Krzysztof Jachowicz Komunikacja perwersyjna



Pobieranie 39.77 Kb.
Data10.05.2016
Rozmiar39.77 Kb.


Krzysztof Jachowicz -


Komunikacja perwersyjna


Przemoc w pracy dokonuje się w warunkach komunikacji perwersyjnej. Stosowane są tutaj (...) metody pozorujące komunikację, komunikację szczególnego rodzaju, nie jest ona stworzona bowiem, by łączyć, lecz by oddalać i czynić niemożliwą jakąkolwiek wymianę. Takie wypaczenie istoty komunikacji jest obliczone na wykorzystanie drugiej osoby. Aby utrzymać ją w stanie niezrozumienia procesu, który jest w toku, jak też, aby ją zdezorientować, należy nią manipulować werbalnie. Sprawą zasadniczą jest całkowite odcięcie ofiary od informacji, która miałaby jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości, aby w ten sposób uczynić ją bezsilną.

Jednak nawet niewerbalna, ukryta i stłumiona przemoc przenika przez przemilczenia, podteksty, niedomówienia, staje się nośnikiem niepokoju. (M 95)
Dla bliższego opisu komunikacji perwersyjnej Autorka odwołuje się do poniższych pojęć:

  • odmowa komunikacji wprost,

  • deformacja języka,

  • kłamstwo,

  • żonglowanie szyderstwem, drwiną i pogardą,

  • stosowanie paradoksu,

  • dyskwalifikowanie,

  • dzielić, aby skuteczniej rządzić,

  • narzucić swą władzę.


Ze względu na wyjątkową trafność wypowiedzi Autorki, przytoczymy kilka fragmentów. Niektóre z pojęć były stosowane w poprzednim odcinku.

Odmowa komunikacji wprost
Fundamentalna cecha komunikacji perwersyjnej, będącej w istocie jej pozorem:

Nigdy nie pojawia się komunikowanie wprost, ponieważ „z rzeczami się nie rozmawia”.

Gdy stawia się wprost pytanie, perwersyjny osobnik stosuje unik. Ponieważ osobnicy ci nie dopuszczają do rozmowy, uważa się ich za jednostki wybitne czy wyjątkowo mądre. Wchodzimy tu w świat, w którym komunikowanie werbalne jest znikome, obecne są tylko uwagi w formie drobnych, wyprowadzających z równowagi ukłuć. Nic nie jest nazwane, wszystko pozostaje w podtekście. Wystarczy wzruszenie ramion, westchnienie. Ofiara stara się zrozumieć: „Co mu zrobiłem? Co mi ma do zarzucenia?”. Ponieważ nic nie zostało powiedziane wprost, to w ramach komunikacji perwersyjnej wszystko można zarzucić.

Odmowa ze strony agresora postawienia zarzutu czy wejścia w otwarty konflikt paraliżuje ofiarę, która w tej sytuacji nie może się bronić. Agresja wyraża się poprzez sam fakt odmowy nazwania tego, co się dzieje, odmowy dyskusji i wspólnego szukania rozwiązania. Gdyby chodziło o otwarty, jawny konflikt, dyskusja byłaby możliwa i można byłoby znaleźć rozwiązanie. Jednak w systemie komunikowania perwersyjnego chodzi przede wszystkim o to, aby przeszkodzić drugiemu w myśleniu, rozumieniu, reagowaniu. Uchylanie się od dialogu jest zręcznym sposobem pogłębiania konfliktu, samo jego zaistnienie przypisywane jest jednak drugiej osobie. Ofierze odmawia się prawa do tego, by została wysłuchana. Jej wersja faktów nie interesuje osobnika perwersyjnego, który nie chce jej słuchać.

Odmowa dialogu jest sposobem powiedzenia, bez wyraźnego sformułowania tego w słowach, że inny człowiek nas nie interesuje lub wręcz, że nie istnieje. W przypadku jakiegokolwiek innego interlokutora, gdy się czegoś nie rozumie, można zadać pytanie. Rozmowa z osobnikiem perwersyjnym jest pokrętna, pozbawiona wyjaśnień, prowadzi do wzajemnej alienacji. Odbywa się zawsze na granicy interpretacji.

Nie należy do rzadkości, że w obliczu odmowy bezpośredniej komunikacji werbalnej ofiara sięga po środek, jakim jest korespondencja. Pisze wtedy listy, prosząc w nich o wyjaśnienie postawy odrzucającej, którą wyczuwa, a gdy nie otrzymuje odpowiedzi, pisze ponownie (...).

Korespondencja pozostaje bez odpowiedzi, lecz niekiedy bywa wykorzystywana przez agresora przeciwko jego ofierze.

W niektórych firmach ofiary, które chcąc się zabezpieczyć, wysyłają listy polecone, klasyfikuje się jako paranoidalnych formalistów.

Gdy zdarzy się, że agresor odpowie na list, jest on (list agresora – KJ) zawsze nie na temat i obojętny. (…)

Ten brak komunikacji odnaleźć można na wszystkich poziomach ekspresji. W obliczu swej ofiary agresor jest spięty, jego ciało sztywne, a spojrzenie spłoszone: „Od mojego przyjścia do firmy szef patrzył na mnie zawsze w taki sposób, że czułem się nieswojo i zastanawiałem się, co złego zrobiłem”. (M 95 – 97)

Deformacja języka
Kolejna cecha komunikacji perwersyjnej. Język tej komunikacji traci właściwość przekazu informacji i dążenia do porozumienia:

Gdy osobnicy perwersyjni rozmawiają ze swą ofiarą, mają oni zimny, bezdźwięczny, bezbarwny i monotonny głos.

(…) Słowa tutaj się nie liczą, ważna jest ukryta w nich groźba.

Jeszcze inną procedurą werbalną jednostek perwersyjnych jest używanie technicznego, abstrakcyjnego i dogmatycznego języka. Za jego pomocą druga osoba wciągnięta zostaje w rozważania, z których nic nie rozumie i co do których nie śmie poprosić o wyjaśnienia, żeby nie wyjść na ignoranta.

(…) Przemawiając wielce uczonym tonem osobnik perwersyjny sprawia wrażenie kogoś wszechwiedzącego, nawet wówczas, gdy mówi byle co.

W wypowiedziach osób perwersyjnych liczy się raczej forma niż treść, trzeba sprawiać wrażenie uczonego, żeby wywołać zamęt w głowie rozmówcy.

Inny manewr perwersyjny polega na powoływaniu się na intencje partnera lub zgadywaniu jego ukrytych myśli tak, jakby osobnik perwersyjny lepiej od zainteresowanego wiedział, co ten ostatni myśli: „Dobrze wiem, że nienawidzisz Iksa i robisz wszystko, aby go nie spotkać!”. (M 97 – 99)

Kłamstwo
Kolejna cecha komunikacji perwersyjnej, która – ze swej natury – nie opiera się na prawdzie:

Częściej niż jawnym kłamstwem osobnik perwersyjny woli posługiwać się kombinacją podtekstów i niedomówień, obliczoną na wywołanie nieporozumienia, które następnie wykorzystuje na swoją korzyść.

(…) Niekompletne paradoksalne komunikaty są odbiciem lęku przed reakcją drugiego człowieka. Mówi się, nie mówiąc, w nadziei, że druga osoba zrozumie komunikat bez konieczności nazywania rzeczy po imieniu. Najczęściej komunikaty te mogą być zdekodowane dopiero a posteriori. Mówić nie mówiąc, to zręczny sposób radzenia sobie w każdej sytuacji.

Te komunikaty są na pozór niewinne, ogólnikowe lub pośrednio agresywne – „Kobiety są straszne!”, „Kobiety, które pracują, niewiele robią w domu!” – co zostaje skorygowane, jeśli partner protestuje: „Nie mówiłem tego w stosunku do ciebie. Jesteś przewrażliwiona!”.

Chodzi o to, by w wymianie słownej być górą. Zbyt otwarta strategia mogłaby prowadzić do tego, że partner oskarżyłby swego prześladowcę o autorytaryzm. Tymczasem te pośrednie taktyki doprowadzają go do wątpienia w realność tego, co właśnie zaszło.

Inny rodzaj pośredniego kłamstwa polega na udzielaniu nieprecyzyjnej lub mijającej się z pytaniem odpowiedzi, jak również na odpowiedzi poprzez atak, w celu odwrócenia uwagi. (…)

Osobnicy perwersyjni zawsze znajdą sposób, aby mieć rację, tym bardziej że ofiara zawsze jest już wyprowadzona z równowagi i w odróżnieniu od agresora, nie czerpie żadnej przyjemności z polemiki. Zamęt, w jaki wprowadzona zostaje ofiara, jest konsekwencją permanentnego mieszania prawdy i kłamstwa.

(…) U osobników perwersyjno-narcystycznych kłamstwo staje się jawne dopiero w stadium destrukcji. Jest to wówczas kłamstwo, które urąga wszelkiej oczywistości. Ale nade wszystko jest to kłamstwo z przekonania, które w konsekwencji przekonuje innego. Niezależnie od następstw kłamstwa, osobnik perwersyjny upiera się przy nim, aż w końcu udaje mu się przekonać drugą osobę.

Prawda czy kłamstwo nie ma dla jednostek perwersyjnych większego znaczenia: prawdą jest dla nich to, co mówią w danym momencie. Te zafałszowania prawdy są niekiedy bardzo zbliżone do konstrukcji urojeniowej. Każdy komunikat, który nie jest wyrażony explicite, nawet jeśli prześwituje w mowie perwersyjnej, nie powinien być brany przez rozmówcę pod uwagę. Ponieważ nie istnieje obiektywny ślad, nie istnieje komunikat. Kłamstwo jest tu po prostu wyrazem potrzeby ignorowania tego wszystkiego, co przeciwstawia się narcystycznym interesom osobnika perwersyjnego.

Często spotykamy się z takim zachowaniem – otaczanie swojej historii wielką tajemnicą, aby wzbudzić w drugiej osobie przeświadczenie, bez mówienia czegokolwiek: tak ukryć, aby nie mówiąc wprost, pokazać. (M 100 -101)
Żonglowanie szyderstwem, drwiną i pogardą
Powyżej zostały wymienione techniki wyprowadzania z równowagi, właściwe dla komunikacji perwersyjnej. Dalej czytamy:

W postawie osobnika narcystyczno-perwersyjnego wobec rzeczywistości dominuje pogarda i szyderstwo. Pogarda odnosi się do znienawidzonego partnera, tego, co myśli czy robi – dotyczy jednak także jego otoczenia. Pogarda to broń słabych, jest ona samoobroną przed niepożądanymi uczuciami. Jednostka chowa się pod maską ironii i żartu.

Obiektem owej pogardy i szyderstwa są przede wszystkim kobiety. W wypadku osobników perwersyjnych seksualnie ma miejsce nieuznawanie płci kobiety. Osobnicy perwersyjno-narcystyczni całkowicie negują kobietę jako istotę ludzką. Czerpią przyjemność z wszelkich żartów, które prowadzą do ośmieszania kobiet.

(…)

Szyderstwo polega na wyśmiewaniu się z wszystkiego i wszystkich. Regularne stosowanie tej metody wprowadza nieufność – jest to po prostu sposób bycia – lecz stwarza on nieprzyjemną atmosferę, nadając komunikacji nieszczery charakter.

(…)

Aby utrzymać się na powierzchni, osobnik perwersyjny musi pogrążać swoją ofiarę. W tym celu stosuje drobne, wyprowadzające z równowagi ciosy, czyniąc to najchętniej publicznie. Zaczyna od jakiejś niewinnej, na przykład intymnej sprawy, którą opisuje z przesadą, biorąc przy tym na świadka kogoś z zebranych. Ofiara dostrzega wrogość, ale nie jest pewna, czy nie chodzi tu tylko o żart. Osobnik perwersyjny sprawia wrażenie, że się przekomarza, podczas gdy w rzeczywistości atakuje czyjeś słabe punkty: duży nos, płaskie piersi czy trudności w wypowiadaniu się.

Agresja odbywa się po cichu, poprzez aluzje, podteksty i w taki sposób, że nie można powiedzieć, w którym momencie się zaczęła i czy rzeczywiście jest to agresja. Atakujący się nie naraża, często nawet odwraca sytuację, wskazując na agresywne dążenia jego ofiary: „Jeśli myślisz, że ja cię atakuję, oznacza to, że ty sam jesteś agresywny!”.

(…) Zwykła perwersyjna metoda polega na przyczepianiu drugiej osobie ośmieszającego przezwiska, wykorzystującego jej wadę czy trudność: gruba, pedał, ślamazara, mięczak.

W tej werbalnej agresji, szyderstwie i cynizmie jest także coś z gry: zadowolenie z błyskotliwej polemiki, przyjemność wywołania sprzeciwu. Jak już mówiliśmy, osobnik perwersyjno-narcystyczny lubi kontrowersje. Potrafi on jednego dnia podtrzymywać jeden punkt widzenia, następnego zaś bronić zupełnie przeciwstawnych poglądów, tylko po to, aby dyskusja rozgorzała na nowo lub po to, by szokować. Jeżeli partner nie reaguje, wystarczy nieco prowokacji. Osoba, będąca ofiarą takiej przemocy, nie reaguje, ponieważ ma tendencję do wybaczania drugiemu, ale również dlatego, że przemoc wprowadzana jest w sposób podstępny. Gdyby taka agresywna postawa pojawiała się w sposób nagły, musiałaby wywołać złość, ale jej stopniowe wprowadzanie w czyn niweczy jakąkolwiek reakcję. Zazwyczaj ofiara zaczyna dostrzegać agresywność przekazu dopiero, gdy wchodzi on w nawyk.

Słowa osobnika perwersyjno-narcystycznego trafiają do słuchaczy, których potrafią zafascynować i którzy są nieczuli na doznawane przez ofiarę upokorzenia. Nie należy do rzadkości, że agresor oczekuje, iż otaczające go osoby będą uczestniczyły w jego niszczycielskim dziele.

Podsumowując, w celu wyprowadzenia z równowagi drugiej osoby wystarczy:

- wyśmiewać się z jej przekonań, poglądów politycznych, gestów,

- nie zwracać się do niej ani słowem,

- ośmieszać ją publicznie, oczerniać ją przed innymi, pozbawiać ją jakiejkolwiek możliwości wypowiedzenia własnej opinii,

- drwić z jej słabych punktów,

- czynić złośliwe aluzje, nigdy ich nie tłumacząc,

- podawać w wątpliwość jej zdolność sądzenia i decydowania. (M 101 – 104)

Stosowanie paradoksu
Jest ono także zaliczane do technik wyprowadzania z równowagi, charakterystycznych dla komunikacji perwersyjnej:

W agresji perwersyjnej mamy do czynienia z próbą doprowadzenia drugiej osoby do miejsca, w którym zacznie ona wątpić we własne myśli i odczucia. Ofiara traci przez to swe poczucie tożsamości. Nie potrafi racjonalnie myśleć, ani rozumować. Celem tych manewrów jest sprawienie, że ofiara zacznie zaprzeczać sama sobie, poczuje się jak sparaliżowana. Agresor zaś uniknie w ten sposób otwartego konfliktu. Można atakować, nie doprowadzając jednak do zguby. Ofiara pozostanie w ten sposób do dyspozycji agresora.

(…)

Mówi się coś, czemu się za chwilę zaprzecza, ale pozostaje po tym ślad w formie wątpliwości: „Czy on to chciał powiedzieć, czy to ja interpretuję wszystko na opak?”. Jeśli ofiara próbuje dać wyraz swoim wątpliwościom, zostaje nazwana paranoikiem, który wszystko interpretuje opacznie.

(…)

Operowanie paradoksem polega także na tym, że przekazuje się drugiej osobie napięcie i wrogość, bez wypowiadania czegokolwiek pod jej adresem. (…)

(…)

Paradoksalna wypowiedź czyni drugiego bezradnym. Nie będąc pewna swoich odczuć, ofiara ma tendencję do autoironii lub do usprawiedliwiania się.

(…)

W odróżnieniu od normalnego konfliktu prawdziwa walka z osobą perwersyjną nie jest możliwa, tak jak nie jest z nią możliwe pojednanie. Nie podnosi ona nigdy głosu, okazując tylko zimną wrogość, której zaprzecza, gdy się jej na to zwraca uwagę. (…)

(…)

(…) Jak nazwać mgliste wrażenia, intuicje, odczucia? Nie ma nigdy nic konkretnego.

Jakkolwiek takie techniki wytrącania z równowagi mogą być niekiedy stosowane przez każdego z nas, w przypadku osobników perwersyjnych są one systematyczne i nie towarzyszy im jakiekolwiek zadośćuczynienie czy przeprosiny.

Blokując komunikację za pomocą paradoksalnych komunikatów, jednostka perwersyjno-narcystyczna uniemożliwia drugiej osobie udzielanie odpowiedzi adekwatnych do sytuacji, gdyż ta osoba sytuacji nie rozumie. Trudzi się wyszukiwaniem rozwiązań, które i tak nie będą właściwe, i bez względu na to, jaka jest jej wytrzymałość, nie uniknie lęku lub depresji.

(…)

(…) „Odczłowieczenie” drugiej osoby nie tylko deprecjonuje i dyskwalifikuje jednostkę, ale także przenosi się na całe jej otoczenie, które przestaje wiedzieć kto, co zrobił i co powiedział. Poza osobą będącą bezpośrednim celem działań, w których chodzi o to, by ją obezwładnić, a przez to zmusić do milczenia, także cała jej rodzina, środowisko zawodowe czy znajomi są zupełnie zdezorientowani. (M 105 - 107)

Dyskwalifikowanie
(…) Polega na odmawianiu drugiej osobie jakiejkolwiek wartości oraz na stałym powtarzaniu, że się nie liczy aż do momentu, gdy ofiara sama zacznie w to wierzyć. Dzieje się to najpierw na poziomie komunikacji niewerbalnej: pogardliwe spojrzenia, znużone westchnienia, niedomówienia, wyprowadzające z równowagi i nieżyczliwe aluzje, złośliwe uwagi, ukrywane pod postacią żartu i kpin – krytyki.

Ponieważ są to działania pośrednie, trudno jest je w sposób jednoznaczny uważać za ataki, a więc także przed nimi się bronić. (…) Perwersyjny osobnik wciąga drugą osobę w swą grę oraz narzuca zafałszowaną wizję rzeczywistości.

Wychodząc od zdania, wypowiedzianego wprost lub zasugerowanego w niedopowiedzeniu: „Jesteś zerem”, ofiara asymiluje informację: „Jestem zerem”, i w efekcie faktycznie staje się zerem.

Dyskwalifikowanie poprzez stosowanie paradoksu, kłamstwa czy innych metod, przenosi się z obiektu obranego za cel na jego otoczenie, rodzinę, przyjaciół oraz znajomych: „On/ona zna samych kretynów!”. Strategie te są obliczone na pogrążenie drugiej osoby oraz na wywyższenie siebie samego. (M 108)

O dyskwalifikowaniu pisaliśmy już w opracowaniu poświęconemu przemocy w pracy, przytaczając wypowiedź Autorki. (M 63)

Dzielić, aby skuteczniej rządzić
Powyżej została nazwana kolejna cecha komunikacji perwersyjnej:

Osobnik perwersyjno-narcystyczny celuje w podburzaniu jednych przeciwko drugim, wzbudzaniu rywalizacji i zazdrości. (…)

Największą rozkoszą osobnika perwersyjnego jest doprowadzenie do zniszczenia jednej osoby rękoma innej oraz towarzyszenie tej walce, z której obaj przeciwnicy wyjdą osłabieni, co wzmocni tylko jego wszechmoc. Na terenie firmy przybiera to formę plotek, niedopowiedzeń, przywilejów przyznawanych jednemu pracownikowi kosztem drugiego, które w nieuchwytny sposób będą raniły ofiarę, choć nie będzie ona w stanie zlokalizować ich źródła.

W kontekście związku dwojga ludzi podtrzymywanie wątpliwości przez stosowanie aluzji i przemilczeń jest zręcznym sposobem dręczenia partnera oraz utrzymywania go w stanie uzależnienia przez wzbudzanie w nim zazdrości.

(…)

Wywoływanie w innym zazdrości jest także dla osobnika perwersyjnego sposobem na utrzymanie się poza zasięgiem złości czy nienawiści. Wszystko rozgrywa się między partnerem i jego rywalem. On zaś, który to wszystko ukartował, podlicza punkty, nie brudząc sobie rąk. (M 109 – 110)

Narzucić swą władzę
Wchodzimy w obszar logiki nadużywania władzy, gdzie silniejszy podporządkowuje sobie słabszego. Władzę zdobywa się słowem. Trzeba stworzyć wrażenie, że się wie lepiej, że jest się w posiadaniu jedynej prawdy. Osobnik perwersyjny wypowiada się w sposób nie znoszący sprzeciwu, jego twierdzenia wydają się uniwersalnie prawdziwe. On wie i ma rację. Stara się przeciągnąć drugą osobę na swoją stronę, doprowadzając do uznania jego twierdzeń. Na przykład zamiast powiedzieć: „Nie lubię Iksa!”, mówi: „Iks jest idiotą. Wszyscy o tym wiedzą i ty także nie możesz myśleć inaczej!”.

Następnie powstaje uogólnienie, które nadaje tej uwadze rangę uniwersalnej przesłanki. Rozmówca myśli: ”On musi mieć rację, robi wrażenie, że wie, co mówi!”. W ten sposób osobnicy perwersyjno-narcystyczni przyciągają do siebie partnerów, którym brakuje pewności siebie i którzy mają skłonność do przyznawania racji innym. Osobnicy perwersyjni dają innym poczucie bezpieczeństwa.

(…)

Utrwala się mechanizm dominacji: ofiara podporządkowuje się, jest ujarzmiona, kontrolowana, jej sposób widzenia świata jest zniekształcony. Jeżeli się buntuje, wytyka się jej agresywność i perfidię. Utrwala się totalitarny styl funkcjonowania, oparty na strachu oraz nastawiony na uzyskanie biernego posłuszeństwa: druga osoba ma reagować tak, jak chce partner i myśleć zgodnie z narzuconymi przez niego normami. Żadna krytyka nie jest tu możliwa. Partner istnieje wyłącznie jako cień osoby agresora. Chodzi o unicestwienie go poprzez zanegowanie jego odrębności.

Agresor wywiera wpływ na partnera dla własnej korzyści, ze szkodą zaś i wbrew interesom ofiary. Relacja z innym ma tu charakter zależności, za którą odpowiedzialną czyni się ofiarę, lecz która tak naprawdę tkwi w zamyśle osobnika perwersyjnego. Natomiast za każdym razem, gdy perwersyjno-narcystyczny osobnik świadomie wyraża potrzebę zależności, postępuje tak, aby nie można jej było zaspokoić albo jej zaspokojenie przekracza możliwości partnera, co daje osobnikowi perwersyjnemu okazję do wytknięcia ofierze bezradności (…).

Należy odróżnić przemoc perwersyjną od bezpośredniego nadużywania władzy lub tyranii. Tyrania to zdobywanie władzy za pomocą siły. Ucisk jest tu jawny. Ktoś podporządkowuje się komuś, ponieważ ten drugi posiada władzę, która jest tu jawna. W przypadku jawnego nadużywania władzy celem jest po prostu dominacja.

(…)

Nadużycie władzy jest tu nie tylko oczywiste, lecz nawet zapisane. W przypadku osobnika perwersyjnego dominacja ma charakter podstępny i osobnik perwersyjny zawsze może zanegować jej istnienie. Podporządkowanie sobie partnera nie wystarcza, trzeba jeszcze sprawić, by ofiara uznała taki swój stan podporządkowania za zgodny z jej naturą.

Perwersyjna przemoc zagnieżdża się w sposób podstępny, przybierając nierzadko maskę dobroci czy życzliwości. Ponieważ partner nie jest świadomy, że ma do czynienia z przemocą, może mieć złudzenie, że to on prowadzi grę. Nigdy nie dochodzi tu do otwartego konfliktu. Jeżeli przemoc tego rodzaju może istnieć w sposób ukryty, to jest tak dlatego, że relacja między osobnikiem perwersyjnym a jego partnerem uległa całkowitemu zniekształceniu. (M 110 – 112)
Jak widzimy z powyżej cytowanych fragmentów, przemocy w pracy i komunikacji perwersyjnej, będącej wyrazem tej przemocy, towarzyszy bogaty wachlarz technik wyprowadzania z równowagi, w których rozpoznawaniu i eliminowaniu związek zawodowy może odegrać wyjątkową rolę.
Autorka słusznie twierdzi, że władza w rękach perwersyjnej jednostki lub perwersyjnego systemu jest straszliwą bronią (M 83), bronią niszczącą ludzi. Umiejętność rozpoznawania nieprawidłowości może być pomocna w uzdrowieniu stosunków międzyludzkich w miejscu pracy.



©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna