Ks dr hab. Dariusz Oko



Pobieranie 99.62 Kb.
Data27.04.2016
Rozmiar99.62 Kb.

Ks. dr hab. Dariusz Oko


Wydział Filozoficzny UPJPII
NON POSSUMUS.

KOŚCIÓŁ WOBEC HOMOIDEOLOGII.
Na krótko przed pielgrzymką Benedykta XVI do Bawarii we wrześniu 2006 roku wyszło na jaw, że dawny kardynał Monachium i obecny papież, nie ma szans na otrzymanie tytułu honorowego obywatela tego miasta. Pomimo ponawianych prób nie zgodziły się na to partie socjalistów i zielonych zasiadające w Ratuszu. Powód? Jego nieustający i kategoryczny sprzeciw wobec żądań środowisk homoseksualnych.

Dokładnie na cztery tygodnie przed przyjazdem papieża zorganizowano w Monachium marsz homoseksualistów, na który przygotowano wulgarne, obsceniczne fotomontaże oraz kukłę ojca świętego przebranego za homoseksualistę. Na Zachodzie takie profanacje wymierzone przeciw katolikom są regułą, standardem homoparad.i

Kongres Rodzin w Walencji w 2006 roku państwowa telewizja hiszpańska pokazywała podobnie jak niegdyś nasza, komunistyczna pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski w 1979 roku. Ta starała się pokazać tylko papieża i najwyżej kilka starszych sióstr zakonnych, a miliony pielgrzymów pominąć. Tamta tak manipulowała, żeby między innymi nie pokazać nawet jednej twarzy 14-osobowej przepięknej rodziny z Monachium, która stała tuż przed papieżem. Za to na dzień przed jego przyjazdem bardzo przychylnie relacjonowała marsz homoseksualistów wymierzony przeciw niemu. Podobnie chętnie jak swego czasu nasza telewizja pokazywała pochody pierwszomajowe.ii

Te trzy wydarzenia związane tylko z jednym miastem – Monachium, w którym dane mi było przebywać podczas papieskiej pielgrzymki, pokazują, jak bardzo kwestia homoseksualizmu jest terenem starcia Kościoła i świata.

Aktualnie jesteśmy świadkami wydarzeń jeszcze bardziej dramatycznych. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch abp Agnelo Bagnasco, biskup Genui „dostał list, w którym oprócz jego zdjęcia z namalowaną swastyką był nabój. W języku mafii oznacza to śmierć.”iii Ten wyrok śmierci i inne groźby duchowny otrzymał za odwagę sprzeciwienia się żądaniom homolobby. Wobec powagi tego kolejnego aktu homoterroru biskup został otoczony nieustanną policyjną ochroną, poparcia udzielają mu demonstranci na ulicach Genui i sam Benedykt XVI. Papież i Episkopat Włoch nadal jednoczą wysiłki w celu niedopuszczenia do legalizacji w tym kraju pseudo-homomałżeństw.

Dlaczego Kościół – przy całym miłosierdziu i szacunku dla człowieka - tak jasno, stanowczo, zdecydowanie, sprzeciwia się homolobby i to pomimo całej jego potęgi i złowrogości?

Nie może inaczej, wynika to z samej natury Kościoła. Inaczej zaprzeczałby sam sobie, siebie negował. Musi tak czynić, żeby bronić małżeństwo, bronić rodzinę, bronić człowieka. Po prostu chodzi tu o elementarną prawdę, elementarną intelektualną i moralną uczciwość.

Wszystko zależy tutaj od fundamentalnego rozstrzygnięcia, jakiego musimy dokonać i od którego wszystko inne zależy, wszystko inne wynika. Dlatego na jego poziomie trzeba przede wszystkim dyskutować. Mianowicie trzeba określić, czym jest homoseksualizm w swojej istocie, przy czym konkurują tutaj ze sobą zasadniczo dwie koncepcje. Pierwsza powiada, że jest jedną z wielu równouprawnionych form bycia człowiekiem, a różnica między homoseksualistą, a heteroseksualistą jest podobna, jak między brunetem i blondynem. Druga stwierdza, że jest jednym z tysięcy zaburzeń, jakimi z różnych powodów zostają niekiedy dotknięte nasz duch i ciało, a różnica między heteroseksualistą a homoseksualistą jest podobna, jak pomiędzy człowiekiem ze zdrowym sercem oraz takim, który dotknięty jest jakąś jego wadą, na przykład arytmią. Jeżeli uznamy za swoją pierwszą koncepcję – głoszoną przez homolobby - to właściwie nie ma już o czym dyskutować i trzeba konsekwentnie przyznać ludziom o skłonnościach homoseksualnych wszelkie prawa. Jeżeli uznamy za prawdziwą drugą koncepcję – wyznawaną przede wszystkim przez chrześcijan na czele z Kościołem Katolickim i jego Magisterium – to trzeba, po pierwsze, starać się maksymalnie pomóc ludziom dotkniętym tym zaburzeniem, tym bardziej, że często należą do najbardziej nieszczęśliwych, cierpiących, zwłaszcza w wieku dojrzałym, gdy w postaci osamotnienia i wielu chorób zakaźnych (nie tylko wenerycznych) zbierają straszliwe żniwo swoich czynów. Na homoseksualizm trzeba patrzeć wtedy jako na jedno z tysięcy zaburzeń i wypaczeń, które Bóg dopuszcza w ramach ograniczenia i słabości skończonego stworzenia, a których leczeniem zajmujemy się w ramach dziesiątków dyscyplin medycznych. Po drugie, trzeba nieustępliwie i wytrwale prowadzić zmagania z homoideologią, podobnie jak od zawsze, przez wieki, chrześcijanie walczyli z dziesiątkami innych, kolejnych ideologii mających być opium zastępującym wiarę. Jest to pierwotnie- i arcy-chrześcijańskie, te zmagania zapoczątkował i dał ich wzór sam Założyciel chrześcijaństwa walcząc z zakłamaniem faryzeuszów.

Za drugim stanowiskiem przemawiają dziesiątki racji. Do najważniejszych należą biblijne, teologiczne, medyczne, wychowawcze i społeczne. Są one zwykle tak oczywiste i rozstrzygające, że w ich świetle trzeba właściwie bardziej zastanawiać się nie tylko nad kontrargumentami, ale także nad tym, co musi dziać się w umysłach i duszach ludzi, którzy są w stanie odrzucić nawet tak ewidentne dane.

1. Argumenty przeciw
A. Racje biblijne. Mało jest rzeczy w Biblii, które są tak jednoznacznie potępione – i to od samego początku. Już w jej pierwszej Księdze, w Księdze Rodzaju czytamy: Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie (Rdz 18, 20). Z tych występków dowiadujemy się najwięcej o jednym, o homoseksualizmie, widocznie dla Boga jest on szczególnie ciężki i odrażający. Kiedy Lot gości u siebie dwóch obcych, pod jego dom podchodzą starzy oraz młodzi mieszkańcy Sodomy i mówią do niego: Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić! (Rdz 19, 5). Na jego błagania odpowiadają groźbami i przemocą. Czara się przepełnia, na drugi dzień Sodoma i Gomora zostają unicestwione, ocalony zostaje tylko jeden jedyny sprawiedliwy - Lot i jego rodzina. To od tego wydarzenia bierze się wyrażenie Sodoma i Gomora na określenie skrajnego ludzkiego rozpasania i zaślepienia moralnego. Bardzo podobną historię znajdujemy w Księdze Sędziów, rozdział 19. Również tam ludzie, którzy gotowi są nawet do współżycia homoseksualnego jako kolejnej formy swojego wyuzdania, dopuszczają się strasznego grzechu, którego konsekwencją jest wygładzenie prawie całego pokolenia Beniamitów.

To stanowisko podtrzymuje Chrystus – Autorytet ponad wszystkie autorytety. Dla niego także Sodoma i Gomora są synonimem moralnego upadku (por. Mt 10,15; 11,24; Łk 17,29). On, który małżeństwo czyni związkiem nierozerwalnym, nakazuje zawsze w czysty sposób patrzeć na człowieka i grozi najcięższymi konsekwencjami, łącznie z potępieniem wiecznym za nieporządek w tej dziedzinie (por. Mt 5,28-32), w żadnym wypadku nie może akceptować zachowań tak nieczystych, tak ciężkich zaburzeń.

Potępienie homoseksualizmu jest powtórzone jeszcze z większą mocą w Nowym Testamencie. Św. Paweł wyraźnie mówi, że czynni homoseksualiści, podobnie jak inni grzesznicy, którzy nie chcą się nawrócić, ryzykują potępienie: Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, (...) nie odziedziczą królestwa Bożego (1 Kor 6, 9n). Dla św. Pawła jednym z podstawowych znaków, jak głęboko człowiek upadł, jak bardzo sam sobie zaprzecza, jak daleko odszedł od Boga, jest właśnie homoseksualizm (Rz 1, 18-32). Znana jest mu też ich propaganda (jak dzisiaj) drwiąca w twarz Bogu, pisze: Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią (tamże 1, 32). Podobne słowa znajdujemy w Liście do Tymoteusza (1, 3-11) oraz Księdze Kapłańskiej (18, 19 – 23). Tak zdecydowane podeptanie zamysłu Bożego, zanegowanie naturalnej komplementarności mężczyzny i kobiety, musi na wielu polach dogłębnie ranić i niszczyć człowieka, musi z czasem przynosić katastrofalne skutki, musi więc pociągać za sobą Boże potępienie.
B. Racje teologiczne – z Tradycji. Dla Kościoła nieodwołalne znaczenie ma nauka głoszona zawsze i powszechnie. Taką jest potępienie czynnego homoseksualizmu, które Kościół powtarza nieustannie. Znajdujemy je także w ostatnim Katechizmie Kościoła Katolickiego, punkty 2357-2359, 2396. Podkreśla się tam, że same (niezawinione przecież) skłonności homoseksualne nie są grzechem, lecz próbą, wyzwaniem, z którym homoseksualista musi się zmagać, podobnie jak każdy człowiek codziennie musi walczyć ze złymi predyspozycjami, które odkrywa w sobie. Grzechem jest dopiero uleganie zaburzonej skłonności. Kościół nawołuje do pomagania homoseksualistom w walce ze sobą, do otoczenia ich szacunkiem, współczuciem i delikatnością.

Jan Paweł II był tutaj zawsze jednoznaczny. Np. w marcu 1999 określił pseudo-homomałżeństwo jako godne ubolewania wypaczenie.iv W 1994 sprzeciwił się wprost Parlamentowi Europejskiemu, który wzywał do legalizacji takich związków. Powiedział: Parlament Europejski w sposób nieuprawniony nadał walor prawny zachowaniom dewiacyjnym, niezgodnym z zamysłem Bożym. (...) Nie wolno fałszować norm moralnych.v W specjalnym dokumencie Kongregacji Nauki Wiary z 2003 roku ówczesny Papież, Jan Paweł II i przyszły, wtedy jeszcze kardynał Ratzinger, wspólnie wzywali: Jeśli wszyscy wierni mają obowiązek przeciwstawiania się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych, to politycy katoliccy zobowiązani są do tego w sposób szczególny na płaszczyźnie im właściwej.vi To jest nakaz dwóch papieży – Jana Pawła II i Benedykta XVI: wszyscy, ale szczególnie politycy, powinni sprzeciwiać się legalizacji żądań homo-lobby – o ile uważają się za chrześcijan.

Najbardziej znana i uznana święta współczesna, bł. Matka Teresa z Kalkuty, stwierdza: Musimy żyć odpowiednio do planu, według którego zostaliśmy stworzeni: homoseksualizm nie jest naturalny.vii

Kościół postępuje tutaj podobnie jak Chrystus z cudzołożnicą. Broni godności człowieka, chroni go przed niegodziwymi atakami, ale na końcu mówi też tak, jak On do niej: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” (J 8,11). Kościół broni i chroni prostytutki, narkomanów, alkoholików i gejów, zakłada dla nich ośrodki terapeutyczne i schroniska, ale mówi też do nich „Już nie grzeszcie”, „Nie idźcie więcej tą drogą, bo to Was zabija, to jest droga śmierci”. Homoseksualizm trzeba tolerować podobnie, jak tolerujemy prostytucję, narkomanię i alkoholizm – jako niewątpliwie negatywne, złe zjawiska, których z powodu ich głębokiego zakorzenienia w ludzkich słabościach nie jesteśmy w stanie całkiem wyeliminować, ale które staramy się przynajmniej maksymalnie ograniczyć. To przecież należy do definicji tolerancji – to jest znoszenie czegoś, co nie akceptujemy i dlatego też w żadnym wypadku nie chcemy propagowania tego.


C. Racje medyczne. Dysponujemy na ten temat bogatą literaturą, setkami artykułów i książek, do których odsyłam w przypisach. Szczególnie godna polecenia jest książka „Homoseksualizm i nadzieja” Katolickiego Stowarzyszenia Medycznego USA. Oto kilka danych z głównie z raportu lekarzy Kanady (J. Shea, J. K. Wilson i inni), Małżeństwo gejowskie i Homoseksualizm. Raport i komentarz medyczny .viii

Dowiadujemy się z niego między innymi, że aktywni homoseksualiści statystycznie 4 razy częściej popadają w depresję, 5 razy częściej w nikotynizm, 6 razy częściej próbują popełnić samobójstwo. Żyją przeciętnie, zależnie od form i intensywności swojej aktywności o 8-20 lat krócej, niż pozostali mężczyźni.

Geje stanowią w Niemczech 60 %, a w Kanadzie 70 %, a w Indiach 86% chorych na AIDS.ix Zatem prawdopodobieństwo zachorowania na tę nieuleczalną chorobę jest u nich odpowiednio około 73-85 [!] razy większe, niż u innych. Podobnie jest z innymi chorobami zakaźnymi. Np. w Szkocji większość chorych na kiłę to mężczyźni homo- lub biseksualni.x Oznacza to zatem, że w całej reszcie społeczeństwa, łącznie z pracownicami agencji towarzyskich i ich klientami, chorych na AIDS i inne choroby weneryczne jest łącznie około 2 razy mniej, niż wśród czynnych homoseksualistów, którzy według najbardziej wiarygodnych badań w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych stanowią mniej, niż 2 % ludności.

Ten stan epidemiczny, szczególnie w ich komunach, oczywiście nie bierze się znikąd, ale jest prostą i straszną konsekwencją ich stylu życia. Poznacie ich po ich owocach (Mt 7,20). Przyczyną jest niesłychany promiskuizm, którego się dopuszczają. 75% spośród najbardziej znanych, zdeklarowanych gejów USA przyznało, że miało w życiu więcej, niż 100 partnerów seksualnych, a 28% wyznało, że więcej, niż 1000 (!). W Kanadzie aż 43% chorych na AIDS gejów dalej uprawia seks bez żadnych skrupułów, świadomie siejąc ziarna śmierci wśród swoich partnerów. „Związki” homoseksualistów trwają przeciętnie 1,5 roku i to jeszcze w czasie ich trwania mają oni średnio 12 innych partnerów. Używa się wśród nich pojęcia „małżeństwa z założenia bez wierności” – jak pojęcia kwadratowego koła. W dodatku w tych związkach dochodzi 2-3 razy częściej do aktów przemocy, niż w normalnych małżeństwach. Tak więc sami dla siebie nawzajem są o wiele większym zagrożeniem, niż ktokolwiek z zewnątrz ich kręgu. Jakże często ich życie pod względem zdrowotnym, psychicznym i fizycznym oraz społecznym jest katastrofą, koszmarem. Jak wstrząsające są świadectwa ludzi, którym udaje się wyrwać z tego zaklętego kręgu.xi

Trzeba też dodać, że wśród homoseksualistów o wiele częściej zdarzają się przypadki pedofilii. Okazuje się, że w roku 2004 wszystkie akty pedofilii, o których donosiła w Polsce prasa, w 40% miały charakter homoseksualny.xii

Kościół ma też tutaj własne, tragiczne doświadczenia. Znane są liczne afery pedofilskie z udziałem księży, które niszczą Kościół USA. Przy całym nagłośnieniu media zwykle skrzętnie przemilczają, że 80 % tych nadużyć miało charakter homoseksualny. Jest to skutek zbytniej pobłażliwości wobec kleryków o takich skłonnościach. Znowu zbyt bezkrytycznie uwierzono niektórym psychologom i przez dziesięciolecia nazbyt łatwo dopuszczano takich ludzi do święceń, pozwolono im na o wiele za dużo. Reakcją Kościoła jest watykańska instrukcja z listopada 2006 roku, która ogromnie podnosi wymagania wobec kleryków obciążonych takimi tendencjami. Muszą złożyć szczególnie wiele dowodów panowania nad sobą, aby mieć w przyszłości jakąkolwiek szansę na święcenia.xiii Te obostrzenia są wprowadzane pomimo dotkliwego braku powołań, stoją więc za nimi bardzo poważne racje.

Na temat pochodzenia skłonności homoseksualnych nie potwierdziła się teoria lansowana przez homolobby, iż jest ona niewątpliwie uwarunkowana genetycznie. Pomimo intensywnych poszukiwań nie znaleziono genu homoseksualizmu. Prostym obaleniem tej teorii jest też fakt, że z bliźniaków jednojajowych (a zatem genetycznie identycznych) jeden może mieć te skłonności, a drugi nie. Nie o geny tu zatem chodzi. Natomiast terapeuci gejów stwierdzają, że nie znają tego rodzaju pacjentów, którzy mieliby dobre relacje z ojcem. Ojciec w ich rodzinach był z reguły nieobecny – fizycznie lub duchowo, był słaby. W tej sytuacji matka przejmowała jego rolę, odgrywała obie. Dominując w ten sposób stawała się dla syna nieraz jednak zbyt groźna i daleko uczuciowo, traciła coś z matczynego ciepła i bliskości. W ten sposób w chłopcu powstawał lęk czy niechęć do kobiet, a zarazem tęsknota za prawdziwym, męskim ojcem. Na początku homoseksualizm jest często poszukiwaniem ojca, gdy taki chłopak zostanie seksualnie wykorzystany przez gejów, te pierwsze doświadczenia mogą go zniekształcić na całe życie. Zatem dysfunkcja osobowości wynikająca, jak często, z dysfunkcji rodziny. Drugim zasadniczym czynnikiem są prawdopodobnie zaburzenia hormonalne w czasie ciąży, obecność w organizmie matki zbyt wielu hormonów żeńskich, które nie pozwalają w organizmie chłopca na wystarczające wykształcenie się cech męskich. Może to być także efektem zażywania pigułki antykoncepcyjnej, która zawiera właśnie wielki ładunek takich hormonów, kiedy matka jest nieświadoma, że pomimo jej stosowania już zaszłą w ciążę.

2. Homo-ideologia
Cóż można powiedzieć o ludziach, szczególnie tych lekarzach i psychologach, którzy takich podstawowych danych medycznych i socjo-medycznych nie chcą przyjąć do wiadomości, więcej - nieraz w ogóle ich nie znają? Którzy zachowania seksualne tej grupy stawiają na równi z innym, nawet jeżeli ich skutkiem są zjawiska wprost epidemiczne, gdy np. u naszych sąsiadów, w Niemczech homoseksualiści 73 (!) razy częściej zapadają na AIDS, niż pozostali. Cóż powiedzieć o lekarzach, którzy twierdzą, że tego nigdy nie da się wyleczyć i oni nigdy nikogo nie wyleczyli, podczas gdy wielu ich kolegów swoimi sukcesami terapeutycznymi dowodzi, że się mylą, że jest właśnie przeciwnie. W istocie wiemy, iż jest to jedno z wielu zaburzeń, które nas obciążają i które często da się przezwyciężyć, trzeba mieć tylko odpowiednią wiedzę i wolę.xiv Cóż powiedzieć o dziennikarzach i politykach, którzy także zupełnie pomijając te katastrofalne dane, stale rozwijają propagandę homosukcesu?

Oni po prostu mniej lub bardziej świadomie uprawiają i głoszą homoideologię, którą Jan Paweł II nazywał „ideologią zła”, widząc w niej podobieństwa do ideologii nazizmu i komunizmu.xv Zarówno powierzchowny ogląd, jak i głębsza analiza nakazują tak właśnie określić dominujący obecnie w mediach homoobraz. To jest ideologia, czyli zespół prawd, półprawd, iluzji, kłamstw i mitów. Zespół, który ma służyć nie celom poznawczym, ale osiągnięciu doraźnych korzyści dla grupy, która go głosi. Ideologia w czystej postaci, broń w wojnie o społeczną świadomość. Autentyczna nauka i filozofia służą osiągnięciu prawdy dla wszystkich, homoideologia służy osiągnięciu nienależnych przywilejów dla homolobby. Stosuje ono metody nowoczesnego marketingu, który w profesjonalny sposób ma zmieniać obraz homoseksualizmu i promować go tak, jak promuje się towary. Program sformułowany przez czołowych aktywistów gejowskich na zebraniu w 1988 roku w Virgini zawiera 4 główne cele przemiany świadomości społecznej, która w konsekwencji ma doprowadzić do zmiany prawa.xvi Są to znieczulenie, manipulacja, konwersja i eliminacja.



Po pierwsze: Znieczulenie. Społeczeństwo trzeba zasypać taką ilością publikacji pro-gejowskich, trzeba osiągnąć taką przewagę w mediach, aby po początkowych oporach przynajmniej zmęczenie lub znudzenie doprowadziło do uznania zjawiska homoseksualizmu za coś normalnego, akceptowalnego. Grad publikacji ma być jak huraganowy ogień przygotowawczy artylerii, pod którym strach się w ogóle poruszyć, sprzeciwić. W Polsce program ten realizuje przede wszystkim Gazeta Wyborcza. W zeszłym roku w jej różnych wydaniach ukazywały się średnio 3 pro-gejowskie artykuły dziennie.xvii

Po drugie: Manipulacja. Geje mają być przedstawiani wyłącznie niezwykle pozytywnie, jako ludzie szczególnie wrażliwi, szlachetni, pełni zasług i sukcesów, a zarazem jako biedna, pokrzywdzona mniejszość. Służy też temu wmawianie, że wielu wielkich ludzi przeszłości było homoseksualistami – jest to tym łatwiejsze, że zmarli protestować nie mogą. Należy natomiast przemilczać i odrzucać nawet najbardziej oczywiste dane o ciemnych i najciemniejszych stronach homoseksualizmu – właśnie tych, które przed chwilą zostały wspomniane. Usiłuje się np. zagłuszyć prawdę o nadreprezentacji homoseksualistów w elitach nazistowskich.xviii

Po trzecie: Konwersja, nietzscheańskie odwrócenie wartości. To, co dotychczas było zaliczane do patologicznego marginesu życia społecznego, teraz ma być postawione w jego centrum jako rzecz godna najwyższego szacunku. Natomiast krytycy homo-ideologii mają zostać wyparci na ten margines, wyłączeni z publicznego dyskursu. Krytyków należy przedstawiać jako ludzi szczególnie odrażających. Bez żadnej dyskusji mają być wepchnięci do kategorii ignorantów, nienawistników, homofobów i bigotów – żeby nawet nie ważyli się odezwać. Należy też maksymalnie zawyżać procentowy udział homoseksualistów w społeczeństwie. Niektórzy aktywiści mówią nawet 10-25 % - czyli według nich co 10 albo nawet co 4 osoba na tej sali musiałaby być tej orientacji.xix

Po czwarte: eliminacja przeciwników. Ci, którzy tak głośno krzyczą o tolerancji, często sami, gdy tylko osiągną dostatecznie wielkie wpływy, nie chcą okazać jej innym. To dlatego znakomity filozof i humanista prof. Rocco Buttiglione, bliski przyjaciel Jana Pawła II, nie mógł zostać komisarzem Unii Europejskiej. To dlatego dla szwedzkiego pastora Åke Greena prokurator tylko za jedno kazanie zażądał pół roku więzienia, a z wyroku sądu pierwszej instancji otrzymał on miesiąc aresztu. Do dlatego, dr Paul Cameron nie mógł wygłosić wykładów na Uniwersytecie im. Kardynała Wyszyńskiego.xx O losie abp Bagnasco z Genui już wspominałem. Kogo z homoseksualistów potraktowano w ten sposób? Ja sam, po opublikowaniu artykułu „Dziesięć argumentów przeciw”,xxi który stał się najbardziej znanym i dyskutowanym polskim tekstem anty-homoideologicznym, spotkałem się z jednej strony z wielką publiczną nagonką, a z drugiej strony z wysyłanymi z ukrycia, anonimowymi i najbardziej odrażającymi groźbami każdego rodzaju. W „Gazecie Wyborczej” wydrukowano całą serię artykułów wymierzonych przeciw mnie, a nie dano mi – wbrew elementarnej uczciwości i prawu prasowemu - żadnej możliwości odpowiedzi. Jest bardzo znaczące, że na czoło tej nagonki wysforował się jednak „Tygodnik Powszechny”, najbardziej ze wszystkich, niespotykanie agresywnym tekstem ks. Jacka Prusaka SJ „Inni inaczej”, w którym też zdecydowanie odrzuca on nauczanie Kościoła na ten temat.xxii Z drugiej strony otrzymałem też oczywiście odpowiednio wielkie, zdecydowane wsparcie ze strony Kościoła, kardynałów, biskupów, księży i wielu wierzących, w tym szeregu profesorów. Jak widać, przeciwników trzeba zastraszyć, zmusić do milczenia choćby złamaniem kariery zawodowej, choćby groźbą więzienia i śmierci. Żądanie tolerancji, równości, niezwykle szybko obraca się w prześladowanie chrześcijan. Operuje się przede wszystkim hasłami, krzykiem, a nie argumentami, unika merytorycznej dyskusji, aby nie ujawniać intelektualnej mizerii swoich racji. Nic dziwnego, bo dla czegoś, co jest wewnętrznie złe, nie można znaleźć żadnego dobrego uzasadnienia – najwyżej jego pozór.

Trzeba stwierdzić, że homoideologia jest po prostu kolejną, ateistyczną w istocie ideologią, która zajęła miejsce zbytnio już skompromitowanego komunizmu. Ponieważ na polu gospodarczym nie sposób podtrzymywać tę utopię, ateistyczna lewica w ostatnich dziesięcioleciach z tym większą energią zaangażowała się w sferę obyczajową, tutaj szukając racji swojego istnienia. Dlatego też homoideologia bardzo przypomina ideologię komunistyczną, istnieje tutaj wiele analogii.

1. Głoszą ją ludzie o podobnych postawach – przede wszystkim lewacy, ateiści i anty-chrześcijanie. Wśród uczestników pochodów homoseksualistów - poza nimi sami - są obecni przede wszystkim ci, którzy przy innej okazji organizują (lub organizowali) manifestacje pierwszomajowe.

2. Ogłasza się równość, a nawet wyższość dotąd nieznanych lub nieuprawnionych form małżeństwa i rodziny. U Marksa i Engelsa była to wspólnota żon w ramach komuny, w Sowietach zastąpienie wychowania rodzinnego edukacją w Komsomole i domach dziecka, co w efekcie spowodowało w Rosji katastrofę moralną i duchową, dlatego też antropologiczną i demograficzną. Natomiast w projekcie homo-lobby jest homo-małżeństwo, także 4- i więcej osobowe oraz homo-adopcja.

3. Stosuje się podobne metody propagandy, aby z rzekomo prześladowanej mniejszości po osiągnięciu władzy stać się grupą jeszcze bardziej prześladującą swoich przeciwników. (Por. np. warunki zesłania na Sybir za cara i za Stalina.)

4. Ideologie te mają podobne źródła, przede wszystkim duchową pustkę ludzi pozbawionych wiary, która musi być zapełniona jakąś namiastką, jakąś bodaj iluzją sensu, jakąś kolejną lewacką, ateistyczną utopią – tym razem w kontekście współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego. Jeżeli Bóg istnieje i wszystko stworzył, to negacja jego istnienia jest fundamentalnym, wielkim błędem, wielką dziura w myśleniu, która musi rodzić wiele następnych błędów i braków. Ponieważ ateiści i lewacy, „osieroceni po komunizmie”, nie mogą już podtrzymywać jego gospodarczych utopii, koncentrują się na jego utopiach społecznych, na „transformacji”, czyli na niszczeniu rodziny i moralności. Czymś przecież muszą się odróżniać, muszą przecież mieć bodaj złudzenie, że angażują się w coś dobrego i szlachetnego. To ostateczne źródło ich motywacji.

5. Przynajmniej częściowo motywacją obu ideologii oficjalnie jest chęć pomocy grupom dotąd niesprawiedliwie traktowanym (tam proletariat, tu homoseksualiści). W obu przypadkach dążenie to wyradza się w jeszcze gorsze krzywdzenie pozostałej części społeczeństwa z dużą szkodą także dla tych, którym w ten sposób usiłowano pomóc.

6. Obie ideologie są podobnie prawdziwe i dlatego zapewne podobnie będą przebiegać ich dzieje i podobny będzie ich koniec: powstanie, rozwój, rozkład. Trzeba tylko starać się maksymalnie ograniczać ich zasięg i wpływy, aby też maksymalnie ograniczyć liczbę ich ofiar. Przecież łączne ofiary ideologii komunistycznej to przynajmniej 100 milionów zamordowanych osób.



3. Homo-propaganda
W Polsce głównym ośrodkiem homo-propagandy jest Koncern Agora, czyli przede wszystkim Gazeta Wyborcza i Radio TOK FM. Bardziej pro-homoseksualne są jedynie gejowskie strony internetowe. Gazeta Wyborcza szerzy homo-ideologię w sposób urągający podstawowym intelektualnym i moralnym standardom, o które gdzie indziej tak się dopomina. Wyklucza racjonalną debatę. Artykuły pro i kontra publikuje w proporcji 100 : 1. To pismo zdominowane przez ateistów, przy wszystkich swoich zaletach, na wielu obszarach zdecydowanie anty-chrześcijańskie, równocześnie wydaje dodatki o życiu i cudach Papieża, jakby te rzeczy dały się ze sobą pogodzić. Jest to szokujący wprost cynizm i zakłamanie: zarabiać na człowieku, którego nauczanie bezpardonowo się zwalcza. Trzeba być świadomym, iż to, co Gazeta Wyborcza pisze na temat homoseksualizmu jest podobnie prawdziwe, jak to, co Trybuna Ludu pisała i pisze o komunizmie. (I podobnie, zgodnie z kanonem lewackiego ateizmu, postępuje w innych dziedzinach, analogicznie popierając i propagując aborcję na życzenie, eutanazję, wolny seks czy rozwody). A przedstawiane tam szczególnie pozytywne postaci o orientacji homoseksualnej mają się do całej realności tej społeczności podobnie, jak wielcy sportowcy Związku Radzieckiego mieli się do całej rzeczywistości tego państwa. Trzeba sobie jasno zdawać sprawę, że decydenci środowiska Gazety Wyborczej, jako część swojej międzynarodówki, chcą – poprzez zmianę świadomości społecznej - zrobić w Polsce to samo, co w Hiszpanii uczynił już premier José Zapatero. Podobnie postępują w innych kwestiach ateistycznego, lewackiego kanonu, podobnie je propagują: aborcja na życzenie, erotyka bez zobowiązań itd... Wspomaganie ich w tym jest udziałem w walce z chrześcijaństwem.

Do czego może się posunąć homopropaganda szczególnie dobrze ilustruje kolejne „kłamstwo oświęcimskie”. W styczniu 2005 roku z okazji 60-tej rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu w Parlamencie Europejskim przedłożono projekt rezolucji, w której wymieniano ofiary obozu według osobliwej logicznie klasyfikacji i w następującej kolejności: mieli to być Żydzi, Romowie, homoseksualiści (niczym naród), Polacy i inne narodowości. Skoro homoseksualiści zostali wymienieni na trzecim miejscu, a Polacy na czwartym, należy sądzić, że według Parlamentu Europejskiego w Oświęcimiu cierpiało i umarło więcej gejów, niż Polaków. W rzeczywistości zginęło tam około 1,1-1,3 miliona Żydów, 70 tysięcy Polaków, 20 tysięcy Romów, 15 tysięcy jeńców sowieckich oraz 15 tysięcy przedstawicieli innych narodowości. Udokumentowane jest przebywanie w obozie z powodu homoseksualizmu 64 osób, z których zginęło 51.xxiii Te osoby wymienia się przed 70 tysięcy. Polaków, przemilcza jeńców i inne narodowości, potem tylko trochę to retuszuje i nic specjalnie poza tym się nie dzieje. Zatem homo-propaganda, nawet na terenie Parlamentu Europejskiego, może posunąć się do sugerowania, że 51 to więcej, niż 70 000. Podobną wartość logiczną mają inne rezolucje zdominowanego przez lewicę Parlamentu Europejskiego oraz pozostałe enuncjacje homo-lobby.



Podane fakty uzmysławiają - po pierwsze – jak wielkim kłamstwem może być gejowska propaganda, jak wiele może być w niej pogardy dla całych narodów i ich cierpienia oraz – po drugie - jak potężna jest lewacka międzynarodówka stojąca za nią, skoro jest w stanie doprowadzić nawet do takiej kompromitacji Parlamentu Europejskiego. To zdarzenie potwierdza opinię wielu lekarzy i psychologów, że różne deklaracje medycznych organizacji na temat homoseksualizmu są wymuszane pod naciskiem politycznego lobby i mają podobną wartość, jak ten projekt. Są one tak naukowe, jak naukowy komunizm, tak mądre, jak sowieckie plany odwracania naturalnego biegu rzek.xxiv Siła światowej ofensywy gejów nie pochodzi z racji, ale z woli politycznej. Nieliczni i często już schorowani ludzie nie mogliby osiągnąć takiego znaczenia, gdyby nie środowiska polityczne, które uczyniły sobie z nich swój sztandar i taran. Jak wielka musi być bieda, jak wielkie zagubienie duchowe ludzi, którzy z czegoś takiego czynią centrum swojego życia. Jak bardzo zaburzeni muszą być ludzie, którzy potrzebują tylu kłamstw, tyle fałszu, żeby istnieć. Ale przynajmniej sytuacja jest bardziej jasna, przejrzysta, łatwiej się zorientować, z kim mamy do czynienia. Osoby, które są najbardziej pro-homoseksualne, zwykle są też głęboko anty-chrześcijańskie i w ogóle anty-religijne. Widać w tym też wielką klęskę i obnażenie natury rozumu ateistycznego. Bo zaiste, jak bardzo zdegenerowany musi być rozum, żeby z takiego absurdu czynić swój sztandar. Jest to jednak dobrze zrozumiałe. Rozum, który u podstaw popełnia tak wielki błąd, iż neguje istnienie Boga - swojego Stwórcy, Źródła i Spełnienia, tym bardziej jest zdolny do każdego innego błędu, także takiego. Homoideologia jest w dużym stopniu jest tworem umysłu ateistycznego, konsumpcyjnego. Dlatego rozkwita najbardziej tam, gdzie najbardziej słabnie chrześcijaństwo i w ogóle religijność. Jest czymś ewidentnym, że homolobby najmocniejsze jest w tych krajach Europy, które są najbardziej zlaicyzowane i zdechrystianizowane. A ateizm – teoretyczny lub praktyczny – co do liczebności stanowi już czwarte „wyznanie” świata. Należy oczekiwać, że im mniej będzie chrześcijaństwa, tym więcej będzie homoideologii oraz innych ateistycznych „izmów”. Gdzie zasypiają rozum i wiara, tam budzą się demony ideologii. Wiele – poza już wymienionymi – przykładów wskazuje na to, że takie demony znowu budzą się w pewnych ateistycznych duszach, które – po krótkiej przerwie – od nowa przy pomocy „prawa”, więzienia i jeszcze brutalniejszych środków chcą eliminować ludzi wierzących. Wiele wskazuje na to, że zaczyna się kolejne prześladowanie chrześcijan. Znowu zaczyna się grozić duchownym więzieniem i śmiercią - znamy to, szczególnie w Polsce, aż nadto dobrze. A niestety miliony ludzi mogą uwierzyć w najbardziej nawet absurdalne i zbrodnicze ideologie – jak kiedyś uwierzyły w nazizm dziesiątki milionów Niemców i w komunizm dziesiątki milionów Rosjan. Całe narody mogą pomylić się aż tak bardzo.

Nic dziwnego, że napięcie w tej kwestii pomiędzy Watykanem a Strasburgiem przypomina to wcześniejsze pomiędzy Watykanem, a Moskwą. Tak, jak chrześcijaństwa nie da się pogodzić z komunizmem, tak samo nie da się pogodzić z homoidelogią. Ci, którzy ze Strasburga i Brukseli usiłują narzucać nam homoideologię, żądają tym samym, abyśmy zaparli się naszej wiary, abyśmy odrzucili zasady moralne integralnie z niej wynikające, abyśmy podeptali nauczanie Jana Pawła II i Benedykta XVI, nauczanie Kościoła. Jak kiedyś ateiści z Moskwy. Non possumus!

Nie trzeba też obawiać się jednego z ich głównych straszaków, mianowicie etykiety homofoba. W faktycznym użyciu tego pojęcia homofobem jest każdy, kto ośmieli się powiedzieć publicznie bodaj jedno krytyczne zdanie na temat homoideologii. W tym znaczeniu pierwszymi homofobami tej ziemi są najwyższe autorytety moralne i religijne, Jan Paweł II i Benedykt XVI, są nimi biskupi katoliccy i prawosławni, jest także Matka Teresa z Kalkuty, bo ich krytyka homo-ideologii jest najmocniejsza, najbardziej zdecydowana, ugruntowana i znacząca. Podobnie homofobami są w ogóle teiści, ludzi religijni, także ortodoksyjni Żydzi i muzułmanie.xxv Tak wyrażają się sami homoaktywiści. Transparent z napisem „Benedykt XVI – homofob” trzymali geje, którzy 5.06.2005 ceremonią pseudo-ślubu lesbijek sprofanowali bazylikę Notre Dame w Paryżu i następnie poturbowali jej proboszcza. Była to ich odpowiedź na kolejne słowa papieża potępiające dążenia homolobby. Tak samo nazwali papieża przywódcy gejów Francji, Włoch i Niemiec po opublikowaniu listopadowej instrukcji Watykanu.

Można dodać, że na przykład homofobem był także prezydent Stanów Zjednoczonych, G. W. Busch, który starał się o taką zmianę Konstytucji USA, aby niemożliwe było postawienie na jednej płaszczyźnie związków gejowskich i małżeństw. Tak więc zarówno człowiek posiadający w świecie największy autorytet i wpływ duchowy, jak i człowiek o największej władzy politycznej, gospodarczej i wojskowej to zdecydowani homofobi... Po prostu przyzwoity, prawy człowiek w naturalny sposób staje się krytyczny wobec homo-ideologii (o ile ją poznaje), a tym samym automatycznie jest zaliczany do homo-fobów, podobnie jak kiedyś każdy krytyczny wobec partii był zaliczany do wrogów ludu. W ich ustach to zaszczytne miano. Każdy sam musi wybrać, czy razem z bł. Matką Teresą, Janem Pawłem Wielkim i Benedyktem XVI chce być zaliczany do homofobów, czy też razem z Adamem Michnikiem, Jerzym Urbanem (jego serdecznym przyjacielem) i Joanną Seneszyn do homofanów. O zmagania takich obozów, z takimi głównymi przedstawicielami, tutaj chodzi.xxvi



W tej sytuacji muszą szokować wypowiedzi „katolickich” publicystów, którzy głoszą dokładnie coś przeciwnego. Jeśli oni publicznie sprzeciwiają się nauczaniu Kościoła i papieżowi, trzeba także im tak się sprzeciwiać. Np. pani redaktor Halina Bortnowska w Gazecie Wyborczej z 4/5 czerwca 2005 pisze: No tak, piszę o tym przecież nie pierwszy raz: moim zdaniem odpowiedzialna budowa trwałego partnerskiego związku zgodnego z orientacją homoseksualną to zamierzenie godne najwyższego szacunku i pomocy. Zdanie to (podobnie jak szereg innych z jej artykułu) stoi w oczywistej, jaskrawej sprzeczności ze stwierdzeniem z Katechizmu Kościoła Katolickiego, który, jak wiemy, stwierdza o tych związkach: w żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane, z określeniami Jana Pawła II: godne ubolewania wypaczenie, zachowanie dewiacyjne. Ks. Adam Boniecki w Tygodniku Powszechnym z 27 listopada 2005 zachęca katolików do uczestniczenia w marszach homoseksualistów, a w numerze z 3 lipca 2005 postuluje legalizację pseudo-homo-małżeństw, kiedy obaj papieże powiedzieli nam przecież: Jeśli wszyscy wierni mają obowiązek przeciwstawiania się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych, to politycy katoliccy zobowiązani są do tego w sposób szczególny na płaszczyźnie im właściwej. Księża, można by sądzić, tym bardziej. Podobnie, jak pani Bortnowska, w całkowitej zgodzie z nią, wypowiadają się także ks. Jacek Prusak SJ i o. Tadeusz Bartoś OP.xxvii Przy całym szacunku dla tych osób trzeba stwierdzić, że w tej kwestii znajdują w obozie dokładnie przeciwnym Kościołowi. Dotyczy to zwłaszcza decydentów Tygodnika Powszechnego, który w tym obszarze nie zachowuje się jak pismo katolickie, ale raczej jak religijny dodatek do Gazety Wyborczej, realizuje podobną politykę. Zestawienie wszystkich tekstów, jakie ukazały się w Tygodniku Powszechnym na temat homoseksualizmu w ostatnich trzech latach, jednoznacznie pokazuje, że w tym obszarze pismo to – jako jedyne „katolickie” medium w Polsce - zdecydowanie odrzuca naukę Kościoła i za swoją przyjmuje homoideologię. Prym wodzi tu prof. Jacek Bomba oraz reżyser Krystian Lupa, który na jego łamach swobodnie propaguje swoje homoideologiczne poglądy, a szczególnie mocno wspierają go w tym pan Tomasz Fiałkowski (od dziesiątków lat jeden z najważniejszych redaktorów o często decydującym wpływie) oraz wspomniany już ks. Jacek Prusak SJ. Trzej pierwsi z wymienionych należą też do najbardziej znanych w Krakowie czynnych i walczących gejów. Można powiedzieć, że razem stanowią czołową „homo-grupę” Tygodnika. Sól, która utraciła swój smak (Mt 5,13). Biorąc to pismo do ręki, czytając szczególnie tych wymienionych autorów, trzeba sobie zdawać z tego sprawę, czego można oczekiwać. To jest usiłowanie łączenia chrześcijaństwo z czymś, z czym ono absolutnie nie da się pogodzić.

Autentycznie chrześcijańską odpowiedzią na problem homoseksualizmu są ośrodki pomocy terapeutycznej. W samych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie jest już 125 takich miejsc, które pomagają się wyleczyć z homoseksualnych skłonności. Można tam spotkać mężczyzn, którzy nawet po okresie wielkiej homoseksualnej aktywności potrafili się nawrócić i stać się szczęśliwymi mężami, ojcami rodzin. Oni są źródłem nadziei, pokazują, że uleczenie nawet wielkich duchowych zranień jest możliwe. W swojej książce Podróż ku pełni męskości mówi o tym jeden z nich, Alan Medinger, który niedawno gościł w Polsce. W jego ośrodku Regeneracja udaje się wyleczyć większość trafiających tam mężczyzn. Mamy też pierwszy taki polski ośrodek w Lublinie.xxviii

Kwintesencją katolickiej odpowiedzi na homo-ideologię jest praca bł. Matki Teresy z Kalkuty oraz sióstr jej zgromadzenia. One ślubowały służyć najbiedniejszym spośród biednych tej ziemi. Do nich często należą czynni homoseksualiści, szczególnie w starości, gdy zbierają żniwo swojego życia, już nieatrakcyjni, samotni, najczęściej ze wszystkich chorzy na AIDS. W hospicjach i przytułkach Matka Teresa i jej siostry z całym poświęceniem, z całym heroizmem służyły i służą także im, szczególnie im, – pomimo, że nie akceptują ani ich poglądów, ani stylu ich życia. Jasno mówiły i mówią, co jest biblijną drogą życia, a co drogą śmierci i właśnie dlatego dla ich życia poświęcają swoje. W ten sposób najlepiej wyrażają najwyższy, chrześcijański szacunek dla każdego człowieka, także czynnego homoseksualisty. Bo każdy człowiek już pod względem naturalnym jest prawdziwym kosmosem, a z punkty widzenia chrześcijaństwa - świątynią. Jest przecież stworzony na obraz Boga, jako dziecko Boga, w którym Bóg może też zamieszkać. Oczywiście ta świątynia może być w ruinie, a kosmos w chaosie, ale także wtedy świątynią pozostają świątynią, a kosmos kosmosem.

Wobec całej potęgi homo-lobby, wobec jego finansów, jego dominacji w mediach i wpływów w polityce, Kościół właściwie ma jedynie siłę prawdy, siłę łaski, miłości i miłosierdzia, siłę Bożej natury. Właśnie dlatego zawsze w końcu wygrywa z kolejnymi ideologiami, to tylko kwestia czasu. Absurd pochłania sam siebie.xxix

Jednak wierność prawdzie rozumu i wiary domaga się od nas gotowości do głoszenia i bronienia jej – nawet gdyby to miało wiele kosztować. Nie tani irenizm, ale zmaganie, walka duchowa są czymś pierwotnie, czymś najbardziej chrześcijańskim. Przecież Chrystus zginął właśnie za otwartą walkę z obłudą i kłamstwem faryzeuszów, którzy poza tym mieli swoje wartości i zasługi. Przecież św. Paweł, niejako drugi założyciel chrześcijaństwa, stale doświadczał prześladowań we własnym Kościele za to właśnie, że walczył o prawa chrześcijan pochodzących z pogan, o prawa większości. Ta walka była też początkiem jego martyrium. Tak, jak Chrystus, trzeba także dzisiaj zwalczać kłamstwa współczesnych faryzeuszów. O ile świat nie jest jeszcze ewangeliczny, to o ile jesteśmy wierni Ewangelii, nieuchronnie musimy pozostawać z nim w napięciu, a nawet w sporze i zmaganiu. To wiadomo a priori i to musi kosztować - czasem bardzo wiele. W tych zmaganiach trzeba zaryzykować - niekiedy wszystko.xxx Nie ma innej drogi do celu. Ale właśnie ta jest najpiękniejsza – bo jest już zapowiedzią, przeczuciem swojego spełnienia.

Wzorem i patronem w tych zmaganiach może być dla nas jeden z największych filozofów współczesnych – Dietrich von Hildebrand. Miał znakomitą antropologię filozoficzną i dlatego od początku mógł świetnie przejrzeć, czym jest nazizm i do czego może doprowadzić. Z tego powodu w 1933 musiał natychmiast uciekać z Niemiec. Schronił się w Wiedniu, gdzie wydawał gazetę nazistowską i pracował na Uniwersytecie. Jednak większość profesorów jego wydziału była już za nazistami, a jego prześladowała. Także uczeni mogą się aż tak bardzo pomylić. Dzisiaj on, jako jeden z nielicznych, jest dumą Niemiec, nie oni.


Dziękuję.
PRZYPISY.


i Można dodać, że niedopuszczenie do wizyty Bendykta XVI na Uniwersytecie Rzymskim „La Sapienza” w styczniu 2008 roku było w dużym stopniu „zasługą” homolobby.


ii Trzeba stwierdzić, że nasze media zaczynają się zachowywać podobnie. Np. 3 czerwca 2007 roku poświeciły wielokrotnie więcej miejsca marszowi homosesksualistów w Warszawie, w którym uczestniczyło około 2 tys. Osób, niż zebraniu młodych chrześcijan na Lednicy, w którym uczestniczyło około 100 tysięcy osób.


iii B. Zajączkowska, Kula dla arcybiskupa, „Gość Niedzielny” 13.05.2007, s. 8.


iv Jan Paweł II, Przemówienie do Papieskiej Rady Rodziny z marca 1999. Jak widać, mamy prawo nazywać homoseksualizm wypaczeniem i dewiacją choćby dlatego, że tak nazywa go papież.


v „L’Osservatore Romano”, wydanie polskie, 4 (1994), s. 39.


vi Por. Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary: Uwagi dotyczące legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi, Rzym 2003, pkt. 10.


vii B. Beier, M. Herkt, B. Pollmann, B. Pietsch, Harenberg Lexikon der Sprichwörter et Zitate, Dortmund 1997, s. 592.


viii W polskim tłumaczeniu są artykuły J. Shea, J. K. Wilson i inni, Małżeństwo gejowskie i Homoseksualizm. Raport i komentarz medyczny oraz J. R. Diggs, Zagrożenia zdrowia związane z seksem gejowskim - dostępne (razem z oryginałami) na stronie www.da-delfin.org. (Tam znajduje się również mój artykuł „Dziesięć argumentów przeciw”.) Po angielsku artykuły te można je znaleźć pod adresami: www.lifesite. net/features /marriage_defence /SSM_MD_evidence.pdf i www.catholiceducation.org /articles/homosexuality /ho0095.html. Zostały wyposażone w bogate przypisy i bibliografię, która może być znakomitym przewodnikiem do dalszych poszukiwań i studiów. Znakomity dokument „Katolickiego Stowarzyszenia Medycznego USA” Homoseksualizm i nadzieja jest dostępny także na tej stronie www.odwaga.oaza.org.pl. Przede wszystkim z tych opracowań czerpię podawane w tym artykule dane statystyczne. Dla poznania wyników badań amerykańskich oraz ich obfitego piśmiennictwa godny polecenia jest także portal Family Research Institute z USA: www.familyresearchinst.org.

W języku polskim do najcenniejszych pozycji należy książka ks. prof. Józefa Augustyna SJ Homoseksualizm a miłość (Kraków 1997) oraz artykuły ks. prof. Tadeusza Ślipki SJ, etyka i o. dr Mieczysława Kożucha SJ, terapeuty. Podstawowa bibliografia zawarta jest w dominikańskim miesięczniku W drodze 379 (2005), s. 78n. Wiele materiałów można znaleźć także w miesięcznikach Więź 525 (2002) oraz Fronda 30 (2003).




ix Por. http://serwisy.pl/gazeta.wyborcza/05.10.2005. Są to wyniki badań berlińskiego Instytutu im. Roberta Kocha. Na temat Indii por. http://radiovaticana.org./polski/Articolo.asp?.c=299469/2.07.2009.


x Por. http://serwisy.pl/gazeta.wyborcza/12.10.2006. Są to dane z odbytego na Rodos Międzynarodowego Kongresu Europejskiej Akademii Dermatologii i Wenerologii.


xi Ważne świadectwa uzdrowionych, nawróconych homoseksualistów to np.: R. Cohen, Wyjść na prostą, Kraków 20052 oraz A. Medinger, Podróż ku pełni męskości, Poznań 2005. Książka J. F. Harveya Prawda o homoseksualizmie (Warszawa 1999) opowiada o międzynarodowym ruchu Courage pomagającym wyjść z uzależnienia.


xii Por. A. Sokołowski, Homoseksualna pedofilia, czyli opowieść o tym, jak „Gazeta Wyborcza” dołączyła do homofobów, Fronda 36 (2005), s. 190-212. Te proporcje są podobne w innych krajach, por. P. Cameron, Homosexual Molestation of Children/Sexual Interatcion of Teacher and Pupil, Psychological Reports 57/1985. K. Freund, The Proportions of Heterosexual and Homosexual Pedophiles Among Sex Offenders Against Children: An Exploratory Study, Journal of Sex and Marital Therapy, wiosna 1992.


xiii Por. dokument Stolicy Apostolskiej z 4.11.2005: Instrukcja dotycząca kryteriów rozeznawania powołania w stosunku do osób z tendencjami homoseksualnymi w kontekście przyjmowania ich do seminariów i dopuszczania do święceń.


xiv Mówi o tym wspomniane już oświadczenie „Katolickiego Stowarzyszenia Medycznego USA” Homoseksualizm i nadzieja. Szczególnie wielkie sukcesy w terapii homoseksualistów mają R. Cohen oraz G. J. M., van der Aardweg. Por. R. Cohen, dz. cyt., oraz G. J. M., van der Aardweg, Das Drama des gewöhnlichen Homosexuellen. Analyse und Therapie, Neuhausen-Stuttgart 19933; tenże, Selbstherapie von Homosexualität. Leitfaden für Betroffene und Berater, Neuhausen-Stuttgart 19992 oraz tenże, Homoseksualizm i nadzieja, Warszawa 2004 oraz A. Laun (wyd.), Homosexualität aus katholischer Sicht, Eichstätt 20012.


xv Jan Paweł II tak pisał na ten temat: „Myślę na przykład o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze „ideologia zła”, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie.” (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 20, por. tamże, s.13-21.)


xvi Por. szczególnie ważny artykuł P. E. Rondeau, autorytetu w dziedzinie marketingu: Selling Homosexuality to America, w: „Bulletin. Nachrichten aus dem Deutschen Institut für Jugend und Gesellschaft” 4 (2004) z. 2, s. 29-48. Tam znajduje się również tłumaczenie niemieckie artykułu, s. 3-28. Por. także Marshall K. Kirk, Erastes Pill, Przerobić heteroseksualną Amerykę, Rzeczpospolita 16-17.06.2007, s. 10-11.


xvii Por. „Gazeta Wyborcza” na usługach homoseksualnego lobby, w: dział „Komentarze” z 04.04.2006 na stronie http://www.piotrskarga.pl.


xviii Por. M. Czachorowski, Heterofobia? Homoseksualizm a greckie korzenie Europy, Tychy 2006, s. 147-164.


xix W Krakowie byłoby to około od 80 do 200 tysięcy strasznie skrzywdzonych ludzi, którzy musieliby przecież skorzystać z tej świetnej i rzadkiej okazji do walki o swoje prawa. Tymczasem na ich ostatnią manifestację na krakowskim Rynku w listopadzie 2006 przyszło zaledwie około 100 osób. W Warszawie, na wspomnianym już pochodzie 3 czerwca 2007 powinno być 200 do 500 tysięcy, a było 2 tysiące, w tym połowa sympatyków nie obciążonych tym zaburzeniem. W ten sposób marsze homoseksualistów obnażają między innymi dwa kłamstwa ich propagandy: że jest ich tak dużo i dzieje się im tak wielka krzywda. To dlaczego tak mało ich przychodzi, taka garstka wobec sugerowanych setek tysięcy? O wiele mniej, niż na przykład na jednej Mszy św. niedzielnej w miejskiej parafii.


xx Por. Ewa. K. Czaczkowska, O gejach tak, ale nie na uczelni, „Rzeczpospolita” 7.05.2009, s. A5 oraz wywiad z P. Cameronem – Homoseksualizm jest jak nałóg, tamże, s. A14 i A15. Można jeszcze dodać, że np. Carrie Prejean, Miss Kalifornii i zdecydowana faworytka w wyborach na Miss Ameryki została pozbawiona korony za swoje poparcie dla tradycyjnego małżeństwa. Zadecydował o tym juror-gej Perez Hilton nazywając ją przy tym „głupią suką”. Por. „Gość Niedzielny” 3.05.2009, s. 11.


xxi Por. D. Oko, Dziesięć argumentów przeciw, „Gazeta Wyborcza” 28/29.05.2005, s. 27 i 28.


xxii Por. np. K. Bielas, A. Bikont, T. Bogucka, A. Fostakowska, P. Goźliński, D. Jarecka, M. Lizut, K. Naszkowska, L. Ostałowska, E. Siedlecka, P. Smoleński, T. Sobolewski, J. Szczęsna, M. Szczygieł, W. Tochman, E. Wieczorek, Nie chcemy takich tekstów, Gazeta Wyborcza 4-5.06.2005, s. 28; H. Bortnowska, Szacunek, nie litość, Gazeta Wyborcza 4/5.06.2005, s.28; Niedojrzałość, nie choroba – wywiad z o. Mieczysławem Kożuchem SJ, Gazeta Wyborcza 11-12.06.2005, s. 29; J. Turnał, Od Kościoła wymaga się więcej, Gazeta Wyborcza 11/12.06.2005, s. 29 oraz ks. J. Prusak SJ, Inni inaczej. O prawie homoseksualistów do bycia zrozumianymi, Tygodnik Powszechny”nr z 19.06.2005, s. 1n.


xxiii Por. F. Pieper, Ile ludzi zginęło w KL Auschwitz?, Oświęcim 1992, s. 124 oraz R. Biedroń, J. Neander, Homoseksualiści – odrębna kategoria więźniów, „Pro memoria” 19 (2003), s. 73-83, 82. Parlament Europejski nawet nie wspomniał o śmierci w KL Auschwitz ponad 300 duchownych.


xxiv Zaprzeczanie, iż homoseksualizm jest ewidentnym zaburzeniem (jednym z tysięcy, które dotykają ludzkość), od początku było wynikiem nie rzetelnych badań naukowych, ale politycznych machinacji pod wpływem homolobby - między innymi pełnego fałszerstw raportu A. Kinsleya. Np. jeszcze w 1977 roku 69% psychiatrów nie zgadzało się z decyzją zarządu Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, który 1973 roku skreślił homoseksualizm z listy psychologicznych zaburzeń (stosunkiem głosów 3:2). Por. na ten temat m. innymi R. Bayer, Homosexuality and American Psychiatry, New York 1981 oraz J. Reisman i E. W. Eichel, Kinsley, Sex and Freud: The Indoctrination of People, Louisiana 1999 i Sexual Survey: current Thinking on Homosexuality, Medical Aspects of Human Sexuality 11, November 1977. Trzeba zaznaczyć, że dla tych samych gremiów, dla których homoseksualizm nie jest zaburzeniem, nie są nim też żadne inne zachowanie uważane dotąd za oczywistą dewiację, nawet pedofilię zaczynają już uznawać za coś dopuszczalnego, dopóki pedofil dobrze się z nią czuje i nie przechodzi do czynów. Można powiedzieć, że w tego rodzaju „psychiatrii” mamy tutaj do czynienia z redukcją etyki do fizjologii: co jest fizjologicznie możliwe, jest też zdrowe i etyczne. Część psychiatrów bierze sobie prawo – na podstawie swojej cząstkowego widzenia - do całkowitej oceny pewnego zjawiska z zupełnym pominięciem danych innych dyscyplin, a szczególnie danych medycznych i socjomedycznych, fizjologicznych, epidemiologicznych, antropologicznych, filozoficznych, etycznych i teologicznych. Jest to tak naukowe, jak naukowy komunizm. Można by też zapytać, czy jeśli to grono przegłosowałoby twierdzenie, iż Bóg nie istnieje (co pośród ludzi często zateizowanych i zmaterializowanych jest całkiem możliwe), też należałoby im wierzyć?

Do czego jeszcze mogą się posunąć tego rodzaju „lekarze” (i jakie mają wpływy), jakie rewolucje obyczajowe jeszcze chcą przeprowadzić, pokazała ostatnio broszura niemieckiej instytucji ministerialnej, w której zachęca ona ojców – w ramach wychowania - do „masowania organów seksualnych” swoich córek, czyli do tego, co dotychczas było określane jako pedofilia kazirodcza. Por. A. Rybińska, Władze zachęcają do zabawy w doktora, Rzeczpospolita 9.07.2007, s. A9.




xxv Na przykład przedstawiciele tych trzech wielkich religii monoteistycznych, poza tym różniący się w tylu kwestiach, wspólnie przeciwstawiają się prowokacyjnym marszom homoseksualistów w Jerozolimie. Por. H. Szafir, Trąd w pałacu Dawida, Wprost 30 (29.07.2007), s. 82n.


xxvi Inny najbardziej popularnym chwytem z arsenału homoideologii jest zarzucanie również nienawiści każdemu, kto wyrazi o niej jakąkolwiek krytyczną opinię. Podobnie trzeba by jednak zarzucać nienawiść matce, gdy krytykuje przejadanie się dziecka albo kardiologowi, gdy krytykuje taki tryb życia pacjenta, który jest zabójczy dla jego serca. Krytyka homoideologii jest w istocie uczynkiem chrześcijańskiego miłosierdzia.

xxvii


 Por. Ks. J. Prusak SJ, dz. cyt. oraz Kościół gejów nie odrzuca – wywiad z o. T. Bartosiem OP, Gazeta Wyborcza 11/12.06.2005, s. 4. O. Tadeusz Bartoś, który od lat wewnętrznie znajdował się już poza nauczaniem Kościoła, ostatnio potwierdził to także zewnętrznie i na początku 2007 roku porzucił zakon oraz kapłaństwo – podobnie jak nieco wcześniej inny sztandarowy publicysta GW i TPow podobnego ducha – ks. Stanisław Obirek SJ.


xxviii Por. P. Kucharczak, Zdrowie dla homoseksualisty, Gość Niedzielny 1.10.2006, s. 38n. Adres ośrodka to: ul. Ks. F. Blachnickiego 8, 20-806 Lublin tel. 081 / 740-13-28 lub (+48) 605 921 654; www.odwaga.oaza.org.pl, e-mail: g.tokaj@wp.pl.


xxix Przykładem takiego sukcesu prawdy mogą być referenda w sprawie legalizacji homo-związków, które odbyły się w Arizonie, Kalifornii i na Florydzie przy okazji wyborów prezydenckich w USA w listopadzie 2008 roku. Walczyły tam ze sobą dwie koalicje: po jednej stronie kościoły i wyznania chrześcijańskie na czele z Kościołem Katolickim, po drugiej stronie organizacje gejowskie i ateistyczne. We wszystkich trzech stanach wygrali chrześcijanie, nawet w Kalifornii uważanej za stolicę światowego homolobby.


xxx Można oczekiwać, że w Polsce mamy szczególnie duże szanse na skuteczny opór przeciw homoideologii, podobnie jak było to wobec ideologii komunistycznej i faszystowskiej, które zwyciężyły u naszych tak potężnych sąsiadów, ale u nas nie były w stanie poradzić sobie „o własnych siłach”, musiały być przywiezione i zaprowadzane przy pomocy bagnetów i czołgów. Stało się tak głównie dzięki mocnej pozycji Kościoła w państwie, dzięki takiemu wypełnieniu świadomości społecznej wiarą, iż dla ideologii pozostawało już niewystarczająco wiele miejsca. Ta pozycja Kościoła na szczęście nadal jest mocna. Historia ideologii totalitarnych pokazuje zarazem, jak bardzo może się mylić nawet większość społeczeństwa, jak bardzo media (czyli ich pracownicy) mogą stać na służbie kłamstwa oraz do jakiego oceanu nieszczęścia i cierpienia może to doprowadzić. Zgodnie z naszą anty-ideologiczną mądrością (która tak bardzo wyrasta z naszego dziejowego doświadczenia), wykazujemy największą w Europie odporność na homopropagandę i za to też jesteśmy najbardziej atakowani. Propaganda ta w naszym kraju przynosi odwrotny skutek – akceptacja dla homoideologicznych żądań w ostatnich latach paradoksalnie spada. Na przykład dzisiaj tylko 3 procent Polaków sądzi, że ludzie o skłonnościach homoseksualnych są dyskryminowani i dlatego powinno się ich specjalnie wspierać. (Por. A. Gardynik, Homoseksualizm dzieli Polaków. Sondaż, Rzeczpospolita 4.05.2007).




©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna