwowej. Ostatecznie więc, chociaż rozróżnił trzy funkcje władzy państwowej, władzę tę dzielił tylko na dwa organy: organ ustawodawczy i organ wykonawczy, przy czym podkreślał, że zachodzi między nimi stosunek podporządkowania80.

Podobnie jak w teorii umowy społecznej Hobbesa, tak samo u Locke’a, nie jesteśmy w stanie wskazać na historyczne przykłady zawierania takich umów. Locke twierdził, że faktycznie nie ma dowodów przekonywujących, iż ludzie w stanie natury zebrali się i zawarli umowę o utworzeniu społeczeństwa obywatelskiego. Jednakże autor przyjmuje, że założenie Rzymu i Wenecji oraz niektórych wspólnot w Ameryce, można uznać za przykłady umowy społecznej. Ale nawet gdybyśmy nie mieli tych przykładów, to zdaniem Locke’a, ich brak nie obalałby jego koncepcji, gdyż: „Obecność rządu wszędzie wyprzedzała wzmianki o nim, piśmiennictwo bowiem rzadko powstawało przed istnieniem ludu, pojawiało się po długim okresie istnienia społeczeństwa obywatelskiego, gdyż wyprzedzały je inne, bardziej niezbędne umiejętności zapewniające mu bezpieczeństwo, wygody i obfitość dóbr. Pierwszy raz zatem zaczęto interesować się historią swych założycieli i badać własne początki, gdy już zatarły się one w pamięci”81.

Jeżeli przyjmiemy, że faktycznie takie zdarzenie miało miejsce, że jacyś nasi przodkowie zawarli umowę społeczną, to powstaje pytanie o prawomocność współczesnych społeczeństw obywatelskich. Locke pisał, że „każdy zaciąga zobowiązanie czy składając obietnicę mu podlega [tj. rządowi – A. Sz], ale nie może nigdy przez umowę zobowiązywać do tego własnych dzieci czy potomstwa”82. Autor wyróżnił zgodę jawną od zgody niejawnej. Jawną zgodę złożyli twórcy społeczeństwa obywatelskiego, natomiast ich potomkowie dziedzicząc ich własność, korzystając z przywilejów obywateli, dali co najmniej milczącą zgodę na swe członkostwo w społeczeństwie. Jeżeli ktoś nie wyraża swojej zgody może opuścić wspólnotę, przenieść się do innej lub powrócić do stanu natury.

Piotr Ogrodziński twierdzi, że po opublikowaniu przez Bernarda Mandeville’a Bajki o pszczołach (1714) teoria umowy społecznej, przynajmniej w Wielkiej Brytanii83, zostaje stopniowo zaniechana.

Zdaniem Mandeville’a nie ma żadnych świadectw empirycznych, iż człowiek jest z natury istotą społeczną, ani że dla społeczeństwa korzystne są tylko działania altruistyczne. Autor twierdził, ze jest wręcz odwrotnie, to właśnie uczucia i działania egoistyczne przynoszą społeczeństwu korzyść. Postęp dokonuje się wówczas, gdy ludzie, poszukując własnego szczęścia i wygody stają się twórcami najróżniejszych wynalazków. Potrzeba życia w luksusie przyczynia się do rozwoju ekonomicznego całego społeczeństwa. Mandeville pisał: „W pierwszych wiekach ludzkości człowiek żywił się niewątpliwie płodami ziemi bez żadnego uprzedniego ich przyrządzania i wypoczywał nagi – jak inne zwierzęta – na łonie wspólnej rodzicielki. Cokolwiek od tej pory przyczyniło się do większej wygody życia, to musiało być wynikiem myśli, doświadczenia i pracy, a zatem w większym lub mniejszym stopniu zasługiwać na miano zbytku w zależności od tego, czy mniej, czy więcej wymagało trudu i odchylało się od pierwotnej prostoty”84. Zdaniem Mandeville’a ludzie łączą się w społeczeństwo po części by przetrwać, a po części dlatego, że ulegają wpływom polityków, którzy grają na ludzkiej próżności oraz dumie i są w stanie przekonać ludzi do działań bezinteresownych i altruistycznych. Pogląd Mandeville’a, że prywatny egoizm i dobro publiczne nie są ze sobą sprzeczne stał się jednym z poglądów, które leżą u podstaw teorii politycznej i ekonomicznej liberalizmu.

Krytykę umowy społecznej podjął David Hume. Uważał, że zorganizowane społeczeństwo zostało powołane do życia dlatego, że jest pożyteczne dla człowieka. Jest ono środkiem zaradczym na niedogodności życia bez społeczeństwa. Pisał, że „społeczeństwo daje lekarstwo na [...] niedogodności. Przez to, że łączymy swe siły, moc nasza się wzmaga; dzieląc zatrudnienia, zwiększamy naszą sprawność; pomagając sobie wzajemnie, mniej jesteśmy wystawieni na los i przypadek. Dzięki tej dodatkowej mocy, sprawności i bezpieczeństwu życie społeczne staje się korzystne dla człowieka”85.

Zdaniem autora żyjąc w społeczeństwie człowiek kompensuje swoje braki. Jednakże ludzie nie od razu, i nie zawsze zauważają korzyści wynikające ze współdziałania społecznego. Takiej korzyści nie dostrzegają ludzie pierwotni. Tym bardziej nie byliby oni w stanie, nie zdając sobie sprawy z korzyści wynikających z życia w społeczeństwie obywatelskim, powołać takie społeczeństwo na drodze umowy społecznej czy na drodze jakiegokolwiek innego porozumienia. By powstało społeczeństwo konieczne jest nie tylko to, by było ono korzystne, ale także to, że ludzie muszą być świadomi wzajemnej korzyści. Pierwotni ludzie powołali zatem społeczeństwo w inny sposób niż umowa społeczna. Stało się to dzięki naturalnemu popędowi płciowemu, który powoduje, że ludzie łączą się w pary. Wraz z pojawieniem się potomstwa wytwarza się nowa więź, która łączy rodzinę – Hume pisał, że „w krótkim czasie nawyki i przyzwyczajenie, działając na czułe umysły dzieci, dając im świadomość tych korzyści, jakie mogą osiągnąć z życia społecznego, a jednocześnie kształtują je stopniowo i przystosowują do tego życia, przecierając chropowate kanty i uczucia niespołeczne, które stoją na przeszkodzie ich zrzeszeniu”86. W ten sposób popęd płciowy, a w jego konsekwencji rodzina staje się podstawą społeczeństwa. Dalszy rozwój społeczeństwa jest wynikiem zaspokajania potrzeb, a nie świadomym kalkulowaniem i rozważaniem korzyści, jakie przynosi życie w społeczeństwie. Potrzeby ludzkie istnieją od początku pojawienia się człowieka i człowiek zawsze dążył do ich zaspokojenia, zatem Hume uważał, że nie istniał stan przedspołeczny. „Jest zupełnie niemożliwe, iżby ludzie pozostawali przez znaczny czas w tym stanie dzikości, który poprzedza społeczność, i że pierwszym i początkowym stanem człowieka, słusznie możemy mniemać, jest stan społeczny. [...] Ten stan natury więc należy uważać za czystą fikcję”87.

Powodem powstania rządu, podobnie jak społeczeństwa obywatelskiego, jest korzyść, jaką ma przynieść obywatelom. Hume pisał: „Jest rzeczą oczywistą, że gdyby organizacja państwowa miała być całkiem bezużyteczna, to nie istniałaby wcale, i że obowiązek posłuszeństwa wobec władz ma za sobą jedyną podstawę korzyści, jaką przynosi społeczeństwu dzięki temu, iż utrzymuje wśród ludzi pokój i ład”88.

Zdaniem Hume’a rząd powstaje dlatego, że przynosi korzyści dla członków społeczeństwa obywatelskiego, jednakże jesteśmy w stanie wyobrazić sobie społeczeństwa, które mogą funkcjonować bez rządu – mimo, że są pozbawione korzyści, jakie on ze sobą niesie. Przykładem takich społeczeństw są wspólnoty indiańskie. „Stan społeczeństwa bez władzy państwowej jest jednym z najbardziej naturalnych stanów, w jakich mogą żyć ludzie; i musi pozostać niezmienny długo jeszcze po tej pierwszej generacji, w której łączy się ze sobą wiele rodzin. Jedynie wzrost bogactw i rzeczy posiadanych mógł zmusić ludzi do tego, iżby wyszli z tego stanu”89. Niewątpliwą korzyścią, jaką przynosi rząd jest wprowadzenie prawa, ochrona ludzi i ich własności. Społeczeństwa, które nie mają rządu a są w stanie wojny muszą powołać władzę, by obronić się przed wrogiem. Hume pisał, że „pierwsze zaczątki władzy powstają z waśni nie między ludźmi, którzy należą do tej samej społeczności, lecz między członkami różnych społeczności”90.

Hume nie popiera występowania przeciwko władzy, bo „w zwykłym biegu spraw ludzkich nic nie może być bardziej zgubne i zbrodnicze niż taki opór, i że poza wstrząsami, które zawsze towarzyszą rewolucjom, taki opór prowadzi wprost do podważenia wszelkiej władzy i że wywołuje powszechną anarchię i naruszenie porządku życia społecznego”91. Władza według Hume’a nie powinna być jednak absolutna, bo rodzi tyranię i ucisk, a to doprowadza do przewrotu, i w następstwie do ustanowienia republiki (która cechuje się niepewnością i zamętem). Zdaniem autora najlepszą formą władzy jest monarchia konstytucyjna. W przypadku pogwałcenia praw obywateli przez władcę „jest dopuszczalne przeciwstawiać się mu, a nawet go detronizować”92. Na miejsce zdetronizowanego władcy, należy wybrać innego, gdyż jest to zgodne z przyjętym prawem.

Adam Smith, przyjaciel i uczeń (w dziedzinie filozofii społecznej) Hume’a, w dwóch pracach: Teoria uczuć moralnych (1759) i Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów (1776) dowodził, że idea umowy społecznej jest hipostazą. Rozwojem społecznym nie kierują żadne prawa – dokonuje się on w „formie samorozwoju”. Ludzie podejmując działania gospodarcze kierują się wyłącznie pragnieniem zdobycia zysku - jako egoiści chcą osiągnąć własne cele. Nie istnieją żadne ogólne prawa, które przymuszałyby ludzi do jakiegoś celowego rozwoju, albowiem nie ma celów społecznych (czasami istnieją cele grupowe rozpoznawane ze względu na tożsamość celów jednostkowych). Jednakże ludzie kierowani własnymi celami oraz „posiadający uczucie sympatii” podejmują indywidualne działania, które przysparzają w efekcie bogactwa dla innych ludzi. Uczucie sympatii polega na tym, że „smutek innych staje się naszym smutkiem”93 - uczucie takie żywią nie tylko ludzie wrażliwi i litościwi, ale w pewnym stopniu odczuwają wszyscy ludzie. W Teorii uczuć moralnych Smith głosił, że każdy człowiek może wyobrazić sobie jak sam znajduje się w sytuacji nieszczęścia innych ludzi94 i wówczas jest skłonny nieść pomoc bezinteresownie lub przynajmniej za obniżoną cenę. Przyczyną bogacenia się społeczeństw i narodów oraz jednostek jest „podział i specjalizacja pracy”, która przyczynia się do potanienia produktów, zwiększenia płac i poziomu konsumpcji. Interes jednostkowy przyczynia się w praktyce do realizacji osiągnięcia celów innych ludzi95.

A. Smith sformułował metaforę o „niewidzialnej ręce rynku”, która „z ukrycia” kieruje działalnością ludzi uczestniczących w wolnym rynku tzn. że nie podlega on, jako forma gospodarki kapitalistycznej, żadnym prawom, które by kierowały działaniem uczestniczących w nim podmiotów. Te działania wyrażają się jedynie w zawieraniu umów cywilnych, które potwierdzają związki gospodarcze między poszczególnymi ludźmi. Te relacje chroni prawo cywilne oraz sankcje etyczne – o ile ludzie je akceptują.

Zdaniem Smitha, chociaż celem działań jednostkowych jest dążenie do zysku, to w ramach wolnego rynku, każdy musi się liczyć z prawem podaży i popytu. Poza taksonomicznym wyliczaniem zysku dla siebie każdy uwzględnia także pewne motywy etyczne. Dzieje się tak dlatego, iż za sprawiedliwe ceny, uczciwość w zakresie zawieranych umów cywilnych, sprawiedliwe płace, każdy zostaje nagrodzony przez Boga, który błogosławi takie postępowanie i „nagradza każdego bogactwem” (wpływ etyki protestanckiej). A zatem przez etyczną działalność każdy dochodzi do zysku.

Podsumowaniem rozważań na temat społeczeństwa obywatelskiego w brytyjskiej literaturze filozoficznej jest esej Adama Fergusona pt. An Essay on the History of Civil Society (1767). Ferguson odrzucił ahistoryczną koncepcję natury ludzkiej, twierdząc, że człowiek jest tym, czym się staje i czym się w swych dziejach okazuje. To, co „naturalne”, przyrodzone, nie daje się odróżnić w toku dziejów od tego, co przez ludzi stworzone, sztuczne, wytworzone. Ferguson pisał: „Jeśli nas przeto spytają, gdzie można znaleźć człowieka w stanie natury, możemy odpowiedzieć: on jest tutaj. I jest to zupełnie obojętne, czy oznaczać to będzie Wielką Brytanię, Przylądek Dobrej Nadziei czy też Cieśninę Magellana. Gdy ta aktywna istota jest w trakcie uczenia się używania swych talentów i kształtowania przedmiotów wokół siebie, wszystkie sytuacje są równie naturalne. [...] Jeśli przyznajemy, że człowiek ma zdolność do doskonalenia się, że sam w sobie zawiera zasadę postępu i pragnienie doskonałości, to niestosowne jest mówić, że wkraczając na drogę postępu, opuścił stan swej natury”96.

Społeczeństwo rozwija się w trzech etapach: „pierwotnym, barbarzyńskim i ogładzonym”. Dzieje ludzkości to historia rozwoju zdolności ludzkich, nieustannych prób i błędów. Zaspokojenie jednych potrzeb powoduje pojawienie się nowych potrzeb – potrzeb wyższego rzędu. Rozwój społeczny stanowi efekt bezwiednych działań ludzkich. Rozwój ma charakter kumulatywny, a więc kolejne pokolenia pomnażają przejęte dziedzictwo. „Każdy krok i ruch społeczeństw, nawet w tak zwanych oświeconych czasach, dokonuje się zawsze bezwiednie; a narody mają do czynienia z instytucjami, które są rzeczywiście efektami ludzkich działań, lecz nie są realizacją żadnych ludzkich zamierzeń”97. Realizacja dobra wspólnego dokonuje się bezwiednie za pośrednictwem realizacji interesów jednostkowych.

Ferguson uważał, że społeczeństwo, w którym wolność, swoboda są nadane jest zagrożone, ponieważ bez aktywności, mobilizowania talentów i pragnienia wolności ludzie popadną w stagnację, postęp zostanie zatrzymany, a społeczeństwo ulegnie rozkładowi. „Jeżeli instytucje społeczeństwa obywatelskiego, pomyślane dla zachowania wolności, zamiast domagać się od obywatela działania dla siebie i utrzymania swych praw, zapewniają mu bezpieczeństwo, nie żądając w zamian ani uwagi, ani wysiłku, to owa pozorna doskonałość rządu może osłabić więzi społeczne oraz podzielić te stany, które rząd ten miał pojednać”98. A zatem społeczeństwo musi być w ciągłym ruchu, jednostki „muszą dorosnąć do wolności, zechcieć wziąć na siebie ciężar samorządności i aktywnie działać, a nie oddawać się wygodnemu lenistwu99.



1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna