Kraków – okres romański Jerzy Wyrozumski u progu chrystianizacji nazwa "Kraków"



Pobieranie 175.03 Kb.
Strona1/4
Data04.05.2016
Rozmiar175.03 Kb.
  1   2   3   4
Kraków – okres romański

Jerzy Wyrozumski

U progu chrystianizacji - nazwa "Kraków"

Nazwa miejscowa Kraków, jako określenie wawelskiego i podwawelskiego zespołu osadniczego, występuje po raz pierwszy w relacji podróżnika arabskiego Ibrahima ibn Jakuba, który - prawdopodobnie w misji dyplomatycznej Kalifatu Kordobańskiego znalazł się, najpewniej w r. 965/966, na dworze cesarskim w Magdeburgu, na dworze praskim księcia czeskiego Bolesława i na dworze obodrzyckim Nakona. Był więc w bezpośrednim sąsiedztwie ziem polskich, a z perspektywy dworu praskiego zainteresował się Krakowem szczególnie. Trzykrotnie wzmiankował to miasto: raz nazywając Bolesława 'królem Pragi, Czech i Krakowa'; drugi raz pisząc o państwie tegoż Bolesława, stwierdził, że rozciąga się ono od Pragi do Krakowa; a wreszcie trzeci raz, charakteryzując Pragę jako wielki ośrodek handlowy, informował, że przybywają do niej z Krakowa 'Rusowie i Słowianie z towarami'. Wprawdzie relacja Ibrahima ibn Jakuba przechowała się w przekazie o sto lat późniejszym pióra al-Bekriego, nie budzi jednak zastrzeżeń co do swojej wiarygodności. Najbardziej prawdopodobna transliteracja nazwy naszego miasta, dokonana w sposób w pełni kompetentny przez wybitnego orientalistę Tadeusza Kowalskiego, przedstawia się jako Karako, ale -jak twierdzi ten sam badacz - 'możliwe byłyby jednak jeszcze Karaku, Karakou i Karakau'. W komentarzu historycznym do tej relacji, mającym rozmiary obszernego studium, Józef Widajewicz pisze: 'dwóch zdań być nie może, że miasto Kraków Ibrahimowej relacji oznacza właśnie gród nadwiślański'.

Drugie w kolejności chronologicznej źródło, które z nazwy wymienia Kraków, to akt Dagome iudex, wadliwe streszczenie dokumentu, mocą którego Mieszko I, wraz z żoną Odą oraz synami Mieszkiem i Lambertem, oddali swoje państwo pod opiekę Stolicy Apostolskiej. Stało się to najprawdopodobniej w latach 99-992 lub co najwyżej 98S-992, bo tylko w tych latach nakładają się na siebie panowanie Mieszka I i pontyfikat papieża Jana XV, za którego ów szczególny stosunek między państwem Mieszkowym i Stolicą Apostolską został zawiązany. Dokument Mieszka streszczono w Rzymie, bez należytej znajomości realiów, których dotyczył, za pontyfikatu Grzegorza VII lub tuż po nim, nie później jednak niż w 1087 r. Przy całej swojej wadliwości streszczenie to jest dla nas bezcenne, ponieważ zarysowano w nim zasięg państwa Mieszka I. Na południu rozciągało się ono usque in Craccoa er ab ipsa Craccoa usque ad flumen Oddere. W tej części tekstu nie mamy powodu dopatrywać się jakichkolwiek zniekształceń.

Nie wdając się w tym miejscu w merytoryczną interpretację sprawy południowego zasięgu państwa Mieszka, a więc nie szukając odpowiedzi na pytanie, czy Kraków, rozumiany oczywiście jako większa jednostka terytorialna - wchodził w jego granice, czy też nie, stwierdzić należy że musiał on być wówczas znacznym i chyba najważniejszym ośrodkiem osadniczym, lub może również politycznym, w Polsce południowej. Wniosek taki jest w pełni zgodny z tym do którego prowadziła relacja Ibrahima ibn Jakuba. Należy tu jeszcze zauważyć daleko idącą zgodność brzmienia nazwy tego ośrodka, przekazanej przez dwa bliskie sobie w czasie, ale zupełnie niezależne od siebie źródła.

Nazwa Kraków ma dobrze czytelną odimienną budowę. Zaliczamy ją do grupy nazw dzierżawczych. Oznaczała posiadłość czy też siedzibę osoby noszącej imię Krak. Czy istotnie " było takie imię poza legendą o Kraku? - W tym okresie średniowiecza, z którego mamy liczne zapisy onomastyczne, należało ono na pewno do rzadkości. Ale jest poświadczone w XIV i na początku XV w. Na terenie Słowiańszczyzny częstsza była zdaje się odmiana tego imienia Krok. Znamy ją także z Polski. Nazw miejscowych pochodzących od Kraka czy Kroka, takich jak Kroków, Krokowo, Krakowice, Kraków (na Kaszubach), znanych jest cały szereg z Pomorza, Łużyc, Słowiańszczyzny nadłabskiej, południowej itp. Kanonik praski Kosmas pisze w swojej kronice, powstałej w pierwszej ćwierci XII w., mając na uwadze najbardziej zamierzchłe legendarne dzieje Czech, że pewien sławny mąż imieniem Krok miał założyć gród, który nosi jego imię. W czasach Kosmasa porósł już on drzewami, a leżał w lesie przylegającym do wsi Zbećno. Zupełnie analogicznie wywiódł Mistrz Wincenty Kadłubek nazwę Krakowa od legendarnego Kraka, przerobionego przezeń na Grakcha. Co prawda osłabił swój wywód stwierdzeniem, że niektórzy zwali gród powstały na skale, w której żył niegdyś straszny smok, Krakowem od krakania kruków, jakie zlatywały się do ciała zabitego w czasach Kraka potwora. Nie ma jednak potrzeby uciekania się do takich etymologii i należy poprzestać na wyjaśnieniu najbardziej racjonalnym, że u początków osady nazwanej Krakowem był Krak, choć ani czas, w którym żył, ani okoliczności, w jakich jego imię przylgnęło do miejsca, nie są nam znane. Legenda została dorobiona później do utrwalonej już nazwy i do osobliwości geologicznych wzgórza wawelskiego. Smok jest wytworem fantazji wielu ludów, na różnych szerokościach geograficznych. Jego pokonanie stanowiło osobliwe sacrum, uzasadniające u potomnych niejedną uzurpację władzy.

Gdyby w sposób racjonalny odczytać historię Krakowa zamkniętą w jego nazwie, trzeba by przyjąć, że w niewiadomym czasie nie znany nam Krak założył gród, który zwano Krakowem. Tyle tylko wynika z nazwy. Pozaźródłowa wiedza historyka każe natomiast uznać, że gród Kraka musiał być znaczny, o długotrwałej roli, skoro jego nazwa pozostała w tradycji czy inaczej mówiąc utrwaliła się. Nie ulega wątpliwości, że pierwotnie łączyła się z pojedynczym obiektem, stanowiącym siedzibę Kraka i jego następców, w których należałoby się dopatrywać "władców" plemiennych. Gdybyśmy szukali tego obiektu w zespole osadniczym Krakowa, trzeba by przede wszystkim wziąć pod uwagę Wawel. Przemawiają za tym ślady - co prawda bardzo wątłe - grodu na wzgórzu wawelskim, dającego się łączyć z rodziną wielkich grodów epoki plemiennej. Przemawiają za tym wczesne a stosunkowo liczne obiekty sakralne wzgórza wawelskiego, które musiało być zatem u początków chrześcijaństwa w tej części Polski najważniejszym siedliskiem licznej elity władzy. Przemawia za tym wreszcie znaczne i trwałe osadnictwo u stóp Wawelu, które razem z Wawelem tworzyć musiało krakowskie pramiasto, a równocześnie trzon osadniczy rejonu górnej Wisły. W relacji Ibrahima ibn Jakuba Kraków jawi się nam nie tylko jako ośrodek polityczno-administracyjny, drugi obok Pragi i jeden z dwu najważniejszych we władztwie Bolesława czeskiego, ale zarazem jako ważny ośrodek handlowy czy może także produkcyjny, z którego do Pragi przybywali z towarem "Rusowie i Słowianie".' Oznacza to, że nazwą Kraków obejmowano wówczas nie tylko sam gród na Wawelu, lecz prawdopodobnie cały zespół osadniczy wawelski i podwawelski, nie mówiąc o szerszym znaczeniu Krakowa jako jednostki terytorialnej. Taki sens realny nazwy topograficznej Kraków nie zrodził się od razu, ale był efektem pewnej historycznej ewolucji. Jak długo ona trwała, nie wiadomo. Gdyby u jej początków widzieć pierwsze ślady grodu na Wawelu, to już w takim ujęciu natrafiamy na trudności, zawiązku bowiem tego grodu nie da się bez zastrzeżeń w sposób jednoznaczny datować. Odnoszono go do VII - IX w. Autor przesuwa tę chronologię na VIII w.

Kazimierz Radwański

Kraków przedlokacyjny - wczesnośredniowieczny

Ogromne walory polityczne i gospodarcze ziem Małopolski spowodowały bardzo wczesne zainteresowanie się tymi obszarami przez rosnące w siłę już w X w. państwo wielkopolskich Polan. W latach 988-990 Mieszko I zdołał włączyć do swej monarchii ziemie Śląska i Małopolski. Umożliwiło to nawiązanie przez Piastów bezpośrednich kontaktów z terenami Rusi, Węgier i Czech jak też kontrolę ważnych, południowopolskich szlaków handlowych. W obrębie tych działań Kraków odegrał zasadniczą rolę. Pod swą właściwą nazwą Kraków występuje już w X-wiecznych przekazach pisanych. W relacji Ibrahima ibn Jakuba z 965/966 r., w akcie Dagome iudex z lat dziewięćdziesiątych X w. oraz w przekazie z około 970 r. włączonym do przywilejów biskupstwa praskiego wystawionego w 1096 r. Dokumenty te określają Kraków jako ważny ośrodek polityczny, gospodarczy i handlowy położony na trasie dalekosiężnych szlaków komunikacyjnych tej części Europy.

Z chwilą wejścia Małopolski w obręb państwa Piastów, Kraków stał się jedną z głównych stolic Polski owym Gallowym "sedes regni principales" a w latach czterdziestych XI w. nawet jedyną stolicą Polski. Położenie Krakowa na styku czterech regionów geograficznych o odmiennym krajobrazie spowodowało, że posiadał dogodne warunki do dużej koncentracji osadnictwa i oparcia go o doskonałe zaplecze rolniczo- surowcowe: urodzajne lessy krakowsko-miechowskie, obszary solonośne ujawniające się w postaci słonych źródeł, pokłady rudy darniowej w dolinach Wisły i Rudawy (podstawa ówczesnej produkcji żelaza), olkuskie złoża srebra i ołowiu, wychodnie kamienia budowlanego, niezbędne dla budownictwa monumentalnego pojawiającego się w Krakowie od drugiej połowy X w.

Zespoły osadnicze Krakowa rozlokowały się w obrębie pradoliny Wisły: Gród-Wawel na izolowanym wzgórzu skalnym wypiętrzonym około 25m nad otaczający teren. Z Wawelem związane były osady podgrodowe usytuowane po jego północnej stronie na rozległej terasie (cyplu staromiejskim) wciętej od północy w dolinę Wisły aż po Wzgórze Wawelskie. Składały się na nie: obronne podgrodzie zwane Okołem, usytuowane u stóp Wawelu i podobnie jak gród otoczone umocnieniami drewniano -ziemnymi oraz po północnej stronie Okołu osady otwarte /rejon dzisiejszego Starego Miasta/. W XI i XII w. wymienione zespoły coraz wyraźniej łączyły się i zespalały w jeden, zwarty, urbanistyczny organizm grodowo- miejski.

Znaczenie i dynamikę rozwoju Krakowa wczesnośredniowiecznego podkreśla, potwierdzona badaniami, obecność już od drugiej połowy X w. kamiennych budowli: pałacu władcy i licznych kościołów. Ich zachowane pozostałości szczególnie na Wawelu wskazują, że tworzyły największy w Polsce wczesnośredniowiecznej zespół architektury pałacowej i kościelnej. Również w obrębie podgrodzia krakowskiego - na Okole, w przyległych osadach otwartych i na przedmieściach miasta występują kamienne świątynie przedromańskie i romańskie. W okresach poprzedzających lokację miasta z roku 1257 Kraków mógł posiadać około 40 obiektów kościelnych. Wśród nich obok fundacji książęcych i biskupich większość to fundacje rycerskie i możnowładcze. Wskazuje to na wybitnie rezydencjonalny charakter Krakowa skupiającego obok siedziby władcy elitę intelektualną i polityczną kraju.

W połowie XIII w. (1257) Kraków w ramach wielkiej reformy- lokacja miasta na prawie magdeburgskim- wchodzi w nowy etap swego rozwoju. Wiązało się to z przebudową urbanistyczną miasta i przystosowaniem go do nowych układów gospodarczych, administracyjnych i prawnych.
Jerzy Wyrozumski

Polityczna rola Krakowa w okresie przedlokacyjnym

Jeżeli Kraków będziemy rozumieć jako wzgórze wawelskie wraz z sąsiadującymi z nim punktami osadniczymi to w jego średniowiecznych dziejach sięgających do połowy XIII w. trzeba wyróżnić trzy okresy:

1. Okres plemienny od w. VIII po schyłek w. IX lub najdalej połowę w. X,

2. Okres czeski przypadający na w. X, przynajmniej na lata 940 - 990, ale prawdopodobnie już wcześniej,

3. Okres piastowski, dla którego ważną cezurę stanowi ostateczne uformowanie się gminy miejskiej.


Najtrudniejszy do rozpoznania jest okres pierwszy. Drewniana architektura na skalistym podłożu Wawelu nie pozostawiła prawie śladów swojej obecności. Tajemnicze obiekty w postaci kopca Krakusa; a w dalszej odległości kopca Wandy - nie zostały do końca rozpoznane ani co do ich chronologii, ani co do przeznaczenia: Trochę zabytków ruchomych z VIII i IX w. raczej nastręcza zagadek, niż przybliża do historycznej rzeczywistości. Ich wymowa jest bardzo różna. W tym nie da się pominąć wielkiego skarbu żelaznych płacideł z ul. Kanoniczej 13. Drewniane elementy skrzyni czy obudowy mieszczącej ów skarb, badane metodą C14, wskazują na wiek IX. Rozmiary tego skarbu i jego domniemane przeznaczenie przemawiają dziś do nas jak koronny świadek epoki plemiennej. Skarb ów musiał wszak należeć do władcy plemiennego.

Pośród źródeł pisanych uwagę naszą zwraca szczególnie "Żywot św. Metodego", spisany z końcem IX lub najdalej z początkiem X w. Na świadectwo daru; proroczego, jaki miał św. Metody, autor przytacza jego przepowiednię adresowaną do potężnego księcia, który siedział "na Wiśle" czy raczej "na Wiślech" według jednej wersji żywotu, który urągał chrześcijanom i wyrządzał im szkody. Św. Metody radził mu, aby ochrzcił się dobrowolnie, bo w przeciwnym razie uczyni to pod przymusem i na obcej ziemi. Właśnie dzięki temu, że przepowiednia się sprawdziła, utrwalono ją w żywocie. I trzeba przyjąć taki właśnie bieg wydarzeń, ale to, co nas interesuje od lat. W sposób szczególny, to siedziba tego potężnego władcy, którego łączyć musimy, z poświadczonym i przez Geografa bawarskiego, i przez króla angielskiego Alfreda, państwem Wiślan. Hipoteza o Wiślicy jako jego siedzibie dawno już została zarzucona. Przeczą jej realia wiślickie odsłonięte przez archeologów, a w szczególności brak grodziska, które dałoby się datować na epokę plemienną. Najwięcej przemawia tu za Krakowem, usytuowanym istotnie na Wiśle czy właśnie "na Wiślech" /liczba mnoga/, jeżeli weźmiemy pod uwagę hydrografię wczesnośredniowiecznego Krakowa. Liczne zakola, rozlewiska i starorzecza tej rzeki stanowiły tu sieć wodną, nad którą dominowały Wawel, Skałka, wzgórze św. Bronisławy, Krzemionki podgórskie oraz Stożek Prądnika, na którym rozłożyło się późniejsze miasto.

Na mapie bardzo licznych grodów małopolskich epoki plemiennej Kraków musiał zajmować miejsce szczególne, i to nie tylko jako pojedyncza konstrukcja grodowa, ale jako zespół osadniczy o większej liczbie elementów obronnych. Andrzej Żaki uczynił bardzo istotne spostrzeżenie, że o ile wszystkie te grody, tzw. wiślańskie, uległy gdzieś zapewne w X w. kataklizmowi, zostały zburzone i zastąpione przez inne, niewątpliwie już wczesnofeudalne - państwowe, to jedynie Kraków ocalał i przejął na siebie nowe funkcje po załamaniu się struktur plemiennych. To świadczy o jego szczególnej roli już w epoce plemiennej. Ale może to zarazem oznaczać, że siedzący w nim władca wszedł w sojusz z nowymi aktorami dziejów.

Pytanie, jakie się w tym miejscu musi nasunąć dotyczy przybliżonej daty upadku "Potężnego księcia" na Wiślech. Karol Potkański zamyka to wydarzenie w granicach 874 - 885 r., a więc między datą odzyskania wolności i powrotu św. Metodego do działań misyjnych a datą jego śmierci. Ale pewna jest tu tylko data pierwsza; druga zaledwie prawdopodobna. Świadkiem tego upadku nie musiał już być bowiem Metody, ale autor, autorzy żywotu; a więc ludzie z kręgu apostoła Wielkich Moraw, którzy - choć wygnani przez Świętopełka z terenu ich misyjnej działalności - mogli bacznie śledzić bieg wielkomorawskich wydarzeń i odnotować ów chrzest władcy Wiślan, jeżeli nawet byłby dokonany w obrządku łacińskim. Jako terminus ad quem należałoby wziąć na dobrą sprawę rok 894, końcową datę panowania Świętopełka, z którym łączyły się największe sukcesy państwa wielkomorawskiego.

Nie znamy zupełnie losów Krakowa w pierwszej połowie X w. Nie wiemy, czy upadek "potężnego księcia na Wiślech" oznaczał kres jego państwa; czy też stanowił epizod. Jeżeli był to kres, to z kolei nie wiemy, czy po upadku państwa wielkomorawskiego, które pokonało owego księcia wiślańskiego, powstał w Polsce południowej odrębny nowy organizm polityczny, czy też weszła ona pod panowanie formującej się państwowości czeskiej. Niejasny jest, zatem dla nas początek drugiego wyodrębnionego wcześniej okresu.


Źródłową poszlakę w tym zakresie mamy dopiero z lat czterdziestych X w. Uczony i podróżnik arabski al-Mas-udi zanotował swoim dziele "Złote łąki", napisanym - jak się przyjmuje w 947 r., że państwu słowiańskiemu ad-Dir, identyfikowanemu z Rusią Kijowską, najbliższe jest państwo al-Firag, w którym dostrzegamy państwo czeskie. Jeżeli trafne jest to spostrzeżenie, uczynione nie na podstawie autopsji, ale w oparciu o jakieś relacje, zapewne kupieckie, to między Rusią kijowską a państwem czeskim nie byłoby miejsca na jakiś trzeci organizm polityczny. Wiadomość ta zdaje się odzwierciedlać ten sam stan rzeczy, jaki odczytujemy z relacji innego podróżnika arabskiego Ibrahima. ibn-Jakuba, który gdzieś na przełomie 965 i 966 r. bawił na dworze cesarskim w Magdeburgu, na dworze księcia czeskiego Bolesława i na dworze księcia obodrzyckiego Nakona. Był, więc w bardzo bliskim sąsiedztwie Polski i patrzył na nią z perspektywy dworu praskiego, zainteresowanego wówczas bezpośrednio państwem Mieszka, za którego wszak wyszła świeżo córka wspomnianego Bolesława Dobrawa. Z relacji tego podróżnika Bolesław był władcą Czech i Krakowa, a jego państwo rozciągało się od Pragi po Kraków. Przy wszystkich zastrzeżeniach, jakie może budzić ta przechowana w późniejszym przekazie relacja, musimy jej w rzeczy zasadniczej zaufać. W czasie jej powstania Kraków musiał wchodzić w związek państwowy z Czechami.

W jedenastowiecznej tradycji czeskiej, która znalazła wyraz w tzw. dokumencie praskim z 1086 r., wystawionym przez cesarza Henryka IV - nie wolnym co prawda od podejrzeń co do jego autentyczności, Kraków w chwili utworzenia biskupstw w Pradze i Ołomuńcu, a więc około 973 r., znajdował się - wraz ze Śląskiem i Małopolską aż po Bug i Styr - w obrębie obu tych diecezji. Wreszcie znajdujemy u kronikarza czeskiego Kosmasa, prowadzącego swoją kronikę do lat trzydziestych XII w., bardzo istotną wiadomość, że Mieszko, "nad którego nie było podstępniejszego człowieka", zajął Kraków i wyciął załogę czeską. Nie ufano często tej informacji, ponieważ nosi ona datę 999 r., nie odpowiadającą czasowi panowania Mieszka I. Albo więc przyjmowano datę, a wówczas należało to wydarzenie łączyć z Bolesławem Chrobrym, albo uważano za zasadne imię Mieszka, a wówczas trzeba było korygować datę . Badania nad kroniką Kosmasa wykazują przede wszystkim wadliwość jej chronologii. Jeżeli tak, to najbardziej prawdopodobne wydaje się, iż istotnie Mieszko I zawładnął Krakowem, a stać się to musiało w 990 r., kiedy prowadził wojnę z Czechami i - jak wiadomo z innych źródeł - włączył do swego państwa Śląsk.

Na sprawę politycznej przynależności, przynajmniej przez półwiecze, Polski południowej do Czech nakłada się sprawa chrystianizacji tego obszaru i początków organizacji kościelnej, która go obejmowała. Data chrztu Mieszka I i jego otoczenia nie odnosi się bowiem ani do Śląska, ani do Małopolski, które w tym zakresie musiały dzielić los państwa czeskiego. Historiografia nasza, z uporem szukająca śladów obrządku słowiańskiego w Małopolsce, nader często przeocza ten fakt istotny dziejowo. Nader często zdaje się nie dostrzegać tego, że katedra krakowska ma pierwotne wezwanie św. Wacława, świętego czeskiego. Nie uporano się dotychczas z Prohorem i Prokulfem, których najstarszy katalog biskupów krakowskich umieszcza przed Popponem, poświadczonym przez dobre źródło - kronikę Thietmara - na stolicy biskupiej krakowskiej w r. 1000. Józef Widajewicz skonstruował w sposób misterny hipotezę, według której obaj ci biskupi mieliby się łączyć: jeden z kościołem słowiańskim okresu wielkomorawskiego, a drugi już z kościołem łacińskim po załamaniu się obrządku słowiańskiego. Nie zawsze przywiązuje się wagę do tego, że Thietmar nie pisze o utworzeniu w r. 1000 biskupstw w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu, ale o podporządkowaniu ich, z imiennie wymienionymi biskupami, arcybiskupstwu gnieźnieńskiemu. Przynajmniej jedno z nich winno było zatem istnieć już przed r. 1000, skoro autor był wyczulony na to, co działo się w Polsce Bolesława Chrobrego, i informował na ogół rzetelnie. Takim wcześniejszym biskupstwem, sięgającym być może jeszcze czasów czeskich, mogło być biskupstwo krakowskie, powstałe zdaje się tuż po utworzeniu biskupstw w Pradze i Ołomuńcu. Należy brać pod uwagę także to, że w naszej - co prawda stosunkowo później - tradycji annalistycznej błąkają się nawet daty nastania owych biskupstw krakowskich Prohora i Prokulfa, r. 969 lub 970 dla jednego i r. 986 dla drugiego.

Świadectwo szczególnej roli Krakowa w czasach czeskich odnajdujemy w jakże licznych znanych nam dziś budowlach sakralnych Krakowa o cechach architektonicznych dających się odnieść do drugiej połowy X w., a mających dość jednoznaczną polityczną wymowę. Nie zdawaliśmy sobie do niedawna sprawy z tego, jak wiele zabytków tego typu kryje samo wzgórze wawelskie. Dziś doliczyć się w jego obrębie możemy aż siedmiu kościołów bardzo wczesnej daty. Zaginęła po nich tradycja. Nie znamy wezwań większości z nich. Które z nich należą do czasów czeskich, a które do wczesnopiastowskich, trudno dziś orzec w sposób jednoznaczny. Ich datowanie stanowi problem pierwszorzędnego znaczenia. Postępując ostrożnie, do drugiej połowy X w. odnieść należy kościół B w jego wcześniejszych fazach, a także kościół Panny Marii. Widoczny w nich styl karolińsko - ottoński iść musiał przez Czechy. Tędy miał w każdym razie najbliższą drogę. Andrzej Żaki domyślał się, że kościół Panny Marii mógł powstać nawet około połowy X w., bowiem jego pierwowzór, którego autor ten dopatrywał się w kościele św. Wita w Pradze, powstał już około 930 r. Badania Klementyny Żurowskiej prowadzą do wniosków bardziej powściągliwych w zakresie chronologii, ale nie przeczą możliwości łączenia tej budowli z okresem czeskim, a nawet je umacniają. Do tej samej epoki należałoby zaliczyć przynajmniej wcześniejszą budowlę rotundową pod prezbiterium kościoła św. Salwatora, a prawdopodobnie również pierwotny kościół św. Benedykta na Krzemionkach podgórskich, zbudowany na bardzo podobnym rotundowym planie.

Karolińsko - ottońskie nawiązania architektoniczne w połączeniu z pojawiającym się w Krakowie wezwaniem św. Salwatora, typowym w ideologii cesarskiej Ottona I, zdaje się umacniać przeświadczenie o bezpośrednich i wczesnych oddziaływaniach na Polskę południową kościoła cesarskiego. Tadeusz Wojciechowski domyślał się, że pierwotna katedra krakowska nosiła wezwanie obok świętego lokalnego, jakim był św. Wacław - także ogólnie przyjęte wezwanie św. Salwatora.

Jak na tle tych wątłych przesłanek rysuje się nam polityczna rola Krakowa w czasach czeskich? W stosunku do Pragi położony był niewątpliwie peryferyjnie, ale - co z relacji Ibrahima ibn Jakuba wynika - stanowił chyba po Pradze drugi najważniejszy gród i ośrodek osadniczy. Mógł więc stać się przynajmniej okresowo już przed r. 1000 siedzibą biskupią. Należy się domyślać, że rezydował w nim albo przez Czechów kreowany władca namiestniczy, albo jakiś rodzimy dynasta, który Czechom był podporządkowany. Któryś z najstarszych kościołów wawelskich musiał pełnić funkcję dworskiej świątyni. Gdyby do uprawdopodobnienia tego domysłu wprowadzić element topograficzny, trzeba by takiej funkcji dopatrywać się w kościele Panny Marii; znajdować się on musiał w obrębie grodu, który lokujemy na terenie zajętym później przez zamek. Natomiast kościół B leżałby już na podgrodziu wawelskim, zatem miałby inną funkcję, może świątyni związanej z dworem najwyższego po namiestniku dostojnika.

Pojawiający się już kilkakrotnie w historiografii domysł, przyjęty ostatnio przez Henryka Łowmiańskiego, że Krakowem mógł władać w okresie, który nazwaliśmy czeskim, Bolesław Chrobry, syn Dobrawy, opiera się na bardzo wątłych przesłankach, a zarazem kłóci się z tradycją Kosmasa o podboju Krakowa przez Mieszka I i o wycięciu w nim załogi czeskiej. Uważam ten domysł za mało prawdopodobny, chociaż dość już ostatnio upowszechniony. Odrzucenie go nie umniejsza znaczenia Krakowa w czasach czeskich. Nie umniejsza tego znaczenia również ów wspomniany już peryferyjny charakter krakowskiego ośrodka władzy. Właśnie ta peryferyjność warunkować musiała jego znaczny stopień niezależności od Pragi, a zatem i funkcje dyspozycyjne dla znacznego, zakarpackiego w stosunku do Czech i Moraw obszaru.

W takim charakterze wszedł Kraków w obręb monarchii piastowskiej. Siłą rzeczy odgrywać w niej musiał inną rolę. Pierwotnie miał zapewne znaczne zadania militarne. Stał się wszak pomostem w ekspansywnej polityce Bolesława Chrobrego, w stosunku do Moraw, Słowacji i właściwych Czech. Znaczną rolę musiał też odgrywać w polityce ruskiej Chrobrego. Był politycznym zwornikiem nabytków terytorialnych jego monarchii. Ale liczył się także potencjał demograficzny i gospodarczy Małopolski. Budowa szeregu kościołów w Krakowie, z katedrą na czele, przypadająca na czasy pierwszych Piastów, unaocznia nam rolę Krakowa w sposób dobitny.

Wydaje się, że katastrofa polityczna monarchii piastowskiej, przypadająca na lata trzydzieste XI w., oszczędziła Kraków. Co prawda wspomniany już kronikarz czeski Kosmas informuje w swojej relacji na temat najazdu Brzetysława na Polskę w 1039 r., że Czesi, wtargnąwszy do stolicy Polski Krakowa, całkowicie ją zniszczyli i zgrabili. Miałoby się to stać po drodze Brzetysława do Wielkopolski. Jednak żadne inne źródło wiadomości tej nie potwierdza, a analiza przebiegu wydarzeń, dokonana przez Barbarę Krzemieńską, czyni tę wiadomość całkowicie nieprawdopodobną. Gall Anonim, stosunkowo dobrze zorientowany w wydarzeniach związanych z upadkiem monarchii pierwszych Piastów i znający tradycję krakowską, pisze tylko o zniszczeniu przez Czechów Gniezna i Poznania. Dodajmy, że wykopaliska archeologiczne na terenie Krakowa bynajmniej nie potwierdzają jakiegoś kataklizmu, który miałby dotknąć Kraków w latach trzydziestych XI w. Wydaje się, że i reakcja pogańska, przypadająca na ten właśnie okres, albo ominęła Kraków, albo znalazła w nim słaby tylko oddźwięk. Prawdopodobnie tu wcześniejsze wpływy chrześcijaństwa, początkami swymi sięgające okresu Wielkich Moraw, zapewniły Krakowowi łagodniejsze wyjście z pogaństwa w porównaniu z Wielkopolską, Kujawami i Mazowszem.

Relacja Kosmasa na temat zajęcia Krakowa przez Brzetysława wymaga jednak komentarza. Określenie przez niego Krakowa jako stolicy /metropolis/ jest ewidentnym anachronizmem, przeniesieniem w przeszłość o sto lat wcześniejszą stanu, który znał z doświadczeń własnej epoki. Takim samym anachronizmem jest również jego wiadomość, o znajdującym się tu starym skarbcu książęcym. Jeżeli więc Kosmas tak pojmował rolę Krakowa wczesnopiastowskiego, to nic dziwnego, że tam właśnie skierował wyprawę Brzetysława. I nie po to, aby świadomie przeinaczyć znaną sobie tradycję, ale dlatego, że wydawało mu się to oczywiste. Należy sądzić, że gdyby Czesi istotnie w 1039 r. zawładnęli Krakowem, to zatrzymaliby go w swoich rękach tak samo jak Śląsk; obie wszak prowincje zostały im przez Mieszka I zabrane w tym samym czasie.

Przyjmujemy powszechnie, że Kazimierz Odnowiciel, który przy militarnej pomocy niemieckiej powrócił w 1041 r. do Polski i podjął trudne zadanie odbudowy monarchii piastowskiej, oparł się o Kraków. Nie poświadcza tego wprost żadne źródło. Gall Anonim pisze, że książę ten odzyskał najpierw pewien gród /castrum quoddam/ zwrócony mu przez swoich. Mógł to być Kraków. Ale utwierdza nas w tym przekonaniu dopiero bieg późniejszych wydarzeń. Oto pokazuje się, że w Krakowie znalazł siedzibę arcybiskup Aron, niewątpliwie ówczesny zwierzchnik Kościoła polskiego. Nie zajmuję się w tym miejscu zagadnieniem kontrowersyjności przekazów źródłowych na ten temat; według jednych miałby być konsekrowany w Rzymie, według innych w Kolonii przez papieża, czego nie da się przyjąć; miałby też być mnichem klasztoru benedyktyńskiego w Tyńcu, który to klasztor jeszcze wówczas nie istniał. Historyczności Arona nie możemy jednak kwestionować, a jego arcybiskupiej godności odrzucać. Zasadnicze pytanie sprowadza się do tego, czy był on arcybiskupem z doraźną siedzibą w Krakowie, czy też kreowano wówczas arcybiskupstwo krakowskie, jako drugą metropolię polską. Chociaż Wacław Korta opowiedział się niedawno za tym drugim wariantem, bardziej prawdopodobny wydaje się wariant pierwszy. Powiązania benedyktyńskie Arona nie są niemożliwe; ale trzeba by przyjąć, że przybył on do Krakowa z grupą benedyktynów, których konwent dopiero Bolesław Szczodry osadził w Tyńcu. Stąd już Arona, zmarłego w 1059 r., tradycja związała z Tyńcem.

Drugą wskazówkę przemawiającą za szczególną rolą Krakowa pod panowaniem Kazimierza Odnowiciela odnajdujemy w badaniach nad najstarszą annalistyką polską. Nie ulega dziś wątpliwości, że zaczynem Rocznika kapitulnego krakowskiego - dodajmy dla ścisłości dawnego - musiał być rocznik przywieziony do Polski przez Rychezę, matkę Kazimierza Odnowiciela, i uzupełniony zapiskami powstałymi w Poznaniu i w Gnieźnie. Rocznik ów mógł się tu dostać przy okazji powrotu Kazimierza do Polski.

Oswald Balzer tak wysoko oceniał rolę Krakowa w monarchii 0dnowiciela, iż z jego panowaniem łączył stołeczność tego ośrodka władzy w stosunku do całej Polski. Jeżeli nawet skorygujemy ten pogląd stwierdzeniem, że stolicy we właściwym tego słowa znaczeniu wówczas nie było i być nie mogło, to i tak nie ulega wątpliwości, że pośród sedes regni principales - jak Gall nazywa główne grody ówczesnej Polski - Kraków wysuwał się na czoło. Tu znajdowało się palatium monarsze, połączone ze skarbcem, tu znalazły się potem według wszelkiego prawdopodobieństwa insygnia koronacyjne Bolesława Szczodrego, choć sam akt koronacji łączyć należy raczej z Gnieznem.

Ale już za czasów Władysława Hermana, po r. 1079, punkt ciężkości życia politycznego polski przesunął się do Płocka, innego ośrodka spośród sedes Regni principales, co poświadcza nam dobitnie już niemal współczesny tym czasom Gall Anonim. Jeszcze za życia Władysława Hermana jego dwaj synowie mieli wydzielone osobne dzielnice. Starszy Zbigniew dzierżył Wielkopolskę, a młodszy - Śląsk z Małopolską, tyle że bez głównych grodów: Wrocławia, Krakowa i Sandomierza, które zostały wyłączone na rzecz ojca. Sytuacja zmieniła się w ll02 r., wraz ze śmiercią Hermana. Zbigniew zawładnął dzielnicą ojca, a Bolesław jak mamy prawo wnosić z kroniki Galla - owymi trzema wyłączonymi dotąd spod jego władzy grodami. Zarówno wówczas, gdy Polska była podzielona między dwu braci, jak po ostatecznym wygnaniu Zbigniewa przez Bolesława Krzywoustego w r. 1107, Kraków, znów nabierał szczególnego, stołecznego charakteru. Potwierdzenie tego stanu rzeczy znajdujemy w kronice Galla. Gdy cesarz Henryk V podjął w ll09 r. wyprawę przeciw Bolesławowi, zmierzając do restytuowania Zbigniewa, wówczas po niepowodzeniach na Śląsku zagroził Bolesławowi, że jeżeli nie uczyni zadość jego żądaniu, pociągnie na jego krakowską siedzibę. Odczytujemy to w ten sposób, że Kraków wyróżniał się spośród sedes Regni principales, skoro stał się przedmiotem tej groźby.

Gerard Labuda domyśla się, że w Krakowie przebywał przy dworze Bolesława Krzywoustego nasz anonimowy kronikarz zwany Gallem i że tu właśnie powstała jego kronika. Wskazują na to ślady oczytania Galla, odpowiadającego zawartości biblioteki katedralnej krakowskiej znanej z inwentarza z l110 r., oraz śląsko-węgierski horyzont księgi trzeciej dzieła Gallowego, traktującej o samodzielnych rządach Bolesława. Punktem obserwacyjnym kronikarza wydaje się tu właśnie Kraków.

Nie było więc dziełem przypadku, że w statucie sukcesyjnym tego księcia ustanowiono Kraków siedzibą władzy wielkoksiążęcej, obejmującej całą Polskę. Do tej roli wyrastał powoli, przynajmniej od czasów Kazimierza Odnowiciela, aż w okresie pryncypatu, który zwykliśmy datować na lata 1138 - 1202, stał się stolicą de iure.

Nie wdając się w bogatą już dyskusję nad statutem sukcesyjnym Bolesława Krzywoustego i kształtem dzielnicy wielkoksiążęcej, stwierdzić możemy w sposób bezsporny, że w każdym razie stanowiła tę dzielnicę ziemia krakowska. Kiedy w 1210 r. Henryk Brodaty, jako jeden z najstarszych przedstawicieli rodziny panującej, wyjednał w Stolicy Apostolskiej bullę mającą na celu restytuowanie nie przestrzeganego już od lat senioratu w Polsce, wzięto wówczas za podstawę władzy wielkoksiążęcej tylko "principalem civitatem Cracoviae". Rozumiemy to jako ziemię krakowską, ale wyeksponowanie właśnie grodu czy miasta Krakowa ma swoją jednoznaczną wymowę. Wiadomo, że po śmierci Bolesława Krzywoustego Władysław, jako najstarszy przedstawiciel dynastii, rezydował w Krakowie, tu przebywała jego rodzina. Juniorzy, wypędziwszy Władysława, zniszczyli Kraków, jak gdyby razem z tym ośrodkiem władzy chcieli definitywnie obalić seniorat. Wiadomość o tym zniszczeniu przechowała miejscowa tradycja krakowska, Rocznik kapitulny krakowski. Nie mamy dowodów na to, że następca Władysława w kolejności wieku, Bolesław Kędzierzawy, przeniósł swoją siedzibę do Krakowa, ale już jego brat Mieszko Stary na pewno rezydował w Krakowie - chociaż w otoczeniu ludzi przywiezionych z Wielkopolski - i usuwany zeń, trzykrotnie jeszcze do niego powracał.

Okazało się, że w ustanowionym przez Bolesława Krzywoustego porządku sukcesyjnym posiadanie Krakowa było ważniejsze niż właściwy seniorat, czyli starszeństwo wieku w łonie dynastii.

Na przekór faktom stworzonym przez Mieszka Starego, dużą rolę grała w Krakowie miejscowa elita władzy, która rozwijała się i krzepła w ciągu kilku generacji władców. Już w trzeciej ćwierci XII w. była ona zdolna przeciwstawić się tym tendencjom, które nadawały ówczesnej monarchii cech patrymonialnych, wiążących system władzy z układem rodzinnym w dynastii piastowskiej i czyniących z państwa w pewnym sensie własność rodziny panującej. Około 1177 r., zaledwie w 4 lata po nastaniu rządów Mieszka Starego, krakowska elita społeczna, zapewne przez tego księcia odsunięta od władzy, poparła przeciwko niemu najmłodszego syna Bolesława Krzywoustego, Kazimierza Sprawiedliwego, który dotąd siedział na nader skromnym księstwie wiślickim. Elita ta była na tyle liczna i silna, że mogła się skonsolidować dla celu politycznego, obronić przy tym stołeczny w stosunku do całej Polski charakter Krakowa i stworzyć nowe elekcyjne zasady następstwa tronu.

Wybitną polityczną rolę odgrywał biskup krakowski. Już po śmierci Kazimierza Sprawiedliwego weszła w zwyczaj praktyka, że biskupowi krakowskiemu - obok miejscowego palatyna - przysługuje prawo rządów regencyjnych przy księżnie wdowie. Kościół krakowski, czując się w pewnym sensie niedowartościowanym w państwie, zabiegał o taką rangę, jaka odpowiadałaby stołecznemu charakterowi jego siedziby. Temu celowi miało służyć sprowadzenie przez biskupa Gedkę i Kazimierza Sprawiedliwego w 1184 r. z Bolonii do Krakowa ciała św. Floriana. Temu samemu celowi służyło pozyskanie przez tegoż biskupa w 1186 r. bulli papieskiej, której mocą biskupowi krakowskiemu zostało zapewnione pierwsze miejsce i pierwszy głos po metropolicie. On też miał kłaść ręce na głowie metropolity przy jego konsekracji czy ingresie. Ta ranga Kościoła krakowskiego tłumaczy nam, dlaczego Iwo Odrowąż wolał pozostać na biskupstwie krakowskim niż przejść na oferowane mu w 1219 r. po śmierci Henryka Kietlicza arcybiskupstwo gnieźnieńskie. Splendoru dodała wreszcie Krakowowi i biskupstwu kanonizacja św. Stanisława.

Nie mniej znaczyła godność palatyna krakowskiego. 0 współczesnym Gedce palatynie Mikołaju pisał Mistrz Wincenty, że "jego osądem obracana była oś wszystkich godności". Marek z rodu Gryfitów w 1230 r. tytułował się palatynem krakowskim miseracione divina, z łaski bożej, jak gdyby nie był kreowany przez księcia. Bolesław Wstydliwy sam przyznał, że na tron krakowski został wyniesiony przez kolejnego palatyna Klemensa z Ruszczy Gryfitę, gdy tenże pokonał w 1243 r. pod Suchodołem Konrada Mazowieckiego. Za to otrzymał od księcia rozległy przywilej. Bodajże dla umniejszenia roli tego urzędu zaczęto wysuwać na czoło w krakowskiej hierarchii urzędniczej urząd kasztelana. Ale oznacza to tylko, że i ten drugi miał tu bodaj zawsze poważne miejsce, skoro związany był ściśle z grodem monarszym.

W pierwszej połowie XIII w. Kraków utracił charakter stolicy całej Polski. Wiązało się to z upadkiem i wreszcie zanikiem władzy wielkoksiążęcej. Tym bardziej zdumiewa nas prestiż Krakowa i jego wzrastająca atrakcyjność. Czy zasadzała się ona na tradycji stołeczności, czy na potencjale gospodarczym, czy na sile politycznej związanych z Krakowem rodów, czy wreszcie na dorobku kulturalnym i ideowym? Wydaje się, że nie można zaprzeczyć działania żadnego z tych czynników. Gospodarczo Kraków górował nad wszystkimi innymi miastami. Był już w zaraniu średniowiecza znaczną aglomeracją osadniczą o zróżnicowanych funkcjach gospodarczych, miał bogate zaplecze górnicze, leżał na skrzyżowaniu ruchu tranzytowego, miał już w połowie XII w. , osadę targową, jak świadczy o tym tzw. Fragment nieburski, położoną zapewne w okolicy kościoła św. Trójcy; znajdowała się w Krakowie już przynajmniej w drugiej połowie XII w. osada żydowska, był Kraków ważnym ośrodkiem handlowym.

Kiedy w 1906 r. Stanisław Zachorowski sformułował tezę o "Krakowie biskupim", łącząc próby zorganizowania w latach dwudziestych krakowskiej gminy miejskiej z Iwonem Odrowążem jako biskupem krakowskim, wówczas Stanisław Zakrzewski replikował, że należałoby raczej mówić o Krakowie rycerskim. Tak wiele bowiem rodzin rycerskich czy możnowładczych obsiadło to miasto w różnych jego miejscach. Dowodne świadectwo na to znajdujemy w licznych fundacjach kościołów prywatnych. Już niektóre z odkrytych na podgrodziu wawelskim musiały mieć możnowładczy, prywatny charakter. Św. Idzi, dziś św. Andrzej, był fundacją Sieciecha, a więc rodu Toporczyków, św. Marcin - Gryfitów i Ostojów, św. Trójca - Odrowążów, Wszyscy święci - Lelewitów, Norbertanki - Jaksy Gryfity, św. Jakub na Kazimierzu - Strzemieńczyków. Kościołami prywatnymi były również św. Wawrzyniec na Kazimierzu i prawdopodobnie św. Jan. Wszystko to obiekty sakralne z XI - XII, a najdalej początków XIII w. Ta duża koncentracja możnych rodów w Krakowie, z którymi musiało współistnieć drobniejsze rycerstwo, stanowiła bardzo ważki czynnik politycznej roli Krakowa.

Tradycja Krakowa jako stolicy wielkoksiążęcej była sprzężona ściśle z życiem intelektualnym krakowskiego środowiska. Pielęgnowano tę tradycję w kręgu kapitulnym, na dworze książęcym, w niektórych dworach możnowładczych. Miała być może korzenie w znacznie dawniejszej roli i znaczeniu grodu wawelskiego i innych sąsiadujących punktów osadniczych. Tradycja ta otrzymała silne impulsy w działającej mocno na wyobraźnię "Kronice Mistrza Wincentego". Wyrastający także z miejscowej tradycji kult św. Stanisława wiązał z Krakowem ideę jedności politycznej Polski i stał się rychło istotnym składnikiem rodzącej się świadomości narodowej. Bez Krakowa nie wyobrażano sobie zjednoczenia państwa polskiego.

  1   2   3   4


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna