Krótka historia polskiej internacjonalizacji Szkolnictwo wyższe zawsze było bardziej umiędzynarodowione niż inne sfery życia społecznego. Operowało bowiem w obszarze wymiany intelektualnej



Pobieranie 54.72 Kb.
Data09.05.2016
Rozmiar54.72 Kb.
Krótka historia polskiej internacjonalizacji
Szkolnictwo wyższe zawsze było bardziej umiędzynarodowione niż inne sfery życia społecznego. Operowało bowiem w obszarze wymiany intelektualnej, której główną cechą jest przekraczanie granic – także tych narodowych.
Charakterystyczny jest przykład Akademii Krakowskiej – poprzedniczki Uniwersytetu Jagiellońskiego – najstarszej uczelni polskiej i jednej z najstarszych w Europie – która już w XVI wieku spełniała najwyższe z dzisiejszego punktu widzenia standardy internacjonalizacji. Według prof. Kaniewskiej 20 procent studentów Akademii pochodziło z zagranicy, co piąty jej student kontynuował studia poza granicami kraju.
Internacjonalizacja szkolnictwa wyższego w obecnej postaci to jednak zjawisko nowe. Jest odpowiedzią na zmiany związane z postępującą globalizacją. Instytucje edukacyjne adaptują się do nowej sytuacji – otwierają na studentów i pracowników naukowych z zagranicy, rozszerzają ofertę o programy obcojęzyczne, dostosowują do międzynarodowych standardów. Dzięki temu system szkolnictwa wyższego może stać się kompatybilny z obiegiem światowym, konkurować na międzynarodowym rynku edukacyjnym i skutecznie przygotowywać absolwentów do aktywności na globalnym rynku pracy. Otwarcie takie tworzy także niezwykle korzystne warunki dla rozwoju nauki. Kumulacja potencjału intelektualnego, potencjału kreatywności i innowacyjności przebiega bowiem w przekroju międzynarodowym i w takim też konkurencyjnym środowisku. Internacjonalizacja szkolnictwa wyższego jest jednym z najważniejszych „przyspieszaczy” tego procesu.

Na świecie proces internacjonalizacji szkolnictwa wyższego rozpoczął się wraz z dużymi migracjami studentów z Azji pod koniec lat 70-tych. Wielka Brytania, Australia i Stany Zjednoczone dzięki powszechności użycia języka angielskiego szybko stały się światowymi liderami internacjonalizacji. W Europie kontynentalnej proces ten rozpoczął się nieco później. Po roku 1989 ruchy związane z internacjonalizacją rozpoczęły się również w Polsce.



Dziedzictwo PRL

W czasach komunizmu system był zamknięty, a mobilność studentów i kadr przewidziana głównie w obrębie bloku komunistycznego (to również była pewna forma umiędzynarodowienia). Nie można zapominać jednak o pozytywnym dziedzictwie PRL-u w tej dziedzinie – tysiącach studentów z krajów tzw. „trzeciego świata”, których przyjmowaliśmy na polskich uczelniach w ramach pomocy rozwojowej. Do dziś liderzy społeczni, gospodarczy i polityczni z krajów Azji, czy Afryki posługują się językiem polskim i mają do naszego kraju wielki sentyment. Niezagospodarowanie strategiczne tego sentymentu jest jednym ze szczególnie rażących marnotrastw systemowych podtrzymywanych przez kolejne ekipy decydentów.

Absolwenci polskich uczelni rozrzuceni po całym świecie stanowić powinni rodzaj naturalnego łącznika pomiędzy ich krajem a Polską, być ambasadorami polskich interesów kulturalnych, naukowych, biznesowych, politycznych etc. Bardzo wielu z nich zajmowało i zajmuje w swoim kraju eksponowane stanowiska. Wystarczy wymienić chociażby: Alpha Oumene Konara – byłego prezydenta Mali, czy Nassaro Wamchilowa Malocho, Libertine Namnathila i Dong Khoi Nguyenaministrów, odpowiednio, w Tanzanii, Namibii i w Wietnamie.
Zwłaszcza w tym ostatnim państwie lobby absolwentów polskich uczelni jest wyjątkowo silne (była to największa grupa narodowościowa na polskich uczelniach do 1989 roku) - są oni szefami największych przedsiębiorstw, banków, merami miast, rektorami, prezesami najważniejszych mediów. Ten niesamowity potencjał kontaktowy, który inteligentnie zagospodarowany mógłby stanowić jeden z najważniejszych filarów wsparcia internacjonalizacji polskiego szkolnictwa wyższego, wymiera powoli śmiercią naturalną….
Państwo polskie formalnie zdjęło z siebie obowiązek utrzymywania kontaktów z zagranicznymi absolwentami polskich uczelni. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, polskie szkoły wyższe ani też MNiSW nie mają takiego obowiązku, nie ma go też Departament Dyplomacji Kulturalnej i Publicznej MSZ. W 2003 roku zlikwidowano, za zgodą ministerstwa właściwego ds. szkolnictwa wyższego, jedyne ciało zajmujące się taką polityką - Ośrodek Łączności z Cudzoziemcami Absolwentami Polskich Szkół Wyższych przy Uniwersytecie Łódzkim. Działania w tej sprawie w nowej kadencji zapowiada KRASP…

Według danych GUS do roku 2000 dyplom polskich uczelni uzyskało 15 776 cudzoziemców, choć prof. Michał Chilczuk uważa tę liczbę za niedoszacowaną i twierdzi, że cudzoziemców tych było w rzeczywistości o mniej więcej 5 tysięcy więcej. 70% z nich wróciło potem do swojego kraju. Najwięcej studentów przyjechało z Europy (i to w latach dziewięćdziesiątych XX wieku) – ok. 40%, z Azji – 35% i z Afryki – 18%. Najwięcej absolwentów w kategorii pojedynczych krajów pochodziło z Wietnamu – 1223, potem, jeżeli chodzi o Azję: z Iraku (872), Syrii (778), Jemenu (290) i Jordanii (188), a jeżeli chodzi o Afrykę: Nigerii (423), Sudanu (311), Etiopii (128), Tunezji (125) i Ghany (116).



Czas pionierów

Pierwsze inicjatywy internacjonalizacyjne we współczesnym rozumieniu miały w Polsce miejsce w latach 90-tych. Dużo aktywności w zakresie umiędzynarodowienia dydaktyki wykazywały od początku uczelnie medyczne. Pierwsze programy dla studentów zagranicznych w języku angielskim ruszyły w 1993 roku na akademiach medycznych w Poznaniu i w Warszawie. Uczelniom medycznym, dzięki atrakcyjnej ofercie – wysokiej jakościowo i taniej w porównaniu ze studiami medycznymi oferowanymi przez inne kraje - udało się w krótkim czasie wyrobić dobrą markę na międzynarodowym rynku edukacyjnym i pozyskać dużą liczbę studentów zagranicznych.

W 1992 w Łodzi uruchomiony został Międzynarodowy Wydział Inżynierii (International Faculty of Engineering – IFE), który w 1996 roku przekształcił się w Centrum Kształcenia Międzynarodowego. Nauczano tu od początku w językach obcych – angielskim i francuskim. Rok później ruszył pierwszy program anglojęzyczny na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. W 1994 wystartowała na AGH Międzynarodowa Szkoła Inżynierska (International School of Technology), która niestety po kilku latach przestała funkcjonować.

Z ważnych impulsów wspierających budowę kultury internacjonalizacji na pewno wspomnieć należy fakt, że w roku 1990 Polska przystąpiła do europejskiego programu TEMPUS. Wśród wymiernych korzyści z TEMPUSa znalazły się niebagatelne kwoty zainwestowane w mobilność studentów i pracowników uczelni, w zakup sprzętu dydaktycznego i komputerowego oraz liczbę zmodernizowanych lub nowopowstałych modułów, specjalności i programów nauczania obejmujących cały kierunek studiów – w języku angielskim lub o międzynarodowym sprofilowaniu. Ze środków TEMPUSa powstały też na kilku uczelniach biura współpracy międzynarodowej. Trudno przecenić fakt, że często kontakty zagraniczne nawiązane w ramach tempusowej współpracy były pierwszymi takimi interakcjami, a wizyty u uczelni partnerskich pierwszą okazją dla pracowników administracji do zobaczenia jak funkcjonują europejskie uczelnie i jak się umiędzynarodawiają. Kompetencje i potencjał kontaktowy nabyty przy tej okazji niezwykle ułatwił wchodzenie polskich uczelni do obiegu międzynarodowego.

Kolejnym1 wielkim krokiem na drodze do internacjonalizacji szkolnictwa wyższego w Polsce, było włączenie się polskich uczelni do programu Erasmus w końcówce lat dziewięćdziesiątych. Pomijając już fakt, że jest to największy program wspierający mobilność w historii świata (!), warto podkreślić, że ważnym działaniem stymulującym internacjonalizację było zobligowanie polskich uczelni zainteresowanych uczestnictwem w programie Erasmus do stworzenia „Deklaracji polityki w programie Erasmus” (European Policy Statement – EPS). Dokument ten zawierać miał strategię współpracy europejskiej w ramach programu – ale w praktyce stał się czymś więcej – pierwszym dokumentem quasi strategicznym ujmującym cele uczelni w zakresie internacjonalizacji. Do chwili obecnej dokument ten jest na wielu uczelniach jedynym tego typu zapisem.

W badaniu ankietowym pt. „Umiędzynarodowienie polskich uczelni”, przeprowadzonym przez Fundację Perspektywy w 2011 roku, w którym wzięło udział 126 uczelni, w pytaniu o istnienie dokumentu strategicznego zawierającego postulaty związane z internacjonalizacją, wyłącznie na istnienie na EPS powołała się co piąta uczelnia. Niezależnie od stopnia szczegółowości dokumenty EPS stały się dla wielu uczelni pierwszym ćwiczeniem w strategicznym myśleniu o internacjonalizacji.

Podwaliny pod umiędzynarodowienie polskich uczelni powstawały w latach 90., ale internacjonalizacja – w sensie ilościowym – zaczęła się dopiero rozwijać w pierwszych latach nowego wieku.

Ruch oddolny

Od początku był to ruch oddolny, generowany przez same, co bardziej świadome uczelnie. W teorii organizacji określono by go jako ruch typu bottom-up. Nie był wspierany przez struktury centralne ani też wpisany w całościową wizję rozwoju szkolnictwa wyższego. Wizji takiej - opisanej w dokumencie strategicznym - nie ma zresztą do dziś. Przez ostatnich 20 lat jedyne działania związane z umiędzynarodowieniem uczelni polska polityka publiczna podejmowała w związku z naciskiem z zewnątrz - koniecznością dostosowania systemu do wymogów Procesu Bolońskiego i powstającego Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego. Dość bezrefleksyjnie narzucano uczelniom bolońskie rozwiązania, nie dbając o ich rzeczywiste, głębokie rozumienie, czy też wpisanie ich we własną wizję rozwojową w tym zakresie. Pasywność tak prowadzonej polityki wobec szkolnictwa wyższego przyczyniła się wybitnie do upośledzenia rozwoju internacjonalizacji polskich uczelni.

Brak centralnej wizji wpłynął na powstanie trendu, który można określić jako „dzika internacjonalizacja” – czyli nastawiona głównie na pozyskiwania studentów zagranicznych – w celach merkantylnych. Czyli tam, gdzie uczelnia widziała swój bezpośredni, krótkoterminowy interes finansowy. Najaktywniejsze okazywał się tutaj niewielkie uczelnie niepubliczne. Uczelnie te częściowo prowadziły dość wyzyskową politykę rekrutacji dużej liczby często nieprzygotowanych do podjęcia studiów wyższych kandydatów z krajów ryzyka migracyjnego – m.in. Indii, Pakistanu czy Bangladeszu. Kandydaci Ci w części wypadków wykorzystywali drogę akademicką do przedostania się do Unii Europejskiej i studia porzucali w trakcie pierwszego semestru. Trudno ocenić rozmiary tego zjawiska, ale w opinii MSW nigdy nie nabrało ono większego rozmachu, nie wyszło poza margines dużej polityki migracyjnej Polski. Niemniej przyczyniło się do uformowania w debacie publicznej figury fałszywego studenta zagranicznego z ambicjami migracyjnymi, która to figura wykorzystywana była do uzasadnienia braku udogodnień prawnych dla studentów i naukowców z zagranicy. I pewnej nieufności wobec idei internacjonalizacji w ogóle. Bardzo długo zajęło uwypuklenie w debacie publicznej rzeczywistego sensu internacjonalizacji i jej potencjału projakościowego.

W nowym XXI wieku najlepsze polskie uczelnie zaczęły przestawiać się na całościowe, strategiczne myślenie o internacjonalizacji. Siłą napędową tych przemian w większości przypadków byli konkretni ludzie – przedstawiciele kadry akademickiej i administracyjnej, którzy mieli często na swoim koncie doświadczenia z uczelni zagranicznych i duże przekonanie do sensu umiędzynarodawiania procesu dydaktycznego i badań. Tak naprawdę to właśnie pasja, wysiłek i wielki upór tych jednostek przestawiały uczelnie – krok po kroku - na tory ku internacjonalizacji.

Podstawowym zagadnieniem było przygotowanie uczelni na przyjęcie studentów z zagranicy. Bo to od ich obecności tak naprawdę zaczyna się prawdziwe umiędzynarodowienie. A także tzw. internationalisation at home – tworzenie studentom na miejscu, bez wyjeżdżania z kraju, doświadczenia studiowania w warunkach międzynarodowych.

Najważniejszym postulatem stało się stworzenie oferty dla studentów z zagranicy. Liczba programów w języku angielskim rosła w skali Polski bardzo dynamicznie. Według danych kompletowanych na potrzeby Rankingu Szkół Wyższych Fundacji Edukacyjnej Perspektywy2 roku 2007 polskie uczelnie oferowały ich już prawie 200, w roku 2010 ponad 300, a w 2013 – już prawie 500. Zaznaczmy jednak, że nie wszystkie te programy jednak w rzeczywistości zafunkcjonowały.



Marketing zagraniczny

Oprócz przygotowania oferty i podstaw bytowy dla studentów obcokrajowców, pojawiła się potrzeba rozwinięcia marketingu zagranicznego. I aktywnego rekrutowania studentów i doktorantów z zagranicy. Był to temat dla uczelni zupełnie nowy. Od zera praktycznie tworzyć trzeba było stanowiska i jednostki dedykowane tej tematyce. Ich umiejscowienie w strukturze uczelni było bardzo zróżnicowane. Rozpoczął się również trudny proces profesjonalizacji kadry w tym zakresie. Uczelnie podejmowały w tym czasie samodzielne, pionierskie próby zaistnienia na międzynarodowym rynku edukacyjne.

Ze względu na ograniczenia finansowe wkrótce pojawiła się potrzeba konsolidacji wysiłków. Pierwszą taką próbę podjęła Fundacja Edukacyjna „Perspektywy”, która od roku 2002 zaczęła organizować obecność polskich narodowych stoisk promocyjnych na targach rekrutacyjnych „Obrazovanije i Kariera” w Moskwie – w 2002, 2003, 2004 i 2005 roku, w 2005 także dodatkowo „L’Etudiant” w Paryżu i „ChinaEducationExpo” w Pekinie.

W roku 2005 powstała koncepcja programu promocji polskiego szkolnictwa za granicą i biało-czerwone logo Study in Poland. Aż do roku 2007 działania w ramach tego projektu miały charakter doraźnych inicjatyw i finansowane były ze składkowego udziału w nich konkretnych zainteresowanych uczelni. Taka formuła uniemożliwiała jednak planowanie wydarzeń z wyprzedzeniem i wypracowanie długofalowej strategii promocji. Ograniczała możliwości podejmowania długoterminowych zobowiązań i rozwijania współpracy partnerskiej. W roku 2007 podpisane zostało Porozumienie pomiędzy Konferencją Rektorów Akademickich Szkół Polskich a Fundacją Edukacyjną Perspektywy tworzące bazę szerszej, bardziej stabilnej współpracy. W czerwcu 2008 roku minister Barbara Kudrycka uruchomiłą oficjalnie portal www.studyinpoland.pl.

Powstaje również kilka regionalnych konsorcjów marketingowych mających na celu promocję ofert uczelni na niwie międzynarodowej. Pierwszym z nim był projekt „Teper Wrocław” - wspólne przedsięwzięcie wrocławskiego magistratu i początkowo trzech uczelni (Uniwersytetu Wrocławskiego, Politechniki Wrocławskiej i Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu), stworzone z myślą o rekrutacji studentów z Ukrainy. Pierwszą misję na Ukrainę odbyto w jego ramach w roku 2006. Śladem Wrocławia poszły kolejne miasta i regiony. Projekt Study in Warsaw uruchomiony został w 2007 roku jako porozumienie Miasta St. Warszawy, KRUW i Fundacji Edukacyjnej „Perspektywy”. W marcu 2008 wystartował portal www.studyinwarsaw.pl.

W roku 2008 roku podobny dokument podpisali Prezydent miasta Krakowa i rektorzy 10 krakowskich uczelni akademickich podpisali. Inicjatorami były tutaj biura współpracy międzynarodowej czterech krakowskich uczelni: Uniwersytetu Jagiellońskiego, Politechniki Krakowskiej, Uniwersytetu Ekonomicznego i Akademii Górniczo-Hutniczej. W styczniu 2009 oficjalnie uruchomiono portal Study in Krakow. Oprócz zdeklarowanych konsorcjów „Teper Wrocław” (które ewoluowało w formację Study in Wroclaw), Study in Warsaw i Study in Krakow powstawały też dorywcze formacje regionalne związane z potrzebą wspólnego przedstawicielstwa na targach networkingowych, takich jak doroczne EAIE – Study in Lodz, Study in Silesia, Study in Torun etc. W 2009 roku powołany zostaje, z inicjatywy Uniwersytetu Gdańskiego, program „Study in Pomorskie”. W 2011 rusza również projekt lubelskiego magistratu Study in Lublin.

W pierwszym dziesięcioleciu nowego wieku dzięki wysiłkom i coraz lepszej koordynacji interesów promocyjnych uczelni, mimo braku centralnego wsparcia systemowego rośnie dynamicznie liczba studentów zagranicznych na polskich uczelniach. W roku akademickim 2000/01 studiowało w Polsce 6177 studentów z zagranicy. W roku 2011/12 był ich już ponad 24 tysiące. W okresie 2000-2009 polskie uczelnie ukończyło 13 384 studentów zagranicznych ze 127 krajów, ze wszystkich kontynentów.

Efekt kuli śnieżnej

Aktywna internacjonalizacja dotyczy jednak niewielkiej – ale w ostatnim czasie szybko powiększającej się grupy polskich uczelni. Z około 440 istniejących uczelni aktywnych na tym polu jest około pięćdziesięciu - czyli nie więcej niż 12%. Tych naprawdę dobrze zinternacjonalizowanych jest najwyżej 20. To one właśnie są prawdziwymi pionierami procesu umiędzynarodowienia w Polsce. Jeżeli internacjonalizację uznamy za swego rodzaju innowację – to pionierzy, tudzież „innowatorzy” stanowić będą zgodnie z teorią rozprzestrzeniania się innowacji – około 2,5% polskich uczelni. To ta grupa uczelni najwcześniej zrozumiała potrzebę reagowania na zmiany związane z postępującą globalizacją otoczenia i wypracowała strategię w tym zakresie.

Kolejna grupa uczelni aktywnych na polu umiędzynarodowienia - 13,5% - to tzw. „wcześni naśladujący” (early adopters). Powiększająca się grupa uczelni przejmuje know-how, wprowadza prointernacjonalizacyjne rozwiązania i zaczyna działać aktywnie na międzynarodowym rynku edukacyjnym. Można uznać, że to właśnie na etapie „wczesnych naśladujących” znajduje się w tej chwili proces internacjonalizacji szkolnictwa wyższego w Polsce

W ostatnich latach krajobraz szkolnictwa wyższego w obszarze umiędzynarodowienia zmienił się bardzo. Pewne rozwiązania stają się już standardem – coraz powszechniejsze staje się zrozumienie dla wagi globalnego kontekstu funkcjonowania uczelni. Jednak według teorii rozprzestrzeniania się innowacji, dopiero jeżeli około 20% grupy celowej przyjmie innowację, to cała reszta adaptuje ją już lawinowo. Nastąpi efekt „kuli śnieżnej”. Oznaczałoby to, że w przypadku polskiego szkolnictwa wyższego, aby innowacja, jaką jest internacjonalizacja, zaczęła się rozprzestrzeniać naprawdę dynamicznie, najpierw musiałaby ją przejąć grupa około 80 uczelni. Wydaje się, że system jest coraz bliższy uzyskania tej masy krytycznej.



Zmiany, zmiany, zmiany

Zmienia się też zasadniczo w tym okresie debata o potrzebie internacjonalizacji polskich uczelni. O umiędzynarodowieniu mówi się po roku 2008 w kilku dokumentach strategicznych – uchwałach KRASP, programie wyborczym Platformy Obywatelskiej – w części odnoszącej się do nauki i szkolnictwa wyższego, w oświadczeniach Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, czy w dwóch konkurencyjnych projektach strategii rozwoju szkolnictwa wyższego do 2020.

Wobec braku decyzji o przyjęciu jakiejkolwiek strategii, największe, rzeczywiste zmiany legislacyjne przyniosła nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, przyjęta przez Sejm RP 18 marca 2011 roku. Niektóre z tych zmian miały za zadanie, w opinii twórców nowelizacji, wesprzeć uczelnie w zakresie obszaru działań prointernacjonalizacyjnych.

Sztandarowym pomysłem mającym zwiększyć widoczność polskiej nauki w kontekście międzynarodowym był projekt wyłonienia tzw. Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących (zwanych z polską wymową „knowami”). Miał to być „pierwszy krok w kierunku stworzenia w Polsce uczelni flagowych wyróżniających się jakością badań naukowych i dydaktyki w skali Europy”- jak pisano w założeniach. Służyć to miało realizacji długoterminowego celu opisanego następująco: „ważne jest, aby najlepsze polskie uczelnie osiągnęły miejsce w pierwszej dwudziestce w rankingach europejskich do 2020 roku, a także, aby, w perspektywie krótkoterminowej, w okresie najbliższych 5 lat nastąpiło zwiększenie liczby studentów z zagranicy studiujących w RP o 200%”. Uzasadnieniem potrzeby stworzenia „uczelni flagowych” miał być brak uczelni szeroko rozpoznawalnych jako instytucje o doskonałej jakości badań oraz dydaktyki

Jednak forma, w jakiej ostatecznie dokonano wyboru KNOW-ów przez większość ekspertów oceniona jest jako chybiona i nie gwarantująca poprawy percepcji jakości badawczej polskich uczelni w kontekście światowym. Należało prawdopodobnie pozostać przy koncepcji całych instytucji flagowych.

Wielką zmianą dostosowującą system szkolnictwa wyższego w Polsce do wymogów Procesu Bolońskiego i budowania Europejskiej Przestrzeni Szkolnictwa wyższego jest wprowadzenie Krajowych Ram Kwalifikacji (w oparciu o Europejskie Ramy Kwalifikacji. Uczelnie wciąż się z tym wyzwaniem zmagają.

W nowelizacji ustawy odnajdziemy ponadto kilka usprawnień prointernacjonalizacyjnych. Najważniejsze z nich to: możliwość przedstawienia rozprawy doktorskiej w języku innym niż polski, fakt, że przewody doktorskie mogą być teraz przeprowadzane wspólnie, na podstawie porozumienia, także z radami jednostek zagranicznych. Nowością jest też umożliwienie osobom, które uzyskały stopień doktora w Polsce lub zagranicą, które posiadają znaczący dorobek naukowy i podczas pracy w innym państwie przez co najmniej pięć lat kierowały samodzielnie zespołami badawczymi, nabywania uprawnień równoważnych uprawnieniom wynikającym z posiadania stopnia doktora habilitowanego.

Znaczące zmiany szykują się natomiast w obszarze polityki migracyjnej wobec studentów zagranicznych. Rok temu rząd przyjął dokument „Polityka migracyjna Polski - stan obecny i postulowane działania”. Uzyskał on status dokumentu strategicznego. Po raz pierwszy w sposób tak zdecydowany, w kontekście tak prominentnym, studentów zagranicznych uznano za grupę priorytetową, której obecność należy wzmocnić stwarzając pakiet preferencyjnych rozwiązań w zakresie pobytu i pracy na terytorium RP. Mówi się tam, że: „zagraniczni studenci stanowią dla Polski niezwykle ważną grupę imigrantów, która w naturalny sposób, dzięki nauce na polskich uczelniach, zyskuje zasadniczy kapitał wiedzy i potencjał integracyjny, który może zostać wykorzystany w wypadku ich dalszego pobytu w Polsce po zakończeniu edukacji. Dlatego też wprowadzone powinny być działania wspierające i promujące pozostawanie w naszym kraju cudzoziemskich absolwentów polskich uczelni”.

Dokument ten stał się podstawą projektu nowej ustawy o cudzoziemcach, który w październiku ub. r. trafił do konsultacji społecznych. Przewiduje się tam m.in. stworzenie możliwości pozostania zagranicznych absolwentów polskich uczelni rok po skończeniu studiów w celu poszukiwania pracy – tak jak to jest rozwiązane w Niemczech. Cudzoziemcy, którzy kontynuują studia na drugim lub kolejnym roku, otrzymają także zezwolenie na pobyt czasowy na okres 2 lat, a nie jak do tej pory na rok. Są to rozwiązania postępowe – także w skali Europy.

W ostatnim czasie obserwujemy również pozytywną zmianę w debacie publicznej nt. internacjonalizacji szkolnictwa wyższego. O umiędzynarodowieniu zaczyna się mówić na salonach. Fakt, że wątek studentów zagranicznych pojawił się w wypowiedziach Prezydenta RP podczas jego pierwszej wizyty w Chinach w grudniu 2010 roku, a potem podczas inauguracji roku akademickiego w Collegium Civitas i Akademii Leona Koźmińskiego („musimy mieć w sobie siłę i zdolność przyciągania studentów spoza Polski„), świadczy o tym, że tematyka ta przebiła się w końcu do najwyższych gremiów politycznych decydentów…

Nie chcąc pozostać w tyle, MNiSW, ogłosiło start kampanii promocji resortowej szkolnictwa wyższego za granicą, której myślą przewodnią na linii identyfikacji emocjonalnej wydaje się nawiązanie do polskich sukcesów sportowych, a na linii graficznej – promocja poprzez geograficzny zarys Polski. W marcu 2012 w trakcie otwarcia inicjatywy zadeklarowano, że do połowy roku odbędą się konkursy na inicjatywy promocyjne uczelni, a od października dostępne miało być opracowanie nt. dobrych praktyk w zakresie marketingu międzynarodowego. Do tej pory nie udało się tych zapowiedzi zrealizować, a działania sprowadzają się do organizacji stoisk promocyjnych MNiSW na wybranych imprezach targowych.

Czego wciąż nam brakuje?

Na poziomie państwa brakuje strategii w zakresie nie tylko umiędzynarodowienia, ale w ogóle rozwoju szkolnictwa wyższego.

Brakuje też wyspecjalizowanej agencji wspierającej wielopłaszczyznowo wymianę akademicką, promocję marki polskiego szkolnictwa wyższego i budowanie kultury internacjonalizacji na uczelniach wzorem światowych rozwiązań – niemieckiego DAAD, francuskiego Campus France, czy holenderskiego NUFFIC. Jej koncepcje pojawiły się w projektach strategii rozwoju szkolnictwa wyższego. Wcześniej też – jeszcze w roku 2007 - w dokumencie „Study in Poland” – „Jak promować polskie uczelnie za granicą?”. Było też wiele akronimów dla postulowanej instytucji: PAWA – Polska Agencja Wymiany Akademickiej, KAWA – Krajowa…., a nawet NAWA – Narodowa….). Niewiele z tej twórczości jak dotąd wynikło. MNiSW zapowiada, że agencja taka – aczkolwiek bez dodatkowego finansowania, opierając się jedynie na usytuowaniu w jednym miejscu istniejących podmiotów działających w wymiarze międzynarodowym na rzecz polskiej nauki i szkolnictwa wyższego – miałaby zostać powołana w 2016 roku. Nie ma to wiele wspólnego z postulatami w tym zakresie wyrażanymi od 6 lat przez środowisko akademickie. Podczas ostatniego Zgromadzenia Plenarnego KRASP (21 kwietnia na AGH w Krakowie), minister Barbara Kudrycka nie potwierdziła przywołanej daty, tylko na pytanie o powołanie agencji powiedziała, że „walczyć o przegraną sprawę nie będziemy” i że „nie będzie na agencję środków”.

Do głębokiej refleksji skłania fakt, że dziś, na koniec prezentacji tej „krótkiej historii polskiej internacjonalizacji” równie adekwatnie jak siedem lat temu mogę napisać: „Jestem przekonana, że w Polsce – w której gościmy najmniej studentów zagranicznych spośród krajów OECD i w której na poziomie państwa nie ma ani polityki, ani nawet spójnej wizji umiędzynaradawiania edukacji – istnieje potrzeba szerokiej debaty nad przyszłością naszego szkolnictwa wyższego i jego miejsca w świecie. Diagnozy i działania wyartykułowane i podjęte przez środowisko akademickie i organizacje ściśle z nim związane muszą bowiem jak najszybciej uzyskać realne wsparcie ze strony najwyższych instytucji państwa. (…) To, że internacjonalizacja jest wehikułem wzrostu gospodarczego i koniecznym warunkiem rozwoju, stało się w ostatnich latach sprawą oczywistą dla większości państw myślących poważnie o swojej przyszłości. Czas najwyższy, aby stało się tak również w Polsce!



BIANKA SIWIŃSKA

Studenci zagraniczni 2013

W roku 2011/12 na polskich uczelniach studiowało 24 253 studentów zagranicznych ze 141 krajów, czyli o prawie 4 tysiące więcej niż w roku ubiegłym. Dynamika wzrostu liczby studentów zagranicznych jest w Polsce bardzo wysoka – jedna z wyższych w skali globalnej Stanowią oni jednak tylko 1,39% ogółu studentów. I choć współczynnik ten, najlepiej oddający poziom umiędzynarodowienia systemu, wzrósł w ciągu ostatnich pięciu lat ponad dwukrotnie, to nadal dramatycznie odbiega od tych chociażby u naszych sąsiadów: w Czechach, na Węgrzech, Słowacji, Słowenii, Litwie, Łotwie, Estonii, a nawet w Bułgarii i Rumunii.



Najwięcej studentów zagranicznych przyjeżdża na polskie uczelnie z Ukrainy (6321) i Białorusi (2937) – czyli z terenów najbliższych nam kulturowo i historycznie. Od 2009 roku liczba studentów z Ukrainy wzrosła ponad dwukrotnie! Polska, po Rosji i Niemczech jest najchętniej wybieranym krajem przez studentów ukraińskich. Nowych danych jeszcze nie ma, ale jak zapowiada, na podstawie liczby wydanych wiz, Henryk Litwin, Ambasador RP w Kijowie, w roku 2012/2013 na polskie uczelnie wyjechało najprawdopodobniej 10 000 Ukraińców (!).

Następni w kolejności pod względem liczebności są Norwedzy (1514) i Szwedzi (1182), którzy najczęściej podejmują w Polsce studia medyczne. Nauki medyczne studiuje co czwarty obcokrajowiec w Polsce.

Rosnącą grupą są Hiszpanie. W tej chwili jest ich na polskich uczelniach 1177, głównie na studiach technicznych. Fenomenem ostatnich 3 lat jest też gwałtowny wzrost liczby studentów z Arabii Saudyjskiej - od 2009 roku ich grupa w Polsce urosła o prawie 300% - do 387.
Wbrew światowemu trendowi spada natomiast liczba studentów z Azji na polskich uczelniach - wbrew światowemu trendowi. Polskie uczelnie w ostatnich latach włożyły wiele wysiłku w promocję swojej oferty w Chinach, które pozostają największym eksporterem studentów zagranicznych na świecie. Co roku studia na zagranicznej uczelni wybiera 300 000 Chińczyków. Fakt, że tak znikomy promil tej puli - w roku 2011/2012 na polskich uczelniach uczyło się 565 studentów z Kraju Środka - trafia do naszego kraju, jest wynikiem w dużej mierze braku umowy o uznawalności kształcenia pomiędzy Chinami a Polską Podczas wizyty prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w Chinach w grudniu 2011 zapowiadano podpisanie takiej umowy, do tej pory jednak się to nie udało. Spada też liczba studentów z Tajwanu (aktualnie jest ich 533) i Hindusów (215 – w stosunku do roku 2009/2010 odnotowano spadek o 30%). W przypadku Indii jednym z czynników blokujących przepływ studentów jest ostra polityka wizowa – jak podaje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych - w ostatnim roku odrzucono tam co drugi wniosek wizowy zawiązany z wyjazdem na studia do Polski.
Zmienia się charakter obecności studentów zagranicznych w Polsce - coraz więcej z nich płaci za edukację. Na początku wieku studenci płacący stanowili zaledwie 14% wszystkich studentów zagranicznych, obecnie – według danych BUWiWM – płacił 62% z nich. To wielka zmiana jakościowa.

Zmiana struktury finansowania związana jest też z faktem, że wśród studentów zagranicznych jest coraz mniej osób polskiego pochodzenia, którzy na ogół korzystali z możliwości studiowania po polsku – bez opłat. W tej chwili stanowią oni ok. 19% studentów zagranicznych w Polsce, chociaż jeszcze 5 lat temu było ich prawie 40%, a w roku 2000 – stanowili oni ponad połowę wszystkich studentów zagranicznych w Polsce. Nominalnie ich liczba znacząco nie spada, ale przy ogólnym wzroście liczby studentów zagranicznych, ich udział proporcjonalnie się zmniejsza. Oznacza to, że studia w Polsce stają się faktycznie coraz bardziej międzynarodowe.

A co z prognozami na rok 2013? Ostrożne szacunki wskazują na to, że w tej chwili - w roku akademickim 2012/13 w Polsce studiować już może ok. 30 000 studentów zagranicznych. Biorąc pod uwagę liczbę studentów w Polsce oraz ambicje rozwojowe powinno ich być przynajmniej dwukrotnie więcej.


1

 W Polsce faktycznie kolejność była taka, ale generalnie TEMPUS powstał później od Erasmusa i był na nim wzorowany.

2

 Nie są to dane pełne i mają charakter jedynie orientacyjny.



©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna